Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 lutego 2026 00:19
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Ekspert: dawna Wigilia próbowała godzić sprzeczności: post ze świętem i wyrzeczenie z obfitością

Wigilijny stół sprzed wieków był znacznie bardziej surowy – i jednocześnie bardziej zaskakujący – niż dziś. O dawnych zwyczajach, bobrze jako potrawie postnej, rybach, maku, kuchni magnackiej i regionalnych różnicach opowiada PAP historyk kultury jedzenia, prof. Jarosław Dumanowski.

PAP: Gdy mówimy o świątecznych zwyczajach kulinarnych często cofamy się najwyżej do XIX w. A gdyby zajrzeć jeszcze dalej – od czego należałoby zacząć?

Prof. Jarosław Dumanowski: Najrozsądniej od postu, bo to on przez wieki wyznaczał rytm jedzenia w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie. Gdybyśmy żyli kilkaset lat temu, bylibyśmy właśnie w trakcie bardzo konkretnego, choć zmiennego w czasie okresu postnego. Adwent długo nie był tak surowy jak Wielki Post, ale istniały w nim momenty szczególne – tak zwane suche dni, czyli środa, piątek i sobota po świętej Łucji. Wtedy obowiązywał post bardzo ścisły.

PAP: Wigilia także była dniem postnym.

J.D.: Jak najbardziej – i to nie tylko ta jedna. Dawniej wigilii było znacznie więcej: miały je nie tylko Boże Narodzenie, ale także święta maryjne, apostołów czy lokalnych patronów. We wszystkie te dni należało pościć surowo. To był zwyczaj chrześcijański, a później przede wszystkim katolicki i prawosławny – protestanci post jakościowy w dużej mierze odrzucili.

PAP: Co w praktyce oznaczał taki post?

J.D.: Początkowo był to post ilościowy – po prostu niejedzenie od rana do wieczora, aby naśladować Chrystusa, który pościł na pustyni 40 dni i 40 nocy. Z czasem przeszedł w post jakościowy, czyli zakaz spożywania mięsa i produktów odzwierzęcych: tłuszczów, jaj, mleka, masła czy śmietany. W basenie Morza Śródziemnego nie było to aż tak dotkliwe – oliwa, ryby, owoce morza, warzywa, orzechy i suszone owoce były łatwo dostępne. Problem pojawił się wtedy, gdy te zasady przeniesiono na północ Europy, gdzie podstawą diety był tłuszcz zwierzęcy.

PAP: Czyli ten sam post miał zupełnie inny ciężar?

J.D.: Dokładnie. Dla bogatych post bywał wręcz okazją do kulinarnej fantazji: świeże ryby, cytrusy, cukier, drogie przyprawy, produkty śródziemnomorskie. Dla biedniejszych – którzy i tak rzadko jedli mięso – rezygnacja z łyżki masła czy smalcu była bardzo dotkliwa. To pokazuje, jak bardzo post był doświadczeniem klasowym.

PAP: Jak więc „radzono sobie” z postem w wigilię, skoro miała być jednocześnie uroczysta?

J.D.: To była prawdziwa kwadratura koła: z jednej strony umartwienie, z drugiej – świąteczność i oczekiwanie. Kluczowe były ryby, uznawane za pokarm postny. Trzeba jednak pamiętać, że dawny podział nie opierał się na naszej dzisiejszej biologii. Nie dzielono zwierząt na ssaki i ryby, tylko na „zimnokrwiste” i „gorącokrwiste”.

PAP: Stąd słynne „postne” bobry?

J.D.: Tak. Zwierzęta żyjące w wodzie uznawano za mające „zimną naturę”: ryby, ostrygi, ale też bobry, wydry, morświny czy wieloryby. Z tej logiki wynikało, że bóbr mógł być potrawą postną. Dziś brzmi to absurdalnie, ale wówczas było spójne z ówczesną wiedzą. Postne bywało także niektóre ptactwo wodne, jak np. kaczki łyski, które wprawdzie do jedzenia nie bardzo się nadają ze względu na smak ich mięsa, ale do dziś myśliwi na nie polują z zapałem.

PAP: Jak przyrządzano bobra na Wigilię?

J.D.: Mamy przepisy już z XVI wieku oraz z „Compendium ferculorum” Stanisława Czernieckiego z XVII wieku. Najczęściej przyrządzano ogon bobra – galaretowaty, tłusty, bardzo ceniony. Gotowano go lub podpieczono, podawano w sosach z octem, winem, cukrem i drogimi przyprawami: imbirem, cynamonem, goździkami. Tłuszcz był wtedy niezwykle cenny, zwłaszcza w poście.

PAP: To była kuchnia raczej elitarna?

J.D.: Zdecydowanie. Polowanie było przywilejem panów, więc bóbr trafiał na ich stoły. I to dobry moment, by powiedzieć szerzej o wigilijnych stołach magnackich – na przykład u Lubomirskich, Potockich czy Radziwiłłów.

PAP: Jak wyglądała wigilia na takich dworach?

J.D.: To był zupełnie inny świat. Post obowiązywał także magnaterię, ale interpretowano go bardzo kreatywnie. Wigilia była ucztą postną, lecz wielodaniową i reprezentacyjną. Zachowały się menu i rachunki dworskie, z których wynika, że na stołach pojawiało się kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt potraw – wszystkie formalnie postne.

PAP: Co konkretnie podawano?

J.D.: Przede wszystkim ogromną różnorodność ryb: karpie, szczupaki, sandacze, liny, jesiotry, łososie, turboty. Ryby gotowano, pieczono, podawano w galarecie, w sosach winnych i piwnych, na słodko i na kwaśno, faszerowane, w pasztetach. Dla magnaterii sprowadzano też świeże ryby morskie – niezwykle drogie i trudne do zdobycia z powodów logistycznych.

PAP: A zupy? Barszcz nie był oczywisty?

J.D.: Barszcz był długo zupą raczej ludową. Na stołach magnackich dominowały zupy rybne – bardzo esencjonalne, klarowne konsomé z wielu gatunków ryb, często z knelami, czyli delikatnymi kluseczkami z dodatkiem rybiego mięsa – oraz zupa migdałowa, uznawana za jedną z najbardziej eleganckich potraw wigilijnych. W Wielkopolsce i na związanych z nią dworach była wręcz symbolem świątecznego luksusu.

PAP: Czy pojawiały się dania, które dziś uznalibyśmy za zaskakujące?

J.D.: Oczywiście. Na przykład kukurydza – w XIX w. była nowinką i produktem egzotycznym, więc pojawiała się na wigilijnych stołach arystokracji jako kulinarna ciekawostka. Podobnie było z kanapkami. Dziś są codziennością, ale w XIX wieku były nową modą przychodzącą z Zachodu. Na wigilię podawano je jako eleganckie, wyrafinowane przekąski – często w formie małych tartinek, tostów czy wypieków z rybnymi pastami, kawiorem lub marynowanymi dodatkami.

PAP: A desery? Skoro obowiązywał post, to jak wyglądała słodka część wieczerzy?

J.D.: Desery również były postne, ale bardzo bogate: strucle makowe i migdałowe, pierniki, marcepany, bakalie, konfitury. Charakterystyczne było łączenie smaków słodkich i wytrawnych – dziś kojarzone raczej z kuchnią orientalną, a wówczas zupełnie naturalne.

PAP: Co jedli w tym samym czasie biedniejsi?

J.D.: To, co z pola i z lasu: kiszoną kapustę, groch, mak, grzyby. Popularne były zupy grochowe i makowe, makiełki, kutia. Na Śląsku jadano siemieniotkę – zupę z nasion konopi – a w innych regionach różne warianty potraw zbożowych. Wigilia była wspólna religijnie, ale kulinarnie bardzo hierarchiczna.

PAP: W niemal każdym wątku tej opowieści pojawiają się ryby. Czy można powiedzieć, że to one były prawdziwymi bohaterami dawnej wigilii?

J.D.: Zdecydowanie tak. Ryby były fundamentem wigilijnego stołu przez całe stulecia, dużo wcześniej, zanim karp stał się jego symbolem. To one umożliwiały pogodzenie postu z uroczystością. Co więcej, ryby miały status nie tylko religijny, ale też prestiżowy – ich różnorodność i sposób podania bardzo wyraźnie różnicowały stoły biednych i bogatych.

PAP: Jak duża była ta różnorodność?

J.D.: Ogromna. W dawnej Polsce jedzono znacznie więcej gatunków ryb niż dziś. Oprócz karpia były szczupaki, liny, karasie, sandacze, łososie rzeczne, certy, a przede wszystkim jesiotry i ich odmiany. W rzekach Rzeczypospolitej pływały ryby, które dziś wydają się niemal legendarne, np. jesiotry ważące po kilkadziesiąt, a nawet ponad sto kilogramów.

PAP: Czy ryby morskie też trafiały na wigilijne stoły?

J.D.: Tak, choć głównie w formie konserwowanej. Śledzie – solone i wędzone – były podstawą diety postnej ludzi mniej zamożnych. Bardzo ważną rolę odgrywał też suszony dorsz, czyli sztokfisz, dziś w Polsce niemal zapomniany. Był to produkt idealny na zimę i post: trwały, pożywny i łatwy w transporcie. Świeże ryby morskie pojawiały się natomiast na stołach magnackich, traktowane jako drogi rarytas.

PAP: Jak te ryby przyrządzano?

J.D.: Najczęściej gotowano – nie smażono, bo smażenie na tłuszczu zwierzęcym było zakazane. Używano specjalnych naczyń, tzw. płasonierów, dostosowanych kształtem do ryb. Były nawet specjalne garnki do gotowania turbotów – turboniery. Ryby podawano w sosach: winnych, piwnych, octowych, często na słodko-kwaśno, z dodatkiem rodzynek, migdałów, cytrusów i korzennych przypraw. To kuchnia, która dziś może zaskakiwać, ale przez wieki była normą.

PAP: Czy karp rzeczywiście jest późnym „wynalazkiem” wigilijnym?

J.D.: Nie. Mamy potwierdzenia, że karp pojawiał się na wigilijnych stołach już w XV w. To, co się zmieniło, to skala i symbolika. Dawniej karp był jedną z wielu ryb, dziś stał się niemal synonimem Wigilii. Warto też pamiętać, że ceniono raczej karpie duże, tłuste – dawały więcej smaku, a ich ości były łatwiejsze do usunięcia.

PAP: Ryby były więc nie tylko dozwolone, ale wręcz pożądane?

J.D.: Właśnie. Ryba była idealnym produktem postnym: pożywna, symboliczna, a jednocześnie dająca ogromne pole do kulinarnej inwencji. W dawnych przepisach widać wyraźnie, że kucharze traktowali ją z wielkim szacunkiem i fantazją. W pewnym sensie to właśnie ryby były nośnikiem świątecznego luksusu w świecie, w którym mięso było zakazane.

PAP: Dzisiejsza Wigilia wydaje się przy tamtych, przed wiekami, bardzo liberalna.

J.D.: Zdecydowanie. Jajka, masło czy śmietana – dawniej zakazane – dziś są normą. Kiedyś nawet ciasta musiały być „puste”, bez produktów odzwierzęcych – żeby były żółte, jaja zastępowano miodem. Dopiero po pasterce można było sięgnąć po potrawy mięsne.

PAP: Czym popijano te potrawy?

J.D.: Wino było traktowane jako jedzenie i uznawane za postne. Problem pojawił się wraz z wódką, kojarzoną z upijaniem się. Formalnie alkohol nie był zakazany, ale obyczajowo potępiany – stąd silne przekonanie, że na wigilii alkoholu być nie powinno.

PAP: Czy istniały wyraźne różnice regionalne?

J.D.: Bardzo wyraźne. Na wschodzie – wyzina, czyli wielka ryba jesiotrowata, którą poddawano procesowi suszenia, oraz kutia. Na Śląsku – siemieniotka i moczka, czyli deser na bazie piernika i kompotu z suszonych owoców. W Wielkopolsce – zupa migdałowa i czernina z krwi karpia. Na Pomorzu – karp z piernikiem, tak zwany miodownik. To tradycje regionalne często liczące kilkaset lat.

PAP: Gdyby jednym zdaniem podsumować dawną wigilię – jaka ona była?

J.D.: Była próbą pogodzenia sprzeczności: postu i święta, wyrzeczenia i obfitości, tradycji i kulinarnej wyobraźni. To nie była kolacja „symboliczna”, lecz rytuał o ogromnym znaczeniu – religijnym, społecznym i kulturowym – który na jeden wieczór pozwalał zatrzymać czas i sięgnąć po bardzo dawne smaki.

Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Premier: powstanie zespół analityczny ws. polskich wątków tzw. afery Epsteina

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że powstanie zespół analityczny w związku z tzw. aferą Epsteina w USA. Zbadane zostaną polskie wątki, w tym ewentualne przypadki wykorzystania dzieci, a także podnoszona przez ekspertów kwestia zaangażowania rosyjskich służb. Nie wykluczył, że Polska będzie namawiać na śledztwo o międzynarodowym charakterze.Data dodania artykułu: 03.02.2026 15:51
Premier: powstanie zespół analityczny ws. polskich wątków tzw. afery Epsteina

Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 3 lutego)

Dziś jest wtorek, 3 lutego, trzydziesty czwarty dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.15, zachód słońca o 16.24. Imieniny obchodzą: Błażej, Ignacy, Oskar i inni.Data dodania artykułu: 03.02.2026 10:56
Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 3 lutego)

Badanie: pokolenie Z i seniorzy szczególnie narażeni na dezinformację

Z badania „Polacy nie dają się nabierać na dezinformację?” wynika, że aż 58 proc. osób z pokolenia Z nie potrafi rozpoznać fake newsa w mediach społecznościowych. W grupie osób powyżej 65. roku życia odsetek ten wynosi 29 proc. Zdaniem dr. Michała Marka z NASK jedną z przyczyn podatności Polaków na manipulacje jest m.in. polaryzacja społeczeństwa.Data dodania artykułu: 02.02.2026 21:36
Badanie: pokolenie Z i seniorzy szczególnie narażeni na dezinformację

Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 2 lutego)

Silny mróz obejmuje niemal cały kraj — Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał alerty I i II stopnia, a na północnym wschodzie temperatura może spaść do -29°C, przy odczuwalnej nawet -38°C. W poniedziałek ruszają ferie zimowe w kolejnych sześciu województwach, a w Kościele katolickim obchodzone jest Święto Ofiarowania Pańskiego, znane jako Matki Bożej Gromnicznej.Data dodania artykułu: 02.02.2026 11:50
Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 2 lutego)
Reklama

Polecane

Mróz zagraża zwierzętom — policja z Tomaszowa apeluje: jak pomóc i gdzie dzwonić8 lutego w Nagórzycach: Amatorski Turniej Tenisa StołowegoPół miliona kobiet w Łódzkiem „na radarze” profilaktyki. Mammobusy także dla mieszkanek TomaszowaBomby w ZUS-ie. Spokojnie to był fałszywy alarmW tomaszowskiej Koalicji Obywatelskiej ostatni zgasi światłoDziś w kraju i na świecie (wtorek, 3 lutego)Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?Mistrzostwa 9 ŁBOT w strzelaniu sportowym„Biblioteka Druha” – strażacy chcą gasić… nudę. OSP w Tomaszowie rusza ze zbiórką książekMost na Legionów: przetarg ruszył. Co już wiadomo, a co wciąż jest pod znakiem zapytaniaWygrana 2:1 z Legionovia Legionowo i kolejne sygnały przed wiosnąSpotkanie z przyrodą i biznesem. Lasy uczą, jak myśleć ekologicznie i przedsiębiorczo
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: ToTreść komentarza: ilu jest tam tak naprawdę tych członków?Źródło komentarza: W tomaszowskiej Koalicji Obywatelskiej ostatni zgasi światłoAutor komentarza: sbTreść komentarza: Twój sposób dyskusji jest tak wysoki intelektualnie, że dla zwykłego człowieka niestety nieosiągalny. Skąd u Ciebie tyle nienawiści do drugiego człowieka(czyżby koszmary z dzieciństwa). Mimo obraźliwego tonu pana wypowiedzi z wyrazami szacunku "sb". Na tym kończę dyskusję.Źródło komentarza: Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Mój wredny dodatek do "sb". Myślisz, że jak robisz swoje wpisy (np. na temat np. p. Chudzika)pod ksywką, to jesteś kryty?! Jeżeli tak myślisz, to jesteś durnowaty. Twoje IP i ID odpowiedni ludzie znajdą w ciągu kilku minut i będziesz ugotowany. Czasami należy choć na chwilę uruchomić mózg, jeżeli ten mózg się ma....Źródło komentarza: Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?Autor komentarza: AdamTreść komentarza: Dadzą im jeszcze odprawy oraz węgrzynowskiemu takie rzędu 80...150 tyś zł...bo takie są zasady>Źródło komentarza: Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?Autor komentarza: zyxTreść komentarza: Zatrzymano za co? W Polsce niegospodarności się niemal nie ściga. Tzn. można składać wnioski ale biegi, opinie, analizy itp. Zejdzie trochę. Władza się znów zmieni i będzie ok. Jak rozumiem autorowi chodzi o mechanizm. Obraz tego, że koledzy, znajomi za przyzwoleniem Rady Nadzorczej i właściciela mogą w rok zrobić 12 mln w plecy na wyniku spółki i jeszcze skonsumować 10 mln środków z rachunku. Tak się zastanawiam co w tej sytuacji będzie miał do powiedzenia liczący każdą powiatowa złotówkę Pan Kazimierz, co powie Pan Michał no i co na to Pan Poseł, który podczas wywiadów w TV gromy śle na nepotyzm, kolesiostowo, układziki. Jakoś w Powiecie Tomaszowim mu one niezbyt przeszkadzały. No bo jeśli te dane są prawdziwe i nie wynikają z jakiś obiektywnych przyczyn to trudno z matematyką dyskutować.Źródło komentarza: Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: No, pięknie, ładnie. Jednak może odniósłbyś się do finansów TCZ za p. Chudzika (szpital był na plusie) i do ostatnich finansów TCZ (szpital na dużym minusie). To kto tu, do ku#wy nędzy, rujnował finanse TCZ: p. Chudzik, który nocą wywoził worki papierów i kasy, a może jego następca, który ogołocił TCZ z całej nadwyżki i zostawił TCZ z długami - co?! PS. Jeśli widziałeś to wywożenie nocą przez p. Chudzika z TCZ worków z papierami, to czemu nie zadzwoniłeś np. na policję - co?! Na taki Twój wpis, ja też mógłbym swobodnie napisać, że jednej nocy widziałem, jak dymasz jedną babę, jednak nie posunę się do takiego debilizmu. To jest zwykłe kretyństwo. Nie zdziwiłbym się gdybyś za taki wpis beknął.Źródło komentarza: Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama