Czwartek, 21 maja. Sto czterdziesty pierwszy dzień roku. Słońce wstało dziś o 4.34, zajdzie o 20.31. Imieniny obchodzą Tymoteusz, Wiktor, Krzysztof i Lena. W kalendarzu — jak w dobrze skomponowanej symfonii — spotykają się dziś królewska elekcja, śląski bój, dramat deportacji, odwaga Prymasa Tysiąclecia, morska samotność Leonida Teligi, wielka scena Idy Kamińskiej, głos Stanisławy Celińskiej i gitarowy błysk Jimiego Hendrixa.
Jan Sobieski: hetman, który wszedł na tron
352 lata temu, 21 maja 1674 roku, na sejmie elekcyjnym hetman wielki koronny Jan Sobieski został wybrany królem Polski. Był to wybór człowieka, który nie przychodził z salonowej próżni, ale z pól bitewnych. Rok wcześniej rozbił Turków pod Chocimiem, a jego sława wojskowa niosła się po Rzeczypospolitej jak werbel przed bitwą.
Sobieski został królem w państwie trudnym, rozdartym sporami magnackimi, zmęczonym wojnami, ale wciąż zdolnym do wielkich gestów. Dziewięć lat później, pod Wiedniem, jego imię zapisze się już nie tylko w polskiej, lecz także europejskiej pamięci. To jeden z tych momentów, gdy historia przypomina scenę z wielkiego kina: chorągwie, kurz, modlitwa przed szarżą i ciężar decyzji, od której zależy los kontynentu.
Niemcewicz — człowiek epoki, która nie chciała odejść
185 lat temu, w 1841 roku, w Paryżu zmarł Julian Ursyn Niemcewicz — poeta, dramaturg, pamiętnikarz, polityk, świadek czasów od schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej po Wielką Emigrację. Był jak bohater powieści pisanej przez samą historię: uczestnik Sejmu Wielkiego, współpracownik Tadeusza Kościuszki, więzień twierdzy pietropawłowskiej, emigrant.
Jego „Powrót posła” pozostaje jednym z ważniejszych tekstów polskiego oświecenia — utworem, w którym teatr stał się narzędziem reformy, niemal publicystyką w kostiumie komedii. Niemcewicz należał do pokolenia, które przegrało państwo, ale nie chciało przegrać pamięci.
Nikifor — święty naiwny polskiego malarstwa
131 lat temu, w 1895 roku, w Krynicy urodził się Nikifor, właściwie Epifaniusz Drowniak, malarz łemkowskiego pochodzenia, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli prymitywizmu, nazywanego też sztuką naiwną. Malował cerkwie, uzdrowiskowe wille, dworce, autoportrety i miasta, które wyglądały jak zapamiętane ze snu.
Nikifor przez lata był lekceważony, wyśmiewany, traktowany jak uliczny dziwak z kartką papieru. A jednak jego twórczość zwyciężyła. Jak w filmie Krzysztofa Krauzego „Mój Nikifor” — z ciszy, ubóstwa i społecznego odrzucenia wyłania się sztuka mocniejsza od oficjalnych akademii.
Góra Świętej Anny: śląski bój o granice
105 lat temu, w 1921 roku, podczas III Powstania Śląskiego rozpoczęły się zacięte walki o Górę Świętej Anny. To jedno z najważniejszych miejsc pamięci o powstaniach śląskich — dramatycznych zrywach, w których pytanie o granice było jednocześnie pytaniem o język, rodzinę, pracę, kościół, szkołę i codzienną tożsamość.
Śląsk nie był abstrakcyjną kreską na mapie. Był domem ludzi rozpiętych między polskością i niemieckością, między przemysłem a wsią, między pamięcią przodków a decyzjami mocarstw. Góra Świętej Anny stała się symbolem ceny, jaką płaci się za prawo do własnego miejsca w historii.
„Przegląd Sportowy” — gazeta od wielkich zwycięstw i bolesnych porażek
Tego samego dnia, 105 lat temu, ukazał się pierwszy numer „Przeglądu Sportowego”. Przez dekady gazeta towarzyszyła polskim kibicom jak radiowy głos w kuchni, zapach druku na dworcu i emocje, których nie da się zamknąć w tabeli wyników.
Na jej łamach żyli lekkoatleci, piłkarze, bokserzy, kolarze, siatkarze i olimpijczycy. Sport w Polsce zawsze był czymś więcej niż sportem — bywał zastępczą polityką, narodową terapią, a czasem krótką chwilą wspólnej radości. Wiedzą o tym także kibice z Tomaszowa Mazowieckiego, miasta łyżew, siatkówki, lokalnych stadionów i hal, gdzie niejedna sportowa historia zaczynała się od treningu po lekcjach.
Deportacje 1941 roku: noc, która przyszła po ludzi
85 lat temu, w nocy z 21 na 22 maja 1941 roku, władze sowieckie rozpoczęły czwartą masową deportację ludności polskiej z ziem wschodnich Rzeczypospolitej w głąb Związku Sowieckiego.
To była historia bez fanfar i bez sądu. Nocne łomotanie do drzwi, kilka minut na spakowanie rzeczy, płacz dzieci, wagony bydlęce, Sybir, Kazachstan, głód, choroby, rozdzielone rodziny. W takich datach kalendarz przestaje być kartką, a staje się aktem oskarżenia. Warto je przypominać szczególnie dziś, gdy Europa znów uczy się, że imperializm nie jest pojęciem z muzeum.
„Non possumus”: słowa, które zatrzymały strach
73 lata temu, w 1953 roku, Prymas Stefan Wyszyński wysłał do Bolesława Bieruta memoriał „Non possumus”. Była to odpowiedź Episkopatu na próby podporządkowania Kościoła komunistycznej władzy.
Te dwa łacińskie słowa — „nie możemy” — ważyły więcej niż niejedno przemówienie. Oznaczały granicę, za którą kończy się kompromis, a zaczyna utrata sumienia. Kilka miesięcy później Prymas został aresztowany. W polskiej historii „Non possumus” brzmi jak fraza z dramatu romantycznego, ale nie była literaturą. Była politycznym i duchowym ryzykiem podjętym w świecie, w którym państwo chciało regulować nawet przestrzeń sumienia.
Leonid Teliga — samotność na oceanie
56 lat temu, w 1970 roku, w Warszawie zmarł Leonid Teliga — żeglarz, lotnik, pierwszy Polak, który samotnie opłynął świat na jachcie „Opty”. W czasie II wojny światowej walczył m.in. w 300 Dywizjonie Bombowym „Ziemi Mazowieckiej”.
Jego rejs z lat 1967–1969 był wyczynem sportowym, ale też opowieścią o charakterze. Samotny człowiek na oceanie, łódź, wiatr, choroba, zmęczenie i uporczywe trzymanie kursu — to materiał nie tylko na kronikę żeglarską, lecz także na przypowieść o wolności. Teliga udowodnił, że geografia bywa mniej ograniczająca niż lęk.
Ida Kamińska — wielka dama teatru żydowskiego
46 lat temu, w 1980 roku, w Nowym Jorku zmarła Ida Kamińska — aktorka, reżyserka, pedagog, tłumaczka, przez lata dyrektorka Państwowego Teatru Żydowskiego w Warszawie. W 1967 roku otrzymała nominację do Oscara za rolę w filmie „Sklep przy głównej ulicy”.
Kamińska była artystką z tego pokolenia, które niosło w sobie pamięć świata unicestwionego przez Zagładę. Jej teatr był nie tylko sceną, lecz także archiwum języka, obyczaju, humoru, cierpienia i godności. Po Marcu ’68 wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych — jak wielu twórców wypchniętych z Polski przez antysemicką kampanię władz PRL.
Polska i Ukraina: pojednanie jako trudna praca pamięci
29 lat temu, w 1997 roku, prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma podpisali w Kijowie wspólne oświadczenie o porozumieniu i pojednaniu.
Relacje polsko-ukraińskie nigdy nie były prostą opowieścią. Są w nich wspólne zwycięstwa i bolesne rany, są Kresy, Wołyń, deportacje, migracje, są też Majdan, wojna i pomoc udzielana Ukrainie po rosyjskiej agresji. Dokument z 1997 roku był próbą powiedzenia, że pamięć nie musi być murem. Może być mostem — trudnym, czasem chwiejnym, ale koniecznym.
Penderecki w Lusławicach — muzyka jako architektura pamięci
13 lat temu, w 2013 roku, w Lusławicach otwarto Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego. To miejsce szczególne: nie tylko instytucja koncertowa, ale przestrzeń formowania młodych muzyków, spotkań mistrzów i uczniów, pracy nad dźwiękiem.
Penderecki był kompozytorem, który potrafił połączyć awangardę z wielką tradycją. Jego muzyka bywała jak katedra zbudowana z niepokoju. W Lusławicach ta katedra zyskała swój realny adres.
Dziś w kraju: ostatni dzień pisemnych matur i pożegnanie Stanisławy Celińskiej
Dziś kończy się pisemna część tegorocznych matur. Przewidziano egzaminy z języków mniejszości narodowych na poziomie podstawowym oraz egzaminy z chemii, fizyki, biologii i historii zdawane w językach obcych przez absolwentów klas dwujęzycznych.
Dla maturzystów to moment osobliwy: po tygodniach stresu, arkuszy, długopisów, ciszy sal egzaminacyjnych i nerwowego sprawdzania odpowiedzi przychodzi pierwszy oddech. Jeszcze nie koniec całej drogi, ale już widać światło za drzwiami szkoły. Także w Tomaszowie Mazowieckim i okolicach maj od lat ma ten sam rytm — kasztany, eleganckie stroje, komisje egzaminacyjne i pytanie, które wraca w każdej rodzinie: „Jak poszło?”.
Dziś Warszawa żegna Stanisławę Celińską. Uroczystości pogrzebowe zaplanowano w Kościele Środowisk Twórczych na Placu Teatralnym, a pochówek na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Aktorka i wokalistka zmarła 12 maja w wieku 79 lat. Media relacjonują, że wśród żegnających artystkę byli m.in. przedstawiciele świata filmu i teatru.
Celińska była głosem osobnym. W filmie, teatrze i piosence miała w sobie ten rodzaj prawdy, którego nie da się podrobić. Debiutowała u Andrzeja Wajdy w „Krajobrazie po bitwie”, występowała na najważniejszych scenach Warszawy, ale dla wielu widzów pozostała kimś jeszcze bliższym — artystką, która potrafiła śpiewać tak, jakby mówiła do konkretnego człowieka, nie do sali.
Dziś za granicą: Bałtyk, NATO i bezpieczeństwo Europy
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz udaje się dziś do Estonii, gdzie ma spotkać się ze swoim odpowiednikiem Hanno Pevkurem. W programie jest także udział w konferencji poświęconej polityce obronnej oraz spotkanie z dowódcą i załogą ORP „Xawery Czernicki”. Wcześniej zapowiadano, że Polska i Estonia chcą wzmacniać współpracę bezpieczeństwa, a rozmowy mają dotyczyć m.in. wspólnych zdolności obronnych.
To nie jest dyplomatyczna rutyna. Estonia, podobnie jak Polska, patrzy na bezpieczeństwo Europy z perspektywy państwa granicznego — nie z wygodnego fotela, lecz z okna wychodzącego na niespokojny Wschód. ORP „Xawery Czernicki”, działający w ramach sił NATO, jest w tej opowieści znakiem polskiej obecności tam, gdzie Bałtyk staje się jednym z najważniejszych akwenów europejskiej obrony.
Dziś także wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski rozpoczyna dwudniową wizytę w Szwecji. W Helsingborgu weźmie udział w nieformalnym spotkaniu szefów dyplomacji państw NATO. Rozmowy mają dotyczyć wsparcia dla Ukrainy, wzmacniania europejskiego filaru Sojuszu i przygotowań do lipcowego szczytu NATO w Ankarze. Oficjalne komunikaty po wcześniejszych spotkaniach NATO wskazywały, że Polska podkreśla znaczenie wschodniej flanki, odstraszania Rosji i dalszej pomocy Ukrainie.
W Pradze rozpoczyna się natomiast trzydniowe forum GLOBSEC 2026, jedno z ważniejszych europejskich spotkań poświęconych bezpieczeństwu. Organizatorzy zapowiadają udział liderów politycznych, ekspertów i przedstawicieli wielu państw, a wydarzenie odbywa się pod auspicjami prezydenta Czech Petra Pavla. Już pierwsze wystąpienia niosą mocny ton: Pavel ostrzega, że pokój w Europie nie jest dziś stanem danym raz na zawsze, a wsparcie Ukrainy to inwestycja w bezpieczeństwo całego kontynentu.
Muzyczne kalendarium: od Hendrixa do Adele
21 maja ma również swój rytm — nie tylko marszowy i historyczny, ale także radiowy, klubowy, stadionowy.
W 1948 roku urodził się Leo Sayer, wokalista, którego przeboje „You Make Me Feel Like Dancing” i „When I Need You” należą do klasyki lat 70. W 1967 roku Jimi Hendrix podpisał kontrakt z Reprise Records — wytwórnią, która wydała później albumy „Are You Experienced”, „Axis: Bold as Love” i „Electric Ladyland”. To moment, po którym gitara elektryczna zaczęła brzmieć tak, jakby ktoś otworzył drzwi do innego wymiaru.
W 1970 roku Crosby, Stills, Nash & Young wydali „Ohio”, protest song napisany po tragedii na Kent State University, gdzie Gwardia Narodowa zastrzeliła czterech nieuzbrojonych studentów demonstrujących przeciw wojnie. Muzyka znów stała się gazetą, manifestem i krzykiem.
W 1979 roku Elton John jako pierwszy brytyjski artysta wystąpił w Związku Radzieckim. W 1983 roku David Bowie zdobył szczyt amerykańskiej listy przebojów piosenką „Let’s Dance” — elegancką, taneczną, chłodną jak neon i gorącą jak klubowy parkiet. W 1988 roku Prince podbił Wielką Brytanię albumem „Lovesexy”, którego okładka wywołała obyczajowe kontrowersje.
A w 2011 roku Adele dotarła na pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów utworem „Rolling In The Deep”. To jedna z tych piosenek, które brzmią jak prywatny dramat zamieniony w hymn. Głos Adele uniósł rozstanie do skali stadionu — i chyba dlatego świat tak szybko rozpoznał w nim własne pęknięcia.
21 maja — dzień wyborów, pamięci i głosu
Dzisiejsza data przypomina, że historia nie składa się wyłącznie z rocznic. To raczej wielki chór: królowie i zesłańcy, prymas i malarz z Krynicy, żeglarz samotny na oceanie, aktorka żegnana na Powązkach, maturzyści wychodzący z sal egzaminacyjnych, ministrowie rozmawiający o bezpieczeństwie Europy.
21 maja mówi nam coś bardzo prostego: wolność, kultura i pamięć nie są dekoracją życia publicznego. Są jego kręgosłupem.






























































Komentarze