Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 23 sierpnia 2026 21:09
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego

Solidarni z Marsjaną, czyli gorący apel o nadzieję w walcę z beznadzieją

Od jakiegoś czasu publikujemy regularnie bloga Michała Przybylskiego z jego podróży dookoła świata, w którą wybrał się ponad rok temu. Tym razem jego zapiski, to równocześnie apel o pomoc dla młodej, chorej dziewczyny. Jeśli możecie, pomóżcie i rozpowszechnijcie prośbę na waszych Facebookach

 

21- letnia Marsjana Dua Gero była siostrą w zakonie Sióstr Franciszkanek w Maumere, na indonezyjskiej wyspie Flores. Jej problemy zaczęły się 10 października 2012 roku, kiedy obudziła się z wysoką gorączką i krwiopluciem. Okazało się, że jest chora na gruźlicę.

 

Mimo rozpoczęcia terapii, 18 października, stan Marsjany gwałtownie się pogorszył. Konieczna była trasfuzja krwi. Do szpitala, odwoziłem ją razem z niewielką, plastikową torbą, w której mieścił się cały jej życiowy dobytek. Siostra przełożona, z obawy przed zakażeniem potencjalnie śmiertelną chorobą, tego dnia usunęła ją z zakonu. Dziewczyna, która chciała poświęcić życie zgrupowaniu, w krytycznym momencie, została z niego wyrzucona i przekazana pod opiekę mamy - Pani Rosanindy. To było dla niej pierwsze spotkanie z rodziną od dnia wstąpienia na duchową ścieżkę. Szkoda, że w takim miejscu i w takich okolicznościach. Mimo tego co ją spotkało, Marsjana nadal czuje powołanie i chce poświęcić życie Bogu i bliźnim.

 

Matka Marsjany mieszka we wsi Nita w niewielkim domu z zbudowanym z cienkich bambusowych listew spasowanych ze sobą w taki sposób, że przez ścianę można zobaczyć co dzieje się na zewnątrz. Pani Rosalinda, samotnie wychowuje czwórkę młodszego rodzeństwa . Utrzymuje się z pracy jako praczka w domu sąsiadów. O tym, że pierwsze noce Marsjany w szpitalu spędziła śpiąc na podłodzę jej izolatki, powiedziały nam pielęgniarki. Sama wstydziła się przyznać, że nie stać jej na codzienny transport z miasta do rodzinnej wsi.

 

Krew udało nam się zebrać. Zajęło to dwa dni ciągłego jeżdżenia i błagania na kolanach o możliwość wbicia się w żyły potencjalnych dawców. Teraz, Marsjanę czeka długotrwałe leczenie choroby. Pozostawione samemu sobie, jej niemal bezwładne, wątłe ciało, w obliczu beznadziejnej sytuacji finansowej i twardej indonezyjskiej biurokracji, w której nic nie jest pewne, kołysze się na wietrze w stronę świeżego grobu. Dajmy jej szansę. Zatrzymajmy ją w naszym świecie!

 

Ile dokładnie jest potrzebne, nie wiadomo. Pomimo braku wymaganych dokumentów, udało nam się załatwić dla Marsjany ubezpieczenie socjalne. Leczenie szpitalne, może być więc całkowicie darmowe, częściowo subwencjonowane lub w ogóle mogą ubezpieczenia nie uznać. Specyfika indonezyjskiej biurokracji polega na tym, że wszystko zależy od humoru osób papierami się zajmującymi. Biorąc pod uwagę sytuację (nie tylko materialną) rodziny, nawet jeśli leczenie okaże się darmowe, potrzebny jest każdy grosz. Rodzina Marsjany ma w tej chwili wiele zmartwień na głowie. Pomóżmy złagodzić to finansowe. 

 

.......:::::::::: JAK WESPRZEĆ? ::::::::::..........

 
Osoby pragnące wesprzeć Marsjanę od strony finansowej, proszę o wpłatę dowolnej kwoty na podany poniżej, mój osobisty numer konta do dnia 24.10.2012 r. Wpłatę proszę zatytułować "NADZIEJA DLA MARSJANY". Krótki termin wiąże się z tym, że w niedzielę, 28.10.2012 r. opuszczam, najprawdopodobniej już bezpowrotnie, wyspę Flores. !!!!!

 

Za każdą pomoc, serdecznie dziękuję, 

 
Michał Przybylski
Numer konta PKO INTELIGO: 50 1020 5558 1111 1158 6940 1621

 

Możesz również wesprzeć Marsjanę dobrym słowem i pozytywną energią. Napisz krótki list, w dowolnym języku. Przetłumaczymy na Indonezyjski i odczytamy Marsjanie.

Listy proszę kierować na adres: [email protected]

 

CO SIĘ STAŁO?

 

Z Flores, miałem wyjechać w niedzielę, 21 października 2012 roku. Coś mnie zatrzymało. Wynikło coś niepodziewanego. Coś beznadziejnego. Szpital, gruźlica, brak ubezpieczenia i środków do życia. Wyrok? Niekoniecznie. Choć ze śmiercią stykaliśmy się w ostatnim czasie bardzo często, postawiliśmy sobie za punkt honoru by tego życia i uśmiechu nie oddać!

 

Zaczęło się niewinnie. 10 października jeszcze nic nie wskazywało na to, że życie Marsjany zawiśnie na włosku. Pierwszą wizytę Marsjany w szpitalu, opisałem tutaj

 

Po tygodniu, okazało się, że jej stan uległ nagłemu pogorszeniu a siostra przełożona z obawy przed zakażeniem potencjalnie śmiertelną chorobą, usunęła ją z zakonu. Widząc sposób w jaki Marsjana pozostawiana jest samej sobie, sam poczułem się mocno spoliczkowany. Ponieważ Flores to miejsce, w którym nie można na głos rozmawiać na drażliwe tematy, codziennie zwierzałem się publicznie z tego co się dzieje, pisząc update'y na mojej facebookowej tablicy. Poniżej wklejki. 

 

18.10.2012

 
Okazało się, że Marsjana potrzebuje transfuzji. Smutne, ale prawdziwe: została wyrzucona z zakonu za prątkowanie gruźlicą. Odpowiedzialność, łącznie z finansową, za leczenie została przerzucona na rodzinę. Szkoda gadać.

 

Cały dzień na zebranie krwi. Jutro powtórka z rozrywki. 

 

Najpierw wkurzyło mnie, że krew jest płatna a zaraz obok szpitala, przy Czerwonym Krzyżu, stał nowoczesny autobus z napisem DONOR SEKARANG. Jak ktoś oddaje to nic nie dostaje. Ale jak już potrzebuje to musi płacić. Jedna torebka: 40 dolarów. Później, okazało się, że mojej zerówki nikt nie chce. Nawet nie sprawdzili, że jest zdrowa jak krew konia. Potrzebowaliśmy sześć osób. Węże, skorpiony, pijawki i karaluchy wielkości dłoni - normalka, chleb powszedni. Nie cierpię igieł. Mdleję. Chciałem dać, Byłaby już jedna osoba. Nie udało się.

 

Chodząc od jednego gabinetu do drugiego, to z receptą to z listem od lekarza, zaświadczającym o tożsamości pacjentki, miałem wrażenie jakbym stał przed murem biurokracji o supergęstej gramaturze i głową próbował go przebić.

 

Z drugiej strony, ciekawe co by było gdyby ktoś nieprzytomny do takiego szpitala trafił. Skoro jednej osobie udziela się pomocy na oddziale Emergency, a druga lata z papierami, tracąc przytomność warto zadbać wcześniej o rozdwojenie jaźni tak by druga jaźń pozostała przytomna.

 

Zbiórka osób chętnych do podzielenia się płynami ustrojowymi to 2 godziny jazdy wgłąb i po wybrzeżach wyspy w jedną stronę. Razem z rozmowami, zajęło to znacznie więcej. Zebraliśmy cztery. Dwa worki z krwią zostały podane. Jutro, po prośbie, uderzam do jednostki wojskowej. 


Powrót do szpitala późnym wieczorem..... Marsjana miała podpiętą kroplówkę z krwią. Na nasz widok, uśmiechnęła się od ucha do ucha i nawet energicznie usiadła na łóżku, nie wypuszczając z wolnej od igły dłoni różańca. Oprócz niej, w pokoju siedziała jej mama - Rosalinda. Chciałem zrobić zdjęcie ale jakoś tak wyszło, że nie wyciągnąłem nawet aparatu. Nie zdążyłem bo zostałem obściskany przez mamę. Dostałem też prezent. Ręcznie tkany selendang, zwany z Perska "szalem". Jeśli wszystko dobrze pójdzie, selendang pójdzie na licytację podczas zbliżającego się finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
 
Podziękowania za bezinteresowną pomoc..... rachunek sumienia..... jak najbardziej miałem interes. Znów mi wyszło, że egocentrykiem jestem. W połowie dnia, kiedy osoba, którą poprosiłem o pomoc przy papierologii poddała się, mój tok myśleniowy wyglądał tak: "Tyle czasu minęło, coś robimy a stoimy w miejscu i tak na prawdę nic nie załatwiliśmy. Czas już zainwestowany. Poddamy się, będzie zmarnowany, pociągniemy dalej, będzie satysfakcja. Porażka nie wchodzi w grę!"
19.10.2012
 
ALHAMDULLILAH - zebraliśmy tyle krwi dla Marsjany ile było trzeba. BISMILLAH na dalsze leczenie.
 
Pomysł z bazami wojskowymi był świetny.... tyle tylko, że żołnierze oddawali już krew dwa tygodnie temu..... dla Czerwonego Krzyża, który w razie potrzeby każe sobie za tą krew słono płacić. W sumie i tak zrobili nam przysługę bo w tym kraju mogli mnie aresztować z zarzutami o szpiegostwo.... w Indonezji, od baz wojskowych lepiej trzymać się z daleka. Mieliśmy też dwóch dawców, których straciliśmy. Ale po kolei.
 
Policja - spóźniliśmy się. Trzeba nam było przyjść podczas porannego apelu.
 
Praktycznie, wszędzie gdzie uderzaliśmy byliśmy spóźnieni bo albo już ktoś krew dał, albo nikt nie miał grupy B+, którą szukaliśmy, albo tej osoby już tam nie było.
 
Zrezygnowanie, powrót do szpitala.... dzień stracony? "Chyba łatwie nam będzie pieniądze zebrać niż tą krew.... idziemy wziąć kredyt w Czerwonym Krzyżu". Wzięliśmy - nie kredyt, ale.... praktycznie, ukradliśmy tą krew bo przyszło mi do głowy żeby poprosić ładnie panią by worki z krwią zniknąć. Skoro wszystkim rządzi biurokracja, to przecież można wpisać w papiery, że krew była i nie ma. Udało się. Alhamdullilah.
 
W tym samym momencie, przyszedł jeszcze dawca, z którym umówiliśmy się na pięć godzin wcześniej. Jeden woreczek więc odrobiliśmy.
 
Transfuzja załatwiona. Leczenie gruźlicy powinno zacząć się w najbliższych dniach.
 
Zakon, z którego Marsjana została za chorobę wyrzucona rzucał nam kłody pod nogi. Wszytko dlatego, że potrzebowaliśmy dzień wcześniej kogoś na miejscu w szpitalu do kierowania dawców, których przysłaliśmy do właściwego gabinetu. Poprosiliśmy siostry. "Ona już nie jest siostrą. Niech rodzina się zajmie". Chamstwo. Nie chciałem robić dodatkowych problemów więc nie odbierałem telefonu by mój niewyparzony język nie palnął czasem czegoś głupiego.
 
No to sobie dziś siostra przełożona sama z siebie przyszła na miejsce i.... wystraszyła nam dawców, których już mieliśmy: "Kto będzie za to płacić?". Po jakimś czasie, próbowała nam zrobić kazanie "że to Bóg zadecyduje o jej losie a, skoro nam tak zależy to służymy Szatanowi bo jej życie należy do Boga a nie do nas". No cóż? Moja adekwatna do znieczulicy odpowiedź była taka, że chyba zostanę ekskomunikowany..... no, chyba, że coś z tym zakonem jest nie tak..... Z drugiej strony to o niepobożnym zachowaniu podziałało jak dodatkowa motywacja. Z punktu widzenia siostry, ciągniemy z Bogiem linę.... jeśli przeciągniemy na naszą stronę, wychodzi na to, że jesteśmy silniejsi ;-).
 
Ręce i nogi opadają. Zakonnica, która dała swoje życie zgromadzeniu, została z tego zgromadzenia w ciężkim stanie wykluczona i przekazana w ręce biednej, mało zaradnej matki, z którą nie widziała się ponad rok. Transfuzja załatwiona, ale jak coś później wyskoczy? Ja się stąd planuje usunąć. Zostaje jedna osoba, która razem ze mną latała, a która ma swoje życie i swoje problemy.... coś zaradzimy....
 
20.10.2012
 
Dziś dowiedzieliśmy się, że Marsjana nie może skorzystać z ubezpieczenia społecznego bo..... ani ona, ani jej mama nie mają ważnego KTP (dowodu osobistego). Dowody tożsamości w Indonezji są datowane. Do tego, ktoś sobie ostatnio wymyślił akcję masowej ich wymiany. No cóż, przynajmniej na krwi zaoszczędziliśmy.
 
Siostry, w których zakonie była o żadnych kosztach nie chcą słyszeć. Właściwie to nasza wina, że do szpitala trafiła.
 
Przed nami oszacowanie kosztów leczenia i zbiórka pieniędzy. Gdzie? Ciężko powiedzieć - najlepiej w miejscach gdzie zbiera się dużo ludzi ogłaszać tego typu rzeczy, ale....
 
.... W kościołach ryzykujemy stygmą dla dziewczyny - większość populacji Flores to Katolicy. Społeczeństwo jest dość konserwatywne. Jeśli opiszemy prawdziwą historię, wchodzimy w konflikt z zakonem, z którego została usunięta. Wystarczy jakaś zła historia sióstr przeciwko niej.... komu uwierzą? Są jeszcze meczety, ale.... już w ogóle by z tego konflikt religijny wyszedł. Wykombinujemy coś dyplomatycznego.
 
Światełko w tunelu dał nam Jonta - pracownik organizacji Swiss Contact, który z własnej inicjatywy podejmie się prowadzenia finansów. To przez jego konto wpłyną dotacje, które zostaną wypłacone rodzinie z dokładnością do jednej setnej rupii.
 
Dzisiejsza wizyta była specyficzna.... w sumie już się przyzwyczaiłem, że ludzie tutaj bez powodu znikają. Miałem przed oczyma różne, nieprzyjemne widoki. Łóżko po osobie, która przebywała z Marsjaną w dwuosobowej izolatcę stało puste - zgon nastąpił w nocy. W grupowej sali obok, płacz, krzyki i gromadka osób wokół jednego łóżka z sinofioletową sylwetką. Ktoś umarł? Umarła dziewczyna - 20-letnia. Nie zrozumiałem dokładnie na co.... zakażenie rany, z którą do szpitala trafiła.... gronkowiec?
 
21.10.2012
 
W starciu z biurokracją, poddaję się i idę na łatwiznę..... będzie zbiórka bez określania dokładnych potrzeb.
 
Dlaczego tak? Jest niedziela. Biuro, które zajmuje się rachunkami w szpitalu, jest zamknięte. Nie byliśmy w stanie dopytać się o konkretne koszty. Patrząc na koszt doby w szpitalnej izolatcę, szacunkowo, z uwzględnieniem tego ile mogły kosztować podane leki potrzeba będzie ok. 250 dolarów.
 
Tylko, że.... istnieje alternatywna możliwość załatwienia ubezpieczenia społecznego i darmowej obsługi szpitalnej. Wszystko okaże się dopiero jutro i pewnie będzie kosztować jeden dzień. Będziemy próbować, ale równocześnie, dziś wieczorem lub jutro rano ogłosimy zbiórkę bez określenia potrzeb po polskiej stronie. Moi znajomi zostają na miejscu. Ja ruszam się w niedzielę i chciałbym pomóc póki jestem. Zwłaszcza, że z Polski da się zebrać więcej niż z Indonezji. Jestem leniem patentowanym jeśli chodzi o matematykę. Szczerze mówiąc, nie chce mi się w szczegółowe kalkulacje ile nam potrzeba bawić. Jeśli okaże się, że dostaniemy więcej niż potrzeba na leczenie, nadwyżki i tak się rodzinie Marsjany przydadzą.
 
22.10.2012
 
Coś nam się udało, coś nam się nie udało. Polegliśmy przy kolejnej próbie oceny kosztów leczenia szpitalnego Marsjany. Właściwie to nie próbie tylko podrygu bo już wcześniej poddaliśmy się z matematyko-rachunkowością. Stojąc w kolejcę w kasie widzięliśmy jak ludzie płacą dziesiątki milionów rupii (tysiące dolarów). Facet zaraz przed nami płacił 5 milionów (czyli ok. 500 dolarów) za.... zmarłego w szpitalukuzyna. Cholera.... po indonezyjsku, szpital nazywa się "rumah sakit" (dom chorych). Ten się "rumah mati" (dom zmarłych) powinien nazywać. Co przychodzimy to jakiś zgon. Ciekawe ile polskie szpitale zaliczają zejść dziennie.
 
Nie udało nam się również założyć konta w banku jej mamie... ilekroć pojawialiśmy się w banku, był zamknięty. Urlop przez cały rok.... godziny otwarcia: 8-12, 14-15 - wychodzi 5 godzin pracy dziennie - można pracę hobbistycznie sobie potraktować. Co dziś robisz? A skoczę do banku obsłużyć paru klientów.
 
Dziś miał być wypis. Takiego dostaliśmy rano smsa. Marsjana miała być skierowana na leczenie w swoim domu z codziennymi wizytami na zastrzyk. Błędna informacja. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, nikt nic nie wiedział. Wypis będzie jak wszystkie testy wyjdą na tyle dobrze by można było ją puścić.
 
Za to, udało nam się zrobić trzy rzeczy:
 
1. Ubezpieczenie społeczne - przejechaliśmy do sołectwa Nity z mamą Marsjany i powiedzieliśmy, że jej KTP jest w trakcie przetwarzania. Bez żadnych napiwków, urzędnicy wystawili nam dokument. Nie wiem dlaczego wcześniej się nie udało. Czyli leczenie może kosztować.... nic, tyle co za leki, majątek.... zależy jak się w nogawcę uleży temu kto będzie wypis dawał.
2. Ogłosiliśmy zbiórkę po polskiej stronie. Zbiórka po stronie indonezyjskiej jest w trakcie indonezyjskiej korekty. Za teksty odpowiedzialny jestem ja, a że niedługo wyjeżdżam, trzeba polską zbiórkę potraktować uderzeniowo. Indonezyjską, dalej poprowadzi już Jonta
3. Pływanie. Na plażę wczoraj nie zdążyłem bo był odpływ. Ale za to dziś udało mi się wskoczyć na godzinkę do ciepłego, czystego morza, i biorąc naturallny hydromasaż, oderwać się od tego całego galimatiasu.
 
Marsjana nie wygląda najlepiej, ale w porównaniu do stanu w jakim do szpitala trafiła jest świetnie. Są energiczne ruchy, jest uśmiech, jest nadzieja. Pojawiło się uczucie wychodzenia na prostą. Koniec gonitwy i początek spokojnego ciągnięcia sprawy dalej. Z tego całego braku musztry i goniącego czasu, wtarłem sobie przez przypadek w oko chilli..... szczęście w nieszczęściu, mała Melan rozbiła sobie wczoraj palucha u nogi więc kupiłem sól fizjologiczną i sobie od razu w oko wlałem......

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

25.10.2012 20:17
DZIĘKUJEMY! Ciężko nam wyrazić wdzięczność prostym słowem "dziękuję". W ciągu niecałych trzech dni, z Polski, udało nam się zebrać 1293 zł, czyli 3.800.000 rupii indonezyjskich. Wpłaty były bardzo hojne. Pieniądze, pieniędzmi, ale wpłacając daliście coś więcej. Daliście nadzieję i wiarę w solidarność. Można żyć w biedzie i, jeśli na co dzień jest co do garnka włożyć, być szczęśliwym. Zawsze, jednak, przydaje się jakieś zabezpieczenie. Jakaś poduszka. Coś na czarną godzinę, "na wszelki wypadek". Ale co jeśli ten "wszelki wypadek" będzie miał akurat miejsce a my nie mieliśmy czym wcześniej naszej poduszki wypchać? Nie jesteśmy sami na tym świecie. Otacza nas ponad siedem miliardów istot podobnych do nas. Nie ma znaczenie wyznanie, narodowość czy kolor skóry. Szczególnie w XXI wieku, odczuć można wyraźnie, że wszyscy razem, wspólnymi wysiłkami, budujemy ten świat. Cierpienie jednego jest, tak na prawdę, cierpieniem ogółu. Dobro każdego z nas to rzecz wspólna, cosa nostra. Pomagając innym, pośrednio, pomagamy więc i sobie. Kto wie, czy wśród osób, do których wyciągnęliśmy w ciągu ostatnich kilku dni dłoń, nie znajduje się przyszły wynalazca leku na HIV? Nie wiadomo jaki będzie ostateczny koszt leczenia Marsjany. Nagły przypadek, udało nam się załatwić za darmo. Wymagało to jednak dużo wysiłku, zaparcia i czasu. Momentami, miałem wrażenie, że walę głową próbując przebić gruby, mur biurokracji. Specyfika indonezyjskich urzędów polega na tym, że albo trzeba się nalatać, albo płacić. A jak nie to, nie ma przebacz, hasta la vista, bejbe po drugiej stronie. Dzięki Waszemu wsparciu, Marsjana nie będzie musiała już martwić się o finansową stronę swojego leczenia. Jak potoczy się dalej jej życie, nie mam pojęcia. Pewne jest to, że wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem, wznieciliśmy z powrotem ledwo tlący się płomień. Jeszcze zbiórka wśród indonezyjskich znajomych. Ci najbliżsi dali już nam bardzo wiele. Praktycznie jak wyczarowany pojawił się przed nami motor, którego potrzebowaliśmy by jeździć za krwią. Ot tak, po prostu - nie na chwilę, tylko na 24 godziny przez kilka kolejnych dni. Przyjaciółka, która mi towarzyszyła, wytrzymała z moim charakterkiem prawie cały tydzień co też jest nie lada wyczynem. W momencie zwątpienia, z Czerwonego Krzyża, magicznie zniknęły potrzebne woreczki z krwią. Jonta, mimo bardzo napiętego grafiku pracy, samodzielnie zgłosił się do prowadzenia zbiórki po stronie indonezyjskiej - wśród swoich znajomych z rodzinnej Sumatry. Wyszło na to, że pomocy finansowej szukaliśmy jedynie na zewnątrz. Z jednej strony głupio. Z drugiej, ktoś wcześniej czy później zadałby pytanie dlaczego Marsjana była siostrą i już nie jest. Ktoś chciałby wyciągnąć konsekwencje. Wyjaśnienie sprawy wiązałoby się z niepotrzebnym stresem dla dziewczyny, która tego stresu powinna w tej chwili unikać. Gdyby ktoś chciał jeszcze wspomóc Marsjanę z rodziną - paczką lub dobrym słowem w wersji papierowej, podam adres, ale dopiero w sobotę. Dziś, kiedy przekazywaliśmy jej Wasze wsparcie z Polski, zapomniałem zapytać.

24.10.2012 05:50
Z góry dziękuję za każde wsparcie. Jednocześnie, bardzo proszę nie wysyłać pieniążków po 24.10.2012. Dziś ostatni dzień zbiórki. Krótki termin dlatego, że w niedzielę wyjeżdżam z Flores. Dlatego, muszę zamknąć zbiórkę dziś o północy i przekazać rodzinie Marsjany pieniążki jutro i ew. jeśli jakieś przelewy się zagubią i opóźnią, w piątek. Pozdrawiam gorąco, Michał Przybylski

pucybut 23.10.2012 21:26
Warto ratować ludzkie życie. Jeżeli mienicie się CHRZEŚCIJANAMI uratujcie kobietę. Niewazne gdzie mieszka, ważne jest życie drugiego człowieka. Ja już wpłaciłem stówkę, która być może da nadzieję na uratowanie życia.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

W niedzielę wchodzi w życie zakaz patostreamingu. Przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających m.in. przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Jeżeli treści te będą przedstawiały dziecko, kara może wynieść do pięciu lat. Data dodania artykułu: 23.08.2026 14:35
W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze

Są takie daty, w których historia układa się jak niezwykła playlista. Najpierw ciężkie, niemal złowrogie akordy wielkiej polityki, później walka o wolność, a na końcu Bowie, Johnny Cash, The Rolling Stones, Joy Division i Madonna. 23 sierpnia jest właśnie takim dniem. To także data szczególna dla europejskiej pamięci – rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Data dodania artykułu: 23.08.2026 09:48
Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze

Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

Dziś jest piątek, 233. dzień roku. Wschód słońca o godz. 5.26, zachód o godz. 19.51. Imieniny obchodzą: Paulina, Wiktoria, Anastazy, Bernard, Franciszek i Maksymilian. Data dodania artykułu: 21.08.2026 06:42
Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, prowadzi nas przez niemal tysiąc lat historii. Od narodzin Bolesława Krzywoustego, przez Bolesława Prusa i Brata Alberta, dramat Zagłady, powstańczą Warszawę i czołgi tłumiące Praską Wiosnę, aż po współczesną debatę o bezpieczeństwie Polski. Wieczorem historia ustąpi miejsca futbolowi – aż cztery polskie drużyny będą walczyły o europejskie puchary. Data dodania artykułu: 20.08.2026 06:49
20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

Podatkowa zapowiedź, która może zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach części pracujących Polaków. Kolejna podwyżka maksymalnych cen paliw. Więcej samolotów NATO nad Polską. Nowy zwrot w śledztwie dotyczącym wysadzenia Nord Stream, tragedia polskich pielgrzymów na Węgrzech i zwycięstwo Igi Świątek. Środa, 19 sierpnia, przyniosła wiadomości z gatunku tych, które jednego dnia prowadzą od domowego portfela aż po wielką geopolitykę. Data dodania artykułu: 19.08.2026 23:33
Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

19 sierpnia w historii Polski zadziwiająco często pojawia się w chwilach przełomu. Tego dnia wybierano króla, rozpoczynało się powstanie, rodził się legendarny prezydent Warszawy, a Tadeusz Mazowiecki otrzymywał misję stworzenia rządu, który stał się symbolem końca pewnej epoki. Ale 19 sierpnia ma też swoją muzykę: od Ginger Bakera i Iana Gillana, przez Queen i Deep Purple, po Pet Shop Boys i Björk. Data dodania artykułu: 19.08.2026 07:07
19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

19 sierpnia nie jest świętem łatwego optymizmu. Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej przypomina o ludziach, którzy jadą tam, skąd inni uciekają. Z wodą, lekarstwami i żywnością. Czasem tylko z apteczką i telefonem satelitarnym. Coraz częściej płacą za to życiem. Data dodania artykułu: 18.08.2026 07:37
Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

Wtorek, 18 sierpnia, jest 230. dniem 2026 roku. Słońce wschodzi o godz. 5.38, a zachodzi o 19.55. Imieniny obchodzą dziś Bogusław, Bronisław, Helena i Ilona. Data dodania artykułu: 18.08.2026 06:55
18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki
Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera w sierpniu 2026Zapraszamy na pokaz filmu „Gorzkie święta” w ramach cyklu Kino Konesera. To propozycja dla miłośników ambitnego kina i twórczości Pedro Almodóvara.Na plakacie zapowiedziano seans na 24 sierpnia 2026. Wydarzenie organizowane jest pod marką Helios, a film prezentowany jest jako tytuł wyróżniony obecnością w konkursie głównym festiwalu w Cannes 2026. Pedro Almodóvar w szczytowej formie w jednym ze swoich najbardziej osobistych filmów. „Gorzkie święta”, jego pierwsza od 5 lat hiszpańskojęzyczna produkcja, ma wszystko, za co widzowie kochają jego kino: namiętność, intensywne kolory, przewrotny humor i pełnokrwiste postaci, które wymykają się prostym schematom. Czterdziestoletnia Elza (Bárbara Lennie) po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na żałobę. Dopiero atak paniki zmusza ją do zatrzymania się i wyruszenia w podróż, która stanie się konfrontacją z przeszłością, utraconymi relacjami i niespełnionymi pragnieniami. Opowieść o tym, jak pamięć, fikcja i pragnienia nieustannie przepisują nasze życie. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 24.08.2026

Polecane

Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter

Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter

Są piosenki, których nie da się już później słuchać obojętnie. Pierwszy wspólny koncert. Utwór puszczony w samochodzie podczas nocnego powrotu. Płyta słuchana w mieszkaniu, które dopiero zaczynało być „nasze”. Refren, przy którym wystarczy jedno spojrzenie i oboje wiedzą, o co chodzi. Okazuje się, że owo banalne pytanie: „Czego słuchasz?” może być w miłości znacznie poważniejsze, niż się wydaje. Austriaccy naukowcy zbadali pary i odkryli, że partnerów zdecydowanie częściej łączy podobny gust muzyczny niż podobna osobowość. Czy zatem zamiast znaków zodiaku na pierwszej randce powinniśmy porównywać playlisty? Nie tak szybko. Ale coś wyraźnie jest na rzeczy. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:30
L4 może przerwać urlop. Ale wakacje za granicą nie chronią przed kontrolą ZUS W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu Ekstraklasa piłkarska – trener Widzewa: należał nam się rzut karny MARATON NIE PATRZ W DÓŁ 23 sierpnia. Dwa totalitaryzmy, miliony ofiar. Tomaszów też ma swoją pamięć Widzew prowadził 3:1, choć od 7. minuty grał w dziesiątkę. Śląsk wyrwał remis w końcówce Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter FolkArt 2026 w Spale. Organizatorzy dziękują sponsorom, partnerom i mediom Fakty nie wystarczą. Algorytmy karmią nas tym, w co już wierzymy KAZZU rozkołysał Przystań nad Pilicą. Tomaszowski rock wybrzmiał w sercu wakacyjnego miasta Najpierw deszcz. Potem muzyka
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: aaaaa Treść komentarza: Pranie pieniędzy ? Nie widzę innego wytłumaczenia na tę niepotrzebną inwestycję. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Zapewne nie sam. To tylko źle świadczy o miłościwie panującym i jego kadrach. Wydaje się, że obowiązuje tam zasada im mniej umie tym bardziej się nadaje. Źródło komentarza: Kolejna porażka radnego donosiciela? Leszek Ogórek utrzyma mandat Autor komentarza: Asd Treść komentarza: a móże po żarciu w MD warto się przejść??? Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Czekacie (redakcja) na jakieś sensacje ze strony internautów? Tu nie ma żadnych sensacji. Pijany debil ma być odpowiednio ukarany i to powinien być koniec tej internetowej sensacji. Jednak, dobrze byłoby dowiedzieć się w przyszłości, jak ten polski sąd ukarze tego debila. Źródło komentarza: Zabarykadował się i groził eksplozją gazu. Prokuratura ujawnia szczegóły dramatycznej akcji w Tomaszowie Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo! Bardzo dobry material powyżej. Zawiera podstawowe założenia w Kościele Katolickim, a jednocześnie zawiera informacje o tym, jak zachowanie tej gnidy dworskiej odbiega od katolickich założeń i równocześnie stawia zarzuty pod adresem funkcjonariuszy Archidiecezji, którzy zapominają, w czyim imieniu działają. Materiał bardzo dobry, ale będzie mało skuteczny, bo z każdą, dobrze zorganizowaną sitwą jeszcze nikt nie wygrał. Amen. Źródło komentarza: Milczenie też jest decyzją. Ile trzeba screenów, żeby Kościół i szkoła zaczęły reagować? Autor komentarza: Cieblowiczanka Treść komentarza: Niech lepiej dwupasmówkę puszczą od centrum. Okolica Tomaszowa też chce tam wygodnie dojechać. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama