Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 18:57
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Dzień bez Samochodu: ulica dla ludzi, mniej spalin

Samochody dały nam mobilność, ale też korki, smog i hałas. Dzień bez Samochodu pokazuje, jak zmienia się miasto, gdy wybieramy tramwaj, rower i własne nogi. Eksperci mówią o realnych zyskach dla klimatu i zdrowia, krytycy o „niedzielnej pocztówce” — a mieszkańcy? Coraz częściej wybierają ciszę, powietrze bez spalin i ulice odzyskane dla ludzi.

Samochód miał dać światu wolność, a dał nam także korki, smog i miasta podporządkowane parkingom. Od pierwszego automobilu Karla Benza minęło trochę ponad sto lat, a dziś – by przypomnieć, że ulica może należeć do ludzi – co roku obchodzimy Dzień bez Samochodu. Idea, która w Europie rozwinęła się pod skrzydłami Komisji Europejskiej, łączy ekologię z miejską jakością życia: zachęca do przesiadki na transport publiczny, rower i własne nogi, ale też do myślenia o sprawiedliwej, dostępnej dla wszystkich mobilności. „Mobilność nie jest przywilejem, to prawo – a zrównoważony transport powinien być bezpieczny i dostępny dla każdego” – mówi odpowiedzialny w KE komisarz Apostolos Tzitzikostas, wskazując sedno tegorocznego Europejskiego Tygodnia Mobilności.

Ekologiczny bilans transportu wciąż jest twardy: według Europejskiej Agencji Środowiska sektor odpowiada za ok. 29 proc. emisji gazów cieplarnianych UE, a same drogi generują ponad 73 proc. emisji transportu. Co gorsza, od 1990 r. emisje transportowe w Europie wzrosły o około jedną czwartą – efekty oszczędniejszych silników zjada rosnąca liczba i długość podróży. To właśnie dlatego symboliczne „oddanie ulic mieszkańcom” ma znaczenie większe niż jednodniowa atrakcja: jest przypomnieniem, że najczyściej jest tam, gdzie auto w ogóle nie musi wjeżdżać. 

Stawką są nie tylko megatony CO₂, ale też zdrowie. Światowa Organizacja Zdrowia nazywa zanieczyszczenie powietrza jednym z największych zagrożeń środowiskowych dla zdrowia: drobny pył i tlenki azotu podnoszą ryzyko udarów, chorób serca oraz nowotworów płuc. „Wiele megamiast przekracza nasze wytyczne jakości powietrza nawet pięciokrotnie – to poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi” – ostrzega dr Maria Neira z WHO. Dzień bez Samochodu to pretekst, by przypomnieć ten prosty związek: mniej spalin to mniej chorób.

Codzienność kierowców też mówi sama za siebie. Najnowsze zestawienia INRIX pokazują, że nowojorczycy tracą w korkach ponad sto godzin rocznie – to dwie i pół doby przy włączonym silniku. W Polsce obraz jest podobny: Warszawa należy do grona najbardziej zatłoczonych metropolii w kraju, co potwierdza indeks TomTom, a sama firma udostępnia na bieżąco dane o spowolnieniach w ruchu. Strata czasu to strata pieniędzy i paliwa – i coraz głośniejsze pytanie, czy alternatywa naprawdę jest tak trudna.

Krytycy „świąt bez auta” ripostują, że jednodniowe zamykanie ulic bywa fasadowe. To prawda, jeśli zostaje tylko festyn. Badania środowiskowe raz po raz pokazują jednak realne, chwilowe spadki zanieczyszczeń: podczas dni bez samochodu notowano lokalnie nawet do 40 proc. niższe stężenia NO₂. Naukowcy dodają zarazem, że pojedynczy weekend nie naprawi lat złych decyzji – potrzebne są stałe zmiany w organizacji ruchu, ofercie transportu zbiorowego i zagospodarowaniu przestrzeni. Dzień bez Samochodu działa więc najlepiej jako katalizator: pokazuje, co można zyskać, gdy „wyjmiemy” część aut z równania.

Dobrym przykładem jest Dżakarta. Tam eksperyment sprzed kilkunastu lat rozwinął się w cotygodniowy rytuał: główne arterie Sudirman–Thamrin zamyka się w każdą niedzielę rano, a mieszkańcy spacerują, jeżdżą na rowerach i ćwiczą pod chmurką. To nie jest rozwiązanie wszystkich problemów, ale pokaz, jak szybko zmienia się klimat ulicy, gdy znikają rzędy aut. Miasto poszło dalej, testując nawet wieczorne edycje wydarzenia.

Transportowi badacze podkreślają dziś coś jeszcze: sam „czystszy napęd” nie wystarczy. „Wzrost aktywności podróżniczej niweluje zyski z wydajniejszych technologii” – zauważa cytowany przez „The Guardian” dr Giulio Mattioli. Z perspektywy ekologii najskuteczniejsza jest piramida mobilności, w której pierwszeństwo mają dojście pieszo, rower, transport zbiorowy i dopiero na końcu samochód. Dzień bez Samochodu to lekcja tej hierarchii – krótka, ale zapadająca w pamięć, bo doświadcza się jej całym miastem.

A co na to widzowie ulic? Jedni mówią o ciszy, jakiej dawno nie słyszeli w centrum; inni – o tym, że dzieci wreszcie mogą pojeździć na hulajnodze szeroką, bezpieczną jezdnią. Są też głosy sceptyczne: że to tylko „niedzielna pocztówka” i na poniedziałek wszystko wraca. Odpowiedź jest prosta: właśnie dlatego tak ważne, by za świętem szły decyzje. Tam, gdzie miasta dołączają buspasy, wydłużają priorytety sygnalizacji dla tramwajów, tworzą strefy tempo 30 i sieci tras rowerowych, „niedzielna pocztówka” przeradza się w nową codzienność. A korzyści – od czystszego powietrza, przez mniej hałasu, po więcej zieleni – zostają na dłużej niż jeden dzień.

Ekspert: rezygnacja z samochodu nie jest łatwa, ale to korzyść dla społeczeństwa

Rezygnacja z wygody korzystania z samochodu nie jest łatwa, ale zmiana nawyków transportowych przynosi wiele korzyści ogółowi społeczeństwa – powiedział PAP Mateusz Sobociński z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. W poniedziałek obchodzony jest Dzień bez Samochodu.

Sobociński zaznaczył, że aby skutecznie zmieniać nawyki transportowe Polaków, komunikacja zbiorowa w miastach oraz w regionie musi działać sprawnie i niezawodnie, bo tylko to może zachęcić właścicieli samochodów do korzystania z niej.

Obchodzony od 25 lat 22 września Międzynarodowy Dzień bez Samochodu jest zwieńczeniem Europejskiego Tygodnia Mobilności. Jego celem jest zachęcenie mieszkańców miast do zmiany niekorzystnych dla zdrowia przyzwyczajeń i wybierania ekologicznych sposobów przemieszczania się, takich jak np. korzystanie z transportu publicznego, jazda na rowerze czy hulajnodze.

Jak zauważył w rozmowie z PAP mgr Mateusz Sobociński, asystent w Katedrze Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, Dzień bez Samochodu nie ma jedynie symbolicznego znaczenia. Zwrócił uwagę, że zmiana nawyków transportowych może znacząco wpłynąć na poprawę jakości życia – to nie tylko oszczędność czasu i pieniędzy, lecz także troska o zdrowie i ekologię, czystsze powietrze i mniejszy hałas.

– Może wydawać się, że jeden dzień nic nie zmieni w naszej świadomości, ale ma on swój sens. To okazja, żeby zachęcić kierowców do pomyślenia o zmianie swoich przyzwyczajeń transportowych. Choć, oczywiście, z punktu widzenia zarządzania miastem jest to jedynie działanie marketingowe i jeden dzień w roku nie przyniesie wielkiej rewolucji, bo musiałby to być raczej cykl akcji skierowanych do kierowców, aby zmienili oni swoje nawyki i przesiedli się do transportu zbiorowego czy innych alternatywnych środków transportu – tłumaczył.

Ekspert przekonywał, że wybieranie transportu zbiorowego jest istotne z wielu względów i przynosi korzyści ogółowi społeczeństwa. Wskazał, że potrzeby mobilności mieszkańców miast i stale zwiększająca się w nich liczba samochodów generują coraz bardziej powszechne zjawisko kongestii, czyli przeciążenia ruchu i powstających w związku z tym korków.

– Przesiadając się na transport zbiorowy, niwelujemy to zjawisko, podróżując jednym środkiem transportu, czy to autobusem, tramwajem, czy rowerem. W ten sposób eliminujemy z dróg wiele samochodów. Do tego wybór transportu publicznego jest bardziej ekologiczny i obecnie często zeroemisyjny. Samochody, nawet elektryczne, i tak podnoszą czy to pył z ulicy, czy ścierają się im opony, co również zanieczyszcza środowisko – powiedział Sobociński.

Ekspert przyznał, że rezygnacja z użytkowania samochodu nie jest łatwa ze względu na przyzwyczajenie związane w dużym stopniu z wygodą takiej formy przemieszczania się. Dodał, że nawyk jazdy autem nabywamy często już w młodości, gdy szybko zdobędziemy prawo jazdy i nabędziemy samochód, którego zakup nie musi się dziś wiązać z dużym wydatkiem.

– Tak naprawdę od nastoletnich lat uczymy się, żeby z tego samochodu korzystać. Jest to nasz pewien nawyk społeczny. Trochę inaczej wygląda to na zachodzie Europy. Tam widać, że młode pokolenie wybiera raczej transport zbiorowy, bo jest on wygodniejszy, można w drodze chociażby przejrzeć TikToka, Instagram i inne social media. Nie ma też jednak, co zakłamywać rzeczywistości, bo samochód jest zdecydowanie bardziej funkcjonalnym i bardziej komfortowym środkiem transportu. Bez problemu o każdej porze dnia i nocy dotrzemy do celu i nie jesteśmy ograniczeni rozkładem jazdy czy dostępnością komunikacji miejskiej – zaznaczył ekspert.

Dlatego – zwrócił uwagę – żeby mieszkańcy przesiedli się do transportu publicznego, musi on być bardziej atrakcyjny niż samochód. Składa się na to m.in. dostępność, częstotliwość kursowania, konkurencyjny czas przejazdu, punktualność, multimodalność, czyli łączenie różnych form transportu (autobusy, tramwaje, koleje) na jednym wspólnym bilecie i przejrzystych zasadach, a także bezpieczeństwo oraz komfort podróżowania.

– Ogromną rolę odgrywają w tym aspekcie władze miasta, które mogą po pierwsze, stawiać na transport zbiorowy poprzez inwestycje, a po drugie – promując ten sposób podróżowania, m.in. wprowadzając atrakcyjne oferty przewozowe. Władze miasta wpływają na to, jak ten transport jest odbierany i jak chętnie jest on wybierany przez mieszkańców. Bo jeżeli prowadzą politykę, która do tego zniechęca, choćby poprzez cięcia rozkładów jazdy czy likwidowanie połączeń, to będzie on mało atrakcyjny dla mieszkańców i większość z nich wybierze podróż samochodem, którym dotrze do celu pewniej i szybciej – tłumaczył.

Zwrócił również uwagę, że należy pamiętać o osobach bez prawa jazdy oraz seniorach niezdolnych do prowadzenia samochodów. Wykluczenie mobilnościowe niweluje gęsta, bezbarierowa sieć i wysoka częstotliwość, także poza godzinami szczytu, usługi na żądanie, sprawne przesiadki, informacja w czasie rzeczywistym oraz adekwatne ulgi.

Ekspert wskazał, że w Europie wzorem do naśladowania pod kątem zrównoważonego transportu może być Amsterdam, w którym obok bardzo dobrze funkcjonującej komunikacji zbiorowej są też strefy zamknięte dla samochodów i przestrzenie wyłącznie dla pieszych, rowerzystów oraz transportu zbiorowego. Z kolei światowym przykładem dobrych rozwiązań transportowych jest Singapur, w którym postawiono m.in. na świetnie skorelowane linie metra.

– W Polsce pod tym kątem mamy jeszcze wiele do zrobienia, choć wbrew pozorom nie jest wcale tak źle, jak można powszechnie sądzić. Transport publiczny bardzo dobrze funkcjonuje w Warszawie, a szansą dla Krakowa może być planowane tam metro. Rekordy popularności w ostatnim czasie biją podróże koleją po kraju, a ofiarą własnego sukcesu padają regionalni przewoźnicy, jak choćby świetnie rozwijająca się Łódzka Kolej Aglomeracyjna. Ale ogólnie rozumiany transport to ten aspekt rozwoju i funkcjonowania miasta, w którym zawsze jest dużo do zrobienia, bo potrzeby mieszkańców związane z dostępem do pracy, usług, edukacji i rozrywki stale rosną – podsumował Sobociński. (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
„Bodyguard” wraca na wielki ekran. Whitney Houston ponownie w kinie Helios „Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Janina Treść komentarza: Od 15 lipca miał być remont ulicy Zielonej. Ale w TM remontuje się drogi prowadzące do Witko. Źródło komentarza: Od 4 sierpnia utrudnienia na ul. Zielonej. Miasto wyznacza objazdy Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama