Czy jest pan lojalny wobec funkcji, którą pan wykonuje i wobec mandatu radnego – pytała Maria Sowińska Mariusza Węgrzynowskiego. – Czy reprezentuje pan społeczeństwo, czy własne interesy?
Według mnie jestem lojalny – odpowiedział zaskoczony przewodniczący Komisji.
Ja myślę, że jednak nie, ponieważ doszły mnie słuchy, a konkretnie powiedział mi to pan radny Adamski, że po ostatniej sesji pan spotkał go na korytarzu i powiedział pan mu, cytuję dosłownie: „co, chcesz upierd…ć porządnego człowieka” – ciągnęła przedstawicielka miłośników zwierząt, wprawiając w osłupienie wszystkich zebranych. Próba przerwania wypowiedzi nie przyniosła skutku – Pan Adamski chyba nie kłamie? – pytała dalej.
Ja takich słów na pewno nie wypowiedziałem – odpowiedział Węgrzynowski. – Nie było nawet żadnej dyskusji z panem Adamskim na ten temat.
Przewodniczący zapowiedział, że sprawę insynuacji radnego Leszka Adamskiego wyjaśni w najbliższym czasie.
Radnych w szczegóły związane z tematyką dzierżawy i prowadzenia schroniska dla bezdomnych zwierząt wprowadzała naczelnik Wydziału Inżyniera Miasta Barbara Misurska. Wskazała m.in. na podstawy prawne funkcjonowania oraz omówiła szczegóły umowy zawartej przez miasto z Grzegorzem Woskowskim oraz umowy zawartej przez dzierżawcę z Towarzystwem Miłośników i Opieki nad Zwierzętami.
Widać wyraźnie, że funkcjonuje to nie najgorzej, bo mimo wszystkich sytuacji konfliktowych spacery wolontariuszy z psami się odbywają oraz liczba adopcji się zwiększa - mówiła naczelnik Misurska.
W imieniu Towarzystwa głos zabrała prezes Mieczysława Goździk. Nie podziela ona optymistycznego nastawienia do funkcjonowania schroniska, jakie wydawała się reprezentować naczelnik Wydziału Inżyniera Miasta. Zarzuciła prowadzącemu schronisko szereg nieprawidłowości związanych z jego funkcjonowaniem oraz arogancję i negatywny stosunek do wolontariuszy.
Dwoje wolontariuszy przestało przychodzić do schroniska, ponieważ pan Woskowski na ich oczach rzucał psami o beton - mówiła prezes. – Schronisko to nie jest zakład hydrauliczny. To jest praca szczególna, to jest misja.
Mieczysława Goździk pokazała też listy zawierające 300 podpisów mieszkańców miasta, żądających rozwiązania umowy z obecnym dzierżawcą schroniska.
Z zarzutami przedstawionymi przez Mieczysławę Goździk nie godzi się Grzegorz Woskowski, nazywając je insynuacjami. W trakcie odczytywania oświadczenia dzierżawcy kilkakrotnie wybuchała kłótnia.
Oś konfliktu stanowiło wydarzenie, jakie miało miejsce 3 maja, kiedy to odmówiono wolontariuszom wydania psów na spacer. Po raz kolejny argumentowano, że wizyta była niezapowiedziana.
Głos zabrał również Maciej Kejna, lekarz weterynarii obsługujący schronisko. – Wielu wolontariuszy znam osobiście. Nie zgadzam się z wieloma wypowiedziami pani, która jest bardzo negatywnie nastawiona do pana kierownika, ale też nie zgadzam się z paroma wypowiedziami pana Woskowskiego.
Bardzo dużo uwag dotyczyło braku dobrej chęci do współpracy z wolontariuszami. Odnosząc się do sytuacji z 3 maja, stwierdził, że więcej czasu spędzono na kłótni i interwencji policji, niż na samym spacerze.
Przysłuchując się dyskusji, odnieść można było wrażenie, że dobro bezdomnych zwierząt schodzi na dalszy plan.



































































Napisz komentarz
Komentarze