To brzmi jak historia z dobrze znanego filmu: bohaterka ma kompetencje, wiedzę, dyplomy, doświadczenie, ale zanim zrobi krok naprzód, pojawia się ktoś niewidzialny i szepcze: „może nie teraz”, „może nie jesteś wystarczająco dobra”, „może inni wiedzą lepiej”. Dr Natalia Schmidt-Polończyk nazywa tego przeciwnika po imieniu: „wewnętrzny hamulcowy”.
W rozmowie z Polską Agencją Prasową naukowczyni podkreśla, że karierę kobiet w nauce i technologiach blokują nie tylko bariery zewnętrzne, ale też brak wiary w siebie, strach przed porażką i kulturowe przekonanie, że dziewczynki mogą być pilne, ale geniusz techniczny wciąż zbyt często wyobrażamy sobie w męskiej postaci.
Większość na studiach, mniejszość na politechnikach
Dane pokazują paradoks. Kobiety stanowią 58,5 proc. ogólnej liczby osób studiujących w Polsce, ale na publicznych uczelniach technicznych ich udział wynosi 32,4 proc.. Według analizy RAD-on z kwietnia 2026 roku w latach akademickich 2019/2020–2023/2024 udział kobiet na uczelniach technicznych spadł o 2 punkty procentowe, choć w informatyce wzrósł z 14,7 do 16,2 proc.
To nie jest więc opowieść o braku zdolności. Raczej o systemie naczyń połączonych: domu, szkole, języku, rynku pracy, uczelniach, grantach, macierzyństwie, kulturze awansu i tej słynnej „pewności siebie”, którą jedni dostają jak rodzinny spadek, a inni muszą budować cegła po cegle.
Dr Schmidt-Polończyk zwraca uwagę, że samo zachęcanie dziewczyn do kierunków STEM nie wystarczy. Po studiach muszą trafić do środowisk, które dają stabilny start: przejrzyste awanse, równe wynagrodzenia, dobrą kulturę pracy i realną możliwość łączenia kariery z życiem rodzinnym.
Kobiety nie powinny znikać po studiach, doktoracie i urodzeniu dziecka
Jednym z najpoważniejszych problemów jest odpływ kobiet na kolejnych etapach kariery akademickiej. Młode osoby w nauce coraz częściej funkcjonują „od grantu do grantu”, bez stabilności, która pozwala spokojnie planować życie zawodowe i prywatne. Dla kobiet dodatkowym obciążeniem bywa nierówny podział obowiązków rodzinnych.
To klasyczny mechanizm „leaky pipeline”, przeciekającego rurociągu: dziewczyny wchodzą do systemu, kończą studia, robią doktoraty, ale po drodze część z nich wypada z nauki albo rezygnuje z ambitniejszej ścieżki. Nie dlatego, że brakuje im talentu. Często dlatego, że system sprawdza nie tylko kompetencje, ale też odporność na chaos, niepewność i samotność.
W tym sensie kariera naukowa bywa mniej jak marsz po schodach, a bardziej jak przejście przez tunel — co zresztą dobrze pasuje do samej bohaterki rozmowy, bo dr Schmidt-Polończyk zawodowo zajmuje się właśnie tunelami drogowymi.
„Odwaga to działanie pomimo strachu”
Naukowczyni przekonuje, że odwaga nie oznacza braku lęku. Oznacza działanie mimo obaw. Także gotowość na błąd, porażkę, potknięcie. To ważne, bo kultura sukcesu często sprzedaje nam fałszywy obraz kariery jako pasma zwycięstw. Tymczasem nauka — jak jazz Milesa Davisa, jak literatura Tokarczuk, jak kino Kieślowskiego — rozwija się również dzięki pauzom, pęknięciom, niedopowiedzeniom i powrotom.
Dr Schmidt-Polończyk jest prezeską Fundacji Odważne w Nauce, która wspiera obecność kobiet w świecie nauki. Fundacja podkreśla jej rolę jako naukowczyni AGH, tutorki akademickiej, trenerki interpersonalnej i mentorki; przypomina także jej obecność na liście „100 Kobiet Roku 2023” według Forbes Women.
W rozmowie z Krajowym Punktem Kontaktowym badaczka mówiła, że inicjatywa #OdważneWNauce zgromadziła ponad 300 naukowczyń i popularyzatorek nauki aktywnych w mediach społecznościowych.
Mentoring zamiast samotnej walki
Dużą rolę w przełamywaniu barier mają programy mentoringowe. Dr Schmidt-Polończyk wskazuje m.in. inicjatywy „Dziewczyny do nauki” i „Mentoring F2F”. Ich siła polega na tym, że młodsze kobiety nie dostają abstrakcyjnego hasła „uwierz w siebie”, ale spotykają osoby, które przeszły podobną drogę i mogą powiedzieć: „bałam się, ale spróbowałam”.
To ważne również lokalnie. Tomaszów Mazowiecki, powiat tomaszowski i szkoły średnie regionu co roku wypuszczają w świat uczennice, które wybierają informatykę, inżynierię, medycynę, automatykę, biotechnologię czy architekturę. Dla wielu z nich pierwszym przełomem nie będzie wielka konferencja w Warszawie, lecz dobry nauczyciel, mądra nauczycielka, rodzic, który nie powie: „to nie dla dziewczyn”, i lokalna społeczność, która zacznie głośniej pokazywać sukcesy młodych kobiet.
AI jako szansa, ale nie magiczna różdżka
W rozmowie z PAP dr Schmidt-Polończyk dużo miejsca poświęca sztucznej inteligencji. Jej zdaniem AI może być dla kobiet szansą, pod warunkiem że potraktują ją jako narzędzie, a nie zagrożenie. Kluczową kompetencją przyszłości ma być elastyczność: gotowość do uczenia się, zmiany ścieżki, korzystania z nowych technologii i rozumienia ich wpływu na pracę.
To temat szczególnie aktualny przed Perspektywy Women in Tech Summit 2026, który odbędzie się 10–11 czerwca 2026 roku w EXPO XXI w Warszawie oraz online. Organizatorzy zapowiadają wydarzenie jako największą konferencję i targi kariery dla kobiet w technologiach w Europie; tegoroczna edycja ma hasło „UNLEASH NEW ENERGY”.
Politechnika Warszawska informuje, że podczas ósmej edycji wydarzenia zaplanowano wykłady, debaty i warsztaty na pięciu scenach oraz w dziewięciu strefach tematycznych, a także Career Expo i mentoring 1:1. Fundacja Edukacyjna Perspektywy podaje z kolei, że poprzednia edycja zgromadziła 13,5 tys. uczestników z 88 krajów.
Nauka potrzebuje różnych głosów
W tle tej rozmowy pobrzmiewa pytanie szersze niż kariera jednej osoby czy jednej grupy zawodowej. Kto projektuje miasta? Kto tworzy algorytmy? Kto bada choroby? Kto decyduje, jakie problemy są „ważne naukowo”? Jeśli przy stole siedzi tylko jedna grupa społeczna, świat opisywany przez naukę staje się uboższy.
Dlatego obecność kobiet w STEM nie jest dodatkiem do nowoczesności, elegancką broszurą z konferencji ani miłym akcentem na Dzień Kobiet. Jest warunkiem lepszych badań, mądrzejszych technologii i bardziej sprawiedliwego rynku pracy.
A „wewnętrzny hamulcowy”? On zapewne jeszcze długo będzie próbował mówić swoim cichym głosem. Ale — jak w dobrym reportażu — najważniejsze jest to, kto ostatecznie przejmie narrację.



Komentarze