Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 05:56
Reklama
Reklama

Kluby - TYGMONT/Muzyczna SCENA (91)

Jest takie miejsce, w samym sercu Warszawy przy ulicy Mazowieckiej 6/8, gdzie codziennie (oprócz poniedziałków) można posłuchać na żywo dobrej muzyki, które dziś stało się oazą, nie tylko polskiego jazzu, to - Jazz Klub Tygmont. Klub istnieje ponad 14 lat, a to oznacza, ze znalazł uznanie w oczach mieszkańców stolicy, miłośników dobrej muzyki, bluesa, jazzu, rock’n’rolla, rhytm&bluesa w Polsce, za granicą, zdobywając uznanie i dużą popularność.

Przed wojną istniała tu słynna kawiarnia Ziemiańska, do której przychodziło wielu polskich, wspaniałych pisarzy, poetów, aktorów, arystokratów czy polityków. Każdy kto interesuje się jazzem wie, że w Ziemiańskiej, w 1920 roku odbył się pierwszy w Polsce jazzowy koncert, na którym zagrał legendarny zespół Adi Rosnera. Dlatego miejsce, w którym znajduje się lokal przy tej ulicy ma już wspaniałą historię czerpiąc z niej fantastyczną, jazzową tradycję.

 

  A wszystko zaczęło się przed laty w innym, słynnym warszawskim klubie Remont, gdzie przy wina szklaneczce spotkali się dwaj wielcy fani, przyjaciele, miłośnicy jazzu marząc o swoim własnym pomieszczeniu, w którym grano by tylko ich ukochany styl muzyczny. Byli to Krzysztof Boguszewski (absolwent wydziału matematyczno-fizycznego Politechniki Warszawskiej) i Marek Karewicz (nasz słynny fotografik w dziedzinie jazz, rock’n’roll). Wówczas Krzysztof skierował do kolegi takie oto słowa, - „Marku, jeśli kiedyś tak się dobrze ułoży, to chciałbym zbudować w stolicy klub jazzowy, ale pod jednym warunkiem, że w tym klubie ty będziesz dyrektorem”. Kilkanaście lat później Krzysztof zadzwonił do Marka, - „Przyjdź jutro na ulicę Mazowiecką 6/8 do lokalu po przedwojennej Ziemiańskiej”. Po latach Marek Karewicz tak oto wspomina, - „Stałem przed wielką dziurą w ziemi, w której kłębiło się kilku robotników”. W tym chaosie Krzysztof perorował: „Tam będzie estrada a tu zrobimy bar”. „Nie bardzo wierzyłem – mówi Marek – ale klub powstał. Tam gdzie była wielka dziura w ziemi, została wzniesiona scena. Tak w powojennej Warszawie powstał z prawdziwego zdarzenia pierwszy klub jazzowy o nazwie Jazz Klub Tygmont.

 

W dniu 27 stycznia 2001 r odbyło się poświęcenie lokalu i odbył się pierwszy koncert jazzowy. Na otwarcie lokalu przyszło – jak zanotowali kronikarze – 428 osób a grali najlepsi muzycy jazzowi w kraju, którzy uformowali się jako Tygmont All Stars. Przewodził im Jerzy Duduś Matuszkiewicz, legendarny saksofonista, współzałożyciel grupy jazzowej Melomani. Matuszkiewicz i jego muzycy, to pierwszy zespół jazzowy w powojennej Polsce, uczestnicy pochodu jazzowego w 1956 roku w Sopocie. Dyrektorem klubu czuwając nad atmosferą, z wdziękiem ją kreując, zgodnie z zapowiedzią Krzysztofa, został Marek Karewicz, jedna z najbardziej barwnych postaci jazzowej Warszawy. Karewicz zawsze w rozmowie o klubie Tygmont nie wyrażał się inaczej jak, - Moje ukochane dziecko. Na forum międzynarodowym, amerykański magazyn „Down Beat” umieścił na liście stu najważniejszych klubów w świecie, Jazz Klub Tygmont.

 

W Tygmoncie na „górnych” ścianach (piętro) dominują graficzne prace światowej sławy grafika i plakacisty Roslawa Szaybo a na „dole” (parter) ściany zapełnione są najcenniejszymi FOTO pracami Marka Karewicza. W klubie grali najwięksi z największych polskiego jazzu, także muzycy młodej generacji przy zawsze wypełnionym do ostatniego miejsca, lokalu. Jak mówi Paweł Brodowski naczelny „Jazz Forum”, - Nie ma tu żadnej przepaści pokoleniowej, tędy płynie wciąż ta sama rzeka a nazywa się jazz. Pozwolę sobie wymienić kilka ważnych postaci krajowej i światowej sławy muzyków, „starej” i „nowej” generacji jak: Zb. Namysłowski, Duduś Matuszkiewicz, Ptaszyn Wróblewski, Karolak, Kurpiński, Nahorny, Miśkiewicz (z rodziną), Muniak, Bartz, Małek, Śmietana, Szukalski, Staroniewicz, Stankiewicz, Herdzin czy Baron. Często śpiewają tu Ewa Bem, Serafińska, Skrzypek czy światowej sławy, nasza wielka gwiazda, Urszula Dudziak. Nic dziwnego, że muzycy chętnie tu obchodzą swoje urodziny, jubileusze, benefisy. Świętowali swoje dni w tym lokalu, ważne dla siebie i środowiska, Jerzy Tatarak, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski, Przemek Dyakowski, Janusz Muniak czy Jarosław Śmietana. Wtedy bywa tu tłoczno i bardzo przyjemnie, jest fantastycznie jazzowo, gra muzyka a na stół „wjeżdża” gigantyczny tort. Do klubu przychodzą znamienici goście: aktorzy, plastycy, rodzina jubilata, koledzy muzycy, fani i miłośnicy dobrej muzyki. Szczególnym wydarzeniem w Jazz Klubie są coroczne, styczniowe urodziny dyrektora Tygmontu, Marka Karewicza.

 

Klub powstał 27 stycznia a Marek obchodzi swoje urodziny 28 stycznia. Bez względu na jaki dzień tygodnia przypada 28, uroczystości urodzinowe zawsze odbywają się w poniedziałki i są połączone z jubileuszową rocznicą powstania Tygmontu. Od 2010 roku, roku w którym  nagrodzona została w sopockim konkursie (II nagroda) moja pierwsza książka „Moje miasto w rock’n’rollowym widzie” bardzo zaprzyjaźniłem się z panem Markiem Karewiczem. W naszym mieście doprowadziłem, z wybitnym fotografikiem, do kilku spotkań. Cztery połączyłem z wystawą (dwukrotnie w Starostwie Powiatowym, raz w SCh TOMY przy Jerozolimskiej, raz w Bibliotece przy Placu Kościuszki i w Zakościelu w ośrodku PROEM) jego fotogramów, rollapów czy okładek płyt (LP) gramofonowych oraz do kilku spotkań na tak zwanej kanwie prywatnej. Karewicz co roku w styczniu zapraszał mnie na swoje urodziny. Tak się złożyło, że nie zawsze z przyczyn obiektywnych, nie docierałem na Marka święto. Tym samym nigdy nie byłem w warszawskiej świątyni jazzu. Postanowiłem za wszelką cenę na kolejne, 77 urodziny przyjechać do Tygmontu, wraz z grupą tomaszowskich przyjaciół, ale 15 stycznia otrzymałem na pocztę mailową informację z Sopotu, która moją pewność przyjazdu do Warszawy, lekko zakłóciła.

 * * * *

Było to zaproszenie na piątek 23 stycznia godz. 20.00 na zakończenie i ogłoszenie wyników VI Edycji konkursu Wspomnienia Miłośników Rock’n’Rolla i VI rocznica powstania Fundacji Sopockie Korzenie. Do konkursu zgłosiłem swoją, drugą pracę, suplement „Subiektywnej Historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim”. Rok wcześniej pierwsza część tej publikacji zdobyła III nagrodę. W sopockich konkursach uczestniczę od II Edycji czyli od 2010 roku. Dlatego miałem kłopot z wyborem czy jechać do Sopotu czy wybrać Warszawę. Obie imprezy odbywały się prawie w jednym czasie, przedzielała je tylko niedziela. W moim przypadku emeryta, w grę wchodziła również sfera ekonomiczna. Ale tak się złożyło, że dwie ważne dla mnie imprezy, spotkania z przyjaciółmi, pogodziłem.

 

Do Sopotu zabrałem się z Ewą i Krzyśkiem Jochanami z Tomaszowa do Łodzi autobusem PKS by z Dworca Kaliskiego Polskim Busem po 4.5 godzinnej podróży znaleźć się na Dworcu Głównym w Gdańsku. Tu mieliśmy spotkać się z jadącą od Warszawy autobusem tej samej linii, Marylą Tejchman. Tak też się stało. Wszyscy razem, we czworo, kolejką SKL z Gdańska, dotarliśmy o 17.40 do Sopotu. Maryla miała załatwiony nocleg u koleżanki w Jelitkowie, Jochanowie rezerwację w centrum miasta w Hotelu ZUS a ja umówiony byłem z przyjacielem Czarkiem Francke na godzinę 19.00 w Klubie Muzycznym SCENA, miejscu, w którym miały odbyć się jubileuszowe uroczystości Fundacji Sopockie Korzenie a także finał konkursu Wspomnienia Miłośników Rock’n’Rolla gdzie po ich zakończeniu mieliśmy pojechać do Gdańska na jego włościa, na uzgodniony wcześniej nocleg.

 

 

 

Punktualnie o 19.00 z Marylą Tejchman dotarliśmy do Klubu Muzycznego SCENA, gdzie przed klubem oczekiwał nas Czarek z Wieśkiem Śliwińskim (współorganizator imprezy) tym razem bez Marka Karewicza (nieobecny ze względu na poniedziałkowe w warszawskim Tygmoncie swoje 77 urodziny). Weszliśmy wszyscy do środka, byliśmy oprócz Wiesława, pierwszymi gośćmi w lokalu na godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Po lokalu krzątał się personel dopinając wszystko na tzw „ostatni guzik” a na małej scenie operatorzy dźwięku, muzycy stroili swoje urządzenia i instrumenty. Naszym zadaniem było zabezpieczenie miejsc siedzących dla tak zwanych „naszych”, co z Marylą i Czarkiem uczyniliśmy łącząc stoliki, ustawiając krzesełka na drugim poziomie klubu gdzie z tego poziomu na estradę, patrzyliśmy z góry z tak zwanego „lotu ptaka”.

 

Uderzające dla każdego pokonującego próg SCENY to ozdobione ściany w dużych formatach czarnobiałe FOTO, na których widniał przekrój polskiego rock’n’rolla (zespoły, piosenkarze) ale dla mnie najciekawsze były zdjęcia z I Non Stopu (istniał tu w latach 1961/62) przy ulicy Powstańców Warszawy, tuż przy wejściu na MOLO. W lipcu 1962r. przez okres około dwóch tygodni, a może i dłużej, pracowałem z moim przyjacielem, Wojtkiem Szymańskim w tym tanecznym Pawilonie. Niestety, nie znalazłem siebie na żadnej z fotografii. Znalazły się również fotogramy i rolapy Marka Karewicza. Około 19.30 klub przy dźwiękach polskiego big beatu, powoli zapełniał się gośćmi. Dotarli również nasi przyjaciele na wcześniej zabezpieczone miejsca, Jochanowie (Ewa z Krzyśkiem), żona Wiesława Anna z koleżanką i jej partnerem, Maryla Michowska ze Sztumu i jej dwie koleżanki. Przy połączonych stolikach, w towarzystwie 12 osób oczekiwaliśmy spokojnie na rozpoczęcie VI Gali zakończonego konkursu Wspomnienia Miłośników Rock’n’Rolla.

 

Gdy wybiła godzina zero, z klubowej sceny rozległ głos prezesa Fundacji Sopockie Korzenie Wojtka Korzeniewskiego, - Niech żyje rock’n’roll, 3-krotnie powtarzany (wszystkie imprezy organizowane przez Fundację tak się rozpoczynają), po czym prezes opowiedział o 6-letniej działalności Fundacji, o równolegle z rocznicami organizowanych konkursach i dokonaniach na rzecz utrwalania rock’n’rolla w Trójmieście i kraju, włącznie z koncepcja powstania na Wybrzeżu muzeum muzyki rozrywkowej i rock’n’rollowej. Następnie zaprosił wszystkich obecnych do wspólnej zabawy gdy na scenę weszło nieśmiało, niepewnie kilku młodych chłopców reprezentujących zespół bluesowo rock’n’rollowy „Drunk Lamb”, którzy to młodzi muzycy od pierwszej piosenki, pierwszego uderzenia w struny, pokazali swój lwi pazur, umiejętności w stopniu nie odbiegającym, od umiejętności swoich starszych kolegów. Zachowywali się tak, jakby chcieli wykrzyczeć wszystkim przybyłym; słuchajcie „nie jesteśmy chłopcami do bicia”. W ich repertuarze znalazło się wiele bluesowych kompozycji własnych, covery z repertuaru Jimy Hendrixa czy hity zespołu The Beatles. Rock’n’rollowe szaleństwo na parkiecie SCENY trwało ponad godzinę, które przerwał silnie brzmiący głos prezesa Fundacji.

 

- Proszę państwa, przyszedł czas na przedstawienie wyników VI Gali konkursu „Wspomnienia Miłośników Rock’n’Rolla” organizowanego przez moją fundację oraz pragnę ogłosić listę osób nagrodzonych w tym konkursie w trzech jego dziedzinach; wspomnienia, publikacja roku oraz pamiątki i kolekcje - zagaił Wojtek Korzeniewski. Nie muszę mówić, że przeszedł po moim ciele dreszczyk emocji w oczekiwaniu na ogłoszenie wyników. Był to mój piąty udział  z sześciu już z organizowanych przez Fundację konkursów z pozytywnymi osiągnięciami dla mojej osoby, zawsze w dziedzinie „publikacja roku”, i tak; w 2010 roku II nagroda, w 2011 i 2012 wyróżnienia a w 2013 III nagroda za „Subiektywną Historię Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim”, której SUPLEMENT zgłosiłem do niniejszego konkursu. Kiedy pan Wojtek Korzeniewski wymienił termin publikacja roku, zamarłem by nagle wybuchnąć z radości, -  … i tak drugą nagrodę w dziedzinie publikacja roku, zdobył człowiek dobrze znany naszej Fundacji, jego prace brały udział we wcześniejszych konkursach, szalony fan rock’n’rolla, który w swoim mieście od wielu lat reprezentuje i propaguje najwspanialsze lata świtowego rock’n’rolla w swoich cyklicznych spotkaniach „Herosi Rock’n’Rolla” to Antoni Malewski z Tomaszowa Mazowieckiego, za suplement do swojej poprzedniej publikacji „Subiektywna Historia Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim”. Antoni zapraszam na scenę po odbiór nagrody.

 

Radosny, krokiem lekkim, swobodnym przedzierałem się przez tłum przybyłych na scenę po odbiór nagrody gdzie oczekiwał mnie prezes Fundacji. Po jej wręczeniu i uściskach dłoni mogłem kilka słów powiedzieć, co wykorzystałem, - Jest mi bardzo miło, że moje amatorskie pisarstwo o czasach, które dawno już odeszły do lamusa historii, mogłem retrospekcyjnie reanimować by ocalić od zapomnienia najpiękniejsze lata 50/60-te dla przyszłych pokoleń a konkursowe jury to dostrzegło, pozytywnie oceniło i nagrodziło. Jestem z siebie dumny, że mogę reprezentować swoje miasto w Trójmiejskim klimacie – schodząc ze sceny niczym pan prezes Fundacji wykrzyknąłem – Niech żyje rock’n’roll.

 

Kiedy na scenie Klubu Muzycznego SCENA ukazała się postać, najbardziej lubianego, wręcz uwielbianego przez wiele pokoleń miłośników, fanów rock’n’rolla, rocka, bluesa pana Marka Piekarczyka (tym razem bez swojej muzycznej grupy TSA), powitały go na stojąco ogromne brawa, nieustające owacje. Przyznam, że ze względu na jego zapowiedziany, programowy udział w VI Gali konkursowej, pogodziłem Sopot z wyprawą (na drugi dzień) do Warszawy na urodziny Marka Karewicza. Koncert rozpoczął bluesem Tadeusza Nalepy (dzień wcześniej zaśpiewał ten utwór w programie Agaty Młynarskiej „Świat się kręci”) by kolejno śpiewać akustyczne interpretacje swoich piosenek a także utwory stworzone przez artystów w latach 60/80-tych. Większość utworów widzowie śpiewali razem z Markiem. W pewnym momencie Piekarczyk zdjął odsłuch, wyłączył mikrofon a następnie zaśpiewał bez nagłośnienia swój wielki hit „Na przekór”. Wszyscy oszaleli słuchając każde wyśpiewane jego słowo. Po wykonaniu „Na przekór” artysta zszedł ze sceny ale nie zniknął z Klubu.

 

Tuż po koncercie Piekarczyka rozpoczęła się polska rockoteka prowadzona przez lokalnego DJ o artystycznym pseudonimie Fifi. Szaleństwa taneczne trwały do późnej nocy, jak lokalne media podawały, nawet do rana. Nasza grupa przyjaciół po kuluarowej rozmowie z Markiem Piekarczykiem, sesją zdjęciową z artystą, po północy rozjechała się do swoich zakwaterowań. Ja i Czarek Francke udaliśmy się do jego mieszkania w Gdańsku Wrzeszczu. W sobotę, drugi dzień pobytu w Trójmieście spędziliśmy, każdy z przybyłych na imprezę gości,  w swoich podgrupach w miejscach noclegowania. Po śniadaniu z Henią i Czarkiem Francke udaliśmy się, na wcześniej zaplanowaną wycieczkę szlakiem miejsc, w których przebywałem, zamieszkiwałem latem 1962 roku. Świat z przed ponad 50 laty jaki zakodował się w moim umyśle niczym nie przypominał mi obrazu Gdańska, dzielnic, obiektów dnia dzisiejszego. Dzięki Czarkowi, który mieszka na wybrzeżu od blisko 40 lat i pamiętał miasto z tamtego okresu starał mi się go przybliżyć. Szczątkowe ocalenie starego Gdańska w mojej pamięci, nie dało mi pełnej satysfakcji, bo dać go nie mogło. Ten świat po prostu już nie istnieje.

 

 

 

Wieczorem całą naszą grupą, nazwę ją „tomaszowską”, umówiliśmy się na pożegnalną kolację, w miejscu wczorajszego benefisu tj w Klubie Muzycznym SCENA. Przy muzykach grających lekki jazz, podsumowaliśmy swój pobyt w Trójmieście. Doświadczeni poprzednimi udziałami w sopockich imprezach, doszliśmy do wspólnej konkluzji, że obchody VI rocznicy powstania Fundacji Sopockie Korzenie, były najbardziej skromne od dotychczasowych. Jednoznacznie można powiedzieć, że jako całość, uratowali jubileusz Fundacji muzycy. Szczególnie występ Marka Piekarczyka swoim specyficznym recitalem. Kryzys gospodarczy, ekonomiczny jaki drąży nasze państwo, dotarł na Wybrzeże i zaatakował Fundację Sopockie Korzenie. Szczęśliwie doszło, pomimo przesuwanych wielu terminów, do zrealizowania tego projektu. Chwała organizatorom tego wydarzenia.  

 

Nazajutrz w niedzielę w samo południe, niczym w amerykańskim westernie o tym tytule, na gdańskim dworcu PKS zasiedliśmy, ja i państwo Jochanowie (Maryla Tejchman mniej więcej w tym samym czasie w autobus do Warszawy) w Polskie busy i odjechaliśmy w kierunku Łodzi, do swoich domów. Kiedy wieczorem dojeżdżaliśmy do Tomaszowa ustaliliśmy z Krzyśkiem, że jutro w poniedziałek 26 stycznia o 8.30 rano będzie pod moim domem i wspólnie jedziemy na 77 urodziny Marka Karewicza do warszawskiego Klubu Jazzowego Tygmont.

* * * *

Około 9.00 rano odjechaliśmy z Ewą i Krzyśkiem z pod mojego bloku w kierunku Warszawy. Przed południem Jochanowie zostawili mnie pod domem Karewicza przy ul. Nowolipki a sami udali się dalej służbowo realizować swój program. Umówiliśmy się przed godz. 19.00 w Jazz Klubie Tygmont przy ul. Mazowieckiej 6/8. Przekraczając próg mieszkania Karewicza, drzwi otworzył mi krzątający się po mieszkaniu, opiekun pana Marka, Wiesław Śliwiński. Jak zwykle kiedy się znalazłem w domu na Nowolipki witał mnie duet Ella Fitzgerald & Louis Armstrong. Tak było i tym razem. Marek już wykąpany, mocno pachnący firmową wodą kolońską, w szlafroku, tradycyjnie siedział „w swoim” fotelu upajając się głosami najsłynniejszego duetu świata. Bez przerwy przyjmował, zakłócające mu słuchanie, dzwoniące telefony. Cierpliwie, kończąc rozmowę, dziękował za złożone życzenia zapraszając każdego dzwoniącego na dzisiejszy wieczór do Tygmontu. Na zewnętrznych drzwiach ubraniowej szafy, wisiała granatowego koloru, dobrze skrojona marynarka, obok niej biała koszula z kamizelką. Wszystko galowo przygotowane było na szczególny wieczór, tak dla Marka jak i dla wszystkich przybyłych gości, bo o godz. 19.00, zawsze o tej porze roku są urodziny dyrektora Jazz Klubu Tygmont, Marka Karewicza połączone z narodzinami klubu, w tym roku kolejne, 14-te.

 

Jak zwykle, kiedy tylko zjawię się w mieszkaniu Marka zawsze padają pytania dotyczące naszego miasta, - Antek co tam w Tomaszowie słychać? Co u naszej Basi Goździkowej? Czy Pl. Kościuszki już oddano do użytku? Czy Galeria ARKADY jeszcze działa? Co u księdza pastora Pawlasa? I tak dalej i tak dalej. Zawsze muszę być przygotowany na najbardziej zaskakujące i niekiedy trudne pytania bo Karewicz nasze miasto, jak żadne inne, kocha ponad życie. Świadczy o tym wystrój ścian w jego pokojach na których dominują dwa kościoły, czarnobiałe FOTO w formacie A3 kościoła św. Trójcy przy Pl. Kościuszki czy w tym samym formacie obraz naszej, amatorskiej malarki, Marii Judy, kościół Zbawiciela przy ulicy św. Antoniego a obok w formacie A4 FOTO z fragmentem Pl. Kościuszki (dom, w którym dzisiaj mieści Deko Smaku i była księgarnia Basi Goździk). I wiele innych gadżetów, pamiątek, albumów ze zdjęciami kojarzących się z naszym miastem. Przyznam, że z przyjemnością na zadane pytania odpowiadam, może dlatego, że Marek z dużą uwagą wysłuchuje moich opowieści zadając mi w trakcie nasuwające się, dodatkowe pytania. Podczas wypowiedzi poinformował mnie, że swój przyjazd do Tygmontu, z dwiema koleżankami potwierdziła Ania Hoffmann ze Szczecina, co bardzo mnie ucieszyło, że dojdzie do niezamierzonego, naszego spotkania.

 

Około 14.00 dotarł na Nowolipki Staszek Kasperowicz z Oleśnicy (również oszalały na samo słowo – jazz), który wielokrotnie bywał na urodzinowych wieczorach w klubie Tygmont. Zasiedliśmy wszyscy do wspaniale przyrządzonej przez Wiesia kawy ze słodyczami i nasze wspomnieniowe rozmowy, Marek wsparł akcentem muzycznym, zapowiadając, - Słuchajcie, teraz puszczę wam moją płytę, na której nie tylko słuchałem ale uczyłem się jazzu. Faktycznie to co Marek nam zaprezentował to był prawdziwy, jazzowy majstersztyk, spojrzałem na opis krążka, a tu same sławy, że pozwolę sobie je wymienić, i tak kolejno, – Earl Bostic, Sydney Bechet, Tommy Dorsey, Duke Ellington, Glenn Miller, Benny Goodman, Veith Jarrett. Nie wyobrażam sobie by jako muzyczny „świeżak” słuchając czegoś takiego, niemożliwością by było by nie połknąć jazzowego bakcyla. Zrozumiałem teraz wielkie przywiązanie, miłość i wierność do jazzu, młodego Marka Karewicza. Bardzo szybko zleciał nam czas na słuchaniu jazzowych wspaniałości, na rozmowach, na wspomnieniach. Wiesiu przerwał nam doznania duchowe, mówiąc, - Kochani kończymy biesiadowanie, szykujemy się do wyjścia, za chwilę jedziemy, jak mówił Gaszyński na 75 urodzinach Karewicza w Tomaszowie, na balangę drugą. Za 15 minut będzie  TAXI a ja muszę Marka przygotować do wyjścia.

 

Wystrojony Marek, na tak zwanego „sztyfta” z bordową muchą pod szyją dostojnie zasiadł obok kierowcy, my na tylnym siedzeniu i kwadrans po 18.00 udaliśmy się na ul. Mazowiecką 6/8. Drzwi wejściowe do klubu były jeszcze zamknięte ale szybka interwencja pukającego w szybę drzwiową Wiesława, przywołała jednego z obsługi i na słowa, - Przybył jubilat, proszę otwierać – natychmiast jak w baśniowym sezamie, drzwi stanęły otworem. Marek w wózku i Wiesław jako opiekun zostali na parterze, tuż przy szatni, w oczekiwaniu na gości (jest to stałe miejsce dla jubilata). Zawsze w tym miejscu, goście przychodzący na spotkanie składają Markowi życzenia a jubilat odbiera od nich prezenty, suweniry. Ja ze Staszkiem zeszliśmy piętro niżej, gdzie mieścił się bufet z kilkunastoma wysokimi stołkami, mała muzyczna scena, parkiet dla tańczących, stoliki i po ścianach zewnętrznych mieściły się boxy z kanapowymi siedzeniami i stolikami dla 10/14 osób każdy. Naszym zadaniem było zabezpieczyć jeden z takich boxów dla naszych przyjaciół, o których wiedzieliśmy, że dotrą na urodzinowe spotkanie. Wybraliśmy taki box, tuż przy bufecie, gdzie na wprost było wysokie krzesełko przeznaczone dla jubilata.

 

Kwadrans po 19.00 do naszego, zarezerwowanego boxu dotarli wszyscy goście zapowiadani i potwierdzający swój udział, że wymienię: Iwonę Thierry z W-wy, Hanię Erez z Tadeuszem z Kozienic, Anię Hoffmann ze Szczecina z koleżankami, Staszka Kasperowicza z Oleśnicy, Ewę i Krzyśka Jochanów i moja osoba z Tomaszowa, Maryla Tejchman tomaszowianka z W-wy, Wiesiek Śliwiński z Gdańska i obok nas na wysokim stołku,  przy barowym bufecie jubilat, dyrektor Tygmontu, Marek Karewicz. Na Sali zauważyłem sam kwiat polskiej kultury jazzowej, muzyków, pisarzy, dziennikarzy pism muzycznych, piosenkarzy (Urszula Dudziak, Piotr Pułaski), artysta plastyk Rosław Szaybo, redaktorzy muzyczni: Dariusz Michalski, Marek Gaszyński, fani i miłośnicy jazzu, wszyscy to przyjaciele Marka Karewicza. Wieczór świąteczny Tygmontu i Karewicza powitał „klubowym, muzycznym hymnem” sztandarowy zespół muzyków klubu Tygmont w składzie: Waldemar Kurpiński - saksofon barytonowy, Wojtek Karolak - fortepian, Grzegorz Grzyb – perkusja po czym głos zabrał naczelny Jazz Forum, pan Paweł Brodowski. Przywitał przybyłych gości, opowiedział krótką historię klubu i z nim związaną postać Marka Karewicza po czym mikrofon oddał jubilatowi, a Marek, jak przystało na jubilata, zagaił w swoim stylu:

 

Kochani. Minął kolejny rok… mam nadzieję, że był dla Was bardzo udany. Przed nami nowy, mam nadzieję jeszcze lepszy i ciekawszy! Tak, tak tego życzę sobie i Wam wszystkim. Nie wiem jak Wam ale mnie rozpoczęcie każdego nowego roku dobitnie uświadamia, że czas wcale nie płynie, jak powszechnie się uważa… on leci, gna. Kiedyś, szybko upływały poszczególne dni, później tygodnie… teraz już całe miesiące, lata. W mgnieniu oka mnóstwo rzeczy przemija, mnóstwo rzeczy się zmienia. Wielu z nas odchodzi na zawsze. Zmieniamy się my, zmieniają się miejsca, w których kiedyś bywaliśmy… Nie zmienia się tylko jedno… jak co roku, pod koniec stycznia, obchodzę swoje urodziny i jak co roku obchodzę je w jednym i tym samym, tak bliskim mojemu sercu miejscu, Tygmoncie. Które to urodziny? Nieważne! Ważne, że znów  mogliśmy się spotkać, jak za dawnych, dobrych czasów i jak zawsze pokażemy wszystkim jak bawią się jazzmani przy prawdziwej muzyce! Waldek Kurpiński, Wojtek Karolak, Grzegorz Grzyb i wielu innych czeka na Was tu, na tygmonckiej scenie. Przy barze, jak zawsze ja, no i moi przyjaciele. Oczywiście nie zapomnimy o potrzebach podniebienia …! A czy kiedyś zapomnieliśmy?!”.

 

Po krótkich przemówieniach, życzeniach, rozpoczęła się jazzowa zabawa, przywołująca na parkiet wiele tanecznych par. Między innymi i ja z Marylą, tańcząc, skorzystałem z parkietu tygmonckiego. Kelnerzy po sali, na tacach roznosili białe i czerwone wino a do wnętrza lokalu na wózku wjechał potężny tort z kremowym napisem „77 urodziny Marka Karewicza”. Podczas jego dzielenia, konsumpcji, potworzyły się kuluarowe grupy, podgrupy z udziałem wielu przyjaciół Marka, muzyków, które to ludzkie zespoły ciągle, personalnie się zmieniały i przemieszczały. Wokół jego osoby cały wieczór znajdował się tłum przeróżnych rozmówców, jego miłośników i fanów, jazzmanów m.in. Wojtek Karolak czy Urszula Dudziak, co Marek wykorzystywał przedstawiając naszą grupę przyjaciół, określając ją jako silną „grupę z Tomaszowa Maz. Wykorzystaliśmy nadającą się okazję, robiąc sobie ze sławnymi postaciami ze świata polskiego jazzu, wiele FOTO. Około godziny 1-ej w nocy, gdy muzycy z wielkim animuszem grali wspaniałe, muzyczne tematy a parkiet był ciągle zatłoczony, nasza grupa, ze względu na duże przeżycia, emocje i zmęczenie jubilata, opuściła Jazz Klub Tygmont, udając się na chatę przy ul. Nowolipki.

 

Nazajutrz po śniadaniu, przed południem, z Ewą i Krzyśkiem Jachan, wewnętrznie spełnieni, że wreszcie uczestniczyliśmy w słynnym Tygmoncie na Marka urodzinach, wsiedliśmy do samochodu udając się w powrotną drogę do Tomaszowa. Pisząc ten felieton ciągle mam w głowie tamten wieczór i myśl, - Czy za rok o tej samej porze spotkamy się na 15-leciu Jazz Klub Tygmont i 78 urodzinach Marka Karewicza?

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Antek Malewski 11.03.2015 01:20
Opisuję załączone w felietonie FOTO: 1. W klubie Tygmont - ja z Anią Hoffmann w towarzystwie jubilata. 2. W klubie SCENA - Maryla Michowska z Tczewa, jej koleżanka Danuta i Maryla Tejchman. 3. W klubie SCENA - od lewej Krzysiek Jochan, Maryla Michowska, Marek Piekarczyk, ja i koleżanka Danusia z Gdańska. 4. W klubie SCENA - w towarzystwie Krzyśka Jochana z dyplomem "II miejsce". 5. W klubie SCENA - Wojtek Korzeniewski wręcza mi II nagrodę za SUPLEMENT. 6. W klubie Tygmont - ja z Wojtkiem Karolakiem. 7. W klubie Tygmont - gra zespół Wojtka Karolaka. 8. W klubie Tygmont - ja z Urszulą Dudziak.

Opinie

Reklama

Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Sprawa deepfake’ów z udziałem dziecka z Mazowsza ujawniła problemy ze stosowaniem prawa wobec nowych technologii. Prezes UODO Mirosław Wróblewski wskazuje, że obowiązujące przepisy pozwalały na ściganie sprawców, lecz nie zostały użyte.Data dodania artykułu: 27.01.2026 09:59
Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Dziś jest wtorek, dwudziesty siódmy dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.26, zachód o 16.11. Imieniny obchodzą m.in. Chryzostom, Dacjusz, Elwira, Henryk, Jan, Jerzy, Julian, Karolina, Leander, Leandra, Przemysław, Rozalia.Data dodania artykułu: 27.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Prezydent Karol Nawrocki pomimo lekkiego spadku utrzymuje pozycję lidera sondażu zaufania przeprowadzonego dla Onetu przez IBRiS. Na podium znaleźli się też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk; obaj zaliczyli wzrosty o odpowiednio 3 i 4,4 pkt proc.Data dodania artykułu: 26.01.2026 21:24
Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

26 stycznia w Warszawie prezydent Karol Nawrocki spotka się z ministrem Radosławem Sikorskim, by rozstrzygnąć spór o nominacje ambasadorskie i omówić ewentualne przystąpienie Polski do Rady Pokoju. Tego samego dnia Pałac przyjmie prezydent Mołdawii Maię Sandu, MSZ gościć będzie saudyjskiego ministra, a PKOl ogłosi skład na igrzyska w Mediolanie.Data dodania artykułu: 26.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

W niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie kwestować na rzecz diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Na ulicach w całej Polsce tysiące wolontariuszy będzie zbierać pieniądze do puszek, odbędzie się też szereg imprez i internetowych aukcji.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:10Liczba komentarzy artykułu: 1
34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:05
50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

Dziś jest niedziela, dwudziesty piąty dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.28, zachód o 16.07. Imieniny obchodzą: Ananiasz, Apollon, Artemia, Emanuel, Emanuela, Juwentyn, Maksym, Miłobor, Miłosz i Paweł.Data dodania artykułu: 25.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”

24 stycznia 1921 r., urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”, bohater „Kamieni na szaniec”, „Kotwicki” - zasłużony dla utrwalenia w przestrzeni okupowanej Warszawy symbolu Polski Walczącej; inicjator i uczestnik Akcji pod Arsenałem; patron powstańczego batalionu.Data dodania artykułu: 24.01.2026 11:57
105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”
Reklama
Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczeń to znakomity czas dla kina, a dowodzi tego kolejna dawka emocjonujących premier. W tym tygodniu na ekranach Heliosa pojawią się dwie gorące nowości: „Wielka Warszawska” oraz „Szybcy i sprytni”. Ponadto w repertuarze znajdą się seanse hitów, projekcje dla najmłodszych i maraton z kultową sagą „Władca Pierścieni”!Wyczekiwaną polską premierą jest „Wielka Warszawska”. Film w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka przenosi widzów do pierwszych lat transformacji ustrojowej, kiedy świat wyścigów konnych stawał się areną nie zawsze czystych zagrywek. W takiej rzeczywistości główny bohater, Krzysiek – zdolny, ale naiwny nowicjusz – marzy o karierze dżokeja i wierzy, że ciężką pracą osiągnie sukces. Tymczasem w środowisku wyścigów konnych rządzi mafia, a często o wynikach decydują korupcja i oszustwo… W obsadzie znaleźli się między innymi Tomasz Ziętek, Marcin Bosak i Tomasz Kot. „Szybcy i sprytni” to natomiast pozytywna animacja o szopie, znanym jako „Sokół”. Bohater na gapę wsiada do superszybkiego pociągu, nie podejrzewając, że właśnie trafił w pułapkę. Tuż przed odjazdem z pociągu ewakuowani zostają wszyscy pasażerowie oprócz licznie zgromadzonych na pokładzie zwierzaków domowych. To właśnie one, z Sokołem na czele będą musiały stawić czoła żądnemu zemsty borsukowi, który przejął kontrolę nad pędzącym składem. Szop Sokół, razem z nowymi przyjaciółmi, muszą teraz powstrzymać tajemniczego porywacza…Na wielkich ekranach znajdą się również najchętniej oglądane filmy ostatnich tygodni. „Greenland 2” to kontynuacja widowiskowego thrillera katastroficznego, który przenosi widzów w świat zagrożony globalną zagładą. John Garrity wraz z żoną i synem próbują zacząć nowe życie, dlatego też wyruszają w poszukiwaniu terenów nadających się do zamieszkania. Największe zagrożenie czeka ich ze strony innych ocalałych, którzy dla przetrwania są gotowi na wszystko. Miłośnicy mocniejszych, psychologicznych historii mogą natomiast obejrzeć thriller „Pomoc domowa”. Film opowiada o młodej kobiecie, która podejmuje pracę w luksusowej willi. Z czasem odkrywa jednak, że za idealną fasadą domu kryją się mroczne tajemnice, a relacje między domownikami są pełne napięć i niedopowiedzeń. W obsadzie znalazły się gwiazdy kina: między innymi Sydney Sweeney i Amanda Seyfried. Nadal w kinach Helios można zobaczyć wielkie widowisko „Avatar: Ogień i popiół”. Trzecia odsłona sagi przenosi widzów do wulkanicznych obszarów Pandory, gdzie żyje tajemniczy klan Zaran. Helios ma także szeroką ofertę tytułów dla widzów w każdym wieku. „Miss Moxy. Kocia ekipa” to historia niesfornej kotki, która zgubiła się podczas wakacji. Bohaterka trafia w szpony Rity, przebiegłej właścicielki farmy, chcącej wykorzystać muzyczne zdolności Moxy… Kotka, pragnąc wrócić do prawdziwego domu, potrzebuje pomocy nowych przyjaciół – buldoga Brutusa i ptaka Ayo. Inną zabawną animacją jest „SpongeBob: Klątwa pirata”, w której kultowy bohater wraz z przyjaciółmi mierzy się z klątwą tajemniczego ducha pirata. SpongeBob wraz z Patrykiem zostają wciągnięci w niebezpieczną morską przygodę na pokładzie nawiedzonego statku, który zabiera ich w nieznane rejony oceanu. „Zwierzogród 2” to z kolei kontynuacja uwielbianego kinowego przeboju, w której Judy Hopps i Nick Bajer, tym razem jako pełnoprawny policyjny duet, prowadzą nowe śledztwo… Kolejną propozycją dla młodszych widzów jest polski tytuł „Psoty”. 13-letnia Frania ratuje potrąconego psa, po czym w tajemnicy przed mamą przygarnia czworonoga. Następnie zaczyna publikować w sieci filmiki z jego udziałem, które szybko zdobywają popularność. Ponadto w najbliższą niedzielę, 25 stycznia, we wszystkich kinach odbędą się Filmowe Poranki, w ramach których najmłodsi będą mogli zobaczyć bajkę „Strażak Sam”, a także wziąć udział w konkursach.W najbliższym tygodniu nie zabraknie także różnorodnych projektów specjalnych. W piątek, 23 stycznia, we wszystkich kinach sieci zaplanowano Maraton Władcy Pierścieni. Wydarzenie obejmuje nocne pokazy trzech części popularnej serii w rozszerzonych wersjach reżyserskich. Środa, 28 stycznia to czas dla maestro André Rieu i jego orkiestry, gdyż wówczas odbędzie się przedostatnia projekcja koncertu zatytułowanego „Wesołych Świąt”. W repertuarze Heliosa jak zwykle znalazł się także cykl Kino Konesera. W poniedziałek, 26 stycznia w wybranych kinach zostanie wyświetlona francuska komedia „Wysokie i niskie tony”. Znany dyrygent Thibaut odkrywa, że ma brata –skromnego puzonistę Jimmy'ego. Choć dzieli ich status materialny i styl życia, łączy miłość do muzyki.Szczegóły dotyczące aktualnego repertuaru oraz bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, w aplikacji mobilnej oraz w kasach kinowych. Helios gra z WOŚP – w ramach aukcji charytatywnych można wylicytować wyjątkowe roczne karnety do kin naszej sieci! Więcej informacji znajduje się na stronie: www.helios.pl/aktualnosc/wosp.Data rozpoczęcia wydarzenia: 23.01.2026
Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Szybkość, setne sekundy i forma na półmetku sezonuSezon w Arenie Lodowej trwa w najlepsze – lód jest gotowy, a zawodnicy nie zwalniają tempa. Już 1 lutego 2026 roku obiekt zaprasza na Zawody Kontrolne w łyżwiarstwie szybkim. To nie jest impreza „na pokaz”, tylko konkretny, sportowy sprawdzian: pomiar aktualnej formy, test szybkości i ważny element przygotowań przed dalszą częścią sezonu.Kiedy i gdzie?📅 01.02.2026 (niedziela)🕙 10:00 – 12:00📍 Arena LodowaKto startuje i na jakich dystansach?W zawodach rywalizować będą kobiety i mężczyźni, a program obejmuje dwa klasyczne dystanse sprinterskie:500 m1000 mTo właśnie na tych odcinkach najlepiej widać, ile znaczy technika, rytm i praca nóg – a różnice na mecie potrafią zamknąć się w setnych i dziesiątych częściach sekundy.Dlaczego „kontrolne” są takie ważne?Zawody kontrolne są dla zawodników czymś w rodzaju sportowego „przeglądu technicznego”. Trenerzy dostają twarde dane:jak wygląda start,czy tempo jest stabilne,gdzie zawodnik traci czas na łukach,jak wypada praca na finiszu.A dla samych łyżwiarzy to szansa, by sprawdzić się w warunkach zbliżonych do tych najważniejszych – pod presją, z pomiarem czasu, w realnej rywalizacji.Informacje dla zawodników: zapisy📩 Zgłoszenia przyjmowane są mailowo: [email protected]🗓 do 30.01.2026 (piątek) do godz. 12:00Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – start w zawodach kontrolnych to często jeden z kluczowych punktów planu treningowego na ten etap sezonu.Zaproszenie dla kibiców: zobacz szybkość z bliskaDla kibiców to świetna okazja, by przekonać się, jak wygląda łyżwiarstwo szybkie „od środka”. Z trybun widać najlepiej, że tu nie wygrywa ten, kto jedzie „ładnie”, tylko ten, kto potrafi urwać ułamki sekund: na starcie, w dojeździe do łuku, na wyjściu i na ostatnich metrach.Jeśli lubisz sport, który jest równocześnie widowiskowy i bezlitośnie precyzyjny – 1 lutego Arena Lodowa będzie właściwym adresem.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.02.2026

Polecane

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny kogoś bliskiego zawsze wywołują podobne emocje. Chcemy sprawić radość, pokazać, że pamiętamy i że nam zależy. Jednocześnie pojawia się niepokój — czy na pewno mu się spodoba? A jeśli już to ma? I tak przy okazji — czy mój prezent nie wypadnie blado przy innych? Czas ucieka, a my wciąż stoimy przed pustką pomysłów. Większość z nas zna to uczucie. Wybór prezentu urodzinowego to nie tylko zakup rzeczy, ale gest ważny. Stajemy przed wyzwaniem: jak połączyć troskę z praktycznością? Jak sprawić radość, nie wpadając w pułapkę nietrafionego pomysłu? Dlatego warto pomyśleć o czymś, co da solenizantowi swobodę wyboru. Doskonałym przykładem jest voucher prezentowy — praktyczny, elegancki i pozbawiony ryzyka pomyłki. Pozwala solenizantowi samodzielnie wybrać to, czego naprawdę potrzebuje lub pragnie. To prezent, który łączy troskę z szacunkiem dla indywidualności. Daje komfort nam i radość osobie obdarowanej. Możemy być spokojni, że nasz wybór będzie doceniony.Data dodania artykułu: 26.01.2026 15:43
Policjanci uratowali 32-latka przed wychłodzeniem. Nocna interwencja przy ul. KoplinaUrodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?Biuro coworkingowe jako alternatywa dla home office„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?Pierwszy sparing Lechii na plus. Pod „balonem” w Kręczkach padły trzy goleJuniorzy Lechii najlepsi w Łódzkiem. Trzy dni siatkarskich emocji i złoto zostaje w TomaszowieDzień Drugiej Połówki, czyli narodowe święto „co ja mam kupić, żeby było dobrze?”PŚ w łyżwiarstwie szybkim - triumf Żurka, Kania trzeci na 500 mSpołeczny asystent posła: „pomoc w terenie” wykonywana przez nastolatków?Dzień Gracza LOTTO, czyli narodowe święto „a może jednak tym razem?”Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)W 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej powstało laboratorium, które ma skracać drogę od pomysłu do naprawy
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama