Przeczytaj także:
Wszystko zaczęło się od informacji o naborze (czy raczej jego braku) 3-latków w Przedszkolu Samorządowym nr 8 przy ul. Stolarskiej. Rodzice dzieci uczęszczających do placówki poczuli się zaniepokojeni. Zaczęto głośno dyskutować o tym, że ma zostać ona zamknięta. Zaczęły narastać emocje, którym de facto trudno się dziwić. Pojawiły się pytania: co się stanie z ich dziećmi? Równocześnie rodziców 5- i 6-latków zachęcano, aby zapisywali dzieci do oddziałów tworzonych w szkole. Wszystko tworzyło całkiem spójny obraz. Zaczęto mówić już nie tylko o zamknięciu, ale również o tym, że terenem zainteresowany jest jakiś deweloper i zapewne zostanie on sprzedany.
W miniony piątek miało miejsce spotkanie dyrekcji szkoły z rodzicami. Któryś z nich zaprosił na nie dziennikarza TIT, a ten zadzwonił do radnego Witczaka. Radny zjawił się w przedszkolu „przypadkiem”. Rozgorzała dyskusja. Była na tyle gorąca, że dyrektorka Justyna Kubiak nie była w stanie odpowiadać na pytania, co dzisiaj przyznawał także biorący w nim udział radny. Fragment spotkania, jaki został opublikowany na profilu gazety, mówi dużo o emocjach, ale niewiele wnosi do właściwej oceny sytuacji. Co gorsza, te emocje jeszcze podsyca (pierwsze słowa relacji mówią o tym, że dyrektorka w jakiejś sprawie kłamała).
Polecamy:
Tymczasem dyrektorka Justyna Kubiak odczytywała pismo przygotowane w tomaszowskim Urzędzie Miasta, w którym zapewniano, że na chwilę obecną organ prowadzący nie ma w planach likwidacji placówki. To oczywiście prawda, bo by przedszkole zlikwidować, konieczne jest przeprowadzenie procedury likwidacyjnej. Jest ona długotrwała, skomplikowana i jasno doprecyzowana w ustawie Prawo oświatowe. Wymaga zgody kuratorium, powiadomienia rodziców i na koniec uchwały Rady Miejskiej. Chyba jednak mało kto Justynę Kubiak słuchał. W piątkowy wieczór niewesołe było to przedszkole.
Kolejna odsłona „przedszkolnego” konfliktu nastąpiła wczoraj rano. Na Stolarską przybył radny Witczak, który zamierzał zlustrować placówkę. Próbowałem zapytać go za pomocą Facebooka, jaki cel mu przyświecał, ale na moje pytania nie odpowiedział, podobnie jak na prośbę o komentarz do wpisu oburzonego zachowaniem radnego Koalicji Obywatelskiej, Marcina Rybaka.
„Jako przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury i Sportu jestem oburzony. Przed chwilą dotarła do mnie informacja o porannym zachowaniu radnego Witczaka w jednym z przedszkoli. Rozumiem chęć pracy, szukanie rozwiązań – ale są normy społeczne, których należy przestrzegać. I polityka nie powinna brać góry. Zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci, bo one tego nie rozumieją. Radny w godzinach porannych wtargnął – bo inaczej tego nie da się nazwać – do Przedszkola nr 8. Powołując się na prawa radnego, domagał się udostępnienia pomieszczeń i natychmiastowego oprowadzenia po przedszkolu, nie zważając na plany pracowników i zajęcia dzieci. Na kontrolę można się umówić wcześniej – pani dyrektor zawsze chętnie oprowadza radnych i udziela wszystkich informacji – nie można przeszkadzać dzieciom. Czy na tym polega chęć współpracy ze strony opozycji? Jako przewodniczącemu Komisji Oświaty bardzo mi przykro, że taka sytuacja miała miejsce. Panie radny, jakby pan zareagował, gdyby taka sytuacja miała miejsce u pana w szkole – gdyby ktoś przeszkadzał w poniedziałkowych porannych zajęciach? Bardzo proszę – szanujmy się…”
– pisze przewodniczący Komisji.
„Panie Radny, proszę, aby przeprosił mnie pan za to, co pan napisał, gdyż są to kłamstwa. Informuję, iż o godzinie 8:30, zgodnie z prośbą Rady Rodziców, która była obecna podczas spotkania, poprosiłem w holu przedszkola panią dyrektor i panią wicedyrektor, które były obecne, o zapoznanie z działalnością jednostki. Spotkałem się z odmową.
Po odmowie skierowałem do dyrekcji wiadomość e-mailową i próbowałem spotkać się w Urzędzie Miasta z panią wiceprezydent i panią dyrektor Wydziału Edukacji – niestety nie udało mi się. Po konsultacji z dyrektorem Wydziału Prawnego UM zostałem poinformowany, iż zgodnie z przepisami mogę się zapoznać z działaniem jednostki. Obecnie czekam na telefon od dyrektora i wskazanie terminu spotkania. Pragnę zauważyć, że o dzisiejszym porannym spotkaniu pani dyrektor wiedziała, gdyż informowałem w piątek.”
– odpowiada radny Witczak.
Justyna Kubiak wyjaśnia, że nie mogła poświęcić czasu radnemu ze względu na wcześniej zaplanowane spotkania i inne obowiązki. Ostatecznie wszystko skończyło się polubownie i radny miał możliwość dokładnego obejrzenia placówki dzisiaj w godzinach przedpołudniowych.
Zanim jednak doszło do wizyty, wczoraj miało miejsce kolejne spotkanie z rodzicami. Tym razem obecna była na nim dyrektor Wydziału Edukacji, Iwona Sudak. To ona wyjaśniała rodzicom zasady tegorocznej rekrutacji. Była możliwość zadawania pytań – i pytania padały. Prezentowano także program do elektronicznego naboru dzieci.
Iwona Sudak wyjaśniała różnicę między składaniem deklaracji pozostawienia dziecka w placówce a wnioskiem o przyjęcie do placówki. Zapewniała też, że rodzice trzylatków, którzy mają już jedno dziecko w tej placówce, nie będą mieli problemu z zapisami. Całe spotkanie możecie obejrzeć na poniższym filmie. Zachęcam, by to zrobić. My pozostawiamy je bez komentarza. Miało ono tę zaletę, że wyłączono na nim emocje, co pozwoli wyrobić sobie opinię na ten temat. Część najbardziej aktywnych rodziców na poprzednim spotkaniu tym razem nie była obecna. Część wychodziła jeszcze przed jego końcem.

Rodzice twierdzą, że o spotkaniu nie byli powiadomieni. Dyrekcja wskazuje, że ogłoszenia były wywieszone na tablicy w przedszkolu. Okazało się, że informacji zabrakło w poszczególnych salach. Nie przekazali jej też wychowawcy. Dzisiaj, jak już wspomniałem, radny Witczak raz jeszcze odwiedził przedszkole. Była też okazja do rozmowy z grupką obecnych rodziców. Emocje umiarkowane. Wszyscy zgadzają się na pewno co do jednego: obiekt wymaga remontu i to nie polegającego jedynie na bieżącej konserwacji. Argumenty o konieczności zreorganizowania oświaty w Tomaszowie do rodziców docierają.
Co dalej z przedszkolem i dziećmi? Deklaracja magistratu była jasna, ale... wydaje się krótkoterminowa. Na pewno w tym roku przedszkole nie zostanie zlikwidowane, ale co wydarzy się w przyszłości? Tego dzisiaj jeszcze nie wiadomo. Demografia jest nieubłagana. Dzieci w mieście rodzi się coraz mniej. Dużo zależy też od wyników tegorocznego naboru. Jeśli zainteresowanie będzie duże (w tym oddziałami dla dzieci 3-letnich), będzie konieczność rozszerzenia działalności. To, czy dzieci 5- i 6-letnie będą miały prowadzone zajęcia w budynku szkoły czy przedszkola, zależy również tylko od rodziców. Wystarczy, że wyrażą zdecydowaną deklarację, gdzie chcą pozostawić swoje pociechy.
Zanim przejdziemy do tego, co twierdzi Urząd Miasta, warto na pewno zauważyć, że w najbliższej okolicy przedszkola są oblegane. Brakuje miejsc zarówno w „czternastce”, jak i w „dwudziestce”. Racjonalnym więc wydawałoby się placówkę w tym miejscu utrzymać. Czy ma być ona w starym (wyremontowanym) budynku, czy w nowym, jest sprawą drugorzędną. Zanim jednak decyzja zapadnie, potrzebne są wnikliwe analizy i głębsza dyskusja. Zaprasza do niej prezydent Witko, który w niedługim czasie zamierza zorganizować debatę na temat sieci szkół w mieście. Problem istnieje i upolitycznianie go niczego nie zmieni.






























































Napisz komentarz
Komentarze