Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 lipca 2026 15:17
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Prof. Skibiński: autorytet kard. Wyszyńskiego przekraczał granice instytucjonalne Kościoła (wywiad)

Przywództwo kard. Stefana Wyszyńskiego w Kościele wynikało z powszechnego zaufania, a jego autorytet przekraczał granice instytucjonalne – powiedział PAP historyk prof. Paweł Skibiński. Dodał, że po jego śmierci w 1981 r. zabrakło charyzmatycznego lidera i przenikliwego stratega.

45 lat temu, 28 maja 1981 r., zmarł kard. Stefan Wyszyński, nazywany Prymasem Tysiąclecia. Od 1948 r. przewodził on Kościołowi katolickiemu w Polsce jako metropolita gnieźnieński i warszawski.

PAP: Na czym polegała wyjątkowość kard. Stefana Wyszyńskiego?

Prof. Paweł Skibiński, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego: Mamy do czynienia z człowiekiem, który jako jedyny lider Kościoła lokalnego w skali globalnej potrafił stworzyć takie warunki dla swojej wspólnoty religijnej, aby nie tylko przetrwała dominację reżimu totalitarnego, w tym wypadku komunizmu, ale również wyszła z tej konfrontacji wzmocniona.

Kościół katolicki po II wojnie światowej był ważny z punktu widzenia całego życia społecznego w Polsce, ponieważ był jedyną silną instytucją społeczną, której reżim komunistyczny nie był w stanie w pełni kontrolować. Komuniści próbowali go infiltrować czy w rozmaity sposób dezorganizować jego działania, ale nie potrafili narzucić mu swego nadzoru i kontroli. I to jest niewątpliwie sukces epokowy zarówno z polskiego, jak i z katolickiego punktu widzenia.

Kard. Wyszyński miał kilka cech, które niewątpliwie go wyróżniały. Był osobą nieprzeciętnie inteligentną, wykształconą i potrafiącą wykorzystać swoje wykształcenie, a przy tym człowiekiem głębokiej wiary i modlitwy. Dodatkowo charakteryzował się niespożytą wręcz pracowitością. To rzadki zestaw cech.

Nieprzypadkowo funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UB), a później Służby Bezpieczeństwa (SB), rozpracowaniu sprawy prymasa Wyszyńskiego nadali kryptonim „Prorok”. Prymas potrafił nie tylko tworzyć śmiałe koncepcje w postaci np. monumentalnych programów duszpasterskich, ale także konsekwentnie je realizować, mimo że często chronologicznie nakładały się na siebie. Nie miał przy tym optymalnej sytuacji społecznej, politycznej ani wewnątrzkościelnej.

Przykładem jego działań jest program Wielkiej Nowenny, na który nałożył się program peregrynacji kopii wizerunku jasnogórskiego po polskich parafiach oraz późniejszy program Społecznej Krucjaty Miłości. W tym samym czasie realizowano w Polsce na ogromną skalę czuwania w intencji Soboru Watykańskiego II.

PAP: Czy pozycja Kościoła w społeczeństwie nie wynikała jednak z jego struktury i roli, jaką duchowni odgrywali w poprzednim stuleciu?

Prof. M.S.: Kościół w Polsce był strukturalnie silny, kulturowo zakorzeniony i wyszedł moralnie zwycięsko z dwudziestowiecznych prób, w tym z II wojny światowej. Były to okoliczności, które umożliwiały działalność prymasowi Wyszyńskiemu.

Jednak jego aktywność była bez wątpienia wyjątkowa i w znacznej mierze obdarzona pewnymi znamionami geniuszu. Nikt inny na świecie nie potrafił w taki sposób jak on podjąć gry z władzami komunistycznymi i w tak trudnych warunkach zadbać o powierzoną sobie wspólnotę, co śledzono z uznaniem również w innych krajach.

PAP: Czy już w czasie święceń kapłańskich Wyszyńskiego przełożeni widzieli jego potencjał?

Prof. M.S.: Myślę, że tak. Świadczy o tym fakt, że mimo słabego zdrowia zainwestowali w jego studia. Przyszły prymas zrobił doktorat, odbył też podróż studyjną po całej Europie. Powierzano mu coraz bardziej odpowiedzialne zadania, w tym m.in. redakcję pisma formacyjnego dla księży „Ateneum Kapłańskie” czy profesurę w seminarium duchownym. Poza tym bardzo szybko stał się zaufanym człowiekiem ówczesnego prymasa Polski – kard. Augusta Hlonda. W okresie międzywojennym został najmłodszym członkiem Prymasowskiej Rady Społecznej, a tuż po wojnie został mianowany biskupem lubelskim i najmłodszym członkiem Episkopatu Polski. Ponadto w 1948 r. na osobistą prośbę umierającego kard. Hlonda został prymasem Polski, co musiało być głęboko przemyślaną decyzją odchodzącego lidera polskiego Kościoła.

PAP: Jak udało mu się zyskać autorytet wśród mocno podzielonego w tamtym czasie duchowieństwa?

Prof. M.S.: Prymas w swoich działaniach bazował na autorytetach wyższych niż on sam: na przywiązaniu do Kościoła jako całości, do papieża, Ojczyzny. Odwoływał się bowiem mocno do patriotyzmu duchownych. Poza tym on nie tylko był postrzegany jako sługa Kościoła i narodu, ale on faktycznie nim był. Identyfikował się z tym, o czym mówił, i dlatego był wiarygodny.

Stefan Wyszyński, o czym dziś rzadziej pamiętamy, był również wybitnym intelektualistą. Stworzył nowatorskie koncepcje teologiczne dotyczące pojmowania narodu i pracy w perspektywie wiary. Przetworzył indywidualny akt oddania się wiernego w niewolę duchową Maryi, zaczerpnięty od św. Ludwika Marii Grignion de Montforta, w oddanie wspólnotowe, czego wyrazem był Milenijny Akt Oddania Narodu z 3 maja 1966 r. Pokazuje to jego umysłową odwagę i głęboką duchowość.

Poza tym jego zapiski więzienne, powstałe w latach 1953-1956, gdy prymas był aresztowany przez władze komunistyczne, to jeden z bardziej rozpoznawalnych tekstów tego typu na świecie. Choć pierwsze ich wydanie ukazało się w 1982 r., to doczekały się one kilkunastu tłumaczeń na języki obce.

Jan Paweł II wymienił kard. Wyszyńskiego, obok kard. Adama Sapiehy, jako swojego mentora, jeśli chodzi o posługę biskupią w Kościele. Inspirację projektami duszpasterskimi Stefana Wyszyńskiego widać w charakterystycznym dla pierwszej dekady pontyfikatu papieża Wojtyły pomyśle realizacji jubileuszy historyczno-religijnych w Europie Środkowo-Wschodniej. Było to przeniesienie doświadczeń z programu Milenium Chrztu Polski na forum globalne.

Bezdyskusyjnie był on człowiekiem wybitnym w perspektywie historycznej.

PAP: Niektórzy twierdzą, że jego przywództwo w Kościele miało charakter autorytarny?

Prof. M.S.: Stałą ideą przewodnią działań kard. Wyszyńskiego było zachowanie jedności Kościoła, zwłaszcza w kontakcie z wrogim państwem komunistycznym. Prymas uważał, że Kościół, aby wypełniać swoją misję, powinien mówić jednym głosem. Ten głos był jednak efektem dyskusji wewnątrz Episkopatu, przy czym miała ona swoje ograniczenia faktyczne, techniczne oraz związane z okolicznościami czy realnymi możliwościami, którymi dysponował Kościół.

Faktem jest, że po powrocie z uwięzienia kard. Wyszyński cieszył się wśród duchowieństwa i wiernych niekwestionowanym autorytetem. Nie oznacza to, że wszyscy się z nim zgadzali. W czasie większości wewnątrzkościelnych dyskusji miał sporą możliwość perswazji, ponieważ był człowiekiem integralnym, który dał świadectwo wierności swoim poglądom w postaci własnego uwięzienia.

Główni przeciwnicy Wyszyńskiego – komuniści – nazywali jego rządy autorytarnymi, bo postrzegali Kościół przez pryzmat stosunków panujących w swojej partii, w której autentycznej dyskusji właściwie nie było.

PAP: Kogo zatem zabrakło Kościołowi w Polsce wraz ze śmiercią Stefana Wyszyńskiego?

Prof. M.S.: Zabrakło nam charyzmatycznego lidera wspólnoty, którego przywództwo wynikało z powszechnego zaufania, a autorytet przekraczał granice instytucjonalne Kościoła. Zabrakło także największego umysłu i prawdopodobnie największego ducha wśród polskich biskupów, nie licząc Jana Pawła II. Zabrakło również przenikliwego stratega.

Dość szybko w jego rolę wszedł papież, ale przewodził on polskiemu Kościołowi z innej – papieskiej – pozycji, więc jego przywództwo miało inną specyfikę. Oczywiście dzięki temu w trudnym 1981 r. doraźny ciężar straty po prymasie był mniej dotkliwy.

Częściowo odpowiedzialność za Kościół w Polsce wziął na siebie także nowy prymas – kard. Józef Glemp, choć miał on zupełnie inną osobowość niż poprzednik. W związku z tym polscy katolicy, zwłaszcza po 2005 r. i śmierci papieża Polaka, czuli się w pewien sposób osieroceni. Brakowało im człowieka, którego się uważnie słuchało, który byłby dla nich niejako ojcem duchowym. I myślę, że w jakimś sensie w tym osieroceniu tkwimy do dzisiaj.

PAP: Czy to oznacza, że Polacy jako naród potrzebują lidera?

Prof. M.S.: Po śmierci Jana Pawła II mieliśmy ogromny kłopot z jakimkolwiek autentycznym autorytetem. Od wielu lat obserwujemy głęboki kryzys autorytetów także w dziedzinie życia społecznego, politycznego czy instytucjonalnego. To powoduje, że w ludziach w sposób naturalny rośnie poczucie osierocenia po człowieku, który sprawdził się w trudnych czasach.

PAP: Z jakiego powodu Kościół w Polsce nie ma dziś lidera?

Prof. M.S.: Nie ma tego rodzaju niekwestionowanego lidera. Zmieniła się także sytuacja prawno-kanoniczna Kościoła w Polsce. Ze względu na nadzwyczajną sytuację Kościoła w naszym kraju jeszcze kardynał Hlond otrzymał w 1945 r. od Ojca Świętego specjalne pełnomocnictwa, które sprawiały, że był niejako „papieżem w Polsce”. Oznaczało to, że w sytuacjach kryzysowych dysponował władzą normalnie przynależną Stolicy Apostolskiej, dotyczącą organizacji Kościoła, spraw etyczno-moralnych czy kwestii prawnokanonicznych, co ułatwiało sprawowanie przywództwa instytucjonalnego. Jedynie nominacje biskupie należały wówczas do wyłącznych kompetencji papieża. Oczywiście nie oznacza to, że prymasi korzystali ze wszystkich powierzonych sobie nadzwyczajnych kompetencji.

W latach 90. wróciliśmy do kościelnej normalności i we wszystkich kluczowych sprawach biskupi w Polsce muszą zwracać się do odpowiedniej dykasterii w Watykanie.

Poza tym wraz z transformacją zmieniło się również postrzeganie roli Kościoła w społeczeństwie. Biskupi szukają jakiegoś sposobu obecności Kościoła, który będzie powszechnie akceptowany i będzie harmonijnie komponował się z funkcjonowaniem innych instytucji publicznych: państwowych, samorządowych, społecznych. To oznacza, że kulturowo są w defensywie. Postrzegają swoją rolę liderów Kościoła jako obronę przed naciskiem dominującego kulturowo sekularyzmu.

Tymczasem prymas Wyszyński w swojej epoce, mimo że miał do czynienia z bardzo brutalną sekularyzacją na modłę komunistyczną, miał odmienne podejście. On przede wszystkim chciał w pełni wykonać zadania, które wynikały z misji Kościoła, przezwyciężając ograniczenia narzucane przez przemocowy system państwowy. Myślał w kategoriach szukania jak największego stopnia normalności, co dawało mu energię „ofensywną”. Kościół domagał się więc swoich praw, bo domagał się normalności.

Mam wrażenie, że kard. Wyszyński czuł się bardziej wewnętrznie wolny w swoich decyzjach niż współcześni biskupi działający paradoksalnie w warunkach społecznej wolności. Wydaje mi się, że jego odwagi i rozmachu brakuje czasami dzisiejszemu pokoleniu hierarchów. Oczywiście nie wiem, na ile prymas Wyszyński sprawdziłby się w warunkach wolnej Polski, ale na pewno prezentowałby nieco inne podejście.

PAP: Czy to nie jest zatem kwestia braku lustracji w Kościele w naszym kraju?

Prof. M. S.: Takie stwierdzenie to uproszczenie. Kard. Wyszyński funkcjonował w sytuacji, kiedy wokół siebie miał wielu agentów, a jeszcze więcej kolaborantów. Czy to przeszkodziło mu realizować swoje zadania? Moim zdaniem – nie.

Transparentność życia społecznego, także w Kościele, jest oczywiście bardzo ważna, ale chyba jeszcze ważniejsza jest integralność moralna przywódców i mądrość działania. To jest coś, czego możemy i powinniśmy się wszyscy uczyć od prymasa Stefana Wyszyńskiego – zarówno działając wewnątrz Kościoła, jak i poza nim.

Rozmawiała: Magdalena Gronek (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

Dziś jest czwartek, 16 lipca, sto dziewięćdziesiąty siódmy dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.32, a zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą dziś między innymi Maria, Marika, Bartłomiej, Andrzej, Stefan, Benedykt, Walenty i Walentyn. Data dodania artykułu: 16.07.2026 08:22
16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Dziś jest środa, 15 lipca – sto dziewięćdziesiąty szósty dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 169 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.30, a zajdzie o 20.51. Imieniny obchodzą dziś: Henryk, Włodzimierz, Dawid, Roksana, Anna, Daniel, Ignacy oraz Włodzimir. Data dodania artykułu: 15.07.2026 07:53
15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Polecane

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:00 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości 1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy 21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? 70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Patryk słowik z Kanału Zero, oprócz tego, co napisał, powinien jeszcze doradzić temu posłowi pilną wizytę (lub wg zeszytu KO) i intensywne leczenie u dobrego specjalisty w zakresie psychiatrii. PS. Takich przypadków w KO do takiego leczenia jest w tej KO znacznie więcej. Źródło komentarza: Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Autor komentarza: jackTM Treść komentarza: Zacznę od tego że owszem popieram każdą działalność promującą sport wśród dzieci, ale dlaczego nazwa klubu ma być dzieciom wpajana na piknikach ( uczą się "fair play" czy wpajane jest im kibicowanie jednej drużynie?). Z tego co od lat widzę, to kibicowanie w Polsce ma coraz mniej ze sportem, a więcej z bandytką i obawiam się że najmłodsi już tym mogą "nasiąkać" właśnie w czasie takich imprez. Nie można nazwać takiej imprezy nie wiem, np. "Wszyscy kopiemy piłkę"?. P.S Czy kibice innych drużyn z dziećmi będą mile widziani? Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mój dodatkowy wpis do wpisu poprzedniego. Najpierw cytat z materiału powyżej. "Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości." Dla przygłupów, którzy szykują zacytowany powyżej numer, proponuję reklamę pewnego leku, zamieszczoną na tym portalu powyżej: łatwa ulga na zaparcia. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uniwersyteckie CKD w Łodzi, które przestaje przyjmować chorych, bo nie ma kasy i TCZ w Tomaszowie, to (w przenośni) takich dwóch braci, z których każdy nie ma jednej nogi i obydwaj chodzą o kulach. W takiej sytuacji ktoś debilowaty (w tym wypadku ryży donek i tomaszowski, parlamentarny głupek poseł) mówi im: trzymajcie się razem i wtedy razem będziecie chodzili bez kul. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: prresident Treść komentarza: presydent przekazał dane mieszkańców w pandemi na pocztę na pendrive to i tu wszystko jest możłiwe Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Daria Treść komentarza: Wyciąć te zagrażające drzewa, zdrowie jest najważniejsze. Źródło komentarza: Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama