Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 22:31
Reklama Twój Sklep Medyczny

Borys Szyc: grając Forsta, szukałem punktów odniesienia w sobie

Grając Forsta, szukałem punktów odniesienia w sobie. Pamiętam siebie sprzed lat. Nie chciałem siebie znać, zrozumieć ani lubić. Myślę, że Forst także siebie nie lubi - powiedział PAP Borys Szyc, gwiazda i producent serialu "Forst", który w czwartek debiutuje na Netflixie.

"Forst" to serial na motywach serii powieści kryminalnych autorstwa Remigiusza Mroza. Tytułowy bohater jest komisarzem słynącym z niekonwencjonalnych metod pracy. Mężczyzna otrzymuje trudne zadanie - ma rozwikłać zagadkę brutalnych morderstw, do których dochodzi w Tatrach. W ustaleniu sprawcy pomaga mu dziennikarka Olga Szrebska. Wspólnie odkrywają, że zbrodnie mają swoje źródło w spisku sięgającym II wojny światowej.

PAP: W USA aktor, który odniósł sukces, często chce więcej i zaczyna produkować filmy. W Polsce - niekoniecznie. Pan zdecydował się wziąć na siebie tę podwójną odpowiedzialność w "Forście". Nie tylko zagrał tytułowego komisarza, ale też czuwał nad kształtem serialu jako producent. Co sprawiło, że postanowił pan być sobie sterem, żeglarzem, okrętem?

Borys Szyc: Przykład zawsze idzie z góry, a USA są punktem odniesienia niedoścignionym pod względem budżetów i skali przemysłu, jakim jest tamtejsza kinematografia. Do produkowania filmów przymierzałem się parę lat, zaliczając większe lub mniejsze wpadki. Kiedyś postanowiliśmy z moją agentką Martą Barańską, że gdy już dojrzejemy i więcej się nauczymy, zajmiemy się także produkcją. I tak się stało, założyliśmy BoMa Films. Natomiast prawa do książek Remigiusza Mroza nabyliśmy zanim powstała firma, w 2016 r. On nie był wówczas jeszcze tak bardzo rozpoznawalnym autorem. Na rynku ukazała się dopiero pierwsza książka o Forście. Udało nam się kupić prawa trochę taniej, więc to był nasz pierwszy, dobry biznesowy ruch. Ale później długo odbijaliśmy się od różnych drzwi. Czasami ktoś nie chciał nas, ale zdarzało się, że to my odmawialiśmy stworzenia na podstawie tej historii serialu telewizyjnego. Czuliśmy, że potrzebny jest większy rozmach, budżet i partner, który pomógłby nam to zapewnić. Przez dwa lata ten projekt był pisany dla innej dużej platformy i w końcu nic z tego nie wyszło.

Na szczęście na horyzoncie pojawił się Netflix, który rozwinął się na świecie i zaczął dużo inwestować w Polsce. To był dla nas dobry znak. Kiedy zjawiliśmy się u nich z prezentacją, przyklasnęli temu pomysłowi. Pozyskaliśmy wspaniałego partnera, z którym mogliśmy wszystko zrealizować. A ja – zagrać Forsta, bo już na okładce pierwszej książki Remka odgrażałem się, że bardzo chciałbym to zrobić. Nie odpuściłem i w końcu możemy pokazać widzom tę opowieść, choć nie jest to wierna adaptacja. Zgodziliśmy się z autorem, że serial powinien być na motywach jego powieści. Znajdziemy w nim najważniejsze wątki z książek i wydarzenia kojarzone z Forstem, ale uniwersum Mroza zostało poszerzone. Sądzę, że to może być atrakcją dla osób, które doskonale znają książki. Na ekranie zobaczą nowe postacie i motywy. Opowiadamy także o przeszłości Wiktora.

PAP: Dzieciństwo miał bardzo smutne. Forstowi brakowało rodzicielskiej miłości, odpowiednich wzorców, co rzutuje na jego dorosłe życie. Z jednej strony pragnie bliskości, z drugiej – ma problem z utrzymaniem bliskich relacji, czy to przyjacielskich czy romantycznych. Tacy potrzaskani bohaterowie wydają się panu najbardziej interesujący?

B.S.: Przewidywalnymi i sympatycznymi ludźmi lubimy otaczać się w życiu, a przynajmniej ja lubię. Z kolei na ekranie wolę oglądać kogoś, kto się z czymś zmaga, komu jest trudno i komu mimo wszystko kibicujemy. Możemy obserwować, jak bohater się czegoś uczy lub ciągle popełnia te same błędy. Mówimy wówczas: co za głupek, mógłby wreszcie w życiu czegoś się nauczyć. Forst ma po trosze tego, po trosze tamtego. Nie mogliśmy zawrzeć wszystkiego w sześciu odcinkach, bo tyle liczy pierwszy sezon. Dla mnie to jest dopiero entrée do tej historii. Staramy się zarysować jego losy, ale na pewno nie opowiedzieliśmy o nim jeszcze wszystkiego. Natomiast wiemy, że jest banitą policyjnym. Trudno się z nim żyje, pracuje i pewnie tym trudniej będzie mu rozwikłać zagadkę kryminalną. A już na pewno wisi nad nim fatum, które można nazwać przeszłością. Wciąż przed nią ucieka, ale ona depcze mu po piętach. I jak to zazwyczaj bywa, jeśli człowiek się z czymś nie skonfrontuje, prędzej czy później go to dopadnie. Forst boi się konfrontacji z samym sobą.

PAP: Tworząc tę postać, gdzie szukał pan punktów odniesienia?

B.S.: W sobie.

PAP: Tą rolą coś pan przepracowywał?

B.S.: Na pewno mam już przepracowane dużo więcej niż Forst, bo on jeszcze się ze sobą nie mierzy. Ale pamiętam siebie sprzed lat. Uciekałem przed samym sobą. Nie chciałem siebie znać, zrozumieć ani lubić. Myślę, że Forst także siebie nie lubi, a na pewno siebie nie kocha i stąd biorą się jego problemy ze wszystkimi wokół. Nie potrafi przyjąć miłości, nie umie też nikomu jej dać. Chociaż bardzo za tym tęskni, czuje się samotny i chciałby wreszcie - jak każde stworzenie na świecie - poczuć spokój i miłość. Jeszcze nie rozumie, dlaczego to się nie udaje.

PAP: Pana bohater bierze udział w wielu scenach walk. To wymagało specjalnych przygotowań fizycznych do roli?

B.S.: Staram się cały czas być w formie. Forst – choć w kiepskiej kondycji – potrafi zdobyć się na nadludzki wysiłek i brać udział w niemal bondowskich pojedynkach. Przygotowując się do pracy, przez dwa miesiące mieliśmy treningi z kaskaderami. Siedzieliśmy w sali i ćwiczyliśmy układy, czyli praliśmy się nawzajem z kolejnymi aktorami. To była dobra zabawa. Z kolei zdjęcia były dość trudne, ponieważ kręciliśmy zimą w górach. Przed wejściem na plan nasz opiekun Janek Wierzejski, który pracuje z TOPR, opowiadał, co powinniśmy zabrać ze sobą, jak się rozgrzewać. Przygotowywaliśmy ekipę do wejścia na Giewont. Mogliśmy ich dowieźć najdalej do schroniska. Wszyscy wyruszaliśmy w drogę o piątej rano. Towarzyszyło nam pięćdziesięciu TOPR-owców i sześćdziesięciu szerpów, którzy już wcześniej wnosili na górę tonę sprzętu. O godz. 6.30, kiedy pojawialiśmy się na szczycie, wstawało słońce i świeciło nam w oczy. Te niesamowite przeżycia bardzo skonsolidowały całą ekipę. Przez sześć miesięcy byliśmy naprawdę fajną, górską rodziną.

PAP: Skoro przy tym jesteśmy, udało wam się zebrać wspaniałą, nieoczywistą obsadę. Obok pana w serialu grają m.in. związana z Teatrem Narodowym, nieodkryta dotąd przez kino Zuzanna Saporznikow, dawno niewidziana na ekranie Kamilla Baar, wspaniała Małgorzata Hajewska-Krzysztofik oraz utalentowany aktor młodego pokolenia Mikołaj Kubacki. Jako producent miał pan wpływ na dobór obsady?

B.S.: Oczywiście. Zależało nam, żeby poza jednym znanym nazwiskiem pojawiły się nowe lub dawno niewidziane twarze. To sprawia, że historia staje się bardziej wiarygodna. Uważam, że Zuza Saporznikow jako Olga Szrebska będzie dla ludzi niesamowitym odkryciem i że to dla niej początek dużej kariery. Z całego serca jej tego życzę. Mikołaj Kubacki już pokazał, co potrafi. Widzieliśmy się wcześniej przy "Królu", gdzie grał wykonawcę moich najstraszniejszych rozkazów. Zapamiętałem go i bardzo chciałem się z nim spotkać. Zresztą nadal chcę, więc niewykluczone, że jeszcze kiedyś zrobimy coś wspólnie.

Założenie było też takie, żeby pokazać miejscowych ceprów i górali. Wiedzieliśmy, że musimy sięgnąć do źródła - Teatru Witkacego w Zakopanem, który kocham od lat. Pierwszy raz byłem tam na spektaklu jeszcze w liceum. Wspominam to jako niezwykłą przygodę artystyczną. Zaprosiliśmy aktorów z tego teatru na zdjęcia próbne. Dzięki temu znalazł się u nas serialowy Osica, czyli Andrzej Bienias. Niesamowity, charyzmatyczny aktor, który zagrał na scenie wielkie role klasyczne i współczesne. Praca z nim była wielką przyjemnością. A z Kamilką Baar tęskniliśmy za sobą prawie dwadzieścia lat - od czasu "Vinci". Ciągle się odgrażaliśmy, że się spotkamy i wciąż się mijaliśmy. Cieszę się, że w końcu nadarzyła się okazja, by trochę ze sobą pograć.

PAP: Mówi się, że aktorem zostaje się po to, żeby chociaż raz w życiu być policjantem i raz - bandytą. To bliski panu mit?

B.S.: Jeżeli tak, to od tego zacząłem. Policjantów i bandytów załatwiłem już na początku kariery. Bandytą byłem w "Symetrii" i uważam, że ten początek zdeterminował przyszłość. W "Vinci" grałem policjanta i złodzieja, więc miałem dwa w jednym. W "Oficerze" byłem tajnym policjantem pracującym nad rozbiciem siatki przestępczej. Także rzeczywiście te role od początku były mi bliskie. Później, kiedy dojrzewasz, chcesz grać również trochę inne postacie. Ja miałem w życiu zawodowym dwie drogi, bo sporo grałem w teatrze. Tam mierzyłem się z zupełnie innymi propozycjami – z Hamletem, Płatonowem, wielką literaturą. A tu bywało różnie. Natomiast teraz udało mi się wrócić z niepokornym policjantem, który – mam nadzieję – przypadnie państwu do gustu.

PAP: Zarówno Jakub Michalczuk, autor "Miało Cię nie być", jak i reżyser "Forsta" Daniel Jaroszek, z którymi ostatnio pan pracował, to młodzi, utalentowani filmowcy. Robią kino autorskie, ale skierowane do szerokiej publiczności. Co was połączyło?

B.S.: Z każdym coś innego. Choć oni mają wspólny mianownik - wywodzą się z reklamy. Wydaje mi się, że to Tadeusz Śliwa, twórca filmu "(Nie)znajomi", zapoczątkował trend, by reżyserzy reklam przechodzili do filmu. Pewnie zmęczyli się komercją i chcieli zrobić coś ambitniejszego. Poza tym zarobili już tyle pieniędzy, że było ich stać, by robić sztukę. Mnie się to spodobało, ponieważ tacy twórcy mają inne spojrzenie niż typowi absolwenci szkół filmowych, którzy od początku chcą zajmować się sztuką. Przede wszystkim są niezwykle zdyscyplinowani, a my potrzebowaliśmy kogoś, kto ogarnie tak duże przedsięwzięcie, jakim jest serial premium. Choć Daniel Jaroszek nie zrealizował wcześniej równie długiej produkcji, mieliśmy z nim kontakt, robiąc teledysk dla Dawida Podsiadły. Wiedzieliśmy, że zawsze jest przygotowany i od początku do końca dnia dokładnie wie, co ma robić. Na wszystko patrzy obrazami, ponieważ jego pierwszym zajęciem była fotografia. Wszystko, co wychodziło spod jego ręki, wyglądało przepięknie. Wystarczy spojrzeć na teledyski Dawida.

Na pomysł współpracy wpadliśmy jeszcze zanim powstał "Johnny", a ten film tylko utwierdził nas w przekonaniu, że Daniel może przejść do dużych przedsięwzięć. Niektórzy producenci mieli obawy, czy tak młody, nie do końca doświadczony facet sobie z tym poradzi. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Daniel razem z autorem zdjęć Piotrkiem Uznańskim stworzyli tandem, na który patrzyło się z przyjemnością. Zdjęli nam ciężar z pleców, bo jako producenci wiedzieliśmy, że można na nich liczyć. Nigdy nie było jakichkolwiek opóźnień czy nadgodzin. Daniel wykonywał wszystko jak najwyższej klasy profesjonalista. A do tego ma ogromną wrażliwość i zawsze chce coś od siebie dać, zostawić w filmie swój podpis.

PAP: Co ujęło pana w książkach Remigiusza Mroza, że to właśnie prawa do nich postanowił kupić?

B.S.: Akurat w tej serii ujęły mnie przede wszystkim góry. Nie będę kłamał, bo przecież schematy w każdej historii kryminalnej są podobne. Remek ma w ogóle niezwykłą łatwość pisania, z której nawet się żartuje. Każdy podejrzewa, że ktoś pisze książki za niego, bo wydaje się niemożliwe, by można było robić to tak szybko. Te powieści są atrakcyjne dla odbiorców. Czyta się je łatwo i przyjemnie, mimo ilości krwi i obciętych członków. Trudność pojawia się, kiedy chcesz to przenieść na ekran, ponieważ dzięki łatwości pisania czasami gubi się logika. Np. ktoś wziął heroinę i biegnie pełny sił, zaraz się z kimś bije, a na trzeciej kartce jest już w Rosji. Jak się tam znalazł? Nie był zmęczony? Pojawiło się sporo pytań, jak przełożyć książkę na scenariusz.

To było nasze niełatwe zadanie, żeby jakoś okiełznać ten nadmiar akcji i pomysłów Remigiusza. Ale on ma niezwykły talent do tworzenia wyrazistych postaci, które od razu zapadają czytelnikom w pamięć. Chcieliśmy to wykorzystać. A przede wszystkim skorzystać z historii, która rozgrywa się w Tatrach. To miejsce, które kocham od dziecka. Zakopane – mimo zalewającego go plastiku – jest w mojej głowie tym miastem, które widzimy w serialu. Miejscem magicznym, trochę strasznym, ale przede wszystkim pięknym, monumentalnym, z muzyką, która zawsze mnie wzrusza. Sądzę, że to miejsce może przyciągnąć przed ekrany widzów z całego świata. Trzeba się nim chwalić. Mam nadzieję, że Zakopane przeżyje kolejny boom, że ludzie zza granicy będą chcieli zobaczyć, gdzie są tak piękne góry. Życzę naszej Polsce, by turystów było sporo, ale żeby nie niszczyli gór, by o nie dbali.

PAP: W teoriach spiskowych dotyczących Remigiusza Mroza tkwi ziarno prawdy? Czy od początku był pan przekonany, że ma do czynienia z człowiekiem, a nie – jak zakłada jedna z nich – cyborgiem?

B.S.: Dotknąłem go, więc mogę potwierdzić, że jest człowiekiem. A jeżeli nawet robotem, to z bardzo dobrym oprogramowaniem, bo świetnie wypluwa z siebie książki. Sądzę, że mógł nam go zesłać Elon Musk.

PAP: Dlaczego to właśnie ten autor sprzedaje najwięcej książek i do niego ustawiają się najdłuższe kolejki na Targach Książki? Na ile pana zdaniem wpływ na to miała jego bezpośrednia komunikacja z czytelnikami?

B.S.: Sądzę, że pozostawanie w kontakcie z czytelnikami to efekt uboczny tego, jak on pisze. Remigiusz tworzy książkowy pop, a pop to "popular", więc po prostu jego książki są najbardziej popularne. Te historie nie zawsze są lekkie. Czasami bywają bardzo mroczne i trudne, ale jednak przyjemnie się je czyta. Taką powieść można zabrać ze sobą w dowolne miejsce. Nie wszędzie masz ochotę usiąść z Puszkinem i zagłębić się w jego lekturę. Książki Remka możesz czytać na wakacjach, w górach, siedząc w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. On dociera do bardzo dużej grupy czytelników, dlatego kolejka do niego jest najdłuższa.

PAP: Wspomniał pan kiedyś, że w młodości zawsze miał pod ręką kamerę, którą rejestrował otaczający świat. Myśli pan czasami o tym, żeby wreszcie za nią stanąć i o czymś widzom opowiedzieć?

B.S.: Myślę o tym coraz częściej i powoli do tego dojrzewam. Wiem, że z wielką przyjemnością zajmowałbym się reżyserią. To byłoby coś, co płynie wprost z mojego serca, a nie coś, co muszę robić. Czuję w sobie całą tę moc i chęć, ale najpierw muszę trafić na historię, która totalnie mnie zaczaruje.

PAP: Chciałby pan również na własnych zasadach wrócić do teatru?

B.S.: Wciąż tam jestem, choć trochę rzadziej, ponieważ po dwudziestu latach zrezygnowałem z etatu. Wydaje mi się, że to i tak niezły wynik. Związek z Teatrem Współczesnym w Warszawie był najdłuższym i najbardziej burzliwym w moim życiu. Wiele razem przeżyliśmy. Dyrektor Maciej Englert przez wiele lat był moim drugim ojcem - artystycznym. Bardzo pomógł mi w różnych momentach zawodowych i prywatnych. Dla mnie to zawsze będzie jedno z najważniejszych spotkań w życiu. Natomiast w pewnym momencie poczułem, że chciałbym gdzieś zniknąć, np. na dwa miesiące. W pandemii mi się to udało i marzyłem, żeby spędzać więcej czasu z rodziną. To był główny impuls, który spowodował, że przestałem być na etacie.

Natomiast kiedy jeszcze byłem we Współczesnym, miałem próby w Teatrze 6. Piętro, gdzie zrobiliśmy spektakl "Art" wg "Sztuki" Yasminy Rezy. Nadal występuję też w Teatrze Polonia w "Słonecznej linii" – kiedyś z Karoliną Gruszką, a obecnie z Magdą Boczarską. To dramat Iwana Wyrypajewa, który kocham. Choć spektakl trwa tylko godzinę i dwadzieścia minut, jest tak trudny i wyczerpujący, że kończymy go niemalże wywinięci na drugą stronę. Za chwilę w Teatrze 6. Piętro zacznę próby sztuki "Sprzedawcy gumek" Hanocha Levina, więc nie odpuszczam teatru tak zupełnie. Zawsze będę chciał przeżywać to niezwykłe uczucie, kiedy wychodzi się na scenę i staje przed widzem.

Rozmawiała Daria Porycka (PAP)

 

Od czwartku "Forst" jest dostępny na Netflixie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Systemy antydronowe: odpowiedź na nowe zagrożenie (analiza)

Wraz z szybkim wzrostem liczby bezzałogowców używanych w wojnie rozpętanej przez Rosję przeciw Ukrainie i w innych konfliktach nastąpił rozwój systemów pozwalających na ich zwalczanie. Prace rozwojowe dotyczące tego rodzaju technologii realizują także polskie firmy sektora zbrojeniowego.Data dodania artykułu: 09.05.2026 12:12
Systemy antydronowe: odpowiedź na nowe zagrożenie (analiza)

9 maja. Dzień, w którym historia mówi wieloma głosami – od Henryka Walezego po Depeche Mode

Sobota, 9 maja, niesie ze sobą ciężar historii i puls współczesności. To dzień, w którym Europa wspomina zwycięstwo nad hitleryzmem, Rosja organizuje militarny spektakl na Placu Czerwonym, a Wenecja otwiera kolejną odsłonę jednego z najważniejszych wydarzeń świata sztuki. W Polsce wierni żegnają abp. Józefa Michalika, a kalendarz przypomina o chwilach, które zmieniały bieg dziejów – od pierwszej wolnej elekcji po katastrofę samolotu „Kościuszko” w Lesie Kabackim.Data dodania artykułu: 09.05.2026 11:09
9 maja. Dzień, w którym historia mówi wieloma głosami – od Henryka Walezego po Depeche Mode

Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznic

Piątek, 8 maja 2026 roku. Sto dwudziesty ósmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.55, zajdzie o 20.10. Imieniny obchodzą dziś: Benedykt, Bonifacy, Stanisław, Stanisława, Ida, Michał, Piotr i Wiktor.Data dodania artykułu: 08.05.2026 09:29
Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznic

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Czwartek, 7 maja, to 127. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.56, zajdzie o 20.09. Imieniny obchodzą dziś: Gizela, Róża, August, Ludmiła i Wincenty. To dzień, w którym historia splata się z teraźniejszością – od reform Rzeczypospolitej sprzed ponad dwóch i pół wieku, przez dramaty wojny i komunizmu, po współczesne debaty o bezpieczeństwie, dezinformacji i pamięci.Data dodania artykułu: 07.05.2026 09:17
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Bon senioralny to dobre rozwiązanie, które może być elementem stymulacji usług opiekuńczych na poziomie lokalnym – powiedział PAP Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych. Dodał, że niepokojące jest jednak to, że tak mało seniorów będzie mogło skorzystać z tego wsparcia.Data dodania artykułu: 06.05.2026 09:24
Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

Dziś środa, 126. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.58, a zajdzie o 20.07. Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Benedykta, Filip, Franciszek, Jakub, Jan, Judyta i Jurand.Data dodania artykułu: 06.05.2026 08:56
Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

4 maja łączy w Polsce historię, pamięć i bieżące wydarzenia: w Warszawie trwają centralne obchody Dnia Strażaka, a 344,8 tys. maturzystów pisze dziś język polski. W Erywaniu liderzy 48 państw rozmawiają o bezpieczeństwie Europy i wojnie w Ukrainie.Data dodania artykułu: 04.05.2026 08:22
4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Niedziela, sto dwudziesty trzeci dzień roku. Poranek przyszedł dziś wcześnie – słońce wstało o 5.04, jakby samo chciało przypomnieć, że to dzień nie tylko kalendarzowy, ale i symboliczny. Zachód o 20.02 zamknie go spokojnie, ale między tymi godzinami rozegra się historia – ta współczesna i ta sprzed lat. Imieniny obchodzą dziś m.in. Aleksander, Antonina, Maria, Piotr i Tymoteusz – imiona brzmiące jak echo dawnych kronik i rodzinnych opowieści.Data dodania artykułu: 03.05.2026 07:50
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)
Smaki świata na Placu Kościuszki

Smaki świata na Placu Kościuszki

Food trucki wracają do TomaszowaJuż w dniach 8–10 maja Plac Kościuszki w Tomaszów Mazowiecki zamieni się w tętniącą życiem strefę street foodu. Przed mieszkańcami i gośćmi trzy dni pełne kulinarnych doznań, spotkań na świeżym powietrzu i dobrej energii. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą na chwilę zwolnić, wyrwać się z codzienności i spędzić czas w luźnej, weekendowej atmosferze. Wydarzenie rozpocznie się w piątek o godzinie 15:00 i potrwa do niedzieli. Na miejscu pojawią się różnorodne food trucki serwujące dania z różnych stron świata – od klasyków street foodu po bardziej oryginalne smaki. Organizatorzy zapowiadają, że każdy znajdzie coś dla siebie – niezależnie od tego, czy przyjdzie na szybki posiłek, czy spędzić kilka godzin ze znajomymi lub rodziną.Weekend pełen atrakcjiPiątek (8 maja, 15:00–21:00)Start wydarzenia to idealna okazja, by po pracy rozpocząć weekend w dobrym stylu. Luźna atmosfera, pierwsze kulinarne odkrycia i spokojne tempo – tak zapowiada się otwarcie zlotu.Sobota (9 maja, 12:00–21:00)Najbardziej intensywny dzień wydarzenia. Jeszcze więcej smaków, ludzi i dobrej energii. Od godziny 13:00 do 21:00 przestrzeń wypełni muzyka na żywo – DJ zadba o klimat, który sprzyja zarówno relaksowi, jak i wspólnej zabawie.Niedziela (10 maja, 12:00–19:00)Ostatni dzień wydarzenia upłynie pod znakiem rodzinnej atmosfery. W godzinach 13:00–15:00 zaplanowano warsztaty cyrkowe oraz pokaz „Jak on to robi?”, który dostarczy widzom sporej dawki śmiechu, magii i interakcji na żywo – szczególnie najmłodszym uczestnikom.Przepis na udany weekendZlot food trucków w Tomaszowie Mazowieckim to nie tylko jedzenie – to przede wszystkim doświadczenie. Spotkania z ludźmi, wspólne chwile przy stole, muzyka i przestrzeń, w której można po prostu być tu i teraz. Bez pośpiechu, bez presji – za to z dużą dawką smaku i dobrej energii.Organizatorzy zachęcają: zbierzcie znajomych, rodzinę i przyjdźcie na Plac Kościuszki. Ten weekend ma smakować dokładnie tak, jak lubicie. Na miejscu będzie można spróbować:frytki belgijskie – chrupiące i konkretnekurczaki w panierce – złociste i soczystezapiekanki, langosze, grill (karkówka, kiełbasa)churrosy, lody włoskie, granita – coś na słodko i na ochłodęData rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2026
Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

W dniach 8–15 maja w całej Polsce obchodzony jest Tydzień Bibliotek, ogólnopolski program promocji czytelnictwa organizowany od 2004 roku przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Jego głównym celem jest podkreślenie roli bibliotek w życiu społecznym i kulturalnym oraz zachęcenie do korzystania z ich zasobów i oferty edukacyjno-kulturalnej.To również okazja, aby docenić pracę bibliotekarzy – osób, które z pasją i zaangażowaniem budują przestrzeń spotkań z literaturą, wiedzą i drugim człowiekiem. Wydarzenie to inauguruje Dzień Bibliotekarza, przypadający na 8 maja.Tegoroczna XXIII edycja Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek odbywa się pod hasłem „Biblioteka. Otwierasz. Odkrywasz”. Pokazuje ono bibliotekę jako miejsce, w którym każdy może zacząć swoją przygodę z wiedzą i kulturą. „Otwierasz” oznacza wejście do biblioteki i sięganie po jej zasoby, a „odkrywasz” – poznawanie nowych inspiracji i możliwości.Tomaszowska książnica przygotowała bogaty program wydarzeń adresowany do różnych grup odbiorców:Miejska Biblioteka Publiczna ul. Browarna 7- akcja „Przyłapani na czytaniu” ma na celu promocję czytelnictwa poprzez uchwycenie codziennych chwil spędzanych z książką. W bibliotece oraz jej najbliższym otoczeniu fotografowane będą osoby pochłonięte lekturą- „Filmowa giełda – przynieś, zostaw, wymień” -  wymiana filmów na płytach DVD- konkurs fotograficzny „Biblioteka w nowym miejscu – gdzie ta biblioteka…?” jest zaproszeniem do poznania biblioteki w jej nowej lokalizacji przy ul. Browarnej 7. Zadaniem uczestników będzie wykonanie najciekawszego, nieoczywistego i nieszablonowego zdjęcia biblioteki- akcja „Odkrywam Bibliotekę”. Każda osoba, która w czasie trwania Tygodnia Bibliotek założy kartę czytelnika w nowej siedzibie biblioteki, otrzyma los uprawniający do udziału w loterii13.05.2026 r. godz. 12 „Poetyckie parkowanie” to poetyckie działania w terenie, które łączą miłość do literatury z aktywnym wypoczynkiem na świeżym powietrzuOddział dla Dzieci i Młodzieży Plac T. Kościuszki 18- „Literackie Bingo”, „Książka w ciemno” – niespodzianki dla Wypożyczających- wystawa „Odkryj swoją bibliotekę”-  Fotobudka - akcja „Nadaj drugie życie przedmiotom! Podziel się, nie wyrzucaj!” - zabawka za wypożyczenie książek11.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Odkryj emocje, pozwól im być”12.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Otwórz serce na bibliotekę”13.05.2026 r. godz. 10 - Flashmob - akcja promująca czytelnictwo i bibliotekę. Przemarsz z książkami w centrum miasta14.05.2026 r. godz. 15 - Warsztaty dla najmłodszych ,,Dziecięca biblioteka bez tajemnic”Filia nr 1 ul. Akacjowa 1, Filia nr 2 ul. Opoczyńska 22, Filia nr 3 ul. Koplina 1- wystawy tematyczne - lekcje biblioteczne- akcja "Biblioteczna polecajka"- Filia nr 3 ul. Koplina 1 12.05.2026 – Filia nr 3 ul. Koplina 1 - „Kwadrans na czytanie" czyli wiosenna biblioteka pod chmurkąWięcej informacji na stronie internetowej www.mbptomaszow.pl oraz mediach społecznościowych.Zapraszamy serdecznie do udziału w wydarzeniach!Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.05.2026

Polecane

Naruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansowe

Naruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansowe

29 kwietnia 2026 roku sala obrad Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego zamiast miejscem spokojnej debaty samorządowej stała się areną zdarzenia, które może mieć daleko idące skutki prawne i finansowe. W trakcie sesji doszło bowiem do naruszenia ochrony danych osobowych poprzez nieuprawnione ujawnienie informacji. Sprawa została już oficjalnie zgłoszona do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Przy okazji epizod wywołał lawinę komentarzy ze strony radnych, którzy zdążyli przyzwyczaić nas już do pieniactwa. Zarzucano władzom miasta utajnianie obrad, manipulacje przy publikacji transmisji, a nawet jej celowe usunięcie z sieci. Tymczasem to właśnie radny Michał Kucharski posłużył się danymi wrażliwymi osoby prywatnej.Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:52 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
Bezpłatne badania znamion dla mieszkańców subregionu. Affidea NU-MED rusza z programem10 lat chóru Artis Gaudium. Jubileuszowy koncert w Tomaszowie MazowieckimWidzew ograł Lechię 3:1 i zrobił wielki krok w stronę utrzymaniaReprezentacja Polski siatkarzy rozpoczęła zgrupowanie w SpaleDwa dni rodzinnej zabawy na tomaszowskich Błoniach\„Deszcze niespokojne” nad Pilicą. 60 lat temu ruszyli „Czterej pancerni i pies”Co piąta Polka podważyła zalecenia ginekologa po lekturze internetuPrognoza pogody na 9 i 10 maja. Chłodna sobota, cieplejsza niedziela9 maja. Dzień, w którym historia mówi wieloma głosami – od Henryka Walezego po Depeche ModeSpotkanie z seniorami w Królowej Woli. Policja mówiła o zagrożeniach i codziennym wsparciuNoc Muzeów 2026 w Tomaszowie Mazowieckim. Sport, historia i miejskie skarby w jednym programieNaruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansowe
ReklamaTwój Sklep MEydczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep MEydczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: SkąpiecTreść komentarza: Nie będzie jej. Brawo. Teraz najważniejsze, żeby to, co się działo w ŚDS, nie powtórzyło się nigdzie indziej. I pozostają pytania: czy jeśli nie została zwolniona, to dostanie odprawę? z czyich pieniędzy? i czy można by przeznaczyć te pieniądze na coś innego?Źródło komentarza: Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandaluAutor komentarza: KrzysztofTreść komentarza: Dzień dobry, Tak się zastanawiam nad "bezstronnością" pana redaktora... Dość wyraźnie widać, że średnio inteligentny czytelnik natychmiast wyczuje zionącą nienawiść do ludzi wspierających PiS. Wydaje się, że prawdziwy redaktor - taki z powołania i prawdziwego zdarzenia, powinien emanować kulturą, profesjonalizmem, merytorycznością i przede wszystkim O-BIEK-TY-WIZ-MEM. Niestety tendencyjność w polowaniu na ludzi prawicy jest wszechobecna w jego "artykułach". Ale chyba nie o tym ta dysputa... Zastanawiam się, kim jest ta rzekomo pokrzywdzona osoba... Koleżanka pana redaktora, celebrytka szukająca poklasku, może jakaś osoba z innej opcji politycznej..? Zakładam również wariant przedstawiony przez p. redaktora, ale "profesjonalizm" i tendencyjność jego artykułów nie dają żadnej nadziei na obiektywną relację... Nie widząc dowodów, twierdzę, że to zwykła, pospolita, słowna napaść, której celem jest zdyskredytowanie prężnie działającej i wymagającej najwyższych standardów Dyr Marzanny Popławskiej. Normalny człowiek przedstawiłby jakieś dowody, a nie tylko domysły i czcze oskarżenia, które w tym momencie stają się wręcz pomówieniami, z których tak naprawdę nic nie wynika... Jesli chodzi o dowody, to najprostszy wydaje się bardzo oczywisty, np.: monitoring, czy obdukcja lekarska. Z artykułu nic takiego nie wynika, więc na wstępie widać, że sprawa jest dęta i śmierdzi polowaniem i komuszą ubecją: "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie.". Jakże łatwo jest kogoś oskarżyć i obsmarować błotem, a jakże trudno ustalić fakty i je obiektywnie przedstawić. Jak widać nasz "redaktor" nie popisał się i znalazł dziurę w całym. Czytając te dęte wypociny, tworzone przy klawiaturze, a nie w terenie, nie znalazłem nic, co by w jakikolwiek sposób pogrążało p. Dyr Marzannę Popławską. Ups! W tym miejscu to ja przepraszam - nieznacznie pomyliłem się... Znalazłem jeden fakt (dosłownie JEDEN FAKT): jest jakieś pomówienie... Niestety, to może się wiązać z bardzo poważnymi konsekwencjami karnymi, opartymi o paragrafy KK (Kodeksu Karnego) o zniesławienie art. 212, a to już może być przestępstwo - grozi za to kara grzywny oraz do 1 roku pozbawienia wolności. Kiedyś już pisałem na temat sytuacji w ŚDS i jak widać, nadal są problemy w relacjach dyrektor - część kadry. Nadal zastanawiam się, czy determinacja pani dyrektor Popławskiej, jej wola podnoszenia standardów i poziomu opieki w ŚDS, z czym wiążą się coraz wyższe wymagania, mogły zderzyć się z dość dużym oporem części kadry spowodowanym np.: lenistwem, a co za tym idzie szukaniem haków na wymagającą najwyższych standardów Dyr Marzannę Popławską, by się jej pozbyć za wszelką cenę..? Na miejscu redaktora powściągnąłbym się z tak tendencyjnymi komentarzami, by nie zaszkodzić sobie, własnemu majątkowi i własnej wolności. Natomiast na miejscu pani dyr, wiedząc, że jestem czysty, wytoczyłbym proces o zniesławienie, by nauczyć co po niektórych szacunku i obiektywizmu. Nie umniejszając ludziom ciężko pracującym przy taśmach produkcyjnych na trzy zmiany, zaprosiłbym kilka osób ze ŚDS i pana redaktora na miesięczne praktyki/staż, by poznały, czym jest prawdziwa praca na akord w systemie wielozmianowym... Gdzie w tym artykule Panie "Redaktorze" znalazła się druga strona medalu - jakikolwiek komentarz pani dyrektor? Czy podjął Pan próbę nawiązania kontaktu, zwrócenia się z prośbą o komentarz do sprawy, w której ewidentnie poluje się na Dyr ŚDS Marzannę Popławską..? Brak komentarza z jej strony dobitnie świadczy o Pana tendencyjności i braku obiektywizmu. To bardzo smutne... Czekam na dalszy ciąg... DO-WO-DY! P.S.: Przytoczę kilka tekstów - być może do właściwych osób..: "Niech kamieniem rzuca ten, który jest bez grzechu!", "Jeśli Twój brat zgrzeszy przeciwko Tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli nie usłucha, weź świadka, albo dwóch... Jeśli i tych nie usłucha, przedstaw to kościołowi...". Zakładam, że osobą rzekomo pokrzywdzoną, nie jest tzw.: "osoba kościołowa", bo to dyskwalifikowałoby ją ze wspólnoty i rujnowało fundamenty wiary... Piszę w tym miejscu, akurat o tym kontekście sprawy, bo niektórzy ignoranci coś wspominają o zasiadaniu w pierwszych ławkach w kościele... Dodam jeszcze, że chyba mamy nowy super narybek do piłkarskiej kadry... Jeśli monitoring nic nie wykaże i rzekomo pokrzywdzona nie ma żadnej obdukcji, to być może okaże się, że "system Neymar" (piłkarski symulant fauli) działa także w ŚDS... By być obiektywnym zaczekam na dowody Panie Redaktorze...Źródło komentarza: Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandaluAutor komentarza: WyborcaTreść komentarza: Radny powinien ponieść konsekwencje prawne!Źródło komentarza: Naruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansoweAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Tak. Dobrze napisałeś. I dlatego tym razem Coibie pochwalę. Mimo, że jestem zdecydowanym prawicowcem. Jednak mnie nie interesują partyjne nalepki na czole ludzi, ale to, kim ci ludzie są w normalnym życiu.Źródło komentarza: Nowy blok operacyjny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia to nie luksus. To warunek bezpieczeństwa pacjentówAutor komentarza: Fan KononowiczaTreść komentarza: Nieubłagana konieczność i nikt procesu likwidacji nie powstrzyma!Źródło komentarza: Tuszyn dziś, Tomaszów jutro? Niepokojące pytania o przyszłość szpitali po „konsolidacji”Autor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Podzièkujmy Utrackiemu i jego dyrektorom. Mięli szansę dokończyć całą procedurę dotyczacą wniosku który przygotowali ich poprzednicy. Wszystko było gotowe, wystarczyło tylko wprowadzić niezbędne poprawki bo był na to czas !!! Była duża szansa na te pieniądze na blok, tyle że oni mieli to " gdzieś" i nie zrobili NIC. Możliwe że nie potrafili i ważniejsza była dla nich ich prywatna kasa oraz wożenie tyłków sluzbowymi autami. Pokpili sprawę i tyle. Powinni za to zapłacić.Źródło komentarza: Nowy blok operacyjny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia to nie luksus. To warunek bezpieczeństwa pacjentów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama