Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 07:45
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Subiektywna historia rock'n'rolla Antoniego Malewskiego cz.35 - Listy z Nowego Jorku - III

Kiedy po raz pierwszy po 15 latach nieobecności przyjechał do Polski Andrzej Tokarski, a był to lipiec 1995 roku, po długich, wspomnieniowych rozmowach, które wyciskały łzy z oczu, Andrzej zadał mi konkretne, zaskakujące pytanie, - „Antek odpowiedz szczerze, czy chcesz przylecieć do Stanów? Jeżeli tak, to zaraz po przylocie do Chicago, do domu, dzwonię w tej sprawie do Wojtka Szymona. Myślę, że w ciągu dwóch miesięcy dostaniesz bardzo „mocne” zaproszenie od niego. Wojtek ma obywatelstwo amerykańskie, ja jestem jeszcze regentem oczekującym na ten dokument, posiada niezłe konto bankowe, które gwarantuje, że otrzymasz wizę”. Byłem bardzo zaskoczony, tak błyskawicznie zadanym pytaniem. Postawiony pod ścianą nie znalazłem innej odpowiedzi jak tylko powiedzieć – TAK.

 

Na początku 1997 roku dostaję zaproszenie do Stanów Zjednoczonych od Wojtka Szymona. Faktycznie, tak jak Andrzej wcześniej powiedział, bardzo mocne, jego konto bankowe przedstawione w zaproszeniu, potwierdzone przez nowojorski bank, dla amerykańskiej administracji z ambasady USA w Warszawie, było wystarczające, by w paszport mieć wbitą wizę. W międzyczasie, bardzo zbliżyłem się do Janka Koziorowskiego.

 

Janek, który bywał parokrotnie u Wojtka w Nowym Jorku, uchodził w gremiach nowojorskich przyjaciół, za złotą rączkę, fachowiec do wszystkiego. Remontował Wojtka dom, wymieniał okna i je uszczelniał, ocieplał całą kubaturę budynku. Ponieważ zrobił to po mistrzowsku, wytworzył mu się w tym temacie front robót w sąsiedztwie Wojtka posesji i jego przyjaciół na Long Island. Był to dobry prognostyk, jeszcze nie wyleciałem do Stanów, a stworzyły się warunki pracy i zarobku na obczyźnie. Teraz, razem z Jankiem czekaliśmy na moją wizę.

 

Tak jak się spodziewałem, choć wystąpiła we mnie niepewność, za pierwszym podejściem wizę wbito mi w paszport. Choć pękałem ze szczęścia to jednak przyszedł smutek. Janek od co najmniej dwóch tygodni cierpiał na bóle stawu barkowego i na kręgach szyjnych z tyłu głowy. Brał wiele zastrzyków, pobierał masaże, chodził na specjalistyczne ćwiczenia. Nic
z tych rzeczy, bóle starczego zwapnienia stawów, nie opuszczały go. Ja już wykupiłem bilet na samolot (wylot 5 listopada 1997 roku), Jankowi nie przechodziło cierpienie. Wreszcie sam zadecydował,

 

- Antek poleć do Szymona sam, ja za jakiś czas dołączę do ciebie. Myślę, że wszystko mi przejdzie. Z tymi bólami nie jestem w stanie nić zrobić, znam nasz front robót. Dwa dni przed odlotem dzwoni Andrzej, - Antek od Szymona dowiedziałem się o problemach ze zdrowiem Koziorowskiego, przełóż lot na pół roku, tak możesz uczynić, nic na tym nie tracąc. Na 10 dni w styczniu/lutym przylecę do Tomaszowa. Do Stanów wrócimy razem, na razie zamieszkasz u mnie, zatrudnię cię u siebie w firmie. Jak Janek powróci do zdrowia polecisz do Nowego Jorku. Tak uzgodniłem z Szymonem. Nic piękniejszego nie mogło mnie spotkać, postąpiłem tak, jak zaproponował Andrzej. Pierwsza moja myśl po jego telefonie, to - Boże Narodzenie spędzę w domu, z rodziną.

 

Przyszedł luty, minął marzec, kwiecień a Andrzej nie zjawił się w Polsce. Pod koniec kwietnia w autobusie MZK spotkałem starszego brata Andrzeja, pana Jurka, który zaskoczył mnie straszną informacją, - Panie Antku, Andrzej ma złośliwego raka na dwunastnicy, diagnoza jest okrutna, nie ma szans wyjścia z tego, są przerzuty na wątrobę. W tym momencie wszystko się oddaliło, nie tylko lot do Stanów ale, że ta straszna choroba zaatakowała mojego serdecznego przyjaciela, ojca chrzestnego mojego syna Daniela. Andrzej po blisko dwuletniej walce z chorobą, umiera 15 maja 1999 roku, przeżywszy 54 lata. Pochowany został na cmentarzu w Chicago. Tymczasem Wojtek, zaplanował latem 1998 roku zabrać mnie do Memphis. W planie między innymi było zwiedzenie studia Sun Records, spędzić choć jeden w Graceland, w domu - pałacu, Elvisa Presleya. Graceland bardzo się oddaliło, pozostało mi na dzisiaj, tylko wszystkich przyjaciół (koleżanki i kolegów), tomaszowian, zaprosić na wspólny spacer z Wojtkiem Szymonem po ulicach …

 

 

 

 

Spacer po Memphis.

 

Kiedy zamieszkałem w Nowym Jorku, często rozmawiałem z poznaną w Londynie Tammy Wix, przystojną i ładną kobietą. Po jednej z rozmów zaproszony zostałem do Memphis w stanie Tennessee. Tu znajdowała się jej wytwórnia płyt WIX Records. Nagrywali w niej słynni rock-a-billiści jak Ray Smith, Sonny Burgess, Billy Lee Riley. Wytwórnię Tammy odwiedzałem wiele razy.

 

Za którymś przyjazdem do Memphis, zaprosiła mnie do mieszczącej się w niedalekiej odległości, do słynnej wytwórni Sama Phillipsa SUN RECORDS. Co prawda, w którymś z listów do ciebie wspominałem tę eskapadę ale pozwolę sobie ją uszczegółowić. Spędziłem tu kilka wspaniałych dni, miałem okazję poznać Billa Lee Rileya, czy słynnego perkusistę Jerry Lee Lewisa, Jimmy Van Eatona. Wpadała tu często Barbara Pittman, na początku kariery Elvisa, jedna z jego girl friends w Memphis. Bywała również w Graceland na różnych prywatkach, świętach Bożego Narodzenia czy Święta Dziękczynienia (tzw, Thanksgiving Day). Barbara nagrała demo record dla Elvisa „Playing For Keeps”, który ukazał się na jednym z pierwszych LP „For LP Fans Only”. Ona zresztą nagrywała swoje utwory również w SUN RECORDS.

 

Te spotkania były bardzo nieoficjalne, siedzieliśmy w małej kafejce, która mieściła się w budynku wytwórni płyt Sama Phillipsa. Obejrzałem maleńkie pomieszczenia, w którym powstawały wielkie hity Elvisa, Jerry Lee Lewisa, Roya Orbisona, Carla Perkinsa czy Johnny Casha. Czasami wpadał tu Sam Phillips, który nie brał udziału w nagraniach ale odwiedzał starych przyjaciół. Miałem okazję być właśnie w dniu, kiedy Sam przybył do swojej, byłej wytwórni. Nigdy nie zapomnę tego spotkania i rozmowy o w/w idolach naszej młodości, o Elvisie szczególnie, o ulubionych stylach na powstających tu płytach; blues, country, rock’n’roll.

 

Pewnego razu będąc w Memphis zajrzałem do sklepu Lansky Brothers, tego słynnego, w którym w ekstrawaganckie, wyzywające szaty (tweedowe marynarki, kolorowe koszule) ubierali się Elvis Presley, Rufus Thomas, Sonny Burges, Charlie Feathers, Roy Orbison, Billy Lee Riley czyli artyści nagrywający w SUN RECORDS. Bracia Guy i Bernard Lansky, to emigranci z Polski żydowskiego pochodzenia, którzy dotarli tu w latach dwudziestych XX wieku. Kiedyś Bernard Lansky opowiadał mi (sam zakupiłem tu jedną ze swoich koszul) historię z Elvisem.

 

Presley zakupił wcześniej (w 1956 r.) trzykołowy samochód niemiecki Messerschmitt, kiedy wszedł do sklepu wybrał sobie dziesiątki koszul, bluz, spodni, płaszcze i nie mając już gotówki zapłacił owym samochodem. Jako ciekawostkę powiem ci, że sklep Lansky Brothers zaopatrywał w żałobne garnitury, grupę przyjaciół, którzy nieśli trumnę z Elvisem, również ojciec Elvisa, Vernon ubrany był przez braci Lansky.

 

Co do nagrywania amerykańskiej muzyki rock’n’rollowej, oprócz Memphis istniała jeszcze wytwórnia CHESS RECORDS w Chicago, również założona przez polskich żydów, braci Czyż z podczęstochowskiej wsi. Tu nagrywali Muddy Waters, Chuck Berry, Etta James, Little Walter czy Willie Dixon.

 

Natomiast w San Francisco powstawała muzyka hippisów, „dzieci kwiatów”, jak Mamas and Papas, Joan Baez ale również powstawał tu wspaniały blues group; jak Righteous Brothers (Unchained Melody) czy rockowej grupy Phil Spector ze wspaniałym przebojem „You’ve Lost That Loving Feeling”.

 

W poszukiwaniu naszej starej, dobrej muzyki, jaką jest rock-a-billy, rock’n’roll odnalazłem Roberta Gordona, który mieszka obecnie w Nowym Jorku, więc możemy od czasu do czasu się spotykać. Często chodzę na jego koncerty do CBGB w dole miasta, gdzie spotykają się tu różne grupy muzyczne  m.in. muzyki punks jak również starego rocka. Pewnego dnia poszliśmy ze znajomymi by obejrzeć występ Gordona. Miejsca mieliśmy wspaniałe, tuż przy scenie, na wyciągnięcie ręki do artystów. Przygrywali mu młodzi muzycy rockowi, kiedy uderzyli w struny można było to przyrównać do startującego odrzutowca. Nasi znajomi chcieli wyjść z Sali ale na całe szczęście pojawiły się natychmiast młode fanki tej grupy, które lekko roznegliżowane, „wparzyły” na scenę i zaczęły tańczyć. Było na co popatrzeć więc mocno podnieceni, zostaliśmy. Później wszedł na scenę Robert dając wspaniały koncert dobrego rock’n’rolla. Po koncercie udaliśmy się za kulisy, do jego garderoby, aby porozmawiać o jego trasie koncertowej po Europie i ewentualnym „wpadnięciu” do Polski. A może do Tomaszowa? No zobaczymy czy da się go namówić i za jakie pieniądze.

 

Nowy Jork dn. 12 grudnia 2009 .                                      

Wojtek „Szymon” Szymański

 

 

****

 

Wizę otrzymałem na 10 lat, do 2007 roku, nie wiem czym wytłumaczyć nie wykorzystanie  takiej okazji, jaką była podróż do Stanów. Miałem do kogo pojechać, zapewniony miałbym jak to się kolokwialnie mówi, wikt i opierunek. Wojtek wszystko robił bym dotarł do niego, tak bardzo chciał uraczyć mnie miejscami gdzie tworzył się rock’n’roll. Nie dałem mu żadnych szans, by zrealizował swoje marzenia, czas ważności wizy minął, ja nie dotarłem do Ameryki. Przybyło lat i mnie i Wojtkowi. Janek choć już tak bardzo nie cierpi, nie jest w stanie tak ciężko, fizycznie pracować, a ja zbliżam się do 70-tki. Dla mnie, przynajmniej na dziś, Ocean Atlantycki powiększa swoją szerokość, przez co Ameryka oddala się. Może przyjdzie siła, która pobudzi mnie do podjęcia decyzji, - Lecę do Stanów, lecę do Wojtka „Szymona”, lecę do kolebki rock’n’rolla.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Wierny czytelnik z Brzustówki 11.04.2013 02:05
Nic straconego. Pan Antoni jest w takim wieku, że wizę dostanie migiem, a jego przyjaciel z Long Island (to tam, gdzie Wielki Gatsby dostał po nosie od Daisy) zapewne zafunduje swemu wiernemu kronikarzowi bilet w obie strony. Z naszych cennych gazet w rodzaju "Super Express" można się dowiedzieć, że po Ameryce ciągle grasują idole z lat 60: Paul Anka i Neal Sedaka, The Animals, a już wkrótce nawet dziadkowie z The Rolling Stones wyruszają w turę, by trochę postraszyć. Będzie więc co oglądać i o czym pisać. Czekamy na ciąg dalszy sprawy tego zaproszenia i reportaże naocznego świadka.

Sally 10.04.2013 22:41
Trzabylo poleciec! Toz to taka okazja zdarza sie raz na cale zycie.. Prosze Pana jeszcze nic straconego a i Pan Szymon by sie ucieszyl :) Pozdrawiam

Antek Malewski 10.04.2013 16:09
Pozwolę sobie opisać zamieszczone FOTO; 1) Barbara Pittman w objęciach "ostatniego stojącego mężczyzny" (Last Man Standing) - Jerry Lee Lewisa. 2) Elvis w sklepie braci Lansky. 3) Wojtek "Symon" w towarzystwie pracoenikóe SUN RECORDS. 4) Rock-a-billistka Barbara Pittman w asyście przyjaciół ze studia SUN. 5) Wojtek "Szymon" z Tommie Wix (właścicielka wytwórni WIX RECORDS) przed wejściem do studia SUN RECORDS - w Memphis.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama