Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 07:08
Reklama
Reklama

Okrakiem: Szkoły mojego życia

Tym razem Edward Wójciak swój felieton poświęca II Liceum Ogólnokształcącemu w Tomaszowie Mazowieckim, do którego uczęszczał i które bez wątpienia miało wpływ na jego twórczość.

 

Człowiek uczy się przez całe życie, z wyjątkiem lat szkolnych” – (Gabriel Laub).

 

W owocarni arbuz leży i złośliwie pestki szczerzy;

Tu przygani, tam zaczepi. "Już byś przestał gadać lepiej,

Zamknij buzię, Arbuzie!" (…)

Lecz on za nic ma owoce, szczerzy pestki i chichoce.

Melon dość już miał arbuza, krzyknął: "Głupiś! Szukasz guza!

Będziesz miał za swoje sprawki!"- Runął wprost na niego z szafki,

Potem stoczył go za ladę i tam zrobił marmoladę.

Jan Brzechwa „Arbuz”

 

(Arbuzy – popularne w Tomaszowie Maz. określenie dla uczniów z II LO)

 

Miałem w życiu szczęście (może bardziej pecha) zaczynać szkoły i nie kończyć ich w rozpoczętych, zaplanowanych lokalizacjach. W każdym razie i podstawówkę i liceum ogólnokształcące zaczynałem gdzie indziej i kończyłem te same, lecz pod innymi adresami. Ze studiami było bardzo podobnie. Studium Nauczycielskie zaczynałem w Piotrkowie, skończyłem w Radomiu. Pedagogikę zacząłem studiować na Uniwersytecie Łódzkim, bohatersko walczyłem przez cztery lata, żeby po absolutorium zrezygnować. Olałem (a nie – oblałem) magisterium i poszedłem „w biznes”. Jak bardzo później tego żałowałem, wiem tylko ja. Nie tego, że w ciężkim trudzie zacząłem zarabiać pieniądze jako początkujący biznesman, zwany wtedy w komunie „prywaciarzem”. Miałem później żałować, że zabrakło mi „papierka”, tego dyplomu magistra, o którym w tamtych czasach sporo ludzi mówiło z lekceważeniem. W pewnych kręgach PRL-u panowała niefrasobliwe opinia, że na Zachodzie nikt nie wymaga dyplomu, że nie papier się liczy, tylko umiejętności.  Okazało się, że to wierutna bzdura. Gdybym go miał, w Kanadzie zostałbym nauczycielem i żyłbym bez specjalnych trosk aż do emerytury (bardzo dużej). Ponieważ nie miałem „papieru”, parałem się wszystkimi zawodami świata. Czy jednak tego teraz po latach żałuję? Powiem szczerze – z perspektywy czasu niczego nie żałuję. Walka mobilizuje, przez to zaniedbanie moje życie po opuszczeniu kraju było barwne i ciekawe. A to przed? – Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że nie było.

 

Przez lat sześć uczęszczałem do szkoły podstawowej Nr 9 w Tomaszowie Maz. Była to wspaniała szkoła, jak ze snu, i tak frapujące wspomnienia pozostawiła w mojej duszy, że po latach umieściłem w niej bohatera mojej książki „Zupa z Króla”, Filipka Krawca. Oto co on miał na temat tej szkoły do powiedzenia. Chociaż to fikcja literacka, jakieś ziarenko prawdy gdzieś tam się przedostało. Uwierało widać, gdyż zostawiło ślad.

 

Szkoła, znana jako dziewiątka, graniczyła z największym kościołem, oddzielona od niego murkiem z czerwonej cegły. Położona w centrum, ledwie krok do kwadratowego ryneczku, nazwanego, jak w wielu innych miejscowościach aż tak marnego rodzaju, placem Kościuszki. Filipek kochał ten budynek. Uwielbiał szkolne zapachy, a najbardziej specyficzny, chemiczny, drażniący nozdrza smrodek szkolnej pasty do podłogi -  czarnej mazi, co brudziła buty. Stołówka  wydzielała zawsze pozytywne odory jedzenia, powodujące bóle w brzuchu ciągle głodnego chłopaka. Biblioteka szkolna pachniała tajemniczo podniszczonymi tomami, obłożonymi w ten sam maskujący, żółtawobury papier. Kurz unoszący się  stale w powietrzu, niósł miraże zdarzeń, doznań i niedotkniętych złudzeń. Klasy były olbrzymie i jasne, zastawione starożytnymi ławkami koloru czarnego brudu, ze szklanymi kałamarzami, napełnionymi wodnistym atramentem. Nad głowami uczniów, tuż za plecami nauczycielki, wisiały portrety wąsatych przywódców kraju oraz ludzkości. Pulpity ławek roiły się od powyrzynanych kozikami napisów i  rysunków, często nieskromnych. Klasy pachniały, czy to latem, czy zimą, słońcem i rozgrzaną pastą podłogową. Z boku dziedzińca, całkiem w południowym jego końcu, ulokowany był szkolny kibel. Zbudowany solidnie z cegły, posiadał część męską i żeńską, przedzielone ceglaną ścianką. Liczne, rozmaitej średnicy dziury wywiercone w tej przegrodzie, wyraźnie świadczyły o nieposkromionej u dzieci chęci poznania. Zapach szkolnej ubikacji był najsilniejszy, niemożliwy do zapomnienia. Pozostał w pamięci całych pokoleń uczniów dziewiątki, jako bukiet najbardziej charakterystycznych woni  ich dzieciństwa - marnego, upodlonego, lecz przecież dającego pozory całkowitej wolności. Niektórzy z nich, co powinno być przedmiotem oddzielnych badań, wylecieli na ministrów, polityków, szefów policji, rektorów akademii medycznych, reżyserów filmowych, czy nawet doktorów fizyki. Jednak wspomnienie dziewiątki wciąż nawiewa w ich subtelne, profesjonalne nozdrza, ten nad podziw obrzydliwy smród nigdy nie opatentowanej mieszanki amoniaku, wapna i chloru, jaką wówczas, w tych pięknych latach pięćdziesiątych,  wydzielały zasrane doły, pełne nigdy nie sprzątanego dziecięcego gówna. Kibel służył głównie do palenia papierosów i podglądania dziewczyn. Teren położony za nim, zwany Górką, miał szczególne znaczenie w życiu szkoły. Uprzywilejowany był z racji pełnionej funkcji - tutaj odbywały się wszystkie szkolne honorowe i niehonorowe pojedynki. Filipek kochał szkołę, a ona odwdzięczała się Filipkowi wzajemnością. Chłopiec posiadał nadzwyczajny głód wiedzy. Zdążył już pochłonąć zawartość szkolnej biblioteki. Czytał wszystko, jak popadnie - od Szklarskiego, Maya, Londona, po podręczniki historii literatury, sztuki i filozofii. Nawet jeśli czegoś do końca nie rozumiał, nosił w sobie dziwne przekonanie, że kiedyś to zrozumie i wykorzysta”.

 

 

 

 

Ten Filipek dziwnym trafem był do mnie trochę podobny. Pod koniec szóstej klasy szkołę przeniesiono do nowego budynku. Wtedy zaczęto budować nowe szkoły pod hasłem: „1000 szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego”. To była pierwsza „Tysiąclatka” w mieście. Niestety, nie polubiłem jej, chociaż ukończyłem i to z niezłymi wynikami. Była zbyt jasna, zbyt czysta i w rezultacie – nijaka. Nie miała duszy. Ale co tam, przelatałem w kapciach po wylakierowanych korytarzach rok zaledwie i poszedłem do II LO.

 

Poszedłem, to teraz łatwo mi jest powiedzieć. Przedtem były egzaminy, i to jakie! Ale zdałem je, i to bardzo dobrze. Zaczęły się moje wędrówki z Niskiej na Aleje Wyzwolenia (przedwojenna i obecna ulica Św. Antoniego). Był to rok 1963. Kochana to była szkoła. Jej dyrektorem był pełen dystynkcji, szanowany przez uczniów za łagodne, acz stanowcze traktowanie i sprawdzone metody wychowawcze, pan Karol Krysiak. Bardzo miły człowiek i dobry pedagog, matematyk. Mnie nie uczył tego przedmiotu. Wiedziałem już wtedy i wiem to do dziś, że dużo straciłem. Po prostu nigdy nie polubiłem i nie nauczyłem się matematyki.

 

Jak pech, to pech. Zwykle co dobre, szybko się kończy. 16 listopada 1964 roku moje kochane liceum zostało przeniesione do nowego budynku na Jałowcową 10. Pod wodzą dyrektora Karola Krysiaka na własnych grzbietach młodzież przenosiła tam dobytek szkoły. Mówi się, że na przykład – Kościół, to nie budynek, tylko ludzie tam zgromadzeni. Ja się z tym zgadzam. Jednakże nie mogę tego odnieść do pojęcia Szkoła. Podobnego zdania był pałętający się zawsze tam, gdzie ja, niejaki Filipek Krawiec, który tak opisywał swoje przeżycia w „Zupie z Króla”.

 

Do liceum dostałem się bez żadnych problemów. Na początku chodziłem do starej, zasłużonej szkoły przy Alejach Wyzwolenia. Naprzeciwko mieliśmy zieloną budkę pana Wilkina, do której na każdej przerwie lataliśmy na oranżadę od przedsiębiorcy o nazwisku Filipek. W budce u Wilkina była najlepsza. Za dwa lata z wielkim żalem przenosiliśmy się do nowiutkiej szkoły na Jałowcową. Tam to już nie był ten urok, co w starej budzie. Zauważyliśmy, że nie tylko dla nas. Również dla naszych ukochanych belfrów. Duch starej szkoły przestał roztaczać i nad nami i nad nimi swoje opiekuńcze, aksamitne skrzydła. Już nie tak łatwo niektórym zasłużonym, poczciwym marudom, było wypaść na pół godzinki, aby spożyć kieliszek wódeczki w zabytkowej knajpce na Brzustówce, i powrócić jakby nigdy nic w środku lekcji, przerwanej przedtem nagłym wywołaniem przez kolegę, niby to z powodu nie cierpiącego zwłoki problemu pedagogicznego. W nowym liceum zapanował na całego nowy dyrektor (…). Jednakowo paskudnie nieżyczliwy dla wszystkich „wychowawca pokoleń w duchu moralności socjalistycznej”. Osobiście nie zwracałem na niego uwagi. Ale jego nowa szkoła, po której parkietowych, wyświeconych lakierem korytarzach prawie dorośli ludzie zmuszani byli do paradowania w tuchciach, laćkach, papuciach i nie wiadomo jeszcze w jakich rodzajach tak zwanego miękkiego obuwia, nie miała już dla mnie żadnego uroku. Granatowe mundurki, paskudne naleśniki beretów u dziewcząt i niemiłe aksamitne czapki uczniowskie u chłopców, tarcze na rękawach, wprowadzone przez tego ponuraka, a do tego wieczorne patrole belfrów na ulicach miasta, zaglądanie do knajp i donoszenie mu o przypadkach „wykroczeń obyczajowych”, to wszystko zniemilało nam naszą, miłującą wolność, młodość. Życie szkoły wraz z próbami ugniatania, ustawiania, aby w nim aktywnie uczestniczyć, nie robiły na mnie większego wrażenia. Robiłem za to co mogłem, żeby iść własną drogą, i choć kosztowało mnie to wiele wysiłku, udawania i kamuflażu, mój świat był odmienny od ideałów wciskanych przez (…) tego pana. Kiedy na domiar złego niektórzy jego naśladowcy rozpoczęli agitować uczniów do wstępowania w szeregi Związku Młodzieży Socjalistycznej, obrzydzili mi szkolne życie do końca. Jedynie słuszne idee tej partyjnej organizacji młodzieżowej, nie wywoływały mojego entuzjazmu. Co innego picie wina na prywatkach i całowanie się z dziewczynami. To zajęcie polubiłem nade wszystko. W każdym razie urok chodzenia do liceum przepadł w momencie przeprowadzki na Jałowcową, a wraz z nim moc, jaka winna płynąć z faktu przynależności do szkolnego bractwa. Może również dlatego, że po drodze zaczęło się dla większości z nas dorosłe bardziej życie? Mniej romantyczne, obszarpane z tajemnic? W każdym razie na początku bardzo brakowało nam budki Wilkina z oranżadą od Filipka. A później jakoś o niej zapomnieliśmy. Coś się skończyło”.

 

Mój fikcyjny bohater Filipek Krawiec był surowy w ocenie nowego dyrektora. Widocznie tak go odbierał swoim mało doświadczonym serduszkiem i rozumkiem. Już inaczej na te sprawy spojrzał Filip Krawiec, bohater mojej najnowszej książki „Piętno Anioła”, książki, na której kartach definitywnie rozprawiam się z moim bohaterem, albowiem jego losy zaczęły mi już dotkliwie ciążyć. Z pozycji starszego pana po przejściach, tak Filip Krawiec komentował swoje licealne czasy:

 

„Otóż maturę właśnie w II Liceum zdała Magda, w tym samym, co ja kiedyś, jakże miło mi słyszeć jest wiadomość ową. I już o zdrowie się profesorów zacnych z mych lat przedawnych wypytuję, a wiadomości, jakie słyszę, optymistyczne nie są zbytnio, o nie. Na przykład dyrektor szkoły, zacny naprawiacz rzeczywistości i naszych charakterów poprawiacz niedoszły, w ziemi tomaszowskiej już od dawna poleguje. I zaraz mi się niezbyt dobrze na duszy wyprawia, kiedy sobie wspomnę, jak na nim psy kiedyś niepotrzebnie być może wieszałem, od komunistycznych katów wyzywając, za nic zaszczytów jego oraz osiągnięć nie doceniając, za nic i nikogo innego go mając, jak za klowna i wygibusa tylko. Te czasy minęły, szkoda, że bezpowrotnie – myślę, kiedy sobie to uświadamiam. Żal mi się robi jego – człowieka, który przecież chyba nie był aż tak niedobry, na jakiego wtedy, w tamtych zamierzchłych czasach, wyglądał. A może to nawet my, niewdzięczni uczniowie, takim go niesprawiedliwie postrzegaliśmy – teraz z niepotrzebną być może pokorą myślę sobie”.

 

Tyle Filipek, który stał się Filipem. Postać fikcyjna, jakby nie było.

 

Cóż ja, Edek Wójciak, mogę na ten temat powiedzieć po latach tylu a tylu? Tylko tyle, i aż tyle, co poniżej:

 

- Ja jestem „dzieckiem” dyrektora Karola Krysiaka. Człowieka z dużą kulturą osobistą, który przeniósł II LO z Al. Wyzwolenia na Jałowcową, był dyrektorem do końca wakacji 1965, a później przez kilka lat wicedyrektorem. Jestem także „dzieckiem” profesorów: Tadeusza Kawki, Romualda Krauzego, Edmunda Sakowicza i Józefa Lenarczyka i Marii Suszkowej. Ich nie musiałem się bać, a przy okazji ich szanowałem, a to już o czymś świadczy. Nowego dyrektora mojego Liceum bałem się jak ognia. Cudem udało mi się tak manewrować swoimi sprawami przez te kilka lat, żeby się na niego nie natknąć, tak schodzić mu z drogi, żeby mnie nie zauważył, żeby nawet nie dostrzegł, że ja żyję. Wymienieni wyżej „ojcowie” oprócz wyposażenia mnie w wiedzę niezbędną do wejścia w dorosłe życie, kształtowali moją osobowość, uczyli mnie patriotyzmu, kultury bycia, poszanowania drugiego człowieka, jednym słowem - uczyli, jak żyć. Czy nauczyli? Uważam, że im się to udało. Szanowałem ich w tamtych latach licealnych i szanuję do dziś.

 

„Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych”. (Albert Einstein)

 


Absolwenci, matura 1964: od lewej Rysiek Wroński i Tadek Wójciak, z prawej: autor, Edek Wójciak, matura 1966.

Absolwenci, matura 1964: od lewej Rysiek Wroński i Tadek Wójciak, z prawej: autor, Edek Wójciak, matura 1966.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Sprawa deepfake’ów z udziałem dziecka z Mazowsza ujawniła problemy ze stosowaniem prawa wobec nowych technologii. Prezes UODO Mirosław Wróblewski wskazuje, że obowiązujące przepisy pozwalały na ściganie sprawców, lecz nie zostały użyte.Data dodania artykułu: 27.01.2026 09:59
Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Dziś jest wtorek, dwudziesty siódmy dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.26, zachód o 16.11. Imieniny obchodzą m.in. Chryzostom, Dacjusz, Elwira, Henryk, Jan, Jerzy, Julian, Karolina, Leander, Leandra, Przemysław, Rozalia.Data dodania artykułu: 27.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Prezydent Karol Nawrocki pomimo lekkiego spadku utrzymuje pozycję lidera sondażu zaufania przeprowadzonego dla Onetu przez IBRiS. Na podium znaleźli się też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk; obaj zaliczyli wzrosty o odpowiednio 3 i 4,4 pkt proc.Data dodania artykułu: 26.01.2026 21:24
Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

26 stycznia w Warszawie prezydent Karol Nawrocki spotka się z ministrem Radosławem Sikorskim, by rozstrzygnąć spór o nominacje ambasadorskie i omówić ewentualne przystąpienie Polski do Rady Pokoju. Tego samego dnia Pałac przyjmie prezydent Mołdawii Maię Sandu, MSZ gościć będzie saudyjskiego ministra, a PKOl ogłosi skład na igrzyska w Mediolanie.Data dodania artykułu: 26.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

W niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie kwestować na rzecz diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Na ulicach w całej Polsce tysiące wolontariuszy będzie zbierać pieniądze do puszek, odbędzie się też szereg imprez i internetowych aukcji.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:10Liczba komentarzy artykułu: 1
34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:05
50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

Dziś jest niedziela, dwudziesty piąty dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.28, zachód o 16.07. Imieniny obchodzą: Ananiasz, Apollon, Artemia, Emanuel, Emanuela, Juwentyn, Maksym, Miłobor, Miłosz i Paweł.Data dodania artykułu: 25.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”

24 stycznia 1921 r., urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”, bohater „Kamieni na szaniec”, „Kotwicki” - zasłużony dla utrwalenia w przestrzeni okupowanej Warszawy symbolu Polski Walczącej; inicjator i uczestnik Akcji pod Arsenałem; patron powstańczego batalionu.Data dodania artykułu: 24.01.2026 11:57
105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”
Reklama
Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczeń to znakomity czas dla kina, a dowodzi tego kolejna dawka emocjonujących premier. W tym tygodniu na ekranach Heliosa pojawią się dwie gorące nowości: „Wielka Warszawska” oraz „Szybcy i sprytni”. Ponadto w repertuarze znajdą się seanse hitów, projekcje dla najmłodszych i maraton z kultową sagą „Władca Pierścieni”!Wyczekiwaną polską premierą jest „Wielka Warszawska”. Film w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka przenosi widzów do pierwszych lat transformacji ustrojowej, kiedy świat wyścigów konnych stawał się areną nie zawsze czystych zagrywek. W takiej rzeczywistości główny bohater, Krzysiek – zdolny, ale naiwny nowicjusz – marzy o karierze dżokeja i wierzy, że ciężką pracą osiągnie sukces. Tymczasem w środowisku wyścigów konnych rządzi mafia, a często o wynikach decydują korupcja i oszustwo… W obsadzie znaleźli się między innymi Tomasz Ziętek, Marcin Bosak i Tomasz Kot. „Szybcy i sprytni” to natomiast pozytywna animacja o szopie, znanym jako „Sokół”. Bohater na gapę wsiada do superszybkiego pociągu, nie podejrzewając, że właśnie trafił w pułapkę. Tuż przed odjazdem z pociągu ewakuowani zostają wszyscy pasażerowie oprócz licznie zgromadzonych na pokładzie zwierzaków domowych. To właśnie one, z Sokołem na czele będą musiały stawić czoła żądnemu zemsty borsukowi, który przejął kontrolę nad pędzącym składem. Szop Sokół, razem z nowymi przyjaciółmi, muszą teraz powstrzymać tajemniczego porywacza…Na wielkich ekranach znajdą się również najchętniej oglądane filmy ostatnich tygodni. „Greenland 2” to kontynuacja widowiskowego thrillera katastroficznego, który przenosi widzów w świat zagrożony globalną zagładą. John Garrity wraz z żoną i synem próbują zacząć nowe życie, dlatego też wyruszają w poszukiwaniu terenów nadających się do zamieszkania. Największe zagrożenie czeka ich ze strony innych ocalałych, którzy dla przetrwania są gotowi na wszystko. Miłośnicy mocniejszych, psychologicznych historii mogą natomiast obejrzeć thriller „Pomoc domowa”. Film opowiada o młodej kobiecie, która podejmuje pracę w luksusowej willi. Z czasem odkrywa jednak, że za idealną fasadą domu kryją się mroczne tajemnice, a relacje między domownikami są pełne napięć i niedopowiedzeń. W obsadzie znalazły się gwiazdy kina: między innymi Sydney Sweeney i Amanda Seyfried. Nadal w kinach Helios można zobaczyć wielkie widowisko „Avatar: Ogień i popiół”. Trzecia odsłona sagi przenosi widzów do wulkanicznych obszarów Pandory, gdzie żyje tajemniczy klan Zaran. Helios ma także szeroką ofertę tytułów dla widzów w każdym wieku. „Miss Moxy. Kocia ekipa” to historia niesfornej kotki, która zgubiła się podczas wakacji. Bohaterka trafia w szpony Rity, przebiegłej właścicielki farmy, chcącej wykorzystać muzyczne zdolności Moxy… Kotka, pragnąc wrócić do prawdziwego domu, potrzebuje pomocy nowych przyjaciół – buldoga Brutusa i ptaka Ayo. Inną zabawną animacją jest „SpongeBob: Klątwa pirata”, w której kultowy bohater wraz z przyjaciółmi mierzy się z klątwą tajemniczego ducha pirata. SpongeBob wraz z Patrykiem zostają wciągnięci w niebezpieczną morską przygodę na pokładzie nawiedzonego statku, który zabiera ich w nieznane rejony oceanu. „Zwierzogród 2” to z kolei kontynuacja uwielbianego kinowego przeboju, w której Judy Hopps i Nick Bajer, tym razem jako pełnoprawny policyjny duet, prowadzą nowe śledztwo… Kolejną propozycją dla młodszych widzów jest polski tytuł „Psoty”. 13-letnia Frania ratuje potrąconego psa, po czym w tajemnicy przed mamą przygarnia czworonoga. Następnie zaczyna publikować w sieci filmiki z jego udziałem, które szybko zdobywają popularność. Ponadto w najbliższą niedzielę, 25 stycznia, we wszystkich kinach odbędą się Filmowe Poranki, w ramach których najmłodsi będą mogli zobaczyć bajkę „Strażak Sam”, a także wziąć udział w konkursach.W najbliższym tygodniu nie zabraknie także różnorodnych projektów specjalnych. W piątek, 23 stycznia, we wszystkich kinach sieci zaplanowano Maraton Władcy Pierścieni. Wydarzenie obejmuje nocne pokazy trzech części popularnej serii w rozszerzonych wersjach reżyserskich. Środa, 28 stycznia to czas dla maestro André Rieu i jego orkiestry, gdyż wówczas odbędzie się przedostatnia projekcja koncertu zatytułowanego „Wesołych Świąt”. W repertuarze Heliosa jak zwykle znalazł się także cykl Kino Konesera. W poniedziałek, 26 stycznia w wybranych kinach zostanie wyświetlona francuska komedia „Wysokie i niskie tony”. Znany dyrygent Thibaut odkrywa, że ma brata –skromnego puzonistę Jimmy'ego. Choć dzieli ich status materialny i styl życia, łączy miłość do muzyki.Szczegóły dotyczące aktualnego repertuaru oraz bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, w aplikacji mobilnej oraz w kasach kinowych. Helios gra z WOŚP – w ramach aukcji charytatywnych można wylicytować wyjątkowe roczne karnety do kin naszej sieci! Więcej informacji znajduje się na stronie: www.helios.pl/aktualnosc/wosp.Data rozpoczęcia wydarzenia: 23.01.2026
Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Szybkość, setne sekundy i forma na półmetku sezonuSezon w Arenie Lodowej trwa w najlepsze – lód jest gotowy, a zawodnicy nie zwalniają tempa. Już 1 lutego 2026 roku obiekt zaprasza na Zawody Kontrolne w łyżwiarstwie szybkim. To nie jest impreza „na pokaz”, tylko konkretny, sportowy sprawdzian: pomiar aktualnej formy, test szybkości i ważny element przygotowań przed dalszą częścią sezonu.Kiedy i gdzie?📅 01.02.2026 (niedziela)🕙 10:00 – 12:00📍 Arena LodowaKto startuje i na jakich dystansach?W zawodach rywalizować będą kobiety i mężczyźni, a program obejmuje dwa klasyczne dystanse sprinterskie:500 m1000 mTo właśnie na tych odcinkach najlepiej widać, ile znaczy technika, rytm i praca nóg – a różnice na mecie potrafią zamknąć się w setnych i dziesiątych częściach sekundy.Dlaczego „kontrolne” są takie ważne?Zawody kontrolne są dla zawodników czymś w rodzaju sportowego „przeglądu technicznego”. Trenerzy dostają twarde dane:jak wygląda start,czy tempo jest stabilne,gdzie zawodnik traci czas na łukach,jak wypada praca na finiszu.A dla samych łyżwiarzy to szansa, by sprawdzić się w warunkach zbliżonych do tych najważniejszych – pod presją, z pomiarem czasu, w realnej rywalizacji.Informacje dla zawodników: zapisy📩 Zgłoszenia przyjmowane są mailowo: [email protected]🗓 do 30.01.2026 (piątek) do godz. 12:00Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – start w zawodach kontrolnych to często jeden z kluczowych punktów planu treningowego na ten etap sezonu.Zaproszenie dla kibiców: zobacz szybkość z bliskaDla kibiców to świetna okazja, by przekonać się, jak wygląda łyżwiarstwo szybkie „od środka”. Z trybun widać najlepiej, że tu nie wygrywa ten, kto jedzie „ładnie”, tylko ten, kto potrafi urwać ułamki sekund: na starcie, w dojeździe do łuku, na wyjściu i na ostatnich metrach.Jeśli lubisz sport, który jest równocześnie widowiskowy i bezlitośnie precyzyjny – 1 lutego Arena Lodowa będzie właściwym adresem.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.02.2026

Polecane

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny kogoś bliskiego zawsze wywołują podobne emocje. Chcemy sprawić radość, pokazać, że pamiętamy i że nam zależy. Jednocześnie pojawia się niepokój — czy na pewno mu się spodoba? A jeśli już to ma? I tak przy okazji — czy mój prezent nie wypadnie blado przy innych? Czas ucieka, a my wciąż stoimy przed pustką pomysłów. Większość z nas zna to uczucie. Wybór prezentu urodzinowego to nie tylko zakup rzeczy, ale gest ważny. Stajemy przed wyzwaniem: jak połączyć troskę z praktycznością? Jak sprawić radość, nie wpadając w pułapkę nietrafionego pomysłu? Dlatego warto pomyśleć o czymś, co da solenizantowi swobodę wyboru. Doskonałym przykładem jest voucher prezentowy — praktyczny, elegancki i pozbawiony ryzyka pomyłki. Pozwala solenizantowi samodzielnie wybrać to, czego naprawdę potrzebuje lub pragnie. To prezent, który łączy troskę z szacunkiem dla indywidualności. Daje komfort nam i radość osobie obdarowanej. Możemy być spokojni, że nasz wybór będzie doceniony.Data dodania artykułu: 26.01.2026 15:43
Policjanci uratowali 32-latka przed wychłodzeniem. Nocna interwencja przy ul. KoplinaUrodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?Biuro coworkingowe jako alternatywa dla home office„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?Pierwszy sparing Lechii na plus. Pod „balonem” w Kręczkach padły trzy goleJuniorzy Lechii najlepsi w Łódzkiem. Trzy dni siatkarskich emocji i złoto zostaje w TomaszowieDzień Drugiej Połówki, czyli narodowe święto „co ja mam kupić, żeby było dobrze?”PŚ w łyżwiarstwie szybkim - triumf Żurka, Kania trzeci na 500 mSpołeczny asystent posła: „pomoc w terenie” wykonywana przez nastolatków?Dzień Gracza LOTTO, czyli narodowe święto „a może jednak tym razem?”Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)W 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej powstało laboratorium, które ma skracać drogę od pomysłu do naprawy
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama