25 maja obchodzony jest Światowy Dzień Piłki Nożnej. To stosunkowo nowe święto, bo ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dopiero w 2024 roku. Rezolucja A/RES/78/281 została przyjęta 7 maja 2024 roku i proklamowała 25 maja corocznym World Football Day. ONZ wskazuje, że data nie jest przypadkowa: nawiązuje do setnej rocznicy pierwszego międzynarodowego turnieju piłkarskiego z udziałem reprezentacji wszystkich regionów świata, rozegranego podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 1924 roku.
Od Paryża 1924 do świata podzielonego granicami
Paryż roku 1924 miał w sobie coś z wielkiej sceny. Europa dopiero podnosiła się po katastrofie I wojny światowej, a sport — jak w dobrym filmie o nadziei po klęsce — próbował powiedzieć ludziom, że wspólnota jest jeszcze możliwa. Na olimpijskich boiskach piłka nożna zaczęła wtedy mówić pełnym, międzynarodowym głosem.
Dziś, sto lat później, ONZ wraca do tamtego symbolu. Nie po to, by opowiadać sentymentalną historię o dawnych meczach, ale by przypomnieć, że futbol ma globalny zasięg i realny wpływ na pokój, dyplomację, edukację, równość i rozwój społeczny. W rezolucji podkreślono, że piłka nożna tworzy przestrzeń współpracy, a państwa członkowskie zachęcono do wykorzystywania sportu jako narzędzia budowania lepszego świata.
To brzmi górnolotnie, ale każdy, kto choć raz widział dzieci grające na szkolnym boisku, wie, że w tej idei jest coś bardzo prostego. Piłka nie pyta o status majątkowy, nazwisko, akcent ani adres. Wystarczy bramka z plecaków, kawałek placu i ktoś, kto powie: „gramy”.
Futbol jako narzędzie pokoju i rozwoju
Światowy Dzień Piłki Nożnej wpisuje się w szerszą politykę ONZ dotyczącą sportu jako narzędzia rozwoju i pokoju. Jednym z takich projektów jest inicjatywa Football for the Goals, uruchomiona w lipcu 2022 roku. Jej celem jest zaangażowanie środowiska piłkarskiego w promocję Celów Zrównoważonego Rozwoju, czyli działań dotyczących m.in. edukacji, zdrowia, równości płci, walki z ubóstwem i przeciwdziałania wykluczeniu.
W praktyce oznacza to, że piłka nożna nie jest traktowana jedynie jako widowisko. Może być narzędziem edukacji, profilaktyki zdrowotnej, integracji uchodźców, przeciwdziałania rasizmowi, walki z przemocą i wzmacniania pozycji dziewcząt oraz kobiet w sporcie. To szczególnie ważne tam, gdzie szkoła, boisko czy klub sportowy bywają jedyną bezpieczną przestrzenią dla młodego człowieka.
W tej opowieści nie chodzi więc tylko o wielkie stadiony, hymn Ligi Mistrzów i idoli z plakatów. Chodzi także o lokalne kluby, trenerów społeczników, rodziców wożących dzieci na mecze, orliki, szkolne turnieje i te wszystkie małe drużyny, które w Polsce często działają bardziej siłą pasji niż budżetu.
Tomaszowski wymiar wielkiego święta
Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego Światowy Dzień Piłki Nożnej może być czymś więcej niż tylko datą w kalendarzu. To dobry moment, by spojrzeć na lokalny sport nie wyłącznie przez pryzmat wyników, awansów i porażek, ale także przez jego funkcję społeczną.
Na boiskach regionu spotykają się dzieci z różnych szkół, osiedli i środowisk. Jedni marzą o zawodowej karierze, inni po prostu chcą być częścią drużyny. Dla wielu młodych ludzi trening jest pierwszą lekcją odpowiedzialności: przychodzenia na czas, szacunku do przeciwnika, przyjmowania porażki, współpracy i dyscypliny. To lekcje, których nie da się wykuć z podręcznika.
W czasach, gdy młodzież coraz częściej zamyka się w świecie ekranów, lokalna piłka nożna pozostaje jednym z ostatnich prostych, zrozumiałych rytuałów wspólnoty. Jest jak refren piosenki, którą znają wszyscy — nawet jeśli każdy nuci ją po swojemu.
Wielcy piłkarze, większe przesłanie
ONZ i organizacje sportowe często przypominają, że ambasadorami społecznej roli futbolu byli i są ludzie znani na całym świecie. Pelé przez dekady symbolizował piłkę jako radość i język ponad granicami. Marta Vieira da Silva, jedna z najwybitniejszych piłkarek w historii, stała się ikoną walki o miejsce kobiet w futbolu. Didier Drogba wielokrotnie pokazywał, że autorytet sportowca może wybrzmiewać także poza boiskiem — w sprawach pokoju, solidarności i odpowiedzialności społecznej.
Ale podobną rolę, choć w mniejszej skali, odgrywają lokalni trenerzy i działacze. Ci, którzy czasem po pracy ustawiają pachołki, piorą znaczniki, rozwożą dzieci na mecze i uczą je, że przeciwnik nie jest wrogiem. W sporcie amatorskim najłatwiej zobaczyć prawdę, którą wielki futbol często gubi pod ciężarem pieniędzy: że najważniejsza jest wspólnota.
Nie tylko święto, ale zobowiązanie
Światowy Dzień Piłki Nożnej nie powinien być jedynie kolejną kartką z kalendarza. To raczej przypomnienie, że sport może być narzędziem dobra, ale tylko wtedy, gdy ludzie zechcą go tak używać. Piłka nożna potrafi łączyć, ale potrafi też dzielić. Może uczyć szacunku, ale bywa sceną przemocy i wykluczenia. Może promować równość, ale przez lata zamykała drzwi przed kobietami. Może budować mosty, ale wymaga odpowiedzialności klubów, federacji, samorządów, rodziców i kibiców.
Dlatego 25 maja warto mówić nie tylko o wielkich finałach i legendarnych golach. Warto mówić o dzieciach, które dzięki piłce znalazły swoje miejsce. O dziewczynkach, które mają takie samo prawo do boiska jak chłopcy. O zawodnikach z małych miejscowości, którzy uczą się, że drużyna znaczy więcej niż ego. O trenerach, którzy wiedzą, że czasem ważniejsze od wyniku jest to, czy młody człowiek wróci do domu silniejszy, spokojniejszy i bardziej pewny siebie.
Bo futbol, w najlepszej wersji, jest jak dobra literatura i dobre kino: opowiada o upadkach, powrotach, wspólnocie, nadziei i walce do ostatniego gwizdka.



























































Komentarze