Pożyczki spłacone zostaną z dochodów własnych miasta w latach 2011–2012 – przedstawiała projekt uchwały Skarbnik Miasta Barbara Koścista. – Pożyczki te mogą być umorzone do 30% po spełnieniu określonych warunków, mianowicie po spłaceniu 70% należności wraz z odsetkami. Drugim warunkiem jest przeznaczenie kwoty uzyskanej z umorzenia na realizację kolejnych zadań związanych z ochroną środowiska.
Myśmy się już przyzwyczaili do zmian budżetu z powodu zaciągania pożyczek – rozpoczął dyskusję, jak zwykle nie na temat, Marian Kotalski. – Panie prezydencie, złośliwi twierdzą, że jak tak dalej pójdzie, to miasto wystawimy na licytację. Miałem takie rozmowy i mam odwagę to powtórzyć. Trzeba zauważyć, że kolejna pożyczka to przejaw zdrowej gospodarności – stwierdził niespodziewanie i na przekór, ale jak zwykle w sposób komplementujący Rafała Zagozdona, którego zwolennicy od dłuższego czasu zastanawiają się, czy pochlebstwa radnego przynoszą więcej szkody, czy pożytku urzędującemu prezydentowi. Jedno jest pewne: peany weterana lewicy Kotalskiego przyprawiają o mdłości.
Wyraźnie zażenowany wystąpieniami jest sam Rafał Zagozdon, który zwrócił uwagę Kotalskiemu, że dyskusja nie dotyczy zmian w budżecie.
Miasto zaciągnie w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska pożyczkę o łącznej wartości blisko 1,2 miliona złotych.
Czytaj także:



































































Napisz komentarz
Komentarze