Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 23 sierpnia 2026 22:32
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Malezja (Kuala Lumpur) - Miejska dżungla i... no właśnie i co?

U Jessin zatrzymałem się tylko na jedną... noc, która zlała się właściwie z dniem. W jednym, wielkim domu swoich rodziców, na raz, gościła grupę prawie 20 przyjezdnych. Po popołudniowym śniadaniu, wszyscy zaczęli się powoli rozjeżdżać w stronę.... Kuala Lumpur, zwanego przez Malezyjczyków KejElem. Tam czekało już na mnie kilka kolejnych osób z couchsurfingu.

 

Autostop złapał się praktycznie sam i to bez wychodzenia na drogę. Tym razem, w towarzystwie Kasi z Polski i Funkiego z Malezji. Dojazd do stolicy (300 km) prywatnym autem w postaci Protona, przypominającego nieco Opla Vectrę, zajął nam prawie 8 godzin. Wszystko przez ogromne korki spowodowane głównie sezonem wakacyjnym i..... idiotycznym rozstawieniem bramek na, przyzwoitej jakości, autostradzie - nie na rampach zjazdowych tylko co kilkadziesiąt kilometrów na głównej trasie.

 

Ktokolwiek wymyślił takie rozwiązanie powinien dostać Order Uśmiechu..... cynicznego. Ja narzekałem na samo rozwiązanie a Funky narzekał, wręcz rzucał soczystym i krwistym mięskiem, po co w ogóle autostrady są płatne skoro zostały zbudowane z podatków potrąconych od ciężkiej pracy Malezyjczyków. Powinien się cieszyć, że chociaż na paliwie go panowie w garniturach nie okradają.

 

W Malezji litr benzyny kosztuje mniej niż 2 ringgit (mniej niż 2 zł.). Powód? Nie tylko własne złoża ropy, ale jeszcze dotacje zamiast podatków. Jak to działa - nie mam pojęcia, ale podobnie jak mnie nie mieściło się początkowo w głowie, że rząd może dopłacać do benzyny, tak i niektórzy Malezyjczycy nie mogą pojąć jak można za to płacić podatek. I to drakoński podatek, biorąc pod uwagę, że ile by nie kosztowała w hurcie surowa ropa, cenę podaje się za baryłkę, która mieści prawie 159 litrów.

 

 

Ciekawe, ile ropy kosztowały szkło i blacha potrzebne do wybudowania Petronas Tower - najwyższych na Świecie bliźniaczych wież.

 

Funky, zaraz po wjeździe do Kuala Lumpur, zrobił mi przyspieszoną wycieczkę po centrum miasta opowiadając co jest co. W końcu, wyrzucił mnie na dworcu KL Sentral. Wszedłem do środka, uderzając do bankomatu. Głównym powodem dlaczego nie miałem przy sobie gotówki było to, że w Songai Kolok, nie mogłem znaleźć żadnego bankomatu Aeon, nie pobierającego prowizji od wypłaty.

 

Później, cały dzień jechałem do Kuantan, gdzie Jessin, praktycznie od razu zawiozła mnie na imprezę, z której ruszyliśmy się dopiero późnym popołudniem następnego dnia. Czyli, najzwyczajniej w świecie, żaden bankomat nie był mi po drodze. Zapytałem hinduskich taksówkarzy o Chinatown, w którym miały być tanie hostele. Powiedzieli, że daleko, że 10 kilometrów, że na piechotę, że nie opłaca się iść i że za 50 zł. mnie zawiozą.

 

Świetnie rozwinięty transport publiczny - szkoda tylko, że nie działa 24 godziny na dobę.

 

Zrezygnowałem. Moim priorytetem, właściwie, nie było znalezienie miejsca na nocleg a jakiejś skromnej kolacji - choćby w postaci chipsów z 7-eleven. Po odejściu kawałek od stacji, dołączył do mnie Malezyjczyk o chińskich korzeniach, który słyszał całe zamieszanie z taksówkarzami. Powiedział, że zaprowadzi mnie do taniego hostelu w Chinatown.

 

Na miejscu, okazało się, że łóżko w dormitorium kosztuje 15 ringgit (15 zł). Mogę zobaczyć pokój? Hmmm, dziękuję. Wróciłem na stację. Warunki na sen bardziej komfortowe, do tego czysto, za darmo i dookoła kręcą się ochroniarze. Panowie zrobili mi pobudkę o 8 rano. Zasnąłem z powrotem. Obudziłem się znowu o 11. Wyszedłem zobaczyć sobie centrum Kuala Lumpur za dnia, zaczynając oczywiście od śniadania w..... hinduskiej knajpcę, które kosztowało mnie całe 2.5 ringgit (2.5 zł.) - za świeży, wysmażany na miejscu naleśnikowy chleb roti ze słodkim, skondensowanym mlekiem i czarną, gorzką kawę.

 

Multikulturowe miejsca świetnie działają na podniebienie.

 

Po śniadaniu rozejrzałem się za kartą SIM. Pierwszy sklep: 25 ringgit. Coooo? Łączność potrzebna, ale bez przesady. Rok wcześniej, np. Turcję zrobiłem w całości bez karty Sim. Ba, nawet mapy nie miałem. Kolejna próba: 15 ringgit. Już lepiej, kto da mniej? 10 ringgit - jest, jest - pani w czerwonej bluzeczce i szarej chuście przysłaniającej głowę. 

 

Nocleg w brudnym dormitorium za 15 ringgit czy w klimatyzowanej stacji kolejowej z takim widokiem zaraz obok zupełnie za darmo?

 

 

 

 

Skontaktowałem się z Ravinem i Joy z couchsurfingu i umówiliśmy się na wczesny wieczór. Prawie cały dzień kręciłem się po, podobno nudnym, Kuala Lumpur, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia.

 

Po pierwsze - za egzotyczną nazwę. Co tam znaczenie (Błotniste Ujście)? Liczy się brzmienie. Po drugie, za różnorodność kulturowo-etniczną. W jakim innym miejscu, bardzo łatwo zobaczyć na przykład jak kręci się film Bollywood?

 

W ilu innych miastach panie w pełnych burkach spacerują obok dziewczyn w krótkich mini-spódniczkach podczas gdy z meczetu rozchodzi się głośne Allah-u-Akbar? Islam? Widoczny na każdym kroku. Najbardziej w misternych zdobieniach budynków tworzących kontrast dla minimalistycznych, nowoczesnych wieżowców, z których najbardziej charakterystycznym są oczywiście dwie bliźniacze wieże Petronas Towers - do 2004 roku, najwyższy budynek na świecie. Obecnie, nadal zajmują pierwsze miejsce w rankingu najwyższych "bliźniaków" świata. Na mnie, osobiście najbardziej zrobiła wrażenie prosta w kształcie, ale bardzo bogato zdobiona stara siedziba koncernu Petronas.

 

Bollywood na ulicy od kuchni.

 

Po trzecie, za naturę. Kuala Lumpur to prawdziwa, miejska dżungla, w której ciągle toczy się, widoczna na każdym kroku, walka człowieka z naturą. Dżungla ma to do siebie, że w niektórych miejscach, bez maczety ani rusz. Zalanie takich połaci porośniętego niegdyś gęstą sałatą terenu betonem musiało kosztować bardzo dużo wysiłku i czasu.

 

KL to jedna z tych metropolii, na siłę wyrwanych z mocnych szponów dżungli. Dziką, tropikalną sałatkę można spotkać na każdym kroku.

 

Czwartym powodem mojej miłości do tego miasta było towarzystwo, w które wpadłem. Towarzystwo, które cały czas się zmieniało dzięki gościnności Joy i Ravina. Ich rekord to 15 osób w 4-pokojowym mieszkaniu z dwiema łazienkami ulokowanym na 18 piętrze budynku, z którego tarasu można podziwiać panoramę miasta. Prośbę o kanapę wysłałem na trzy dni. Zostałem ponad tydzień.

 

To był tydzień późnych pobudek, wczesnego wstawania, jedzenia ogromnego, domowego śniadania w porze lunchu, lunchu w porze kolacji i kolacji w porze śniadania. Galimatias? Niekoniecznie, zważywszy na to, że bardzo cenię sobie możliwość dłuższego pospania a, i tak, udało mi się zebrać w środku nocy, wydrukować potwierdzenie fikcyjnego biletu lotniczego i poświęcić dwa śniadania na wizytę w ambasadzie Indonezji.

 

Rodzinnie.... :-).

 

Niestety, jak to w życiu bywa, nie ma 100-procentowej sielanki. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że niedługo skończy się łatwe podróżowanie. Autostop przez Europę Wschodnią, Bliski Wschód, Chiny, Hong Kong? Łatwizna - znalezienie pracy w Chinach - bułka z masłem i przyjemność z jedzenia. Robienie wiz w biegu z niekompletną, czasem dorabianą na miejscu przy pomocy prostych programów do edycji tekstu, dokumentacją? Pestka. Autostop zygzakiem przez Azję Południowo-Wschodnią? Banał. Prawie 29.000 kilometrów lądem z wykorzystaniem autostopu, w tym, ok. 1.500km pięcioma pociągami.... wielkiemico? Małemico... W końcu te wszystkie kraje łączą się drogami a teraz?

 

No właśnie - gdzie teraz? A w ogóle, to co to jest mico?

 

Malezja jest tak ulokowana, że pojawia się pytanie gdzie dalej? Jak dalej? Czym dalej? Oto właśnie stanąłem przed dylematem: za 300 kilometrów, kończy mi się ląd pod stopami i trzeba coś zaaranżować. Zniknąłem z facebooka, po odbiorze indonezyjskiej wizy, ograniczyłem wychodzenie poza dom i rozkminiałem. Bardzo mocno i ciężko rozkminiałem patrząc na mapę na wprost, do góry nogami, z każdego stopnia w każdą stronę i nawet od tyłu i.... nic  żadnego mostu, kładki czy choćby jakiejś kry lodowej. Mogę wrócić się do góry, ale chcąc zjechać w dół, z każdej strony, jak nie cieśnina czy zatoka to morze. A nawet jak wrócę do góry to gdzie dalej? Jak piłeczka we flipperach. Czyżbym utknął w Euroazji? Nie, nie, nie - po prostu, przyszła pora wprowadzić w życie rozwiązania niekonwencjonalne. A w którą stronę i gdzie, zależy jak się w bokserkach ułoży. Czy się uda? Trzymajcie kciuki.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

adarus2 15.06.2012 16:19
Wpław się człowieku przez morze wybierasz? Nasze trzymanie kciuków raczej nie pomoże.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Weekend pod znakiem tragedii, nowych przepisów i sportowych emocji. Najważniejsze informacje 22–23 sierpnia

To był weekend, w którym wiadomości układały się w wyjątkowo mocny i miejscami ponury obraz. W Krakowie samochód wypadł z jezdni i wjechał w rodzinę idącą chodnikiem – rodzice nie żyją, ich ośmiomiesięczne dziecko walczy o życie. W Nowej Hucie zginął 36-letni mężczyzna, a policja zatrzymała w tej sprawie dziewięć osób. Nad Polską przeszły gwałtowne burze, strażacy interweniowali ponad osiem tysięcy razy. Jednocześnie w życie weszły nowe przepisy dotyczące patostreamingu oraz transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw par jednopłciowych. A na sportowych arenach mieliśmy wszystko: rekord Polski Klaudii Kazimierskiej, pewne zwycięstwo siatkarek i bolesną porażkę Igi Świątek. Data dodania artykułu: 23.08.2026 22:20
Weekend pod znakiem tragedii, nowych przepisów i sportowych emocji. Najważniejsze informacje 22–23 sierpnia

W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

W niedzielę wchodzi w życie zakaz patostreamingu. Przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających m.in. przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Jeżeli treści te będą przedstawiały dziecko, kara może wynieść do pięciu lat. Data dodania artykułu: 23.08.2026 14:35
W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze

Są takie daty, w których historia układa się jak niezwykła playlista. Najpierw ciężkie, niemal złowrogie akordy wielkiej polityki, później walka o wolność, a na końcu Bowie, Johnny Cash, The Rolling Stones, Joy Division i Madonna. 23 sierpnia jest właśnie takim dniem. To także data szczególna dla europejskiej pamięci – rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Data dodania artykułu: 23.08.2026 09:48
Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze

Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

Dziś jest piątek, 233. dzień roku. Wschód słońca o godz. 5.26, zachód o godz. 19.51. Imieniny obchodzą: Paulina, Wiktoria, Anastazy, Bernard, Franciszek i Maksymilian. Data dodania artykułu: 21.08.2026 06:42
Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, prowadzi nas przez niemal tysiąc lat historii. Od narodzin Bolesława Krzywoustego, przez Bolesława Prusa i Brata Alberta, dramat Zagłady, powstańczą Warszawę i czołgi tłumiące Praską Wiosnę, aż po współczesną debatę o bezpieczeństwie Polski. Wieczorem historia ustąpi miejsca futbolowi – aż cztery polskie drużyny będą walczyły o europejskie puchary. Data dodania artykułu: 20.08.2026 06:49
20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

Podatkowa zapowiedź, która może zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach części pracujących Polaków. Kolejna podwyżka maksymalnych cen paliw. Więcej samolotów NATO nad Polską. Nowy zwrot w śledztwie dotyczącym wysadzenia Nord Stream, tragedia polskich pielgrzymów na Węgrzech i zwycięstwo Igi Świątek. Środa, 19 sierpnia, przyniosła wiadomości z gatunku tych, które jednego dnia prowadzą od domowego portfela aż po wielką geopolitykę. Data dodania artykułu: 19.08.2026 23:33
Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

19 sierpnia w historii Polski zadziwiająco często pojawia się w chwilach przełomu. Tego dnia wybierano króla, rozpoczynało się powstanie, rodził się legendarny prezydent Warszawy, a Tadeusz Mazowiecki otrzymywał misję stworzenia rządu, który stał się symbolem końca pewnej epoki. Ale 19 sierpnia ma też swoją muzykę: od Ginger Bakera i Iana Gillana, przez Queen i Deep Purple, po Pet Shop Boys i Björk. Data dodania artykułu: 19.08.2026 07:07
19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

19 sierpnia nie jest świętem łatwego optymizmu. Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej przypomina o ludziach, którzy jadą tam, skąd inni uciekają. Z wodą, lekarstwami i żywnością. Czasem tylko z apteczką i telefonem satelitarnym. Coraz częściej płacą za to życiem. Data dodania artykułu: 18.08.2026 07:37
Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna
Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera w sierpniu 2026Zapraszamy na pokaz filmu „Gorzkie święta” w ramach cyklu Kino Konesera. To propozycja dla miłośników ambitnego kina i twórczości Pedro Almodóvara.Na plakacie zapowiedziano seans na 24 sierpnia 2026. Wydarzenie organizowane jest pod marką Helios, a film prezentowany jest jako tytuł wyróżniony obecnością w konkursie głównym festiwalu w Cannes 2026. Pedro Almodóvar w szczytowej formie w jednym ze swoich najbardziej osobistych filmów. „Gorzkie święta”, jego pierwsza od 5 lat hiszpańskojęzyczna produkcja, ma wszystko, za co widzowie kochają jego kino: namiętność, intensywne kolory, przewrotny humor i pełnokrwiste postaci, które wymykają się prostym schematom. Czterdziestoletnia Elza (Bárbara Lennie) po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na żałobę. Dopiero atak paniki zmusza ją do zatrzymania się i wyruszenia w podróż, która stanie się konfrontacją z przeszłością, utraconymi relacjami i niespełnionymi pragnieniami. Opowieść o tym, jak pamięć, fikcja i pragnienia nieustannie przepisują nasze życie. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 24.08.2026

Polecane

Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter

Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter

Są piosenki, których nie da się już później słuchać obojętnie. Pierwszy wspólny koncert. Utwór puszczony w samochodzie podczas nocnego powrotu. Płyta słuchana w mieszkaniu, które dopiero zaczynało być „nasze”. Refren, przy którym wystarczy jedno spojrzenie i oboje wiedzą, o co chodzi. Okazuje się, że owo banalne pytanie: „Czego słuchasz?” może być w miłości znacznie poważniejsze, niż się wydaje. Austriaccy naukowcy zbadali pary i odkryli, że partnerów zdecydowanie częściej łączy podobny gust muzyczny niż podobna osobowość. Czy zatem zamiast znaków zodiaku na pierwszej randce powinniśmy porównywać playlisty? Nie tak szybko. Ale coś wyraźnie jest na rzeczy. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:30
Nie wysokość mandatu, lecz pewność kary. Czy da się zatrzymać drogową brawurę? Chłodny oddech końcówki lata. Poniedziałek z chmurami, we wtorek więcej słońca L4 może przerwać urlop. Ale wakacje za granicą nie chronią przed kontrolą ZUS W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu Ekstraklasa piłkarska – trener Widzewa: należał nam się rzut karny MARATON NIE PATRZ W DÓŁ 23 sierpnia. Dwa totalitaryzmy, miliony ofiar. Tomaszów też ma swoją pamięć Widzew prowadził 3:1, choć od 7. minuty grał w dziesiątkę. Śląsk wyrwał remis w końcówce Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter FolkArt 2026 w Spale. Organizatorzy dziękują sponsorom, partnerom i mediom Fakty nie wystarczą. Algorytmy karmią nas tym, w co już wierzymy
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Do psikuta(s)a z s. Mistrzu bez s: czasy komuny, czyli czasy nakazowo-rozdzielcze w gospodarce już dawno minęły. Kiedyś towarzysze z "kumiteteu": miejskiego/wojewódzkiego, cyntralnego pzpr podejmowali stosowną uchwałę jedynie słusznej partii, w której to uchwale pisali, że np. w Tomaszowie lub w innym pipidówku MA BYĆ wybudowana np. fabryka prezerwatyw i socjalistyczne państwo polskie (prywatnych inwestorów przecież wtedy nie było) taką fabrykę budowało, a przy okazji gdzieś blisko budowało również cichy, dyskretny burdel dla towarzyszy sekretarzy partyjnych i innych, komunistycznych dostojników. Teraz państwo nic nie buduje, a budują PRYWATNI inwestorzy. I tych PRYWATNYCH inwestorów nikt nie musi "ściągać". Oni sami szukają odpowiednich lokalizacji dla swoich planowanych inwestycji. Im zależy tylko na jednym: aby to państwo nie przeszkadzało im (inaczej: aby im nie wpierd....o się) w realizację ich prywatnych inwestycji. Zwłaszcza lokalnych inwestycji. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: aaaaa Treść komentarza: Pranie pieniędzy ? Nie widzę innego wytłumaczenia na tę niepotrzebną inwestycję. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Zapewne nie sam. To tylko źle świadczy o miłościwie panującym i jego kadrach. Wydaje się, że obowiązuje tam zasada im mniej umie tym bardziej się nadaje. Źródło komentarza: Kolejna porażka radnego donosiciela? Leszek Ogórek utrzyma mandat Autor komentarza: Asd Treść komentarza: a móże po żarciu w MD warto się przejść??? Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Czekacie (redakcja) na jakieś sensacje ze strony internautów? Tu nie ma żadnych sensacji. Pijany debil ma być odpowiednio ukarany i to powinien być koniec tej internetowej sensacji. Jednak, dobrze byłoby dowiedzieć się w przyszłości, jak ten polski sąd ukarze tego debila. Źródło komentarza: Zabarykadował się i groził eksplozją gazu. Prokuratura ujawnia szczegóły dramatycznej akcji w Tomaszowie Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo! Bardzo dobry material powyżej. Zawiera podstawowe założenia w Kościele Katolickim, a jednocześnie zawiera informacje o tym, jak zachowanie tej gnidy dworskiej odbiega od katolickich założeń i równocześnie stawia zarzuty pod adresem funkcjonariuszy Archidiecezji, którzy zapominają, w czyim imieniu działają. Materiał bardzo dobry, ale będzie mało skuteczny, bo z każdą, dobrze zorganizowaną sitwą jeszcze nikt nie wygrał. Amen. Źródło komentarza: Milczenie też jest decyzją. Ile trzeba screenów, żeby Kościół i szkoła zaczęły reagować?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama