Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 11:11
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Historyk: Wałęsa jest traktowany jak tarcza strzelnicza, a to żywa postać ze skomplikowaną biografią

Wałęsa był aktywny nawet w sytuacjach, w których innych to drażniło, a nawet mogło mu zaszkodzić – mówi historyk Krzysztof Brożek, autor książki „Wałęsa. Gra o wszystko”. 31 sierpnia przypada 45. rocznica podpisania porozumień gdańskich.

PAP: Kim przed strajkiem w Stoczni Gdańskiej był Lech Wałęsa?

K.B.: Krzysztof Brożek: Formalnie rzecz biorąc, w sierpniu 1980 roku nie miał jeszcze skończonych 37 lat. Był żonaty, niedawno urodziło mu się szóste dziecko. Należał do nielegalnych Wolnych Związków Zawodowych. Jako reportażysta i historyk staram się przede wszystkim słuchać innych, a nie komentować i oceniać. Ale jeśli już miałbym pokusić się o charakterystykę Lecha Wałęsy, to powiedziałbym, że jest to self-made man. Pochodzi z chłopskiej rodziny, wyrwał się ze wsi, wyjeżdżając do Gdańska, gdzie został elektrykiem w stoczni. W tamtym czasie to już był wyznacznik awansu, a w nim mimo to wciąż grała ambicja, by osiągnąć coś więcej. Znajdował się w różnych sytuacjach, stykał się z różnymi ludźmi i ciągle podpatrywał, uczył się i tworzył siebie na nowo.

PAP: Rozmawiał pan z kolegami i sąsiadami Wałęsy ze Stogów. Jak go postrzegało najbliższe środowisko?

K.B.: Ci, którzy byli mu nieżyczliwi, widzieli w nim megalomana i człowieka pazernego na życie. Ci, którzy mu sprzyjali, dostrzegali pracowitość, aktywność i charyzmę. Wydaje się, że mówili o tej samej cesze Wałęsy, tylko w zależności od własnego nastawienia oceniali ją negatywnie lub pozytywnie. Każdy w jego środowisku się zmieniał, ale Wałęsa dokonywał zmian z jakąś zapalczywością, coś go pchało i kazało być aktywnym nawet w sytuacjach, w których to innych drażniło, a nawet mogło mu zaszkodzić.

PAP: W ankiecie o osobach represjonowanych po masakrze w Gdańsku w 1970 roku Służba Bezpieczeństwa pisała o Wałęsie: „Brał bezpośredni udział w zajściach ulicznych przed KW PZPR i Komendą Miejską MO. Był jednym z kierowników demonstracji ulicznej. Należał do wszystkich komitetów strajkowych, jakie istniały na terenie stoczni i na Wydz. W-4 brał udział w opracowaniu postulatów, petycji, komunikatów przez radiowęzeł. Był delegatem na spotkanie z tow. Gierkiem”.

K.B.: Wałęsa przy całym swojej intensywnej działalności miał skłonność do wyolbrzymiania swoich zasług, dlatego przynależność do „wszystkich komitetów strajkowych” brałbym w cudzysłów. Na pewno Wałęsie zależało na tym, by odgrywać ważną rolę. Podczas protestów w grudniu 1970 roku w niewyjaśniony sposób znalazł się w komendzie miejskiej Milicji Obywatelskiej. Żądał uwolnienia aresztowanych stoczniowców, ale i uspokajał tłum, bo nie chciał, by doszło do przelania krwi. A równocześnie nie wiadomo, jak on do tego budynku wszedł, mimo że tylu innym stoczniowcom się to nie udało. Wałęsa mówił o tym wielokrotnie, sam z nim o tym rozmawiałem, ale jego opowieści nie zawsze układają się w spójną całość. I to też jest jego charakterystyczna cecha: im więcej słów, tym więcej pytań i wątpliwości.

PAP: Chyba najwięcej wątpliwości dotyczyło kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa. Już 3 września 1980 roku Jacek Kuroń próbował usunąć Wałęsę ze stanowiska przewodniczącego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z powodu agenturalnej przeszłości.

K.B.: Ale wtedy Krzysztof Wyszkowski rzucił na szalę swój autorytet twórcy WZZ-ów i ochronił Wałęsę po prawie pięciogodzinnej słownej batalii z Kuroniem. Kilka lat wcześniej Wałęsa sam powiedział na zebraniu WZZ-ów, że rozmawiał z SB, rozpoznawał kolegów na zdjęciach z zamieszek i podawał ich nazwiska. Wałęsa nosił w sobie traumę złamania przez SB i podpisania zgody na współpracę. Nie chciał o tym mówić i nie był jedynym TW, który nie chciał rozwodzić się na ten temat, co jest dla mnie zrozumiałe. Najbliżsi ludzie z otoczenia Wałęsy wiedzieli o jego rozmowach z SB, ale ważniejsza była dla nich jego działalność w drugiej połowie lat 70., a zwłaszcza podczas strajku w stoczni, gdzie zbudował swój autorytet.

PAP: Wałęsa podpisał zobowiązanie do współpracy 21 grudnia 1970 roku, kilka dni po masakrze robotników, gdy wojsko i milicja zastrzeliły 16 osób. Został zastraszony?

K.B.: Na około ośmiuset zatrzymanych w tych dniach demonstrantów dokumenty współpracy podpisało stu czterdziestu. Z samej Stoczni Gdańskiej – trzydziestu kilku. Spośród różnych komitetów strajkowych na Wybrzeżu – czternastu. Wałęsa nie powiedział o tym podpisie nawet żonie. Jak wyglądały takie werbunkowe przesłuchania, opowiedział mi stoczniowiec Jerzy K., TW „Kolega”, który swojej późniejszej żonie też o tym nie wspomniał. Został wezwany na przesłuchanie, bo esbecja dowiedziała się, że ukrywa broń. Milicjant posadził go na krześle i zostawił samego w pokoju. Po długim czasie drzwi się otworzyły i weszło dwóch nieumundurowanych esbeków. Jeden stanął z przodu, drugi z tyłu. Jeden miał do niego powiedzieć coś w tym sensie: „Ty skurwysynu, co ci się partia i nasz system nie podoba?”. Nim zdążył odpowiedzieć, otrzymał uderzenie na tyle silne, że spadł z krzesła. Podniósł się, usiadł z powrotem, a funkcjonariusze wyszli. Wrócił milicjant, zabrał go na pobranie odcisków palców i znów zostawił samego w pokoju na długi czas. Wrócili esbecy i powiedzieli mu, że jego sytuacja jest tragiczna i zaczęli go zastraszać: „Pistolet przecież miałeś, po to braliśmy te odciski palców, odciski są twoje, z tego pistoletu strzelano w Białostockiem chyba i został zraniony człowiek, i piętnaście lat masz na dzień dobry”. Gdy się odezwał, znów otrzymał cios. Zalał się krwią, stracił dwa zęby, kazali mu wyjść i w łazience przepłukać usta. Gdy wrócił, czekało na niego, jak powiedział, „dwóch bardzo dobrych wujków”. Zaczęli go przepraszać, przeklinać poprzedników, zaproponowali mu papierosa i kawę. W końcu jeden powiedział: „Jeśli ty nam pomożesz, to my tobie pomożemy. My będziemy się z tobą kontaktować, chcemy na bieżąco wiedzieć, jaka jest sytuacja w stoczni. Umowa jest taka: dopóki nie jesteś wrogiem systemu, nie ma sprawy w sądzie”. Dali mu do podpisania dokument, że nie będę z nikim o tym rozmawiał.

PAP: To wiarygodna relacja?

K.B.: Dla mnie tak. Mimo upływu lat, widziałem, jak Jerzy K. podczas opowiadania cały drżał i co chwilę musiał uspokajać się wypaleniem papierosa. Aż momentami czułem niezręczność nagrywania, bo sam, siedząc za kamerą, miałem skojarzenie, że tym razem ja go przesłuchuję.

PAP: Czy podobnie wyglądało przesłuchanie Wałęsy?

K.B.: Tego nie wiemy. Na pewno SB miała sposoby, by wywrzeć na niego presję. Mógł zostać wyrzucony z pracy, a następnie wykwaterowany z Gdańska, a miał na utrzymaniu żonę i dzieci. W odręcznym donosie z 28 marca 1971 roku znalazłem jego przejmujące wyznanie napisane nieskładną polszczyzną: „To nie strach, ani chęć zysku kieruje mnom chcę spokoju i chcę by syn mój był wychowany przez ojca, a nie jak ja przez dom dziecka. Głęboko też wierzę że zrobicie porządek i że posłuchacie prowodyra od dziecka, zawsze sprawy słuszne i rozsądne brak troche mi szkoły”.

PAP: Jak rozumieć ostatnie zdanie?

K.B.: Dla mnie brzmi ono tak: posłuchajcie niegrzecznego od dziecka robotnika, który jednak zawsze wie, co słuszne i rozsądne, choć brakuje mu wykształcenia. To brzmi jak krzyk prostego człowieka, który ma o wiele większą ambicję, niż można by się wtedy po nim spodziewać. Dodam, że w tym donosie Wałęsa chyba jedyny raz przyznaje, że był wychowany w domu dziecka, chociaż to przesadne twierdzenie. Co prawda przebywał tam w weekendy, kiedy internat jego szkoły był zamknięty, ale skoro tak mocno w nim to siedziało, być może również i przez okresy takie jak ferie czy wakacje. W każdym razie musiało to być dla niego na tyle ciężkim doświadczeniem, że był gotów zrobić wszystko, by jego syn miał pełną rodzinę.

PAP: Na czym polegała działalność Wałęsy jako TW?

K.B.: Największą aktywność TW „Bolek” przejawiał przez pierwsze kilkanaście miesięcy od zwerbowania. Jego zadaniem było obserwować nastroje wśród załogi i meldować o planowanych strajkach. Po Grudniu ‘70, po donosach kolegów, nie tylko zresztą „Bolka”, bardziej aktywnych robotników spotkały realne represje: zwolnienie z pracy, przeniesienie na gorsze stanowisko, cofnięcie meldunku w Gdańsku, zwolnienie żony z pracy, niekończące się wezwania na formalne i nieformalne przesłuchania, pogróżki, pobicia. Trzeba pamiętać, że donosy „Bolka” nie były jedynym powodem do stosowania represji. SB nie ufała swoim źródłom. Dobrym przykładem jest TW „Kolega”, o którym opowiadałem. Donosił na „Bolka”, a „Bolek” na niego. Może nam się to wydawać smutnym paradoksem, ale to tylko zwykła esbecka kuchnia. Źródła donosiły na siebie, bo SB ich w ten sposób kontrolowała, a ich informacje weryfikowała. W esbeckich materiałach znalazłem taką charakterystykę „Bolka”: „jest to człowiek bardzo wybuchowy, częstokroć nie analizuje swoich wypowiedzi, potrafi z rzeczy stosunkowo błahych robić problemy. W związku z tym musi być często kontrolowany”. Po kilkunastu miesiącach jego aktywność osłabła, bo większość niepokornych została już ze stoczni usunięta, a sytuacja opanowana.

PAP: W pisanej autobiograficznej „Drodze nadziei” Wałęsa napisał: „W pracy wspominam ten okres jako okres porażek ludzkich i zawodowych, okres moralnych klęsk”.

K.B.: Jeden z donosów kończy słowami: „Mój cel jedyny i nadrzędny wychować porządnie i bezkolizyjnie dzieci, ja już się nie liczę – częściowo przegrałem życie – ale to wielki splot wydarzeń”. W 1972 roku „Bolek” pokwitował tylko trzy gratyfikacje, ostatnią w maju, na łączną sumę 1600 zł – to wartość niecałej miesięcznej pensji. W następnym roku dwa pokwitowania, a liczba donosów zmalała do trzynastu w stosunku do z 51 w 1971 roku. Można przyjąć, że niezbyt liczne gratyfikacje były już wtedy dla SB tylko formą podtrzymania kontaktu z mało już aktywnym tajnym współpracownikiem. W 1975 roku aktywność TW „Bolka” spadła do zera.

PAP: Z pańskiej książki „Wałęsa. Gra o wszystko” wynika, że w tym czasie Wałęsa coraz częściej wchodził w konflikt z przełożonymi.

K.B.: Wałęsa coraz częściej krytykował kierownictwo wydziału i stoczni, a wobec pogarszającej się sytuacji w kraju punktował wzrost cen, niskie zarobki, męczące nadgodziny oraz nieudolność partii i administracji. Rząd uważał za śrubę, partię w stoczni porównywał do przedłużenia tej śruby, a związkowców uległych władzy do manekinów. „Pytam się, gdzie po obronę może zwrócić się jednostka napotykająca się na złego szefa czy przełożonego. Czy zawsze musi być pokonana i odejść ze spuszczoną głową? (…) Chcemy oszczędzać i szukać rezerw, ale weście się do pracy kierownicy, projektanci, dajcie przykład na najprostrzą, łatwiejszą drogę. Przecież przykłady można mnożyć, widać waszą ułomność” – to fragment przemówienia, które sam zapisał na kartce, a następnie przekazał SB. Ale esbecy nie chcieli słuchać jego rad, tylko zagrozili mu zwolnieniem z pracy, jeśli nie powściągnie swojego temperamentu. Tak się nie stało. Przeciwnie – Wałęsa uznał, że jego zwolnienie byłoby bezprawne, więc próbował interweniować u dyrektora i związków zawodowych. Koniec końców 30 kwietnia 1976 roku po przepracowaniu prawie dziewięciu lat w stoczni został zwolniony. Półtora miesiąca później został wyrejestrowany jako TW. Z ostatnich notatek o nim można się dowiedzieć, że krzyczał na esbeków przez telefon, był arogancki, nie chciał nawet się z nimi spotkać.

PAP: Znalazł pracę w Zakładzie Remontowym Maszyn Budowlanych ZREMB, a dwa lata później nawiązał znajomość z ludźmi tworzącymi WZZ i trójmiejską opozycję. Jak do tego doszło?

K.B.: Na początku czerwca 1978 roku Lech Wałęsa zapukał do drzwi mieszkania Krzysztofa Wyszkowskiego na gdańskiej Żabiance, w którym trwała głodówka w obronie aresztowanego jego brata Błażeja. Ludziom, których pierwszy raz widział na oczy, powiedział: „W ogóle to wy tu do dupy działacie”. I zaczął im mówić, że zamiast pokojowej głodówki powinni rzucać granatami w komendy milicji. Trudno rozstrzygnąć, czy tak na pewno uważał, czy po prostu chciał się popisać nieustępliwością i zdecydowaniem. Z pewnością po latach jedni będą widzieć w jego zachowaniu prowokację, a inni – odwagę. Z czasem dał się przekonać do pokojowych metod: czytał „Robotnika”, roznosił ulotki, przemawiał na nielegalnych wiecach w rocznice zamordowania protestujących w grudniu 1970 roku. W archiwum IPN udało mi się znaleźć kopertę z zaklejoną kasetą magnetofonową. To było esbeckie nagranie ze zgromadzenia w 1979 roku. Słychać na niej Wałęsę. Miał doniosły głos, już rodził się w nim trybun ludowy, jego przemowa na tle innych była najlepsza, mimo że najeżona wszystkimi typowymi dla niego błędami językowymi i dziwnym akcentowaniem. Natomiast Wałęsa nie byłby sobą, gdyby po latach sam nie zrobił sobie krzywdy, opowiadając o tym zdarzeniu. We wspomnieniach zapewnia, że w drodze powrotnej spotkał jakiegoś majora i poszedł z nim na rozmowę. No i co tu robić z takim bohaterem? Nie podał żadnych szczegółów dotyczących tego rzekomego spotkania, więc nie wiadomo, czy na pewno miało miejsce. Zachowywał się tak, jakby chciał pokazać, że był tak ważną postacią, że wszyscy chcieli z nim rozmawiać i słuchać, co ma do powiedzenia. Wałęsa wszędzie chciał pójść i włożyć swoje trzy grosze, być w jakimś prezydium, a najlepiej liderem grupy.

PAP: Dlatego Bogdan Borusewicz z WZZ wybrał go na lidera strajku, mimo że od ponad czterech lat nie pracował w stoczni?

K.B.: Borusewicz - osoba, która spięła wszystkie przygotowania do strajku, wybrał ludzi i datę - powiedział mi, że w stoczni było mniej więcej dziesięć osób, na których mógł się oprzeć, w tym trzech młodych „pistoletów”, których nie zdążono wyrzucić: Jurek Borowczak, Bogdan Felski, Ludwik Prądzyński. Młodzi robotnicy byli chętni, by pomagać przy strajku, w końcu go nawet zaczęli, ale nie czuli się na siłach, by poprowadzić taką akcję, która miała ogarnąć kilkanaście tysięcy ludzi. A Wałęsa, jak wiemy, nie bał się dużych wyzwań, a wręcz parł do nich.

PAP: Dla jednych Wałęsa jest tylko „Bolkiem”, a dla innych tylko bohaterem opozycji. Na czym polega spór o tę postać?

K.B.: Za często Wałęsa jest przedstawiany nie jako żywa postać ze skomplikowaną biografią, ale figura do atakowania: proporczyk, kukiełka albo tarcza strzelnicza. W ciągu dziesięcioleci jedni ludzie go bronili, a później postponowali, a drudzy najpierw byli mu przeciwni, a następnie go wspierali. Wałęsa już za życia stał się mitem, przy pomocy którego atakuje się przeciwników albo broni swoich racji. Za mało tu żywego człowieka. Według mnie winę za to ponoszą dziennikarze, politycy i historycy. Inna sprawa, że Wałęsa też nie pomagał w ustaleniu prawdy na temat swojego życia, tworząc wiele wersji tej samej historii. Czasem odnoszę wrażenie, że historia, i to nie tylko nasza, w dużej części zbudowana jest z mitów, albo tak uwiarygodnionych, albo tak mocno wpojonych, że nikt już nawet nie zadaje pytań. Prawie każdy ma Wałęsę umieszczonego w szufladce z etykietą bohatera lub zdrajcy. A człowiek jest większy niż najgłębsza nawet szuflada, także ta esbecka. Antoni Mężydło, działacz WZZ, a później poseł zarówno PiS, jak i PO, powiedział: „Mity i symbole powinny ustępować prawdzie. Ja mam ścisłe wykształcenie, a tam prawda jest istotna”. I dla mnie także prawda jest istotna.

Rozmawiał Igor Rakowski-Kłos (PAP)

Krzysztof Brożek - historyk, scenarzysta, reżyser, kierownik produkcji filmów dokumentalnych i dziennikarz. Autor książki „Wałęsa. Gra o wszystko”, reżyser filmów dokumentalnych, m.in. „Gdzie jest Porozumienie Gdańskie”, „Adam Macedoński. Więcej niż jedno życie” i „Nasz Mietek. Mieczysław Gil”. (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

29 lipca prowadzi nas przez sześć stuleci historii: od królewskiego przywileju, który otworzył drogę do rozwoju Łodzi, przez wymarsz Jana III Sobieskiego pod Wiedeń, dramatyczne wezwania poprzedzające Powstanie Warszawskie, aż po śmierć Tomasza Stańki. W muzycznym kalendarzu spotykają się dziś Rush, Elvis Presley, The Beatles, Bob Dylan i The Doors. Tymczasem współczesność dopisuje kolejne rozdziały — w Sejmie, wokół praw obywatelskich i za oceanem, gdzie decyzje amerykańskiego banku centralnego mogą poruszyć światowe rynki. Data dodania artykułu: 29.07.2026 10:48
29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Nie jest to jeszcze społeczne odwrócenie się od Ukrainy ani zgoda na zwycięstwo Rosji. Wyniki badania Opinia24 dla „Polityki” pokazują jednak wyraźnie, że dotychczasowa polityka oparta na niemal bezwarunkowym poparciu dla Kijowa przestała odpowiadać nastrojom znacznej części Polaków. Najwięcej politycznie zyskuje dziś prezydent Karol Nawrocki. Najtrudniejsze zadanie stoi przed rządem, który musi jednocześnie bronić strategicznego sojuszu z Ukrainą i nie lekceważyć społecznego gniewu. Data dodania artykułu: 29.07.2026 09:32
Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Polityczne trzęsienie ziemi w PiS, rezygnacja Mateusza Morawieckiego z kierowania europejskimi konserwatystami, kolejny etap sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz gwałtowne zaostrzenie napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Tak wygląda informacyjny bilans wtorku, 28 lipca. Data dodania artykułu: 28.07.2026 21:36
Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Polecane

Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?

Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?

12 grudnia 2025 roku, kilkanaście minut po południu, policyjny patrol zatrzymał na ulicy Spalskiej samochód marki Opel Vivaro. Za kierownicą siedział radny Rady Powiatu Tomaszowskiego Leon Karwat. Pierwsze badanie wykazało 0,84 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli w przybliżeniu 1,68 promila alkoholu we krwi. Kolejne wyniki były niewiele niższe. Mimo to postępowanie karne zostało warunkowo umorzone. Prokuratura uznała taki wyrok za sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości. Sąd drugiej instancji utrzymał jednak najważniejszą część orzeczenia o niskiej szkodliwości społecznej Data dodania artykułu: Dzisiaj, 07:55 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.

Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.

Ostatnia sesja Rady Powiatu to był wielogodzinny lincz na mnie i mojej rodzinie. Skandaliczne pomówienia, wygłaszane w tonie sensacyjnej narracji. Słyszeliście ile już firma mojej rodziny zarobiła na szpitalu? To Wam odpowiem… całe 0 zł. Twój Sklep Medyczny nie prowadzi żadnych interesów ze szpitalem. Dwa lata tropienia nas (przecież główna księgowa Socha sama mi przyznawała, że nic znaleźć nie mogła) i.. zero. Dostajemy pieniądze z powiatu? Nie. Pacjenci otrzymują środki z PEFRON. Sklep medyczny, w którym pracuje, zaciąga kredyty obrotowe, żeby móc na spokojnie czekać na środki od klientów, które trafiają do nich. Dzięki temu nie muszą tygodniami czekać np. na pieluchy. Okazuje się, że według radnych takich jak Kucharski, Goska i Mordaka – to źle. Data dodania artykułu: Wczoraj, 23:57 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 4
"Zabijcie ich wszystkich!"

"Zabijcie ich wszystkich!"

Wczoraj moją uwagę zwróciły dwa wpisy na FB dokonane przez tę samą osobę. Autor często komentuje lokalne wydarzenia, najczęściej takie związane z tomaszowskim szpitalem, bo sam jest jego pracownikiem. W pierwszym wpisie komentuje próby zastraszania go i obelgi pod adresem jego rodziny, w drugim pisze, że postanowił zaprzestać publikowania jakichkolwiek komentarzy. Co się takiego stało? Otóż dwa dni wcześniej „ośmielił się” pochwalić wypowiedź na temat sprzedaży szpitala, jaką miał w czasie sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego Piotr Kagankiewicz. No i okazało się, że pochwała rzeczowej i profesjonalnej opinii wywołała furię radnych (jak się domyślam, Koalicji Obywatelskiej). Data dodania artykułu: Wczoraj, 08:13 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 7
Mieszkanie za 1% wartości? Gdzie w Polsce miasta sprzedają lokale za grosze? Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Kościół św. Małgorzaty w Kiernozi odzyskuje blask. W murach zapisały się wieki historii Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku Inowłódz z niemal 3 mln zł na wodociągi i kanalizację. Skorzystają Królowa Wola i Konewka 157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy XVII-wieczny obraz w Paradyżu przypomina o cennym dziedzictwie sakralnym regionu Żołnierze 25 Brygady ćwiczą zwalczanie dronów. Liczy się precyzja i stały trening Nowy repertuar kina Helios. Sierpień rozpocznie się od wielkich filmowych premier Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa. Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin "Zabijcie ich wszystkich!"
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Ciekawe na jakiej podstawie zatrzymali motocyklistę skoro jest brak identyfikacji pojazdu gdyż motocykl nie posiada tablicy rej, z przodu ja bym nie przyjął mandatu bo z jakiej odległości namierzali jakim sprzętem czy było zrobione zdjęcie ? Źródło komentarza: 157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy Autor komentarza: ;) Treść komentarza: Pana Zdonka też kiedyś przyjął Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Treść komentarza: Poprzedni zarabiał 5000tys z funkcji dyrektora plus robił jako lekarz jeden i jedyny w całym ośrodku Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Na zdjęciu powyżej widać czterech społecznych i samorządowych (jeden parlamentarny), totalnych szkodników. Gęby tych pajaców zawsze mnie wkur...ą. Wkur....a mnie również to, że to towarzystwo spod ciemnej gwiazdy bezkarnie sobie hasa, a zarówno wyborcy jak i większość radnych na to im pozwala. Instytucjom i spółkom samorządowym się nie dziwię, bo tam siedzi większość tzw. "swoich", posadzonych przez tych społecznych szkodników. Natomiast pozostali radny?! Co wy, ku..a odwalacie?! Przecież, podobno, jesteście przedstawicielami swoich wyborców - baranie łby!!! Zapomnieliście o tym - totalne cymbały?! I z czystym sumieniem chodzicie spokojnie spać ?! Źródło komentarza: "Zabijcie ich wszystkich!" Autor komentarza: Krasnal Treść komentarza: Ile w takim ,,Byndkowie" dyrektor wyciągnie? Jakieś fajne pieniążki czy raczej dodatek do innych składowych tego gwiazdora? Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Krypto Treść komentarza: Kiedy wreście skończą się te przetargi pisowskie nasz wójt przyjmuje do pracy wszystkich spadochroniarzy PIS i jest z tego bardzo dumny a jakie daje wynagrodzenia teraz mieszkańców Będkowa będzie leczył wójt z wicestarostą tomaszowski czy wójt Będkowa powiadomił o takiej sytuacji Narodowy Fundusz Zdrowiae Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa
Reklama
Reklama
Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Cena: 385000 PLN Na sprzedaż jasne, funkcjonalne mieszkanie w Tomaszowie Mazowieckim, położone przy spokojnej ulicy Smugowej. Lokal znajduje się na trzecim piętrze trzypiętrowego bloku z 2011 roku. To propozycja dla osób, które szukają ciszy, wygody i dobrej komunikacji z miastem, ale nie chcą rezygnować z bliskości sklepów, szkół, przedszkola czy terenów spacerowych.Mieszkanie ma 46,50 m² powierzchni i składa się z dwóch pokoi, oddzielnej kuchni, łazienki z WC oraz przedpokoju. Do lokalu przynależy duża komórka w piwnicy o powierzchni 11,99 m², co jest dużym atutem dla osób potrzebujących dodatkowej przestrzeni do przechowywania. W mieszkaniu znajduje się także balkon, a sam lokal jest dwustronny, dzięki czemu wnętrze jest dobrze doświetlone.Układ pomieszczeń jest praktyczny i wygodny. Pokoje mają powierzchnię 20,98 m² oraz 10,72 m², kuchnia 6,43 m², łazienka 3,90 m², a przedpokój 4,45 m². Na podłogach w pokojach położono deskę barlinecką, natomiast w kuchni, łazience i przedpokoju gres. W korytarzu i łazience zastosowano ogrzewanie podłogowe. Lokal jest w stanie do wprowadzenia i może zostać sprzedany jako w pełni umeblowany oraz wyposażony.Budynek znajduje się na zamkniętym i monitorowanym osiedlu, zaprojektowanym w sposób estetyczny i przyjazny mieszkańcom. Klatka schodowa jest czysta i dobrze utrzymana. Ogrzewanie pochodzi z sieci miejskiej, okna są PCV, a instalacje określono jako dobre. Czynsz administracyjny wynosi około 728 zł i obejmuje m.in. centralne ogrzewanie, śmieci, fundusz remontowy oraz zaliczki na ciepłą i zimną wodę. Opłaty według liczników dotyczą prądu i wody.Dodatkowym atutem jest możliwość zakupu miejsca postojowego w garażu podziemnym za 35 000 zł. To szczególnie ważne w przypadku osób, które cenią wygodę i bezpieczeństwo codziennego parkowania.Lokalizacja przy ul. Smugowej łączy spokój osiedla mieszkaniowego z dostępem do miejskiej infrastruktury. W pobliżu znajdują się markety, szkoły podstawowe, przedszkole, szpital, tereny zielone oraz trasy piesze i rowerowe. To miejsce dobre zarówno dla singla, pary, rodziny z dzieckiem, jak i inwestora szukającego mieszkania pod wynajem długoterminowy.Cena mieszkania wynosi 385 000 zł, czyli 8 279,57 zł/m². Oferta dostępna jest na wyłączność w biurze Nieruchomości Kawaciuk. (nieruchomosci-kawaciuk.pl)

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama