Do zatrzymania doszło podczas rutynowej kontroli drogowej. Jak ustalili funkcjonariusze, kierowca próbował uniknąć odpowiedzialności, udając, że nie rozumie języka polskiego. Okazał dokumenty wystawione na nazwisko obywatela Norwegii. Policjanci szybko zweryfikowali jego dane, a w pojeździe odnaleźli jego prawdziwe dokumenty tożsamości. Próba wprowadzenia w błąd nie przyniosła więc oczekiwanego efektu.
Naruszenie dożywotniego zakazu – co mówi prawo?
Kluczowe w tej sprawie jest art. 244 Kodeksu karnego, który stanowi, że kto nie stosuje się do orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Nie ma przy tym znaczenia, czy zakaz został orzeczony na czas określony czy – jak w tym przypadku – dożywotnio. Sam fakt prowadzenia pojazdu mimo obowiązywania zakazu wyczerpuje znamiona przestępstwa.
Warto podkreślić, że dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów orzekany jest w najpoważniejszych przypadkach, m.in. wobec sprawców przestępstw drogowych popełnionych pod wpływem alkoholu lub w warunkach recydywy. Jest to środek karny przewidziany w art. 42 § 3 Kodeksu karnego, stosowany wobec sprawców stwarzających realne zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Wątek dokumentów – możliwe kolejne zarzuty
Policja prowadzi także postępowanie w sprawie autentyczności dokumentów, którymi posłużył się zatrzymany. W zależności od ustaleń śledztwa, w grę może wchodzić odpowiedzialność z art. 270 § 1 Kodeksu karnego, który penalizuje podrabianie lub przerabianie dokumentu albo używanie takiego dokumentu jako autentycznego. Za to przestępstwo grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Jeżeli dokument był autentyczny, ale mężczyzna posłużył się nim, podając się za inną osobę, analizowane mogą być także inne przepisy dotyczące wprowadzania organów w błąd co do tożsamości.
Lekceważenie wyroku to poważne przestępstwo
Sprawa z Tomaszowa Mazowieckiego pokazuje, że lekceważenie orzeczeń sądowych nie jest wykroczeniem, lecz przestępstwem zagrożonym realną karą więzienia. Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów to środek karny mający chronić innych uczestników ruchu drogowego. Jego ignorowanie oznacza świadome narażanie innych na niebezpieczeństwo.
Zatrzymany 37-latek usłyszał już zarzut niestosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów. O jego dalszym losie zdecyduje sąd. Jeśli potwierdzi się także wątek związany z dokumentami, zakres odpowiedzialności karnej może się rozszerzyć.
Policja przypomina: respektowanie wyroków sądu to nie wybór, lecz obowiązek. A próba obejścia prawa zwykle kończy się jeszcze poważniejszymi konsekwencjami.






























































Napisz komentarz
Komentarze