Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 01:20
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Solidarni z Marsjaną, czyli gorący apel o nadzieję w walcę z beznadzieją

Od jakiegoś czasu publikujemy regularnie bloga Michała Przybylskiego z jego podróży dookoła świata, w którą wybrał się ponad rok temu. Tym razem jego zapiski, to równocześnie apel o pomoc dla młodej, chorej dziewczyny. Jeśli możecie, pomóżcie i rozpowszechnijcie prośbę na waszych Facebookach

 

21- letnia Marsjana Dua Gero była siostrą w zakonie Sióstr Franciszkanek w Maumere, na indonezyjskiej wyspie Flores. Jej problemy zaczęły się 10 października 2012 roku, kiedy obudziła się z wysoką gorączką i krwiopluciem. Okazało się, że jest chora na gruźlicę.

 

Mimo rozpoczęcia terapii, 18 października, stan Marsjany gwałtownie się pogorszył. Konieczna była trasfuzja krwi. Do szpitala, odwoziłem ją razem z niewielką, plastikową torbą, w której mieścił się cały jej życiowy dobytek. Siostra przełożona, z obawy przed zakażeniem potencjalnie śmiertelną chorobą, tego dnia usunęła ją z zakonu. Dziewczyna, która chciała poświęcić życie zgrupowaniu, w krytycznym momencie, została z niego wyrzucona i przekazana pod opiekę mamy - Pani Rosanindy. To było dla niej pierwsze spotkanie z rodziną od dnia wstąpienia na duchową ścieżkę. Szkoda, że w takim miejscu i w takich okolicznościach. Mimo tego co ją spotkało, Marsjana nadal czuje powołanie i chce poświęcić życie Bogu i bliźnim.

 

Matka Marsjany mieszka we wsi Nita w niewielkim domu z zbudowanym z cienkich bambusowych listew spasowanych ze sobą w taki sposób, że przez ścianę można zobaczyć co dzieje się na zewnątrz. Pani Rosalinda, samotnie wychowuje czwórkę młodszego rodzeństwa . Utrzymuje się z pracy jako praczka w domu sąsiadów. O tym, że pierwsze noce Marsjany w szpitalu spędziła śpiąc na podłodzę jej izolatki, powiedziały nam pielęgniarki. Sama wstydziła się przyznać, że nie stać jej na codzienny transport z miasta do rodzinnej wsi.

 

Krew udało nam się zebrać. Zajęło to dwa dni ciągłego jeżdżenia i błagania na kolanach o możliwość wbicia się w żyły potencjalnych dawców. Teraz, Marsjanę czeka długotrwałe leczenie choroby. Pozostawione samemu sobie, jej niemal bezwładne, wątłe ciało, w obliczu beznadziejnej sytuacji finansowej i twardej indonezyjskiej biurokracji, w której nic nie jest pewne, kołysze się na wietrze w stronę świeżego grobu. Dajmy jej szansę. Zatrzymajmy ją w naszym świecie!

 

Ile dokładnie jest potrzebne, nie wiadomo. Pomimo braku wymaganych dokumentów, udało nam się załatwić dla Marsjany ubezpieczenie socjalne. Leczenie szpitalne, może być więc całkowicie darmowe, częściowo subwencjonowane lub w ogóle mogą ubezpieczenia nie uznać. Specyfika indonezyjskiej biurokracji polega na tym, że wszystko zależy od humoru osób papierami się zajmującymi. Biorąc pod uwagę sytuację (nie tylko materialną) rodziny, nawet jeśli leczenie okaże się darmowe, potrzebny jest każdy grosz. Rodzina Marsjany ma w tej chwili wiele zmartwień na głowie. Pomóżmy złagodzić to finansowe. 

 

.......:::::::::: JAK WESPRZEĆ? ::::::::::..........

 
Osoby pragnące wesprzeć Marsjanę od strony finansowej, proszę o wpłatę dowolnej kwoty na podany poniżej, mój osobisty numer konta do dnia 24.10.2012 r. Wpłatę proszę zatytułować "NADZIEJA DLA MARSJANY". Krótki termin wiąże się z tym, że w niedzielę, 28.10.2012 r. opuszczam, najprawdopodobniej już bezpowrotnie, wyspę Flores. !!!!!

 

Za każdą pomoc, serdecznie dziękuję, 

 
Michał Przybylski
Numer konta PKO INTELIGO: 50 1020 5558 1111 1158 6940 1621

 

Możesz również wesprzeć Marsjanę dobrym słowem i pozytywną energią. Napisz krótki list, w dowolnym języku. Przetłumaczymy na Indonezyjski i odczytamy Marsjanie.

Listy proszę kierować na adres: [email protected]

 

CO SIĘ STAŁO?

 

Z Flores, miałem wyjechać w niedzielę, 21 października 2012 roku. Coś mnie zatrzymało. Wynikło coś niepodziewanego. Coś beznadziejnego. Szpital, gruźlica, brak ubezpieczenia i środków do życia. Wyrok? Niekoniecznie. Choć ze śmiercią stykaliśmy się w ostatnim czasie bardzo często, postawiliśmy sobie za punkt honoru by tego życia i uśmiechu nie oddać!

 

Zaczęło się niewinnie. 10 października jeszcze nic nie wskazywało na to, że życie Marsjany zawiśnie na włosku. Pierwszą wizytę Marsjany w szpitalu, opisałem tutaj

 

Po tygodniu, okazało się, że jej stan uległ nagłemu pogorszeniu a siostra przełożona z obawy przed zakażeniem potencjalnie śmiertelną chorobą, usunęła ją z zakonu. Widząc sposób w jaki Marsjana pozostawiana jest samej sobie, sam poczułem się mocno spoliczkowany. Ponieważ Flores to miejsce, w którym nie można na głos rozmawiać na drażliwe tematy, codziennie zwierzałem się publicznie z tego co się dzieje, pisząc update'y na mojej facebookowej tablicy. Poniżej wklejki. 

 

18.10.2012

 
Okazało się, że Marsjana potrzebuje transfuzji. Smutne, ale prawdziwe: została wyrzucona z zakonu za prątkowanie gruźlicą. Odpowiedzialność, łącznie z finansową, za leczenie została przerzucona na rodzinę. Szkoda gadać.

 

Cały dzień na zebranie krwi. Jutro powtórka z rozrywki. 

 

Najpierw wkurzyło mnie, że krew jest płatna a zaraz obok szpitala, przy Czerwonym Krzyżu, stał nowoczesny autobus z napisem DONOR SEKARANG. Jak ktoś oddaje to nic nie dostaje. Ale jak już potrzebuje to musi płacić. Jedna torebka: 40 dolarów. Później, okazało się, że mojej zerówki nikt nie chce. Nawet nie sprawdzili, że jest zdrowa jak krew konia. Potrzebowaliśmy sześć osób. Węże, skorpiony, pijawki i karaluchy wielkości dłoni - normalka, chleb powszedni. Nie cierpię igieł. Mdleję. Chciałem dać, Byłaby już jedna osoba. Nie udało się.

 

Chodząc od jednego gabinetu do drugiego, to z receptą to z listem od lekarza, zaświadczającym o tożsamości pacjentki, miałem wrażenie jakbym stał przed murem biurokracji o supergęstej gramaturze i głową próbował go przebić.

 

Z drugiej strony, ciekawe co by było gdyby ktoś nieprzytomny do takiego szpitala trafił. Skoro jednej osobie udziela się pomocy na oddziale Emergency, a druga lata z papierami, tracąc przytomność warto zadbać wcześniej o rozdwojenie jaźni tak by druga jaźń pozostała przytomna.

 

Zbiórka osób chętnych do podzielenia się płynami ustrojowymi to 2 godziny jazdy wgłąb i po wybrzeżach wyspy w jedną stronę. Razem z rozmowami, zajęło to znacznie więcej. Zebraliśmy cztery. Dwa worki z krwią zostały podane. Jutro, po prośbie, uderzam do jednostki wojskowej. 


Powrót do szpitala późnym wieczorem..... Marsjana miała podpiętą kroplówkę z krwią. Na nasz widok, uśmiechnęła się od ucha do ucha i nawet energicznie usiadła na łóżku, nie wypuszczając z wolnej od igły dłoni różańca. Oprócz niej, w pokoju siedziała jej mama - Rosalinda. Chciałem zrobić zdjęcie ale jakoś tak wyszło, że nie wyciągnąłem nawet aparatu. Nie zdążyłem bo zostałem obściskany przez mamę. Dostałem też prezent. Ręcznie tkany selendang, zwany z Perska "szalem". Jeśli wszystko dobrze pójdzie, selendang pójdzie na licytację podczas zbliżającego się finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
 
Podziękowania za bezinteresowną pomoc..... rachunek sumienia..... jak najbardziej miałem interes. Znów mi wyszło, że egocentrykiem jestem. W połowie dnia, kiedy osoba, którą poprosiłem o pomoc przy papierologii poddała się, mój tok myśleniowy wyglądał tak: "Tyle czasu minęło, coś robimy a stoimy w miejscu i tak na prawdę nic nie załatwiliśmy. Czas już zainwestowany. Poddamy się, będzie zmarnowany, pociągniemy dalej, będzie satysfakcja. Porażka nie wchodzi w grę!"
19.10.2012
 
ALHAMDULLILAH - zebraliśmy tyle krwi dla Marsjany ile było trzeba. BISMILLAH na dalsze leczenie.
 
Pomysł z bazami wojskowymi był świetny.... tyle tylko, że żołnierze oddawali już krew dwa tygodnie temu..... dla Czerwonego Krzyża, który w razie potrzeby każe sobie za tą krew słono płacić. W sumie i tak zrobili nam przysługę bo w tym kraju mogli mnie aresztować z zarzutami o szpiegostwo.... w Indonezji, od baz wojskowych lepiej trzymać się z daleka. Mieliśmy też dwóch dawców, których straciliśmy. Ale po kolei.
 
Policja - spóźniliśmy się. Trzeba nam było przyjść podczas porannego apelu.
 
Praktycznie, wszędzie gdzie uderzaliśmy byliśmy spóźnieni bo albo już ktoś krew dał, albo nikt nie miał grupy B+, którą szukaliśmy, albo tej osoby już tam nie było.
 
Zrezygnowanie, powrót do szpitala.... dzień stracony? "Chyba łatwie nam będzie pieniądze zebrać niż tą krew.... idziemy wziąć kredyt w Czerwonym Krzyżu". Wzięliśmy - nie kredyt, ale.... praktycznie, ukradliśmy tą krew bo przyszło mi do głowy żeby poprosić ładnie panią by worki z krwią zniknąć. Skoro wszystkim rządzi biurokracja, to przecież można wpisać w papiery, że krew była i nie ma. Udało się. Alhamdullilah.
 
W tym samym momencie, przyszedł jeszcze dawca, z którym umówiliśmy się na pięć godzin wcześniej. Jeden woreczek więc odrobiliśmy.
 
Transfuzja załatwiona. Leczenie gruźlicy powinno zacząć się w najbliższych dniach.
 
Zakon, z którego Marsjana została za chorobę wyrzucona rzucał nam kłody pod nogi. Wszytko dlatego, że potrzebowaliśmy dzień wcześniej kogoś na miejscu w szpitalu do kierowania dawców, których przysłaliśmy do właściwego gabinetu. Poprosiliśmy siostry. "Ona już nie jest siostrą. Niech rodzina się zajmie". Chamstwo. Nie chciałem robić dodatkowych problemów więc nie odbierałem telefonu by mój niewyparzony język nie palnął czasem czegoś głupiego.
 
No to sobie dziś siostra przełożona sama z siebie przyszła na miejsce i.... wystraszyła nam dawców, których już mieliśmy: "Kto będzie za to płacić?". Po jakimś czasie, próbowała nam zrobić kazanie "że to Bóg zadecyduje o jej losie a, skoro nam tak zależy to służymy Szatanowi bo jej życie należy do Boga a nie do nas". No cóż? Moja adekwatna do znieczulicy odpowiedź była taka, że chyba zostanę ekskomunikowany..... no, chyba, że coś z tym zakonem jest nie tak..... Z drugiej strony to o niepobożnym zachowaniu podziałało jak dodatkowa motywacja. Z punktu widzenia siostry, ciągniemy z Bogiem linę.... jeśli przeciągniemy na naszą stronę, wychodzi na to, że jesteśmy silniejsi ;-).
 
Ręce i nogi opadają. Zakonnica, która dała swoje życie zgromadzeniu, została z tego zgromadzenia w ciężkim stanie wykluczona i przekazana w ręce biednej, mało zaradnej matki, z którą nie widziała się ponad rok. Transfuzja załatwiona, ale jak coś później wyskoczy? Ja się stąd planuje usunąć. Zostaje jedna osoba, która razem ze mną latała, a która ma swoje życie i swoje problemy.... coś zaradzimy....
 
20.10.2012
 
Dziś dowiedzieliśmy się, że Marsjana nie może skorzystać z ubezpieczenia społecznego bo..... ani ona, ani jej mama nie mają ważnego KTP (dowodu osobistego). Dowody tożsamości w Indonezji są datowane. Do tego, ktoś sobie ostatnio wymyślił akcję masowej ich wymiany. No cóż, przynajmniej na krwi zaoszczędziliśmy.
 
Siostry, w których zakonie była o żadnych kosztach nie chcą słyszeć. Właściwie to nasza wina, że do szpitala trafiła.
 
Przed nami oszacowanie kosztów leczenia i zbiórka pieniędzy. Gdzie? Ciężko powiedzieć - najlepiej w miejscach gdzie zbiera się dużo ludzi ogłaszać tego typu rzeczy, ale....
 
.... W kościołach ryzykujemy stygmą dla dziewczyny - większość populacji Flores to Katolicy. Społeczeństwo jest dość konserwatywne. Jeśli opiszemy prawdziwą historię, wchodzimy w konflikt z zakonem, z którego została usunięta. Wystarczy jakaś zła historia sióstr przeciwko niej.... komu uwierzą? Są jeszcze meczety, ale.... już w ogóle by z tego konflikt religijny wyszedł. Wykombinujemy coś dyplomatycznego.
 
Światełko w tunelu dał nam Jonta - pracownik organizacji Swiss Contact, który z własnej inicjatywy podejmie się prowadzenia finansów. To przez jego konto wpłyną dotacje, które zostaną wypłacone rodzinie z dokładnością do jednej setnej rupii.
 
Dzisiejsza wizyta była specyficzna.... w sumie już się przyzwyczaiłem, że ludzie tutaj bez powodu znikają. Miałem przed oczyma różne, nieprzyjemne widoki. Łóżko po osobie, która przebywała z Marsjaną w dwuosobowej izolatcę stało puste - zgon nastąpił w nocy. W grupowej sali obok, płacz, krzyki i gromadka osób wokół jednego łóżka z sinofioletową sylwetką. Ktoś umarł? Umarła dziewczyna - 20-letnia. Nie zrozumiałem dokładnie na co.... zakażenie rany, z którą do szpitala trafiła.... gronkowiec?
 
21.10.2012
 
W starciu z biurokracją, poddaję się i idę na łatwiznę..... będzie zbiórka bez określania dokładnych potrzeb.
 
Dlaczego tak? Jest niedziela. Biuro, które zajmuje się rachunkami w szpitalu, jest zamknięte. Nie byliśmy w stanie dopytać się o konkretne koszty. Patrząc na koszt doby w szpitalnej izolatcę, szacunkowo, z uwzględnieniem tego ile mogły kosztować podane leki potrzeba będzie ok. 250 dolarów.
 
Tylko, że.... istnieje alternatywna możliwość załatwienia ubezpieczenia społecznego i darmowej obsługi szpitalnej. Wszystko okaże się dopiero jutro i pewnie będzie kosztować jeden dzień. Będziemy próbować, ale równocześnie, dziś wieczorem lub jutro rano ogłosimy zbiórkę bez określenia potrzeb po polskiej stronie. Moi znajomi zostają na miejscu. Ja ruszam się w niedzielę i chciałbym pomóc póki jestem. Zwłaszcza, że z Polski da się zebrać więcej niż z Indonezji. Jestem leniem patentowanym jeśli chodzi o matematykę. Szczerze mówiąc, nie chce mi się w szczegółowe kalkulacje ile nam potrzeba bawić. Jeśli okaże się, że dostaniemy więcej niż potrzeba na leczenie, nadwyżki i tak się rodzinie Marsjany przydadzą.
 
22.10.2012
 
Coś nam się udało, coś nam się nie udało. Polegliśmy przy kolejnej próbie oceny kosztów leczenia szpitalnego Marsjany. Właściwie to nie próbie tylko podrygu bo już wcześniej poddaliśmy się z matematyko-rachunkowością. Stojąc w kolejcę w kasie widzięliśmy jak ludzie płacą dziesiątki milionów rupii (tysiące dolarów). Facet zaraz przed nami płacił 5 milionów (czyli ok. 500 dolarów) za.... zmarłego w szpitalukuzyna. Cholera.... po indonezyjsku, szpital nazywa się "rumah sakit" (dom chorych). Ten się "rumah mati" (dom zmarłych) powinien nazywać. Co przychodzimy to jakiś zgon. Ciekawe ile polskie szpitale zaliczają zejść dziennie.
 
Nie udało nam się również założyć konta w banku jej mamie... ilekroć pojawialiśmy się w banku, był zamknięty. Urlop przez cały rok.... godziny otwarcia: 8-12, 14-15 - wychodzi 5 godzin pracy dziennie - można pracę hobbistycznie sobie potraktować. Co dziś robisz? A skoczę do banku obsłużyć paru klientów.
 
Dziś miał być wypis. Takiego dostaliśmy rano smsa. Marsjana miała być skierowana na leczenie w swoim domu z codziennymi wizytami na zastrzyk. Błędna informacja. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, nikt nic nie wiedział. Wypis będzie jak wszystkie testy wyjdą na tyle dobrze by można było ją puścić.
 
Za to, udało nam się zrobić trzy rzeczy:
 
1. Ubezpieczenie społeczne - przejechaliśmy do sołectwa Nity z mamą Marsjany i powiedzieliśmy, że jej KTP jest w trakcie przetwarzania. Bez żadnych napiwków, urzędnicy wystawili nam dokument. Nie wiem dlaczego wcześniej się nie udało. Czyli leczenie może kosztować.... nic, tyle co za leki, majątek.... zależy jak się w nogawcę uleży temu kto będzie wypis dawał.
2. Ogłosiliśmy zbiórkę po polskiej stronie. Zbiórka po stronie indonezyjskiej jest w trakcie indonezyjskiej korekty. Za teksty odpowiedzialny jestem ja, a że niedługo wyjeżdżam, trzeba polską zbiórkę potraktować uderzeniowo. Indonezyjską, dalej poprowadzi już Jonta
3. Pływanie. Na plażę wczoraj nie zdążyłem bo był odpływ. Ale za to dziś udało mi się wskoczyć na godzinkę do ciepłego, czystego morza, i biorąc naturallny hydromasaż, oderwać się od tego całego galimatiasu.
 
Marsjana nie wygląda najlepiej, ale w porównaniu do stanu w jakim do szpitala trafiła jest świetnie. Są energiczne ruchy, jest uśmiech, jest nadzieja. Pojawiło się uczucie wychodzenia na prostą. Koniec gonitwy i początek spokojnego ciągnięcia sprawy dalej. Z tego całego braku musztry i goniącego czasu, wtarłem sobie przez przypadek w oko chilli..... szczęście w nieszczęściu, mała Melan rozbiła sobie wczoraj palucha u nogi więc kupiłem sól fizjologiczną i sobie od razu w oko wlałem......

Podziel się
Oceń

Komentarze

25.10.2012 20:17
DZIĘKUJEMY! Ciężko nam wyrazić wdzięczność prostym słowem "dziękuję". W ciągu niecałych trzech dni, z Polski, udało nam się zebrać 1293 zł, czyli 3.800.000 rupii indonezyjskich. Wpłaty były bardzo hojne. Pieniądze, pieniędzmi, ale wpłacając daliście coś więcej. Daliście nadzieję i wiarę w solidarność. Można żyć w biedzie i, jeśli na co dzień jest co do garnka włożyć, być szczęśliwym. Zawsze, jednak, przydaje się jakieś zabezpieczenie. Jakaś poduszka. Coś na czarną godzinę, "na wszelki wypadek". Ale co jeśli ten "wszelki wypadek" będzie miał akurat miejsce a my nie mieliśmy czym wcześniej naszej poduszki wypchać? Nie jesteśmy sami na tym świecie. Otacza nas ponad siedem miliardów istot podobnych do nas. Nie ma znaczenie wyznanie, narodowość czy kolor skóry. Szczególnie w XXI wieku, odczuć można wyraźnie, że wszyscy razem, wspólnymi wysiłkami, budujemy ten świat. Cierpienie jednego jest, tak na prawdę, cierpieniem ogółu. Dobro każdego z nas to rzecz wspólna, cosa nostra. Pomagając innym, pośrednio, pomagamy więc i sobie. Kto wie, czy wśród osób, do których wyciągnęliśmy w ciągu ostatnich kilku dni dłoń, nie znajduje się przyszły wynalazca leku na HIV? Nie wiadomo jaki będzie ostateczny koszt leczenia Marsjany. Nagły przypadek, udało nam się załatwić za darmo. Wymagało to jednak dużo wysiłku, zaparcia i czasu. Momentami, miałem wrażenie, że walę głową próbując przebić gruby, mur biurokracji. Specyfika indonezyjskich urzędów polega na tym, że albo trzeba się nalatać, albo płacić. A jak nie to, nie ma przebacz, hasta la vista, bejbe po drugiej stronie. Dzięki Waszemu wsparciu, Marsjana nie będzie musiała już martwić się o finansową stronę swojego leczenia. Jak potoczy się dalej jej życie, nie mam pojęcia. Pewne jest to, że wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem, wznieciliśmy z powrotem ledwo tlący się płomień. Jeszcze zbiórka wśród indonezyjskich znajomych. Ci najbliżsi dali już nam bardzo wiele. Praktycznie jak wyczarowany pojawił się przed nami motor, którego potrzebowaliśmy by jeździć za krwią. Ot tak, po prostu - nie na chwilę, tylko na 24 godziny przez kilka kolejnych dni. Przyjaciółka, która mi towarzyszyła, wytrzymała z moim charakterkiem prawie cały tydzień co też jest nie lada wyczynem. W momencie zwątpienia, z Czerwonego Krzyża, magicznie zniknęły potrzebne woreczki z krwią. Jonta, mimo bardzo napiętego grafiku pracy, samodzielnie zgłosił się do prowadzenia zbiórki po stronie indonezyjskiej - wśród swoich znajomych z rodzinnej Sumatry. Wyszło na to, że pomocy finansowej szukaliśmy jedynie na zewnątrz. Z jednej strony głupio. Z drugiej, ktoś wcześniej czy później zadałby pytanie dlaczego Marsjana była siostrą i już nie jest. Ktoś chciałby wyciągnąć konsekwencje. Wyjaśnienie sprawy wiązałoby się z niepotrzebnym stresem dla dziewczyny, która tego stresu powinna w tej chwili unikać. Gdyby ktoś chciał jeszcze wspomóc Marsjanę z rodziną - paczką lub dobrym słowem w wersji papierowej, podam adres, ale dopiero w sobotę. Dziś, kiedy przekazywaliśmy jej Wasze wsparcie z Polski, zapomniałem zapytać.
24.10.2012 05:50
Z góry dziękuję za każde wsparcie. Jednocześnie, bardzo proszę nie wysyłać pieniążków po 24.10.2012. Dziś ostatni dzień zbiórki. Krótki termin dlatego, że w niedzielę wyjeżdżam z Flores. Dlatego, muszę zamknąć zbiórkę dziś o północy i przekazać rodzinie Marsjany pieniążki jutro i ew. jeśli jakieś przelewy się zagubią i opóźnią, w piątek. Pozdrawiam gorąco, Michał Przybylski
pucybut 23.10.2012 21:26
Warto ratować ludzkie życie. Jeżeli mienicie się CHRZEŚCIJANAMI uratujcie kobietę. Niewazne gdzie mieszka, ważne jest życie drugiego człowieka. Ja już wpłaciłem stówkę, która być może da nadzieję na uratowanie życia.

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy? Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:46
Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista. Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:04
Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”. Data dodania artykułu: 12.06.2026 09:11
12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną. Data dodania artykułu: 11.06.2026 20:40
Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów. Data dodania artykułu: 11.06.2026 02:05
11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026
Helios RePlay: Pianista

Helios RePlay: Pianista

Wyjątkowy seans filmowyHelios zaprasza na pokaz filmu Pianista w ramach cyklu Helios RePlay. To okazja, by ponownie zobaczyć cenione dzieło Romana Polańskiego na dużym ekranie.Co warto wiedzieć?Na plakacie podano datę seansu: 14 czerwca. Wydarzenie odbywa się w kinie sieci Helios. Szczegóły dotyczące dokładnej godziny i konkretnego adresu nie zostały wskazane na grafice.W 1939 roku Szpilman jest cenionym pianistą i kompozytorem, który mieszka wraz z rodziną w Warszawie. Kiedy do stolicy wkraczają naziści, życie żydowskiego muzyka zamienia się w koszmar: traci kolejne prawa, trafia do getta, obserwuje dwa powstania i próbuje przetrwać w zniszczonym mieście. Pomaga mu przypadek, łut szczęścia oraz miłość do muzyki.W ramach Helios RePlay zabierzemy Was w podróż do świata kina, które na stałe zapisało się w historii. Zaprezentujemy filmy, które zdobyły status kultowych – tytuły, do których chętnie wracamy, ponieważ wciąż potrafią poruszać, bawić i inspirować. Projekt uwzględni ponadczasowe klasyki, jak również produkcje ważne dla młodszych pokoleń kinomanów. Chcemy przypominać te wyjątkowe tytuły tam, gdzie wybrzmiewają najlepiej – na wielkim ekranie, z najwyższej jakości dźwiękiem. Helios RePlay to okazja, by ponownie spotkać się z filmami, które stały się częścią naszej kultury i które najlepiej ogląda się właśnie tutaj – w kinie Helios. Data rozpoczęcia wydarzenia: 14.06.2026

Polecane

Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika? Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze 12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM „Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama