Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 10 sierpnia 2026 00:41
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Min. Czarnek: okrojona podstawa programowa od 1 września 2024 r.

Można się pokusić o odchudzenie podstawy programowej, żeby dać więcej czasu na tzw. zajęcia miękkie, związane również z kulturą fizyczną, rekreacją. Zrobimy to tak, żeby nie zmniejszać liczby godzin dla nauczycieli - powiedział PAP szef MEiN, Przemysław Czarnek. Dodał, że efekty zobaczymy najpóźniej 1 września 2024 r.

PAP: Zadeklarował pan, że zamierzacie nieco – o 4-5 godzin - "okroić" podstawę programową po to, by dzieci miały więcej czasu na aktywność fizyczną. Jakie przedmioty zamierzacie odchudzić, co będziecie ciąć?

Szef MEiN, prof. Przemysław Czarnek: Myślę, że większość. Choć to oczywiście nie ja będę ciął, tylko eksperci, ściśle współdziałając w tej sprawie z Centralną Komisją Egzaminacyjną. Należy przejrzeć podstawy programowe wszystkich przedmiotów, zastanowić się, co z nich wyjąć, żeby osiągnąć efekt krótszego tygodnia nauki dla uczniów. W zależności od rocznika, poziomu szkoły, będzie to trzy, cztery albo pięć godzin. Mamy świadomość, że dzieci za długo przebywają na lekcjach, że tego "zakuwania" jest za dużo. Potrzebują więcej rekreacji, zajęć terenowych, zajęć, które będą budowały wspólnotę, relacje rówieśnicze – i na to będziemy stawiać.

PAP: Nie obawia się pan, że podniesie się krzyk, iż po takich cięciach dzieci będą niedouczone?

P.C.: Nie, nie obawiam się tego, nie będzie takiego krzyku. Z naszej analizy wynika jednoznacznie, że system – osiem lat plus cztery – jaki został wprowadzony, jest bardzo dobry, w jego siatce jest więcej czasu, choćby na zajęcia z historii, natomiast w niektórych miejscach można się pokusić o odchudzenie podstawy, żeby dać więcej czasu na tzw. zajęcia miękkie, związane również z kulturą fizyczną, rekreacją. Zrobimy to tak, żeby nie zmniejszać liczby godzin dla nauczycieli.

PAP: Kiedy to się stanie?

P.C.: To jest długi proces, który dopiero rozpoczynamy, w kolejnej kadencji Sejmu będziemy go realizować, jednak jestem przekonany, że z efektami będziemy gotowi najpóźniej 1 września 2024 roku.

AP: Czy to oznacza, że będzie więcej godzin wychowania fizycznego, czy może wejdą inne przedmioty?

P.C.: Będziemy o tym dyskutować, nauczyciele nazywają to zajęciami miękkimi, rekreacyjnymi, budującymi relacje rówieśnicze i na takie będziemy stawiać.

PAP: Rozumiem, czekam więc cierpliwie, co wydarzy się w przyszłości. Zajmijmy się może jednak teraźniejszością: dużo się mówi ostatnio o nagannych czynach, których dopuszczają się nastolatki. Mało tego, one to filmują i wrzucają do sieci, nie czując ani wstydu, ani strachu przed karą. Słyszałam zapowiedzi ze strony Ministerstwa Rodziny, że trwają prace nad ustawą o ochronie nieletnich przed nieodpowiednimi treściami, tzw. +ustawa o ochronie dzieci przed pornografią+. Czy MEiN się w nie włączy?

P.C.: Nie mam najmniejszych wątpliwości, że pewne ruchy należy wykonać. Jednak oddzielmy dwie rzeczy: ministerstwo edukacji jest odpowiedzialne za to, co się dzieje w szkołach, a w szkołach – chcę to mocno podkreślić – jest bezpiecznie. Nie mamy sygnałów, żeby w szkolnych klasach czy na korytarzach wzrastała agresja. Zdarzają się incydenty, zawsze się zdarzały, ale nic więcej. Natomiast te przypadki, o których pani mówi, czasem, jak w Zamościu, prowadzące do najtragiczniejszych konsekwencji, odbywają się na ulicach miast, a za to, co się tam dzieje, resort edukacji nie odpowiada. Za młodzież poza szkołą są odpowiedzialni – powiem to dużymi literami – RODZICE. Dlatego cieszę się, że ministerstwo rodziny tę inicjatywę podnosi, a my na pewno, w każdym aspekcie, gdzie tylko będą nasze kompetencje, będziemy współpracować.

PAP: Zgadzam się w pełni, że za dzieci odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, a szkoła może i powinna im pomóc. Jakie ma pan pomysły na tę pomoc?

P.C.: Najpierw chciałbym zwrócić uwagę wszystkim, że mamy do czynienia z kryzysem rodziny. Od kilku dekad trwa permanentny atak na rodzinę, zohydzanie jej, małżeństwa, rodzicielstwa. To wynika z ideologii lewackiej, która zasiała wiatr, a my teraz musimy zmagać się z burzą. Nie poradzimy sobie, jeśli nie wrócimy do wartości rodziny, jeśli nie wytłumaczymy ludziom, jakie fundamentalne znaczenia ma rodzina nie tylko w życiu prywatnym, ale i społecznym, państwowym. Jestem przekonany, że przytłaczająca większość dzieci i młodzieży jest wspaniała, natomiast, niestety, są też wśród nich jednostki, które wywołują te brutalne incydenty, o których teraz rozmawiamy, i których absolutnie nie można lekceważyć. Przeciwnie, należy na nie zdecydowanie reagować. Dlaczego do takich incydentów dochodzi? Otóż czytałem wywiad z pedagogiem, który postawił diagnozę, a ja się z nią zupełnie zgadzam: ci młodzi ludzie zostali pozbawieni pierwiastka moralnego przez zaniechania w wychowaniu popełnione przez ich rodziców. Dlatego to, co dziś musimy robić w szkole, to postawienie na lekcje wychowawcze. Na przekazywanie wartości, bez których nie ma człowieka ani obywatela. Tu chciałbym zaapelować: przestańcie obrzydzać młodym ludziom lekcje religii, młodzież musi mieć możliwość uczęszczania na zajęcia, na których ma dostęp do hierarchii wartości, do zrozumienia tego, co dobre, a co złe. Tak musi być, jeśli chcemy powstrzymać te incydenty, które zamieniają się na naszych oczach w rosnącą falę agresji wśród części dzieci i młodzieży.

PAP: Część ekspertów jest zdania, że duża grupa spośród tego nowego pokolenia jest już stracona. Żeby nauczyciele, wychowawcy, psychologowie stanęli na głowie, to nie da się już z nimi nic zrobić. Z tego powodu właśnie, że ci młodzi ludzie nie odebrali w domu wychowania moralnego, aksjologia to dla nich puste pojęcie.

P.C.: Absolutnie nie zgadzam się z taką tezą i stanowczo sprzeciwiam się twierdzeniu, iż jakieś pokolenie, czy jego część, jest stracone. To bardzo krzywdzące dla tej młodzieży, to, że ona ma problemy nie oznacza, że jest stracona. Trzeba z tą młodzieżą pracować, trzeba zwiększać ilość psychologów i pedagogów w szkołach – i robimy to, zwiększyliśmy ich liczbę o sto procent, o 20 tys. etatów, wydając na ten cel 2 mld zł tylko w tym roku. Wielka praca jest jeszcze przed nami, ale nigdy nie można mówić, że jakieś pokolenie jest stracone. Zasada jest oczywiście taka, że w zdrowej rodzinie dzieci otrzymują zdrowe, dobre wychowanie. Jednak wszyscy przecież znamy także osoby, które pochodzą z rozbitych czy wręcz patologicznych rodzin, ale są wspaniałe, dobre, zaangażowane w życie społeczne. Znamy także takie, które wychowały się w tzw. porządnych rodzinach, ale, niestety, ich losy się bardzo pogmatwały. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka mówiąc: ponieważ mamy kryzys rodziny, to wszyscy nim dotknięci są straceni. Nie, na pewno nie. Niemniej jednak warto zwrócić uwagę na kryzys rodziny, odbudowywać autorytet rodziny i pracować z młodzieżą.

PAP: Jest to o tyle trudne, że często dzieci i młodzież bytujące w wirtualnym świecie wymykają się kontroli dorosłych. Dotyczy to także strefy związanej z intymnością. Ze starych już, bo pochodzących sprzed dziewięciu lat, więc pewnie bardzo nieaktualnych badań NASK wynika, że 25 proc. polskich nastolatków zadeklarowało, iż otrzymało czyjeś materiały erotyczne, ponad 7 proc. je wysłało. Dlaczego, skąd się to bierze?

P.C.: Nie wiem, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, to ich należałoby zapytać – pedagogów, psychologów, seksuologów. Z mojej intuicji wynika, że to się bierze właśnie ze świata internetu, który generuje zarówno rzeczy dobre, jak i te paskudne. Wydaje się też, że ma pani rację w tym, że głównym powodem jest brak kontroli rodziców nad tym, co robią, czym żyją ich dzieci.

PAP: Co będzie w takim razie ze smartfonami w szkole?

P.C.: Każda szkoła może wprowadzić u siebie zakaz używania komórek, wiele szkół w dużych i małych miastach, na wsiach, już to czyni. I ja to popieram. Nie chodzi przy tym o to, że zabrania się uczniom przynoszenia tych urządzeń do szkoły, tylko ich używania – na lekcjach, ale także podczas przerw. Podkreślę: to jest kompetencja szkoły, natomiast trwają debaty nad tym, czy nie pomóc w podjęciu takiej decyzji innym szkołom, które jeszcze tego nie zrobiły, czy to przy pomocy wytycznych, czy to przy pomocy prawa. Pracujemy nad tym, zrobiliśmy konsultacje wśród młodzieży, pewnie niebawem będą jakieś decyzje.

PAP: Jeśli jest to w kompetencji szkoły, to po co zawracać sobie głowę tym problemem?

P.C.: Prawdą jest, że takie decyzje mogą podjąć dyrektorzy szkół, rady pedagogiczne, rady rodziców – zachęcamy do tego. Niemniej jednak zdajemy sobie sprawę, że presja ze strony rodziców, ale także uczniów, na te grona decyzyjne może być tak duża, że – właśnie za pomocą wytycznych – możemy im pomóc wprowadzić na terenie swojej placówki takie rozwiązania.

PAP: Obawiam się, że największy opór może przyjść ze strony nawet nie uczniów, ale ich rodziców. Już słyszałam argumenty, że dziecko musi "być pod telefonem" w każdej chwili, żeby mama czy tata mogli sprawdzić, co się z nim dzieje.

P.C.: Rodzice mogą mieć kontakt z dzieckiem w każdej chwili – wystarczy zadzwonić do sekretariatu szkoły i zapytać, czy dziecko pojawiło się na lekcjach, czy wszystko z nim w porządku, a jeśli jest taka konieczność, można poprosić dziecko do telefonu. Poza tym tam, gdzie wprowadzono zakaz używania telefonów komórkowych na terenie szkoły, dzieci mają je w szafkach, więc w sytuacji alarmowej można wyjąć urządzenie i zadzwonić do rodziców. Jestem przeciwnikiem zabronienia przynoszenia komórek do szkół, choćby z tego powodu, że są programy, które umożliwiają rodzicom chociażby śledzenie drogi dziecka z domu do szkoły i z powrotem, dają możliwość upewnienia się, że jest w miejscu, w którym powinno być, jest bezpieczne. Nikt wiec nie mówi o zakazie przynoszenia smartfonów do szkoły, nikt nie mówi o braku kontaktu z rodzicami, tylko o zakazie używania tego sprzętu na lekcjach i na przerwie.

PAP: Jest jeszcze jeden problem: rozmawiałam ostatnio z nauczycielami, którzy uczą w klasach integracyjnych. Żalili mi się, że nie mają kompetencji, żeby pracować z piątką dzieci z orzeczeniami, nie są w stanie prowadzić lekcji; nie są pedagogami specjalnymi i nie wiedzą, co zrobić, jeśli np. uczennica bierze krzesło i zaczyna nim walić w ścianę. Pytali, dlaczego likwiduje się w Polsce szkoły specjalne.

P.C.: Kto niby je likwiduje? To wierutna bzdura. Szkół specjalnych przybywa, jest ich więcej o 52 szkoły, niż trzy lata temu, a kształci się w nich o 5,5 tys. uczniów więcej. Inwestujemy potężne pieniądze w budowę nowych szkół specjalnych. 64 mln zł w Lublinie przekazaliśmy niedawno na nowy kompleks szkół specjalnych, 14 mln zł w Węgrowie, 20 mln zł w Kozienicach… Kto likwiduje szkoły specjalne? To kolejny fake news. Szkoły specjalne będą rozbudowywane i wzmacniane. Będą kolejne w nie inwestycje, a my będziemy zachęcać rodziców, żeby kierowali swoje dzieci wymagające specjalnej opieki edukacyjno-wychowawczej do placówek, gdzie są specjaliści, a nie tam, gdzie ich nigdy nie będzie w wystarczającej ilości. W żadnej szkole ogólnodostępnej nie będzie tylu specjalistów znających się na rozmaitych schorzeniach czy zaburzeniach, co w specjalnej. Dlatego chcemy doinwestować szkoły specjalne, żeby były one piękne, dobrze wyposażone, aby dzieci potrzebujące kształcenia specjalnego znalazły w nich edukację i opiekę na jak najwyższym poziomie. Natomiast tym dzieciom, które już chodzą do szkół ogólnodostępnych, ich nauczycielom, chcemy pomóc tworząc specjalistyczne centra wspierania edukacji włączającej, gdzie pedagodzy wykształceni w edukacji specjalnej będą służyli im oparciem. Jestem jednak pewien, że dla dzieci z orzeczeniami, ze specjalnymi potrzebami, najlepszym kierunkiem są szkoły specjalne, bo tam są specjaliści, tam znajdą najlepszą pomoc.

PAP: Wiem, że niektórzy rodzice dzieci mających specjalne potrzeby nie chcą wysyłać ich do szkół specjalnych. Obawiają się, że ich potomstwo zostanie w pewien sposób nastygmatyzowane, wyłączone ze społeczeństwa. Słyszałam, jak określają szkoły specjalne słowem "getto".

P.C.: Bzdura na kółkach i na resorach. To nieodpowiedzialność, jeśli ktoś w ten sposób podchodzi do szkoły specjalnej. Polska pedagogika specjalna jest na najwyższym światowym poziomie, mamy w tych placówkach znakomitych nauczycieli, pedagogów, tam dzieci z różnymi schorzeniami, potrzebami mogą znaleźć najlepszą pomoc i opiekę. Oczywiście są też takie dzieci, mające orzeczenia, których schorzenie czy zaburzenie nie jest na tyle poważne, żeby nie mogły chodzić do szkoły ogólnodostępnej. Rzecz w tym, żeby znając stan i kondycję dziecka, kierując się jego potrzebami i dobrem, podjąć racjonalną decyzję, a nie mówić o jakichś gettach. Nie stygmatyzujmy szkół specjalnych, to znakomite szkoły, w których są świetni pedagodzy, do których chodzą fantastyczne dzieci. I te szkoły są dziś dofinansowywane. Więcej, rośnie także subwencja na dzieci z potrzebami kształcenia specjalnego.

PAP: Kto może pomóc podjąć rodzicom decyzję co do tego, gdzie posłać ich dziecko specjalnej troski?

P.C.: Rząd, który inwestuje teraz w takie szkolne kompleksy, jak ten w Lublinie. Albo w szkołę w Kozienicach; wprawdzie jeszcze dzieci uczą się w pomieszczeniach w starym klasztorze, w tragicznych warunkach, ale już od maja będą mogły się przeprowadzić do fantastycznej, nowej szkoły w centrum miasta. Tego typu inwestycje będą tym, co przekona rodziców co do tego, że warto wysłać dziecko do takiej placówki. To są wielkie inwestycje, z pieniędzy rządowych, nikt tego wcześniej nie robił, ale teraz ten program inwestowania w szkolnictwo specjalne trwa. Mało tego, jeśli tylko wojna na Ukrainie i związane z nią kryzysy pozwolą, to planujemy specjalny fundusz, który będzie źródłem środków dla samorządów, powiatów, na takie szkoły, nowoczesne, piękne, gdzie dzieci znajdą najlepszą edukację i opiekę.

PAP: Macie państwo dużą konkurencję w postaci prywatnych szkół, nazwałabym je wirtualnymi, do których dziecko nie musi uczęszczać, ale i tak przechodzi z klasy do klasy. Tacy uczniowie z orzeczeniami to łakomy kąsek dla właścicieli prywatnych placówek, gdyż subwencja oświatowa jest spora, na uczniów ze spektrum autyzmu wynosi ponad 6 tys. zł, a można ją skasować nie ponosząc niemal żadnych wydatków. Wiem, że próbowaliście ukrócić ten proceder, ale jakoś nie bardzo wyszło.

P.C.: Pewne ograniczenia zrobiliśmy w rozporządzeniu, dużo dalej idące były w ustawie, która, niestety, została zawetowana przez pana prezydenta, ale – jestem o tym przekonany – do tych przepisów będziemy wracać na kolejnych posiedzeniach Sejmu. Jednak, jak to ze wszystkim jest, nie można wszystkich takich szkół wrzucać do jednego worka. Poza tym są też dzieci z takimi ograniczeniami, które uniemożliwiają im uczęszczanie do jakiejkolwiek stacjonarnej szkoły, wówczas ta, jak to pani nazwała, wirtualna szkoła, jest dla nich jedynym wyjściem. Dlatego potrzeba nam takich przepisów, które – z jednej strony – umożliwiałyby dzieciom ze szczególnymi potrzebami korzystanie z takiej formy edukacji, a z drugiej – ograniczałyby możliwość wykorzystywania sytuacji przez przedsiębiorców oświatowych i wyłącznie zarabiania przez nich, zamiast uczenia.

PAP: Pożartujmy sobie na koniec rozmowy: w ubiegłym tygodniu, w programie "W otwarte karty" wygłosił pan zaskakujące oświadczenie: minister edukacji i nauki nie jest od tego, żeby kupować papier toaletowy. Ktoś tego od pana wymaga?

P.C.: Niestety. Przy gigantycznych nakładach na edukację samorządową, przy dużym wzroście dochodów samorządów, biorąc pod uwagę fakt, że prowadzenie edukacji jest zadaniem własnym samorządów, mówienie przez niektórych posłów opozycji, że w niektórych liceach czy technikach brakuje papieru toaletowego, czy papieru do pisania, to jest jakaś aberracja. Jeśli prezydent miasta, przy wielkich pieniądzach, które otrzymuje od rządu, także na inwestycje, nie jest w stanie kupić papieru toaletowego do szkoły, to natychmiast powinien się podać do dymisji; a jeśli się nie poda, to mieszkańcy powinni zmienić włodarza swojej miejscowości przy najbliższych wyborach samorządowych. To są proste sprawy, trzeba tylko wiedzieć, kto za co odpowiada: za wyposażenie szkoły, za infrastrukturę edukacyjną, odpowiada samorząd. My temu samorządowi pomagamy, na skalę wcześniej niespotykaną: to 5 mld 200 tys. zł na inwestycje w ciągu ostatnich 15 miesięcy pozyskali samorządowcy na inwestycje edukacyjne. Zwiększyliśmy też subwencję oświatową o 60 proc., o kwotę łącznie ponad 24 mld zł. Jeśli jakiś samorząd prowadzący szkołę przy tym nie ma pieniędzy na papier toaletowy, czy papier do drukarki, to wstyd.

PAP: Czym nas w najbliższym czasie ministerstwo edukacji zaskoczy? Zdradzi pan jakieś newsy?

P.C.: Resort edukacji nie jest od tego, żeby zaskakiwać. Jesteśmy od tego, żeby realizować reformy, jakie są prowadzone – we współpracy z nauczycielami, rodzicami, związkami zawodowymi. Mamy przygotowaną i zaplanowaną ustawę, która będzie zmieniała status zawodowy nauczyciela, żeby odbudować jego autorytet, zmienić system jego pracy i wynagradzania na bardziej sprawiedliwy i efektywniejszy, aby te pieniądze były większe. Mamy przygotowaną ustawę przywracającą uprawnienia emerytalne nauczycieli, podjęliśmy prace nad odchudzeniem podstaw programowych, mamy też plany doinwestowania infrastruktury oświatowej, jak choćby ta koncepcja specjalnych środków dla szkół specjalnych. Oświata nie powinna być zaskakiwana, powinna się rozwijać intensywnie, tak, jak to się dzieje od ostatnich kilku lat za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Tak będzie też w następnej kadencji.

PAP: A dogadaliście się już ze związkami zawodowymi?

P.C.: Związki zawodowe nie są od dogadywania się, tylko od tego, żeby być w dialogu z ministerstwem, wskazywać pewne obszary, w których ingerencja, także prawna, powinna następować. Dialog naszego resortu ze związkami trwa, w marcu było spotkanie, w kwietniu i w maju będą następne – od tego jesteśmy my i związki zawodowe, żeby w tym dialogu trwać i wypracowywać rozwiązania, nawet w atmosferze sporu, korzystne dla szkoły.

PAP: Jeśli PiS wygra wybory, to pozostanie pan na stanowisku ministra edukacji i nauki, czy ma pan inne ambicje?

P.C.: To jest pytanie do kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele. I do pana premiera Mateusza Morawieckiego. Moją ambicją jest służyć państwu polskiemu, na każdym odcinku, na którym zostanę postawiony. Natomiast zdaję sobie sprawę, że nauka i edukacja są niezmiernie ważne, dlatego, jeśli będzie mi to dane, to dalej będę się tym zajmował.

Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polecane

Pracuje trochę ponad miesiąc. Ktoś próbuje ją zaszczuć. Niebawem nowe Schronsiko - czy to zaplanowana akcja?

Pracuje trochę ponad miesiąc. Ktoś próbuje ją zaszczuć. Niebawem nowe Schronsiko - czy to zaplanowana akcja?

Od czerwca tomaszowskim Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt kieruje Monika Węgrzyniak-Sęk. Nie jest osobą, która temat ochrony zwierząt poznała dopiero po objęciu stanowiska. Wcześniej kierowała zespołem do spraw zwierząt, odpowiadała za program kastracji i sterylizacji, w swoim CV ma również nadzór nad schroniskiem. Od lat angażowała się w ratowanie przebywających w nim psów. Dziś nie tylko stara się uporządkować stare Schronsiko, ale też przygotowuje placówkę do przeprowadzki, porządkuje procedury. Równocześnie staje się celem brutalnych ataków w internecie. Można tylko przypuszczać, że za tym idą również dziesiątki skarg - a co za tym idzie kontroli Data dodania artykułu: Dzisiaj, 12:12 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Największym problemem nie musi być samo 58 procent Pięć interwencji jednego dnia na Zalewie Sulejowskim. Ratownicy apelują o ostrożność Lechia wraca przed własną publiczność. Znamy terminy trzech kolejnych spotkań Pracuje trochę ponad miesiąc. Ktoś próbuje ją zaszczuć. Niebawem nowe Schronsiko - czy to zaplanowana akcja? Osiem medali z Astany. Polscy uczniowie w światowej czołówce sztucznej inteligencji Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy Dwa mecze, dwa razy 1:2. Lechia znów płaci za błędy i wciąż czeka na pierwsze punkty Spokojna niedziela, a potem skok temperatury. W Tomaszowie nawet 33 stopnie 9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen Świątek w ćwierćfinale, Zmarzlik rządzi w Rydze, Kuś mistrzynią świata. Sportowa sobota pełna polskich sukcesów
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ekspert specjalista Treść komentarza: Ci panowie co to ich się tutaj górnolotnie nazywa "DJ-ami" to najwyżej "CJ-e". Różnica w literkach drobna, ale w znaczeniu - kolosalna. Ani jeden ani drugi "grajek" nie jest "DJ"-em, nigdy nim nie był i prawdopodobnie nie będzie bo oni nie mają ZIELONEGO pojęcia jak się beaty klei :D NIE MAJĄ ZIE-LO-NE-GO pojęcia. I spoko. Nie muszą, dziś ze sprzęu dla "sidżejów" imprezę zagra nawet tresowana ameba albo inna nibynóżka. Dlatego uprzejmie proszę o zmianę tekstu - nie "DJ", a "CJ" Źródło komentarza: Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy Autor komentarza: lokator Treść komentarza: Dlaczego rozliczenia mediów ( woda, ogrzewanie )nie są w kopertach? Dostarczane są przez pracowników spółdzielni . Tak nie powinno być!! Moja sąsiadka nie musi wiedzieć ile pobieram wody i jak się ogrzewam. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Ujazd Treść komentarza: To ta altana będzie pewnie pozłacana Ludzie nie dajcie się dymac Źródło komentarza: Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Autor komentarza: ...) Treść komentarza: dziękuję za wyjaśnienie teraz już będę wiedział ale nie będę stosował tego nazewnictwa Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W ogóle nie chce mi się w całości czytać tego tekstu powyżej. Ten tekst pokazuje tę totalną siermięgę, a może nawet i to totalne oszustwo, dotyczące tego MBA, które to MBA traktuje się, jak wybawienie dla różnych, lokalnych, mniej lub więcej debilnych, tzw. działaczy i formujących lokalne społeczności. To MBA, to jest dokładnie to samo, co kiedyś działało przy KC PZPR: tam była taka niby naukowa szkoła partyjnych działaczy PZPR. Podsumowanie: komuna, na czele z towarzyszem czarzastym ma się u nas dalej bardzo dobrze... Źródło komentarza: Nie tylko MBA. Także retoryka i dyplomy za publiczne pieniądze. Co zyskali mieszkańcy Tomaszowa? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 331

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 331

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 331 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 9 w kolorze buk oraz wieszak ubraniowy z lustrem.PB 331 to najpopularniejszy model łóżka w ofercie Elbur. Domowy charakter, praktyczne funkcje i sprawdzone rozwiązanie powodują, że jest stosowane z powodzeniem w placówkach opieki długoterminowej oraz w środowisku domowym. Ze względu na możliwość dopasowania koloru harmonijnie wpisuje się w każde otoczenie.Więcej informacjiKolory standardowe:C1 bukC2 buk jasnyKolory niestandardowe*:C4 nabuccoC5 klonC6 akacjaC7 dąb jasnyC8 orzechC153 dąb sonomaDETALE PRODUKTU:1. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka4. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu2. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji5. Solidne koło z hamulcem3. Leże z regulacją twardości6. Szeroka gama kolorystycznaOPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 40 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:215 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 22 cmCiężar całkowity:99,8 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJE ŁÓŻKA REHABILITACYJNEGO 

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama