Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 07:34
Reklama
Reklama

Okrakien: Szkoły mojego życia (4) – Natura (ludzka), Kultura (osobista) i Sztuka (przetrwania)

Z Edwardem Wójciakiem wybieramy się w kolejną podróż, odwiedzając jego kolejne szkoły życia.

 

„Natura, przyroda – w najszerszym znaczeniu to wszechświat, rzeczywistość. Termin ten obejmuje także zjawiska fizyczne oraz życie – bez uwzględnienia wytworów i oddziaływania ludzi” (Wikipedia)

 

„Kultura, czyli cywilizacja, jest to złożona całość, która obejmuje wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawa, obyczaje oraz inne zdolności i nawyki nabyte przez ludzi jako członków społeczeństwa.” (Edward Taylor)

 

„ Sztuka – dziedzina działalności ludzkiej uprawiana przez artystów. Nie istnieje jedna spójna, ogólnie przyjęta definicja sztuki, gdyż jej granice są redefiniowane w sposób ciągły, w każdej chwili może pojawić się dzieło, które w arbitralnie przyjętej, domkniętej definicji się nie mieści. Sztuka spełnia rozmaite funkcje, m.in. estetyczne, społeczne, dydaktyczne, terapeutyczne, jednak nie stanowią one o jej istocie.  Sztuka narodziła się wraz z rozwojem cywilizacji ludzkiej. Można przypuszczać, że na początku pełniła przede wszystkim funkcję związaną z obrzędami magicznymi, którą zachowała u ludów pierwotnych. (Wikipedia)

 

Jak świat światem, a filozofowie – filozofami, mądrzy i przemądrzali, dyskutując na temat natury i kultury, często sobie te pojęcia przeciwstawiali. Istnieją również sądy zmierzające do kompromisu, mówiące o tym, że człowiek, jako że jest częścią natury,  jest tworem tej natury. Kultura natomiast to jest wszystko, co człowiek wytworzył. W tym sensie kultura nie jest antagonistką natury - jest jej koniecznym rezultatem.

 

Ale to tylko tytułem wstępu. Miało być o szkołach mojego życia. Za kolejną taką szkołę uważam doświadczenia, jakie odebrałem w pierwszych latach mojej tak zwanej działalności zawodowej, tego etapu, kiedy już znikąd pomocy i należy skupić się na takim podejściu do życia, by je przeżyć w miarę godnie i na własny rachunek. Może bardziej za wstęp do mojej szkoły życia uważam pracę w kilku instytucjach kultury mojego miasta.

 

Był rok 1969, miałem 21 lat, w kieszeni dyplom nauczyciela języka polskiego i zero doświadczenia w jakiejkolwiek pracy. Pierwsze co zrobiłem, to odwiedziłem Wydział Oświaty, czy Inspektorat Oświaty, niepotrzebne skreślić. Słodziutki jak cukierek pan inspektor (jakieś ptaszysko miał w nazwisku) przyjął mnie uściskiem dłoni i posadził w fotelu.  Po dziesięciu minutach opuszczałem jego gabinet pouczony w sposób nie pozostawiający złudzeń, że w tym fachu nie mam w Tomaszowie szans na znalezienie pracy. Poczłapałem do Wydziału Kultury U.M. Chyba ktoś mnie tam polecił. Kierownik (także jakieś elementy ptaka miał w nazwisku) przyjął mnie nie mniej dziarsko jak pan Ptak od oświaty. Ale tutaj już coś niecoś ugrałem. Dostałem etat instruktora oświatowego w Miejskim Ośrodku Kultury z pensją tysiąca dwustu złotych. Na początek – pocieszył mnie ten maleńki, korpulentny  paniczyk ubrany w niebieski garniturek i białą koszulę zdobną czerwoną muszką w białe grochy. Od razu powiem, bo później mogę zapomnieć, że wystarczało mi tego uposażenia na średnio dziesięć dni przetrwania.

 

Byłem żonaty, miałem małe dziecko, mieszkałem u teściów i nic w tym nie było dziwnego dla nikogo, nawet dla mnie samego, bo tak żyło większość młodych małżeństw. Wtedy. I jestem zdziwiony do szaleństwa, że dzisiaj, po czterdziestu czterech latach od tamtych czasów, taplający się w ukochanej wolności, rządzeni przez ludzi których sami wybrali na wodzów narodu, młodzi ludzie w moim mieście żyją – nie – oni egzystują w podobny co ja wtedy sposób, z tym że ja mam usprawiedliwienie, liche bo liche, ale zawsze. Bo ja tak żyłem w czasach siermiężnej komuny, kiedy narodem rządzili namiestnicy obcego mocarstwa. Oni zaś w wolnym kraju, w ustroju o którym my mogliśmy tylko pomarzyć – w przez ich dziadów i ojców wywalczonym z poświęceniem kapitalizmie.

 

Pan kierownik jeździł niebieściutkim zaporożcem, zwanym przez zawistnych ludzi „samochodem – widmo” z powodu niemożności zogniskowania za kierownicą postaci kierowcy. Autko poruszało się po równych jeszcze wtedy nawierzchniach ulic naszego miasta bardzo dostojnie, lecz jakby samo. No dobrze, czubek kapelusza pana kierownika można było zobaczyć, jeśli się nie było akurat złośliwym. Ja nie byłem. Pan kierownik szybko to wyczuł i podjął próby uczynienia ze mnie swojego sojusznika, czyli tak zwane „ucho”. Cały majątek MOK-u zlokalizowany był wtedy w kilku pokoikach na zapleczu Muszli Koncertowej w parku  XX–lecia PRL-u, obecnie Parku Solidarności. Mieściła się tam nawet spora biblioteka oraz biurka: kierownika, instruktora muzycznego i instruktora oświatowego i bibliotekarki. Moim szefem był uroczy, operatywny i zdolny człowiek. Bezpośredni, pomocny i towarzyski. Ta towarzyskość była widocznie największym cierniem w oku kierownika Wydziału Kultury. W kulturze, jak to w kulturze, wszystko kręciło się wokół organizacji imprez. Bywało, a należało to do etykiety i obowiązku, wychylić z jakimś mniej lub bardziej znanym i szlachetnym artystą lampkę wina, lub „kieliszek chleba”. Nie powiem, żeby często, nie powiem, że codziennie, w każdym razie kierownik podejrzewał Szefa (tak zwracaliśmy się wszyscy do najlepszego mojego szefa ever) o to, że jest koneserem mocnawych trunków. Był, czy nie był, nieważne. Ja byłem. Dlatego właśnie nie mogłem się nadziwić kierownikowi W.K., że kiedy mnie wzywał na dywanik w celu wymuszenia na mnie „sprzedania” Szefa, nigdy nie zorientował się, że człowiek któremu zaufał, czyli ja, ma w organizmie już kilka promili. Na insynuacje o rzekomych upodobaniach Szefa odpowiadałem ze świętym oburzeniem, że to nieprawda, względnie że to jest potwarz. Pan kierownik nie odpuszczał, tylko kusił mnie i wabił mirażami zastąpienia szefa MOK-u moją osobą w bardzo szybkim czasie oraz osiągnięcia szczytów kariery urzędniczej zaraz potem. Pękałem ze śmiechu śmiechem wewnętrznym.

 

W MOK-u przytrzymano mnie jakieś dwa lata, a potem sprzedano do Muzeum. Pod opieką wspaniałego małżeństwa dyrektorów, ludzi pochłoniętych do cna muzealnictwem (ptaki znowu mnie prześladowały) pracowałem tam w charakterze technika muzealnego. Do obowiązków moich należało wyklepywanie na starej maszynie do pisania wizytówek eksponatów. W przerwach pomiędzy tym usypiającym zajęciem oprowadzałem po ekspozycjach wycieczki. Nauczyłem się na pamięć zmyślonych historii o miejscowych komunistycznych „bohaterach” oraz o prawdziwej do bólu historii połączenia się powojennych partii politycznych w tę najdoskonalszą – PZPR. Recytowałem wyuczone brednie, a kiedy widziałem i czułem, że męczennicy zasypiają, windowałem się na górę. Zdarzało się, że na najwyższym pięterku mieliśmy z Jurkiem, kolegą nie tylko z pracy, ukrytą w fałdach sukmany chłopa opoczyńskiego butelkę wina marki Wino. Bywało, że konsumowaliśmy ten rarytas pod palec.

 

 

 

 

Później oddelegowano mnie do obsługi wyremontowanego zabytku - Galerii pod Arkadami – oddanej we władanie Muzeum  kawiarni i galerii obrazów, przerobionej z autentycznej zabytkowej Końskiej Jatki. Był tutaj i punkt spożywczy Ruchu, serwujący kawę i herbatę. Do moich obowiązków należało organizowanie wystaw, przygotowywanie i prowadzenie wernisaży, zapraszanie i prezentacja wybitnych pisarzy i innych artystów. Życie toczyło się dosyć leniwie. Pewnego razu wezwał mnie sam pan kierownik Wydziału Kultury i zaproponował awans. Czym ja sobie zasłużyłem, nie pamiętam, na pewno nie tym, do czego namawiał mnie kiedyś ów pan, o czym wcześniej wspomniałem. W każdym razie z dnia na dzień uczynił mnie kierownikiem Klubu Spółdzielni Mieszkaniowej „Przodownik”, mieszczącego się w rozległym budynku przy ulicy Bartosza Głowackiego. Zarabiałem już dużo więcej, a do roboty miałem o wiele mniej. Wszystkie imprezy były zaplanowane przez kierownika Wydziału Kultury, który nie dawał nikomu innemu dostępu do ich załatwiania. Dopiero po latach dowiedziałem się, dlaczego. Wspomnę tylko, że coś na rzeczy i do tego miała instytucja o nazwie ZAiKS.

 

I być może moje życie zawodowe toczyłoby się, jak to w kulturze -  od imprezy do imprezy, gdyby nie jedna wizyta. Pewnego słonecznego lipcowego dnia zawitał do mnie Adek Drabiński, mój stary przyjaciel, a jednocześnie całkiem przypadkowo odwiedził mnie w miejscu pracy mój najstarszy brat Zdzisław. Coś tam ze sobą przynieśli. Od słowa do słowa rozmowy nasze stawały się coraz bardziej ciekawe, tematy się rozwijały, a najbardziej zaciekle rozprawiał Zdzisio z Adkiem na temat literatury, tej starszej i tej współczesnej. Panowie dopiero co się poznali, ale od razu bardzo się polubili. Nie wiadomo jak i kiedy opuściliśmy lokal Klubu, co – jak się potem okazało miało znaczyć, że ja porzuciłem pracę. Dyskusje na tematy literackie, potem muzyczne,  na koniec o malarstwie, wydawały się nie mieć końca. Zeszło nam dzionków parę, to trzeba przyznać i kiedy wreszcie okazało się, że musimy wrócić do rzeczywistości, każdy udał się w swoją stronę. Ja już podejrzewałem, i słusznie, że do pracy mogę wrócić jedynie z prośbą o zwolnienie. Ówczesny prezes Spółdzielni poszedł mi na rękę i nie robił kłopotów. Wziąłem zaległy urlop i już postanowiłem szukać pracy, kiedy praca znalazła mnie. Dyrektor Szkoły Specjalnej (ten miał coś z ryby w nazwisku, chyba że śledź to nie ryba) zaproponował mi posadę wychowawcy internatu. Złożyłem podanie i udałem się z rodziną na wczasy. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po wakacjach zgłosiłem się do pracy i ten sam dyrektor, w stanie wskazującym na spożycie nie tylko że mnie nie rozpoznał, ale uparcie przysięgał, że nigdy nie widział na oczy ani mnie, ani mojego podania o pracę. Zapadając w letarg w skórzanym fotelu, wachlujący się  kopią zaakceptowanego  i potwierdzonego w sekretariacie mojego podania o pracę sprzed dwóch miesięcy, wyprosił mnie z gabinetu. Poszedłem w dal siną, ja, bezrobotny. Teraz to mogę się z tego najwyżej obśmiać. Ale wtedy…ale, ale…ale od czego ja mam mojego bohatera literackiego, Bazyla, który tak opowiada w  „Akademii Politury”:

 

„Tamtego ranka Joasia przyniosła mi całkiem nową wiadomość, która powinna wywołać u mnie radość, ale nie wywołała. „Zakład Poprawczy w Szyszkowicach poszukuje wychowawców!” - wyczytała w „Głosie Robotniczym”. Nie miałem wyboru, musiałem spróbować szczęścia tam, gdzie jeszcze mnie przedtem nie było. Pojechałem do Sądu Wojewódzkiego w Łodzi i złożyłem papiery. Nikt tam mnie o nic nie pytał. Po krótkiej rozmowie wyglądali na zadowolonych. Gratulowali decyzji, ściskając moje ręce. Dali wskazówki, jak mam się dostać do zakładu. Prawie wypchnęli mnie za drzwi. Trzeba było się wtedy od razu domyślić, dlaczego byli tacy uprzejmi. Czarne chmury zbierały się nad miastem, kiedy wsiadałem do tramwaju nr 43, by dojechać nim do Szyszkowic. W miarę zbliżania się do celu pogoda ulegała stopniowo przemianie. Kiedy po więcej niż półgodzinnym telepaniu po wsiach wagoniki zatrzymały się zgrzytliwie na krańcówce, świeciło już słońce. Uznałem to za dobry omen i z dziarską miną wkroczyłem w nowe życie.

 

Był piękny, październikowy dzień, ciepło jak w lecie. Wielki, zbudowany na planie krzyża, trzypiętrowy budynek tonął we wszystkich tonacjach kolorów jesiennych liści, pokrywających jeszcze gęsto stare drzewa parku. Miejsce wyglądałoby całkiem sielankowo, gdyby nie wysoka siatka otaczająca teren, zwieńczona na szczycie kłębami drutu kolczastego. Wartownik w czarnym mundurze sprawdził moje papiery i spojrzał mi ostro w oczy, kiedy ze złośliwą satysfakcją pytał:

 

- A pan to do nas na długo?

 

Zignorowałem to dziwne pytanie. Rozglądałem się wokół ciekawie. Przede mną rozciągał się rozległy staw ze spokojną wodą. Pod wielką tablicą informującą, że łapanie ryb jest tu surowo zabronione, siedział facet na oko po trzydziestce i łapał ryby. Podszedłem do niego bliżej, ten jednak długo nie odrywał oczu od spławika. W końcu strzyknął śliną i spojrzał na mnie, do góry: oczy zimne, żółte jak u węża, współgrały znakomicie z żółtym sztucznym zębem, ozdobą wyszczerzonego, cynicznego uśmieszku.

 

- Pan chce u mnie pracować - stwierdził raczej, niż zapytał. No, panie, optymiści próbują. Paliński jestem, kierownik internatu w tym bajzlu. Siadaj pan.

 

Usiadłem na trawie. Opowiedział mi trochę o instytucji, w której pracował już osiem lat. Z beznamiętnej relacji dowiedziałem się, że brakuje tu wychowawców, bo mimo wysokiego dodatku za trudną i niebezpieczną pracę ludzie jak szybko przychodzą, tak jeszcze szybciej odchodzą. Dowiedziałem się, że ten poprawczak prowadzi obostrzony rygor, szkołę podstawową i zawodową, oraz przysposabia dzieci do zawodów ślusarza, tokarza i murarza. Tak się wyraził: „dzieci”, ale kiedy wypowiadał to słowo, miał dziwnie zacięty wyraz twarzy. To urodzeni kryminaliści i nie wolno się z nimi cackać, bo wlezą na głowę. I nasrają na nią. To zdanie powtórzył kilka razy. Ci złodzieje dzielą się na gitów i frajerów. Kiedy wymawiał słowo „złodzieje”,  jego twarz zakwitła rozmarzonym uśmieszkiem, a żółty ząb mienił się słonecznymi refleksami. Wprowadzał mnie jeszcze dosyć długo w zawiłe problemy odpowiedzialności zawodowej i materialnej, ale ja już go nie słuchałem, poruszony nagłą zmianą wyrazu jego oblicza. Bo raptem Paliński wywołał całkiem nowy, rozanielony, przepełniony miłością grymas na swojej iście traperskiej twarzy, gdy razem ze mną obserwował następującą scenkę.

 

 

 

 

Wydeptaną dróżką, z głębi parku, maszerowali młodzi ludzie w wieku pomiędzy szesnastym a dwudziestym rokiem życia. Ubrani w jednakowe, brązowego koloru garnitury firmy „Odra”, niektóre nowe, inne mocno sfatygowane, szli wyraźnie rozbawieni. Pomiędzy nimi plątał się człowieczek w wieku około lat pięćdziesięciu, niziutki, z zadartą dumnie do góry głową. Wyglądał jak kogucik wśród dorosłych kogutów. Biegał niestrudzenie między chłopakami, próbując ustawić ich w kolumnę marszową, ale mu się to nie udawało, gdyż stosowali oni aż do znudzenia prosty manewr: kiedy zdołał ustawić ich na początku kolumny, rozłaził mu się koniec i na odwrót, w nieskończoność. Zirytowany, zaczął w końcu wykrzykiwać falsecikiem: „Bacz -ność! Baczność! Baczność!”, ale efektem tego popiskiwania był tylko gromki śmiech niewdzięczników. Aż naraz wszyscy ujrzeli kierownika internatu, wyrównali więc szyk i przycichli.

 

- Przysięgał się, że jest urodzonym wychowawcą, dupek. - Strzyknął śliną kierownik internatu i dodał:  - Ten facecik to emerytowany major z wojska. Trzeba przyznać, że wybiegany dobrze. Taki chłam nam tu przysyłają”.

 

Nie ma co, nieźle się wpakowałem, przemknęło mi po głowie. Ale nie widząc innego wyjścia, w obliczu śmierci głodowej rodziny, postanowiłem grać dalej”.

 

Jak się rzekło,  kultura nie jest antagonistką natury. Także w moim życiu była tylko koniecznym jej rezultatem.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Brother Louis 16.05.2013 19:20
Rewelacyjny tekst autora znanego z lekkiego pióra. Ludzie, tak się jeszcze do niedawna pisało! Aż żal, że już nie ma tygodnika "Kultura", a "Polityka" szmaci się zamieszczając szambo tak zwanej Kuby. Mam nadzieję, że Pan Edward rozwinie te felietony w książkę. Chyba tylko z braku miejsca Edward był powściągliwy. Ile by się dało napisać o jednym zaledwie "ptaku", który był legendą domu noszącego na sobie godło miasta! Autor był na tyle oględny (ani okrutny, ani łaskawy), że nie zdradził do końca tajemnic muzealnych, które zwykle sa pokryte grubym kurzem. A co w tej "muszli" się wyprawiało! Edwardzie, miej litość nad tym miastem, i na podobieństwo Aghaty Christie, pozostaw tajemnicę, kto zatruł malenki kawałek tortu, na ostatni rozdział. Być może coś szepniesz, coś ujawnisz. Czy to już w piątek, 17-go?

Opinie

Reklama

Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Sprawa deepfake’ów z udziałem dziecka z Mazowsza ujawniła problemy ze stosowaniem prawa wobec nowych technologii. Prezes UODO Mirosław Wróblewski wskazuje, że obowiązujące przepisy pozwalały na ściganie sprawców, lecz nie zostały użyte.Data dodania artykułu: 27.01.2026 09:59
Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Dziś jest wtorek, dwudziesty siódmy dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.26, zachód o 16.11. Imieniny obchodzą m.in. Chryzostom, Dacjusz, Elwira, Henryk, Jan, Jerzy, Julian, Karolina, Leander, Leandra, Przemysław, Rozalia.Data dodania artykułu: 27.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Prezydent Karol Nawrocki pomimo lekkiego spadku utrzymuje pozycję lidera sondażu zaufania przeprowadzonego dla Onetu przez IBRiS. Na podium znaleźli się też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk; obaj zaliczyli wzrosty o odpowiednio 3 i 4,4 pkt proc.Data dodania artykułu: 26.01.2026 21:24
Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

26 stycznia w Warszawie prezydent Karol Nawrocki spotka się z ministrem Radosławem Sikorskim, by rozstrzygnąć spór o nominacje ambasadorskie i omówić ewentualne przystąpienie Polski do Rady Pokoju. Tego samego dnia Pałac przyjmie prezydent Mołdawii Maię Sandu, MSZ gościć będzie saudyjskiego ministra, a PKOl ogłosi skład na igrzyska w Mediolanie.Data dodania artykułu: 26.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

W niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie kwestować na rzecz diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Na ulicach w całej Polsce tysiące wolontariuszy będzie zbierać pieniądze do puszek, odbędzie się też szereg imprez i internetowych aukcji.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:10Liczba komentarzy artykułu: 1
34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:05
50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

Dziś jest niedziela, dwudziesty piąty dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.28, zachód o 16.07. Imieniny obchodzą: Ananiasz, Apollon, Artemia, Emanuel, Emanuela, Juwentyn, Maksym, Miłobor, Miłosz i Paweł.Data dodania artykułu: 25.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”

24 stycznia 1921 r., urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”, bohater „Kamieni na szaniec”, „Kotwicki” - zasłużony dla utrwalenia w przestrzeni okupowanej Warszawy symbolu Polski Walczącej; inicjator i uczestnik Akcji pod Arsenałem; patron powstańczego batalionu.Data dodania artykułu: 24.01.2026 11:57
105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”
Reklama
Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczeń to znakomity czas dla kina, a dowodzi tego kolejna dawka emocjonujących premier. W tym tygodniu na ekranach Heliosa pojawią się dwie gorące nowości: „Wielka Warszawska” oraz „Szybcy i sprytni”. Ponadto w repertuarze znajdą się seanse hitów, projekcje dla najmłodszych i maraton z kultową sagą „Władca Pierścieni”!Wyczekiwaną polską premierą jest „Wielka Warszawska”. Film w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka przenosi widzów do pierwszych lat transformacji ustrojowej, kiedy świat wyścigów konnych stawał się areną nie zawsze czystych zagrywek. W takiej rzeczywistości główny bohater, Krzysiek – zdolny, ale naiwny nowicjusz – marzy o karierze dżokeja i wierzy, że ciężką pracą osiągnie sukces. Tymczasem w środowisku wyścigów konnych rządzi mafia, a często o wynikach decydują korupcja i oszustwo… W obsadzie znaleźli się między innymi Tomasz Ziętek, Marcin Bosak i Tomasz Kot. „Szybcy i sprytni” to natomiast pozytywna animacja o szopie, znanym jako „Sokół”. Bohater na gapę wsiada do superszybkiego pociągu, nie podejrzewając, że właśnie trafił w pułapkę. Tuż przed odjazdem z pociągu ewakuowani zostają wszyscy pasażerowie oprócz licznie zgromadzonych na pokładzie zwierzaków domowych. To właśnie one, z Sokołem na czele będą musiały stawić czoła żądnemu zemsty borsukowi, który przejął kontrolę nad pędzącym składem. Szop Sokół, razem z nowymi przyjaciółmi, muszą teraz powstrzymać tajemniczego porywacza…Na wielkich ekranach znajdą się również najchętniej oglądane filmy ostatnich tygodni. „Greenland 2” to kontynuacja widowiskowego thrillera katastroficznego, który przenosi widzów w świat zagrożony globalną zagładą. John Garrity wraz z żoną i synem próbują zacząć nowe życie, dlatego też wyruszają w poszukiwaniu terenów nadających się do zamieszkania. Największe zagrożenie czeka ich ze strony innych ocalałych, którzy dla przetrwania są gotowi na wszystko. Miłośnicy mocniejszych, psychologicznych historii mogą natomiast obejrzeć thriller „Pomoc domowa”. Film opowiada o młodej kobiecie, która podejmuje pracę w luksusowej willi. Z czasem odkrywa jednak, że za idealną fasadą domu kryją się mroczne tajemnice, a relacje między domownikami są pełne napięć i niedopowiedzeń. W obsadzie znalazły się gwiazdy kina: między innymi Sydney Sweeney i Amanda Seyfried. Nadal w kinach Helios można zobaczyć wielkie widowisko „Avatar: Ogień i popiół”. Trzecia odsłona sagi przenosi widzów do wulkanicznych obszarów Pandory, gdzie żyje tajemniczy klan Zaran. Helios ma także szeroką ofertę tytułów dla widzów w każdym wieku. „Miss Moxy. Kocia ekipa” to historia niesfornej kotki, która zgubiła się podczas wakacji. Bohaterka trafia w szpony Rity, przebiegłej właścicielki farmy, chcącej wykorzystać muzyczne zdolności Moxy… Kotka, pragnąc wrócić do prawdziwego domu, potrzebuje pomocy nowych przyjaciół – buldoga Brutusa i ptaka Ayo. Inną zabawną animacją jest „SpongeBob: Klątwa pirata”, w której kultowy bohater wraz z przyjaciółmi mierzy się z klątwą tajemniczego ducha pirata. SpongeBob wraz z Patrykiem zostają wciągnięci w niebezpieczną morską przygodę na pokładzie nawiedzonego statku, który zabiera ich w nieznane rejony oceanu. „Zwierzogród 2” to z kolei kontynuacja uwielbianego kinowego przeboju, w której Judy Hopps i Nick Bajer, tym razem jako pełnoprawny policyjny duet, prowadzą nowe śledztwo… Kolejną propozycją dla młodszych widzów jest polski tytuł „Psoty”. 13-letnia Frania ratuje potrąconego psa, po czym w tajemnicy przed mamą przygarnia czworonoga. Następnie zaczyna publikować w sieci filmiki z jego udziałem, które szybko zdobywają popularność. Ponadto w najbliższą niedzielę, 25 stycznia, we wszystkich kinach odbędą się Filmowe Poranki, w ramach których najmłodsi będą mogli zobaczyć bajkę „Strażak Sam”, a także wziąć udział w konkursach.W najbliższym tygodniu nie zabraknie także różnorodnych projektów specjalnych. W piątek, 23 stycznia, we wszystkich kinach sieci zaplanowano Maraton Władcy Pierścieni. Wydarzenie obejmuje nocne pokazy trzech części popularnej serii w rozszerzonych wersjach reżyserskich. Środa, 28 stycznia to czas dla maestro André Rieu i jego orkiestry, gdyż wówczas odbędzie się przedostatnia projekcja koncertu zatytułowanego „Wesołych Świąt”. W repertuarze Heliosa jak zwykle znalazł się także cykl Kino Konesera. W poniedziałek, 26 stycznia w wybranych kinach zostanie wyświetlona francuska komedia „Wysokie i niskie tony”. Znany dyrygent Thibaut odkrywa, że ma brata –skromnego puzonistę Jimmy'ego. Choć dzieli ich status materialny i styl życia, łączy miłość do muzyki.Szczegóły dotyczące aktualnego repertuaru oraz bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, w aplikacji mobilnej oraz w kasach kinowych. Helios gra z WOŚP – w ramach aukcji charytatywnych można wylicytować wyjątkowe roczne karnety do kin naszej sieci! Więcej informacji znajduje się na stronie: www.helios.pl/aktualnosc/wosp.Data rozpoczęcia wydarzenia: 23.01.2026
Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Szybkość, setne sekundy i forma na półmetku sezonuSezon w Arenie Lodowej trwa w najlepsze – lód jest gotowy, a zawodnicy nie zwalniają tempa. Już 1 lutego 2026 roku obiekt zaprasza na Zawody Kontrolne w łyżwiarstwie szybkim. To nie jest impreza „na pokaz”, tylko konkretny, sportowy sprawdzian: pomiar aktualnej formy, test szybkości i ważny element przygotowań przed dalszą częścią sezonu.Kiedy i gdzie?📅 01.02.2026 (niedziela)🕙 10:00 – 12:00📍 Arena LodowaKto startuje i na jakich dystansach?W zawodach rywalizować będą kobiety i mężczyźni, a program obejmuje dwa klasyczne dystanse sprinterskie:500 m1000 mTo właśnie na tych odcinkach najlepiej widać, ile znaczy technika, rytm i praca nóg – a różnice na mecie potrafią zamknąć się w setnych i dziesiątych częściach sekundy.Dlaczego „kontrolne” są takie ważne?Zawody kontrolne są dla zawodników czymś w rodzaju sportowego „przeglądu technicznego”. Trenerzy dostają twarde dane:jak wygląda start,czy tempo jest stabilne,gdzie zawodnik traci czas na łukach,jak wypada praca na finiszu.A dla samych łyżwiarzy to szansa, by sprawdzić się w warunkach zbliżonych do tych najważniejszych – pod presją, z pomiarem czasu, w realnej rywalizacji.Informacje dla zawodników: zapisy📩 Zgłoszenia przyjmowane są mailowo: [email protected]🗓 do 30.01.2026 (piątek) do godz. 12:00Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – start w zawodach kontrolnych to często jeden z kluczowych punktów planu treningowego na ten etap sezonu.Zaproszenie dla kibiców: zobacz szybkość z bliskaDla kibiców to świetna okazja, by przekonać się, jak wygląda łyżwiarstwo szybkie „od środka”. Z trybun widać najlepiej, że tu nie wygrywa ten, kto jedzie „ładnie”, tylko ten, kto potrafi urwać ułamki sekund: na starcie, w dojeździe do łuku, na wyjściu i na ostatnich metrach.Jeśli lubisz sport, który jest równocześnie widowiskowy i bezlitośnie precyzyjny – 1 lutego Arena Lodowa będzie właściwym adresem.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.02.2026

Polecane

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny kogoś bliskiego zawsze wywołują podobne emocje. Chcemy sprawić radość, pokazać, że pamiętamy i że nam zależy. Jednocześnie pojawia się niepokój — czy na pewno mu się spodoba? A jeśli już to ma? I tak przy okazji — czy mój prezent nie wypadnie blado przy innych? Czas ucieka, a my wciąż stoimy przed pustką pomysłów. Większość z nas zna to uczucie. Wybór prezentu urodzinowego to nie tylko zakup rzeczy, ale gest ważny. Stajemy przed wyzwaniem: jak połączyć troskę z praktycznością? Jak sprawić radość, nie wpadając w pułapkę nietrafionego pomysłu? Dlatego warto pomyśleć o czymś, co da solenizantowi swobodę wyboru. Doskonałym przykładem jest voucher prezentowy — praktyczny, elegancki i pozbawiony ryzyka pomyłki. Pozwala solenizantowi samodzielnie wybrać to, czego naprawdę potrzebuje lub pragnie. To prezent, który łączy troskę z szacunkiem dla indywidualności. Daje komfort nam i radość osobie obdarowanej. Możemy być spokojni, że nasz wybór będzie doceniony.Data dodania artykułu: 26.01.2026 15:43
Policjanci uratowali 32-latka przed wychłodzeniem. Nocna interwencja przy ul. KoplinaUrodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?Biuro coworkingowe jako alternatywa dla home office„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?Pierwszy sparing Lechii na plus. Pod „balonem” w Kręczkach padły trzy goleJuniorzy Lechii najlepsi w Łódzkiem. Trzy dni siatkarskich emocji i złoto zostaje w TomaszowieDzień Drugiej Połówki, czyli narodowe święto „co ja mam kupić, żeby było dobrze?”PŚ w łyżwiarstwie szybkim - triumf Żurka, Kania trzeci na 500 mSpołeczny asystent posła: „pomoc w terenie” wykonywana przez nastolatków?Dzień Gracza LOTTO, czyli narodowe święto „a może jednak tym razem?”Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)W 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej powstało laboratorium, które ma skracać drogę od pomysłu do naprawy
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama