Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 17 sierpnia 2026 21:27
Reklama
Reklama

Behawiorystka apeluje: kupujmy psa mądrze, a jeszcze mądrzej adoptujmy

Kupujmy psa mądrze, a jeszcze mądrzej adoptujmy – apeluje w rozmowie z PAP Sylwia Matulewska, behawiorystka. Sam fakt, że pies został adoptowany, a nie kupiony, nie oznacza, że jego życie będzie lepsze, a my z automatu jesteśmy super opiekunami - dodaje.

PAP: 1 lipca obchodziliśmy Dzień Psa, najwierniejszego przyjaciela człowieka. 26 sierpnia będzie Międzynarodowy Dzień Psa. Naszego najlepszego przyjaciela, a także modnego dodatku do naszego życia, samochodu albo torebki. Przy czym mody na rasy psów się zmieniają, napędzane chociażby przez popkulturę, że wspomnę tylko o Szarikach z „Czterech pancernych”.

Sylwia Matulewska, trenerka psów, behawiorystka, certyfikowana trenerka Syn Alia Training Systems: Dobrze, że powiedziała pani o Szarikach, a nie o Szariku, bo filmowy Szarik był grany przez trzy psy.

Dlaczego? Otóż owczarki niemieckie nie są klonami, niektóre mają większe zdolności do tropienia, inne do obrony. I to właśnie wykorzystano kręcąc ten serial: kiedy potrzebne były sceny, gdzie wykorzystywano psi nos, to brano tego z owczarków, który był w tropieniu wybitnie uzdolniony, ono było jego naturalną pasją. A kiedy potrzebne były sceny z atakowaniem złych ludzi, to brały w nich udział dwa inne psy, które były świetne w obronie. Tak więc jeden owczarek niemiecki drugiemu nierówny i warto o tym pamiętać; tak samo jak o tym, że one nie rodzą się ani wyszkolone, ani wychowane, to robi (lub nie) opiekun.

PAP: W czasach PRL-u, oprócz owczarków niemieckich modne były także pudle, choć akurat ta rasa nie przebiła się w naszej kinematografii, można ją było za to oglądać w cyrkach. Oraz, z jakiegoś powodu, jamniki i cocker spaniele.

S.M.: Pamiętam lata 80. i początek lat 90., kiedy byłam dzieckiem biegającym po podwórku, więc mam zakodowane w umyśle te obrazki. Jak ktoś chciał mieć dużego psa, to miał owczarka. Jak ktoś chciał mieć mniejszego, miał ochotę tego psa czesać, brał sobie pudla. Natomiast wizualnie największym słodziakiem ze wspomnianej czwórki był spaniel. I na ogół sprawiał swoim opiekunom sporo kłopotów – związanych choćby z agresją, z bronieniem zasobów. Ludzie nie rozumieli i wciąż nie rozumieją, że spaniele to psy myśliwskie i obsadzenie ich wyłącznie w roli słodziaka domowego, który sam się wszystkiego nauczy lub domyśli, może skończyć się źle.

PAP: Tak samo, jak w przypadku jamnika.

S.M.: To prawda – to psy, które mają w genach cały łańcuch łowiecki, co oznacza, że w ich zachowaniu mogą być widoczne wszystkie jego etapy: od wypatrzenia lub wyczucia ofiary nosem, aż po jej zabicie. Jamniki pracowały głównie w norach, dlatego wyhodowano psy długie i niskonogie, które potrafiły sprawnie wchodzić do jam i z nich wychodzić, dobrze radziły sobie z kopaniem i cechowały się dużą upartością.

Jamnik może nie nadawać się na domowego pupila, towarzysza rodziny z gromadką dzieci – jeśli oczekujemy od niego wyłącznie bycia cierpliwym psim członkiem rodziny, ignorując przy tym jego silnie zakorzenione cechy rasowe. Zresztą to szerszy problem – moda na konkretne rasy psów może nieść ze sobą negatywne konsekwencje.

PAP: Zdaję sobie z tego sprawę, a w pamięci mam – wymarłą już na szczęście – modę na beagle. To była tragedia zarówno dla tych psów, jak też ich opiekunów: te myśliwskie bestie, trzymane w blokowiskach dużych miast, uciekały, kiedy tylko mogły, żeby sobie zapolować.

S.M.: To rasa myśliwska, której przeznaczeniem było polowanie w sforach, mają fantastyczne nosy i świetnie tropią zwierzynę. Co do uciekania - czytałam kiedyś wywiad z hodowcą beagli, który na pytanie: „Czy beagle uciekają”, stwierdził, że nie, absolutnie. „One po prostu oddalają się czasem w jakimś kierunku i trzeba dużo dłużej na nie poczekać”. Za to mają słodkie, piękne buzie, wyglądają jak wieczne szczeniaki i dlatego stały się w pewnym momencie popularne.

PAP: Jak długo trwa moda na daną rasę?

S.M.: Z moich obserwacji wynika, że jest to maksymalnie 10 lat, potem moda na rasę znika, a psy tej rasy często lądują w schroniskach.

PAP: Przynieśmy się teraz do lat 90., transformacji ustrojowej, kiedy wraz amerykańskimi filmami familijnymi zakochaliśmy się w labradorach nie mając pojęcia, że w Stanach Zjednoczonych labradory odpowiadają za największą ilość pogryzień ludzi.

S.M.: Tak, uwielbiam ten spin, że labradory to są psy rodzinne, które najbardziej kochają dzieci. Tyle tylko, że my znów mówimy o psach myśliwskich.

Są inne niż jamniki, bo to aportery, ale nie będą szczęśliwe wyłącznie leżąc w łóżku. One zostały wyhodowane do wykonywania konkretnej pracy. Oczywiście to są fantastyczne, bardzo inteligentne psy rodzinne, ale pod jednym warunkiem – muszą każdego dnia dostać swoją dawkę roboty i ruchu. Jeśli człowiek tego nie zrozumie, to ten bardzo inteligentny pies może zacząć sprawiać problemy, a jego opiekun będzie bezradny.

Podobnie, jak z psami myśliwskimi, jest z innymi rasami – np. ras obronnych czy stróżujących. Jeśli taki niewyszkolony/ niewychowany zwierzak będzie agresywny, nie będzie chciał wpuszczać na swój teren gości, to będzie to głównie wina jego opiekuna.

W ogóle, inteligentny pies w rękach kogoś, kto po prostu chce sobie kochać swojego pupila i traktować go jak psią wersję dziecka, to jest przekleństwo i nieszczęście dla obydwojga. I nie mówię nawet o szkoleniu psa, choć do niego zachęcam, ale o jego wychowaniu i o czymś, co wydaje się oczywiste, a wciąż zbyt rzadko się zdarza, czyli o chęci poznania swojego psa, tego konkretnego - co lubi, z czym ma problem, co tylko akceptuje, a co jest dla niego prawdziwą nagrodą i radością.

Zwierzak błyskawicznie łączy przyczyny ze skutkami, więc jeśli jego człowiek jest niespójny, niekonsekwentny, nie ma ochoty uczyć się o swoim psie, o jego mowie ciała, o sposobach komunikacji, to na ogół dość szybko pojawiają się problemy.

PAP: Takich problemów w pierwszej połowie lat 90. było mnóstwo, gdyż oprócz rodzinnych labradorów czy retrieverów, modne stały się także amstafy i pitbulle, preferowane zwłaszcza przez młodych mężczyzn mieszkających na blokowiskach. Nawiasem mówiąc, na początku XXI w., kiedy ci chłopacy dorośli i pożenili się, ich groźne psy wylądowały na dożywociu u ich rodziców, gdyż ich partnerki preferowały bardziej „torebkowe” rasy typu york (Yorkshire terier).

S.M.: I nie byłoby z tym pewnie większego problemu, gdyby te psy były wcześniej dobrze poprowadzone, ale często tak nie było, więc życie emerytów muszących zmagać się z silnym, upartym zwierzakiem o mocnym charakterze było trudne.

Potem nastała moda na kolejne rasy – np. pojawiło się mnóstwo buldogów francuskich, które wciąż jeszcze są popularne, a do miniaturowych yorków dołączyły psy rasy chihuahua, maltańczyk i miniaturowy szpic, do których popularności przyczynili się też różni celebryci.

Posiadanie psa modnej rasy stało się wyznacznikiem prestiżu, przynależności do elitarnego kręgu, zwłaszcza jeśli szczeniaki są drogie – ceny popularnych ras, zwłaszcza miniaturowych, potrafią przekraczać 10 tys. zł za szczenię. Ale szybko wówczas pojawiają się liczne hodowle, często „dzikie”, starające się odpowiedzieć na popyt, a gdy kolejna moda mija, to „nadprodukcja” szczeniąt danej rasy trafia do schronisk.

PAP: Jakie rasy są obecnie modne?

S.M.: Na przykład border collie, chociaż mam nadzieję, że moda na te psy już mija. To cudowna rasa, ale nie dla każdego.

Najważniejsze, jeśli chodzi o bordery, to nauczyć je wypoczywać, luzować, inaczej nieustannie są nakręcone, zafiksowane, więc ani one, ani ich opiekunowie nie mają łatwego życia.

Tymczasem często bywa, że ludzie, którzy decydują się na psa tej rasy po prostu go mają, ewentualnie uczą go miliona sztuczek, żeby móc się popisywać przed znajomym, a ich pupile ganiają w ogrodach od rana do nocy z wywieszonym językiem, pobudzając się non stop, co im nie służy.

Owszem, to bardzo inteligentna rasa, pracująca, ale proszę zauważyć, że w normalnych warunkach one pracują w określonych porach roku, zimą nie ma bowiem wypasu owiec. Dlatego równie ważne, jak nauczenie naszego bordera różnych haseł, co załapie błyskawicznie, jest nauczenie go radzenia sobie z własnymi emocjami i zadbanie o jego wyciszenie. W przeciwnym razie będziemy mieć psa genialnego na placu szkoleniowym, ale nie do wytrzymania na ulicy czy w domu.

PAP: Przypomnijmy jeszcze modę na husky, malamuty, tudzież inne rasy psów pociągowych. To także był przełom lat 90. i 2000.

S.M.: Kiedy pytałam ludzi, którzy mieszkali z husky, co było głównym powodem, że wybrali właśnie tę rasę, na ogół odpowiadali, że piękne, błękitne oczy. Za każdym razem byłam w szoku: to kolor tęczówek decyduje, z kim spędzimy kolejne kilkanaście lat? Nie jest to specjalnie mądre.

PAP: No cóż, ale w podobny sposób wybieramy często ludzkich partnerów życiowych...

S.M.: Tak, ale ludzie mogą się po prostu rozwieść i pójść każdy w swoją stronę. Natomiast pies, który został wybrany i spędza swoje życie z rodziną kompletnie do niego niedopasowaną, nie jest w stanie złożyć pozwu rozwodowego, wybrać swojej drogi, może być co najwyżej – tak się, niestety, często dzieje - wyproszony z jej grona i oddany do schroniska. Nie ma nic do gadania.

Ale tak a propos mody, w 2009 roku wszedł na ekrany kin film pt. „Mój przyjaciel Hachiko”, który opowiada historię psa rasy akita inu, znalezionego na stacji kolejowej przez profesora muzyki Parkera Wilsona. Pies przywiązuje się do właściciela i nie przestaje na niego czekać nawet po śmierci opiekuna.

Po tym filmie na szkoleniach pojawiło się sporo psów tej rasy, a ci, którzy nie chcieli mieć tak dużego zwierzaka w domu kupowali sobie shiba inu, czyli według nich miniaturową wersję akity. I, jak zwykle w takich sytuacjach bywa, pojawiły się problemy, bo żadna z tych ras nie jest „przytulaśną maskotką”.

To psy o konkretnych predyspozycjach, często nieufne wobec obcych, niezależne, wprawdzie potrafiące świetnie dostosować się do rodziny, ale jednak niekoniecznie akceptujące wszystkie pomysły małych dzieci.

PAP: Co można poradzić ludziom, którzy chcieliby mieć właśnie takiego pieska do miziania, przy szkoleniu którego nie musieliby się zbytnio natrudzić?

S.M.: W Międzynarodowej Federacji Kynologicznej FCI zarejestrowanych jest prawie 360 ras psów. Jeżeli ktoś chce mieć psa rasowego, to naprawdę ma z czego wybierać. I może wybrać psa, który mu się bardzo podoba wizualnie, a przy okazji - jeśli chodzi o potrzeby psa tej konkretnej rasy - jest fajnie dopasowany do danej rodziny.

Nie kupujmy bernardyna, jeśli mieszkamy na 10. piętrze wieżowca w centrum miasta; jemu będzie lepiej w spokojnym domu, wokół którego jest mnóstwo przestrzeni. Porozmawiajmy o tym ze specjalistami, to zazwyczaj nic nie kosztuje, a pozwoli mam wybrać rasę psa, który będzie z nami szczęśliwy, a my z nim.

PAP: Podsumujmy: do czego prowadzą mody na rasy psów?

S.M.: Najczęściej bardzo wzrastają wówczas ceny psów modnej rasy. Bo jeżeli coś jest popularne, mnóstwo ludzi chce to mieć, to ceny rosną znacząco. To z kolei sprawia, że coraz więcej ludzi zainteresowanych jest hodowlą danej rasy. Wówczas pojawia się mnóstwo hodowli, często bardzo wątpliwej jakości, tzw. pseudohodowli, i jeszcze więcej psów danej rasy jest dostępnych.

To prowadzi do tego, że ceny spadają, ale także dramatycznie spada kwestia zdrowia danej rasy, bo na skutek pośpiesznego rozmnażania krzyżuje się ze sobą osobniki, które nigdy nie powinny mieć młodych, albo zajmuje się tym osoba, której wiedza o hodowli jest zerowa.

I to daje taki efekt, jak większe ryzyko chorób genetycznych oraz różnego rodzaju wad wrodzonych, kiepską psychikę. To z kolei powoduje duże koszty dla opiekunów i problemy z psem; tacy opiekunowie nie radzą sobie albo finansowo albo behawioralnie, więc pozbywają się psa.

Jest jeszcze jedna sprawa - jeśli ktoś kupi psa rasy, która jednak mu nie odpowiada, to bardzo często wymienia go na osobnika innej rasy, na lepszy, nowszy, bardziej uległy model. Dlatego zdecydowanie lepiej najpierw poczytać o przeznaczeniu danej rasy, zastanowić się, czy będziemy w stanie spełnić potrzeby takiego psa i dopiero wtedy podjąć decyzję.

PAP: Więc może zamiast kupować psa, zastanówmy się nad jego adopcją?

S.M.: Jestem ogromną zwolenniczką adopcji, tak samo jak ogromną zwolenniczką kupowania psów, ale z tym założeniem, że będziemy robić to mądrze.

Sporo ludzi adoptuje psa, bo to ładnie brzmi: mam dobre serce, robię coś dobrego w ramach popularnego hasła „nie kupuj, adoptuj” - zapominając, że przy adopcji psa obowiązują te same zasady, co przy jego kupnie: czy będziemy w stanie zapewnić dobre życie właśnie temu konkretnemu psu, czy będziemy mieli czas, chęci i nie oszukujmy się - także pieniądze, aby przepracować problemy danego psa (jeśli je ma).

To że zakochaliśmy się w zdjęciu nie wystarczy. Mierzmy siły na zamiary, czyli na przykład nie bierzmy husky'ego do domu tylko dlatego, że ma niebieskie oczy, jeśli nie jesteśmy fanami spacerów.

Sam fakt, że pies został adoptowany, a nie kupiony, nie oznacza wcale, że jego życie będzie lepsze a my z automatu jesteśmy super opiekunami. Więc adoptujmy mądrze, albo kupujmy mądrze. Inaczej zarówno nasz pies, jak i my, będziemy nieszczęśliwi (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

17 sierpnia to jedna z tych dat, w których polska historia układa się w opowieść niemal filmową. Jest w niej średniowieczna wyprawa Bolesława Chrobrego, narodziny przyszłego pogromcy Turków spod Wiednia, dramat Wojciecha Korfantego, wojenne losy gwiazdy przedwojennego kina, drewniany krzyż ustawiony przez robotników Stoczni Gdańskiej i polityczne negocjacje, które w 1989 roku otworzyły drogę Tadeuszowi Mazowieckiemu do objęcia stanowiska premiera. Data dodania artykułu: 17.08.2026 05:32
17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

Nie tylko bieda, kryzys czy życiowe dramaty wystawiają człowieka na próbę. Równie trudne może być dobre wykorzystanie wolności, bezpieczeństwa i materialnego dobrobytu – mówił w niedzielę, 16 sierpnia, w Piekarach Śląskich abp Zbigniew Zieliński. Metropolita poznański podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt mówił również o zmęczeniu współczesnych kobiet, samotności, rodzinie i świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy obserwowaniu życia innych, a coraz mniej ludziom stojącym tuż obok. Data dodania artykułu: 16.08.2026 20:22
Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

Są takie daty, które wyglądają, jakby ktoś zbyt hojnie obdzielił je historią. 16 sierpnia jest właśnie jednym z takich dni. Średniowieczni najemnicy sprzedają krzyżackie zamki polskiemu królowi, rodzi się człowiek, który po latach złamie tajemnicę Enigmy, na Śląsku wybucha powstanie, w gdańskiej stoczni rodzi się solidarność większa niż pojedynczy zakład pracy. A na drugim końcu tej opowieści są Beatlesi, Madonna, Genesis, Elvis Presley i Aretha Franklin. Data dodania artykułu: 16.08.2026 07:18
16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

Pachnące miętą, dziurawcem i polnymi kwiatami bukiety niesione do kościołów, pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę, wojskowe mundury i pamięć o sierpniu 1920 roku. Trudno znaleźć w polskim kalendarzu drugą datę, w której religia, historia, ludowa tradycja i państwowy ceremoniał splatałyby się ze sobą tak mocno. 15 sierpnia Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w polskiej tradycji nazywaną świętem Matki Bożej Zielnej. Tego samego dnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:47
15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

Są dni, które w kalendarzu wyglądają jak zwyczajna data, dopóki nie zaczniemy odwracać kolejnych kart historii. 15 sierpnia zdecydowanie do nich nie należy. Tego dnia huk dział spod Warszawy miesza się z dźwiękiem kościelnych dzwonów, zapachem święconych ziół i gitarami Woodstock. To dzień Napoleona Bonaparte, Wita Stwosza, Romana Dmowskiego, polskich żołnierzy z 1920 roku, strajkujących stoczniowców z 1980 roku, Beatlesów na Shea Stadium i setek tysięcy młodych ludzi, którzy w 1969 roku przyjechali na farmę Maxa Yasgura, by słuchać muzyki i wierzyć, że świat można jeszcze zmienić. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:08
15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, polska scena polityczna wyglądałaby zupełnie inaczej niż w październiku 2023 roku. Koalicja Obywatelska ma ponad 11 punktów procentowych przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością, bardzo mocne wyniki osiągają dwa ugrupowania wyrosłe po prawej stronie sceny politycznej, a nad wyborczym progiem pojawia się Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Ten ostatni wynik ma szczególne znaczenie także dla Tomaszowa Mazowieckiego – kilka dni temu do stowarzyszenia dołączył prezydent miasta Marcin Witko. Data dodania artykułu: 14.08.2026 21:52
KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

Internetowy żart, który urósł do rangi sprawy o majestat Rzeczypospolitej, może zakończyć się bez procesu. Prokuratura Rejonowa w Radomsku wycofała akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Ślusarczykowi – radnemu powiatu radomszczańskiego i działaczowi PSL. Chodzi o opublikowany na Facebooku mem z Martą Nawrocką i krótkim pytaniem: „A Shrek gdzie?”. Teraz ruch należy do Karola i Marty Nawrockich. Data dodania artykułu: 13.08.2026 12:59
Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Są takie dni, kiedy kalendarz przypomina dobrze zmontowany film: jedno cięcie prowadzi spod armat siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej do Puław roku 1920, kolejne z placu w Tbilisi wprost do gdyńskiej stoczni, a finał rozgrywa się już nie na ziemi, lecz na niebie. 12 sierpnia 2026 roku jest właśnie takim dniem. Data dodania artykułu: 12.08.2026 06:32
12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Polecane

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 18:19 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Tomaszowskie Centrum Zdrowia szuka lekarza do nocnej i świątecznej opieki Jacht przewrócił się na Zalewie Sulejowskim. Żeglarza ratowali policjanci i WOPR Zaginął 68-letni Kazimierz Ziętek. Policja w Tomaszowie prosi o pomoc Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa Wandale zniszczyli scenę na Przystani. Straty mogą sięgnąć 200 tysięcy złotych 229 dni pracy na wydatki państwa. Polska przekracza kolejną granicę Niewiadów inwestuje 7 mln zł. NPGM wchodzi w hutnictwo i buduje polski łańcuch produkcji dla wojska Gaz znów drożeje w Europie. Ormuz i wojna podbijają ceny przed zimą. Co z rachunkami w Polsce? IMGW ostrzega Tomaszów. Nadciągają ulewy i burze. Możliwe 60 mm deszczu AI w firmie? Najpierw RODO, potem zakup. UODO publikuje checklistę dla małych i średnich przedsiębiorstw „Dlaczego on może, a ja nie?”. Dzieci wolą karę niż nierówne traktowanie Bezpłatne zajęcia Szkoły Rodzenia w Tomaszowie Mazowieckim już 17 sierpnia
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
„Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku

„Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku

Związkowa Alternatywa domaga się odwołania Marzeny Pędziwiatr, dyrektor Oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Tomaszowie Mazowieckim. Powodem ma być przebieg spotkania z pracownikami Inspektoratu ZUS w Radomsku. Według relacji przekazanych związkowcom podczas rozmowy miały paść słowa o „sprzedaniu” pracowników oraz „zamknięciu” placówki. Związek mówi o poniżaniu i zastraszaniu. Na tym etapie są to jednak zarzuty jednej strony sporu, które wymagają wyjaśnienia i stanowiska ZUS.
Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: woody Treść komentarza: wiedza dla rusow pelna Źródło komentarza: Niewiadów inwestuje 7 mln zł. NPGM wchodzi w hutnictwo i buduje polski łańcuch produkcji dla wojska Autor komentarza: Julka Treść komentarza: Jaką rozmowę prowadzi ten Pan Biskup? Przecież On wygłosił bezczelny mizoginiczny monolog zrównujący kobietę z blastocystaą .............. Źródło komentarza: „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji Autor komentarza: Obywatel Tomaszowa Treść komentarza: Pisze pan ,że ktoś poluje na mandaty radnych a czy to czasem pan nie jest donosicielem na niektórych radnych? Źródło komentarza: Polowanie na mandaty trwa. PiS chce sparaliżować tomaszowski samorząd? Autor komentarza: TM Treść komentarza: Jaś fasola polskiego rządu! Źródło komentarza: Poseł zazdrości Węgrom. Konstytucji już nie przeczytał? Autor komentarza: TM Treść komentarza: A taki był z niego pisior legitymacja wymachiwał nawet!:)kameleon Źródło komentarza: Marcin Witko dołącza do Rozwój Plus. Zapowiada dalszą walkę o instrumenty dla samorządów Autor komentarza: Pamiętamy! Treść komentarza: Tak zabić kobietę na rzecz egzystencji nierokujacego płodu to jest Wasza pseudo nauka.... macie krew Polek na katolickich łapach: Agnieszka, Dorota, Jzabela, Marta, Dorota, Anna, Justyna, Agata. ........................................................................... Źródło komentarza: „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji
Reklama
Reklama
Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Cena: 385000 PLN Na sprzedaż jasne, funkcjonalne mieszkanie w Tomaszowie Mazowieckim, położone przy spokojnej ulicy Smugowej. Lokal znajduje się na trzecim piętrze trzypiętrowego bloku z 2011 roku. To propozycja dla osób, które szukają ciszy, wygody i dobrej komunikacji z miastem, ale nie chcą rezygnować z bliskości sklepów, szkół, przedszkola czy terenów spacerowych.Mieszkanie ma 46,50 m² powierzchni i składa się z dwóch pokoi, oddzielnej kuchni, łazienki z WC oraz przedpokoju. Do lokalu przynależy duża komórka w piwnicy o powierzchni 11,99 m², co jest dużym atutem dla osób potrzebujących dodatkowej przestrzeni do przechowywania. W mieszkaniu znajduje się także balkon, a sam lokal jest dwustronny, dzięki czemu wnętrze jest dobrze doświetlone.Układ pomieszczeń jest praktyczny i wygodny. Pokoje mają powierzchnię 20,98 m² oraz 10,72 m², kuchnia 6,43 m², łazienka 3,90 m², a przedpokój 4,45 m². Na podłogach w pokojach położono deskę barlinecką, natomiast w kuchni, łazience i przedpokoju gres. W korytarzu i łazience zastosowano ogrzewanie podłogowe. Lokal jest w stanie do wprowadzenia i może zostać sprzedany jako w pełni umeblowany oraz wyposażony.Budynek znajduje się na zamkniętym i monitorowanym osiedlu, zaprojektowanym w sposób estetyczny i przyjazny mieszkańcom. Klatka schodowa jest czysta i dobrze utrzymana. Ogrzewanie pochodzi z sieci miejskiej, okna są PCV, a instalacje określono jako dobre. Czynsz administracyjny wynosi około 728 zł i obejmuje m.in. centralne ogrzewanie, śmieci, fundusz remontowy oraz zaliczki na ciepłą i zimną wodę. Opłaty według liczników dotyczą prądu i wody.Dodatkowym atutem jest możliwość zakupu miejsca postojowego w garażu podziemnym za 35 000 zł. To szczególnie ważne w przypadku osób, które cenią wygodę i bezpieczeństwo codziennego parkowania.Lokalizacja przy ul. Smugowej łączy spokój osiedla mieszkaniowego z dostępem do miejskiej infrastruktury. W pobliżu znajdują się markety, szkoły podstawowe, przedszkole, szpital, tereny zielone oraz trasy piesze i rowerowe. To miejsce dobre zarówno dla singla, pary, rodziny z dzieckiem, jak i inwestora szukającego mieszkania pod wynajem długoterminowy.Cena mieszkania wynosi 385 000 zł, czyli 8 279,57 zł/m². Oferta dostępna jest na wyłączność w biurze Nieruchomości Kawaciuk. (nieruchomosci-kawaciuk.pl)

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama