Dziś, w poniedziałek, 25 maja, obchodzimy 145. dzień roku. Słońce wstało o 4.29, zajdzie o 20.36. Imieniny obchodzą: Grzegorz, Joanna, Leon, Magda, Magdalena i Mariusz.
Mieszko I: początek opowieści o państwie
1034 lata temu, w 992 roku, zmarł Mieszko I — książę Polan, twórca pierwszego trwałego organizmu państwowego na ziemiach polskich. To od niego zaczyna się ta wielka opowieść, którą później będą dopisywać kronikarze, królowie, buntownicy, powstańcy, robotnicy, opozycjoniści i zwykli ludzie.
Chrzest przyjęty w 966 roku nie był wyłącznie aktem religijnym. Był decyzją geopolityczną, cywilizacyjną, a mówiąc językiem współczesnym — wejściem do zachodniego systemu instytucji, sojuszy i symboli. Mieszko rozumiał to, co później powtarzała historia: państwo nie istnieje tylko dzięki granicom. Istnieje dzięki uznaniu, organizacji, pamięci i zdolności do trwania.
Przed śmiercią podzielił swoje państwo pomiędzy synów: Bolesława, Mieszka, Świętopełka i Lamberta. Ten gest pokazuje, jak młoda była jeszcze piastowska konstrukcja. Państwo dopiero uczyło się dziedziczenia, jedności, ciągłości. A jednak przetrwało.
Wit Stwosz i ołtarz, który stał się drewnianą Biblią Krakowa
549 lat temu, w 1477 roku, Wit Stwosz rozpoczął prace nad ołtarzem w kościele Mariackim w Krakowie. To jedno z tych dzieł, przy których słowo „zabytek” wydaje się za małe. Ołtarz Mariacki jest teatrem, modlitwą, dramatem i rzeźbiarską operą w jednym.
W drewnie lipowym Stwosz zamknął ruch, cierpienie, napięcie i duchowość późnego średniowiecza. Gdy patrzymy na jego figury, mamy wrażenie, że zaraz przemówią — jak bohaterowie wielkiej sceny, tylko zamiast desek teatru mają za sobą sklepienia świątyni. To sztuka, która nie potrzebowała ekranu, mikrofonu ani reklamy. Miała kolor, gest i wiarę.
Dla lokalnego czytelnika z Tomaszowa Mazowieckiego to także przypomnienie, że kultura nie jest luksusem dla wielkich metropolii. Każde miasto, także nasze, żyje swoimi symbolami: kościołami, cmentarzami, starymi fotografiami, fabrycznymi murami, wspomnieniami ludzi. Historia sztuki zaczyna się w Krakowie, ale pamięć zawsze wraca do własnej ulicy.
Kawaleria, wojna i oficerowie, których los przerwał wiek XX
25 maja przypomina także postacie polskich wojskowych, których biografie noszą ślady dwóch wojen, niepodległości i powojennego dramatu.
135 lat temu, w 1891 roku, urodził się Zygmunt Podhorski, generał Wojska Polskiego, komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, uczestnik kampanii 1939 roku i bitwy pod Kockiem. To nazwisko przywołuje świat polskiej kawalerii — nie filmowy mit szarży na czołgi, lecz realną szkołę dowodzenia, dyscypliny i mobilności.
122 lata temu, w 1904 roku, urodził się Józef Kuropieska, oficer Wojska Polskiego, uczestnik kampanii 1939 roku, po wojnie zastępca szefa Sztabu Generalnego. W 1950 roku został aresztowany i oskarżony o próbę obalenia ustroju Polski Ludowej. Jego życiorys pokazuje jeden z najciemniejszych mechanizmów powojennego państwa: ludzi, którzy walczyli o Polskę, system potrafił uznać za wrogów Polski
Ypres: kiedy wojna przekroczyła kolejną granicę
111 lat temu zakończyła się II bitwa pod Ypres. To właśnie tam niemiecka armia użyła gazów trujących na skalę, która wstrząsnęła Europą. Straty alianckie wyniosły około 70 tysięcy ludzi, niemieckie — 35–40 tysięcy.
Wielka Wojna miała być wojną honoru, marszów i mundurów. Stała się laboratorium śmierci. Gaz bojowy był symbolem nowoczesności pozbawionej sumienia. Tak jak później XX wiek miał poznać obozy koncentracyjne, naloty dywanowe i broń atomową, tak pod Ypres człowiek zobaczył, że technika może zejść pod ziemię okopów i zatruć samo powietrze.
Warto o tym pamiętać również dziś, gdy tyle mówi się o bezpieczeństwie ludności, odporności społecznej i obronie cywilnej. Historia nie powtarza się jak refren, ale często wraca jak niepokojący motyw muzyczny.
Witold Pilecki: człowiek, który wszedł do piekła z własnej woli
78 lat temu, 25 maja 1948 roku, w więzieniu mokotowskim w Warszawie wykonano wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim.
To jedna z najbardziej poruszających postaci polskiego XX wieku. Oficer ZWZ-AK, człowiek, który w 1940 roku dobrowolnie dał się aresztować, aby trafić do Auschwitz i zdobyć informacje o niemieckim obozie. Tam organizował konspirację, tworzył raporty, próbował powiedzieć światu, czym jest fabryka śmierci. Po ucieczce z obozu walczył w Powstaniu Warszawskim.
Po wojnie nie doczekał wdzięczności państwa. Został aresztowany przez komunistyczne władze, skazany po brutalnym śledztwie i zamordowany strzałem w tył głowy. Jego los jest raną, ale też moralnym punktem odniesienia. Bo Pilecki nie jest tylko bohaterem z pomnika. Jest pytaniem: ile człowiek potrafi zrobić, gdy nie zgadza się na kłamstwo?
Jan Józef Lipski: opozycja, literatura i odpowiedzialność za słowo
100 lat temu, w 1926 roku, urodził się Jan Józef Lipski — historyk literatury, żołnierz Szarych Szeregów i Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, później działacz opozycji demokratycznej.
Lipski należał do ludzi, którzy wierzyli, że słowo nie jest ozdobą. Jest narzędziem odpowiedzialności. W polskiej kulturze takich postaci nie brakuje: od Norwida, przez Żeromskiego, po Miłosza i Herberta. Ale Lipski miał w sobie szczególny rys: łączył precyzję literaturoznawcy z odwagą obywatelską.
W epoce, w której publicystyka bywa mylona z krzykiem, warto wracać do takich biografii. Zwłaszcza lokalnie. Bo życie publiczne w małym i średnim mieście także potrzebuje ludzi, którzy pilnują sensu słów: „wspólnota”, „odpowiedzialność”, „pamięć”, „prawo”.
Jaruzelski: biografia, która do dziś dzieli Polaków
12 lat temu, w 2014 roku, zmarł gen. Wojciech Jaruzelski, ostatni przywódca PRL, współtwórca Okrągłego Stołu, wybrany w 1989 roku przez Zgromadzenie Narodowe na prezydenta. To także człowiek, który 13 grudnia 1981 roku wprowadził w Polsce stan wojenny.
Jego biografia do dziś jest jednym z najbardziej spornych rozdziałów polskiej pamięci. Dla jednych — polityk, który w określonych realiach geopolitycznych próbował ograniczyć katastrofę. Dla innych — twarz systemu, który użył wojska przeciwko własnym obywatelom. W tej sprawie nie ma neutralnej ciszy. Są dokumenty, są ofiary, są internowani, są złamane życiorysy i są pytania, które Polska zadaje sobie od dekad.
Warto pamiętać, że stan wojenny nie był abstrakcją z podręcznika. Dotykał również takich miejsc jak Tomaszów Mazowiecki: zakładów pracy, rodzin, kościołów, szkolnych rozmów, lokalnych środowisk „Solidarności”. Wielka historia zawsze przechodzi przez małe mieszkania.
Kraj: obrona cywilna wraca do centrum rozmowy o państwie
Dziś w Krakowie, w Centrum Kongresowym ICE, rozpoczyna się II Ogólnopolski Kongres i Forum Samorządowe „Bezpieczna Polska i Obywatele. Nowy System Obrony Cywilnej w Polsce”. W wydarzeniu zapowiedziano udział wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Kongres odbywa się 25–26 maja i ma koncentrować się na praktycznym przygotowaniu administracji rządowej, samorządów, spółek komunalnych, ochrony zdrowia i infrastruktury krytycznej do nowych zadań bezpieczeństwa.
To nie jest temat wyłącznie dla Warszawy, Krakowa czy wojewodów. Ustawa z 5 grudnia 2024 roku o ochronie ludności i obronie cywilnej wprowadziła konkretne zadania dla administracji publicznej i samorządów: przygotowanie organów państwa do działania w czasie zagrożeń, szkolenia, edukację ludności, planowanie ewakuacji, miejsca doraźnego schronienia, budowle ochronne, zabezpieczenie dostaw i uwzględnianie zagrożeń klimatycznych.
Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego to temat praktyczny, nie teoretyczny. Pytania brzmią prosto: gdzie mieszkańcy mają szukać informacji w razie kryzysu? Jak wygląda lokalny system ostrzegania? Czy szkoły, jednostki miejskie, spółki komunalne i placówki medyczne wiedzą, jak działać w sytuacji przerwania dostaw prądu, skażenia, powodzi, cyberataku albo masowej ewakuacji? Nowoczesna obrona cywilna nie zaczyna się od wielkich haseł. Zaczyna się od planu, telefonu alarmowego, sprawnej komunikacji i sąsiada, który wie, komu pomóc w pierwszej kolejności.
Równolegle w Warszawie zapowiedziano spotkanie poświęcone przyrodniczemu komponentowi programu „Tarcza Wschód”. W jego kontekście mają zostać przedstawione zmiany w gospodarce leśnej na terenach przygranicznych oraz nabór z programu FEnIKS na inwestycje środowiskowe. Sam program FEnIKS jest największym krajowym programem finansowanym ze środków UE i obejmuje m.in. projekty klimatyczne, środowiskowe, energetyczne i infrastrukturalne.
Świat: pierwsza encyklika Leona XIV i pytanie o człowieka w epoce sztucznej inteligencji
W Watykanie zapowiedziano dziś prezentację pierwszej encykliki papieża Leona XIV zatytułowanej „Magnifica humanitas”. Dokument, według komunikatów watykańskich, poświęcony jest trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji, a jego publiczna prezentacja ma odbyć się z udziałem papieża.
Symbolika jest mocna. Encyklika została powiązana z 135. rocznicą „Rerum novarum” Leona XIII — dokumentu, który stał się jednym z fundamentów katolickiej nauki społecznej i odpowiedzią Kościoła na wyzwania rewolucji przemysłowej. Dziś analogicznym wyzwaniem jest rewolucja cyfrowa: sztuczna inteligencja, automatyzacja, praca, prywatność, kontrola informacji i pytanie, czy technologia służy człowiekowi, czy człowiek staje się dodatkiem do technologii.
To temat bardzo lokalny, choć brzmi globalnie. AI dotyka szkół, urzędów, mediów, firm, pracy biurowej, edukacji dzieci i bezpieczeństwa danych. W Tomaszowie także będziemy musieli rozmawiać o tym, jak korzystać z technologii bez utraty człowieka z pola widzenia.
Włochy głosują w samorządach
We Włoszech trwa drugi i ostatni dzień wyborów samorządowych w prawie 750 gminach, w tym w 18 miastach, między innymi w Wenecji, Reggio Calabria i Mesynie. Uprawnionych do głosowania jest ponad 6,6 mln osób. Tam, gdzie pierwsza tura nie przyniesie rozstrzygnięcia, druga odbędzie się 7 i 8 czerwca.
Samorząd — czy we Włoszech, czy w Polsce — pozostaje tym poziomem polityki, gdzie wielkie hasła muszą przejść test chodnika, szkoły, kanalizacji, bezpieczeństwa i komunikacji. Demokracja najczęściej zaczyna się nie w parlamencie, ale pod drzwiami urzędu gminy.
Sport: Iga Świątek znów zaczyna paryski marsz
W Paryżu rusza kolejny rozdział polskich emocji na Roland Garros. Iga Świątek rozpoczyna występ w turnieju od meczu z 17-letnią Australijką Emerson Jones. Oficjalny serwis Roland Garros wskazuje spotkanie na korcie Philippe’a Chatriera od godziny 12.00.
W poniedziałkowym planie są również mecze Mai Chwalińskiej z Qinwen Zheng oraz Huberta Hurkacza z Jaume Munarem; zestaw par polskich tenisistów w pierwszej rundzie potwierdzały zapowiedzi TVP Sport po losowaniu drabinki.
Roland Garros ma dla polskiego sportu smak szczególny. Mączka paryskich kortów stała się dla Świątek czymś, czym dla skoczków była kiedyś skocznia w Zakopanem, a dla kibiców piłki Wembley — miejscem, gdzie narodowe emocje spotykają się z indywidualnym talentem.
Muzyczne kalendarium: od Łucji Prus po Tinę Turner
25 maja ma też swój mocny rytm muzyczny.
W 1942 roku w Białymstoku urodziła się Łucja Prus, artystka o głosie delikatnym, ale natychmiast rozpoznawalnym. „W żółtych płomieniach liści” czy „Dookoła noc się stała” należą do tej szkoły polskiej piosenki, w której tekst, melodia i interpretacja nie walczyły o pierwszeństwo, lecz prowadziły rozmowę.
W 1948 roku urodził się Klaus Meine, wokalista Scorpionsów. „Wind of Change” stało się jednym z hymnów końca zimnej wojny. Gwizdany motyw z tego utworu brzmi dziś jak dźwięk przejścia przez bramę historii — z Berlina podzielonego do Berlina zjednoczonego, z Europy strachu do Europy nadziei.
W 1958 roku urodził się Paul Weller, lider The Jam i Style Council, ikona brytyjskiego mod revival. W 1960 roku przyszła na świat Majka Jeżowska, której piosenki dla dzieci znają całe pokolenia. W 1961 roku urodził się Robert Brylewski, legenda polskiego punk rocka, reggae i alternatywy — człowiek Kryzysu, Brygady Kryzys, Izraela i Armii.
25 maja to także dzień muzycznych premier i sukcesów: „A Whiter Shade of Pale” Procol Harum, „Bookends” Simona i Garfunkela, „Tubular Bells” Mike’a Oldfielda i „Brothers in Arms” Dire Straits. Każda z tych płyt jest inną definicją epoki. Procol Harum brzmiał jak Bach spotkany w klubie psychodelicznym. Simon i Garfunkel śpiewali Amerykę niepewną samej siebie. Oldfield udowodnił, że instrumentalny album może stać się globalnym fenomenem. Dire Straits zrobili z cyfrowego brzmienia lat 80. elegancki, chłodny pejzaż gitary Marka Knopflera.
W 2023 roku zmarła Tina Turner, jedna z największych artystek w historii muzyki popularnej. Jej „The Best” przez lata było nie tylko przebojem, ale manifestem scenicznej siły. Tina Turner była jak żywioł: głos, ruch, przetrwanie. Rock and roll w jej wykonaniu miał twarz kobiety, która przeszła przez ciemność i wyszła na scenę mocniejsza.
Dlaczego warto pamiętać o 25 maja?
Bo ta data pokazuje całą rozpiętość naszej historii. Z jednej strony Mieszko I i narodziny państwa. Z drugiej — Pilecki, czyli dramat państwa, które po wojnie zabija własnego bohatera. Między nimi Wit Stwosz, Ypres, Lipski, Jaruzelski, muzyka, sport, Watykan i współczesne pytania o bezpieczeństwo.
Kalendarz nie jest tylko zbiorem rocznic. To lustro. Czasem pokazuje twarz dumną, czasem poranioną, czasem zawstydzoną. Ale jeśli umiemy patrzeć, uczy więcej niż niejeden podręcznik.



























































Komentarze