Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 00:12
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Z cyklu: "Okrakiem" - Księgarnia z duszą – Nasza Basia Kochana (2)

Tym razem w cyklu "Okrakiem" z Basią Goździk, właścicielką najstarszej księgarni w Tomaszowie Mazowieckim rozmawia Edek Wójciak

 

E.W.: Czy Twoja księgarnia jest podobnie jak tamta z filmu (Masz wiadomość) czymś zagrożona?

B.G.:  Ta księgarnia powstała pod szyldem Domu Książki w 1950 roku. Teraz jestem jej właścicielką, ale wiele się zmieniło przez te lata. Lokal jest mniejszy, ceny książek o wiele za duże dla przeciętnego człowieka, zmieniło się nastawienie ludzi do czytelnictwa – istnieje internet, Empiki – oto co może stanowić konkurencję dla małej księgarni, nawet zagrożenie.  Na dodatek nasz Plac Kościuszki poddano rewitalizacji. Pan Marek Karewicz powiedział mi nie tak dawno: „Basiu, nie martw się, masz księgarnię w wymarzonym miejscu”. To prawda, ale chyba nie wiedział wtedy, że przeróbkę Placu zaplanowano na dwa lata.

 

E.W.: Jakie były początki tej Księgarni?

B.G.:  Pierwsza kierowniczka, pani Eugenia Hejmowa, woziła na rowerze deski na regały i wraz ze swoją córka rozkręcała ten interes. Ja trafiłam tutaj zupełnie przypadkowo, prawdę mówiąc pomogły mi w tym niesprawnie działające telefony. Pani Hejmowa rozprowadzała podręczniki szkolne po mieście i przypadkowo zapytała pana Srokę z Wydziału Oświaty, czy nie miałby kogoś znajomego, człowieka odpowiedniego do pracy w jej księgarni, gdyż sobie już nie może poradzić. Pan Sroka odrzekł, że kogoś takiego ma, a miał na myśli mnie. Podobnie jak on, ja z moją rodziną mieszkaliśmy w dzielnicy robotniczej – Kaczka. Po kilku telefonicznych kontaktach, powodujących raczej nieporozumienia, wybrałam się do niego osobiście i zostałam po małym interview zaakceptowana. Widocznie tak musiało być. Byłam bezpośrednio po maturze i niezdanym egzaminie na Wydział Biologii Uniwersytetu Łódzkiego. I tak to ja, skromna dziewczynka ubrana w granatową spódniczkę, białą bluzkę z czarną aksamitką, niebieski sweterek,  czarne buciki i białe skarpetki, na dodatek 1 kwietnia, przyszłam tutaj do pracy. Był rok 1970. Od pierwszego dnia mojej księgarskiej kariery wiedziałam, że dobrze się stało, że nie przyjęto mnie na tę biologię. Już od pierwszego września zaczęłam edukację na Zaocznym Studium Księgarskim w Warszawie.

 

E.W.:  Musiało ci się w tej księgarni spodobać

B.G.:  Pierwsze wrażenie było fantastyczne. Przede wszystkim zastałam wspaniałą atmosferę do pracy, a to wiązało się z tym, z jakimi ludźmi zaczęłam mieć bezpośrednie kontakty, a mam na myśli klientów naszej Księgarni. Nauczyciele, lekarze, prawnicy. Na początku stałam z boku, przyglądałam  i przysłuchiwałam się, podziwiając sposób, w jaki prowadzili rozmowy o książkach z moją szefową. Odkrywałam w ten sposób całkowicie nowy dla mnie świat, świat ówczesnej inteligencji, elit kulturalnych i intelektualnych naszego miasta. Przyjacielem Księgarni był pan Andrzej Ulikowski, pasjonat i bibliofil, człowiek wszystkowiedzący. Na początku mojej pracy bardzo się go bałam, taki był poważny i budzący respekt swoją wiedzą i sposobem zachowania. Stali klienci wiedzieli o co pytać, Przychodzili adwokaci: pan Dębowski i pan Kaściński i zadawali pytania, na które nie zawsze byłam w stanie od razu odpowiedzieć. Takie wyzwania były dla mnie prowokacją do zgłębiania biografii pisarzy i treści dzieł. Uczyłam się od nich.

 

E.W.:  A zwyczajni ludzie?

B.G.:  W tej księgarni wszyscy byli traktowani jednakowo. Prawdę mówiąc, wszyscy stali klienci zaczęli być dla mnie zwyczajnymi ludźmi, niezależnie od stopnia wykształcenia. Do nas przychodzili ludzie bardzo skromnie się prezentujący, a jednocześnie wielcy duchowo.  Bardzo dużo ludzi. Wymagało to powiększenia personelu. W 1971 roku przyszła do pracy Ula Rajska, z domu Kozar. Jeśli ja trafiłam tutaj po znajomości, to Ula z wyboru. Po skończeniu Szkoły Podstawowej Nr 7 już wiedziała, że idzie do Technikum Księgarskiego. I jesteśmy razem przez te wszystkie lata, do dziś. Podziwiam Ulę.

 

E.W.:  Jak wyglądała księgarnia w tamtych latach?

B.G.:  Lokal był ogromny. Jeszcze przed moim przybyciem, bo w roku 1968, przeżył dużą metamorfozę. Pani Hejmowa lubiła budować, powiększać, przerabiać. Miała wielkie plany i marzenia, niestety, w bardzo młodym wieku została wdową z córką i pasierbem na utrzymaniu. Księgarstwo, jej wielka pasja życia, pozwoliło jej przetrwać tragedię.

 

E.W.:  Studium Księgarskie, a potem studia?

B.G.:  Na Studium poszłyśmy razem z koleżanką, Danusią Stolarską – Jarosz. Tam nauczyłyśmy się zawodu księgarza od wspaniałych wykładowców. Był pan Tadeusz Husak – wykładowca od reklamy, pan Pękala – od ekonomii księgarstwa, był pan Rzewuski – od historii księgarstwa i wielu, wielu innych. Szkoła była przy ulicy Żeromskiego na Żoliborzu. Wtedy po drugiej stronie ulicy pasły się krowy. Kiedy odwiedziłam to miejsce po dwudziestu latach budynek owszem, poznałam, jest tam obecnie Technikum Księgarskie i Księgarnia imienia K.K. Baczyńskiego, ale za jezdnią wyrosło wielkie, nowe osiedle. Po ukończeniu Studium wybrałam kierunek Księgarstwo na Wydziale Bibliotekoznawstwa I Informacji Naukowej Uniwersytetu Warszawskiego. Studiowałam ze wspaniałymi ludźmi, urodzonymi księgarzami, miedzy innymi z Tadeuszem Dąbrowskim, obecnie właścicielem księgarni w Zgierzu, którego ja nazywam wcale nie żartem – Księgarzem Rzeczypospolitej. Była z nami Ola z Księgarni Naukowo-Medycznej z Kielc, szalony wielce Tadeusz Prześlakiewicz, prowadzący wtedy Księgarnię Muzyczną przy ulicy Moliera w Warszawie, a obecnie jest właścicielem księgarni Atlas, Krysia Dołoszyńska z nieistniejącej już Księgarni ORWN PAN w Pałacu Kultury. Nieocenionym wykładowcą był dr Andrzej Skrzypczak. Nosił w klapie znaczek Białego Kruka. Jeden z naszych kolegów zapytał, co to za ptaka pan docent nosi w klapie, a ten odpowiedział: „Nie jestem ornitologiem, jestem miłośnikiem książek”. Pracę magisterską pisałam u docenta Radosława Cybulskiego.

 

E.W.: Zaraz, zaraz…Praca, studia, to  kiedy zdążyłaś wyjść za mąż, urodzić dziecko, wychować?

B.G.:  Kiedy kończyłam Studium Księgarskie to wyszłam za mąż i urodziłam Kasię. Zmieściłam się z tym wszystkim w jednym roku. Wyszłam za mąż za Czesia Goździka, człowieka, którego pokochałam z całego serca. Ten „karpaciorz” ujął mnie swoim zachowaniem, prawdziwą kindersztubą. Kiedy po raz pierwszy mnie pocałował, ja po powrocie do domu płakałam, aż zaniepokoiło to mojego tatę. To, że dzisiaj mam księgarnię, zawdzięczam Cześkowi i Kasi. Powiedzieli mi wprost: „Matka musi mieć Księgarnię, nie wyobrażamy jej sobie siedzącej w domu”. Dlatego też wydałam tobie książkę. Dzięki Cześkowi. Podziwiam go za to, że zafundował mi kilka lat wspaniałych studiów, wyjazdów, podczas których nie tylko się chodziło na wykłady. Były to czasy wspaniałych spotkań i zabawy. Czasy prosperity starych warszawskich kultowych miejsc na Starym Mieście, jak: Bazyliszek, Fukier, kamienne Schodki, Krokodyl – to wszystko było nasze. Bywaliśmy tam także z naszymi wykładowcami. Między innymi z panem Jerzym Pękalą, który nawiasem mówiąc, oblał mnie na absolutorium. Koledzy zaśmiewali się podczas oblewania (imprezy) ich zdanych egzaminów (ja jedna nie zaliczyłam), że Pękala chce się jeszcze raz ze mną spotkać, ale żebym uważała, bo jest chory na serce. Za jakiś czas zdałam bez problemu i mogłam zacząć pisanie pracy. A pracę napisał mi Czesiek w Dziwnowie. Zdobył maszynę do pisania w swoim zakładzie pracy w Bełchatowie i na tej maszynie przepisał mi całą pracę magisterską. Sąsiedzi – wczasowicze pukali się w czoła, mówiąc: „Co za czub zabiera maszynę do pisania na wczasy? Chyba że to jakiś pisarz? – A to był mój mąż przepisujący moją pracę magisterską.

 

 

 

 

E.W.:  Czy fakt ukończenia studiów miał wpływ na twoją pracę zawodową?

B.G.:  W pracy nic się nie zmieniło. Studia były okazją do rozwoju, do spotkania wielu ciekawych ludzi. Między innymi dzięki warszawskim kontaktom wspomnianego już tomaszowskiego bibliofila, pana Andrzeja Ulikowskiego, poznałam pana Jerzego Kordowicza, znanego z Radiowej Trójki. Odwiedziłam go kiedyś na prośbę pana Andrzeja w jego mieszkaniu na Nowym Świecie. Otwiera, ja do niego mówię, ale widzę, że on nie rozumie, co ja do niego mówię. A on mnie wysłuchał i powiada: „Ależ pani ma wspaniały radiowy głos!” Teraz, kiedy od kilku lat prowadzę stały program o książkach w lokalnej telewizji („Książka na weekend”), ludzie mówią mi to samo na temat głosu, dodając jeszcze co nieco pochlebnego na temat prowadzenia i zawartości mojej audycji.

 

E.W.:  Jak Księgarnia przeżyła zmiany ustrojowe?

B.G.:  Księgarnia była państwowa aż do 1991 roku. Przeżyła czasy, kiedy tak jak wszystkiego, brakowało również książek. Co się ukazywało, było od razu sprzedawane. Nawet jak była później pod szyldem Dom Książki SA, jakoś jeszcze szło. Księgarnie zaczęły się prywatyzować. Nasza sprywatyzowała się dopiero w roku 2001, o wiele za późno. Jest nasza dzięki pastorowi Pawlasowi, do którego parafii należy budynek. Niestety, na nowe czasy była za duża, musieliśmy z wielu powodów zadowolić się mniejszym lokalem, na szczęście w tym samym miejscu.

 

E.W.:  Co teraz usłyszysz, nie jest to tylko moją opinią. Twoja Księgarnia ma i serce i duszę i jest jedynym takim ośrodkiem kultury w naszym mieście, stworzonym przez Ciebie, Twój personel, ale i czytelników książek, czyli klientów, a także dzięki innym zaprzyjaźnionym z Księgarnią osobom.

B.G.:  Jest mi ogromnie miło to słyszeć. Myślę, że masz rację, że my wszyscy razem to stworzyliśmy. Przez te lata na to zasłużyliśmy, żeby mieć przyjaciół. Nasza Księgarnia ma nie tylko front, czyli sklep, gdzie się sprzedaje książki. Nasi klienci odczuwają potrzebę rozmowy z nami. Babcia opowiada nam o swoich wnukach, mama o dzieciach, Przychodzi dziecko, ogląda, pożera wzrokiem książeczkę, no to ją dostaje w prezencie. A na zapleczu kwitnie ożywione życie towarzyskie. Nasze zaplecze nazywamy żartobliwie „Klubem”. Spotykamy się my, wszyscy przyjaciele Księgarni, opowiadamy sobie o swoich zainteresowaniach, sukcesach i kłopotach, dzielimy się plotkami (ale tylko w pozytywnym znaczeniu). Bo każdy z nas ma coś nowego, ciekawego do powiedzenia. Cieszę się, że coś takiego można było stworzyć, że tak często się spotykamy, że się o siebie dopytujemy, że ludzie z tomaszowskimi korzeniami porozrzucani po świecie mają tutaj swoją „skrzynkę kontaktową”.  Księgarnia przyciąga ludzi, wy przychodzicie do nas jak do siebie. Edek Wójciak ma tu nawet swój kubek do kawy (śmiejemy się). Do „Klubu na Zapleczu” zaglądają: Marek Karewicz – fotografik, kocha Księgarnię, Emilka Tesz – poetka, Janek Pampuch – dziennikarz, Marysia Dębicka – polonistka, pastor Pawlas, Leszek Wysocki – prezes Ceramiki Paradyż, Danusia Mec – siostra naszego wielkiego formatu artysty, nieodżałowanego Bogusia Meca, Janek Pyska – ekspert od jazzu i rocka, Antek Malewski – ten od Herosów Rock’n’Rolla i felietonów na tym portalu, pani Zagozdon – mama prezydenta miasta, Zuzia Sęk – przyjaciółka Księgarni, pani Basia Borowska – matematyczka, Stanisław Olczak – znawca historii Tomaszowa, Andrzej Kędzierski z Muzeum, Ula Trochowa z Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa, Krysia i Tadeusz Czekalscy – wielcy przyjaciele Księgarni, Jacek Bilski – miłośnik Kresów, Jerzy Bunzel – poeta, Andrzej Kobalczyk – dyrektor Skansenu Rzeki Pilicy, historyk, dziennikarz i pisarz, Andrzej Kuc – przyjaciel ze Spały, Maria Bunzel – malarka, Włodek Votka – piosenkarz, Wiesiek Fiszbach – malarz, Wojtek Rybak  – przyjaciel Księgarni, Zbyszek Tarnawski – jak przyleci z Seatle, Wiesia Stachowicz – jak przyleci ze Szwecji, Andrzej Kossakowski – jak przyjedzie z Niemiec, Edek Wójciak – jak przyleci z Kanady. Księgarnię kochają  Jaga Hafner i Ania Rutkowski z Wiednia. I wiele innych osób, które tylko przez roztrzepanie mogłam pominąć i za to je przepraszam. Namiętnym „Klubowiczem” był pan Olek Kaściński – warszawski adwokat z tomaszowskimi korzeniami, który już odszedł, ale na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

 

E.W.:  Muszę o to zapytać: jak się sprzedają książki w obecnych, trudnych czasach?

B.G.:  Boleję nad tym, że książka stała się produktem, i to produktem elitarnym. Ale kto kocha książki, nawet jak pracuje za małe pieniądze, może nawet chodzić w podartych butach, ale książkę kupi. Nie da się małym księgarniom konkurować z Empikami, właśnie takim molochem sieciowym, jak we wspomnianym filmie Fox Books. Ja lubię nastrój EMPIK-ów, lubię patrzeć, jak młodzież przesiaduje na podłodze i czyta książki. Ale Empiki potrafią przecenić książkę z 40 złotych na 5 złotych, a u mnie ona musi kosztować dalej 40. Nikt nie wie, że sama przesyłka kosztuje 15. Jest coraz trudniej, bo cenami manipuluje wolny rynek.

 

E.W.:  Czego można życzyć Basi Goździk, kobiecie mającej serce i prowadzącej już 43 lata „Księgarnię z duszą” przy Placu Kościuszki 22 w Tomaszowie Mazowieckim?

B.G.: Przede wszystkim, żeby ludzie nas odwiedzali i kupowali książki. Żeby już jak mnie nie będzie, znalazł się ktoś taki sam, co by zwariował w temacie książka tak jak ja i moja Ula. Żeby każdy klient czuł się u nas jak u siebie w domu. Żeby wiedział, że tutaj spotka zawsze kogoś, kto się do niego uśmiechnie i podtrzyma na duchu. Żeby młodzież czytała nie tylko ściągi z lektur.

 

Basia Goździk dokonała rzeczy, które rzadko się zdarzają w innych księgarniach, albo nie zdarzają się w ogóle. Zdecydowała się żeby sama być wydawcą. W roku 2007 wydała moją książkę – „Siwy dym”. Później, kiedy Antek Malewski zaczął pisać swoje kroniki rock’n’rolla, poczynając od „Tomaszów w rock’n’rollowym widzie” a potem dwie kolejne, Basia była również jego wydawcą. Trzeba mieć dużo hartu ducha, wyobraźni i kochać książki oraz mieć ogromne serce dla przyjaciół, żeby w dzisiejszych czasach podejmować takie działania.

 

Już od dzisiaj w Księgarni na Placu można będzie zakupić moją nową książkę – „Piętno Anioła”. Poza tym w tej Księgarni z Duszą są do nabycia wszystkie moje książki, a do tej pory ukazało się ich już pięć. Przypomnę: Akademia Politury, Zupa z Króla, Siwy Dym, Krótka Historia Spodni w Tomaszowie Mazowieckim i ostatnie moje „dziecko” – Piętno Anioła. Niebawem na tym portalu ukaże się recenzja książki. Planuję też dla Piętna Anioła bardzo uroczystą promocję, która prawdopodobnie będzie miała miejsce w pięknym lokalu Społeczności Chrześcijańskiej TOMY, po Świętach, data jest uzgadniana. Podczas tej promocji postaram się przygotować dla mieszkańców Tomaszowa fajną niespodziankę.

 

Barbara Goździk w roku 2007 została uhonorowana Złotą Odznaką Księgarską. Byliśmy na tej wspaniałej uroczystości razem, dołączył do nas nieżyjący, nieodżałowany nasz przyjaciel, Marek Koprowski z łódzkiej ANGORY. Poznałem tam większość przyjaciół Basi – księgarzy z takim samym jak ona wielkim stażem, z takim samym wielkim sercem do książki i do ludzi. Bo to, że te dwie miłości idą w parze, widać było jak na dłoni. Księgarnie - ostatnie ogniwo w dystrybucji książki niech pozostaną ośrodkami kultury, niech nam żyją cisi bohaterowie, skromni, ale wielcy ludzie, niech księgarstwo zostanie i się rozwija, niech książka szeleści kartkami i pachnie marzeniami, niech rozbudza emocje i kształtuje wyobraźnię. Nic jej w tym nie zastąpi, tego jesteśmy pewni razem z Nasza Basia Kochaną.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Antek Malewski 31.03.2013 08:25
Edek jestem Tobie bardzo wdzięczny, że dotknąłeś w swoich feletonach tak SZLACHETNEJ i tak PRZYJAZNEJ osoby jaką jest, nie tylko dla mnie, ukochana NASZA BASIA. To dzięki NIEJ, w "fabrycznym klubie" kultywuje się lokalną czy krajową kulturę (należałoby napisać ten termin dużymi literami). Wszyscy wymienieni w tym felietonie "klubowicze" wyrazili by na to zgodę ... więc zaryzykuję ... piszę ... KULTURĘ. To na zapleczu (czyt. klubie) księgarni, dzięki Basi, bardzo zbliżyłem się do postaci Marka Karewicza co zaowocowało z organizowaniem przeze mnie czterech spotkań w naszym mieście z tą wybitną postacią w dziedzinie FOTOGRAFIA. To w tym klubie podczas towarzyskich spotkań powstają nowe koncepcje, nowi muzyczni bohaterowie kolejnego spotkania z cyklu "Herosi Rock'n'Rolla". Tak jak Edek również i ja bezgranicznie jestem wdzięczny za wydanie moich (trzy) publikacji. Basiu pozostaniesz dla nas, wszystkich tomaszowian tą GOŹDZIKOWĄ Z KSIĘGARNI. Tym felietonem sprawiłeś, że w moim domu jakże inny, niż zawsze, jest świąteczny nastrój. Edek jeszcze raz - DZIĘKUJĘ.

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy? Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:46
Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista. Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:04
Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”. Data dodania artykułu: 12.06.2026 09:11
12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną. Data dodania artykułu: 11.06.2026 20:40
Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów. Data dodania artykułu: 11.06.2026 02:05
11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026
Helios RePlay: Pianista

Helios RePlay: Pianista

Wyjątkowy seans filmowyHelios zaprasza na pokaz filmu Pianista w ramach cyklu Helios RePlay. To okazja, by ponownie zobaczyć cenione dzieło Romana Polańskiego na dużym ekranie.Co warto wiedzieć?Na plakacie podano datę seansu: 14 czerwca. Wydarzenie odbywa się w kinie sieci Helios. Szczegóły dotyczące dokładnej godziny i konkretnego adresu nie zostały wskazane na grafice.W 1939 roku Szpilman jest cenionym pianistą i kompozytorem, który mieszka wraz z rodziną w Warszawie. Kiedy do stolicy wkraczają naziści, życie żydowskiego muzyka zamienia się w koszmar: traci kolejne prawa, trafia do getta, obserwuje dwa powstania i próbuje przetrwać w zniszczonym mieście. Pomaga mu przypadek, łut szczęścia oraz miłość do muzyki.W ramach Helios RePlay zabierzemy Was w podróż do świata kina, które na stałe zapisało się w historii. Zaprezentujemy filmy, które zdobyły status kultowych – tytuły, do których chętnie wracamy, ponieważ wciąż potrafią poruszać, bawić i inspirować. Projekt uwzględni ponadczasowe klasyki, jak również produkcje ważne dla młodszych pokoleń kinomanów. Chcemy przypominać te wyjątkowe tytuły tam, gdzie wybrzmiewają najlepiej – na wielkim ekranie, z najwyższej jakości dźwiękiem. Helios RePlay to okazja, by ponownie spotkać się z filmami, które stały się częścią naszej kultury i które najlepiej ogląda się właśnie tutaj – w kinie Helios. Data rozpoczęcia wydarzenia: 14.06.2026

Polecane

Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika? Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze 12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM „Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama