Na współczesnym polu walki bezzałogowce pojawiają się od kilkudziesięciu lat, jednak do niedawna ich liczba była na tyle niewielka, że nie było potrzeby stosowania na dużą skalę wyspecjalizowanych systemów do ich zwalczania. Do zestrzeliwania dronów wykorzystywano zwykle standardowe systemy przeciwlotnicze, projektowane do niszczenia samolotów i śmigłowców, a czasem także zagłuszanie oraz inne rozwiązania z zakresu walki radioelektronicznej.
Sytuacja zmieniła się, gdy wzrosła liczba dronów używanych w wojnie w Ukrainie. Masowe stosowanie bezzałogowców najpierw przez armię ukraińską, a z czasem także rosyjską, wymusiło rozwój systemów antydronowych. Tempo zmian zachodzących w tym obszarze na ukraińsko-rosyjskim polu walki trudno porównywać z jakimkolwiek innym konfliktem, a zdobywane tam doświadczenia w połączeniu ze stosunkowo niskim kosztem produkcji i użycia bezzałogowców sprawiły, że wiele państw zaczęło rozwijać własne technologie dronowe.
W uprzywilejowanej sytuacji są kraje, które posiadają gotowe rozwiązania. Jednym z takich państw jest Iran, który jeszcze w 2022 roku przekazał Rosji technologie pozwalające na produkcję i rozwój dronów kamikaze typu Shahed-131 i podobnych. Rosjanie używają ich do atakowania ukraińskiego zaplecza. Z czasem konstrukcje o zbliżonych parametrach rozwinęła też Ukraina, co w piątym roku wojny pozwala jej uderzać w cele odległe o ponad 1,7 tys. km, na głębokim rosyjskim zapleczu.
Problem ochrony przed atakami dronów dał o sobie znać już na samym początku wojny Izraela i USA z Iranem, rozpoczętej 28 lutego. Kraje regionu oraz siły USA okazały się zbyt słabo przygotowane na zmasowane ataki Iranu z użyciem bezzałogowców. Efektem były straty, w tym cennego sprzętu (m.in. radarów oraz samolotów AWACS), i konieczność szybkiego poszukiwania rozwiązań, które posiada już Ukraina. Jak poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, do krajów Zatoki Perskiej trafiło ponad 200 ukraińskich wojskowych i sprzęt, w tym drony przechwytujące, pozwalający na skuteczne zwalczanie irańskich bezzałogowców, takich samych lub podobnych do tych, które Rosja od ponad czterech lat wykorzystuje przeciwko celom w Ukrainie.
Ze względu na niski koszt produkcji i eksploatacji drony są idealnym narzędziem do prowadzenia działań poniżej progu wojny. W ramach takich działań nie angażuje się całego potencjału państwa, a jedynie jego część, i to w sposób utrudniający ustalenie faktycznego sprawcy – także w ramach działań hybrydowych, jakie Rosja podejmuje wobec krajów NATO. Przykładem jest wtargnięcie ponad 20 rosyjskich bezzałogowców w polską przestrzeń powietrzną 10 września 2025 roku. Również w tym przypadku zniszczenie dronów okazało się problematyczne. Użyto w tym celu samolotów myśliwskich i pocisków powietrze-powietrze, choć docelowo dużo lepszym rozwiązaniem są systemy wyspecjalizowane do zwalczania tego rodzaju zagrożeń.
W odpowiedzi w Polsce zaprojektowano system antydronowy SAN. Składa się on z kilku elementów. Są to: armaty Bushmaster kalibru 30 mm i Pit-Radwar kalibru 35 mm (dostarczą je odpowiednio norweski koncern Kongsberg i Polska Grupa Zbrojeniowa), szybkostrzelne karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm (system opracowany przez Zakłady Mechaniczne Tarnów, nazywany „potworem z Tarnowa”), wyrzutnie pocisków rakietowych 70 mm (wyprodukowane przez Kongsberga) oraz systemy walki radioelektronicznej, mobilne radary i inne elementy pozwalające na sieciocentryczne zarządzanie zwalczaniem bezzałogowców (dostarczane m.in. przez polską firmę APS SKYctrl). Podpisana 30 stycznia umowa zakłada dostarczenie 18 baterii systemu SAN.
Inna ważna kwestia to konieczność wprowadzania zmian i/lub projektowania nowych systemów w czasie liczonym w tygodniach i miesiącach, a nie latach. - Technologie dronowe i związane z nimi systemy antydronowe to branża, która rozwija się obecnie najbardziej dynamicznie. Co kwartał jesteśmy czymś zaskakiwani, oczekiwania użytkowników dotyczące zakupu gotowego produktu są nierealne – powiedział w rozmowie z PAP podczas konferencji Defence24 Days dyrektor firmy Hertz Systems Piotr Żelazek. W jego ocenie obecnie można mówić nie tyle o konkretnym produkcie, który można kupić w celu zabezpieczenia przed dronami, ale o zdolnościach posiadanych przez producenta w zakresie wiedzy, oprogramowania i technologii, które można dostosować do szybko zmieniających się uwarunkowań.
Produkowany przez Hertz Systems system HAWK jest używany m.in. przez Komendę Wojewódzką Policji w Szczecinie. Sprawdził się m.in. podczas imprez masowych, gdy za jego pomocą zneutralizowano bezzałogowce, które bez zgody i odpowiedniego zgłoszenia pojawiły się w obszarze zamkniętym dla ruchu dronów. HAWK wskazuje dokładną lokalizację drona i jego operatora. Pozwala na zmuszenie bezzałogowca do lądowania lub powrotu do operatora, a także na zabezpieczenie danego obszaru.
We wrześniu 2025 roku umowę o współpracy z Hertz Systems podpisała Polska Grupa Zbrojeniowa podczas kieleckiego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego. Porozumienie przewiduje, że system HAWK będzie wykorzystywany do ochrony infrastruktury krytycznej PGZ. Spółka oferuje też swoje systemy polskiemu wojsku.
Hertz Systems bierze pod uwagę doświadczenia wojny w Ukrainie i na bieżąco wdraża wnioski z nich w opracowywanych rozwiązaniach. - Wszyscy od dawna zgadzamy się co do oceny zagrożenia, ale już najwyższy czas przejść do podejmowania decyzji na temat konkretnych rozwiązań – podkreślił Żelazek. - Polski przemysł, w tym nasza firma, jest przygotowany na wysokie tempo produkcji systemów antydronowych, ale obecnie ponosimy koszty, a nie ma perspektywy większych zamówień, i to ani od służb państwowych, ani od samorządów – dodał.
Jak pokazują doświadczenia z Ukrainy, problem zwalczania bezzałogowców jest rozbudowany i dotyczy nie tylko wojska, ale też całego spektrum działań defensywnych dotyczących także infrastruktury cywilnej, głównie krytycznej: systemów energetycznych, wodociągów, telekomunikacyjnych i innych. To wymaga posiadania dużej liczby systemów zwalczania dronów: zarówno kinetycznych (wykorzystujących systemy rakietowe i/lub artylerię lub karabiny maszynowe), jak i niekinetycznych (pozwalających na zwalczanie dronów za pomocą systemów walki radioelektronicznej, w tym zagłuszanie). W związku z tym w miarę upływu czasu konieczne będzie uzupełnienie zdolności obrony przed dronami o większą liczbę rozwiązań, w tym niekinetycznych, które będą mogły być używane nie tylko przez wojsko, ale także przez służby (także na szczeblu samorządowym) odpowiedzialne za bezpieczeństwo wewnętrzne i zarządzanie kryzysowe.(PAP)
Dariusz Materniak (PAP)
































































Napisz komentarz
Komentarze