Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 19:56
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Solidarni z Marsjaną, czyli gorący apel o nadzieję w walcę z beznadzieją

Od jakiegoś czasu publikujemy regularnie bloga Michała Przybylskiego z jego podróży dookoła świata, w którą wybrał się ponad rok temu. Tym razem jego zapiski, to równocześnie apel o pomoc dla młodej, chorej dziewczyny. Jeśli możecie, pomóżcie i rozpowszechnijcie prośbę na waszych Facebookach

 

21- letnia Marsjana Dua Gero była siostrą w zakonie Sióstr Franciszkanek w Maumere, na indonezyjskiej wyspie Flores. Jej problemy zaczęły się 10 października 2012 roku, kiedy obudziła się z wysoką gorączką i krwiopluciem. Okazało się, że jest chora na gruźlicę.

 

Mimo rozpoczęcia terapii, 18 października, stan Marsjany gwałtownie się pogorszył. Konieczna była trasfuzja krwi. Do szpitala, odwoziłem ją razem z niewielką, plastikową torbą, w której mieścił się cały jej życiowy dobytek. Siostra przełożona, z obawy przed zakażeniem potencjalnie śmiertelną chorobą, tego dnia usunęła ją z zakonu. Dziewczyna, która chciała poświęcić życie zgrupowaniu, w krytycznym momencie, została z niego wyrzucona i przekazana pod opiekę mamy - Pani Rosanindy. To było dla niej pierwsze spotkanie z rodziną od dnia wstąpienia na duchową ścieżkę. Szkoda, że w takim miejscu i w takich okolicznościach. Mimo tego co ją spotkało, Marsjana nadal czuje powołanie i chce poświęcić życie Bogu i bliźnim.

 

Matka Marsjany mieszka we wsi Nita w niewielkim domu z zbudowanym z cienkich bambusowych listew spasowanych ze sobą w taki sposób, że przez ścianę można zobaczyć co dzieje się na zewnątrz. Pani Rosalinda, samotnie wychowuje czwórkę młodszego rodzeństwa . Utrzymuje się z pracy jako praczka w domu sąsiadów. O tym, że pierwsze noce Marsjany w szpitalu spędziła śpiąc na podłodzę jej izolatki, powiedziały nam pielęgniarki. Sama wstydziła się przyznać, że nie stać jej na codzienny transport z miasta do rodzinnej wsi.

 

Krew udało nam się zebrać. Zajęło to dwa dni ciągłego jeżdżenia i błagania na kolanach o możliwość wbicia się w żyły potencjalnych dawców. Teraz, Marsjanę czeka długotrwałe leczenie choroby. Pozostawione samemu sobie, jej niemal bezwładne, wątłe ciało, w obliczu beznadziejnej sytuacji finansowej i twardej indonezyjskiej biurokracji, w której nic nie jest pewne, kołysze się na wietrze w stronę świeżego grobu. Dajmy jej szansę. Zatrzymajmy ją w naszym świecie!

 

Ile dokładnie jest potrzebne, nie wiadomo. Pomimo braku wymaganych dokumentów, udało nam się załatwić dla Marsjany ubezpieczenie socjalne. Leczenie szpitalne, może być więc całkowicie darmowe, częściowo subwencjonowane lub w ogóle mogą ubezpieczenia nie uznać. Specyfika indonezyjskiej biurokracji polega na tym, że wszystko zależy od humoru osób papierami się zajmującymi. Biorąc pod uwagę sytuację (nie tylko materialną) rodziny, nawet jeśli leczenie okaże się darmowe, potrzebny jest każdy grosz. Rodzina Marsjany ma w tej chwili wiele zmartwień na głowie. Pomóżmy złagodzić to finansowe. 

 

.......:::::::::: JAK WESPRZEĆ? ::::::::::..........

 
Osoby pragnące wesprzeć Marsjanę od strony finansowej, proszę o wpłatę dowolnej kwoty na podany poniżej, mój osobisty numer konta do dnia 24.10.2012 r. Wpłatę proszę zatytułować "NADZIEJA DLA MARSJANY". Krótki termin wiąże się z tym, że w niedzielę, 28.10.2012 r. opuszczam, najprawdopodobniej już bezpowrotnie, wyspę Flores. !!!!!

 

Za każdą pomoc, serdecznie dziękuję, 

 
Michał Przybylski
Numer konta PKO INTELIGO: 50 1020 5558 1111 1158 6940 1621

 

Możesz również wesprzeć Marsjanę dobrym słowem i pozytywną energią. Napisz krótki list, w dowolnym języku. Przetłumaczymy na Indonezyjski i odczytamy Marsjanie.

Listy proszę kierować na adres: [email protected]

 

CO SIĘ STAŁO?

 

Z Flores, miałem wyjechać w niedzielę, 21 października 2012 roku. Coś mnie zatrzymało. Wynikło coś niepodziewanego. Coś beznadziejnego. Szpital, gruźlica, brak ubezpieczenia i środków do życia. Wyrok? Niekoniecznie. Choć ze śmiercią stykaliśmy się w ostatnim czasie bardzo często, postawiliśmy sobie za punkt honoru by tego życia i uśmiechu nie oddać!

 

Zaczęło się niewinnie. 10 października jeszcze nic nie wskazywało na to, że życie Marsjany zawiśnie na włosku. Pierwszą wizytę Marsjany w szpitalu, opisałem tutaj

 

Po tygodniu, okazało się, że jej stan uległ nagłemu pogorszeniu a siostra przełożona z obawy przed zakażeniem potencjalnie śmiertelną chorobą, usunęła ją z zakonu. Widząc sposób w jaki Marsjana pozostawiana jest samej sobie, sam poczułem się mocno spoliczkowany. Ponieważ Flores to miejsce, w którym nie można na głos rozmawiać na drażliwe tematy, codziennie zwierzałem się publicznie z tego co się dzieje, pisząc update'y na mojej facebookowej tablicy. Poniżej wklejki. 

 

18.10.2012

 
Okazało się, że Marsjana potrzebuje transfuzji. Smutne, ale prawdziwe: została wyrzucona z zakonu za prątkowanie gruźlicą. Odpowiedzialność, łącznie z finansową, za leczenie została przerzucona na rodzinę. Szkoda gadać.

 

Cały dzień na zebranie krwi. Jutro powtórka z rozrywki. 

 

Najpierw wkurzyło mnie, że krew jest płatna a zaraz obok szpitala, przy Czerwonym Krzyżu, stał nowoczesny autobus z napisem DONOR SEKARANG. Jak ktoś oddaje to nic nie dostaje. Ale jak już potrzebuje to musi płacić. Jedna torebka: 40 dolarów. Później, okazało się, że mojej zerówki nikt nie chce. Nawet nie sprawdzili, że jest zdrowa jak krew konia. Potrzebowaliśmy sześć osób. Węże, skorpiony, pijawki i karaluchy wielkości dłoni - normalka, chleb powszedni. Nie cierpię igieł. Mdleję. Chciałem dać, Byłaby już jedna osoba. Nie udało się.

 

Chodząc od jednego gabinetu do drugiego, to z receptą to z listem od lekarza, zaświadczającym o tożsamości pacjentki, miałem wrażenie jakbym stał przed murem biurokracji o supergęstej gramaturze i głową próbował go przebić.

 

Z drugiej strony, ciekawe co by było gdyby ktoś nieprzytomny do takiego szpitala trafił. Skoro jednej osobie udziela się pomocy na oddziale Emergency, a druga lata z papierami, tracąc przytomność warto zadbać wcześniej o rozdwojenie jaźni tak by druga jaźń pozostała przytomna.

 

Zbiórka osób chętnych do podzielenia się płynami ustrojowymi to 2 godziny jazdy wgłąb i po wybrzeżach wyspy w jedną stronę. Razem z rozmowami, zajęło to znacznie więcej. Zebraliśmy cztery. Dwa worki z krwią zostały podane. Jutro, po prośbie, uderzam do jednostki wojskowej. 


Powrót do szpitala późnym wieczorem..... Marsjana miała podpiętą kroplówkę z krwią. Na nasz widok, uśmiechnęła się od ucha do ucha i nawet energicznie usiadła na łóżku, nie wypuszczając z wolnej od igły dłoni różańca. Oprócz niej, w pokoju siedziała jej mama - Rosalinda. Chciałem zrobić zdjęcie ale jakoś tak wyszło, że nie wyciągnąłem nawet aparatu. Nie zdążyłem bo zostałem obściskany przez mamę. Dostałem też prezent. Ręcznie tkany selendang, zwany z Perska "szalem". Jeśli wszystko dobrze pójdzie, selendang pójdzie na licytację podczas zbliżającego się finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
 
Podziękowania za bezinteresowną pomoc..... rachunek sumienia..... jak najbardziej miałem interes. Znów mi wyszło, że egocentrykiem jestem. W połowie dnia, kiedy osoba, którą poprosiłem o pomoc przy papierologii poddała się, mój tok myśleniowy wyglądał tak: "Tyle czasu minęło, coś robimy a stoimy w miejscu i tak na prawdę nic nie załatwiliśmy. Czas już zainwestowany. Poddamy się, będzie zmarnowany, pociągniemy dalej, będzie satysfakcja. Porażka nie wchodzi w grę!"
19.10.2012
 
ALHAMDULLILAH - zebraliśmy tyle krwi dla Marsjany ile było trzeba. BISMILLAH na dalsze leczenie.
 
Pomysł z bazami wojskowymi był świetny.... tyle tylko, że żołnierze oddawali już krew dwa tygodnie temu..... dla Czerwonego Krzyża, który w razie potrzeby każe sobie za tą krew słono płacić. W sumie i tak zrobili nam przysługę bo w tym kraju mogli mnie aresztować z zarzutami o szpiegostwo.... w Indonezji, od baz wojskowych lepiej trzymać się z daleka. Mieliśmy też dwóch dawców, których straciliśmy. Ale po kolei.
 
Policja - spóźniliśmy się. Trzeba nam było przyjść podczas porannego apelu.
 
Praktycznie, wszędzie gdzie uderzaliśmy byliśmy spóźnieni bo albo już ktoś krew dał, albo nikt nie miał grupy B+, którą szukaliśmy, albo tej osoby już tam nie było.
 
Zrezygnowanie, powrót do szpitala.... dzień stracony? "Chyba łatwie nam będzie pieniądze zebrać niż tą krew.... idziemy wziąć kredyt w Czerwonym Krzyżu". Wzięliśmy - nie kredyt, ale.... praktycznie, ukradliśmy tą krew bo przyszło mi do głowy żeby poprosić ładnie panią by worki z krwią zniknąć. Skoro wszystkim rządzi biurokracja, to przecież można wpisać w papiery, że krew była i nie ma. Udało się. Alhamdullilah.
 
W tym samym momencie, przyszedł jeszcze dawca, z którym umówiliśmy się na pięć godzin wcześniej. Jeden woreczek więc odrobiliśmy.
 
Transfuzja załatwiona. Leczenie gruźlicy powinno zacząć się w najbliższych dniach.
 
Zakon, z którego Marsjana została za chorobę wyrzucona rzucał nam kłody pod nogi. Wszytko dlatego, że potrzebowaliśmy dzień wcześniej kogoś na miejscu w szpitalu do kierowania dawców, których przysłaliśmy do właściwego gabinetu. Poprosiliśmy siostry. "Ona już nie jest siostrą. Niech rodzina się zajmie". Chamstwo. Nie chciałem robić dodatkowych problemów więc nie odbierałem telefonu by mój niewyparzony język nie palnął czasem czegoś głupiego.
 
No to sobie dziś siostra przełożona sama z siebie przyszła na miejsce i.... wystraszyła nam dawców, których już mieliśmy: "Kto będzie za to płacić?". Po jakimś czasie, próbowała nam zrobić kazanie "że to Bóg zadecyduje o jej losie a, skoro nam tak zależy to służymy Szatanowi bo jej życie należy do Boga a nie do nas". No cóż? Moja adekwatna do znieczulicy odpowiedź była taka, że chyba zostanę ekskomunikowany..... no, chyba, że coś z tym zakonem jest nie tak..... Z drugiej strony to o niepobożnym zachowaniu podziałało jak dodatkowa motywacja. Z punktu widzenia siostry, ciągniemy z Bogiem linę.... jeśli przeciągniemy na naszą stronę, wychodzi na to, że jesteśmy silniejsi ;-).
 
Ręce i nogi opadają. Zakonnica, która dała swoje życie zgromadzeniu, została z tego zgromadzenia w ciężkim stanie wykluczona i przekazana w ręce biednej, mało zaradnej matki, z którą nie widziała się ponad rok. Transfuzja załatwiona, ale jak coś później wyskoczy? Ja się stąd planuje usunąć. Zostaje jedna osoba, która razem ze mną latała, a która ma swoje życie i swoje problemy.... coś zaradzimy....
 
20.10.2012
 
Dziś dowiedzieliśmy się, że Marsjana nie może skorzystać z ubezpieczenia społecznego bo..... ani ona, ani jej mama nie mają ważnego KTP (dowodu osobistego). Dowody tożsamości w Indonezji są datowane. Do tego, ktoś sobie ostatnio wymyślił akcję masowej ich wymiany. No cóż, przynajmniej na krwi zaoszczędziliśmy.
 
Siostry, w których zakonie była o żadnych kosztach nie chcą słyszeć. Właściwie to nasza wina, że do szpitala trafiła.
 
Przed nami oszacowanie kosztów leczenia i zbiórka pieniędzy. Gdzie? Ciężko powiedzieć - najlepiej w miejscach gdzie zbiera się dużo ludzi ogłaszać tego typu rzeczy, ale....
 
.... W kościołach ryzykujemy stygmą dla dziewczyny - większość populacji Flores to Katolicy. Społeczeństwo jest dość konserwatywne. Jeśli opiszemy prawdziwą historię, wchodzimy w konflikt z zakonem, z którego została usunięta. Wystarczy jakaś zła historia sióstr przeciwko niej.... komu uwierzą? Są jeszcze meczety, ale.... już w ogóle by z tego konflikt religijny wyszedł. Wykombinujemy coś dyplomatycznego.
 
Światełko w tunelu dał nam Jonta - pracownik organizacji Swiss Contact, który z własnej inicjatywy podejmie się prowadzenia finansów. To przez jego konto wpłyną dotacje, które zostaną wypłacone rodzinie z dokładnością do jednej setnej rupii.
 
Dzisiejsza wizyta była specyficzna.... w sumie już się przyzwyczaiłem, że ludzie tutaj bez powodu znikają. Miałem przed oczyma różne, nieprzyjemne widoki. Łóżko po osobie, która przebywała z Marsjaną w dwuosobowej izolatcę stało puste - zgon nastąpił w nocy. W grupowej sali obok, płacz, krzyki i gromadka osób wokół jednego łóżka z sinofioletową sylwetką. Ktoś umarł? Umarła dziewczyna - 20-letnia. Nie zrozumiałem dokładnie na co.... zakażenie rany, z którą do szpitala trafiła.... gronkowiec?
 
21.10.2012
 
W starciu z biurokracją, poddaję się i idę na łatwiznę..... będzie zbiórka bez określania dokładnych potrzeb.
 
Dlaczego tak? Jest niedziela. Biuro, które zajmuje się rachunkami w szpitalu, jest zamknięte. Nie byliśmy w stanie dopytać się o konkretne koszty. Patrząc na koszt doby w szpitalnej izolatcę, szacunkowo, z uwzględnieniem tego ile mogły kosztować podane leki potrzeba będzie ok. 250 dolarów.
 
Tylko, że.... istnieje alternatywna możliwość załatwienia ubezpieczenia społecznego i darmowej obsługi szpitalnej. Wszystko okaże się dopiero jutro i pewnie będzie kosztować jeden dzień. Będziemy próbować, ale równocześnie, dziś wieczorem lub jutro rano ogłosimy zbiórkę bez określenia potrzeb po polskiej stronie. Moi znajomi zostają na miejscu. Ja ruszam się w niedzielę i chciałbym pomóc póki jestem. Zwłaszcza, że z Polski da się zebrać więcej niż z Indonezji. Jestem leniem patentowanym jeśli chodzi o matematykę. Szczerze mówiąc, nie chce mi się w szczegółowe kalkulacje ile nam potrzeba bawić. Jeśli okaże się, że dostaniemy więcej niż potrzeba na leczenie, nadwyżki i tak się rodzinie Marsjany przydadzą.
 
22.10.2012
 
Coś nam się udało, coś nam się nie udało. Polegliśmy przy kolejnej próbie oceny kosztów leczenia szpitalnego Marsjany. Właściwie to nie próbie tylko podrygu bo już wcześniej poddaliśmy się z matematyko-rachunkowością. Stojąc w kolejcę w kasie widzięliśmy jak ludzie płacą dziesiątki milionów rupii (tysiące dolarów). Facet zaraz przed nami płacił 5 milionów (czyli ok. 500 dolarów) za.... zmarłego w szpitalukuzyna. Cholera.... po indonezyjsku, szpital nazywa się "rumah sakit" (dom chorych). Ten się "rumah mati" (dom zmarłych) powinien nazywać. Co przychodzimy to jakiś zgon. Ciekawe ile polskie szpitale zaliczają zejść dziennie.
 
Nie udało nam się również założyć konta w banku jej mamie... ilekroć pojawialiśmy się w banku, był zamknięty. Urlop przez cały rok.... godziny otwarcia: 8-12, 14-15 - wychodzi 5 godzin pracy dziennie - można pracę hobbistycznie sobie potraktować. Co dziś robisz? A skoczę do banku obsłużyć paru klientów.
 
Dziś miał być wypis. Takiego dostaliśmy rano smsa. Marsjana miała być skierowana na leczenie w swoim domu z codziennymi wizytami na zastrzyk. Błędna informacja. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, nikt nic nie wiedział. Wypis będzie jak wszystkie testy wyjdą na tyle dobrze by można było ją puścić.
 
Za to, udało nam się zrobić trzy rzeczy:
 
1. Ubezpieczenie społeczne - przejechaliśmy do sołectwa Nity z mamą Marsjany i powiedzieliśmy, że jej KTP jest w trakcie przetwarzania. Bez żadnych napiwków, urzędnicy wystawili nam dokument. Nie wiem dlaczego wcześniej się nie udało. Czyli leczenie może kosztować.... nic, tyle co za leki, majątek.... zależy jak się w nogawcę uleży temu kto będzie wypis dawał.
2. Ogłosiliśmy zbiórkę po polskiej stronie. Zbiórka po stronie indonezyjskiej jest w trakcie indonezyjskiej korekty. Za teksty odpowiedzialny jestem ja, a że niedługo wyjeżdżam, trzeba polską zbiórkę potraktować uderzeniowo. Indonezyjską, dalej poprowadzi już Jonta
3. Pływanie. Na plażę wczoraj nie zdążyłem bo był odpływ. Ale za to dziś udało mi się wskoczyć na godzinkę do ciepłego, czystego morza, i biorąc naturallny hydromasaż, oderwać się od tego całego galimatiasu.
 
Marsjana nie wygląda najlepiej, ale w porównaniu do stanu w jakim do szpitala trafiła jest świetnie. Są energiczne ruchy, jest uśmiech, jest nadzieja. Pojawiło się uczucie wychodzenia na prostą. Koniec gonitwy i początek spokojnego ciągnięcia sprawy dalej. Z tego całego braku musztry i goniącego czasu, wtarłem sobie przez przypadek w oko chilli..... szczęście w nieszczęściu, mała Melan rozbiła sobie wczoraj palucha u nogi więc kupiłem sól fizjologiczną i sobie od razu w oko wlałem......

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

25.10.2012 20:17
DZIĘKUJEMY! Ciężko nam wyrazić wdzięczność prostym słowem "dziękuję". W ciągu niecałych trzech dni, z Polski, udało nam się zebrać 1293 zł, czyli 3.800.000 rupii indonezyjskich. Wpłaty były bardzo hojne. Pieniądze, pieniędzmi, ale wpłacając daliście coś więcej. Daliście nadzieję i wiarę w solidarność. Można żyć w biedzie i, jeśli na co dzień jest co do garnka włożyć, być szczęśliwym. Zawsze, jednak, przydaje się jakieś zabezpieczenie. Jakaś poduszka. Coś na czarną godzinę, "na wszelki wypadek". Ale co jeśli ten "wszelki wypadek" będzie miał akurat miejsce a my nie mieliśmy czym wcześniej naszej poduszki wypchać? Nie jesteśmy sami na tym świecie. Otacza nas ponad siedem miliardów istot podobnych do nas. Nie ma znaczenie wyznanie, narodowość czy kolor skóry. Szczególnie w XXI wieku, odczuć można wyraźnie, że wszyscy razem, wspólnymi wysiłkami, budujemy ten świat. Cierpienie jednego jest, tak na prawdę, cierpieniem ogółu. Dobro każdego z nas to rzecz wspólna, cosa nostra. Pomagając innym, pośrednio, pomagamy więc i sobie. Kto wie, czy wśród osób, do których wyciągnęliśmy w ciągu ostatnich kilku dni dłoń, nie znajduje się przyszły wynalazca leku na HIV? Nie wiadomo jaki będzie ostateczny koszt leczenia Marsjany. Nagły przypadek, udało nam się załatwić za darmo. Wymagało to jednak dużo wysiłku, zaparcia i czasu. Momentami, miałem wrażenie, że walę głową próbując przebić gruby, mur biurokracji. Specyfika indonezyjskich urzędów polega na tym, że albo trzeba się nalatać, albo płacić. A jak nie to, nie ma przebacz, hasta la vista, bejbe po drugiej stronie. Dzięki Waszemu wsparciu, Marsjana nie będzie musiała już martwić się o finansową stronę swojego leczenia. Jak potoczy się dalej jej życie, nie mam pojęcia. Pewne jest to, że wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem, wznieciliśmy z powrotem ledwo tlący się płomień. Jeszcze zbiórka wśród indonezyjskich znajomych. Ci najbliżsi dali już nam bardzo wiele. Praktycznie jak wyczarowany pojawił się przed nami motor, którego potrzebowaliśmy by jeździć za krwią. Ot tak, po prostu - nie na chwilę, tylko na 24 godziny przez kilka kolejnych dni. Przyjaciółka, która mi towarzyszyła, wytrzymała z moim charakterkiem prawie cały tydzień co też jest nie lada wyczynem. W momencie zwątpienia, z Czerwonego Krzyża, magicznie zniknęły potrzebne woreczki z krwią. Jonta, mimo bardzo napiętego grafiku pracy, samodzielnie zgłosił się do prowadzenia zbiórki po stronie indonezyjskiej - wśród swoich znajomych z rodzinnej Sumatry. Wyszło na to, że pomocy finansowej szukaliśmy jedynie na zewnątrz. Z jednej strony głupio. Z drugiej, ktoś wcześniej czy później zadałby pytanie dlaczego Marsjana była siostrą i już nie jest. Ktoś chciałby wyciągnąć konsekwencje. Wyjaśnienie sprawy wiązałoby się z niepotrzebnym stresem dla dziewczyny, która tego stresu powinna w tej chwili unikać. Gdyby ktoś chciał jeszcze wspomóc Marsjanę z rodziną - paczką lub dobrym słowem w wersji papierowej, podam adres, ale dopiero w sobotę. Dziś, kiedy przekazywaliśmy jej Wasze wsparcie z Polski, zapomniałem zapytać.

24.10.2012 05:50
Z góry dziękuję za każde wsparcie. Jednocześnie, bardzo proszę nie wysyłać pieniążków po 24.10.2012. Dziś ostatni dzień zbiórki. Krótki termin dlatego, że w niedzielę wyjeżdżam z Flores. Dlatego, muszę zamknąć zbiórkę dziś o północy i przekazać rodzinie Marsjany pieniążki jutro i ew. jeśli jakieś przelewy się zagubią i opóźnią, w piątek. Pozdrawiam gorąco, Michał Przybylski

pucybut 23.10.2012 21:26
Warto ratować ludzkie życie. Jeżeli mienicie się CHRZEŚCIJANAMI uratujcie kobietę. Niewazne gdzie mieszka, ważne jest życie drugiego człowieka. Ja już wpłaciłem stówkę, która być może da nadzieję na uratowanie życia.

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama
III Bieg Pamięci mjr. Hubala

III Bieg Pamięci mjr. Hubala

30 kwietnia 2026 r., minie 86. lat od śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” który zginął w zagajniku pod Anielinem. Stowarzyszenie „Hubalowa Rodzina” postanowiło uczcić pamięć tego bohaterskiego żołnierza organizując w tym dniu kolejny, „III Bieg Pamięci mjr. Hubala” z Tomaszowa Mazowieckiego do Kolonii Zawada. Bieg rozpoczniemy od pomnika mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, znajdującego się przed Jednostką Wojskową i zakończymy w Kolonii Zawada. Przed jego rozpoczęciem planujemy krótką uroczystość patriotyczną zakończoną złożeniem pod pomnikiem kwiatów i zapaleniem zniczy pamięci. Trasa biegu długości około 5 kilometrów. Uczestnikami „II Biegu Pamięci mjr Hubala” będą przede wszystkim uczniowie szkół ponadpodstawowych z tereny Tomaszowa Maz. i powiatu tomaszowskiego a także kilkuosobowa ekipy żołnierzy z 25. Batalionu Dowodzenia który nosi imię mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Nie będzie to bieg w którym liczy się zwycięstwo. Będzie to bieg którym uczcimy pamięć mjr. „Hubala” a wszyscy uczestnicy którzy pokonają trasę biegu otrzymają pamiątkowe medale za uczestnictwo. Przewidujemy udział  około 250 uczestników biegu. P R O G R A M„III Biegu Pamięci mjr. Hubala” pod patronatem honorowym Marszałka Województwa Łódzkiego godz. 11.00 -  zbiórka uczestników biegu na stadionie sportowym przed jednostką wojskową ul Piłsudskiego 72 godz. 11.30 – przejście uczestników II Biegu Pamięci pod pomnik mjr H. Dobrzańskiego „Hubala.godz. 11.45    – uroczystość patriotyczna przed pomnikiem, powitanie uczestników, składanie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy pamięcigodz. 12.00 – start uczestników „II Biegu Pamięci mjr. Hubala”,godz. 13.00 – 14.00 – mata biegu Kolonia Zawada, ul. Kasztanowa 8 (Bar Janosik)godz. 14.15 – wręczanie uczestnikom pamiątkowych medali za uczestnictwo w biegugodz. 14.30 – uroczystość zakończenia biegu przy pomniku mjr H. Dobrzańskiego „Hubala” w Kolonii Zawadagodz. 15.00 – spotkanie integracyjne uczestników bieguData rozpoczęcia wydarzenia: 30.04.2026

Polecane

Najbliższe noce z przymrozkami. Temperatura przy gruncie może spaść nawet do minus 8 stopniLechia Tomaszów Mazowiecki zagra z Wigrami Suwałki. W sobotę mecz przy NowowiejskiejIII Bieg Pamięci mjr. Hubala w Tomaszowie Mazowieckim. Patriotyczne wydarzenie już 30 kwietniaCBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFSzpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie Mazowieckim
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 9°C Miasto: Tomaszów Mazowiecki

Ciśnienie: 1023 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwdTreść komentarza: Właśnie po to jest konkurs.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: The BillTreść komentarza: Można zapytać Macierewicza, czy nie ma kogoś w swoich zasobach ...Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Jeszcze niech się zajmą przeprowadzoną kilka lat temu modernizacją ewidencji budynków i gruntów w pow. tomaszowskim. Jk została przeprowadzona i za ile.Źródło komentarza: CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Czyli prezes wybrany, potrzebny tylko konkurs żeby go uwierzytelnić.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: TMTreść komentarza: A mianowany został jak?Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagi
Reklama
Skarpetki zdrowotne frotte ze srebrem

Skarpetki zdrowotne frotte ze srebrem

Skład:bawełna 80%, Prolen® Siltex ze srebrem 17%, Lycra® 3% Wielkości:35-37, 38-40, 41-43, 44-46, 47-49 (oprócz koloru białego i szarego)        (według ZN-JJW-P-005)Konstrukcja:Skarpetki nieuciskające Medic Deo® Silver to komfortowe skarpetki zdrowotne wykonane z naturalnej przędzy bawełnianej z dodatkiem jonów srebra. Skarpety ze srebrem Medic Deo® Silver mogą dzięki temu służyć jako naturalne wsparcie w profilaktyce i leczeniu różnych schorzeń stóp i nóg!Specjalna konstrukcja cholewki i niewielka domieszka nowoczesnego włókna Lycra® w całym wyrobie powodują idealne bezuciskowe przyleganie do nóg i maksymalną elastyczność - nietamowanie przepływu krwi i komfort nawet dla opuchniętych nóg.Dzięki działaniu przędzy z jonami srebra, wzmocnionemu apreturą antybakteryjną i antygrzybiczną Sanitized®, skarpetki hamują rozwój mikrobów i zapobiegają jednocześnie przykremu zapachowi podczas użytkowania. Miejsca stóp narażone na otarcia i urazy są chronione przez miękką trójwarstwową dzianinę frotte. Opaska elastyczna na śródstopiu zapobiega przesuwaniu się skarpetki na nodze.Skarpetki nadają się znakomicie do aktywności fizycznej. Do produkcji skarpetek jest używana czysta bawełna - naturalna przędza najwyższej jakości.SKARPETKI ZAREJESTROWANE JAKO WYRÓB MEDYCZNYZ pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora 
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama