Kongres pod hasłem „Nasz plan na uzdrowienie sytuacji w finansach publicznych” odbył się w sobotę, 3 października. Otwierając spotkanie, Jarosław Kaczyński zaznaczył, że jest to jeden z pierwszych etapów prac programowych dotyczących gospodarki, a pełny program ugrupowania ma zostać przedstawiony później.
W debacie uczestniczył również wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, którego partia oficjalnie wskazała w marcu 2026 roku jako swojego kandydata na premiera.
Przedsiębiorcy w centrum propozycji
Jednym z głównych tematów kongresu była sytuacja małych i średnich przedsiębiorstw. Propozycje gospodarcze prezentował prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Założenie przedstawionego pakietu jest stosunkowo proste: firmy mają otrzymać większą przewidywalność podatkową i zachęty do inwestowania prywatnych pieniędzy. Wśród zapowiedzianych rozwiązań znalazła się przede wszystkim zmiana sposobu obliczania składki zdrowotnej.
Według propozycji przedsiębiorcy mieliby płacić składkę ryczałtową obliczaną od podstawy odpowiadającej 60 proc. prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.
Dziś mechanizm wygląda inaczej. W przypadku przedsiębiorców rozliczających się według skali podatkowej składka zdrowotna jest zasadniczo związana z dochodem i wynosi 9 proc. podstawy, natomiast przy podatku liniowym stawka wynosi 4,9 proc.
Nie jest to jednak dokładny powrót do przepisów sprzed 2022 roku
W politycznym przekazie rozwiązanie przedstawiane jest jako powrót do systemu obowiązującego przed reformą Polskiego Ładu. Warto jednak postawić tu gwiazdkę.
Przed 2022 rokiem podstawa składki zdrowotnej przedsiębiorców nie wynosiła 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. W 2021 roku była to kwota nie niższa niż 75 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw z IV kwartału poprzedniego roku. Składka wynosiła 9 proc. tej podstawy.
Propozycję z kongresu należałoby więc określać raczej jako powrót do idei stałej, ryczałtowej składki niezależnej od faktycznego dochodu przedsiębiorcy, ale już według nowego sposobu ustalania jej podstawy.
Co ciekawe, próg 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia funkcjonuje obecnie przy ustalaniu minimalnej podstawy składek na ubezpieczenia społeczne przedsiębiorców.
KSeF miałby być dobrowolny dla MŚP
Druga propozycja może zainteresować praktycznie każdego przedsiębiorcę prowadzącego dziś księgowość przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur.
PiS proponuje, aby dla małych i średnich przedsiębiorstw KSeF był dobrowolny przez kolejne dwa lub trzy lata.
Byłaby to istotna zmiana wobec systemu obowiązującego obecnie. Od 1 kwietnia 2026 roku obowiązek wystawiania faktur w KSeF dotyczy zasadniczo pozostałych przedsiębiorców po wcześniejszym objęciu systemem największych firm. Najmniejsze podmioty, których miesięczna sprzedaż dokumentowana fakturami nie przekracza 10 tys. zł brutto, zostały objęte okresem przejściowym do końca 2026 roku. Dla nich obowiązek ma rozpocząć się 1 stycznia 2027 roku.
We wrześniu Ministerstwo Finansów zdecydowało jednocześnie o przedłużeniu do końca 2027 roku okresu, w którym nie będą stosowane kary za błędy związane z korzystaniem z KSeF.
Realizacja propozycji przedstawionej podczas kongresu oznaczałaby więc zmianę obowiązujących już zasad, a nie jedynie odsunięcie wejścia w życie nowych przepisów.
Inwestycja od razu w kosztach
Kolejnym elementem przedstawionego programu jest jednorazowa amortyzacja wydatków inwestycyjnych.
W praktyce przedsiębiorca nie musiałby – w zakresie objętym przyszłymi przepisami – rozliczać części inwestycji przez wiele lat poprzez kolejne odpisy amortyzacyjne, ale mógłby szybciej uwzględnić wydatek w kosztach uzyskania przychodu.
Nie byłoby to całkowicie nowe rozwiązanie w polskim systemie podatkowym. Jednorazowa amortyzacja istnieje już obecnie, ale jest ograniczona warunkami i limitami. W 2026 roku limit jednorazowych odpisów dla małych podatników i podatników rozpoczynających działalność wynosi 213 tys. zł.
Propozycja przedstawiona na kongresie zakładałaby znacznie szersze stosowanie tego mechanizmu.
Dla firm inwestujących w maszyny, wyposażenie, zaplecze technologiczne czy inne środki trwałe oznaczałoby to przede wszystkim przesunięcie korzyści podatkowej na moment ponoszenia inwestycji zamiast rozkładania jej na kolejne lata.
Karta podatkowa miałaby wrócić
PiS chce również ponownie szerzej udostępnić kartę podatkową.
Od 1 stycznia 2022 roku nowy przedsiębiorca nie może wybrać tej formy opodatkowania. Mogą z niej korzystać zasadniczo osoby, które stosowały kartę jeszcze przed zmianą przepisów i zachowały do niej prawo.
Przywrócenie karty oznaczałoby więc rzeczywistą zmianę obowiązującego systemu, szczególnie istotną dla części niewielkich zakładów usługowych i działalności prowadzonych na małą skalę.
W pakiecie pojawiła się również propozycja późniejszego wyboru formy opodatkowania. Przykładowo przedsiębiorca miałby mieć możliwość zdecydowania o sposobie rozliczenia dochodów za 2026 rok nawet do końca kwietnia 2027 roku.
Zapowiedziano także mechanizm automatycznej, corocznej waloryzacji progów podatkowych.
Finanse publiczne rzeczywiście są dziś pod presją
Duża część wystąpień polityków PiS dotyczyła stanu finansów państwa. W tej części warto jednak oddzielić polityczne oceny od danych.
Sytuacja fiskalna Polski jest trudna. Według danych Ministerstwa Finansów deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2025 roku 7,3 proc. PKB, natomiast rządowa prognoza na 2026 rok zakłada jego obniżenie do około 6,8 proc. PKB. Komisja Europejska w majowej prognozie przewidywała dla Polski deficyt na poziomie 6,5 proc. PKB w 2026 roku.
Jeszcze wyraźniej problem widać w prognozach dotyczących długu.
Przyjęta przez rząd 29 września 2026 roku Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych przewiduje, że relacja państwowego długu publicznego do PKB wyniesie 55,3 proc. w 2026 roku i 55,9 proc. w 2027 roku. Według prognozy odpowiedni ustawowy próg ostrożnościowy 55 proc. zostanie przekroczony w 2028 roku. Jednocześnie dług liczony zgodnie z metodologią unijną ma wynieść 67,6 proc. PKB w 2026 roku i rosnąć w kolejnych latach.
To oznacza, że problem wysokiego deficytu i szybko rosnącego zadłużenia nie jest wyłącznie elementem partyjnej narracji. Spór polityczny zaczyna się natomiast tam, gdzie pojawia się pytanie o przyczyny tej sytuacji oraz sposób jej rozwiązania.
Na razie propozycje, nie przepisy
Dla przedsiębiorców najważniejsze jest jednak jedno zastrzeżenie: przedstawione podczas kongresu rozwiązania nie zmieniają obecnie obowiązującego prawa.
Nie są również na tym etapie pełnym projektem gospodarczym PiS. Jarosław Kaczyński zapowiedział kolejne spotkania programowe przed przedstawieniem całościowego programu partii.
Dopiero szczegółowe projekty ustaw pozwolą odpowiedzieć na kluczowe pytania: jaka dokładnie byłaby wysokość składki zdrowotnej, które inwestycje podlegałyby natychmiastowemu rozliczeniu w kosztach, jakie firmy zostałyby objęte dobrowolnością KSeF oraz jak proponowane ulgi wpłynęłyby na dochody budżetu państwa i finansowanie systemu ochrony zdrowia.
Na razie przedsiębiorcy dostali więc nie nową ustawę, lecz pierwszy szkic gospodarczej oferty największej partii opozycyjnej przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.



Napisz komentarz
Komentarze