Lechia zaczęła jak z nut
Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka weszli w mecz odważnie, agresywnie i z dużą pewnością siebie. Już w 8. minucie tomaszowianie wykorzystali błąd defensywy gospodarzy. Bramkarz Wisły II Płock, Adam Głażejewski, zagrał krótko do Filipa Lodzińskiego, który źle przyjął piłkę. Na taki prezent tylko czekał Mateusz Kempski.
Napastnik Lechii zachował się jak rasowy snajper. Dopadł do futbolówki szybciej niż obrońcy i bez chwili zawahania skierował ją do siatki. To była akcja pokazująca, jak ważny w futbolu jest pressing i koncentracja do ostatniej sekundy.
Przez pierwszy kwadrans Lechia wyglądała bardzo dojrzale. Zielono-czerwoni utrzymywali się przy piłce, grali spokojnie i sprawiali wrażenie zespołu, który kontroluje wydarzenia na boisku. Rezerwy Wisły długo nie mogły znaleźć rytmu.
Kontrowersje i wyrównanie
Z czasem gospodarze zaczęli jednak przejmować inicjatywę. Młody zespół z Płocka grał coraz odważniej, szukał szybkich skrzydeł i próbował rozciągać defensywę Lechii.
Kluczowa dla pierwszej połowy była 31. minuta. Chwilę wcześniej przed polem karnym faulowany był Bartosz Bogus. Tomaszowianie domagali się przerwania gry, ale arbiter Ewa Augustyn z Gdańska nakazała kontynuowanie akcji. Wisła momentalnie to wykorzystała.
Antoni Chmielewski posłał dokładne dośrodkowanie, a Adrian Bielka efektownym strzałem głową pokonał Marcina Żyłę. Wśród zawodników Lechii nie brakowało pretensji do decyzji sędzi, ale gol został uznany.
To był moment, który zmienił obraz meczu. Gospodarze uwierzyli, że mogą wygrać, a spotkanie zaczęło przypominać typową trzecioligową bitwę – dużo walki, pojedynków i gry „od pola karnego do pola karnego”.
Wisła uderzyła po kontrze
Po przerwie mecz był bardzo wyrównany. Lechia częściej utrzymywała się przy piłce, próbowała budować ataki pozycyjne, ale brakowało konkretów pod bramką rywali. Wisła II z kolei szukała swojej szansy w kontratakach.
I właśnie po jednym z nich gospodarze wyszli na prowadzenie. W 76. minucie prawą stroną ruszył Bartosz Borowski, który wygrał pojedynek szybkościowy z Marcinem Orzechowskim. Dośrodkowanie trafiło do Adriana Bielki, a ten – mimo problemów z opanowaniem piłki – zdołał skierować ją do siatki.
Dla Lechii był to bardzo trudny moment. Tomaszowianie znaleźli się pod ścianą, a czas nieubłaganie uciekał.
Kempski. Nazwisko dnia
Lechia jednak nie pękła. I właśnie za to kibice kochają futbol.
W doliczonym czasie gry zielono-czerwoni rzucili wszystko do ataku. W 90+4. minucie Marcin Orzechowski posłał piłkę w pole karne. Jakub Garnysz minął się z futbolówką, ale za jego plecami świetnie odnalazł się Mateusz Kempski.
Napastnik Lechii z zimną krwią dołożył nogę i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.
2:2.
Radość tomaszowian była ogromna. W końcówce Lechia próbowała jeszcze pójść za ciosem i wyrwać komplet punktów, ale zabrakło już czasu.
Remis, który może mieć znaczenie
Choć Lechia wraca z Płocka tylko z jednym punktem, to ten remis może mieć duże znaczenie mentalne. Drużyna pokazała charakter, nie załamała się po stracie drugiej bramki i walczyła do samego końca.
W takich meczach buduje się zespół.
Na szczególne wyróżnienie zasłużył oczywiście Mateusz Kempski, autor dwóch trafień. Napastnik Lechii był aktywny przez całe spotkanie, naciskał defensorów rywali i pokazał instynkt snajpera, którego wcześniej tomaszowianom momentami brakowało.
Pozytywnie można ocenić także reakcję drużyny po straconych golach. Lechia nie cofnęła się, nie zaczęła panicznie wybijać piłki, tylko konsekwentnie próbowała grać swoje.
Coraz bardziej zacięta końcówka sezonu
Końcówka sezonu w Betclic III lidze zapowiada się niezwykle interesująco. Każdy punkt zaczyna ważyć coraz więcej, a mecze rezerw ekstraklasowych klubów od lat należą do najbardziej niewygodnych dla drużyn walczących o konkretne cele.
Wisła II Płock pokazała sporo jakości w ofensywie, ale Lechia udowodniła, że potrafi odpowiadać charakterem i determinacją.
A to w maju często okazuje się ważniejsze niż najładniejsza nawet gra.
Wisła II Płock – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:2 (1:1)
Bramki:
⚽ Adrian Bielka 31’, 76’ – Mateusz Kempski 8’, 90+4’
Lechia Tomaszów Mazowiecki:
Marcin Żyła – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Oliwier Dubicki (57. Piotr Gębala), Daniel Chwałowski (83. Jakub Garnysz), Kamil Szymczak (66. Artur Czupryński), Marcin Pieńkowski (83. Mariusz Rybicki) – Mateusz Kempski, Bartosz Bogus (66. Filip Zawadzki).
Żółte kartki: Jakub Król, Filip Becht, Mateusz Kempski.
Sędzia: Ewa Augustyn (Gdańsk).































































Napisz komentarz
Komentarze