Artykuł w skrócie
- Gangsterstwo czy prostytucja? Radni KO twierdzą, że to demokracja
- Co dzieje się z obietnicami wyborczymi
- Jak się dogadać, kiedy rozmawiać nie ma z kim?
- Dlaczego Witczak nie chciał odwołać Starosty?
- Intryga w Prokuraturze
- Jak załatwić Witko "na cacy"
- Co na to działacze Platformy?
Samorząd, czyli wspólna sprawa?
No właśnie... chyba wszyscy chcielibyśmy w ten sposób samorządność postrzegać. Rozwiązywanie codziennych problemów, strategiczne pomysły na rozwój. Dyskusje na temat potrzebnych inwestycji oraz idei, przedstawianie argumentów, pro obywatelskie inicjatywy. Tu remont drogi, gdzieś indziej szkoły, naprawa chodnika, rewitalizacja parku lub budowa hospicjum. Sprawnie działające spółki i domy kultury, zadbane ulice. Można tak długo wymieniać, ale też zamknąć wszystko jednym zdaniem, które brzmi: tworzenie dobrych i godnych warunków do życia mieszkańcom. Tylko tyle i aż tyle, bo mieści się tu niemalże wszystko. Od wspomnianych parków, po olbrzymie inwestycje infrastrukturalne. Istotą jest beneficjent, czyli każdy z nas... każdy tomaszowianin.
Lokalnie i w Polsce wykształciła się całkiem odmienna praktyka. Osób, którym przyświecają opisane powyżej cele, w samorządach jest niewiele. Dominują oportuniści, dla których liczy się głównie interes osobisty lub partyjniackiej zorganizowanej grupy przestępczej. Co ciekawe, osoby te, potrafią nawet uprawiany przez siebie proceder nazwać. Nie zapędzajcie się jednak zbyt daleko w domysłach. Nie jest to gangsterstwo ani prostytucja. To.... demokracja, rozumiana jako dyktatura lokalnego watażki, takiego jak na przykład, Adrian Witczak, czy Piotr Kucharski. Nazwiska te wymieniam, bo będą miały znaczenie w dalszej części felietonu, ale powiedzmy sobie szczerze, że podobnych postaci jest dużo więcej i to nie tylko u nas. Są też po każdej stronie politycznego sporu.
Jak wygląda polityka na szczeblu krajowym wszyscy wiemy. U normalnych ludzi musi budzić coraz większe obrzydzenie. Obrady sejmu, to już nie debata o Polsce, ale estradowe popisy lepszych lub gorszych politycznych komediantów. Coraz bardziej agresywne i obsceniczne. Z przykrością należy stwierdzić, że to samo przenosi się na grunt lokalny. Czy należy się temu dziwić? Oczywiście nie, bo na dole rządzą ci, których popisy oglądamy tam na górze. Narzucają swój styl i retorykę. Radny, nawet jeśli chce być prawdziwym radnym, musi działać pod dyktando kogoś, kogo interesy z dobrem wspólnym nie mają nic wspólnego. A jeśli się nie zgadza? Wtedy okazuje się, że osoba taka nie rozumie demokracji. To nie żart. Takie rzeczy wypisuje radny Jabłoński, który samorządowcem został na nieszczęście mieszkańców z łaski swojego nie tylko politycznego partnera.
Wybory, czyli święto demokracji?
Od wyborów samorządowych minął nieco ponad rok. Ten felieton jest jego jakimś podsumowaniem w sensie także politycznym. Czy był on rokiem pracy na rzecz wyborców? Dla niektórych zapewne tak, ale wiele osób zajęło się szukaniem dla siebie odpowiednich stołków, lub internetowym hejterstwem, w wymiarze, jakiego dotąd nie znaliśmy. A przecież wszyscy opowiadali w kampanii o swoich pomysłach i obiecywali złote góry, byleby tylko oddać głos na tego, czy innego Goskę lub Mordakę. Krzykliwe hasła biły po oczach z setek rozwieszonych na mieście banerów (nikt ich nie rozliczał oczywiście). Co z nich zostało? Niech każdy sam znajdzie odpowiedź na to pytanie. Moim zdaniem niezbyt wiele. Ktoś z Was zapytał radnego, na którego głosował co z jego obietnicami? Rok to dużo. Można było złożyć wnioski do co najmniej jednego budżetu. Moje są realizowane, mimo, że jestem radnym tak zwanej opozycji.
Koalicja, czy opozycja - oto jest pytanie!
Znowu sięgniemy do polityki i jej projekcji na grunt lokalny. Teoretycznie w samorządzie takie rozgraniczenie powinno dotyczyć głównie treści o charakterze światopoglądowym, jak na przykład Karta Praw Rodziny (nota bene chyba należy do dyskusji o niej wrócić, szczególnie w kontekście prób indoktrynacji wprowadzanych przez obecną minister). Przecież chodniki legitymacji partyjnych nie posiadają, a do szpitala trafić może babcia radnego PiS i dziadek radnego z PO.
Tyle piękna teorii, przejdźmy do smutku praktyki. By móc skutecznie rządzić trzeba zbudować stabilną większość. Inaczej destrukcyjni partyjniaccy siepacze zbojkotują każdy, nawet najbardziej sensowny pomysł. W Tomaszowie mamy tego liczne przykłady. Zablokowano nie tylko budowę Term, ale też stworzenie nowych terenów inwestycyjnych przy trasie S8. Obie dywersje przeprowadzili radni Koalicji Obywatelskiej kierowani przez swojego przewodniczącego, Adriana Witczaka.
Kolejne niespodzianki nas czekają wkrótce, bo z tego co słyszymy z ministerstwa infrastruktury, jest plan wytyczenia północnego wariantu S12.... w okolicach bliższych Rawie Mazowieckiej. Niebieskie Źródła zostaną uratowane? Pytanie: czy rzeczywiście są dziś zagrożone, bo radny Kucharski, który do niedawna by zwolennikiem prowadzenia drogi w tym miejscu, zmienił zdanie. Dlaczego? Nie myślcie, że powodem jest troska o środowisko. Po prostu drogę wytrasowano tym razem blisko jego domu. Ciężarówki z piaskiem wrócą już niedługo na ulice miasta. I kłamstwa pana Mordaki tu niczego nie zmienią. Pewne jest, że miasto i powiat straci miliony z podatków, straci szanse na miejsca pracy wokół skrzyżowania tras i na dynamiczny rozwój.
W każdym razie jakaś koalicja w radach musi być. Z tym, że koalicja oparta na dialogu a nie dyktaturze, o jakiej wspomina w swoich wpisach Jabłoński.
Na początku kadencji, Marcin Witko próbował taką koalicję zbudować zarówno w mieście, jak i w powiecie, w oparciu o radnych własnego komitetu, jak i PSL oraz Platformy Obywatelskiej. Od początku twierdziłem, że nic z tego nie tylko nie będzie ale, że to nie ma najmniejszego sensu. Nie da się osiągnąć porozumienia z ludźmi funkcjonującymi na zasadach sekty z Zakościela, którzy ślepo wpatrzeni są w guru, a jedyne co nimi kieruje to telefon od Posła z Warszawy i nienawiść do prawicy. Zło w czystej postaci. Zaprzeczenie idei samorządu. Rozmowy z piątką radnych KO nie przyniosły skutku. Za każdym razem, kiedy wydawało się, że jest porozumienie, Michał Jodłowski dzwonił do Witczaka i sytuacja stawała na głowie. W końcu dyr. KRUS w Łodzi nie podskoczy i musi się słuchać pracodawcy czyli Posła…
W ten sposób powołano Zarząd Powiatu z Mariuszem Węgrzynowskim na czele. Niby porozumienie, a jednak dziwaczne. Dwóch facetów ze sobą rozmawia, coś ustalają a na koniec nie podają sobie ręki? Nie spisują żadnych warunków granicznych? Porozumienie zawarte w piętnaście minut? Dla mnie to niezrozumiałe. Nie miało szans na przetrwanie. No i nie przetrwało, bo jak uważam, Witczak dogadał się z Węgrzynowskim i zaczął się cyrk trwający ponad rok. Z jednej strony otwarta koalicja PIS z KO w Radzie Miasta przeciw KWW, a z drugiej udawanie niby zmian w powiecie. I to takie udawanie, by przypadkiem nic nie zmienić – ku chwale lokalnego PIS. Mnie osobiście atakowali na równo jedni i drudzy.
Najpierw PiS razem z PO rozdały miejsca przewodniczących rady miejskiej i komisji problemowych, eliminując całkowicie radnych M. Witko, a później nie udzielono prezydentowi wotum zaufania przez tę samą egzotyczną koalicję PiS-KO. To, co jest tu istotne, to fakt, że stało się to w krótkim czasie po wygranych przez Witko wyborach prezydenckich – dodajmy w 1 turze. Od początku Witczak postawił na konfrontację, której kolejnym elementem było nieudzielenie wotum Staroście Węgrzynowskiemu.
W odwecie Starosta złożył wniosek o odwołanie M. Kubiaka oraz Z. Szymańskiej z Zarządu Powiatu, który poparli de facto radni KO, wstrzymując się od głosu. Na ich miejsce trafili radni PiS, dzięki czemu Mariusz Węgrzynowski umocnił się jeszcze bardziej. Kolejne ruchy były oczywiste. Pojawiły się etaty w szpitalu dla M. Wojciechowskiej i P. Sochy. Z kolei M. Olkiewicz trafił do miejskiej spółki samorządowej na funkcję prezesa. Wszystko to zawdzięczamy piątce radnych KO. Zwolennicy ośmiu gwiazdek nie pieją z zachwytu? Może będą znowu gdzieś szukać winnych. Tym razem nie w Wiśle ale okolicach Zakopanego.
No i jak? Podoba Wam się taki samorząd? Ludzie dbają o własne, czy o Wasze sprawy? Ponad rok stracony na szarpaniny i walkę o powtórzenie czy zmianę wyników wyborów prezydenckich?! Tak mamy budować bogatszy i lepszy Tomaszów?
Odwołać Starostę, czy tylko gonić królika?
Efektem nie udzielenia wotum zaufania Staroście było głosowanie nad jego odwołaniem (celowo to odrobinę uproszczę), którego nie udało się przeprowadzić. Zabrakło jednego głosu, który zapewnić miała Koalicja Obywatelska. Ostatecznie dostało się mocno Lidii Jackow, chociaż chyba trudno doszukiwać się tu jej osobistej winy. Reżyserować spektakl bowiem próbował ktoś inny, składając kolejne obietnice bez pokrycia.
Przez kolejny rok trwały rozmowy na temat wniosku o odwołanie Starosty. Można go złożyć nie wcześniej niż po upływie pół roku od poprzedniego głosowania. Przygotowano się poważnie. Przekonano kilku radnych powiatowych, którzy zaczęli wspierać klub Marcina Witko. Zmieniono Przewodniczących: Komisji Rewizyjnej i Rady Powiatu. To ledwo co partyjnie awansowany z referatu spraw Zdrowia w Powiecie na Dyrektora KRUS w Łodzi Michał Jodłowski miał czuwać, by procedura szła sprawnie, bez zakłóceń. No i czuwał, ale nad tym, by do niej nie doszło. Dlaczego? Zaraz Wam to wyjaśnię. PiS był Witczakowi potrzebny, a przy tym poseł zarówno Węgrzynowskiego, jak i Witko uważał za frajerów, którzy dadzą się wykiwać, a ludzie tego i tak nie zrozumieją.
Najpierw zabezpieczyć trzeba było zebranie 14 głosów. To nie było łatwe. Ja twierdzę nawet, że niemożliwe. Jaki bowiem cel miało obrażanie potencjalnych partnerów w Internecie przez pana Mordakę (któremu, jak podejrzewam teksty pisze pani Alicja Zwolak Plichta), obrzucanie wyzwiskami, pomówieniami? Jaki cel miały spektakularne wyprawy do Wisły i donosy pisane na Marcina Witko? Tu udajemy, że rozmawiamy, a tam walimy pałą – czyli symulujemy rozmowy powiatowe.
Liczono, że KWW zerwie w wyniku tych działań negocjacje i będzie na kogo zwalić odpowiedzialność a Witczak w Warszawie stwierdzi u swoich bonzów, że chciał przejąć powiat w Tomaszowie, ale nie mógł, bo to ci, a to tamci nie chcieli. Przeliczył się. Ostatecznie to KO rozmowy zerwała. Później chciała wracać i znowu zrywać. Kabaret.
Na marginesie tylko wspomnę, że ja z tych rozmówek polsko polskich zrezygnowałem dosyć szybko, kiedy spotkaliśmy się, by uzgodnić wspólne wnioski na obecny rok do budżetu. Radni Witczaka żadnych wniosków nie mieli, przyszli nieprzygotowani a zależało im tylko na tym, by zrobić kolejną "zadymę".
Do klasyki polskiego kabaretu przejdzie, gdy na Komisji Powiatu radny Mordaka miał jedno zdanie i po wyjściu za drzwi i rozmowie telefonicznej z jakimś guru (zapewne z Warszawy) za chwilę już miał inne zdanie. Nawet w PZPR nie było takiego szitu.
Mordaka Patrol na tropie, a może na wtopie?
Określenie "Mordaka Patrol", które wymyśliłem i różowy trabant, mojego autorstwa się przyjęły. Miało być prześmiewczo ale to poważna sprawa. Dlaczego? Ponieważ to element planowanych od roku działań. Sławomir Żegota twierdzi, że radny Mordaka już rok temu opowiadał o pseudo nieruchomościach Prezydenta i tym, że dobierze mu się do skóry, o jakichś teczkach. Tymiński 2? Dość dziwne, bo przecież powodem takiej zaciekłości nie może być fakt, że Witko nie wpisał kumpla Mordaki na listę członków Miejskiej Komisji Alkoholowej. Przecież panowie znają się od lat. Prezydent kupił nawet dom od przedsiębiorcy z Wąwału, w którym aktualnie mieszka. Czy tego zakupu również dotyczy donos do prokuratury?
Dzisiaj radny tłumaczy się w Internecie, że przecież prokuratura lub Sąd ocenią czy ktoś jest winny czy nie. Naprawdę? Ja mam tylko nadzieję, że do zeznań panów Kucharskich, Mordaki i Jabłońskiego uzyskamy dostęp po zamknięciu postępowania a jest to raczej na 100 procent pewne. I oby nie musieli się ich wstydzić.
Intryga snuta przez rok nie wyszła. Pozostanie po niej jedynie kompromitacja i zapisy w podręcznikach czarnego marketingu politycznego jak ustawka i zdjęcia u asystenta Ministra Sprawiedliwości. Po to by ten za chwilę przesłał papierki do prokuratury. Ale zdjęcia zrobione i brudny show jest.
Załatwić Starostę, czy Prezydenta?
Z punktu widzenia nie umiejącego przez rok wyjaśnić swojego MBA Posła Witczaka najlepiej obydwu, a najlepiej przy okazji paru partyjnych kolegów i koleżanki. JJednak nie da się uderzyć w Węgrzynowskiego bez Witki, ani w Witko bez... Węgrzynowskiego. Zaplanowano więc, że doprowadzi się do referendum w sprawie odwołania prezydenta, poprzez nieudzielenie mu wotum zaufania w czerwcu br. Taka była stawka i plan. Tylko jak to zrobić, kiedy nie dysponuje się odpowiednią liczbą głosów w radzie, a wybrany rok wcześniej Prezydent jest w mieście lubiany. Przypomnę że 7 kwietnia 2024 roku wygrał w 1 turze.
Do głosowania potrzebny PiS a do wygrania referendum obrzucenie błotem Marcina Witko. Dlatego właśnie nie można było głosować odwołania Starosty, bo samo głosowanie nad wotum to nie wszystko. Trzeba jeszcze przegłosować wniosek referendalny. W ten sposób radni Platformy i poseł Witczak okłamywali swoich wyborców, że zamierzają odwołać Zarząd Powiatu. W radzie powiatu w to, że do tego dojdzie uwierzyli jedynie bracia Żegotowie.
Zaplanowano, że postępowanie w Prokuraturze będzie główną osią kampanii referendalnej. Do tego dopisze się ceny ciepła i nadinterpretuje parę innych faktów. Na koniec zostanie kurz i facet oblepiony błotem.
Węgrzynowski i Witko w końcu okazali się mądrzejsi od mistrza wyciąganie kilometrówek z Sejmu, niejakiego Posła Witczaka i jego telefonicznych radnych. Przy okazji głosowań postanowili się po roku ostatecznie porozumieć. Co ciekawe Marcin Witko zdążył nie tylko zwiększyć liczebność własnego klubu w powiecie ale zbudował też szerszą większość 12 głosów w radzie miejskiej i to bez trzech radnych PiS. Węgrzynowski zrozumiał, że w tym roku Witko, a w kolejnym on i to już bez możliwości dogadania się z kimkolwiek.
Obaj panowie absolutorium uzyskali. Podobnie wotum zaufania. Z radnymi KO i cenionym nauczycielem biologii z szkoły chrześcijańskiej niejakim Witczakiem już nikt o żadnej współpracy rozmawiał nie będzie. Podobnie z radnymi Kucharskimi, których wypierają się dziś twardo nawet działacze Hołowni czy szerzej 3 drogi.
Kwestia priorytetów
Co więc Waszym zdaniem w samorządzie jest ważne? Kto z jakiej partii pochodzi, czy zadania, jakie na rzecz mieszkańców chce realizować? Odpowiedzi na to pytanie udzieliły radne Walasik i Krasoń. Ostatnio nie wytrzymała tego błędu i dołączyła sama do nich Przewodnicząca Rady Miasta Barbara Klatka. Przypomnijmy, że to dwukrotna kandydatka na Prezydenta i do Sejmu czy Senatu. Człowiek ze starej i porządniejszej PO, gdzie była rozmowa i radni czasem głosowali inaczej i nikt im głowy od razu nie urywał tylko był jakiś w tej partii dialog.
Takie stalinowskie partyjniactwo działa w PO odkąd Przewodniczy lokalnie Poseł od słonecznika, który miał mu wyrosnąć po przegranej Trzaskowskiego. Swoją drogą, jakież to aroganckie i pełne pychy.
Lokalnie NIE ZASZKODZI OBIECAĆ DZIAŁANIA DLA DOBRA MIASTA I PONAD PODZIAŁAMI I DLA DOBRA MIESZKAŃCÓW? Dwie pierwsze panie z członkostwa w partii zrezygnowały same. Po Lidii Jackow to kolejne radne mające dość. Tym ostrzej im wygrażają panowie kabareciarz Mordaka i jego pracownik na Wąwale od sprzedaży kostki i „Profesor” samorządu, debiutant w Radzie Miasta Pawełek Jabłoński.
Sama Barbara Klatka prawdopodobnie zostanie z partii po 20 latach wykluczona albo sama zrezygnuje. Wygląda, że Pani Barbara nie mogła dalej brać udziału w nędznym spektaklu hipokryzji i antysamorządowym działąniu ferajny KO. Co by o niej nie mówić to ultra doświadczona i ceniona była dyrektor COS i Wiceprezes ATLA ARENY czy EXPO Łódź i radna piąty raz. Pracuje od lat w Łodzi. Była twarzą kampanii KO. To dwukrotny kandydat na Prezydenta Tomaszowa. Obecna Przewodnicząca Rady Miasta Tomaszowa. To chyba się wszystko samo komentuje.
A jeśli to zbyt mało, to może najlepiej zacytujmy inne osoby, związane od lat z tomaszowską PO. Jako pierwszy Jacek Kowalewski
Przypominam, że Pani Barbara Klatka jest Przewodniczącą Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego, więc Jej rola jest trochę inna niż zwykłego radnego. Przypominam również, że Pani Barbara Klatka była już dwie kadencje radną Rady Gminy Inowłódz, dwukrotnie radną Rady Powiatu Tomaszowskiego i jest drugą kadencję radną Rady Miejskiej Tomaszowa Maz. Wiedzą i doświadczeniem góruje więc nad wszystkimi radnymi PO miasta i powiatu (oprócz chyba Sławomira Żegoty). Prawdopodobnie były powody dla których głosowała tak jak głosowała. Ja znając tylko wycinek spraw, wstrzymałbym się od głosu. Na pewno nie zrobiła tego dla taniego poklasku radnych pis-u i Marcina Witki. Nie zrobiła tego również dla jakichkolwiek korzyści swoich czy swoich bliskich. Niejaki radny Strzępek Mariusz będzie wszystko robił aby skłócić radnych opozycji i Kazimierz Mordaka o tym wie. Znam Kazimierz Mordaka od wielu lat i szanuję Go za to kim jest teraz a wiem kim był kiedyś.. Nie pochwalam jednak jego stwierdzeń na temat współpracy z Panią Barbara Klatka. Będziemy mieli prawdopodobnie okazję porozmawiać jutro. Mam nadzieję, że dojadę.
oraz Sławomir Szymański
Nie znam Pana, a jestem w PO od początku czasów Olechowskiego. Jestem tu od 25 lat. Byłem też w Unii Demokratycznej i Unii Wolności wcześniej z 10 lat. Obecnie jestem we władzach PO w Radzie Powiatu tomaszowskiego PO i zarządzie koła. Byłem i w Zarządach Powiatu i Regionu i trudno to zliczyć. Przez takich ludzi jak Pan czy Poseł ze słonecznikiem na głowie dam sobie niedługo spokój. Byłem w PO dla takich ludzi jak Arek Gajewski, Barbara Klatka i Agnieszka Walasik i innych. Oni budowali umiarkowane i centrowe PO, a nie lewackie jak dzisiaj. Tych ludzi już nie ma i odejdą kolejni. I znów będzie płacz nad przegranymi wyborami. Będą KAKTUSY ROSNĄC na głowach geniuszy.
Pana komentarze tylko ośmieszają PO. Nie jest Pan członkiem to nie mogę wystąpić o zawieszenie czy wykluczenie Pana, a szkoda. Jest opinia, że ktoś Panu to pisze. No, ale skoro Pan podpisuje, a nie jest Pan członkiem PO to proszę się o wewnętrznych sprawach PO może nie wypowiadać. Zapisz się i nie gadaj o czymś o czym wie Pan z trzeciej czy piątej ręki.
Co do Pani Barbary to jak się nie mylę, to była w PO 20 lat. Pan rok. Ona jest piąty raz radną a Pan chyba 1 raz od roku. Ona dwa razy kandydowała do Sejmu plus do Senatu i dwa razy na Prezydenta Tomaszowa. No więc Pana opinie są tak samo śmieszne o PO jak Pani Basi byłyby śmieszne o kostce brukowej. Tak samo się na tym oboje znacie. Tylko ona nie wypisuje o kostce brukowej elaboratów z miną znawcy lub pozując na inżyniera od betonu. No nie.
Co do demokracji to ona oznacza również poszanowanie praw mniejszości, a nie tylko partyjniacki strzał w łeb przy innym poglądzie na sprawy miasta i pracy Prezydenta. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją. W innym systemie tacy ludzie jak Pan czy młokos z prezydium zesłalibyście kobietę na Sybir lub wsadzili do więzienia. I tak PO się samo niszczy, karleje i zjada.
Gdyby Pan posłuchał Pani Basi. A warto posłuchać. To by Pan usłyszał, że są priorytety dla radnych. że mowa o samorządzie średniego miasta, gdzie ulice, czy park lub szkoła nie są PO, ani PIS czy PSL lub 2050. To obecne bolszewickie podejście do samorządu jest chore tak jakby to był Sejm/Senat. To tylko szkodzi miastu i mieszkańcom. Dobrą robotę trzeba doceniać ponad partyjniackimi podziałami. Potem będzie płacz czemu ludzie nie znoszą partii. No bo nie kierują się interesem lokalnym tylko spojrzeniem politycznym rodem z Sejmu czy Senatu. A ludzie chcą po prostu fajniejszego miasta i radnych głosujących z dobrymi rzeczami, a nie wg podziałów rodem z Sejmu. Wszystko.
W tle oczywiście są kolejne wybory parlamentarne oraz samorządowe. Mistrz od przegranej w Tomaszowie Trzaskowskiego czyli Adrian Witczak zrobi wszystko, by utrzymać się na powierzchni. Eliminuje wszystkich potencjalnych konkurentów. Gajewskiego po 10 latach w Sejmiku zabito lokalnym Murańskim przed wyborami do samorządu i na końcu sam zrezygnował. Ten nie chce o lokalnym KO słyszeć i nawet rozmawiać. Kolejni radni i członkowie odchodzą. Barbara Klatkę właśnie brutalnie okładają na FB ludzie, którzy żadnych sukcesów w samorządzie jeszcze nie odnieśli. Odeszło już 4 radnych i kolejni się szykują. Lada dzień.
Próbuje też zniszczyć poseł Platformy, Marcina Witko, który jest niebezpieczny, bo może kandydować z innej listy. Wtedy wielu lokalnych wyborców, jako lubiany samorządowiec, Witczakowi na pewno zabierze. Parada oszustów? Bez wątpienia.
A gdzie tu prawdziwy SAMORZĄD LOKALNY i dobro miasta i powiatu?
Napisz komentarz
Komentarze