Wystawa zostanie otwarta dla zwiedzających w piątek, 29 maja 2026 roku, w zabytkowym Pałacu Karola Scheiblera przy pl. Zwycięstwa 1 w Łodzi. To miejsce samo w sobie jest gotową scenografią: pałac fabrykanckiej potęgi, miasto Reymonta, cień „Ziemi obiecanej” i filmowa mitologia Łodzi, która po wojnie stała się jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiej kultury.
Nie jubileusz w gablocie, ale skarbiec pamięci
Muzeum Kinematografii zostało powołane 1 stycznia 1986 roku. Kilka miesięcy później jego pracownicy, z pierwszym dyrektorem Antonim Szramem, weszli do Pałacu Scheiblerów, aby przemienić zabytkowe wnętrza w przestrzeń opowieści o filmie. Pierwsza wystawa nosiła tytuł „Reymont – Ziemia obiecana – Wajda” i już wtedy wyznaczyła ton instytucji: kino miało być tu nie tylko sztuką projekcji, ale także pamięcią miasta, ludzi, kamer, scenariuszy, kostiumów i rekwizytów.
Dziś kolekcja Muzeum Kinematografii liczy ponad 90 tysięcy obiektów. Są wśród nich zabytki techniki filmowej, dokumenty produkcyjne, scenariusze, plakaty, fotosy, lalki animacyjne, kostiumy, nagrody festiwalowe i prywatne pamiątki po twórcach. Z tego ogromnego archiwum wybrano 40 przedmiotów. Nie według chłodnego klucza encyklopedii, lecz przez osobiste wskazania ludzi kina.
Jak podkreśla dyrektorka muzeum Marzena Bomanowska, jubileuszowa ekspozycja ma być hołdem dla twórców kina, ale także dla tych, którzy przez cztery dekady budowali kolekcję. Muzeum nie chce opowiadać swojej historii wyłącznie datami i dokumentami. Chce pokazać przedmioty, które po otwarciu gabloty zaczynają mówić.
Zanussi, Zaorski, Nehrebecka. Kto wybierał skarby?
Do współtworzenia wystawy zaproszono wybitnych reżyserów, scenarzystów, scenografów, producentów, operatorów, montażystów, filmoznawców i muzealników. Wśród osób wskazujących eksponaty znaleźli się m.in. Krzysztof Zanussi, Janusz Zaorski, Daniel Olbrychski, Anna Nehrebecka, Jerzy Hoffman, Allan Starski, Ewa Puszczyńska, Juliusz Machulski, Dorota Kędzierzawska, Jan Jakub Kolski, Paweł Łoziński i Andrzej Pągowski.
To właśnie subiektywność wyboru ma być największą siłą tej ekspozycji. Każdy przedmiot jest tu jak kadr zatrzymany w pół ruchu. Dopiero opowieść dopisuje mu znaczenie.
Krzysztof Zanussi wybrał tablicę z pogrzebu Andrzeja Munka. To obiekt rzadko pokazywany, bardziej intymny niż efektowny, ale dotykający samego nerwu historii polskiego kina. Janusz Zaorski poprosił o dokument pokazujący wpływ polityki na kinematografię. Ostatecznie na wystawę trafiło pismo dotyczące zwolnienia prof. Jerzego Toeplitza z funkcji rektora łódzkiej Szkoły Filmowej.
To nie są muzealne drobiazgi. To świadectwa czasów, w których kamera bywała sztuką, narzędziem pamięci, ale też polem sporu z władzą.
Od Nikifora do Wajdy. Kino zapisane w przedmiotach
Na wystawie pojawi się m.in. akwarela Nikifora Krynickiego z lat 60., przedstawiająca scenę kręcenia filmu. Ten wybór zawdzięczamy Mieczysławowi Kuźmickiemu, byłemu dyrektorowi Muzeum Kinematografii. Dzięki wskazaniu niedawno zmarłego historyka kina Stanisława Janickiego publiczność zobaczy mundur Aleksandra Żabczyńskiego, gwiazdy przedwojennego polskiego filmu.
Obok niego pojawi się kostium z „Ziemi obiecanej”, w którym Wojciech Pszoniak zagrał Moryca Welta. Wybrała go Anna Nehrebecka. I trudno o bardziej łódzki symbol: Reymont, Wajda, fabryki, pieniądz, ambicja i moralny pył miasta, który wciąż osiada na polskiej wyobraźni.
Najwięcej prezentowanych skarbów związanych jest z Andrzejem Wajdą. Wśród nich znajdzie się jeden z najsilniejszych obrazów powojennego kina: rozstrzaskana figura Chrystusa z „Popiołu i diamentu”. Będzie także scenopis „Panien z Wilka” i prywatna kamera należąca do reżysera.
To przedmioty, które przypominają, że kino nie powstaje tylko na ekranie. Rodzi się wcześniej: w notatce, rekwizycie, kostiumie, geście operatora, w decyzji montażysty, w nerwowym świetle planu.
Mały przedmiot, wielka historia
Marzena Bomanowska sama wybrała niepozorną rzeźbę z brązu — nagrodę, którą Andrzej Munk otrzymał w Wenecji za 18-minutowy film „Spacerek staromiejski”. To przedmiot mały, ale wyjątkowy. Pochodzi z czasów, gdy w Wenecji funkcjonował osobny festiwal filmów dokumentalnych i krótkometrażowych, później wchłonięty przez wielkie biennale filmowe.
Takie eksponaty są istotą tej wystawy. Na pierwszy rzut oka mogą wyglądać skromnie. Dopiero historia odsłania ich wagę. Jak w dobrym filmie: znaczenie nie zawsze jest w zbliżeniu, czasem ukrywa się w tle kadru.
Łódź filmowa — blisko Tomaszowa
Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu łódzkiego ta wystawa może być także zaproszeniem do krótkiej podróży w miejsce, które współtworzy tożsamość całego województwa. Łódź filmowa nie jest abstrakcyjną marką z folderu turystycznego. To Szkoła Filmowa, Wytwórnia Filmów Fabularnych, Se-ma-for, pałace fabrykanckie, plenery, archiwa i nazwiska, które przez dekady zasilały polską kulturę.
Z Tomaszowa do Łodzi jedzie się tyle, ile trwa dobry film bez przerwy na reklamy. Warto więc potraktować jubileuszową ekspozycję jako kulturalny cel rodzinnej, szkolnej albo weekendowej wyprawy. Szczególnie że wystawa ma być dostępna do końca 2026 roku.
Muzeum, które przechowuje światło
Przez cztery dekady Muzeum Kinematografii zorganizowało blisko sto wystaw w kraju i za granicą, niezliczone spotkania, przeglądy filmowe i wydarzenia edukacyjne. Ale jego najważniejsza rola pozostaje cicha: chronić kruche ślady kina.
Taśma filmowa niszczeje. Papier żółknie. Kostiumy tracą kolor. Pamięć ludzka bywa zawodna. Muzeum jest więc czymś więcej niż magazynem. Jest montażownią zbiorowej pamięci, w której pojedyncze przedmioty układają się w większą opowieść.
Wystawa „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii” przypomina, że kino to nie tylko ekran i ciemna sala. To także rzeczy, które zostały po seansie: kamera, list, kostium, szkic, lalka, plakat, pęknięty rekwizyt. Każdy z nich nosi w sobie ślad ludzi, którzy wierzyli, że z ruchomego obrazu można zbudować coś trwalszego niż czas.
Wystawa „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii” będzie prezentowana w Muzeum Kinematografii w Łodzi od 29 maja do 31 grudnia 2026 roku.









Komentarze