Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 24 października 2026 16:58
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Antonina Tosiek: pamiętniki wiejskich kobiet są wyrazem ich odwagi

Wiejskie kobiety, pisząc pamiętniki, wykazały się odwagą. Pisały je często w ukryciu, w tajemnicy przed rodziną. Bały się ośmieszenia, negatywnej oceny, czasem ostracyzmu oraz niezrozumienia – powiedziała PAP Antonina Tosiek, autorka książki „Przepraszam za brzydkie pismo”.

Polska Agencja Prasowa: Na ile praca nad książką „Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet” jest reporterskim wchodzeniem w świat wiejskich kobiet, a na ile podążaniem za tym, co odnalazłaś w ich pamiętnikach?

Antonina Tosiek: To oczywiste, że kierunek mojej pracy musiały nakreślić same pamiętnikarki oraz ich teksty. Tworzę jednak z ich treści opowieść w oparciu o subiektywny wybór fragmentów i wątków, czyli łączę ze sobą puzzle. Myślę, że gdyby te pamiętniki trafiły w inne ręce, ta osoba ułożyłaby narrację w nieco inny sposób. Jednocześnie zwracam uwagę na to, co w tych pamiętnikach podważa albo komplikuje obowiązujący model wyobrażenia o kobiecości i wiejskości w XX wieku. Interesuje mnie to, co mało oczywiste.

PAP: Czy swoją książką wpisujesz się w nurt książek o polskiej ludowości, których autorami są m.in. Andrzej Leder i Adam Leszczyński oraz Joanna Kuciel-Frydryszak?

A.T.: Nie mam wątpliwości, że moja książka zostanie do tego nurtu zaliczona. Jednak pracę nad nią rozpoczęłam wcześniej niż zaczęły pojawiać się zapowiedzi „Chłopek” Kuciel-Frydryszak. W ogóle zajęłam się pamiętnikami konkursowymi mieszkańców i mieszkanek wsi na długo przed tym, zanim w obiegu pojawił się termin „zwrot ludowy”. Kolejnym zbiorom poświęciłam pracę licencjacką i magisterską, teraz także doktorat.

Początkowo obawiałam się, że książka ukaże się w momencie przesycenia tematyką oraz wykoślawienia samej idei rewizji ludowej historii Polski. Mam wrażenie, że obecnie zwrot ludowy stał się już produktem, poręczną kategorią sprzedażową i medialną, w dodatku obciążoną wieloma niebezpieczeństwami i pułapkami myślowymi. Zanadto zbliżyliśmy się do uogólnień i opowiadania doświadczenia ludowego wyłącznie poprzez jaskrawe kontrasty. A przecież nie o to w tym chodziło.

PAP: Czym zatem jest twoja książka?

A.T.: Chciałam rozszczelnić opowieść o ludowości oraz uzupełnić ją o istotne elementy doświadczenia kobiet, szczególnie mieszkających na wsiach w drugiej połowie XX wieku, które straciliśmy z pola widzenia na rzecz opowieści bardziej spektakularnych. Ale także wrócić do danych, które – mam nadzieję – pomagają spojrzeć na dyskurs wokół zwrotu ludowego z nieco innej strony.

Pospieszyliśmy się z diagnozami, nośnymi hasłami i dużymi symbolami, które bardzo często są błędne i prowadzą do nieprawdziwych przekonań. Jedne krzywdzące przekonania zamieniliśmy drugimi. Tym razem jednak w imię kolektywnej świadomości i wrażliwości oraz opowiadania o swoich korzeniach. Z ludowości zrobiliśmy fetysz, a z estetyki ludowej atrakcyjny produkt.

PAP: Powiedziałaś, że często mówiąc o mieszkańcach wsi stosujemy uogólnienia. Tymczasem nawet autorki pamiętników pokazują, że nie są one monolitem, mają chociażby różne oceny sytuacji czy doświadczenia życiowe…

A.T.: Do dzisiaj nie potrafimy się zgodzić, kim tak naprawdę był „lud”. Definicja zależy od przyjętej perspektywy naukowej. Inaczej odpowiedzą antropolożki, inaczej historyczki, inaczej socjolożki. Podobnie dzieje się także w języku potocznym. Kiedy mówimy „chłopka”, mamy przed oczami wyobrażenie jednej, uniwersalnej chłopki, nazwałam ją „chłopką totemiczną”. Myślimy, że wszystkie wiejskie kobiety miały te same doświadczenia, możliwości i szanse, a także doświadczały przemocy w podobnych obszarach. A to absolutna nieprawda!

Starałam się ukazać czasem radykalne różnice w doświadczeniach kobiet – nawet należących do tego samego pokolenia – na które wpływało szereg czynników. Po pierwsze – geografia i szczęście albo pech urodzenie się w określonym regionie. Po drugie – jeśli już mogła mieć dostęp do edukacji, nawet szansę na ukończenie kilku klas szkoły podstawowej, musiała jeszcze pochodzić z rodziny, w której edukacja dla dziewcząt była akceptowana i wspierana.

Ponadto wszyscy jesteśmy indywidualnymi jednostkami, nasze cechy charakteru są inne. Ważne było także to, czy jej rodzina miała duże czy małe gospodarstwo, jakiego rodzaju zwierzęta hodowali, a w związku z tym – w jakim stopniu mierzyli się z kolektywizacją lat stalinizmu. Może się nam dziś to wydać błahe, ale dla kobiet w pierwszej połowie XX wieku często ważne było także to, jak duże ma stopy. Bo jeśli miała krótsze, mogła nosić do szkoły na zmianę buty ze swoim rodzeństwem. A jeśli dłuższe – może musiała wtedy zostać w domu.

Opowieść o tym, że jest jeden model XX-wiecznej wsi i kobiety wiejskiej jest zatem fałszywa. Daliśmy się temu przekonaniu jednak uwieść, bo jest po prostu łatwa do przyswojenia opowieść, wykonuje za nas pracę tożsamościową, czasem pomaga przepracować traumę czy wstyd pochodzenia w mniej wymagający, chociaż bardziej powierzchowny sposób. Kiedy okazuje się, że wszystko to jest znacznie bardziej skomplikowane, zdarza nam się dezerterować, porzucać szukanie niejednoznacznych odpowiedzi. Szczególnie, jeśli okazują się dla nas niewygodne, bo na przykład nie pasują do wyobrażeń albo pamięci o własnej babci, prababci czy też wiążą się ze skonfrontowaniem rodzinnej historii z opowieścią o brutalnej przemocy.

W książce starałam się pokazać, że mamy tyle historii, ile pamięci i języków, w których chcemy i potrafimy je opowiedzieć. To, że jesteśmy w stanie wskazać w nich punkty wspólne, długie trwanie pewnych procesów jest oczywiście kluczowe i nie możemy z tego zrezygnować. Myślę jednak, że na tym etapie dyskusji o pochodzeniu klasowym naszego społeczeństwa nie powinniśmy tracić z oczu także perspektywy jednostkowej, często wymykającej się liniowej narracji.

PAP: Czy dokonałaś selekcji pamiętników, do których odwołałaś się w książce?

A.T.: Polska tradycja pamiętnikarstwa konkursowego przez cały XX wiek liczy ponad 1500 konkursów, u progu lat dziewięćdziesiątych w kolekcji Towarzystwa Przyjaciół Pamiętnikarstwa przechowywano około dziewięciuset tysięcy (!) rękopisów. W książce natomiast pracuję nad wybranymi pamiętnikami z siedmiu konkursów, w sumie wzięłam pod uwagę ponad osiemset zachowanych pamiętników. Byłoby ich zapewne więcej, jednak w latach transformacji ustrojowej siedziba archiwum TPP w Rudnie przeszła w prywatne ręce, a jego zasoby w dużej mierze uległy zniszczeniu.

Wykorzystałam pamiętniki, które wydały mi się najwięcej opowiadać o zróżnicowanych doświadczeniach ich autorek. Tylko w kilkunastu przypadkach były to pamiętniki opublikowane, resztę materiału źródłowego stanowią oryginalne rękopisy sprzed ingerencji cenzury czy redakcji. Dokonałam zatem wyboru. To moja kolekcja, a ja jestem „kuratorką tej wystawy”.

PAP: Kim są autorki pamiętników?

A.T.: Nie ma jednego świata tych autorek, bo każda – jak już mówiłam – żyła w innych warunkach. Na pewno jednak autorki z lat trzydziestych nie są klasycznymi reprezentantkami swojej zbiorowości. Bo być wówczas na wsi kobietą potrafiącą pisać i którą stać na papier czy atrament było wyjątkowe. Natomiast po wojnie autorkami były naprawdę przeróżne kobiety, rolniczki, pracowniczki PGR-ów, lokalne aktywistki, członkinie Kół Gospodyń Wiejskich.

Wszystkie musiały jednak wykazać się podobną odwagą, żeby w ogóle wziąć udział w konkursie. Swoje pamiętniki pisały bowiem często w ukryciu, w tajemnicy przed rodziną. Bały się ośmieszenia, negatywnej oceny ze strony najbliższej wspólnoty, czasem wręcz ostracyzmu. Łączy je także lęk przed byciem źle zrozumianą czy wręcz w ogóle niezrozumianą. Zostały ponadto wychowane w przeświadczeniu, że jako kobiety nie mają nic ciekawego do przekazania.

PAP: Czym zatem było dla nich pisanie tych pamiętników?

A.T.: Często pisały po to, aby ulżyć sobie w cierpieniu czy trudnym doświadczeniu. A piszą w różnych momentach życia na różne tematy. W kryzysowych latach trzydziestych i dziewięćdziesiątych ich pamiętniki są nieraz w tonie interwencyjnym, to wręcz manifesty w imieniu całej wspólnoty. Z kolei od lat sześćdziesiątych do osiemdziesiątych kobiety pisały znacznie częściej o jednostkowych doświadczeniach i historiach, na które podczas kryzysu może zabraknąć miejsca.

Wszystkie autorki piszą jednak o wielkiej potrzebie edukacji i o wielkim marzeniu, jakim była dla nich możliwość kształcenia. W większości są to bardzo przejmujące historie o niespełnionych ambicjach, przeciwnościach losu i poświęceniu, wzmianek o poświęceniu, które trzeba było ponieść, aby pójść do szkoły. Często pojawiają się też opowieści o spełnieniu pragnienia związanego z edukacją dopiero w kolejnym pokoleniu, czyli dumie z wykształcenia i szans, po które mogą sięgać ich dzieci. Szczególnie córki.

PAP: A jak pracowały nad pamiętnikami, które wysłały na konkurs?

A.T.: Czasami spisały historię swojego życia na potrzeby konkursu. Ale niektóre z nich wysłały pamiętniki prowadzone latami, nawet przez dwie dekady, aż w końcu zdecydowały się nim podzielić z jurorami. Warto zaznaczyć, że jury rzadko decydowało się publikować tylko niewielki procent nadsyłanych prac. Szczególnie srogo oceniano zaś właśnie pamiętniki autorstwa kobiet. Nigdy jednak ich nie odsyłano, nawet jeśli autorki prosiły o zwrot tekstu czy załączonych do niego fotografii albo rysunków.

PAP: A czy fakt, że często pamiętnik powstawał z myślą o udziale w konkursie, nie niesie ze sobą zagrożenia, że autorkom zdarzało się niektóre rzeczy przemilczeć?

A.T.: Oczywiście. Dlatego pamiętniki należy traktować także jako literaturę, a nie jedynie w charakterze źródła historycznego czy socjologicznego. Jako literaturoznawczyni staram się być wyjątkowo czujna na wszystkie gesty autokreacji czy stylizacji. I do takiej lektury zachęcam także czytelniczki i czytelników. Pisanie tekstu pamiętnikarskiego czy auto/biograficznego wymusza na autorce dokonanie wyboru historii swojego życia, selekcji wydarzeń. W książce pojawiają się jednak fragmenty pamiętników, spośród których udało mi się zweryfikować wszystkie znaczące szczegóły – topografię, daty, przywoływane nazwiska, aby mieć pewność, że w dana opowieść jest wiarygodna.

PAP: W książce nie odwołujesz się do pamiętników czasu wojny…

A.T.: Zdecydowałam się ten wątek pominąć, bo tak naprawdę jest to temat na oddzielną książkę. Nie badałam również pamiętników z lat pięćdziesiątych, ponieważ były one spisywane w samym środku represji stalinowskich i kolektywizacji rolnictwa indywidualnego, czyli w obawie i ze świadomością potencjalnych konsekwencji za krytykę systemu.

I właśnie w ich przypadku najciekawsze jest to, czego kobiety nie piszą. A nie piszą np. o własnych, jednostkowych doświadczeniach opresji i przemocy seksualnej ze strony Armii Czerwonej. Trauma przemocy jest tak duża, że wolą to przemilczeć, jest to dla nich temat tabu.

Dlatego nawiązując do twojego pytania o przemilczenia, czasami to, czego autorki nie napisały, jest ciekawsze od tego, co w tych pamiętnikach się znalazło. Trzeba jednak znać szerszy horyzont i specyfikę tych świadectw, aby te pominięcia wyłapać. Wymaga to jednak nieco innych narzędzi krytycznych, dlatego zdecydowałam się zostawić te opowieści dla innego projektu, zapewne bardziej naukowego.

PAP: Czy pracując nad książką, otworzyły się w tobie nieznane dotąd pokłady wrażliwości, empatii, zrozumienia?

A.T.: Myślę, że momentami było wręcz na odwrót – podczas pracy nabrałam nieco więcej krytycznego dystansu, zwłaszcza że nie jestem reporterką, ale literaturoznawczynią.

Ale zawsze miałam do autorek pamiętników emocjonalny stosunek, bardzo polubiłam swoje bohaterki, które „były” ze mną przez lata pracy naukowej i konstruowania książki. To wyjątkowe doświadczenie, kiedy możesz być z czyimś rękopisem, widzieć, kiedy autorce drżała ręka czy zmieniały się narzędzia do pisania. Lub kiedy wylała im się na papier kawa i martwią się, że nie stać ich na kupienie nowych kartek.

PAP: A zdarzało ci się z nimi nie zgodzić?

A.T.: Oczywiście, często nawet zdarzało mi się z nimi pokłócić. Ale ważniejsze wydawało mi się to, aby zadać sobie pytanie, co doprowadziło do tego, że moja bohaterka myśli i widzi świat w konkretny sposób. Wiele opowieści, budziło moje zdziwienie czy nawet wrogość, np. kwestia traktowania osób starszych. A w wielu przypadkach było to podyktowane specyfiką funkcjonowania rodziny wiejskiej także jako zespołu produkcyjnego, którego zaangażowanie i sprawność umożliwia przetrwanie całej reszty. Konieczność często wygrywa tam z emocjami.

Z dzisiejszej perspektywy niektóre rzeczy mogą więc budzić zdziwienie, ale należy pamiętać, że wymuszał je konkretny kontekst ekonomiczny, ideowy, polityczny. Musimy zachować ostrożność, mając pokusę oceniania.

PAP: Czy swoją książką chcesz oddać głos tym osobom, które do tej pory nie były zbyt często słyszane?

A.T.: Nienawidzę określenia „oddać głos”, uważam, że jest ono bardzo problematyczne. I naiwne. Nie ma czegoś takiego jak oddawanie głosu. Jeśli osoba doświadczająca jakiegoś wymiaru wykluczenia nie mówi sama, zawsze mówi za czyimś pośrednictwem, opowiada się jej historię nie jej językiem. W przypadku tej książki – to moje pośrednictwo.

Zawsze myślę o kanonicznym tekście badaczki postkolonializmu Gayatri Chakravorty Spivak, która na pytanie o to, czy „podporządkowany może przemówić” odpowiadała jasno – bardzo chcielibyśmy w to wierzyć, ale to niemożliwe. Zawsze dochodzi w jakimś stopniu do zawłaszczenia głosu.

Nie uważam też, że w pamiętnikach kobiety mogły w sposób niczym niezmącony oddać swoje doświadczenia i przemyślenia. Mówią przede wszystkim poprzez konwencję języka pisanego, który często nie był dla nich naturalnym narzędziem ekspresji.

Moją rolą nie było zatem oddanie im głosu, ale zwiększenie widzialności tego, co już powiedziały, co zdecydowały się o sobie opowiedzieć.

PAP: Czy coś cię zaskoczyło w trakcie pracy?

A.T.: Na każdym kroku coś mnie zaskakiwało, na przykład to, jak często pamiętnikarki decydowały się przesłać także teksty liryczne, czasem całe zbiory wierszy. Oczywiście trafiałam na bardzo różne wiersze, niektóre zaskakująco sprawne i przejmujące. U wielu autorek widać dużą potrzebę tworzenia i obecności w kulturze pisma.

Moją uwagę zwróciła także, że autorki omijały wszelkie codzienne ograniczenia, choćby brak papieru, byle tylko pisać. Moim ulubionym przykładem jest opakowanie po twarogu krajanka, na którym spisano pamiętnik po wcześniejszym wysuszeniu i wyprasowaniu. Był to jedyny papier, do którego autorka miała dostęp. Kobiety często pisały na skrawkach papieru, wydartych kartkach, w zeszytach szkolnych swoich dzieci. To mnie bardzo ujęło.

Zaskoczyło mnie również to, jak często decydowały się wziąć udział w konkursach dopiero u kresu życia. W wieku osiemdziesięciu lat, drżącą ręką, często fonetycznie, bez kropek i przecinków opisywały kilka dekad wojen, przekształceń systemowych, rewolucji społecznych. Jest w tym niezwykły żywioł literacki, energia języka. I bigiel! Urodziły się często pod koniec XIX wieku lub na przełomie stuleci, a o seksualności i cielesności piszą z większą odwagą niż pokolenie ich wnuczek.

Ponieważ naukowo zajmuję się badaniem transformacji ustrojowej oraz lat dziewięćdziesiątych na wsi, w tych pamiętnikach bardzo poruszyła mnie też skala zarówno indywidualnych, jak i wspólnotowych dramatów społeczności wiejskich, stopień zapaści polskiego rolnictwa tego okresu. Kobiety pisały o transformacji jak o końcu świata, tragedii porównywalnej tylko z doświadczeniami wojennymi.

PAP: Powiedziałaś o wierszach. Sama jesteś poetką, za tom „żertwy” zostałaś laureatką tegorocznej Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Na ile „Przepraszam za brzydkie pismo” wynika z twojej poezji?

A.T.: Mój debiut poetycki „storytelling”, w którym próbowałam opisać doświadczenie lat dziewięćdziesiątych na polskich wsiach, ukazał się już kiedy zajmowałam się naukowo pamiętnikami. W moim przypadku to nauka pociągnęła za sobą poezję. Wiersze pozwalają mi poszukiwać innego języka, innego sposobu komunikowania się z czytelniczką, szukania zupełnie odmiennych napięć w języku.

Od samego początku w swojej pracy naukowej chciałam badać literaturę nurtu wiejskiego oraz to, w jaki sposób przedstawia się w niej kobiece bohaterki. Wtedy fikcja mi wystarczała, bo nie wiedziałam o istnieniu tradycji konkursów pamiętnikarskich. Dziś uważam, że są one jednymi z najciekawszych i niemal zupełnie zapomnianych źródeł przynależących zarówno do historii polskiej socjologii, historii, jak i literatury. Powoli, z mozołem staram się tę lukę uzupełniać chociaż na niewielką skalę.

PAP: A czy twoją kolejną książką będzie poezja czy reportaż?

A.T.: Muszę przyznać, że praca nad „Przepraszam za brzydkie pismo” kosztowała mnie bardzo wiele energii i zdrowia. Najpierw muszę wrócić do rozprawy doktorskiej, którą w ostatnich kilkunastu miesiącach traktowałam nieco po macoszemu, na pierwszym planie były zdecydowanie pamiętnikarki i poezja. A co dalej? Marzy mi się powieść.

Rozmawiała Anna Kruszyńska

Książkę „Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet” wydało Czarne; tom „żertwy” ukazał się w Biurze Literackim.

Antonina Tosiek – badaczka dwudziestowiecznej diarystyki ludowej, poetka i krytyczka. Doktorantka Szkoły Doktorskiej Nauk o Języku i Literaturze UAM. Laureatka Studenckiego Nobla w kategorii literatura i dziennikarstwo. Członkini redakcji naukowej kwartalnika „Czas Kultury”. Autorka książek poetyckich „storytelling” oraz „żertwy” – za tę drugą otrzymała Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej oraz Nagrodę Literacką m.st. Warszawy. (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Jednego dnia świat finansów zobaczył, jak milionowe fortuny zamieniają się w papier bez wartości, a kilka dziesięcioleci później narody próbowały stworzyć organizację, która miała uchronić ludzkość przed kolejną wojną. W Polsce robotnicza „Solidarność” przekonała się, że nawet zwycięstwo w sądzie może zostać wykorzystane przeciwko wolności. A przecież 24 października to także wielka muzyka, legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 i niezwykłe historie odwagi. Co wydarzyło się 24 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 24 października przypomina wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Zaglądamy również do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie dzisiaj zostanie przypomniana historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy. Data dodania artykułu: 24.10.2026 07:27
24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

Siedem na dziesięć Polek deklaruje, że polityką interesuje się tylko w średnim lub niewielkim stopniu. Zaledwie 15 proc. kobiet mówi o dużym lub bardzo dużym zainteresowaniu życiem politycznym, a kolejne 15 proc. przyznaje wprost: polityka nie interesuje ich wcale. Najnowsze dane CBOS pokazują jednak coś jeszcze – coraz mocniejszy podział pokoleniowy oraz wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o deklarowane poglądy polityczne. Data dodania artykułu: 23.10.2026 22:00
Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

Siedemdziesiąt lat temu mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, domagając się wolności. Demonstracja rozpoczęta pod pomnikiem polskiego generała szybko zamieniła się w powstanie, które wstrząsnęło sowieckim imperium. W innym październiku alianci ruszali do przełamania niemieckiej obrony w Afryce, a wiele lat później Steve Jobs pokazywał niewielkie urządzenie, które zmieniło sposób słuchania muzyki. Co wydarzyło się 23 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 23 października prowadzi od wielkiej polityki i wojennych tragedii po kino, rock i sport. Jest w nim również historia szczególnie bliska mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 84 lata temu niemieccy okupanci zacieśniali kontrolę nad miejscowym gettem. Dla tysięcy jego mieszkańców zbliżały się ostatnie dni życia. Data dodania artykułu: 23.10.2026 08:06
23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Jednego dnia papież z Polski wypowiadał słowa, które miały przejść do historii. Dokładnie szesnaście lat wcześniej amerykański prezydent informował świat o radzieckich rakietach na Kubie, a ludzkość znalazła się niebezpiecznie blisko wojny nuklearnej. Jeszcze wcześniej pewien pisarz opublikował powieść o pokoleniu, które przeżyło wielką wojnę, lecz nie potrafiło odnaleźć się w pokoju. Co wydarzyło się 22 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 22 października prowadzi przez politykę, literaturę, kosmos, muzykę i sport. Przypominamy także rocznice ważne dla Polski oraz wydarzenie, które rozegrało się dokładnie tego dnia w Tomaszowie Mazowieckim. Bo historia nie zawsze przemawia głosem wielkich przywódców. Czasem wystarcza jej jedna książka, jeden wynalazek albo decyzja, której skutki odczuwają miliony ludzi. Data dodania artykułu: 22.10.2026 08:30
22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Dwie trzecie Polaków krytycznie o polityce Trumpa. Sondaż pokazuje głęboki podział

Blisko dwie trzecie Polaków uważa, że polityka prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa nie służy interesom Polski. Pozytywnie działania amerykańskiego przywódcy ocenia niespełna co piąty respondent. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje jednak coś więcej niż zwykły podział na zwolenników i przeciwników Trumpa. Linia sporu przebiega przez polskie elektoraty, wiek i wykształcenie, a miejscami daje wyniki dalekie od politycznych stereotypów. Data dodania artykułu: 21.10.2026 06:41
Dwie trzecie Polaków krytycznie o polityce Trumpa. Sondaż pokazuje głęboki podział

21 października w historii. Śmierć Nelsona pod Trafalgarem, Polski Październik i tragedia 116 dzieci

Historia nie zna dni bez znaczenia. 21 października 1805 roku na pokładzie brytyjskiego okrętu umierał admirał Horatio Nelson, choć jego flota właśnie odnosiła zwycięstwo, które miało zmienić układ sił w Europie. Półtora wieku później w Warszawie Władysław Gomułka obejmował kierownictwo PZPR, budząc w Polakach nadzieje na koniec stalinowskiego terroru. Tymczasem w walijskiej wiosce Aberfan lawina odpadów kopalnianych odbierała życie 116 dzieciom. W świecie muzyki rodziły się rockowe legendy, a sport pisał historie niezwykłej wytrwałości. Co wydarzyło się 21 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 21 października prowadzi przez wielkie zwycięstwa, tragiczne pomyłki, społeczne przełomy oraz wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Data dodania artykułu: 21.10.2026 06:14
21 października w historii. Śmierć Nelsona pod Trafalgarem, Polski Październik i tragedia 116 dzieci

Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

Sejm we wtorek zajmie się projektami ustaw ws. wynagrodzenia medyków oraz o jawności umów w ochronie zdrowia. W harmonogramie są także projekty dot. przedłużenia sieci szpitali, leczenia HIV i leczenia transgranicznego. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:50
Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków
Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach w Arenie Lodowej22–25 października 2026 r. | Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiPrzez cztery dni Tomaszów Mazowiecki będzie jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiego łyżwiarstwa szybkiego. W Arenie Lodowej odbędą się Mistrzostwa Polski na Dystansach, podczas których o medale krajowego czempionatu rywalizować będą czołowi polscy panczeniści.Na tomaszowskim torze zobaczymy specjalistów od sprintu, średnich i długich dystansów. Dla miejscowej publiczności szczególnie interesujące będą starty zawodników związanych z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, którego reprezentanci znajdują się w kadrach narodowych.Październikowe mistrzostwa będą jednocześnie jednym z pierwszych mocnych akcentów sezonu 2026/2027 w Arenie Lodowej. W kolejnych miesiącach obiekt będzie gospodarzem następnych zawodów krajowych, od Pucharów Polski po imprezy juniorskie i młodzieżowe.Termin: 22–25 października 2026 r.Miejsce: Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiOrganizator: Polski Związek Łyżwiarstwa SzybkiegoGospodarz: Tomaszowskie Centrum SportuProgram godzinowy: zostanie ogłoszony przez organizatoraBilety: szczegóły nie zostały jeszcze podane⛸️ Cztery dni szybkiego lodu, walki o medale i reprezentantów Polski na tomaszowskim torze. To propozycja nie tylko dla fanów panczenów, ale również dla tych, którzy chcą zobaczyć sport na najwyższym krajowym poziomie. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026
Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Wyjątkowy wieczór seniorów w Tomaszowie MazowieckimSpektakl „Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia” to wydarzenie poświęcone dojrzałej miłości, codziennym emocjom i sile relacji międzyludzkich. Na scenie pojawią się seniorzy, którzy poprzez sztukę, muzykę i wspólne doświadczenie opowiedzą o życiu, które wciąż potrafi zaskakiwać pasją, czułością i odwagą.Wieczór ma łączyć wzruszenie, humor i refleksję. To propozycja nie tylko dla osób starszych, ale także dla rodzin, przyjaciół i wszystkich mieszkańców regionu, którzy chcą wspólnie przeżyć wydarzenie o wyraźnym społecznym i integracyjnym charakterze.Seniorzy na scenie, ważny głos w lokalnej kulturzePrzedstawienie powstało w ramach projektu aktywizującego seniorów poprzez sztukę i budowanie więzi społecznych. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o jednorazowy występ, ale o szerszą inicjatywę wzmacniającą sprawczość, pewność siebie i obecność starszego pokolenia w życiu kulturalnym.Za realizację projektu odpowiada Fundacja Poranek we współpracy z Gminnym Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną w Lubochni oraz Gminą Lubochnia. Inicjatywa została współfinansowana z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego w ramach programu „Łódzkie dla Równych Szans”.Kiedy i gdzieWydarzenie odbędzie się 27 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Miejskim Centrum Kultury Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Niebrowskiej 50. Obecność publiczności będzie nie tylko okazją do spotkania ze sztuką, ale też formą wsparcia dla występujących seniorów. Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.10.2026
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026

Polecane

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Jednego dnia świat finansów zobaczył, jak milionowe fortuny zamieniają się w papier bez wartości, a kilka dziesięcioleci później narody próbowały stworzyć organizację, która miała uchronić ludzkość przed kolejną wojną. W Polsce robotnicza „Solidarność” przekonała się, że nawet zwycięstwo w sądzie może zostać wykorzystane przeciwko wolności. A przecież 24 października to także wielka muzyka, legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 i niezwykłe historie odwagi. Co wydarzyło się 24 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 24 października przypomina wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Zaglądamy również do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie dzisiaj zostanie przypomniana historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 07:27
Odblask, pierwsza pomoc i jedna właściwa decyzja. „Mobilni i Bezpieczni” uczą tomaszowskie dzieci bezpieczeństwa Karolina Bosiek znów królową 1500 metrów! Złoto dla zawodniczki Pilicy, Tomaszów mocny także w drużynach Nowa hala w Będkowie za ponad 10 mln zł. Kluczowe pytanie: czy po lekcjach będzie służyć mieszkańcom? Dodatkowa godzina snu to nie prezent. Zmiana czasu rozstraja organizm. Ekspertka ostrzega Kobiety, które wiedzą, ile warte jest zdrowie. Tomaszowskie Amazonki spotkały się z mieszkańcami Niewiadowa Nie złożyli broni. Stu żołnierzy Hubala z Tomaszowa i okolic wraca dziś do pamięci Zegary cofniemy, ale pozostanie. W nocy śpimy godzinę dłużej, a Europa wciąż nie potrafi zatrzymać czasu Dwa medale dla Pilicy. Bosiek srebrna, Kwapisz z brązem. Dąbrowska i Kania zdominowali sprinty 24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ Teatr Piosenki oczarował publiczność koncertem „Grande Amore” Pierwszy taki mecz w historii. Lechia jedzie do rewelacyjnego beniaminka z Mińska Mazowieckiego 13 autobusów elektrycznych za ponad 41 mln zł. Tomaszów przesuwa termin wielkiego przetargu o dwa tygodnie
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Głupek Treść komentarza: W artykule brakuje najważniejszej informacji: obszar getta wytyczony nazwami ulic ... :-( Źródło komentarza: 84 lata temu getto zostało otoczone. Ostatnie dni przed zagładą żydowskiego Tomaszowa Autor komentarza: Coś o specyfikacji wiadomo? Treść komentarza: Jakieś minimalne progi zostały postawione? Procesor? RAM? Czy nieważne? Byle nowy. Za 5 tysięcy to oczekiwać wypada w miarę świeżego Intela Core Ultra 7 i z 32 GB RAMu. Ale można postawić na monitor o ultrawysokiej rozdzielczości stosowany w transmisjach operacji chirurgicznych i mocną kartę graficzną ale dać i3 z 8GB. Co tam komu zalega, lub na czym można naliczyć najwyższą marżę. A już chyba każdy wie, że podzespoły obliczeniowe szybko drożeją bo rośnie na nie popyt z firm zajmujących się AI. Te odpowiadające za grafikę tak szybko nie drożeją. Dzisiaj na profilu mGSM na live prowadzący mówił, że w Chinach są już firmy specjalizujące się w masowym recyklingu starych komórek. Właśnie pod kątem procesorów i RAM, tak że to nie jest wiedza własna. Lądują w nowych telefonach. Paru takich speców od komputerów w Tomaszowie znam. Myszkę w warszawskim Carrefourze za złotówkę, wyceniał na 25 zł. 114 km spod pomnika Kościuszki i 2400% marży, czy nie wiem czego, może ma takie koszty xD. Niewykluczone, że dziś pracują w UM lub Starostwie. Wszyscy ukończyli Samochdówkę :) Efektywność? xD To nie są serwery a sprzęt końcowy na którym będzie wypełnianie okienek formularzy i pisanie jednym palcem w Wordzie. Źródło komentarza: Powiat wynajął 70 komputerów za 378 tys. zł. Jedna oferta, trzyletnia umowa i pytanie: dlaczego nie zakup? Autor komentarza: Czy dosypywanie publicznej kasy po głosowaniu w TBO jest legalne? I jakie są kryteria? Komu dosypać komu nie? Ktoś wyjaśni? Treść komentarza: Czyli można tak dosypywać? Hahaha :))) Mieszkańcy głosowali w TBO na plac zabaw za 400 tysięcy, projekt przeszedł, no to jeszcze stówka bez głosowania? Przecież to aż 1/4 pierwotnej ceny całej inwestycji. Idąc za ciosem można dosypć też MotoOrlikowi. Jeśli tam radny Koziorowski czymś zaimponuje w kuluarach. Może Marek Woch dołączy do ugrupowania Morawieckiego? Zawsze jakiś kąsek, a gdy balansuje się na progu wejścia do Sejmu, każda szabla jest ważna. Ale już się nie szczypać. Zagłosowane w TBO było za 400 tysiącami, to dospać z 200 tysięcy. A co! Źródło komentarza: Mniej w planie na pieczę zastępczą, dożywianie i stypendia. Pieniądze na promocję miasta Autor komentarza: F Treść komentarza: Sławek. Patrzę na to zdjęcie powyżej i co ja widzę. Trochę przytyłeś na tej samorządowej grzędzie, a poza tym , te policjantki, to niezłe laseczki. Jak na to patrzę, to żałuję, że nie jestem na komendzie nawet dozorcą... Sławeczku: nie masz szans u tych policjantek. Źródło komentarza: Bezpieczeństwo szkół znów na pierwszym planie. Policja, powiat i dyrektorzy rozmawiali o sytuacjach kryzysowych Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Te! Porąbany Badyr: a czym tak podpadł ci ten Tomaszów, że na to miasto tak plujesz, totalny, bezmózgi palancie, co ?! Źródło komentarza: Tomaszów i Opoczno szykują się na unijne pieniądze po 2027 roku. Wspólne projekty mają być kluczem Autor komentarza: Badyr Treść komentarza: Powiadały jaskółki że z Tomaszowem nie wchodzi się do spólki , będzie miły początek lecz koniec żałosny Źródło komentarza: Tomaszów i Opoczno szykują się na unijne pieniądze po 2027 roku. Wspólne projekty mają być kluczem
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama