Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 29 września 2026 04:28
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego

Okrakiem: Szkoły mojego życia (3) – Widmo wojska i dwa Eseny

Kolejny retrospektywny felieton Edwarda Wójciaka. Tym o tym, jak radzili sobie Ci, którzy nie chcieli "iść w kamasze", przysięgając przy okazji wierność radzieckiemu okupantowi.

 

Nie masz granicy szczęścia, gdy tworzy się epoka:

Płucom oddech szeroki, młodym droga szeroka,

Przyszłość należy do tych, czyja wola niezłomna,

Drogę wskazał nam Stalin - chwała mu wiekopomna!

Świat nowy budujemy od podstaw, od podwalin -

Sta - lin! Sta - lin! Sta - lin!!!

(Jan Brzechwa – Nowa Huta)

 

Ten świetny bajkopisarz dla dzieci miał w swym życiorysie haniebne 10 lat pierwszego okresu powojennego, kiedy "najdziksze wyprawiał swawole" w ohydnym stalinowskim duchu. Nie chodzi o kilka, lecz o paręset wierszy i satyr, zebranych w aż 8 tomach. (J.R.Nowak)

 

Stosunek do służby wojskowej (także: stosunek do powszechnego obowiązku obrony RP (Rzeczypospolitej Polskiej)) – wyrażenie prawne określające odniesienie obywatela polskiego podlegającego poborowi do czynnej służby wojskowej. Termin: „uregulowany stosunek do służby wojskowej” oznaczał zwykle, że obywatel polski służył w wojsku, odbył obowiązkowe przeszkolenie wojskowe bądź przeszkolenie wojskowe studentów i Wojsko Polskie (jako instytucja) dalej nie rościło sobie w stosunku do niego praw wynikających z obowiązku stawienia się do poboru lub na przeszkolenie. Ostatni pobór do wojska odbył się w roku 2008, a ostatnie wcielenie do wojska w ramach tego poboru od 2 do 4 grudnia 2008. Później poborów nie było, ponieważ 9 stycznia 2009 r. Sejm dokonał nowelizacji odpowiedniej ustawy (obowiązuje od 11 lutego 2009 r.). Zwolnienie z zasadniczej służby wojskowej ostatnich poborowych odbyło się w sierpniu 2009 r. (Wikipedia)

 

Oprócz kilku zuchów, którzy zdecydowali się świadomie na karierę wojskową i jak czas pokazał, kilku z nich dochrapało się stopni pułkowników a nawet generałów, reszta moich kolegów maturzystów z tomaszowskich szkół średnich na myśl o wojsku dostawała wysypki. Były to czasy, kiedy egzaminy na studia były dosyć trudne, ale „władza ludowa”, chyba dla podkreślenia tej swojej „ludowości” zrobiła ułatwienia dla kandydatów zdolnych do wykazania pochodzenia robotniczego lub chłopskiego, wprowadzając tak zwane punkty za pochodzenie. Kto takie pochodzenie mógł mieć? Moim zdaniem wszyscy mieli, a jak nie mieli, to sobie załatwili. Wiadomą rzeczą było przecież, że przedstawicieli arystokracji, szlachty czy przedwojennej inteligencji w powojennej Polsce może i trochę się uchowało, ale nie zapominajmy, jak bardzo okupanci niemieccy i radzieccy zadbali o to, żeby ich zostało jak najmniej. Ci, co przezyli, niezbyt chętnie się do pochodzenia przyznawali. Jasne, że wśród nas byli i tacy, których rodzice wykonywali zawody, na podstawie których przynajmniej nazw można było zaliczyć ich do inteligencji. Ale najnowszą grupę nowej inteligencji mieliśmy stanowić w przyszłości my, obecni maturzyści i przyszli (na razie  niedoszli) studenci.

 

Moje aspiracje, żeby skończyć polonistykę i w przyszłości być - nie, nie nauczycielem języka polskiego, tylko dziennikarzem, a najlepiej – pisarzem, uzasadniał choćby fakt, że mój brat Tadeusz od dwóch lat z powodzeniem studiował ten kierunek na Uniwersytecie Warszawskim, a w przyszłości miał być, i został – cenionym dziennikarzem, po ukończeniu elitarnego podyplomowego Studium Dziennikarskiego na tej samej uczelni.

 

Już na jakieś dwa lata przed maturą moje zainteresowania skierowane były na pochłanianie ogromnej ilości lektur, śledzenie wydarzeń literackich a szerzej – kulturalnych w Polsce i marginalnie – na świecie, jako że do świata to my mieliśmy cieniutki dostęp, na skutek jakby nie było zawieszonej samobójczo przez komunę tak zwanej żelaznej kurtyny. Ta kurtyna to nie był żaden żart. Przedrzeć się przez nią czy to fizycznie (paszporty wydawała bezpieka), czy też psychicznie (cenzura, również wydawnictw), to znaczy – intelektualnie, do zadań łatwych nie należało. Kanałami i zrzutami docierała zakazana literatura, szczególnie obszarpane i wystrzępione egzemplarze książek autorów przeklętych, lub dobrze ukrytych pod pseudonimami, wydawane przez księcia Jerzego Giedroycia w paryskiej „Kulturze”. Wielką radość sprawiały nam te książczyny, chociaż niektóre z nich czytane po latach utraciły niestety swój podziemny, konspiracyjny blask.

 

Tak więc dobrze na oko przygotowany, oczytany i pewny siebie, przystąpiłem do egzaminów na UŁ. Szkoda, że po drodze nastąpiły okoliczności jakby nie za bardzo przewidziane, a z cała pewnością niezaplanowane. Dość, że mimo punktów za autentyczne pochodzenie robotnicze, nie dostałem się. Panika opanowała nie tylko mnie, ale także wielu moich przyjaciół, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Zajrzało nam głęboko w oczy widmo odbycia zasadniczej służby wojskowej. Trzeba było wiać. Nikt przytomny nie chciał „iść w kamasze”. Jedynym ratunkiem był Esen, czyli Studium Nauczycielskie. Szkoła półwyższa, jak określono w oficjalnej nomenklaturze. Wraz z kilkoma kolegami z Tomaszowa zdaliśmy wcale niełatwy egzamin do tej wcale niegłupiej szkoły w Piotrkowie Trybunalskim. Wykładowcami byli tam dobrze wykształceni ludzie z tytułami naukowymi, zajęcia prowadzili na wysokim poziomie i wymagania mieli także niemałe. Nie każdy mógł sprostać, a już na pewno nie wspomniana, wąska grupka tomaszowskich przyszłych inteligentów. Najlepiej (dla mnie) będzie, jeśli o finale „studiowaniu” przez zaledwie jeden semestr na tej uczelni opowie pożyteczny w takich przypadkach Filip Krawiec – bohater mojej powieści „Zupa z Króla”.

 

 

 

 

 

„Gaśnica była bardzo ciężka i wymykała mi się z rąk, podobnie jak Lisowaty, który przebiegle wykorzystał moment i już po chwili na czele reszty drugiego roku, dużymi susami, ze straszliwym rykiem pędził w kierunku schodów. Ponieważ gaśnica padając uderzyła zbijakiem o podłogę, zaczęła wyrzucać ogromne ilości śniegu, to ja zacząłem ich gasić. Na całej długości korytarza, po którym goniłem strugami śniegu uciekających intruzów, ze ścian spadały tynki razem z portretami partyjno-rządowych dostojników.  Następnego dnia dyrektor wyrzucił ze szkoły wszystkich nas, mieszkańców pokoju numer 9. Zapowiedział przy tym uroczyście, że dopóki on będzie dyrektorem Studium, żaden mężczyzna z Tomaszowa nie będzie przyjęty na tę uczelnię. I podobno słowa dotrzymał.

 

Był początek grudnia i całkiem biała zima królowała w Tomaszowie, kiedy zawitał w nim syn marnotrawny, czyli ja. Sierota raczej, bo mój tata zmarł już dawno, a mama dopiero przed rokiem. Byłem przeraźliwie sam. Starszy brat odwalał wojsko, jako największy wróg polskiego narodu oraz siła antysocjalistyczna. Wiosną esbecy przebrani za „aktyw robotniczy”, do nieprzytomności pobili go drewnianymi pałkami na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego. Prosto z więziennego szpitala, zawieźli go, podobnie jak wielu innych, na przyspieszoną komisję poborową. A stamtąd do jakiejś zaplutej jednostki wojskowej. „Studenci - do nauki, pisarze - do piór”, darła się wtedy propaganda. No cóż, brat nie potrafił uszanować przywileju studiowania w PRL-u.

 

Pierwszy dzień wolności przesiedziałem trzęsąc się z zimna w nieopalanym, od dawna opuszczonym, rodzinnym domku. (…) Przed południem wyszedłem na miasto, gdzie spotkałem chłopaków. Rozpoczęły się świąteczne ferie, pozjeżdżali wszyscy na święta. Stali jak dawniej naprzeciwko kościoła i pilnowali kasztana. Lokator, Drab z Hampusem, Owsiok, Elas, Wąż, Clay, Romanek, Kwaśny, Czombe, Bolek, Larry, Dżaki i Eichmann - moi najwięksi przyjaciele. Przelecieliśmy się przez Tomaszowiankę, powtórzyliśmy na Dołku, poprawiliśmy w Tramwaju i tam zrobiło nas się jeszcze więcej. Dołączyliśmy do Ciurajli i dwóch braci Ros, rozpijających półlitrówkę pod lastriko. Wąż nazywał tak zimne nóżki, specjalność zakładu. Mój ty Boże, dużo nas wtedy było, trzeba przyznać. Doczłapał się Toni z  pijanym furmanem, który saniami zaprzężonymi w dwa wielkie konie, rozwoził opał. Węgielny właśnie sprzedał na lewo cały wóz towaru i opijał biznes. Po jakimś czasie telepaliśmy się drogą do Spały, wyśpiewując ulubioną piosenkę patriotyczną z repertuaru Claya: - Lance do góry, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń....

 

Na pokładzie mieliśmy skrzynkę wódki. Nie powiem dokładnie, kto z nami jechał, bo bez przerwy ktoś spadał z tych sań. Prawem doboru naturalnego tylko najsilniejsi dotarli do Spały. Knajpę „Pod Żubrem” jeszcze pamiętałem, resztę nad ranem opowiedziała mi milicja. Aresztowali nas wszystkich tuż pod domem Węgielnego, gdzie dotarły późną nocą mądre szkapy, ciągnące śnieżną nocą przez dystans dziesięciu kilometrów wóz, z dobrze rokującymi młodymi koneserami mocniejszych trunków. Nad ranem pałkarze coś tam ode mnie chcieli, ale ja za bardzo nie kontaktowałem. Wyrzucili mnie z komendy na ulicę, prosto w bielusieńką zaspę. Pobrudzili tylko śnieg”.

 

Tylko usunąć trochę fikcji literackiej, a reszta już się sama pozgadza. Tak to więc ja, jako świeżo usunięty ze szkoły półwyższej nieborak odebrałem kolejną szkołę życia. Nauka (nauczka), jak się w niedalekiej przyszłości miało okazać, nie poszła w las. Na razie byłem świeżutkim, całkiem bezbronnym kandydatem do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Ale że wojsko jeszcze się o mnie nie upomniało, to siedziałem jak mysz pod miotłą i planowałem ponowne zdawanie na polonistykę UŁ w kolejnym roku. Tylko że troszkę mi się ścieżka życia poplątała. W efekcie pewnych zawirowań natury osobistej za rok wylądowałem znowu nie za bardzo ambitnie, bo na kolejnym Esenie, tym razem w Radomiu.

 

Pojechaliśmy tam razem z moim przyjacielem, Jankiem Bernatem, zdaliśmy egzaminy i zaczęliśmy studiowanie w celu uzyskania dyplomów nauczycieli: on - języka rosyjskiego, ja - języka polskiego. Dwuletni pobyt w tym uroczym mieście był bardzo przyjemny. Od wojska nie udało się nam uciec całkowicie. Na Esenach odbywało się tak zwane wojskowe szkolenie studentów. Każdego wtorku mieliśmy zajęcia w Studium Wojskowym i tak przez dwa lata rozbieraliśmy i składaliśmy KBKAK, wędrowaliśmy po okolicznych lasach i udawaliśmy żołnierzy, a tak na poważnie, bawiliśmy się w wojsko. Mieliśmy „na stanie” po sztuce broni, po mundurze polowym w ciapki, buty ogólnowojskowe i po czapce rogatywce z orzełkiem bez korony. Dodatkowo, jak żartowaliśmy – każdy z nas miał przy sobie po transzei. Przypomnę trochę wyświechtany dowcip z tego okresu:  -Syn pisze z wojska list do matki: „Kochani rodzice, czuje się dobrze, tylko przyślijcie mi dwieście złotych, ponieważ ukradli mi transzeję i muszę ją odkupić”

 

Na pierwszym roku bawiliśmy się w wojsko. W wakacje, w miesiącu lipcu, żarty się skończyły i wojsko zabrało nas na Obóz Wojskowy do Hrubieszowa żeby się z nami zabawić. Wylądowaliśmy w prawdziwej jednostce wojskowej, gdzie mieliśmy być przez okrągły miesiąc poddawani wojskowej obróbce. Wzięli nas w obroty prawdziwi kaprale i groźni sierżanci. A były to czasy, kiedy prawdziwi robotnicy i prawdziwi żołnierze niekoniecznie kochali studentów, nawet takich jak my - nie za bardzo prawdziwych. Dawali w kość jak należy, a my na początku myśleliśmy, że to żarty. Że się myliliśmy okazało się prędzej niż mogliśmy się spodziewać. Na początku niefrasobliwie podejmowaliśmy próby wciągnięcia tak zwanej kadry w nasze wyrafinowane dowcipy na temat wojska. W dowód uznania kilku naszych wesołków zagoniono do okopywania się do pozycji stojąc w porze obiadu. Kiedy około kolacji wydawało im się, że są gotowi, niejaki kapral Kiciński przeszedł się jakby przypadkiem po równiutkich jak naciągnięty sznur brzegach ich stanowisk i spowodował osunięcie się gleby. Wystarczająco fatalne, żeby dowcipnisie musieli pracować do północy. A i tak szef nie był do końca zadowolony z ich wysiłków.

 

Mówię wam, fajnie było. Na końcowym egzaminie, czołgający się w maskach słabiej zaprawieni w boju ni to studenci, ni to żołnierze, padali zemdleni jak przysłowiowe muchy.  Lipcowe upały nie pomagały nam raczej w atakach na wcześniej upatrzone przez kadrę pozycje. Za to po tym morderczym egzaminie, który jednak wszyscy zaliczyliśmy, pozwoliliśmy sobie na dwa niezbyt chlubne wyczyny. Pierwszym z nich był samowolny, upozorowany atak na z okrzykem: hurra! na maleńką podhrubieszowską wioskę. Cywile pakowali dobytek i wiali jak na wojennych filmach w kartofle, aż się kurzyło. Po drugie, co było zresztą następstwem tego pierwszego, nie dano nam upragnionych przepustek. Nie martwiliśmy się tym zbytnio. Już dawno odkryliśmy bowiem wąską ścieżynę, prowadzącą zakamarkami i zagajnikami prosto do dziury w ogrodzeniu, za którym na cudownej łące pasły się piękne koniki. Na samym końcu tej ścieżki stał samotnie, jakby zrzucony z nieba, zielony kiosk z winem i herbatnikami. Po nabyciu drogą kupna po sztuk trzy „kwacha” na głowę, trójka przyjaciół, w tym autor tego felietonu, rozpoczęła konsumpcję. Kiedy przyszło niechętnie wracać do jednostki, jeden z kolegów z gumki od majtek zrobił sobie po trzy belki. Dwóch szeregowych za fałszywym plutonowym dosyć chwiejnie wmaszerowało na teren z pieśnią ogólnowojskową na ustach („A un do wojska był przynależniony”, w skrócie -„Aundo”), już nie przez jakąś nędzną dziurę, tylko główną bramą. Wartownicy aresztowali tylko tego z gumkami na pagonach.

 

Ten obóz kompletnie wyostrzył moją czujność w temacie wojsko polskie. Zaraz po powrocie z wakacji tak kombinowałem, żeby na drugim roku za nic nie być zdolnym do służby wojskowej. Efektem tych zabiegów było nabycie drogą kupna wpisu do książeczki wojskowej z upragnioną formułką: „Niezdolny do służby wojskowej w czasie pokoju. Kat. „D”. I na drugim roku miałem wolny każdy wtorek. Dobrze wiedziałem jak go zagospodarować.

 

Kolejną szkołę mojego życia wreszcie ukończyłem i wręczono mi dyplom nauczyciela języka polskiego. W tym wspaniałym zawodzie pracowałem jednak bardzo krótko. Na całe szczęście, jak mi się teraz wydaje. Praca w tak zwanej kulturze była o wiele ciekawsza, chociaż ja w nią wpadłem niekoniecznie z własnego wyboru.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

10.05.2013 19:44
Ale, ze wojsko w czasach ZSRR bylo obcym wojskiem? Bylo znacznie mniej obcym wojskiem niz jest teraz i dawalo rowne szanse wszystkim..... "Nie matura lecz chec szczera zrobi z Ciebie oficera". Z drugiej strony, ja chcialem isc do wojska...... nawet tego obecnego, najemnego. Specjalnie zaswiadczenia o studiowaniu nie zanioslem bo liczylem na to, ze mnie wciela, studia przy okazji dokoncze, jakis darmowy kurs sobie zrobie przy okazji, postrzelam z karabinu, a moze nawet na spadochronie poskacze. I co? I w roku, w ktorym powinno mi przyjsc wezwanie do meldunku, zniesli obowiazkowa sluzbe wojskowa. C'est la vie ;-)

Do bohaterów 10.05.2013 14:40
Hej, słuchajcie no, bohaterowie, wyzwoleni spod (jak chce redaktor) "okupacji radzieckiej". Czy w okresie 1939-1945 Tomaszów znajdował się na byłych kresach II Rzeczpospolitej? Spytajcie swoich dziadków i rodziców, kto ich wyzwolił, a kto był okupantem. Dobrze też dowiedzieć się, jak hitlerowscy Niemcy terroryzowali miasto (kraj) przez sześć lat, a jak po wyzwoleniu narodziły się rzesze takich osobników jak wy, żyjące pod ciepłym namiotem darmowych żłobków i przedszkoli, kolonii i obozów letnich, zakładowych wczasów w Kołobrzegu, darmowych studiów wyższych i opieki lekarskiej, a także w warunkach całkowicie nieobecnego bezrobocia. Przypomnijcie też sobie, jak większość z was latała po mieście z paluszkami w kształcie litery V, by wywalczyć kapitalizm, którego produktem jest Tomaszów-miasto widmo, zasiedlone ponurymi, sfrustrowanymi i nadętymi osobnikami (niektórzy z nich przedstawili się "godnie" poniżej).

c 10.05.2013 14:11
Tekst świetny, wspaniały dowcipny dystans do przeszłości. Szkoda, że dyskusja pod nim ciężka i ponura jak polityka. Do wojska wtedy nikt nie chciał iść. Służba to była ponura pańszczyzna. Niechęć do jej spełnienia zwykle motywowała chłopaków przed maturą do wytężonego wysiłku umysłowego, aby uciec od tej powinności na studia. Jako kobieta musiałam odrobić tzw. studium wojskowe. Wszelka indoktrynacja polityczna była tam wykluczona. Nauczycielami byli głównie starsi stopniem i wiekiem wojskowi, którzy wpadali w panikę na widok grupy 30 studentek. Nie nadawali się do służby pewnie z powodu jakiś uszczerbków na zdrowiu fizycznym. Ich sprawność umysłowa uszczerbku doznać nie mogła, bo była nieobecna. I te okoliczności pchnęły tych nieszczęsnych ludzi do pracy ze studentkami, która często okazywała się trudniejsza od okopywania się w palącym słońcu na poligonie. Studentki, dziewczyny praktyczne, nie traciły czasu na słuchanie ględzenia o syrenach alarmowych, ratowaniu się przez atakiem jądrowym czy definicji pagórka, więc robiły swetry na drutach, czytały książki, przepisywały wykłady itd. Pisanie czegokolwiek wojskowych nauczycieli nie drażniło, ale już dziergania swetrów na drutach znosili ciężko. Zwykle po jakimś czasie nie wytrzymywali i krzyczeli: „Niech studentka przestanie robić na szydłach”. To wywoływało gwałtowny przypływ wesołości całej babskiej grupy. Ta wesołość kończyła się zwykle karą w postaci wystawania pod drzwiami obrażonego nauczyciela, aby zechciał jednak wypełnić pustą rubrykę w indeksie oceną choć trochę pozytywną. Drzwi gabinetu wojskowego nauczyciela zwykle bywały zamknięte i karą było właśnie to oczekiwanie. Czasem bardziej ludzki nauczyciel zostawił życzliwie przypiętą pinezką wskazówkę na drzwiach swojego gabinetu, gdzie go odnaleźć : „Jeśli któś cóś by ode nie chciał, to załatwiam się w pok.7” Czy trzeba było przeżyć ten komedio-dramat? Jeśli się przeżyło, to chyba trzeba było. Nie mam jednak nic do tych, którzy się wymigali.

kiki 10.05.2013 13:37
Dziadzio dodaje ,że zwyły żołnierz Wojska Polskiego niczemu winien nie jest. Winni to zdrajcy interesów Polski z kacapskiego nadania: Rokosowski - kacap Żymierski - zdrajca. Spychalski - żyd Jaruzelski - zięć żyda ido tego moskiewski pachołek

As Kier 10.05.2013 10:39
Zacytuję dosłownie Rotę Przysięgi LWP z nadzieją, że pomoże to zrozumieć adwersarzom, gdzie pies leży pogrzebany, w temacie: komu przysięgał żołnierz PRL-u: „Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej”.

Amigo 10.05.2013 09:38
Multi ileś tam, posłuchaj: "Prawdziwy facet" spełnił obowiązek wobec obcych dowódców wojskowych, którzy za pomocą tego "wojska polskiego" dokonali inwazji na próbującą odzyskać wolność Czechosłowację. "Polskie wojsko" dokonało pacyfikacji bezbronnych tłumów na Placu Wacława w Pradze czeskiej. Fajnie? Miałeś wybór Multi ileś tam, "prawdziwy facecie"? W tym rzecz, że niby nie miałeś, ale po co w takim razie wychwalasz ten badziew? Powinieneś zamilczeć albo zmienić temat.

kiki 10.05.2013 08:59
Qrde...ciekawa polemika.Dziadzio mówi,że wojsko było polskie tylko dowodzili nim sowieci czyli kacapy. Okazuje się,że taxidrajwer to facet bez jaj bo przed armią zmykał. Dziadzio rzekł,że ci co w wojsku nie byli to upsledzone mienoty i niezdary...takie coś tam bez jaj.

10.05.2013 09:44
oczywiście że było to Polskie Wojsko a przysiegę zdawalo sie na Polski Sztandar a na czapkach zamiast gwiazdy czerwonej nosiliśmy orła tylko bez korony ale takie były czasy. A pierwsze zdanie PRZYSIEGI brzmiało : Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu ...... Resztę zostawiam Państwu do oceny komu żołnierze Wojska Polskiego przysiegali ...

Anty-bohater 10.05.2013 04:38
Teraz już nie ma najmniejszej wątpliwości: Taxidrajwer jest największym polskim bohaterem wszechczasów! Nic podobnego, nie jest megalomanem, jakimś zakompleksionym typkiem, od których roi się w tego rodzaju mediach, wyszczekującym swą wyższość nad wszystkimi i nad zdrowym rozsądkiem przy każdej okazji. To prawdziwy hero, gotów poprowadzić wszystkich tam, gdzie należy i gdzie jest BARDZO niebezpiecznie!

10.05.2013 07:17
Argument nie ad meritum ale ad personum, świadczy o infantylizmie i braku argumentów. To tyle w temacie. Reszta nie zasługuje na odpowiedź

10.05.2013 08:05
Nie ma to, jak robić tylko to, co jest bezpieczne, poprawne i nijakie. Najlepiej się nie "wychylać", nie dyskutować i przyjmować z pokorą co nam dają. To powód, dla którego Polska i takie miasta jak Tomaszów zdychają. Miernoty wybierają sobie podobne miernoty, by je reprezentowały i miernie w ich imieniu zarządzały w wyborach zwanych demokratycznymi. Kiedy ktoś ma odrobinę poczucia własnej godności, natychmiast jest niszczony, bo miernota nie tylko powodzenia w życiu zawodowym i rodzinnym innym zazdrości ale również tego, że inni zachowują się w sposób przyzwoity. Starają się więc za wszelką cenę takie osobnika zeszmacić, jak szmacą samych siebie każdego dnia. Nazywają to zdrowym rozsądkiem. Tymczasem to najzwyklejsza zawiść, która wynika z tego, że starają się samych przed sobą usprawiedliwić i chociaż przez chwilę sprawić wrażenie, że brudne gęby, jakie posiadają, są czyste. One jednak przecież takie nie są. Co najwyżej brud przypudrowany zostaje cynizmem. Najgorsze jednak jest to, że miernoty, płodzą i wychowują swoje kolejne kalki. W ten sposób mierność się rozprzestrzenia, udając normę. Z drugiej strony wystarczy uderzyć w stół, by nożyce się odezwały. Pozwolę sobie zacytować "taxidrajwera": "...Za każdym razem kiedy ja opowiadam o tym, że migałem się przed wojskiem, bo dla mnie to był dyshonor przysięgać wierność obcej armii, widzę jak moi rozmówcy najchętniej rozszarpali by mnie na kawałki..." Jak widać nie trzeba było długo czekać, by pojawił się ktoś, kto te słowa potwierdzi.

Myślenia trochę! 09.05.2013 23:53
Niechlujny wstęp (domyślam się: od redakcji, bo Wójciak nigdy tak by nie napisał) niszczy dobry tekst. Kto, gdzie i kiedy przysięgał "radzieckiemu okupantowi"? Kto i gdzie widział tego "okupanta"? Czy ktoś go znalazł pod pomnikiem zwanym "Gwiazdą" na Placu Kościuszki? Czy jest sens prymityzować skomplikowane sprawy? Oczywiście, tekst Edwarda znakomity.

10.05.2013 00:39
Dla jednego okupant, dla innego przyjaciel. Pytanie kim jest ten, dla którego to "padrug" był. Oczywiście ma charakter retoryczny. Tu nie ma nic skomplikowanego. Za każdym razem kiedy ja opowiadam o tym, że migałem się przed wojskiem, bo dla mnie to był dyshonor przysięgać wierność obcej armii, widzę jak moi rozmówcy najchętniej rozszarpali by mnie na kawałki. Powodem jest to, że moja opowieść stawia ich w złym świetle, dlatego za wszelką cenę próbują mi udowadniać swoje racje. Nie będę przytaczał argumentów, bo nie są one ani ważne ani tym bardziej potrzebne. Jestem w stanie pojąć poziom służalczości, bezmyślności i całkowitego braku jakichkolwiek poglądów, no i oczywiście strach. Ale szczerze mówiąc mało one mnie dzisiaj obchodzą. W latach 80-tych wolałem pójść siedzieć niż iść do wojska. Ktoś wybrał inną drogę. Wybierało ją 99% osób. Nie oceniam. Dziwne jest to, że te osoby próbują oceniać mnie.

09.05.2013 23:03
Panie Edwardzie, doskonały felieton. Sam uciekałem przed komunistycznym wojskiem. Dla mnie to jednak wiązało się z możliwości trafienia do więzienia. Wybrałem więc inną drogę. Tak czy inaczej byłem przestępcą uchylającym się od obowiązku zasadniczej służby wojskowej. I powiem tylko tyle, że jestem z tego dumny.

10.05.2013 07:29
szkoda że nie spełniłeś obowiązku służby zasadniczej w Polskim Wojsku .. Prawdziwy Facet powinien ten obowiązek spełnic, ale cóż każdy ma swój wybór. Ja byłem 28 miesiecy i nie narzekam głowy mi nie urwali...

Ech 10.05.2013 08:36
Przecież ci tłumaczy, że to nie było Polskie Wojsko

Peter 09.05.2013 22:40
Świetny tekst.

kiki 09.05.2013 14:00
Ano,tak ględzili, że nie matura a chęć szczera zrobi z chłopa oficera. A co z tego wyszło,to najlepszym przykladem był GRUDZIEŃ 70.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

Dowiedz się, jak dobrać najlepszy system ostrzenia noży, uwzględniając różne technologie, budżet oraz praktyczność użytkowania, aby zapewnić długowieczność i ostrość Twoim nożom. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:58
Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

VeloBank został sponsorem głównym polskiej premiery najnowszego filmu w reżyserii Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”. Produkcja już przed premierą na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto (TIFF) przyciągnęła uwagę widzów i mediów. 21 września film otworzył 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a na ekrany polskich kin trafi w styczniu 2027 r. Dla VeloBanku, który wspiera artystów m.in. poprzez program stypendialny VeloTalent, to kolejny ważny projekt i następny krok w budowaniu marki banku jako mecenasa kultury. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:39
VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Oświetlenie w zakładzie produkcyjnym wpływa na komfort pracowników, bezpieczeństwo, dokładność wykonywanych czynności i koszty eksploatacji. Dobrze dobrane oprawy LED powinny zapewniać właściwe natężenie światła, ograniczać olśnienie i równomiernie doświetlać przestrzeń. Znaczenie ma wysokość hali, rodzaj pracy, zapylenie, wilgotność oraz czas działania instalacji. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:29
Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Polskie firmy zyskują dostęp do nowego, preferencyjnego źródła finansowania inwestycji w cyfryzację, automatyzację, robotyzację oraz zieloną transformację. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) rozpoczyna program z pięcioma Partnerami Finansującymi, uruchamiając tym samym pierwszą pulę 500 mln zł na pożyczki z warunkową dotacją na spłatę części kapitału. Łączna wartość środków europejskich przeznaczonych na instrument wynosi 792 mln zł w ramach Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:22
Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

Finansowanie sportu, dostępna infrastruktura, sprawne zarządzanie i aktywność najmłodszych - te zagadnienia znalazły się w centrum uwagi podczas IV Europejskiego Forum Regionalnego Sportu. 24 września w Arenie Legionowo spotkali się przedstawiciele samorządów, administracji publicznej, klubów, organizacji społecznych, biznesu i środowiska dyplomatycznego. Ważnym wątkiem rozmów była rola rodziców w zachęcaniu dzieci i młodzieży do regularnej aktywności fizycznej. Data dodania artykułu: 28.09.2026 11:46
Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: 28.09.2026 08:07
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

Historia 27 września zaczyna się od szczęku mieczy pod Płowcami, później prowadzi przez Rzym, Meksyk i Egipt, by w 1939 roku zejść do konspiracyjnych mieszkań oblężonej Warszawy. Tego dnia rodziła się Służba Zwycięstwu Polski, zalążek niezwykłego państwa działającego bez własnych urzędów, ale z wojskiem, sądami, szkołami i administracją. Co wydarzyło się 27 września? To także dzień, w którym Champollion pokazał światu klucz do egipskich hieroglifów, ruszyła kolej zwiastująca transportową rewolucję, ukazała się „Silent Spring”, a Chiny wykonały pierwszy własny spacer kosmiczny. W naszym regionie data prowadzi prosto do tomaszowskiej konspiracji, wywiadu w Spale i ludzi, którzy prowadzili swoją wojnę kilka kilometrów od niemieckiego sztabu. Data dodania artykułu: 27.09.2026 09:59
27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP

Sobota, 26 września 2026 roku, zaczęła się nad Ukrainą od charakterystycznego buczenia silników dronów. Rosja wysłała jednej nocy aż 173 bezzałogowce, w tym ponad 50 szybkich maszyn odrzutowych. Ukraińska obrona twierdzi, że zestrzeliła lub zakłóciła 134 z nich, ale trafienia odnotowano w 19 miejscach. W Kijowie znaleziono ciała czterech osób w pobliżu i wewnątrz budynku biurowego objętego pożarem. Kilka tysięcy kilometrów dalej dyplomacja również ugrzęzła: Iran zaproponował otwarcie Cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady i sankcji na ropę, lecz – według „Wall Street Journal” – Donald Trump plan odrzucił. Polska ma z kolei własny dyplomatyczny dylemat, bo na grudniowy szczyt G20 w Miami zaproszono równocześnie Karola Nawrockiego i Władimira Putina. W Łódzkiem sobota wyglądała chwilami jak kadr z filmu wojennego: amerykański AH-64D Apache wylądował na Starym Rynku w Łowiczu przed inauguracją 2. Brygady Rakiet. A w naszym powiecie historię odmierzano dziś zupełnie innym zegarem. Spała została kolejową stolicą Polski, świętując stulecie PKP. Data dodania artykułu: 26.09.2026 23:44
173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją

Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją

Poniedziałek, 28 września 2026 roku, przyniósł obraz, do którego lepiej się nie przyzwyczajać. Rosyjski odrzutowy dron uderzył po ukraińskiej stronie zaledwie około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdążyło wysłać mieszkańcom Lubelszczyzny alert, polskie samoloty znalazły się w gotowości, a po kilkunastu minutach alarm odwołano. Polskiej przestrzeni powietrznej nie naruszono. Tego samego dnia MON zapowiedziało jednak zmianę procedur pozwalających szybciej podejmować decyzje o zestrzeliwaniu obcych statków powietrznych. Po drugiej stronie granicy wojna nie zostawiała już miejsca na procedury: 165 dronów jednej nocy, płonąca Akademia Nauk w Kijowie, zabici w Dnipro i Synelnykowem. Na światowych rynkach ropa Brent w pewnym momencie przekraczała 108 dolarów za baryłkę, bo rozmowy USA z Iranem o Cieśninie Ormuz znowu ugrzęzły. W Mjanmie nalot na okolice targowiska miał zabić co najmniej 33 osoby. W Polsce właśnie dziś ruszył Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. W Tomaszowie trudno nie czytać tej informacji przez pryzmat niedawnego pobicia 15-latka w Parku Solidarności. A lokalna polityka już szykuje własny wtorkowy rachunek: sprzedaż nieruchomości, przeprowadzka rehabilitacji dzieci i korekta miejskiego budżetu, w której znika 2,45 mln zł planowanych wpływów z podatku od nieruchomości od firm. Data dodania artykułu: Wczoraj, 22:14
ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term

ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term

Po latach wiercenia, badań, koncepcji, politycznych sporów i kolejnych wizualizacji odwiert GT-1 wchodzi w zupełnie nowy etap. Marszałek Województwa Łódzkiego udzielił Zakładowi Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej koncesji na wydobywanie wód termalnych ze złoża „Tomaszów Mazowiecki”. Koncesja nie jest pozwoleniem na budowę basenów, ale oznacza coś bardzo konkretnego: miasto przestaje mieć wyłącznie przebadany odwiert. Otwiera się droga do rzeczywistej eksploatacji złoża. A ponieważ wiosną 2026 roku magistrat ponownie przedstawił koncepcję basenów termalnych, najważniejsze pytanie brzmi dziś: co Tomaszów zamierza zrobić z wodą, którą już formalnie może wydobywać? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:57
Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Tego rodzaju inwestycje są wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. Witko po raz kolejny przenosi nasze miasto o całą epokę w przód. To kolejna prospołeczna inicjatywa Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego. Poprzednie, jak hospicjum, kaplica na miejskim cmentarzu, parki, dedykowane były ludziom. Tym razem przyszła kolej na zwierzęta. Marcin Witko i jego drużyna obiecywali w kampanii nowe schronisko i słowa dotrzymali. Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi rozpoczęło działalność w nowej siedzibie. Inwestycja warta 16,6 mln zł ma zapewnić lepsze warunki psom i kotom, a przeprowadzka zwierząt stała się wydarzeniem, do którego mogli dołączyć także mieszkańcy. Data dodania artykułu: Wczoraj, 19:37
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: Wczoraj, 08:07
Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term Powiat nie kupuje komputerów. Chce wynająć 70 zestawów na trzy lata z prawem wykupu Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze Pielęgnacja psów rasowych – Kosmetyki totobi Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami Przewlekły stan zapalny może latami zmieniać serce. Badanie niemal pół miliona osób Będków znów pójdzie do urn. Radna zrzekła się mandatu, będą kolejne wybory uzupełniające Bakterie grupy coli w wodociągu Wiaderno. Woda znów jest zdatna do picia, ale co właściwie się wydarzyło? Mostu już nie będzie. Między Brzustowem a Inowłodzem powstanie przepust, mieszkańców czeka długi objazd 28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków Tomaszów pytał RIO, czy może płacić za śmieci z innych pieniędzy. Dlaczego?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: atm Treść komentarza: Hipokryzja do sześcianu. Najpierw towarzysze z PiS upolitycznili wszystkie możliwe instytucje i urzędy a teraz grupa obrażonych na Prezesa próbuje nam wmówić, że będą z tym walczyć. Źródło komentarza: Tomaszów Mazowiecki. Morawiecki: naszym celem jest sprawiedliwy podział podatków, cyfryzacja i odpartyjnienie samorządów Autor komentarza: Rodzic Treść komentarza: Ta pani oszukuje te biedne niepełnosprawne dzieci i rodziców. Najlepsza jest w kłamaniu i manipulacji za to powinna dostać nagrode. Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Ford Tramp Treść komentarza: Niech wmurują więcej słupków z łańcuchami (wyższych i gęściej), wtedy bendzie bespiecznie :-)) Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W nawiązaniu do mojego pytania z mojego poprzedniego wpisu. Na początek cytat z materiału powyżej: "Gmina wskazuje aż kilka pozycji rozporządzenia Rady Ministrów o przedsięwzięciach mogących znacząco oddziaływać na środowisko: § 3 ust. 1 pkt 80, pkt 37 lit. c, pkt 30 lit. c oraz § 3 ust. 2 pkt 2." I następny cytat z tego materiału powyżej: "Dokumentacja znajduje się w Referacie Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Tomaszów Mazowiecki przy ul. Mościckiego 4. Strony postępowania mogą przeglądać akta, wypowiadać się o zgromadzonym materiale i składać wnioski. Co stoi na przeszkodzie, opublikować dokumenty w BIP, aby osoby zainteresowane mogły się z nimi zapoznać on-line? " Podtytuł materiału powyżej brzmi: Oczyszczalnia i myjnia. Ale dla kogo? No właśnie. To, co dzieje się w tej sprawie, to plucie w twarz zwykłym mieszkańcom kilku wsi w Gminie Tomaszów Mazowiecki. To totalne ściemnianie sprawy. Przyszły/przyszli użytkownicy tego środowiskowego strupa na dupie oraz zasyfiali urzędnicy idą ręka w rękę, bo wiedzą, co szykują dla mieszkańców kilku wsi i że z rzek Moszczanki i Wolbórki zrobią totalne ścieki. Pytanie jest takie: co na taką ściemę radni: Gminy wiejskiej Tomaszów Mazowiecki, Gminy miejskiej Tomaszów Mazowiecki, sołtysi poszczególnych wsi w gminie Tomaszów Mazowiecki. Przecież bierzecie kasę publiczną, czyli nasze podatki i za tę kasę powinniście działać w imieniu mieszkańców, a nie cichociemnych inwestorów. To, co ?! teraz ludzie mają się ustawiać w kolejce do gminnych urzędasów po to aby zajrzeć do specjalistycznej dokumentacji oczyszczalni i czytać niezrozumiałe dla nich rzeczy?! I powtarzam swoje pytanie: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować? Autor komentarza: tom Treść komentarza: Nie ma co się czepiać drogi i robić kierowcom utrudnienia. Trzeba wziąć się za złych kierowców i na zawsze eliminować ich z prawa bycia kierowcą. Są jeszcze fotoradary a nie tłuczenie aut po progach... Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Parę minut temu próbowałem wstawić swój wpis, ale został zablokowany. Teraz napiszę krótko: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować?
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama