Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 10 maja 2026 16:20
Reklama

Dorota Kobiela Welchman dla PAP Life: Historia Jagny dotyka nas wszystkich

Sześć lat temu stworzyła niezwykły film „Twój Vincent” i dostała nominację do Oscara. Teraz DK Welchman wraz ze swoim mężem Hugh Welchmanem sięgnęli po nagrodzoną sto lat temu Noblem powieść „Chłopi” Władysława Stanisława Reymonta. I choć wydaje się, że to książka na wskroś polska, oni dostrzegli w niej uniwersalną opowieść o samotności, wykluczeniu, jednostce stawiającej czoła presji otoczenia. Wiele na to wskazuje, że za granicą tak ten film został odczytany, bo zbiera dobre recenzje na kolejnych festiwalach. Nam Dorota Kobiela Welchman mówi o tym, co ją zainspirowało, żeby sięgnąć po prozę Reymonta, dlaczego stworzenie „Chłopów” trwało aż pięć lat, jak realizacja tego filmu wpłynęła na jej prywatne życie i o czym będzie jej następna produkcja.

PAP Life: Dlaczego postanowiła pani zrobić film na podstawie „Chłopów”? Ta powieść kojarzy się z licealną lekturą, a do tych rzadko się wraca w dorosłym życiu. Poza tym mamy już świetną ekranizację tej książki nakręconą w latach 70.

Dorota Kobiela Welchman: Myślę, że mój pomysł wcale nie był taki oryginalny. Jestem niemal pewna, że byli też inni twórcy, którzy chcieli zrobić „Chłopów”. Ale w polskiej kinematografii do tej pory było tak, że jeśli coś już kiedyś powstało, to traktowano to niemal jak jakąś świętość i tego tematu się nie dotykało. Ja mam trochę inne podejście, może dlatego, że pracuję razem z mężem, który jest Brytyjczykiem. Hugh jest przyzwyczajony, że do wielkich dzieł wraca się w każdym pokoleniu, a nawet częściej, czego przykładem są „Wielkie nadzieje” czy „Jane Eyre”. Ilość tych adaptacji można mnożyć. Trochę więc dzięki mężowi wyzbyłam się myślenia, że nie wolno sięgać po coś, co ktoś już raz nakręcił. Pomyślałam więc, że dobrze jest wrócić do „Chłopów”, bo dawno tego nie widzieliśmy na ekranie, a to wspaniała powieść, która zasługuje na świeże spojrzenie. W czasie pracy nad naszym poprzednim filmem, „Twoim Vincentem”, słuchałam audiobooku „Chłopów”. Malowałam ujęcia, a słuchanie tej niezwykle malarskiej prozy Reymonta, takich impresjonistycznych wręcz opisów tańców czy przyrody, niesamowicie pobudziło moją wyobraźnię. Tak to się zaczęło.

PAP Life: Ale dlaczego słuchała pani właśnie „Chłopów”? Przypadek?

D. K. W.: Nie do końca. Wróciłam do tej książki po latach, bo – przyznaję – w szkole średniej przeczytałam ją po łebkach, z obowiązku. Chodziłam do liceum plastycznego i tam bardziej skupiałam się na praktycznych przedmiotach – rzeźbie, fotografii, malarstwie. Ale obiecałam sobie wtedy, że kiedyś, za 10 czy 20 lat, wrócę do szkolnych lektur. No i tak się właśnie stało. „Chłopi” niesamowicie mnie wciągnęli, przesłuchałam audiobook dwukrotnie. I od razu pomyślałam, że to świetny pomysł na film, dlatego zaraz podsunęłam książkę mojemu mężowi. Byłam ciekawa, jak on na nią spojrzy.

PAP Life: Też słuchał audiobooka czy przeczytał powieść?

D. K. W.: Hugh nie zna języka polskiego tak dobrze, żeby słuchać audiobooka. Musiałam zdobyć tłumaczenie, co okazało się dość trudne. W końcu udało mi się kupić bardzo stare, przedwojenne wydanie. A że Hugh akurat wyjeżdżał na czterotygodniowy urlop, to zapakowałam mu do walizki wszystkie cztery tomy. To właściwie nie był typowy urlop, tylko post, więc w czasie tego wyjazdu miał czas, żeby czytać. Być może opisy kapusty okraszonej bekonem jakoś poruszyły jego wyobraźnię, bo w czasie tego wyjazdu niewiele jadł. Wrócił zachwycony książką.

PAP Life: Co Brytyjczyk znalazł wyjątkowego w „Chłopach”? To przecież bardzo polska powieść, na dodatek osadzona w realiach XIX wieku.

D. K. W.: Po pierwsze, bardzo rzadko spotykamy się w literaturze z bohaterem z tej grupy społecznej, przeważnie książki z tamtych czasów dotyczyły wyższych sfer, a jeśli już pisano o biedocie, to miejskiej –jak u Dickensa. Myślę, że to zrobiło ogromne wrażenie na Hugh, który wcześniej z takim tematem się nie spotkał. Po drugie, zarówno jemu, jak i mi, spodobała się główna bohaterka. Mimo, że jest bohater zbiorowy w tej powieści, to jednak Jagna się wybija. Wszystkie wątki fabularne i narracyjne splatają się gdzieś wokół niej. To fascynująca postać. Kręciło mnie też pokazanie historii z perspektywy kobiety, dla odmiany po filmie „Twój Vincent”, gdzie narratorem był mężczyzna.

PAP Life: Jagna jest młoda, piękna i ma odwagę żyć po swojemu. Jest za to napiętnowana przez społeczności, w której żyje. Ten temat jest wciąż aktualny?

D. K. W.: Tak i właśnie dlatego ta powieść tak nas uwiodła. Dziś takie napiętnowanie określamy terminem slut shaming. Niemal każda kobieta tego doświadczyła, przeżyła osobiście lub obserwowała w swoim otoczeniu. Wyśmiewanie, zawstydzanie, podwójne standardy w traktowaniu kobiet i mężczyzn są tak częste, że w pewnym momencie zaczynamy się z nimi godzić, a przecież nie powinniśmy. Kiedy czytałam książkę, a później pisałam scenariusz, to sceny związane z Jagną zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Przemoc wobec niej jest związana z tym, że ona jest obiektem pożądania, symbolem jakiegoś statusu. Dlatego mężczyźni chcą ją posiadać. Z drugiej strony jest też bohaterką, która chce się wyzwolić. Być może nie zawsze robi to we właściwy sposób, ale używa takich narzędzi, jakie zna. Jagna chce budować świat według własnych zasad i myślę, że to jest coś, czego jej otoczenie nie rozumie i czego się boi. Poczynając od tego, że nie godzi się na obcięcie włosów po ślubie.

PAP Life: Mnie najmocniej uderzyło, że największymi wrogami Jagny są kobiety. To też się nie zmieniło, bo dziś też często kobiety są dla siebie nawzajem największymi krytykami.

D. K. W.: I to też jest trudne, bo teoretycznie byłoby nam o wiele łatwiej, gdybyśmy sobie zapewniały wsparcie. Ale w praktyce często jest inaczej. Kobieta, która się wyróżnia – na przykład w środowisku zawodowym, bo przecież możemy to przełożyć na różne sfery życia – wzbudza lęk albo zazdrość czy krytykę. Jagna łamie istniejące zasady, ale też nie gra według reguł kobiecej wspólnoty. Nie knuje, jest sobą. Ta inność wywołuje lęk, a lęk generuje agresję. To, co znajduje się w historii Jagny, dotyka nas w sumie na co dzień.

PAP Life: Przeżyła to pani osobiście?

D. K. W.: Tak. Ale też przeżyłam i doświadczyłam wparcia, kobiecej solidarności i ciepła w naszym zespole. Ze strony wspaniałych aktorek, scenografki, montażystek, malarek. Pracuje głównie z kobietami, w naszym zespole malarskim 85 proc. ekipy to były kobiety. Silne, wrażliwe, zaangażowane – bez nich nie powstałby ten film. I myślę, że tę kobiecą energię czuję się w tym filmie.

PAP Life: Film „Chłopi”, podobnie jak „Twój Vincent”, został zrealizowany w technice animacji malarskiej. Na czym ona dokładnie polega?

D. K. W.: Najpierw nakręciliśmy zdjęcia aktorskie, czyli zwykły film fabularny. Niektóre sceny były kręcone w scenografiach, inne na zielonym tle. Później był montaż, postprodukcja,. A potem ten już prawie skończony film trzeba było zrobić po raz drugi – czyli go pomalować. Czasami jedno ujęcie było malowane przez kilka miesięcy, na przykład to, gdzie Jagna idzie przez jarmark. W całości zajęłoby to jednej malarce prawie rok, więc musieliśmy podzielić je na pięć odcinków i rozdzielić między kilka malarek. Te wszystkie elementy, koraliki, dekoracje, które zostały zbudowane na planie i nakręcone z ruchomą kamerą, później trzeba było przełożyć na obraz, klatka po klatce. Cały film nakręcony był z wielkim rozmachem, więc przemalowywanie tych trudnych ujęć w realistycznym stylu było niezwykle wymagające. Sam proces malowania i postprodukcji efektów specjalnych – animacji zarówno poklatkowej, malarskiej, jak i cyfrowej – zajął nam dwa lata przy udziale prawie stu malarzy stosujących farby olejne i stu malarzy cyfrowych.

PAP Life: Skąd byli ci malarze?

D. K. W.: Z kilku krajów, to był międzynarodowy team, bo w Polsce nie znaleźlibyśmy aż tylu artystów pracujących w tej technice. Współpracowali z nami malarze z Litwy, Serbii i z Ukrainy. Kiedy wybuchła wojna, udało nam się sprowadzić z Ukrainy dziewczyny, bo mężczyźni musieli zostać na miejscu. Później otworzyliśmy studio w Kijowie, ale były przerwy w dostawie prądu, musieliśmy więc kupić agregat. Cały proces powstawiania tego filmu przypominał trochę wspinaczkę wysokogórską, ciągle natrafialiśmy na jakieś przeszkody – najpierw była pandemia, potem inwazja na Ukrainę, na końcu dotknęła nas też inflacja, więc trzeba było przekalkulować cały budżet po raz kolejny. W końcu, po pięciu latach udało nam się zakończyć projekt.

PAP Life: W „Chłopach” oglądamy znane obrazy artystów Młodej Polski. To niesamowity zabieg, trochę rodzaj gry z widzem, który próbuje sobie przypomnieć, co to obraz, jaki jest jego tytuł. Ale dla zagranicznego widza nie będzie to przecież zrozumiałe.

D. K. W.: Jeśli chodzi o cytaty malarskie, których w filmie jest kilka, to nie chodziło mi o to, żeby były rozpoznawane przez widzów, choć jeśli tak się dzieje, to też jakiś plus. Malarstwo Młodej Polski zawsze było mi bliskie, już podczas czytania książki jawiło się w mojej wyobraźni. Wyobrażałam sobie pejzaż wiejski czy chłopkę, czy na przykład dwoje parobków na trawie i operowałam obrazami Malczewskiego, Wyczółkowskiego, Masłowskiego czy Chełmońskiego. To jest pewnego rodzaju estetyka, którą wybraliśmy. Cieszę się, że przy okazji filmu zostanie ona też w jakiś sposób pokazana światu, bo to jest bardzo piękna tradycja polskiego malarstwa.

PAP Life: Niezwykle są stroje Jagny, która chyba w każdej scenie jest ubrana inaczej. A już absolutnie oszałamiająca jest jej suknia ślubna. Skąd wziął się pomysł na te stroje? Przecież chłopki tak się nie ubierały.

D. K. W.: Opisy kostiumów wzięliśmy wprost z książki i przekazaliśmy kostiumografom. Tak było też w przypadku sukni ślubnej Jagny. Wszystko jest w książce – to, że miała na głowie koronę, w której były jagody, koronki złote, pióra pawie. Wykonała ją artystka Kasia Stanny. Z kolei suknię własnoręcznie wyszywał projektant Konrad Bikowski według naszej wizji, którą stworzyliśmy z kostiumografką Katarzyną Lewińską. To, czy taka korona istniała, czy suknia była bardziej łowicka, czy też nie, nie ma znaczenia. Myśmy się opierali na powieści i też mieliśmy pewną wizję tego filmu. Nie wszystkie kobiety w filmie są wystrojone, bo przecież mamy sceny w polu czy w pracy, gdzie chłopki wyglądają jak chłopki. Ale na przykład Dominikowa czy Wójtowa zawsze są wystrojone, to też jest ważnym zabiegiem narracyjnym, bo pokazuje ich status i trochę osobowość. Ale ja nie do końca też kierowałam się kluczem do historyczno-realistycznym. Myślę, że jak się już wejdzie w film, to powinniśmy uwierzyć w pewien realizm historii. Jacqueline Durran, świetna kostiumografka pracująca przy filmie Joe Wrighta „Anna Karenina”, przystroiła Keirę Knightley w naszyjniki Chanel i suknie inspirowane latami pięćdziesiątymi. To jest przecież wybór, niekoniecznie musi być bardzo realistyczny. Takie kino jest mi bliskie.

PAP Life: Nie wszystko to, co oglądamy w filmie, znajdziemy w powieści. Na przykład wycinanki, które robi Jagna. Ten motyw pojawia się kilkukrotnie. Dlaczego?

D. K. W.: W książce jest wspomniane, że Jagna ma zdolności plastyczne, robi piękne pisanki na Wielkanoc, że wycinankami dekoruje pokój przy jakiejś okazji. My wybraliśmy ten motyw wycinanek jako swego rodzaju pamiętnik. To był dla nas sposób, żeby pokazać, że Jagna jest bardzo wrażliwa.

PAP Life: Podobno długo i skrupulatnie była robiona dokumentacja do filmu „Chłopi”. Czy była pani w słynnych Lipcach Reymontowskich?

D. K. W.: Tak i ten wyjazd był dla nas bardzo ważny w całym procesie tworzenia filmu. Oczywiście bardziej było to zwiedzenie muzealne, choć jeśli chodzi o samą wieś, to właściwie cała topografia się zachowała. Mamy staw w kształcie nerkowca, wokół niego domy oraz kościół na wzgórzu. Tę topografię bardzo uważnie studiowaliśmy też w książce. Potem zbudowaliśmy całą wieś w programie komputerowym, który tworzy geograficzną przestrzeń. Na podstawie tego mogliśmy zbudować scenografię – wiedzieliśmy, kto gdzie mieszka, którędy idzie Jagna, jak wraca z kościoła, kogo może spotkać po drodze.

PAP Life: Czy polska wieś jest pani bliska?

D. K. W.: Moje korzenie są raczej miejskie. Urodziłam się na Górnym Śląsku, z naturą miałam niewiele wspólnego. Czasem tylko jeździliśmy z dziadkami na wakacje na wieś. Te piękne momenty mam we wspomnieniach. Ale kojarzą mi się raczej z czymś egzotycznym, niezwykłym, a nie z codziennością.

PAP Life: Poprzedni państwa film, „Twój Vincent”, był nominowany do Oscara. Teraz szansę na tę nominację mają „Chłopi”. Czuje pani presję, by powtórzyć tamten sukces?

D. K. W.: Na pewno jest ogromna presja, choć może bardziej właściwym słowem jest odpowiedzialność, bo reprezentujemy polską kinematografię. Jeżeli nominacji nie dostaniemy, to będzie pewnie rozczarowanie dla wielu osób, które na to liczyły, które w ten projekt wierzą. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że z Oscarami bywa różnie i ciężko przewidzieć, co się wydarzy. Jestem członkinią Amerykańskiej Akademii Oscarowej, więc co roku uczestniczę w głosowaniu na film zagraniczny i wiem, jak ogromna ilość filmów jest zgłoszona, a przy nominacjach różne względy mają znaczenie, różne nastroje polityczne, artystyczne. Ale Oscary, choć może zabrzmi to dla niektórych niezrozumiale, nie były celem „Chłopów”. Przede wszystkim zależy nam na tym, żeby film zobaczyło jak najwięcej widzów na świecie i dzięki temu poznało część naszej kultury. Bardzo się cieszę, że do tej pory jest tak świetnie odbierany, zarówno przez krytykę, jak i widzów.

PAP Life: Przy obu wspomnianych filmach pracowała pani ze swoim mężem. Łączenie życia i pracy nie jest chyba proste?

D. K. W.: Z jednej strony to jest piękne, bo mamy wspólne pasje, wspólne zainteresowania i to na pewno nas łączy. Ale z drugiej strony to jest nieustające życie w tym samym sosie. Praca ciągle nam towarzyszy. Nawet jak czasem chciało się powiedzieć: „Dobra, od tej godziny już zamykamy temat i dalej o tym nie rozmawiamy”, to nie było to proste. Ale póki co, ponieważ robimy filmy naprawdę z serca i nasze intencje są bardzo szczere, to nasz duet małżeńsko-zawodowy działa.

PAP Life: Mieszkacie w Polsce czy kursujecie między dwoma krajami?

D. K. W.: W Polsce, w Gdyni. Teraz chwilowo w Sopocie, bo nasz dom jest w przedłużającym się remoncie. Hugh mieszka w Polsce ponad 12 lat. Przyjechał tu, bo pracował nad „Piotrusiem i wilkiem” w polskim studiu i tu osiadł. Może kiedyś będziemy chcieli trochę pomieszkać na jego ziemi, ale na razie na to się nie zanosi.

PAP Life: Nad „Chłopami” pracowaliście 5 lat. Jak ten film wpłynął na pani życie?

D. K. W.: Muszę powiedzieć, że zaczął się od jednego, bardzo bolesnego wydarzenia. Dzień przed kręceniem zdjęć próbnych do pierwszego zwiastuna straciłam ciążę, o którą starałam się przez kilka lat. I kiedy wreszcie się udało, nagle to się stało. Następnego dnia były zdjęcia, których nie mogłam odwołać, więc to był bardzo trudny początek. Nie było czasu, żeby przeżyć tę żałobę. Dlatego tworzenie tego filmu wypełniło pewną pustkę w moim życiu. Może trochę stał się moim dzieckiem? Wszystkie trudności, z którymi mierzyliśmy się później, wydały mi się już o wiele łatwiejsze. Ten film spowodował też jeszcze jedną ważną zmianę w moim życiu – przeszłam na weganizm i wszystkim to polecam. Natura stała się dla mnie niezwykle ważna, kocham zwierzęta i bardzo je szanuję.

PAP Life: Na koniec zapytam o plany na przyszłość. Czy już wiecie, o czym, będzie wasz następny film?

D. K. W.: Hugh ma pomysł, który rozwija. To będzie film animowany „Blaze” – historia rozgrywająca się 140 tysięcy lat temu, kiedy ludzkość była na skraju wyginięcia. Bardzo fajny temat, bo Hugh bardzo się interesuje paleontologią i historią ludzkości w ogóle. Natomiast ja planuję po raz pierwszy zrobić pełnometrażowy film aktorski, bez animacji. Wiem, że po ciężkiej pracy przy „Vincencie” i „Chłopach” będzie to dla mnie pewna odmiana i wielka przyjemność. (PAP Life)

Rozmawiała Izabela Komendołowicz-Lemańskagra/

Dorota Kobiela Welchman, czyli DK Welchman – polska reżyserka, scenarzystka i producentka filmów animowanych. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Zrealizowała filmy: „Kochaj mnie”, „Przedbiegi”, „List”, „Serce na dłoni”, „Mały listonosz”, „Szkice Chopina”. Za wyreżyserowany wspólnie z mężem, Hugh Welchmanem pełnometrażowy film „Twój Vincent” otrzymała wiele nagród i wyróżnień, w tym nominację do Oscara i Złotego Globu. Członkini Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Szef MS: jeżeli Ziobro jest w USA, to w poniedziałek wystąpimy o ekstradycję (krótka)

Jeżeli Zbigniew Ziobro faktycznie przebywa w Stanach Zjednoczonych, to w poniedziałek wystąpimy o jego ekstradycję - poinformował w niedzielę minister sprawiedliwości Waldermar Żurek. Potwierdził, że były szef MS pojawił się na lotnisku w USA, jednak nie wiadomo czy zamierza tam zostać.Data dodania artykułu: 10.05.2026 13:25
Szef MS: jeżeli Ziobro jest w USA, to w poniedziałek wystąpimy o ekstradycję (krótka)

Politycy komentują nieoficjalne informacje o pobycie Ziobry w USA

Politycy komentują w niedzielę nieoficjalne informacje o tym, że Zbigniew Ziobro opuścił Węgry i przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych.Data dodania artykułu: 10.05.2026 12:38
Politycy komentują nieoficjalne informacje o pobycie Ziobry w USA

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 10 maja

Niedziela, 10 maja. Sto trzydziesty dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.51, zajdzie o 20.14. Imieniny obchodzą dziś: Antonina, Antonin, Feliks, Sylwester, Izydor oraz Jan. To dzień, w którym historia splata się z teraźniejszością – od średniowiecznych koron i politycznych przewrotów po rockowe hymny, które do dziś rozbrzmiewają w radiowych archiwach i koncertowych stadionach świata.Data dodania artykułu: 10.05.2026 09:47
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 10 maja

Łódź/ Pod hasłem „Równość bez dwóch zdań” ulicami Łodzi przeszła 15. Parada Równości

Kilkaset osób przeszło w sobotę ulicami Łodzi w 15. Paradzie Równości pod hasłem „Równość bez dwóch zdań”. Upominamy się o wolność i prawa obywatelskie dla każdej osoby, ale najważniejszy postulat to równość małżeńska - powiedział PAP współorganizator wydarzenia Miłosz Herka.Data dodania artykułu: 09.05.2026 22:32
Łódź/ Pod hasłem „Równość bez dwóch zdań” ulicami Łodzi przeszła 15. Parada Równości

Systemy antydronowe: odpowiedź na nowe zagrożenie (analiza)

Wraz z szybkim wzrostem liczby bezzałogowców używanych w wojnie rozpętanej przez Rosję przeciw Ukrainie i w innych konfliktach nastąpił rozwój systemów pozwalających na ich zwalczanie. Prace rozwojowe dotyczące tego rodzaju technologii realizują także polskie firmy sektora zbrojeniowego.Data dodania artykułu: 09.05.2026 12:12
Systemy antydronowe: odpowiedź na nowe zagrożenie (analiza)

9 maja. Dzień, w którym historia mówi wieloma głosami – od Henryka Walezego po Depeche Mode

Sobota, 9 maja, niesie ze sobą ciężar historii i puls współczesności. To dzień, w którym Europa wspomina zwycięstwo nad hitleryzmem, Rosja organizuje militarny spektakl na Placu Czerwonym, a Wenecja otwiera kolejną odsłonę jednego z najważniejszych wydarzeń świata sztuki. W Polsce wierni żegnają abp. Józefa Michalika, a kalendarz przypomina o chwilach, które zmieniały bieg dziejów – od pierwszej wolnej elekcji po katastrofę samolotu „Kościuszko” w Lesie Kabackim.Data dodania artykułu: 09.05.2026 11:09
9 maja. Dzień, w którym historia mówi wieloma głosami – od Henryka Walezego po Depeche Mode

Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznic

Piątek, 8 maja 2026 roku. Sto dwudziesty ósmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.55, zajdzie o 20.10. Imieniny obchodzą dziś: Benedykt, Bonifacy, Stanisław, Stanisława, Ida, Michał, Piotr i Wiktor.Data dodania artykułu: 08.05.2026 09:29
Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznic

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Czwartek, 7 maja, to 127. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.56, zajdzie o 20.09. Imieniny obchodzą dziś: Gizela, Róża, August, Ludmiła i Wincenty. To dzień, w którym historia splata się z teraźniejszością – od reform Rzeczypospolitej sprzed ponad dwóch i pół wieku, przez dramaty wojny i komunizmu, po współczesne debaty o bezpieczeństwie, dezinformacji i pamięci.Data dodania artykułu: 07.05.2026 09:17
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja
Smaki świata na Placu Kościuszki

Smaki świata na Placu Kościuszki

Food trucki wracają do TomaszowaJuż w dniach 8–10 maja Plac Kościuszki w Tomaszów Mazowiecki zamieni się w tętniącą życiem strefę street foodu. Przed mieszkańcami i gośćmi trzy dni pełne kulinarnych doznań, spotkań na świeżym powietrzu i dobrej energii. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą na chwilę zwolnić, wyrwać się z codzienności i spędzić czas w luźnej, weekendowej atmosferze. Wydarzenie rozpocznie się w piątek o godzinie 15:00 i potrwa do niedzieli. Na miejscu pojawią się różnorodne food trucki serwujące dania z różnych stron świata – od klasyków street foodu po bardziej oryginalne smaki. Organizatorzy zapowiadają, że każdy znajdzie coś dla siebie – niezależnie od tego, czy przyjdzie na szybki posiłek, czy spędzić kilka godzin ze znajomymi lub rodziną.Weekend pełen atrakcjiPiątek (8 maja, 15:00–21:00)Start wydarzenia to idealna okazja, by po pracy rozpocząć weekend w dobrym stylu. Luźna atmosfera, pierwsze kulinarne odkrycia i spokojne tempo – tak zapowiada się otwarcie zlotu.Sobota (9 maja, 12:00–21:00)Najbardziej intensywny dzień wydarzenia. Jeszcze więcej smaków, ludzi i dobrej energii. Od godziny 13:00 do 21:00 przestrzeń wypełni muzyka na żywo – DJ zadba o klimat, który sprzyja zarówno relaksowi, jak i wspólnej zabawie.Niedziela (10 maja, 12:00–19:00)Ostatni dzień wydarzenia upłynie pod znakiem rodzinnej atmosfery. W godzinach 13:00–15:00 zaplanowano warsztaty cyrkowe oraz pokaz „Jak on to robi?”, który dostarczy widzom sporej dawki śmiechu, magii i interakcji na żywo – szczególnie najmłodszym uczestnikom.Przepis na udany weekendZlot food trucków w Tomaszowie Mazowieckim to nie tylko jedzenie – to przede wszystkim doświadczenie. Spotkania z ludźmi, wspólne chwile przy stole, muzyka i przestrzeń, w której można po prostu być tu i teraz. Bez pośpiechu, bez presji – za to z dużą dawką smaku i dobrej energii.Organizatorzy zachęcają: zbierzcie znajomych, rodzinę i przyjdźcie na Plac Kościuszki. Ten weekend ma smakować dokładnie tak, jak lubicie. Na miejscu będzie można spróbować:frytki belgijskie – chrupiące i konkretnekurczaki w panierce – złociste i soczystezapiekanki, langosze, grill (karkówka, kiełbasa)churrosy, lody włoskie, granita – coś na słodko i na ochłodęData rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2026
Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

W dniach 8–15 maja w całej Polsce obchodzony jest Tydzień Bibliotek, ogólnopolski program promocji czytelnictwa organizowany od 2004 roku przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Jego głównym celem jest podkreślenie roli bibliotek w życiu społecznym i kulturalnym oraz zachęcenie do korzystania z ich zasobów i oferty edukacyjno-kulturalnej.To również okazja, aby docenić pracę bibliotekarzy – osób, które z pasją i zaangażowaniem budują przestrzeń spotkań z literaturą, wiedzą i drugim człowiekiem. Wydarzenie to inauguruje Dzień Bibliotekarza, przypadający na 8 maja.Tegoroczna XXIII edycja Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek odbywa się pod hasłem „Biblioteka. Otwierasz. Odkrywasz”. Pokazuje ono bibliotekę jako miejsce, w którym każdy może zacząć swoją przygodę z wiedzą i kulturą. „Otwierasz” oznacza wejście do biblioteki i sięganie po jej zasoby, a „odkrywasz” – poznawanie nowych inspiracji i możliwości.Tomaszowska książnica przygotowała bogaty program wydarzeń adresowany do różnych grup odbiorców:Miejska Biblioteka Publiczna ul. Browarna 7- akcja „Przyłapani na czytaniu” ma na celu promocję czytelnictwa poprzez uchwycenie codziennych chwil spędzanych z książką. W bibliotece oraz jej najbliższym otoczeniu fotografowane będą osoby pochłonięte lekturą- „Filmowa giełda – przynieś, zostaw, wymień” -  wymiana filmów na płytach DVD- konkurs fotograficzny „Biblioteka w nowym miejscu – gdzie ta biblioteka…?” jest zaproszeniem do poznania biblioteki w jej nowej lokalizacji przy ul. Browarnej 7. Zadaniem uczestników będzie wykonanie najciekawszego, nieoczywistego i nieszablonowego zdjęcia biblioteki- akcja „Odkrywam Bibliotekę”. Każda osoba, która w czasie trwania Tygodnia Bibliotek założy kartę czytelnika w nowej siedzibie biblioteki, otrzyma los uprawniający do udziału w loterii13.05.2026 r. godz. 12 „Poetyckie parkowanie” to poetyckie działania w terenie, które łączą miłość do literatury z aktywnym wypoczynkiem na świeżym powietrzuOddział dla Dzieci i Młodzieży Plac T. Kościuszki 18- „Literackie Bingo”, „Książka w ciemno” – niespodzianki dla Wypożyczających- wystawa „Odkryj swoją bibliotekę”-  Fotobudka - akcja „Nadaj drugie życie przedmiotom! Podziel się, nie wyrzucaj!” - zabawka za wypożyczenie książek11.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Odkryj emocje, pozwól im być”12.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Otwórz serce na bibliotekę”13.05.2026 r. godz. 10 - Flashmob - akcja promująca czytelnictwo i bibliotekę. Przemarsz z książkami w centrum miasta14.05.2026 r. godz. 15 - Warsztaty dla najmłodszych ,,Dziecięca biblioteka bez tajemnic”Filia nr 1 ul. Akacjowa 1, Filia nr 2 ul. Opoczyńska 22, Filia nr 3 ul. Koplina 1- wystawy tematyczne - lekcje biblioteczne- akcja "Biblioteczna polecajka"- Filia nr 3 ul. Koplina 1 12.05.2026 – Filia nr 3 ul. Koplina 1 - „Kwadrans na czytanie" czyli wiosenna biblioteka pod chmurkąWięcej informacji na stronie internetowej www.mbptomaszow.pl oraz mediach społecznościowych.Zapraszamy serdecznie do udziału w wydarzeniach!Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.05.2026

Polecane

Radny zadawał pytania o miejską spółkę. Odpowiedzi nie dostał, za to przyszły groźby prawneDlaczego mieszkańcy Tomaszowa coraz częściej korzystają z wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego?Pogoda zmieni się gwałtownie. Burze i deszcz także nad powiatem tomaszowskimStefania z Tomaszowa. Kobieta, bez której trudno opowiadać o Julianie TuwimieLechia wyrwała remis w doliczonym czasie gry! Kempski bohaterem w PłockuDziś w kraju i na świecie. Niedziela, 10 majaBezpłatne badania znamion dla mieszkańców subregionu. Affidea NU-MED rusza z programemDzień Zołzy. Święto kobiet, które nie przepraszają za własne zdanie10 lat chóru Artis Gaudium. Jubileuszowy koncert w Tomaszowie MazowieckimWidzew ograł Lechię 3:1 i zrobił wielki krok w stronę utrzymaniaReprezentacja Polski siatkarzy rozpoczęła zgrupowanie w SpaleDwa dni rodzinnej zabawy na tomaszowskich Błoniach\
Reklama
Reklama
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...Treść komentarza: Sfingowano sprawy żeby poprzedią wywalić, bo pielęgniarka pisowa miała parcie na stołek. Urobiła katechostaristę i dawaj. Zapomniała , że żeby rządzić to trzeba mieć głowę na karku, a nie tylko kumpla starostę i mieszankę w głowie. W dodatku to kłamliwa baba. Myślę że spadając na cztery łapy przy pomocy kumpla, są osoby które zweryfikują jej poczynania i niewypażonąŹródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnejAutor komentarza: Silnik na parę spodniTreść komentarza: Biblię trzeba rozumieć, a nie tylko cytować. Cała Polska i pół Tomaszowa spiskują przeciwko wzorowym członkom Prawa i Sprawiedliwości? Podejrzane. Prawo i Sprawiedliwość wzięło nazwę z Psalmu 33, w którym na początku Bóg jest wychwalany i podziwiany, a potem jest zalecenie, żeby się Go bać. Niektórzy najwidoczniej się za mało boją.Źródło komentarza: Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandaluAutor komentarza: SkąpiecTreść komentarza: Nie będzie jej. Brawo. Teraz najważniejsze, żeby to, co się działo w ŚDS, nie powtórzyło się nigdzie indziej. I pozostają pytania: czy jeśli nie została zwolniona, to dostanie odprawę? z czyich pieniędzy? i czy można by przeznaczyć te pieniądze na coś innego?Źródło komentarza: Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandaluAutor komentarza: KrzysztofTreść komentarza: Dzień dobry, Tak się zastanawiam nad "bezstronnością" pana redaktora... Dość wyraźnie widać, że średnio inteligentny czytelnik natychmiast wyczuje zionącą nienawiść do ludzi wspierających PiS. Wydaje się, że prawdziwy redaktor - taki z powołania i prawdziwego zdarzenia, powinien emanować kulturą, profesjonalizmem, merytorycznością i przede wszystkim O-BIEK-TY-WIZ-MEM. Niestety tendencyjność w polowaniu na ludzi prawicy jest wszechobecna w jego "artykułach". Ale chyba nie o tym ta dysputa... Zastanawiam się, kim jest ta rzekomo pokrzywdzona osoba... Koleżanka pana redaktora, celebrytka szukająca poklasku, może jakaś osoba z innej opcji politycznej..? Zakładam również wariant przedstawiony przez p. redaktora, ale "profesjonalizm" i tendencyjność jego artykułów nie dają żadnej nadziei na obiektywną relację... Nie widząc dowodów, twierdzę, że to zwykła, pospolita, słowna napaść, której celem jest zdyskredytowanie prężnie działającej i wymagającej najwyższych standardów Dyr Marzanny Popławskiej. Normalny człowiek przedstawiłby jakieś dowody, a nie tylko domysły i czcze oskarżenia, które w tym momencie stają się wręcz pomówieniami, z których tak naprawdę nic nie wynika... Jesli chodzi o dowody, to najprostszy wydaje się bardzo oczywisty, np.: monitoring, czy obdukcja lekarska. Z artykułu nic takiego nie wynika, więc na wstępie widać, że sprawa jest dęta i śmierdzi polowaniem i komuszą ubecją: "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie.". Jakże łatwo jest kogoś oskarżyć i obsmarować błotem, a jakże trudno ustalić fakty i je obiektywnie przedstawić. Jak widać nasz "redaktor" nie popisał się i znalazł dziurę w całym. Czytając te dęte wypociny, tworzone przy klawiaturze, a nie w terenie, nie znalazłem nic, co by w jakikolwiek sposób pogrążało p. Dyr Marzannę Popławską. Ups! W tym miejscu to ja przepraszam - nieznacznie pomyliłem się... Znalazłem jeden fakt (dosłownie JEDEN FAKT): jest jakieś pomówienie... Niestety, to może się wiązać z bardzo poważnymi konsekwencjami karnymi, opartymi o paragrafy KK (Kodeksu Karnego) o zniesławienie art. 212, a to już może być przestępstwo - grozi za to kara grzywny oraz do 1 roku pozbawienia wolności. Kiedyś już pisałem na temat sytuacji w ŚDS i jak widać, nadal są problemy w relacjach dyrektor - część kadry. Nadal zastanawiam się, czy determinacja pani dyrektor Popławskiej, jej wola podnoszenia standardów i poziomu opieki w ŚDS, z czym wiążą się coraz wyższe wymagania, mogły zderzyć się z dość dużym oporem części kadry spowodowanym np.: lenistwem, a co za tym idzie szukaniem haków na wymagającą najwyższych standardów Dyr Marzannę Popławską, by się jej pozbyć za wszelką cenę..? Na miejscu redaktora powściągnąłbym się z tak tendencyjnymi komentarzami, by nie zaszkodzić sobie, własnemu majątkowi i własnej wolności. Natomiast na miejscu pani dyr, wiedząc, że jestem czysty, wytoczyłbym proces o zniesławienie, by nauczyć co po niektórych szacunku i obiektywizmu. Nie umniejszając ludziom ciężko pracującym przy taśmach produkcyjnych na trzy zmiany, zaprosiłbym kilka osób ze ŚDS i pana redaktora na miesięczne praktyki/staż, by poznały, czym jest prawdziwa praca na akord w systemie wielozmianowym... Gdzie w tym artykule Panie "Redaktorze" znalazła się druga strona medalu - jakikolwiek komentarz pani dyrektor? Czy podjął Pan próbę nawiązania kontaktu, zwrócenia się z prośbą o komentarz do sprawy, w której ewidentnie poluje się na Dyr ŚDS Marzannę Popławską..? Brak komentarza z jej strony dobitnie świadczy o Pana tendencyjności i braku obiektywizmu. To bardzo smutne... Czekam na dalszy ciąg... DO-WO-DY! P.S.: Przytoczę kilka tekstów - być może do właściwych osób..: "Niech kamieniem rzuca ten, który jest bez grzechu!", "Jeśli Twój brat zgrzeszy przeciwko Tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli nie usłucha, weź świadka, albo dwóch... Jeśli i tych nie usłucha, przedstaw to kościołowi...". Zakładam, że osobą rzekomo pokrzywdzoną, nie jest tzw.: "osoba kościołowa", bo to dyskwalifikowałoby ją ze wspólnoty i rujnowało fundamenty wiary... Piszę w tym miejscu, akurat o tym kontekście sprawy, bo niektórzy ignoranci coś wspominają o zasiadaniu w pierwszych ławkach w kościele... Dodam jeszcze, że chyba mamy nowy super narybek do piłkarskiej kadry... Jeśli monitoring nic nie wykaże i rzekomo pokrzywdzona nie ma żadnej obdukcji, to być może okaże się, że "system Neymar" (piłkarski symulant fauli) działa także w ŚDS... By być obiektywnym zaczekam na dowody Panie Redaktorze...Źródło komentarza: Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandaluAutor komentarza: WyborcaTreść komentarza: Radny powinien ponieść konsekwencje prawne!Źródło komentarza: Naruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansoweAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Tak. Dobrze napisałeś. I dlatego tym razem Coibie pochwalę. Mimo, że jestem zdecydowanym prawicowcem. Jednak mnie nie interesują partyjne nalepki na czole ludzi, ale to, kim ci ludzie są w normalnym życiu.Źródło komentarza: Nowy blok operacyjny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia to nie luksus. To warunek bezpieczeństwa pacjentów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama