Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 lipca 2026 13:27
Reklama
Reklama

Subiektywna historia rock'n'rolla w Tomaszowie Mazowieckim cz. 15 - Dix-61 w Jagódce

Wcześniej, w jednej z części niniejszej Subiektywnej Historii Rock’n’Rolla, dotknąłem zespołów istniejących w naszym mieście, jeszcze przed rock’n’rollową inicjacją (pana Wydrzyńskiego, pana Dursta czy pana Piwowarskiego). Mogę powiedzieć, że decydujący wpływ na powstawanie w mieście nowych, muzycznych inicjatyw, w postaci grających zespołów, niewątpliwie było otwarcie z prawdziwego zdarzenia super lokalu z dancingami… NARESZCIE…, kombinatu gastronomicznego (na dole restauracja na piętrze kawiarnia) przy ulicy Warszawskiej 10, Jagódka (dzisiaj Bank BPH). Jednym z trzech zespołów obsługujących dancingi w tym lokalu był zespół pana Zdzisława Piwka Piwowarskiego, DIX-61.

 

Właśnie w tej części Historii chciałbym skoncentrować się na tym zespole, który w tamtych latach był jedyną grupą w Tomaszowie Mazowieckim, która do swojego, stałego repertuaru (nowoorleański dixland) zawsze wprowadzała nowości w postaci wchodzącego na polski, muzyczny rynek, rock’n’rolla. Repertuar zespołu DIX-61 był wielce uniwersalny i wszechstronny.

 

Grali muzykę kameralnie taneczną w amerykańskim stylu Glenna Millera, jazz, blues, muzykę latynowską czy wspomniane nowości rock’n’rollowe. Wśród utworów znajdowały się hity  z repertuaru zespołu The Comets, The Shadows, Duan Eddy’ego czy Billa Doggetta. Lokal był reprezentacyjnym, nie tylko dla miasta ale i kraju, znajdował się na naszej, głównej ulicy  (nie istniała jeszcze trasa szybkiego ruchu czy obwodnice miast leżących przy trasie), przez którą przebiegał bardzo ważny, euroazjatycki szlak, że się powtórzę – Lizbona, Madryt, Paryż, Berlin, Wrocław, Tomaszów, Warszawa, Moskwa, Władywostok.

 

Przez nasze miasto codziennie, ze wschodu na zachód i odwrotnie, przemieszczało się wielu wybitnych polityków (tak  krajowych jak również z zagranicy), sportowców (z racji istniejącego COS-u w pobliskiej Spale), drużyn piłkarskich I Ligi, jak Ruch Chorzów, Górnik Zabrze, Legia Warszawa, Gwardia Warszawa, Zagłębie Sosnowiec czy innych przypadkowych osób, turystów przemieszczających się przez nasz kraj. Jagódka stanowiła miejsce postoju, odpoczynku i pożywienia się. W Jagódce zawsze była najwspanialsza kuchnia, a najlepsza za czasów kiedy jej szefem był pan Jan Janowski. Dlatego gastronomiczny kombinat odgrywał ważną, prestiżową rolę, szczególnie przygrywający do tańca zespół, a takim właśnie była muzyczna grupa DIX-61.

 

Przez lata obsługiwania dancingów przez DIX-61, wielu muzyków, piosenkarzy przewinęło się przez zespół, że wspomnę niektórych, zapamiętanych; perkusja – Janek Wasilewski, Roman Grabczyk, Wacek Dryżek, pianino – Andrzej Pachniewicz, saksofon, klarnet – Jurek Tomasik Tomaszewski, Michał Franczak, kontrabas, puzon – Wiesiek Grzyb Banasik, gitara, trąbka – kierownik zespołu Zdzisław Piwek Piwowarski.

 

Gościnnie na dancingach występowali Mietek Dąbrowski (gitara), Marek Głowacki (gitara, śpiew), Jurek Pietrzak (gitara), Stasiu Solarski (akordeon) czy Mirek Wojewódzki (trąbka). Soliści zespołu również często się zmieniali, pozwolę sobie wymienić tych najbardziej zapamiętanych; Wiesia Labrync, Basia Szulc, Ela Skorutowska, Leszek Borek, Włodek Gołębiowski, gościnnie na dancingach występowali; Mirek Orłowski, Ela Balasińska, Andrzej Kuźmierczyk w duecie z Romkiem Jędrychowskim. Chciałbym skoncentrować się na grze najbardziej stałego, profesjonalnego zespołu w żelaznym składzie, w którym znaleźli się muzycy: Wacek Dryżek, Andrzej Pachniewicz, Wiesiu Grzyb Banasik, Jurek Tomasik Tomaszewski, Zdzisław Piwek Piwowarski oraz soliści, którzy występowali w zespole najdłużej, Wiesia Labrync i Leszek Borek.

 

Uczestniczenie w Jagódce na dancingach sprawiało przybyłym nie tylko radość wynikającą z samego tańca, zabawy ale wielką przyjemnością było samo słuchanie zespołu, który grał wspaniale najpiękniejsze, dixlandowe hity. Jak wspomniałem wcześniej, swój repertuar oparli na cudownej grze zespołu Harlem Ramblers. Wygrywali najpiękniejsze standardy świata Mood Indigo, Carry Me Back To Old Virgina, Avalon czy Shine. Były też klasyczne, instrumentalne tematy rock’n’rollowe jak Rudy’s Rock (The Comets), Honky Tonk (Bill Doggetta) ale też przebój nad przeboje, słynny saksofonowy, parkietowy migdał tamtych lat Sail Along Silvery Moon (polski tytuł utworu brzmiał Gdy nadejdzie lato) kompozycji wspaniałej spółki Wenrich/Tobias.

 

 

 

 

Były też piękne, niezapomniane chwile, kiedy po szalonej, tanecznej rundce zespół szedł na zasłużony odpoczynek, a dansiorzy by nabrać sił do kolejnej, tanecznej rundki, powracali do konsumpcyjnych stolików. Wówczas Jurek Tomasik Tomaszewski brał do ręki klarnet (przeważnie w zespole używał saksofonu) i dla kulinarnego relaksu przygrywał cudowne hity mistrza klarnetu, Acker Bilka. Tomasik podniecał wszystkich utworami Stranger On The Shore, Creole Jazz, Summer Set. W jego solówkach znajdował się również Petite Fleur (Mały Kwiatek) Sydney Beccheta. Wówczas wielu siedzących przy stolikach, nie wytrzymywała muzycznego napięcia, przerywało konsumpcję, by ze swoją partnerką w erotycznym uścisku, przy przyćmionych w lokalu światłach, kosztem kotleta dotańczyć na parkiecie, w pełnym seksu utworze.

 

Tymczasem najbardziej zabawny członek zespołu, zwany dowcipnym zgrywusem, Wiesiek Grzyb Banasik, brał do ręki kapelusz, wchodził na scenkę tuż obok przygrywającego Jurka, i do mikrofonu komunikował wszystkim bijącym brawa, taką oto frazę, - Proszę państwa, od kiedy Fenicjanie wynaleźli pieniążki, wyrażanie aplauzu brawami jest zbyteczne, po czym z wyciągniętym kapeluszem w ręku, kwestując, wędrował między stolikami by po chwili na ful wypełnionym szmalem nakryciem głowy, zniknąć, kierując się na zaplecze kawiarni. Ten fragment dancingu był dość często stosowanym przez Grzyba i było to czymś normalnym, ludzie dawali datki za dodatkowy wysiłek lidera zespołu, Jurka Tomaszewskiego.

 

Ponieważ Jurek Tomasik na każdym z dancingów miał swoje solowe pięć minut na klarnecie, niejednokrotnie czynił to dwa razy w czasie trwania tańców (dancingi trwały w soboty, 19.00/2.00, w niedzielę 19.00/1.00 a w czwartki 19.00/24.00). Jurka muzykowanie na klarnecie stało się dancingową tradycją. Choć solówki na tym instrumencie odbywały się w trakcie tanecznej przerwy, to jednak zawsze jakaś natchniona para, nieraz więcej, kołatały sobie po parkiecie, stając się świetnym obiektem do podziwiania ich tanecznego kunsztu.

 

Niejednokrotnie dostać się na dancing graniczyło z cudem. Zawsze był nadkomplet chętnych, czy to na sobotę czy niedzielę. W czwartki, choć rzadko, bywały wakaty miejsc. Przez cały tydzień trwało rezerwowanie stolików (dla rezerwującego tylko kompletny stolik, z czterema krzesełkami lub cała kabina, osiem miejsc siedzących) przez osobiste przyjście do kawiarni czy na telefon. Gwarantowało to pewne miejsce uczestniczeniu w tańcach. Parokrotnie załapałem się do środka na dancing, w ostatniej chwili, dzięki rezygnacji rezerwującego. Sam kilkakrotnie korzystałem z tego przywileju. Przeważnie rezerwowałem ośmioosobową kabinę na okoliczność imienin własnych, przyjaciół czy innych towarzyskich jubileuszy i wydarzeń. Instytucja rezerwacji dla konsumentów lubiących zabawić się, była czymś bardzo wygodnym, choć niejednokrotnie przez rezerwację miejsc, nie załapałem się na dancing, jednak nigdy nie byłem jej przeciwnikiem.

 

Bywało też, że pewną grupą dziewcząt i chłopców, z braku miejsc, nie znaleźliśmy się na dancingu w Jagódce. Jeżeli były to ciepłe, letnie wieczory z przyjemnością zasiadaliśmy na ławkach przy skwerze ulicy Barlickiego i z wielkim zaangażowaniem, kołatając między ławkami, słuchaliśmy gry DIX-61. Przy otwartych w lokalu oknach na oścież, przecudne dźwięki saksofonu, trąbki czy klarnetu rozchodziły się w eter wzdłuż ulicy Warszawskiej i jej okolicznych odnóży zwabiając do naszej grupy innych, przypadkowych przechodniów. Robiło się swojsko i nieco głośno. W tym miejscu zawsze w pogotowiu stała milicyjna suka, jeżeli przeholowaliśmy w decybelach było jasne, że niebiescy nas przegonią. Jeżeli nie było za głośno mogliśmy tak trwać do końca dancingu. Zdarzało się, że przypadkowy, podchmielony uczestnik dancingu miał wolną chatę i opuszczając Jagódkę, zabrał naszą grupę dziewcząt i chłopców z sobą. Resztę nocy, bawiąc się do rana, spędziliśmy na prywatce.

W latach 1966/68 w Jagódce powstały niedzielne, taneczne poranki. Cieszyły się ogromnym powodzeniem, przeważnie wśród młodzieży szkolnej, która tłumnie w nich uczestniczyła a z przyczyn obiektywnych (szkolny rygor, dyscyplina) nie przychodziła na klasyczne dancingi. Poranki taneczne odbywały się w niedzielne przedpołudnie w godzinach 10.00/14.00, wejście na fajfy było bardzo dostępne dla młodych, nie pracujących ludzi, pięć złotych od osoby.

 

Zawsze była pełna kawiarnia. Był to również dla zespołu wspaniały, muzycznie doświadczalny poligon. Dominował tylko rock’n’roll, zespół często na porankach wprowadzał muzyczne nowości, choć nie zawsze doskonale dopracowane ale dla nas młodych ważna była rynkowe aktualności. Wiodącymi utworami porankowych fajfów były dwa przeboje Elvisa,Please Don’t Drag That String Around iWitchcraft oraz zespołu The Beach Boys, Barbara Ann.

 

Na niedzielnych spotkaniach, często gościnnie występował, chyba najlepszy w historii miasta gitarzysta, Mietek Dąbrowski, Marek Głowacki śpiew, również gitara czy śpiewający duet z Klubu ZMS, Andrzej Kuźmierczyk/Romek Jędrychowski. Dla nas, Jagódka stała się bezpieczną przystanią młodości, do której powracam nostalgicznie, do beztroskich lat, pierwszych miłości, radosnych chwil spędzonych z dziewczynami na jej parkiecie.

 

Dzisiaj, kiedy przemieszczam się pieszo w dół ulicą Warszawską w kierunku Niebrowa, mijając budynek BPH (była kawiarnia Jagódka) posesji nr 10, sentymentalnie powracam do tamtych lat przywołując pamięcią nieżyjących muzyków, uczestników wspaniałych fajfów, dancingów w szczególności przedwcześnie zmarłego, mojego przyjaciela Jurka Tomaszewskiego. Wówczas w moich uszach dźwięczy cudowne brzmienie jego klarnetu w utworach Stranger On The Shore, Summer Set czy Sentimental Journey.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

urodzona w Tomaszowie 15.02.2013 00:35
Chciałam tylko jeszcze dodać ,że nie jestem zwolenniczką poprzedniego systemu,wręcz przeciwnie.Denerwuje mnie jednak ta wszechobecna krytyka tego co powstało i co się działo w tamtych czasach.

urodzona w Tomaszowie 14.02.2013 23:00
Jeżeli tak wygląda Muszla jak Pan pisze,to ja nie chcę tego wszystkiego oglądać.Lepiej zachować sobie miłe wspomnienia i tyle.Czy ludzie żyjący w tym całkiem wykpionym i potępionym PRL-u byli bardziej wrażliwi na to co ich otacza,czy o co to chodzi?

Urodzony, a jakże 11.02.2013 19:25
Zdziwi się Szanowna Pani. Ten świat już nie istnieje. Prosze wydać trochę kasy na bilet i sobie to obejrzeć. Ja tam byłem po latach w sierpniu 2012. Wszędzie smród i tłuczone butelki. Pawie już mnóstwo lat temu wyzdychały (albo ktoś je upolował na żywność). Nad śmierdzącym, zamulonym stawiku kilku meneli moczyło wędki w wodzie, popijając (sądząc po obfitej obecności butelek na brzegach) z tanich piersiówek wódki Żubr. W samym środku muszli jakieś nieudane, brudnawe nastolatki siedziały, też piły i się całowały (wkrótce szanownemu miastu przybędzie troche niemowląt). Fontanna nieczynna, na dnie deszczówka, w niej jakieś kapcie i opakowania po "Trojans" oraz zużyte już gumki. Spacerowiczów zero, za to od czasu do czasu w alejkach jakiś hałas oraz szum powietrza, bo oto ścigało się kilkoro cyklistów płci obojga, fakując się wzajemnie bez umiaru. W dawnej "Klubowej", opisywanej z aż taką nostalgią przez Mistrza, wynalazcę rock'and'rolla, metalowe drzwi godnie pozamykane, a na nich nawet cienia wyblakłej kartki z informacją, kto tu coś robi i kiedy wraca. Z dużą mocą jednak popchnąłem nawet takie metalowe drzwi, a gdy ustąpiły i wszedłem na cuchnące nieużywanym biurem piętro, stanąłem twarz w twarz z siedzącym przy biurku (jednym!) urzędnikiem. Zapytałem "Gdzie są pierogi????!!!", bo tak się reklamuje "Klubowa". Człowiek odpowiedział, że dopiero wtedy będą pierogi, gdy personel wróci z urlopów. Popatrzyłem na datownik: był 16 sierpnia, pełnia sezonu turystycznego. Głodny jak pies poszedłem do hotelu, a tam zaduch, bo jak wyjaśnił kelner "klimatyzację uruchamiamy, jak się uzbiera trochę klientów". Ale to już zupełnie inny temat. (W następnym odcinku, ale tylko na życzenie, opiszę stan tomaszowskich lasów, zwłaszcza tych za Źródłami).

urodzona w Tomaszowie 11.02.2013 00:11
Do wspomnień o dawnym Tomaszowie chciałabym jeszcze dodać kilka własnych obrazków które utkwiły mi w pamięci.W parku na Muszli jak się mówiło,w latach 70tych odbywały się często w sezonie letnim dyskoteki na świeżym powietrzu,teatry wystawiały sztuki teatralne(nie wiem jak jest teraz bo nie byłam w Tomaszowie od tamtej pory na dłużej)W parku było też mini zoo,po alejkach chodziły pawie,po pięknie zadbanym stawie pływały łabędzie.Na środku stawu była wysepka a na niej śliczny domek dla łabędzi.W latach 60 kiedy byłam mała często podróżowałam z rodzicami PKS -em,dworzec PKS znajdował się na Placu Kościuszki.Przeglądając galerię zdjęć nie znalałam ani jednego miejsca na fotografiach z okolic gdzie mieszkałam,tzn dawna 18 Stycznia,J.Krasickiego,a szkoda,tam są do tej pory dwie szkoły i też o nich nie widzę żadnych informacji,może ktoś zamieści z czasem coś o moim kawałku Tomaszowa,będę wdzięczna.

Antek Malewski 02.02.2013 14:54
Pozwolę sobie opisać muzyków na główym zdjęciu, od lewej; perkusja - Romek Grabczyk, kontrabas - Julo Zgutczyński, klarnet - Jurek "Tomasik" Tomaszewski, pianino - Andrzej Pchniewicz, trąbka - dzsiek "Piwek" Piwowarski, puzon - Wiesiek "Grzyb" Banasik

kiki 01.02.2013 22:16
O,oo,z pamięcią krucho...był jeszcze zespół - super zaspół Jureczka Początka. Rżnęli wszystko...i to jeszcze jak,mucha nie siadała.Ach,a jaki to był poziom wykonania...grali wszystko co było hitem na czasie rynku muzycznego. To tylko tak mimochodem,coby niektórzy zaniku pamięciowego nie doznali.

Ej 01.02.2013 21:46
Ajdejano,ja też pamiętam te schody.Ale przeszło- minęło i teraz z pewnością Tolo nie miałby problemów z zejściem po tych schodach.Zostały tyyylko wąsy.Przepraszam ale to nostalgia.

Ajdejano 01.02.2013 20:32
Ach ta "Jagódka" ? I te - trochę zbyt pionowe schody. Zwłaszcza z góry - na dół. Co - Tolo ? Tolo - Ty masz wąsy, ja mam wąsy - może jeszcze raz spotkamy się (powtórzymy imprezę) w Zakościelu ?

Te 01.02.2013 16:29
To były piękne dni

Marcin R. 01.02.2013 12:46
z tego co wiem to w Jagódce śpiewała też Wiolletta Villas , chyba że to plotki ???

Opinie

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Polecane

Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.

Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.

Ostatnia sesja Rady Powiatu to był wielogodzinny lincz na mnie i mojej rodzinie. Skandaliczne pomówienia, wygłaszane w tonie sensacyjnej narracji. Słyszeliście ile już firma mojej rodziny zarobiła na szpitalu? To Wam odpowiem… całe 0 zł. Twój Sklep Medyczny nie prowadzi żadnych interesów ze szpitalem. Dwa lata tropienia nas (przecież główna księgowa Socha sama mi przyznawała, że nic znaleźć nie mogła) i.. zero. Dostajemy pieniądze z powiatu? Nie. Pacjenci otrzymują środki z PEFRON. Sklep medyczny, w którym pracuje, zaciąga kredyty obrotowe, żeby móc na spokojnie czekać na środki od klientów, które trafiają do nich. Dzięki temu nie muszą tygodniami czekać np. na pieluchy. Okazuje się, że według radnych takich jak Kucharski, Goska i Mordaka – to źle. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 10:57 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
"Zabijcie ich wszystkich!"

"Zabijcie ich wszystkich!"

Wczoraj moją uwagę zwróciły dwa wpisy na FB dokonane przez tę samą osobę. Autor często komentuje lokalne wydarzenia, najczęściej takie związane z tomaszowskim szpitalem, bo sam jest jego pracownikiem. W pierwszym wpisie komentuje próby zastraszania go i obelgi pod adresem jego rodziny, w drugim pisze, że postanowił zaprzestać publikowania jakichkolwiek komentarzy. Co się takiego stało? Otóż dwa dni wcześniej „ośmielił się” pochwalić wypowiedź na temat sprzedaży szpitala, jaką miał w czasie sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego Piotr Kagankiewicz. No i okazało się, że pochwała rzeczowej i profesjonalnej opinii wywołała furię radnych (jak się domyślam, Koalicji Obywatelskiej). Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:13 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi

Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi

Mariusz Węgrzynowski przez lata był przedstawiany jako nauczyciel i katecheta, osoba wierząca manifestująca przy każdej okazji swoje związki z Kościołem. Pielgrzymki służbowym autem do Częstochowy, comiesięczne zawierzenia i okrzyki na sesjach: ja Pana w kościele nie widuję. Jak by to bywanie na mszach świadczyć miało o jakości samorządowca. Dziś wiadomo, że były Starosta nie posiada ważnej misji kanonicznej, a więc kościelnego skierowania niezbędnego do nauczania religii. Czy do jej utraty przyczynił się śp. ksiądz Grad? Tak twierdzą inni katecheci z sanktuarium Św. Antoniego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 07:30 Liczba komentarzy: 4 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa. Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin "Zabijcie ich wszystkich!" Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Dzień Samotnych 2026. 27 lipca przypomina o problemie, który widać także lokalnie Bezpłatne konsultacje o bonach rozwojowych w Tomaszowie Mazowieckim Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji Tomaszów sprzed stu lat. Miasto, które budowało szkoły, mosty i własną przyszłość Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Krasnal Treść komentarza: Ile w takim ,,Byndkowie" dyrektor wyciągnie? Jakieś fajne pieniążki czy raczej dodatek do innych składowych tego gwiazdora? Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Krypto Treść komentarza: Kiedy wreście skończą się te przetargi pisowskie nasz wójt przyjmuje do pracy wszystkich spadochroniarzy PIS i jest z tego bardzo dumny a jakie daje wynagrodzenia teraz mieszkańców Będkowa będzie leczył wójt z wicestarostą tomaszowski czy wójt Będkowa powiadomił o takiej sytuacji Narodowy Fundusz Zdrowiae Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: xxx Treść komentarza: Więcej specjalistów spod ręki byłego starosty. Zresztą wójt też z jego stajni :) A jaki jest kuń każdy widzi ;) Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Nie wstawiam Ci minusa na czerwonym, bo jesteś dla mnie powietrzem. Nie stać Ciebie na nic więcej? Takiego bąka może puścić każdy głupek. Źródło komentarza: Wielki rozłam w PiS i małe wojny w Tomaszowie. Jedni budują mosty, inni potrzebują wrogów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Ostatnie zdanie tego materiału powyżej brzmi: "Mieszkańcy Będkowa nie potrzebują kolejnej politycznej opowieści. Potrzebują lekarza." Jednak dobrze, że taka opowieść polityczna w odniesieniu tylko do jednej gminy została przedstawiona. Podobna, ale bardzo dużą i szeroka opowieść polityczna w dalszym ciągu jest przekazywana w ogólnopolskich, niezależnych mediach o Szpitalu Południowym w Warszawie i o tego typu zdarzeniach w innych częściach Polski. Takie opowieści, to jest świetna lekcja dla tzw. elektoratu wyborczego. Jest tylko jeden problem: czy ten elektorat wyborczy wyciągnie z tej lekcji jakiekolwiek wnioski. Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Masz rację. I w obrębie tylko tej rady powiatu nie trzeba długo szukać. Pierwszy z brzegu: święto...liwy Szczepan Goska, przyjaciel równie świeto...liwego , byłego katechety. Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama