Jeszcze niedawno wydawało się, że polski rynek pracy, choć poobijany przez inflację, pandemię i gospodarczą niepewność, trzyma się mocno jak stary dąb po burzy. Najnowszy „Barometr Rynku Pracy 2026” Gi Group Holding pokazuje jednak, że pod powierzchnią codziennej rutyny narasta niepokój. Połowa aktywnych zawodowo Polaków nadal czuje się pewnie w swoim miejscu zatrudnienia, ale już co trzeci pracownik obawia się utraty pracy. A wśród tych, którzy czują grunt pod nogami mniej stabilny niż kiedyś, aż 66 proc. bierze pod uwagę zmianę zawodu.
To już nie jest tylko chwilowy lęk przed gorszym kwartałem. Z raportu przekazanego PAP wynika, że obawy o zatrudnienie wyraźnie wzrosły w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch czy trzech lat. Obecnie mówi o nich 33,3 proc. aktywnych zawodowo, podczas gdy dwa lata temu było to 26 proc.
Jednocześnie maleje grupa tych, którzy patrzą w przyszłość spokojnie. Rok temu pewność zatrudnienia deklarowało 55 proc. badanych, dziś jest to 50,7 proc. Różnica może wydawać się niewielka, ale w świecie rynku pracy takie przesunięcia są jak pierwsze pęknięcia na lodzie — jeszcze można iść dalej, ale każdy krok robi się ostrożniejszy.
Firmy rekrutują ostrożniej. Coraz więcej mówi o redukcjach
Według autorów badania przedsiębiorstwa coraz ostrożniej planują zatrudnienie. Podobnie jak w poprzednich latach większość firm zamierza utrzymać obecny poziom etatów — deklaruje tak 72,7 proc. organizacji. Mniej firm planuje jednak zwiększanie zatrudnienia. W najbliższym kwartale nowe etaty zapowiada 13,7 proc. pracodawców, podczas gdy rok wcześniej było to 16,7 proc.
Najbardziej niepokojący jest inny wskaźnik: odsetek firm przewidujących redukcje wzrósł dwukrotnie — z 4,9 proc. rok temu do 9,8 proc. obecnie.
Jak ocenia Agnieszka Żak, dyrektor ds. kluczowych klientów Gi Group, rosnące obawy pracowników są efektem ogólnej niepewności i obserwacji tego, co dzieje się w firmach. Przedsiębiorstwa mierzą się z rosnącymi kosztami działalności, kosztami pracy oraz nieprzewidywalną koniunkturą. W efekcie ograniczają skalę rekrutacji i koncentrują się głównie na stanowiskach kluczowych dla efektywności.
To ważny sygnał także dla lokalnych rynków pracy, takich jak Tomaszów Mazowiecki i okolice, gdzie wiele rodzinnych budżetów zależy od stabilności zatrudnienia w produkcji, handlu, transporcie, usługach czy sektorze publicznym. Gdy firmy zaczynają liczyć każdą złotówkę, pracownicy szybko wyczuwają zmianę temperatury.
Kobiety częściej obawiają się utraty pracy
Raport pokazuje wyraźną różnicę między kobietami i mężczyznami. Obawy przed utratą zatrudnienia deklaruje 37,7 proc. kobiet. To aż o 7 punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Wśród mężczyzn podobny niepokój zgłasza 29 proc., a więc mniej niż w 2025 roku.
Agnieszka Żak zwraca uwagę, że jeszcze rok temu nastroje kobiet i mężczyzn były do siebie zbliżone. Dziś kobiety znacznie częściej sygnalizują niepewność zawodową. To różnica, której nie można lekceważyć, bo za statystyką kryją się realne decyzje: czy zmieniać pracę, czy zostać, czy inwestować w kurs, czy zacisnąć zęby i czekać.
Największy niepokój wśród osób w wieku 25–44 lata
Najczęściej o stabilność zatrudnienia martwią się osoby w wieku 25–44 lata. W tej grupie odsetek deklarujących obawy wzrósł z 31 proc. do prawie 40 proc. To pokolenie, które zwykle ma na barkach najwięcej: kredyty, dzieci, wynajem mieszkań, raty, codzienne koszty życia i ambicje zawodowe, które coraz częściej zderzają się z chłodną kalkulacją pracodawców.
Niepokój widoczny jest także wśród najmłodszych pracowników. W grupie osób do 24. roku życia utraty pracy obawia się 37,3 proc. badanych.
Najpewniej czują się natomiast pracownicy powyżej 55 lat. W tej grupie 65,6 proc. nie obawia się utraty zatrudnienia, a niepokój deklaruje 20 proc. Może to wynikać z większego doświadczenia, stabilniejszej pozycji w firmach, a czasem również z faktu, że osoby te rzadziej decydują się na gwałtowne ruchy zawodowe.
Paradoks wysokich zarobków: im więcej na koncie, tym większy lęk?
Ciekawie wygląda zależność między poziomem dochodów a poczuciem bezpieczeństwa. Największą niepewność deklarują osoby zarabiające powyżej 10 tys. zł netto — wskazuje na nią 48,7 proc. badanych z tej grupy.
Może działać tu prosty mechanizm: wysokie wynagrodzenie często oznacza stanowisko bardziej kosztowne dla firmy, a więc szybciej brane pod lupę w czasie cięcia wydatków. W czasach prosperity takie stanowiska są symbolem awansu. W czasach niepewności mogą stać się miejscem szczególnej presji.
Najspokojniejsi są pracownicy osiągający dochody w przedziale 7–9,9 tys. zł netto. W tej grupie obawy deklaruje 22,6 proc. badanych.
Transport, handel i produkcja z największym napięciem
Najwięcej niepokoju widać w branżach szczególnie wrażliwych na koszty i koniunkturę. Utraty pracy obawiają się przede wszystkim pracownicy:
transportu i logistyki — 46,6 proc.,
handlu — 42 proc.,
produkcji — 39,3 proc.
Najpewniej czują się osoby zatrudnione w sektorze publicznym, gdzie obawy deklaruje 20,7 proc., oraz w usługach — 28,2 proc.
Szczególnie mocno zmieniła się sytuacja w transporcie i logistyce. Według Agnieszki Żak udział osób obawiających się utraty pracy wzrósł tam o blisko 16 punktów procentowych. To branża, która jak sejsmograf reaguje na ceny paliw, koszty pracy, spadki zamówień, zatory płatnicze i słabszy popyt.
Niepewność wzrosła niemal na wszystkich poziomach stanowisk, szczególnie wśród pracowników niższego szczebla. W tej grupie obawy deklaruje 40,4 proc. badanych. Wyjątkiem są starsi specjaliści — tam odsetek osób niepokojących się o pracę spadł do 26,2 proc.
Regiony też czują rynek pracy inaczej
Najrzadziej utraty stanowiska obawiają się mieszkańcy regionu północnego — 23 proc. Najbardziej zaniepokojeni są natomiast mieszkańcy regionu południowo-zachodniego — 43 proc., centralnego — 36,5 proc. oraz wschodniego — 36,3 proc.
Dla mieszkańców centrum kraju, w tym województwa łódzkiego, to dane szczególnie warte uwagi. Region centralny, łączący duże ośrodki miejskie z mniejszymi powiatami przemysłowo-usługowymi, często mocno odczuwa zarówno spowolnienie w firmach produkcyjnych, jak i zmiany w handlu czy logistyce.
Nie tylko zmiana pracy. Coraz częściej zmiana zawodu
Najmocniejszy wniosek z raportu dotyczy nie samego lęku, ale tego, co ludzie chcą z nim zrobić. Pracownicy, którzy nie czują się pewnie, coraz częściej myślą nie tylko o zmianie pracodawcy, ale o całkowitej zmianie zawodowej ścieżki. Wśród osób obawiających się utraty pracy taki krok rozważa 66 proc. badanych.
Dla porównania, wśród tych, którzy nie obawiają się utraty zatrudnienia albo nie planują zmiany pracy, o zmianie zawodu myśli niespełna 40 proc.
To pokazuje, że polski pracownik coraz częściej nie chce biernie czekać na wypowiedzenie. Szuka wyjścia awaryjnego, planu B, czasem nowego początku. Jak w filmie drogi — bohater jeszcze jedzie znaną trasą, ale już zerka na boczne zjazdy.
Rynek pracy wchodzi w czas ostrożności
„Barometr Rynku Pracy 2026” powstał na podstawie badań przeprowadzonych przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research pod koniec lutego i na początku marca 2026 roku. Badaniem objęto łącznie 1074 pracowników i pracodawców.
Wnioski są jasne: polski rynek pracy nie załamał się, ale traci dawną pewność siebie. Pracownicy nadal w większości wierzą w stabilność zatrudnienia, lecz coraz więcej osób słyszy w tle cichy dzwonek alarmowy. Firmy nie rzucają się masowo do zwolnień, ale rekrutują ostrożniej, liczą koszty i patrzą na przyszłość z większą rezerwą.
A dla pracowników oznacza to jedno: czas, w którym warto odświeżyć CV, sprawdzić swoje kompetencje, pomyśleć o kursach i nie odkładać rozmowy o przyszłości zawodowej na wieczne „kiedyś”. Bo na rynku pracy, jak w dobrej powieści realistycznej, najważniejsze zwroty akcji zwykle zaczynają się od pozornie cichych sygnałów.





























































Komentarze