Jak bardzo musiał boleć kogoś fakt, że radnemu Łaskiemu dobrze się powodzi, najlepiej chyba świadczy fakt, że osoba taka potrafiła w biały dzień zjawić się na jego nieruchomości i – nie bojąc się żadnych konsekwencji ani spojrzeń osób postronnych – wyciąć nieokreśloną liczbę drzew. Zrobiła to tak skutecznie, że po drzewach wszelki ślad zaginął. Na placu pozostał jeden, jedyny korzeń, który – widać – nie zmieścił się już na przyczepce czerwonego ciągnika. Drzewa rosły w tym miejscu kilkadziesiąt lat i nikomu nie przeszkadzały. Wystarczyło, by teren zakupił Przewodniczący Rady Miejskiej, a niedługo potem ktoś złośliwie pozbawił naszego radnego numer 1 możliwości wypoczywania w ich cieniu.
Podobnie rzecz ma się z innym nabytkiem Zenona Łaskiego. Chodzi o tereny położone nad Pilicą, które nabył niedawno od miasta. Wystarczyło, by wieść o tym obiegła miasto, a natychmiast zjawił się jakiś podlec, który – jak mówi sam zainteresowany – podjechał luksusową bryką i palnikiem acetylenowo-tlenowym próbował zrabować stojące w tym miejscu od kilkudziesięciu lat ogrodzenie. Ten bandyta na szczęście został schwytany. Nie udało mu się wymienić samochodu na jeszcze nowszy kosztem przewodniczącego.
Ludziom nie wystarcza, że człowieka okradają. Potrafią również w swojej nikczemności podpalać, tak jak zrobił to ktoś w minioną niedzielę, podkładając ogień pod przeznaczony zapewne i tak do rozbiórki drewniany budynek na Przystani. Ta zabytkowa budowla już nigdy nie ozdobi Skansenu Rzeki Pilicy. Trochę szkoda, bo dla wielu osób miała ona wartość sentymentalną. Z całą pewnością podpalacz nie przychodził na organizowane tu jeszcze 20 lat temu dyskoteki. Strażacy twierdzą, że jest to typowy przypadek podpalenia.


































































Napisz komentarz
Komentarze