Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 20 października 2026 12:51
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Tajlandia (Bangkok) - Miasto tysiąca i jednej pokusy

Tydzień w Bangkoku to nie był jakiś byle jaki tydzień. To był czas kiedy przyszło mi zmierzyć się z moimi najgłębszymi lękami i rozterkami. Przypomniał mi się Pakistan gdzie doszedłem do wniosku, że świetnie mógłbym się odnaleźć w roli sapera. Cięcie kolorowych kabelków byłoby nawet fajne. Czego tu się bać? Jeden błąd i bum, po wszystkim. Jest stres, jest presja - są idealne warunki pracy. A jak jeszcze do tego pojawi się presja czasowa w postaci np. parcia na pęcherz? No genialnie wręcz. Miny? Bomby? Broń? Narkotyki? Strach? Męskie ręce na moich pośladkach w BTSie, kobiety mówiące barytonem i faceci w sukienkach - to dopiero budzi strach i to nie mały.

 

Po śniadaniu z Freddiem i kilkoma jego birmańskimi znajomymi w muzułmańskiej knajpcę, wyszedłem na główną drogę kawałek za terminal autobusowy. Kierowcy w Tajlandii mają dziwną tendencję do podrzucania autostopowiczów akurat do najbliższego dworca.

 

Dobrym rozwiązaniem jest ustawienie się za terminalem lub gdzieś pomiędzy miastami. Ważne żeby droga była bo gdzieś po środku dżungli łatwo byłoby pewnie machać, ale skutek byłby marny. Kierowca, który się zatrzymał, a którego angielskiego, za cholerę nie mogłem zrozumieć, zawiózł mnie do 7-11, gdzie wręczył mi słodki chleb i wodę. Następnie, podjechał kawałek przed siebie, zawrócił na U-turnie, odstawił na postój busów, dał mi bilet do Tak za 80 bahtów (8zł za 100 kilometrów!!!!), zrobił charakterystyczny południowoazjatycki ukłon i odjechał.

 

Po pierwszych trzech kwadransach drogi mój wynik wyniósł -2 (słownie: minus dwa) kilometry. Na skrzyżowanie z superhajłejem dojechałem klimatyzowanym busem. Drogę opóźniły ustawione co kilkanaście kilometrów blokady policyjne skierowane na kontrolę pod kątem nielegalnych imigrantów z Birmy.

 

W Mae Sot leżącym po tajskiej stronie Mostu Przyjaźni, celnicy siedzą i liczą bahty. Prawdziwa granica zaczyna się dopiero dalej. Gdyby tak nie mieć dokumentów i każdemu dawać po 20 bahtów, szybko możnaby zbankrutować. Ode mnie nikt paszportu nie wołał. Może nie przypominam birmańczyka?

 

Dalej też poszło łatwo. Odszedłem kawałek od skrzyżowania za światła. Po kilku minutach, zatrzymał się pierwszy pickup. Miałem szczęście bo wiatr się obraził, chmury się gdzieś pochowały, wskazówki tajskich zegarków sprowadzanych z Chin pokazywały coś około południa, a ja nie lubię klimatyzacji. Co innego jazda z tyłu na pacę. Kierowca mówił trochę po angielsku, ale i tak, znów nie mogłem zrozumieć dokąd jechał. Miał mnie wysadzić w Kampheng Phet. Wysadził mnie kilkadziesiąt kilometrów dalej w Nakhon Sawan. Przez cały czas nie zrobiliśmy żadnego postoju na toaletę a prezent w postaci wody mineralnej od obydwu kierowców dał o sobie znać mniej więcej w połowie drogi. Do tego, musiałem się trochę powiercić żeby znaleźć jak najlepsze miejsce.

 

Zła pozycja i przy większych prędkościach wiatr dosłownie wali w bębenki uszne. Przypomniał mi się test tupecików w różnych kabrioletach przeprowadzany kiedyś w Top Gear. Każdy tupecik zwiewało do czasu aż panowie przetestowali jakiegoś Mercedesa z wynalazkiem nazywającym się wiatrochron. Najlepsza pozycja w pickupie to oczywiście pozycja siedząca, tyle że tyłem do kierunku jazdy z plecami opartymi o tylną szybę tak żeby głowa była poniżej linii dachu. Przez mój pęcherz testowałem różne sposoby siedzenia i ten okazał się faktycznie najlepszy. Nie wiało ani trochę.

 

W Nakhon Sawan było już trochę gorzej. Najpierw musiałem poszukać toalety. Po okresie Buddyjskiego Nowego Roku, nie wypada już wylewać żadnych płynów z samochodu. Później musiałem przejść całe miasto bo, oczywiście, tajski hajłej ma tendencję przecinania samego, zakorkowanego, centrum. Długo też nikt nie chciał się zatrzymać. W końcu jest, jest - kolejny pickup. Tym razem, trafił mi się kierowca nie tylko mówiący po angielsku ale jeszcze jadący aż 20 kilometrów od Bangkoku. Niestety nie miałem radochy z jazdy na pacę. Musiałem męczyć się z ustawioną na pełną parę klimatyzacją. Z drugiej strony i tak lepsze to niż tzw. Vip Busy, w których białopośladkowcy skarżą się, że jest im zimno. Faktycznie, w oczach azjatyckich właścicieli firm transportowych, im niższa temperatura, tym większy prestiż. Niedługo będą chwalić się śniegiem w autobusach. Po drodzę zatrzymaliśmy się na kilku farmach słodkiej kukurydzy. Niestety, chociaż bardzo chciałem się dowiedzieć czym różni się słodka kukurydza od tej zwykłej, nie dane było mi spróbować ani świeżego, ani przegotowanego produktu. Dowiedziałem się za to, że tajskie produkty rolne mają problemy na rynku europejskim ze względu na stosowanie cen dumpingowych. U nas po prostu nie może być tanio bo jest to nielegalne.

 

Mój zbawiciel, którego imię zapomniałem a wizytówkę zgubiłem odstawił mnie najdalej jak tylko mógł. Już wjeżdżając na rozległe przedmieścia Bangkoku, spodobało mi się to miasto za świetne rozwiązanie komunikacyjne. Zamiast obwodnicy, wybudowano tutaj płatną drogę ekspresową nad głównymi arteriami miasta. Kierowcy mają zatem wybór - albo płacić i jechać szybko, albo stać w korkach. Trasa jest zawsze taka sama, tyle, że GPS-y sobie z nią nie radzą. Może byłoby to dobre rozwiązanie dla problemu płatnych/bezpłatnych autostrad w Polsce?

 

Zawsze mówiłem żeby przed jakimkolwiek remontem drogi wybudować nową drogę obok. W Bangkoku buduje się drogi piętrowo.

 

Wysiadłem na przystanku autobusowym. Zbyt ciemno było na łapanie stopa więc pomyślałem, że do miasta dojadę jednym z wielu autobusów przypominających niektóre nasze tabory MZK z linii Classic - tyle, że bardziej wyeksploatowane. Powinno być więc tanio. Nic z tego. Nawet rdzenni mieszkańcy stolicy nie potrafią rozkminić autobusów, którymi nie jeżdżą na codzień bez pomocy google. W kolejnych dniach znalazłem na to idealny sposób - tymbardziej, że autobusy są o wiele tańsze niż tzw. skytrain. Podreptałem kawałek dalej i wszedłem na pierwsze, nadal bezpłatne, piętro drogi, która w jakiś sposób urosła w tym miejscu do trzech kondygnacji. Zatrzymywali się tylko kierowcy charakterystycznych różowych taksówek. W końcu zatrzymał się radiowóz - policjant wygonił mnie znów na dół. A taką wygodną pakę mieli! Znowu postałem trochę licząc na to, że nikt mnie nie rozjedzie. W końcu podeszła młodo wyglądająca pani w podejrzanym makijażu i zaproponowała że mnie podrzuci kawałek. Podwiozła mnie do stacji BTS (metra) i poprosiła ładnie o 5.000 bahtów (500 zł.). Podziękowałem grzecznie i pochwaliłem za świetne poczucie humoru.

 

Nawet rodowici mieszkańcy Bangkoku nie mogą się połapać w autobusach bez użycia googli. Z czasem, i na to znalazłem sposób.

 

Metrem, z którego można podziwiać panoramę Bangkoku dojechałem do samego centrum, w którym mój host z couchsurfingu, Mark, miał się tego wieczoru akurat spotkać ze znajomymi. Dziwne miejsce i dziwne osoby w okolicznych barach, ale cóż.... w końcu wiedziałem, że byłem w mieście "tysiąca i jednej pokusy". Mark przedstawił mnie "Moooooo" - takiego imienia w Tajlandii używał Muhammad. Powód? Tajowie nie potrafili wymówić jego prawdziwego imienia. Ja też zacząłem się przedstawiać jako Michael albo Misha bo z krótkiego Mike wszyscy robili jeszcze krótsze Mai.

 

Metro pod miastem..... nuuuuuuudaaaaaa. Im wyżej tym lepszy widok.

 

Po suto zakrapianej alkoholem imprezie, która dla mnie skończyła się na trzeźwo ze względu na to, że wszyscy pili znienawidzoną przeze mnie whiskey, pojechaliśmy do wielkiego domu Marka, który zaczął mi tłumaczyć układ ulic w stolicy, polecając najważniejsze atrakcje. Widząc jak Mark daje mi mapę, nie mogłem się skupić na tym co mówi łypiąc niepozornie jednym z oczu na jego siostrę i udając, że słucham. Nic nie pamiętam z tamtej rozmowy. Najważniejsze było, że dostałem mapę. I tak, kilka następnych dni spędziłem z Muhammadem z Iranu.

 

Podobnie jak większość poznanych przeze mnie Persów, Muhammad cierpi na kompleks przesytu Azadi (wolności). Chwali się ilością znajomych na zablokowanym w Persji facebooku, pije dużo alkoholu i demonstracyjnie je przyrządzone na różny sposób prosiaki. Mimo wszystko, nadal jest typowym Irańczykiem - gościnnym, uprzejmym i inteligentnym. Mieliśmy bardzo dużo wspólnych i bardzo dużo dzielących nas tematów. Największą różnicą było to, że Mooooo marzy o ułożeniu sobie życia w Tajlandii i odwleka moment powrotu do ojczyzny, a ja z chęcią wróciłbym do Iranu. Dzięki niemu, również, rozkminiłem autobusy. Kiedy byłem w Teheranie, metro kosztowało ok. ćwierć dolara. W Bangkoku,minimalna opłata to pół dolara. Przeważnie, jeśli chcemy się gdzieś przemieścić, przyjdzie nam się pożegnać z dolarem. Toż to zbankrutować tutaj na transporcie idzie.

 

Muhammad bardzo się dziwił kiedy mówiłem, że z chęcią zamieszkałbym gdzieś nad Zatoką Perską.

 

Muhammad przyjechał do Tajlandii na roczny kurs angielskiego w bardzo nietypowej szkole językowej. Otwarte biuro, w którym wszystkie zajęcia odbywają się w jednym pomieszczeniu zajmuje jedno z kilkunastu pięter biurowca. Nie ma tu pracowni. Jest kącik zajęć, jest kącik nauki samodzielnej, jest też bardzo fajny kącik z ekspresem i darmową kawą. Na początku, częstując się małą czarną, czułem się jak intruz, ale gdy tylko wszedł jeden z nauczycieli i rzucił baaaaaaardzooooo miękkie haaaaaaaaiiiiii, od razu przeszło mi uczucie wyobcowania. Do tego podczas naszej krótkiej rozmowy był aż przesadnie miły. Muhammad wyjaśnił, że wszyscy mężczyźni zatrudnieni w tej szkole nie przepadają zbytnio za zróżnicowaniem płciowym. Piersi? Jakie piersi? Toż to takie babskie; niemęskie no.....

 

Pierwsze wrażenie Bangkoku - prawie jak Hong Kong czy Singapur.... prawie robi jednak wielką różnicę.

 

- Daj mapę?
- Co to?
- Czekaj
- Co to za kropki?
- Musisz tam iść
- Ale po co?
- Fajne dzielnice, odpowiedział Muhammad z błyskiem w oku.


Te fajne dzielnice znajdowały się bardzo blisko China Town - miejsca, które do bólu przypominało kantońskie miasta w Chinach. Baaaa, nawet niektórzy ludzie po tajsku nie mówili. Przez chwilę czułem się praktycznie jak w domu. Gdyby tylko panowie w sukienkach się o mnie nie ocierali. Tłok, wielki tłok, wszyscy jak mrówki zajęci pracą - dosłownie jakbym był spowrotem w Chinach. Targi, główne ulice i boczne sojki China Town zajęły mi prawie cały dzień - głównie ze względu na położone obok Little India, na której znów objadłem się chiapati. Niestety, w odróżnieniu od Mae Sot, tutaj chleb i curry okazały się cenić tyle samo co tajskie jedzenie.

 

W Chinatown, czułem się jak w domu. To nie sztuczne chińskie miasto z kolorowymi smokami i wymyślnymi pagodami. To prawdziwie kantońska dzielnica z prawdziwymi Chińczykami nie mówiącymi po tajsku.

 

Wieczorem przeszedłem na Patpong. Już wychodząc z China Town w ciemnych uliczkach słyszałem "Bum bum? 600 baht". Kiedy doszło trochę więcej pań, które wyszły z założenia, że skoro najciemniej jest pod latarnią to najłatwiej będzie je znaleźć tam gdzie ledwo światło dochodzi, ceny spadły do 300 bahtów - jak się okazało, była to ulica adresowana do tajskiej i chińskiej klienteli.

 

Na autobus ta pani raczej nie czeka.

 

Niektóre dziewczyny mówiły podejrzanie niskim głosem, ale może to sprawa mutacji? W sumie, Azja Południowoschodnia robi ostatnio nagonkę na pedofili a po wyglądzie, na prawdę ciężko jest określić wiek Azjatów. Tylko czy dziewczynki mają mutacje? Nie no, one mają coś innego na M - miesiączkę, macicę..... a może to na "j" było? Jajniki, jajowody, jajka? Jajka na twardo? Omlet? Kurdę, tak niedawno byłem w czwartej klasie podstawówki a już zapomniałem. Zaraz, tak! Niektórym dziewczynkom pojawia się jabłko.... jabłko Adama..... dobrze pamiętam. Pięć plus!

 

Jak się nazywa to na J co się wykształca dziewczynkom podczas dojrzewania? A tak, mam - jabłko Adama. A tak całkiem na poważnie to jeśli ktoś przyjeżdża do Tajlandii korzystać z uciech cielesnych to polecam abstynencję od alkoholi i innych wspomagaczy.

 

Wszedłem do jednego z salonów masażu i jak tylko wyjąłem aparat żeby zrobić zdjęcie znudzonym kobietom siedzącym za witryną (tzw. fishbowlem), ledwo uchyliłem się od ciosu burdelmamy i ochroniarza w jednym - określane slangowo jako mamasan sutenerki często posiadają nienaganną figurę..... zawodnika sumo. Próbując ugłaskać hipopotamicę słowami, szukając drogi wyjściowej, powiedziałem, że chiałem zrobić zdjęcie by pokazać koledzę bo porównuje lokale, bo kolega z daleka, bo może wrócimy, trele morele, papa. Tam na pewno bym nie wrócił. Na zewnątrz też musiałem ćwiczyć sprint. Panowie policjanci rozmawiający z czekającymi na coś, siedzącymi na krawężniku paniami znów na widok aparatu, zaczęli mówić coś w bardzo głośny sposób - tym razem po tajsku. Cóż mogłem odpowiedzieć? "Mib mib" i jak Struś Pędziwiatr pognałem omijając szczury w bocznych uliczkach w stronę Patpongu. Błysk w oku Muhammada.... wielki rynek, na którym kupić można wszystko - ubrania, jedzenie, zegarki, bieliznę, wibratory, wiagrę, narkotyki, masaż, seks i takie tam - artykuły codziennej potrzeby. Wszędzie jest happy hour, tyle że - za wszystkie darmowe usługi trzeba płacić - Od 5.000 do 1.000 bahtów. A co za darmo? Za darmo jest atmosfera tej ulicy. Albo nie potrafiłem się w nią jakoś wczuć, albo po prostu ten cały cyrk rozśmieszył mnie do łez.

 

Paradoksalnie zwany przez Tajów Miastem Aniołów/Dziewic Bangkok (Krung Thep), jest jednym z ulubionych miejsc, do których tatusiowie, wujkowie i dziadkowie udają się w "interesach".

 

Klub o nazwie Super Pussy, Muay Thai w kiślu, płatne klapsy, pokazy go-go czy ping-pong bez użycia stołów ping-pongowych czy rakietek to tylko niektóre sposoby na przyciągnięcie klienta. Swoją drogą zadziwiające co można zrobić ze zwykłą plastikową, leciutką jak piórko piłeczką..... Taaaaak..... Tajowie mają wyobraźnię!

 

Kolejne dni spędziłem na mierzeniu się z pokusami Bangkoku, paradoksalnie nazywanego przez Tajów Krung Thep, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza Miasto Aniołów lub.... Dziewic. W praktycę, powszechnie uczona na lekcjach geografii nazwa z nieco eufemistycznym sposobem zapisu (Bangkok zamiast Bang Cock) jest jak najbardziej akuratna. Odpuściłem sobie nawet największe atrakcje turystyczne. Tym bardziej, że największą atrakcją była dla mnie czająca się za każdym rogiem odmienność. Wiele ulicznych happeningów sprawia, że nawet przechodząc kilka razy tą samą ulicą, nigdy nie będzie tak samo.

 

Uliczne happeningi sprawiają, że znalezienie się drugi raz w tym samym miejscu, nie koniecznie musi być zawsze takie same.

 

Bangkok nie tylko stawia przed największymi lękami, o których sam Siegmunt Freud bałby się napisać. To również jeden z hubow transportowych, w których można wyhaczyć całkiem ciekawe okazje na przeloty w różne miejsca na świecie. Większość osób lecących do Kambodży, Wietnamu, Laosu czy Birmy, pierwsze przyziemienie w Azji, zalicza właśnie w Bangkoku. Dzięki Freddiemu znów napaliłem się na Indonezję. Z kolei, po wyjeździe z Chiang Mai, moje serce biło już w Ameryce Południowej. Marzyłem o dżungli, o przygodach, o nauce hiszpańskiego, może i nawet o wzbogaceniu się niczym Pablo Escobar na własnym przedsiębiorstwie produkcyjno-handlowym. Do Bangkoku jechałem z bardzo mieszanymi uczuciami. Ameryka Południowa? Victor zarezerwował lot do San Francisco za 400 dolarów. Co tam, że na drugiej półkuli? Jakoś da się przejechać. Indonezja? Michał i Dorota, których poznałem w Laosie, zarezerwowali lot do Penang za 50 dolarów. No, ale ja miałem nie latać. I jeszcze ta Indonezja po drodzę. Przypomniałem sobie i kilka razy jak mantrę powtórzyłem strategiczne motto "keep your target". Pozostałem więc przy standardowym planie na dalszą drogę, choć wieczorami przeglądałem wyszukiwarki lotów. Do tego doszła propozycja zostania i pracy - dobrze płatnej i, tym razem, nie w roli nauczyciela.

 

 

Stolica Tajlandii to żywa metafora wielopoziomowości, którą można interpretować wielopoziomowo.

 

Głównie za tą ostatnią pokusę, znienawidziłem Bangkok. Paradoksalnie, mogłoby to być jedno z niewielu wielkich miast, w których mógłbym mieszkać. Jest tanio, jest łatwo o dobrze płatną pracę i najważniejsze - Bangkok nie jest prawdziwą metropolią. To miasto idące w stronę Singapuru czy Hong Kongu..... tyle, że powoli i ociężale. W jego lepiej obdarzonych (przez finansjerów) kolegach wszystko jest robione, jakby, na jedną nutę. Bangkok, z kolei, łączy w sobie elementy XXI wieku, Science Fiction, Mangi, egzotyki, miłości, przemocy, straszliwej biedy, wielkiego bogactwa, kiczu i sztuki wysokich lotów. Jak drapacz chmur, to miasto posiada wiele niepoukładanych i niespasowanych poziomów. W życiu nie widziałem takiego zagęszczenia Iphonów, szczurów i karaluchów jednocześnie. Słowem, jeden wielki bałagan i chaos zapakowany w eleganckie pudełko wyprodukowane na zlecenie renomowanej firmy w jednej z wielobranżowych fabryk w chińskim Kantonie. Brak miejsca na monotonię. Bangkok to nie jest miejsce, które się kocha albo nienawidzi. Bangkok to miejsce, które jednego dnia się kocha, a drugiego nienawidzi.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

Sejm we wtorek zajmie się projektami ustaw ws. wynagrodzenia medyków oraz o jawności umów w ochronie zdrowia. W harmonogramie są także projekty dot. przedłużenia sieci szpitali, leczenia HIV i leczenia transgranicznego. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:50
Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

Historia potrafi być okrutnym reżyserem. Jednego dnia hetman podpisuje układ, który ma ocalić Litwę, lecz przechodzi do historii jako symbol zdrady. Kilka stuleci później niewysoki piłkarz ze Śląska strzela dwa gole reprezentacji ZSRR, zamieniając zwykły mecz w narodowe święto. Nad Missisipi rozbija się samolot jednej z największych grup rockowych, a w Dublinie czterech młodych muzyków rozpoczyna drogę, która zaprowadzi ich na największe stadiony świata. Co wydarzyło się 20 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 20 października przypomina również o polsko-litewskich reformach, odzyskiwaniu Śląska, wielkich odkryciach kosmicznych i niezwykłym skarbie znalezionym w lasach pod Spałą. Bo czasem historia spoczywa zaledwie kilkanaście centymetrów pod naszymi stopami. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:33
20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

19 października w historii. Pokój toruński, porwanie ks. Popiełuszki i lek, który zmienił walkę z gruźlicą

19 października potrafił kończyć wojny, obalać przekonania i otwierać rany, które nie zagoiły się przez dziesięciolecia. W 1466 roku podpisano drugi pokój toruński, kończący trzynaście lat walk Polski z zakonem krzyżackim. W 1943 roku w laboratorium Rutgers University dokonano odkrycia, które dało medycynie streptomycynę – pierwszy praktyczny antybiotyk skuteczny przeciw gruźlicy. Czterdzieści dwa lata temu funkcjonariusze SB uprowadzili ks. Jerzego Popiełuszkę, a trzy lata później giełdy świata przeżyły „czarny poniedziałek”. Co wydarzyło się 19 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 19 października prowadzi również przez odzyskiwanie niepodległości w 1918 roku, wojnę koreańską, podbój kosmosu, muzykę a-ha i Pearl Jam oraz sportową historię Roberta Kubicy. Data dodania artykułu: 19.10.2026 06:29
19 października w historii. Pokój toruński, porwanie ks. Popiełuszki i lek, który zmienił walkę z gruźlicą

18 października w historii. Jaruzelski przejmuje władzę, 100 lat Chucka Berry’ego i niezwykły tomaszowianin

Historia potrafi być przewrotna. Tego samego dnia, w którym przed 45 laty Wojciech Jaruzelski przejmował kierownictwo PZPR, za zachodnią granicą Polski – osiem lat później – upadał Erich Honecker, jeden z symboli komunistycznego porządku. W Ameryce rodził się człowiek, który zmienił brzmienie muzyki popularnej, a w Meksyku lekkoatleta wykonywał skok, jakiego świat wcześniej nie widział. Co wydarzyło się 18 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 18 października prowadzi od prześladowań religijnych i narodzin wielkiej literatury po kosmiczne odkrycia, rock and roll i sportowe rekordy. Jest również wyjątkowy lokalny ślad: dokładnie 135 lat temu w Tomaszowie Mazowieckim urodził się artysta, którego twórczość trafiła do amerykańskich galerii i archiwów. Data dodania artykułu: 18.10.2026 10:56
18 października w historii. Jaruzelski przejmuje władzę, 100 lat Chucka Berry’ego i niezwykły tomaszowianin

Wieczorny przegląd: atak na polskich dyplomatów, dwa miliony ludzi w skrajnym ubóstwie i ostrzeżenie dla mieszkańców Rokicin

Sobota, 17 października 2026 roku, przyniosła wiadomości, które pokazują, jak różne oblicza może mieć bezpieczeństwo. Na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu zaatakowano konwój, w którym znajdowali się polscy dyplomaci. Warszawa zażądała wyjaśnień od Izraela. Donald Trump wstrzymał wprowadzenie nowych sankcji wobec Rosji, a rosyjskie bombardowania ponownie zabijały ukraińskich cywilów. W Polsce opublikowano raport pokazujący, że około dwóch milionów osób nadal żyje w skrajnym ubóstwie. W naszym regionie najważniejszy pozostaje komunikat sanepidu dotyczący wody z wodociągu Rokiciny. Tomaszów miał również dzień poświęcony bezpieczeństwu rodzin, sportowi i kulturze. Na światowych kortach wydarzyło się natomiast coś wyjątkowego: Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek i awansowała do finału turnieju w Wuhan. Data dodania artykułu: 18.10.2026 05:45
Wieczorny przegląd: atak na polskich dyplomatów, dwa miliony ludzi w skrajnym ubóstwie i ostrzeżenie dla mieszkańców Rokicin

17 października w historii. Śmierć Chopina, cud na Wembley i wydarzenia, które zmieniały świat

Jednego dnia Polska żegnała kompozytora, którego muzyka miała stać się symbolem narodowej tożsamości. Ponad sto lat później jeden strzał Jana Domarskiego i niezwykłe interwencje Jana Tomaszewskiego sprawiły, że angielskie Wembley zamilkło, a polski futbol rozpoczął marsz ku światowej elicie. Tego samego dnia amerykańscy żołnierze zmieniali losy wojny o niepodległość, Europa wchodziła w epokę radiotelegrafii, a Bruce Springsteen opowiadał o zwyczajnych ludziach, których marzenia zderzały się z twardą rzeczywistością. Co wydarzyło się 17 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 17 października prowadzi przez wielką historię, muzykę, sport i dramatyczne wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Nie zabraknie również Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie rozpoczynają się obchody 130-lecia niezwykłego zabytku kolejowego. Data dodania artykułu: 17.10.2026 07:11
17 października w historii. Śmierć Chopina, cud na Wembley i wydarzenia, które zmieniały świat

16 października w historii. Jan Paweł II, płonąca synagoga w Tomaszowie i dzień, który zmienił medycynę

Są daty, które stają się symbolami nadziei, i takie, które na zawsze pozostają świadectwem ludzkiego okrucieństwa. 16 października 1978 roku świat usłyszał nazwisko Karola Wojtyły, a Polska, żyjąca pod komunistycznymi rządami, otrzymała wydarzenie, którego znaczenia nikt nie potrafił jeszcze przewidzieć. Tego samego dnia, 39 lat wcześniej, w Tomaszowie Mazowieckim płonęła Wielka Synagoga – jeden z najważniejszych symboli wielokulturowego miasta. W 1846 roku lekarze pokazali, że operacja chirurgiczna nie musi oznaczać niewyobrażalnego cierpienia, a Jimi Hendrix, Kate Bush i Rammstein zapisali kolejne rozdziały historii muzyki. Co wydarzyło się 16 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 16 października prowadzi przez wielką politykę, dramaty wojenne, naukę, kulturę i lokalne historie, których nie wolno zapomnieć. Data dodania artykułu: 16.10.2026 06:53Liczba komentarzy artykułu: 1
16 października w historii. Jan Paweł II, płonąca synagoga w Tomaszowie i dzień, który zmienił medycynę

Komitet Regionów: Kliczko zaapelował o wsparcie Ukrainy przed zbliżającą się zimą

Mer Kijowa Witalij Kliczko występując online podczas wtorkowego siedzenia plenarnego Europejskiego Komitetu Regionów (KR), zaapelował o wsparcie Ukrainy przed zbliżającą się zimą. Data dodania artykułu: 15.10.2026 11:05
Komitet Regionów: Kliczko zaapelował o wsparcie Ukrainy przed zbliżającą się zimą
Hauser symfonicznie w Helios Tomaszów. Koncert z Royal Albert Hall na ekranie

Hauser symfonicznie w Helios Tomaszów. Koncert z Royal Albert Hall na ekranie

Koncert z Londynu na wielkim ekranieW ramach cyklu Helios na Scenie do Tomaszowa Mazowieckiego trafi wyjątkowe wydarzenie muzyczne „Hauser symfonicznie”. Na ekranie kina widzowie zobaczą koncert z legendarnej Royal Albert Hall w Londynie, bez konieczności wyjazdu z miasta.Gwiazdą wieczoru będzie Stjepan Hauser, chorwacki wiolonczelista znany z ekspresyjnych interpretacji i scenicznej charyzmy. Artysta łączy klasyczne arcydzieła z muzyką filmową i musicalową, tworząc widowisko dla szerokiej publiczności.Muzyczne widowisko w kinowej oprawieOrganizatorzy zapowiadają około 135 minut muzycznej pasji, piękna i emocji. W programie pojawią się także uznani goście: Caroline Campbell, Aida Garifullina oraz Lara Fabian. Seans będzie wyświetlany z polskimi napisami i obejmie jedną przerwę.To propozycja dla miłośników koncertów, którzy chcą poczuć atmosferę światowej klasy wydarzenia w lokalnym kinie. Tego typu seanse pokazują, że kino w Tomaszowie Mazowieckim staje się nie tylko miejscem premier filmowych, ale także przestrzenią spotkania z kulturą na dużą skalę.Dla kogo jest to wydarzenie„Hauser symfonicznie” to oferta dla osób ceniących zarówno klasyczną elegancję, jak i nowoczesną, widowiskową formę koncertu. Dla jednych będzie to muzyczny wieczór z repertuarem pełnym emocji, dla innych okazja, by zobaczyć światowej klasy show bez opuszczania Tomaszowa Mazowieckiego. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026
Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach w Arenie Lodowej22–25 października 2026 r. | Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiPrzez cztery dni Tomaszów Mazowiecki będzie jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiego łyżwiarstwa szybkiego. W Arenie Lodowej odbędą się Mistrzostwa Polski na Dystansach, podczas których o medale krajowego czempionatu rywalizować będą czołowi polscy panczeniści.Na tomaszowskim torze zobaczymy specjalistów od sprintu, średnich i długich dystansów. Dla miejscowej publiczności szczególnie interesujące będą starty zawodników związanych z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, którego reprezentanci znajdują się w kadrach narodowych.Październikowe mistrzostwa będą jednocześnie jednym z pierwszych mocnych akcentów sezonu 2026/2027 w Arenie Lodowej. W kolejnych miesiącach obiekt będzie gospodarzem następnych zawodów krajowych, od Pucharów Polski po imprezy juniorskie i młodzieżowe.Termin: 22–25 października 2026 r.Miejsce: Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiOrganizator: Polski Związek Łyżwiarstwa SzybkiegoGospodarz: Tomaszowskie Centrum SportuProgram godzinowy: zostanie ogłoszony przez organizatoraBilety: szczegóły nie zostały jeszcze podane⛸️ Cztery dni szybkiego lodu, walki o medale i reprezentantów Polski na tomaszowskim torze. To propozycja nie tylko dla fanów panczenów, ale również dla tych, którzy chcą zobaczyć sport na najwyższym krajowym poziomie. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026

Polecane

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

Historia potrafi być okrutnym reżyserem. Jednego dnia hetman podpisuje układ, który ma ocalić Litwę, lecz przechodzi do historii jako symbol zdrady. Kilka stuleci później niewysoki piłkarz ze Śląska strzela dwa gole reprezentacji ZSRR, zamieniając zwykły mecz w narodowe święto. Nad Missisipi rozbija się samolot jednej z największych grup rockowych, a w Dublinie czterech młodych muzyków rozpoczyna drogę, która zaprowadzi ich na największe stadiony świata. Co wydarzyło się 20 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 20 października przypomina również o polsko-litewskich reformach, odzyskiwaniu Śląska, wielkich odkryciach kosmicznych i niezwykłym skarbie znalezionym w lasach pod Spałą. Bo czasem historia spoczywa zaledwie kilkanaście centymetrów pod naszymi stopami. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:33
Zakończono remont dachu przy Św. Antoniego 31/33. Koszt inwestycji to 30 tys. zł Małe remonty także cieszą Najlepsza metoda na podkreślenie naturalnych rzęs – czy laminacja będzie dobrym wyborem? Plany ogólne w powiecie tomaszowskim. Niektóre gminy już je uchwaliły. Co z pozostałymi i co to oznacza dla właścicieli działek? Widzew bez błysku z Wisłą Kraków. Kontrowersyjny karny i świetny Łubik zadecydowały o bezbramkowym remisie Dziesięć lat, sto kół gospodyń i tysiące widzów. Tomaszów szykuje jubileuszowe widowisko 20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy Biblioteka po zmroku. Tomaszowska książnica znów udowodniła, że „się sprawdza” Pięć uczennic z Tomaszowa wyróżnionych Nagrodą Papieża Franciszka w Łodzi Pałacyk Landsberga niszczeje. TPTM: zamiast kolejnej sprzedaży zróbmy tu inkubator przedsiębiorczości Bliskość od pierwszych chwil. Wyjątkowe spotkanie w Szkole Rodzenia TCZ Dopóki brzmi ich muzyka. Bezpłatny koncert zaduszkowy w MCK Tkacz z utworami wielkich artystów
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: TPTM, czyli stowarzyszenie, działające za publiczne (czyli za nasze) pieniądze, kombinuje , jak stary koń pod górkę, aby ktoś zlitował się na tym "zabytkiem klasy 0". Nie macie - ci z TPTM, nic innego do roboty i chcecie zaistnieć ?! To nie wstawiajcie tutaj tanich farmazonów, ale zróbcie zrzutkę i odbudujcie ten wasz żydowsko-niemiecki zabytek klasy zero. PS. Jak ja nie cierpię takiego, lokalnego dziadostwa. Źródło komentarza: Pałacyk Landsberga niszczeje. TPTM: zamiast kolejnej sprzedaży zróbmy tu inkubator przedsiębiorczości Autor komentarza: Leon Treść komentarza: Dyrektorka tomaszowskiego domu dziecka opowiadała o tym, że jej podopieczne sprzedawały swoje roznegliżowane zdjęcia w internecie i co nic, prokuratoria wycisza sprawę więc nasuwa się pytanie kto kupuje i z czyjego ramienia jest pani dyrektor i prokurator? Źródło komentarza: Nagrania, których nikt nie chce słuchać. Polityczne skandale i tomaszowska tajemnica Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Gdybyś ukończył podstawówkę, to wiedziałbyś, że nie piszemy "gdy by", ale gdyby. Źródło komentarza: 360 lamp LED w ośmiu miejscowościach. Gmina wymieni stare oświetlenie Autor komentarza: obserwator Treść komentarza: Ludzie młodzi (20 - 40 ) lat niech się wezmą za pracę , a nie jako bezdomni korzystają z MOP-u. Mężczyzna 26 lat bezdomny? Chyba już się urodził bezdomnym. Źródło komentarza: Gospodarka rośnie, bieda nie znika. Dwa miliony Polaków w skrajnym ubóstwie. W Tomaszowie też wzrosła liczba korzystających z pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Tak. Masz rację. Ta cała Ella, to jakiś totalny przygłup, który nie ma pojęcia o komputerowym pisaniu po polsku. Ostatnie zdanie we wpisie tego przygłupa brzmi: "A swoja droga: a przeciez nam zal palacow." Źródło komentarza: Spacer śladami Landsbergów. W niedzielę będzie można odkryć fragment dziejów Tomaszowa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Z tego materiału powyżej wynika tylko jeden wniosek: gospodarka w Polsce wzrasta, a ubóstwo rośnie. Czy w tym materiale, jego Autor nie wysilił się nawet na milimetr, aby wyjaśnić przyczynę w/w zjawiska ekonomicznego. Z powyższego wynika stwierdzenie, że tego typu, tzw. "fachowe" materiały ekonomiczne, to jest zwykła, niby ekonomiczna analiza. A w rzeczywistości, to jest zwykła publicystyka, która nic nikomu nie wyjaśnia. Źródło komentarza: Gospodarka rośnie, bieda nie znika. Dwa miliony Polaków w skrajnym ubóstwie. W Tomaszowie też wzrosła liczba korzystających z pomocy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama