Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 29 września 2026 03:19
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Wiesław – animator kultury - z Gdyni

Człowiek, którego nazwisko przewijało się w kilku pisanych przeze mnie na łamach NaszTomaszów.pl, felietonach pisanych przeze mnie a o którym chciałbym dzisiaj kilka słów więcej napisać, jest mieszkańcem Gdyni, współzałożycielem (wraz z dwoma przyjaciółmi, Krzysztofem Arsenowiczem i Adamem Jarzębińskim) Stowarzyszenia Muzycznego CHRISTOPHER im. Krzysztofa Klenczona. Mowa o panu Wiesławie Wilczkowiaku.

 

Kiedy jechaliśmy do Trójmiasta na jubileusz Fundacji Sopockie Korzenie w planie miałem także wizytę w Gdyni. Byliśmy z Wiesławem umówieni. Wiedziałem, że nie będzie uczestniczył w sopockich uroczystościach, dlatego właśnie założyłem, że wspólnie z naszą, tomaszowską grupą (cała nasza czwórka wcześniej poznała Wiesława, również Ania ze Szczecina) złożymy wizytę naszemu przyjacielowi. Okazja taka nadarzyła się dopiero w sobotę (21 września), w natłoku sopockich wydarzeń, nie było żadnych szans na odwiedziny Wiesława w czwartek (19) czy w piątek (20) września. Na wizytę w Gdyni wybraliśmy sobotnie przedpołudnie. Mieliśmy czas do godziny 16.00, gdyż na tę godzinę byliśmy zaproszeni do Centrum Handlowego MANHATTAN w Gdańsku, na otwarcie wystawy prac naszego przyjaciela artysty fotografika pana Marka Karewicza (wernisaż projektów okładek płyt analogowych).

 

Wiesław urodził się w czasie okupacji (1944r) w podwarszawskim Milanówku. W połowie października 1939 roku niemiecki okupant wysiedlił rodzinę Wilczkowiaków z Gdyni. Wrócili na Wybrzeże na stałe w 1946 roku, ponownie zamieszkując w Gdyni. Jak każdy młody chłopak, zawsze marzył o morskich podróżach i przygodach. Po ukończeniu szkoły średniej, nie mogąc znaleźć pracy w PLO zatrudnił się w rybołówstwie dalekomorskim. Kiedy ukończył pomaturalne Studium Doskonalenia Kadr Oficerskich w gdyńskiej Szkole Morskiej spełnił swoje, młodzieżowe marzenia, przenosząc się do Marynarki Handlowej (PLO). Przez okres ponad 15 lat – aż do wypadku w 1982 roku, który wyeliminował go z marynarki – pływał po morzach i oceanach świata jako wilki morski, pełniąc na statku funkcję oficera nawigacyjnego.

 

Już w pierwszym rejsie na statku m/s Jastarnia Bór do portów dalekowschodnich dał się poznać jako doskonały działacz społeczny. Przez załogę został wybrany przewodniczącym komisji Kulturalno – Oświatowej. Funkcja ta była społeczną, z której wywiązywał się bardzo dobrze.  W 1973 roku będąc członkiem załogi na m/s Jastarnia Bór, wraz z kolegami ze statku, zdobył Złotą Latarnię w I Morskiej Giełdzie Kulturalnej a Wiesław indywidualnie zajął I miejsce. Udział w giełdzie brało około 200 statków i współzawodniczyło 768 osób. Rok później załoga zdobyła Srebrną Latarnię, a Wilczkowiak zajął II miejsce indywidualnie, za legendarnym organizatorem życia kulturalnego na m/s Batory – zawodowcem Edwardem Obertyńskim. Karierę w marynarce zakończył, jak wspomniałem wcześniej, po wypadku na m/s Konin jako oficer nawigator.

 

Był taki moment w jego życiu, że podróże po świecie zajęły mu kilka lat, z dłuższym pobytem w San Francisco. Przymierzał się nawet do wyjazdu z Polski na zawsze. Pomimo pozwolenia na pobyt stały całej rodziny (Green Card), nie zdecydował się na (a lata 80-te politycznie były trudne) opuszczenie kraju. Dziś mogę powiedzieć, że przed podjęciem tego przedsięwzięcia zatrzymał go ogromny patriotyzm i miłość do ojczyzny. Zamiłowanie do podróży zaowocowało założeniem prywatnej firmy turystycznej (Pol – Turysta), która pochłania mnóstwo czasu ale mimo to, Wiesław zawsze znajduje czas dla muzyki, której poświęca każdą, wolną chwilę. Zapewne praca oświatowa w kulturze jaką prowadził,  pływając na statku, ułatwiła mu dzisiaj kontakty i poruszanie się w muzycznej branży, w gąszczu administracyjnych przepisów czy biurokratycznego oporu urzędników.

 

 

Już w 1993 roku, kiedy powstało Stowarzyszenie, zorganizował jedno z najważniejszych wydarzeń dla Trójmiasta. Otóż w 12 lat po śmierci rock’n’rollowego idola z Czerwonych Gitar, Krzysztofa Klenczona, w Teatrze Muzycznym w Gdyni zorganizowano jego benefis. W galowym koncercie roku, Krzysztof Klenczon – Muzyka z tamtej strony dnia, w dniach 28-29 grudnia 1993 roku udział wzięli; zespół ŻUKI, Halina Frąckowiak, Krystyna Prońko, Ryszard Rynkowski, Wojtek Korda, Jerzy Kossela, Janusz Popławski oraz młodzieżowy zespół z Wybrzeża, IMTM. Reżyserem koncertu był wiceprezes Stowarzyszenia, Krzysztof Arsenowicz a konferansjerkę poprowadził redaktor muzyczny z popularnej trójki, Witold Pograniczny a wspomagał go Janusz Kondratowicz.. Na szczególny koncert poświęcony Klenczonowi przybyła ze Szczytna jeszcze żyjąca matka Krzysztofa, Helena i siostra Hanna.

 

Wielkimi, znaczącymi przedsięwzięciami Stowarzyszenia CHRISTOPHER przy osobistym  udziale i zaangażowaniu Wiesława Wilczkowiaka i Adama Jarzębińskiego, było zorganizowanie w gdyńskim Teatrze Muzycznym sztuki, musicalu Klenczon – Poemat Rockowy i doprowadzenie w tym roku (2013), wraz z Alicją Klenczon Coroną, do dwudniowego, spotkania muzycznego Pułtusk Festiwal im. Krzysztofa Klenczona w Pułtusku (miejsce urodzin Krzysztofa), który ma się stać spotkaniem cyklicznym, corocznym. Właśnie na tym festiwalu miałem okazję podziwiać profesjonalny kunszt gdyńskiej, artystycznej grupy ze wspaniałymi wykonawcami, liderami śpiewającego zespołu - Kasię Cygan i Marka Piekarczyka.

 

Osobiście Wiesława poznałem chwilę po koncercie, w kuluarach  Filharmonii Bałtyckiej (choć wcześniej porozumiewaliśmy się telefonicznie) 50 lat Czerwono Czarnych w lipcu 2010 roku. W tym dniu zaczęła się nasza przyjaźń i trwa do dzisiaj. Wiesław dwukrotnie skorzystał z mojego zaproszenia uczestnicząc w moich imprezach w Tomaszowie Mazowieckim. W marcu 2011 roku w byłym ZDK Włókniarz był honorowym gościem w Spotkaniu po latach – Rodziny Literacka ’62 i taką samą rolę pełnił w lutym tegoż roku w naszym OK TKACZ, na 75 urodzinach Marka Karewicza. W zasadzie wszystkie moje sesje wyjazdowe na wszelkie imprezy do Sopotu, były również planowanym spotkaniem z Wiesławem.

 

 

 

 

Wizyta

 

Do Gdyni dotarliśmy naszą, tomaszowską ekipą (Maryla Tejchman, Wojtek Szymon, Ewa Komar, i ja) około godziny 11.00. Nie przyjechała z nami Ania Hoffmann, wczesnym rankiem musiała wyjechać do rodzinnego domu w Szczecinie. Wiesław oczekiwał nas w restauracji, kawiarni MINGA przy gdyńskiej (właściwie budynek stoi na plaży), głównej plaży, w pobliżu której zaparkowaliśmy Maryli seata.

 

Usiedliśmy przy stoliku z wygodnymi siedzeniami na werandzie lokalu z widokiem na morze. Na kawiarnianym stole znalazły się owoce morza, piwo, herbaty, ciasto przypominające wypiek domowy i gorące dania, chyba był to strogonow. Ja nie jadłem z racji mojej podagry, więc zdecydowanie nie mogę potwierdzić. Ponieważ wszyscy, jak wspomniałem wcześniej, już mieliśmy okazję spotkać się ze sobą, nie było więc tak charakterystycznej sztuczności występującej przy pierwszych spotkaniach rozmówców.

 

Po wspomnieniach ze wspólnego uczestnictwa w tomaszowskich imprezach w naszej, kultowej Literackiej, w OK TKACZ czy kuluarowej kolacji (luty 2013) w restauracji ALABASTRO, Wiesław, jak przystało na gospodarza spotkania, przejął pałeczkę w rozmowie szczególnie zatrzymując się na dwóch bardzo ważnych osobach z Gdyni, nierozerwalnie związanych z polskim rock’n’rollem, jazzem to jest; na Franciszku Walickim, ojcu chrzestnym polskiego rock’n’rolla i jego pierwszym, muzycznym „dziecku”, piosenkarza z pierwszego, rock’n’rollowego zespołu Rhythm and Blues Marka Tarnowskiego (jego prawdziwe nazwisko, Wojtek Zieliński).

 

- Choć pana Franciszka znałem jako chłopak od dawien dawna, wiedziałem kto to jest i co dla polskiego rock’n’rolla uczynił – rozpoczął Wiesław – często mijałem go na ulicy, to tak bliżej, osobiście, poznałem go kiedy w grudniu 1993 roku przyszło mi zaprosić go jako wiceprezes Stowarzyszenia CHRISTOPHER, na koncert benefis Krzysztofa Klenczona - również jego muzyczne „dziecko” - pod tytułem, „Krzysztof Klenczon – Muzyka z tamtej strony dnia”.  A pan Franciszek miał wówczas 72 lata. Od tego dnia spotykałem się (w jego domu i nie tylko, również w moim) z panem Franciszkiem i jego żoną Czesławą dość często, przeszliśmy nawet na „ty”. Zawsze służę mu pomocą, przeważnie przy obsłudze komputera. Dzisiaj, pan Franciszek jest, z racji wieku (92 lata) w większej potrzebie, również intelektualnej, z stąd moja obecność jest częstsza. Zaprosił mnie w sentymentalną, retrospektywną podróż do Wilna. W tym mieście (choć urodził się w Łodzi) wychował i wykształcił się. Tu zawarł pierwszy związek małżeński i mieszkał aż do wybuchu II Wojny. Towarzyszyłem mu w podróży nagrywają kamerą miejsca dla niego ważne, robiłem wiele zdjęć Franciszkowi z podróży retrospektywnej. Jedno co mogę powiedzieć, że tak sprawnego człowieka intelektualnie, umysłowo w tym wieku, nigdy nie spotkałem.

 

– Ja natomiast pana Walickiego  – wtrącił Wojtek Szymon – poznałem jako  osobę zapowiadającąkoncert swojego zespołu „Rhythm and Blues” w naszym kinie Mazowsze w 1959 roku. Później, drugi raz w życiu, codziennie przez okres co najmniej dwóch tygodni, jak z Antkiem pracowaliśmy w sopockim Non Stopie latem w 1962 roku. Pan Franciszek i inni muzyczni notable, siedzieli przez czas trwania fajfów, przy tak zwanym stoliku „służbowym” a nasz stolik, zabezpieczających i obsługujących odgradzanie tańców od ulicy Bohaterów Monte Casino, znajdował się tuż obok. Dlatego obraz jego sylwetki (smukły, wysoki brunet), pomimo upływającego czasu utrwalił mi się na zawsze. – Tak Wojtku,  ja też – uzupełnił Wiesław rozmowę – tak jak ty zapamiętałem jego postać z tamtego okresu, choć dzisiaj „patyna czasu” zrobiła swoje na wizerunku, to pan Franciszek, jego obraz nadal pozostał w mojej pamięci z tamtego okresu.

 

* * *

 

Trochę inaczej, innym rodzajem emocji, Wiesiek przedstawił nam tragiczną historię Marka Tarnowskiego, piosenkarza z pierwszego, polskiego, rock’n’rollowego zespołu Franciszka Walickiego, Rhythm ana Blues. – Marka a właściwie Wojtka Zielińskiego, bo „Marek Tarnowski” to artystyczny pseudonim, poznałem jak byliśmy młodzi, choć Marek był nieco starszym kolegą, długo nie praktykowaliśmy swojej znajomości, to na ulicy mówiliśmy sobie cześć. Po latach ulicznego mijania się (również był moim idolem) zaprzyjaźniliśmy się. Byłem dla niego ufnym człowiekiem, do tego stopnia, że u schyłku - a umierał samotnie, w nędzy - życia przekazał mi swoje „artystyczne akcesoria (wycinki z prasy, zdjęcia), gadżety, pamiątki” i wiele prawdy o sobie czy  kulisach artystycznego światka. Marek przekazał mi wielką tajemnicę, przez co stałem się jej strażnikiem. Całkowicie zgadzam i podpisuję się pod redaktorem Darkiem Michalskim z pośmiertnego artykułu z historii jego życia, jaki ukazał się w Jazz Forum:

 

- „Był idolem mojej młodości, zarazem wielką zagadką artystyczną: stylowo śpiewał rock and rolle, ale był także wyśmienitym wokalistą jazzowym. Widywany z daleka, oglądany na scenie z perspektywy sali koncertowej, na kilka dni znalazł się nagle tuż obok mnie, niechętnie jednak dał się namówić na zwierzenia. Na listy ciekawskiego dziennikarza do siebie, artysty z charakterem, nie odpowiadał. I nagle zmarł. Marek Tarnowski. Naprawdę nazywał się Wojciech Zieliński. Pochodził z Gdyni. Urodził się 22 kwietnia 1942. W liceum razem z kolegą z klasy, Jerzym Kosselą, utworzył duet wokalno-gitarowy. Kiedy Franciszek Walicki założył pierwszy polski zespół rockandrollowy pod mylącą nazwą Rhythm & Blues, Zieliński-Tarnowski znalazł się wśród jego solistów; śpiewał piosenki Tommy’ego Steele’a, dobrze sobie radził z muzyką country. Kiedy papa Walicki powołał do życia Czerwono-Czarnych, o Marku nie zapomniał: był on (jak stwierdził) „zaczepną bronią zespołu”, ramię w ramię z Michajem Burano i Andrzejem Jordanem. Niechętni Rhythm & Bluesowi, opiniotwórczy dziennikarze zaakceptowali Tarnowskiego: „Tarnowski – inteligentne i bardzo kulturalne chłopaczysko o posturze młodego grizzli. Burano – cudo z bożej łaski, chudzielecz ogromnymi dłońmi o przeraźliwie długich palcach... Nawet i wygląd tych chłopców podkreśla ich odrębność, w przeciwieństwie do prezencji niektórych oficjalnych reprezentantów naszej piosenki, którzy na estradzie przypominają bardziej żigolaków niż piosenkarzy o własnym stylu i repertuarze” (tak portretował młodych gwiazdorów Stefan Bratkowski w „Dookoła Świata”). Jak stylowym jest śpiewakiem, pokazał Tarnowski już na pierwszej płycie Cz-Cz, śpiewając w 1961 roku „Apron Strings” i „When the Saints Go Rock ’n’ Roll”. Nie został jednak długo w tym zespole, kwitując po latach jakże charakterystycznym dla siebie zdaniem: „Nie lubię się pchać w tłumie... Tam piosenkarzy było więcej niż muzyków. Więc odszedłem”. Dokąd? Do jazzu. Miał przecież za sobą udział w głośnym Jazz Campingu Kalatówki 1959, uczestnictwo i nagrody w konkursie oraz festiwalu wokalistów jazzowych (w 1959 i 1960). Z Big Bandem Jerzego Matuszkiewicza wystąpił na Jazz Jamboree ’60. W ankiecie miesięcznika „Jazz” w kategorii „wokalista” gładko zwyciężał przez cztery, kolejne  lata. Do Czerwono-Czarnych wrócił tylko na rok, żeby szybko uciec do New Orleans Stompers. Liczył na dłuższe trasy koncertowe, wyjazdy zagranicę, nagranie płyty, ale... „Pomyliłem się. To chyba nie była muzyka moich marzeń”. Nie zdziwił powrót Marka na estradę rozrywkową, zdumiało za to jedyne w 1964 nagranie radiowe: jego duet „Szukaj mnie – wołaj mnie” z Urszulą Dudziak i wyróżnienie Radiowej Piosenki Miesiąca. Nagranej wtedy małej płyty (m.in. z twistującym przebojem „Tramwaj 24”) nawet dziś nie powstydziłby się … ale bo też kto mu wtedy towarzyszył: Namysłowski i Urbaniak, Gulgowski i Bartkowski! Kto jednak spodziewał się kontynuacji przez Tarnowskiego tej specjalizacji piosenkarskiej, ten się zawiódł: po występach z zespołem Jerzego Kruzy, po incydentalnej współpracy z Tajfunami (płytowe nagrania „Mister Armstrong” i „Nieśmiały pan”), po parabluesowych nagraniach z Triem Stanisława Cieślaka (w 1967 „My One and Only Love” i „Prisoner Blues”), niespokojny duch znowu gdzieś się zaszył, ukrył, schował. Udało się go odnaleźć Januszowi Popławskiemu, kiedy w kwietniu 1972 przygotowywaliśmy estradowy jubileusz dziesięciolecia Niebiesko-Czarnych. „My” oznaczało także dwu zapowiadaczy tej niezwyczajnej trasy, Andrzeja Olechowskiego i mnie, odpowiedzialnych więcej niż tylko za sceniczne słowo. Na tych koncertach Krzysztof Klenczon żegnał się z Polską (rozstawał się też z artystycznym opiekunem swoich Trzech Koron), Niebiesko-Czarni nabierali wiatru w skrzydła (na cel wzięli sobie wystawienie rock-opery „Naga”), więc w tym towarzystwie Marek Tarnowski, zaproszony dla uwiarygodnienia rockandrollowej historii Trójmiasta, czuł się co najmniej obco: „Wzięli mnie na zapchajdziurę, przecież ta publiczność w ogóle mnie nie zna!”. Siły na śpiewanie miał już niewiele: najpierw przypomniał trzy piosenki, potem tylko dwie, po kilku dniach odmówił wyjścia na estradę.  A potem nagle wyjechał – w środku trasy. Pod koniec lat 70-tych znajdziemy go w zespole Włodzimierza Nahornego, kilka lat później śpiewał razem z zespołem Ramą 111, widziano go też z grupą Sami Swoi. Był jednak jak filmowy „Znikający Punkt”, pojawiał się nagle i też znikał niespodziewanie. Nie potrafił zagrzać miejsca na dłużej, nieufny wobec przyjaciół, niedowierzający nawet sobie. Nie był zmarnowanym talentem, na pewno nie. Był artystą o wielkich możliwościach i takiejż „umiejętności”, nie tylko ich nie wykorzystywania, ale chyba wręcz nie zauważania ich. Zmarł w gdyńskim szpitalu 15 stycznia 2008 roku na atak serca. Miał  66 lat”.

                                                                                                 

                       Dariusz Michalski

 

 

 
Po rozmowach na plaży, Wiesław zaproponował spacer po Gdyni. Zaczęliśmy od historycznej marszruty szlakiem początków rock’n’rolla, to jest od klubu Marynarki Wojennej RIVIERA, bo tu właśnie przed pierwszym koncertem w gdańskim Rudym Kocie odbywały się pierwsze próby zespołu Rhythm and Blues. Stąd przecież pochodził Franciszek Walicki (były oficer Marynarki Wojennej) oraz lider tego zespołu, gitarzysta Leszek (ps. Grzyb) Bogdanowicz, który grał wcześniej w orkiestrze dętej Marynarki Wojennej. 
 
 
 

 

Następnie udając się w kierunku Alei Jana Pawła II zahaczyliśmy o klub KOTWICA, w którym aktualnie odbywają się fajfy taneczne przy muzyce na żywo, zupełnie jak w słynnym, sopockim Non Stopie. Gdyński Non Stop powstał przy współudziale Wiesława Wilczkowiaka i Adama Jarzębińskiego. Odbyło się tu dotychczas 14 spotkań tanecznych przy udziale legendarnego zespołu Złote Struny oraz z zapraszanymi artystami, tak poinformował nas Wiesław, podczas spaceru.

 

Gdyńską przygodę zakończyliśmy na pobrzeżu przy Alei Jana Pawła II zwiedzając zakotwiczone tu okręty, statki i żaglowce (m.in. Galeon czy słynny okręt muzeum, legenda II Wojny Światowej, ORP Błyskawica). Około godziny 15.00 Wiesław odprowadził nas na parking gdzie mieliśmy zaparkowany seat. Tu się pożegnaliśmy udając się do Gdańska na wystawę okładek (projektów) płyt analogowych autorstwa Marka Karewicza

 

C.H. Manhattan

 

Tuż przed godziną 16.00 znaleźliśmy się przed okazałym, o nowoczesnej architekturze, gmachem Centrum Handlowego Manhattan (w tym budynku znajdują się biura Fundacji jak również redakcja pomorskiej.tv, której wiceprezesem jest prezes Fundacji pan Wojciech Korzeniewski). Tu na drugim piętrze, Fundacja Sopockie Korzenie zorganizowała wystawę w/w prac pana Marka, na którą przybyło sporo osób. Wśród nich lokalni notable z branży muzycznej, przedstawiciele miejskiego Ratusza, pracownicy Fundacji  reprezentowani przez wiceprezesa Fundacji, Wiesława Śliwińskiego oraz jego małżonkę Annę, naszą, gdyńską czwórkę (Ania Hoffman już wybyła do domu), braci Jochanów ze swoimi małżonkami, Henię Francke (bez męża Czarka, udał się na mecz Lechii Gdańsk) ze swoją koleżanką oraz wielu mieszkańców Trójmiasta.

 

Przy drobnym poczęstunku (stół szwedzki) i lampce szampana powstało sporo dyskusyjnych grup, podgrup. Zatrzymywały się one przed każdą okładką, wywoływały one dreszcze emocji, bo któż ze zwiedzających nie posiadał w swoim magazynie płytowym choćby jednej z nich (okładki z wystawy)? Nasza Ewa kamerzystka okiem swojej kamery, nagromadziła sporo, filmowego materiału, który chcę wykorzystać do zmontowania kolejnego filmu, tym razem z sopockiego jubileuszu.

 

Po opuszczeniu wystawy, wszyscy udaliśmy się do wynajętych pokoi przez rodzinę Jochanów na pożegnalną kolację. Był to ostatni, towarzyski akord w komponowany w sopocki jubileusz, tj V rocznica powstania Fundacji Sopockie Korzenie i V Edycja konkursu WSPOMNIENIA MIŁOŚNIKÓW ROCK’N’ROLLA. Długo nie przebywaliśmy na ostatniej wieczerzy u braci Jochanów w Sopocie, odczuwając duże zmęczenie przeżytymi doznaniami, udaliśmy się na zieloną noc w Hotelu Leśnym. Za nim oddaliśmy się w objęcia Morfeusza, słuchaliśmy akuratnie, wydobywających się dźwięków z Wojtka P-3, super duetu John Lee Hooker/Lady Bianca w wielkim, bluesowym hicie Boogie Woman Szymon zwrócił się do mnie,

 

- Wiesz co Tolek, kiedy słuchałem Wieśka opowieści przypomniała mi się pierwsza, rock’n’rollowa, polska  czwórka (singel) wydana przez wytwórnię płytową PRONIT, na której oprócz dwóch utworów Janusza Godlewskiego (Sweet Little Sixteen i Apron Strings) były dwa wspaniałe nagrania Tarnowskiego, When The Saints Go Rock’n’Roll i Elevator Rock. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że była to najlepsza, rock’n’rollowa płyta wydana przez polskie wytwórnie płytowe. Marka Tarnowskiego i Janusza Godlewskiego uważam za najlepszych wykonawców rock’n’rolla w Polsce.

 

 

Wojtkowi tylko przytaknąłem, całkowicie zgadzając się zdecydowanie z odważną, wypowiedzią po czym słuchając duetu Hooker i Lady Bianca nie miałem kontroli nad zaśnięciem. Rano w niedzielę, wstałem przy powtórce muzycznego duetu, by po śniadaniu około godziny 8.30 udać się naszą, sopocką czwórką w drogę powrotną do naszych domów.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Wiesław Wilczkowiak 11.11.2013 23:16
Tu muszę sprostować. Koncert - spektakl muzyczny Klenczon - Poemat Rockowy odbył się nie w Teatrze Muzycznym a w Miejskim. Co prawda, Teatr Miejski był dawniej Teatrem Muzycznym.

Antek Malewski 11.11.2013 20:18
Tak, ma pani rację pani Reniu P. wiedziałem o tym, współpracował przy tekście "Zbuntowany Anioł" z Januszem Kondratowiczem, wielkiego utworu-epitafium dla Krzysia Klenczona. Dziękuję za przypomnienie a zarazem jest mi przykro, że tej ważnej poetyckiej czynności Wiesława nie zawarłem w tym felietonie. Może innym razem ... ?

Renia P 11.11.2013 09:11
Wiesiu też jest moim przyjacielem, spotykamy sie od ponad 30 lat. Długo można by o nim pisać, artykuł napisany przez Pana zawiera dużo informacji ale dodałabym jeszcze fakt, że Wiesiu pisze wiersze, teksty piosenek.

Antek Malewski 10.11.2013 13:52
Opisuję FOTO załączone do felietonu: FOTO 1. - Scena w Pułtusku, tuż po zakończeniu sztuki-musicalu KRZYSZTOF KLENCZON - POEMAT ROCKOWY z wykonawcami spektaklu Wiesław Wilczkowiak z gitarą (ostatnia gitara Klenczona) obok po lewej Jurek Skrzypczyk, ja i Jacek Buczyński, na dole FOTO dziewczyna z naszyjnikiem na szyi to - Kasia Cygan. FOTO 2. Przed ORP Błyskawica, od lewej: Ewa Komar, Wojtek "Szymon", ja i Maryka Tejchman FOTO 3. - Na tarasie kawiarni MINGA w czasie dyskusji, od lewej Wiesław Wilczkowiak, Wojtek "Szymon", Maryla Tejchman i ja. FOYO - 4 - Po koncercie Czerwonych Gitar w Operze Leśnej na 40-lecie zespołu. od lewej; Ania córka Jurka Skrzypczyka, Robert Janowski zapowiadający koncert, Jurek Skrzypczyk perkusista Cz. Gitar i Wiesław Wilczkowiak.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

Dowiedz się, jak dobrać najlepszy system ostrzenia noży, uwzględniając różne technologie, budżet oraz praktyczność użytkowania, aby zapewnić długowieczność i ostrość Twoim nożom. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:58
Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

VeloBank został sponsorem głównym polskiej premiery najnowszego filmu w reżyserii Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”. Produkcja już przed premierą na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto (TIFF) przyciągnęła uwagę widzów i mediów. 21 września film otworzył 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a na ekrany polskich kin trafi w styczniu 2027 r. Dla VeloBanku, który wspiera artystów m.in. poprzez program stypendialny VeloTalent, to kolejny ważny projekt i następny krok w budowaniu marki banku jako mecenasa kultury. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:39
VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Oświetlenie w zakładzie produkcyjnym wpływa na komfort pracowników, bezpieczeństwo, dokładność wykonywanych czynności i koszty eksploatacji. Dobrze dobrane oprawy LED powinny zapewniać właściwe natężenie światła, ograniczać olśnienie i równomiernie doświetlać przestrzeń. Znaczenie ma wysokość hali, rodzaj pracy, zapylenie, wilgotność oraz czas działania instalacji. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:29
Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Polskie firmy zyskują dostęp do nowego, preferencyjnego źródła finansowania inwestycji w cyfryzację, automatyzację, robotyzację oraz zieloną transformację. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) rozpoczyna program z pięcioma Partnerami Finansującymi, uruchamiając tym samym pierwszą pulę 500 mln zł na pożyczki z warunkową dotacją na spłatę części kapitału. Łączna wartość środków europejskich przeznaczonych na instrument wynosi 792 mln zł w ramach Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:22
Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

Finansowanie sportu, dostępna infrastruktura, sprawne zarządzanie i aktywność najmłodszych - te zagadnienia znalazły się w centrum uwagi podczas IV Europejskiego Forum Regionalnego Sportu. 24 września w Arenie Legionowo spotkali się przedstawiciele samorządów, administracji publicznej, klubów, organizacji społecznych, biznesu i środowiska dyplomatycznego. Ważnym wątkiem rozmów była rola rodziców w zachęcaniu dzieci i młodzieży do regularnej aktywności fizycznej. Data dodania artykułu: 28.09.2026 11:46
Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: 28.09.2026 08:07
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

Historia 27 września zaczyna się od szczęku mieczy pod Płowcami, później prowadzi przez Rzym, Meksyk i Egipt, by w 1939 roku zejść do konspiracyjnych mieszkań oblężonej Warszawy. Tego dnia rodziła się Służba Zwycięstwu Polski, zalążek niezwykłego państwa działającego bez własnych urzędów, ale z wojskiem, sądami, szkołami i administracją. Co wydarzyło się 27 września? To także dzień, w którym Champollion pokazał światu klucz do egipskich hieroglifów, ruszyła kolej zwiastująca transportową rewolucję, ukazała się „Silent Spring”, a Chiny wykonały pierwszy własny spacer kosmiczny. W naszym regionie data prowadzi prosto do tomaszowskiej konspiracji, wywiadu w Spale i ludzi, którzy prowadzili swoją wojnę kilka kilometrów od niemieckiego sztabu. Data dodania artykułu: 27.09.2026 09:59
27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP

Sobota, 26 września 2026 roku, zaczęła się nad Ukrainą od charakterystycznego buczenia silników dronów. Rosja wysłała jednej nocy aż 173 bezzałogowce, w tym ponad 50 szybkich maszyn odrzutowych. Ukraińska obrona twierdzi, że zestrzeliła lub zakłóciła 134 z nich, ale trafienia odnotowano w 19 miejscach. W Kijowie znaleziono ciała czterech osób w pobliżu i wewnątrz budynku biurowego objętego pożarem. Kilka tysięcy kilometrów dalej dyplomacja również ugrzęzła: Iran zaproponował otwarcie Cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady i sankcji na ropę, lecz – według „Wall Street Journal” – Donald Trump plan odrzucił. Polska ma z kolei własny dyplomatyczny dylemat, bo na grudniowy szczyt G20 w Miami zaproszono równocześnie Karola Nawrockiego i Władimira Putina. W Łódzkiem sobota wyglądała chwilami jak kadr z filmu wojennego: amerykański AH-64D Apache wylądował na Starym Rynku w Łowiczu przed inauguracją 2. Brygady Rakiet. A w naszym powiecie historię odmierzano dziś zupełnie innym zegarem. Spała została kolejową stolicą Polski, świętując stulecie PKP. Data dodania artykułu: 26.09.2026 23:44
173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją

Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją

Poniedziałek, 28 września 2026 roku, przyniósł obraz, do którego lepiej się nie przyzwyczajać. Rosyjski odrzutowy dron uderzył po ukraińskiej stronie zaledwie około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdążyło wysłać mieszkańcom Lubelszczyzny alert, polskie samoloty znalazły się w gotowości, a po kilkunastu minutach alarm odwołano. Polskiej przestrzeni powietrznej nie naruszono. Tego samego dnia MON zapowiedziało jednak zmianę procedur pozwalających szybciej podejmować decyzje o zestrzeliwaniu obcych statków powietrznych. Po drugiej stronie granicy wojna nie zostawiała już miejsca na procedury: 165 dronów jednej nocy, płonąca Akademia Nauk w Kijowie, zabici w Dnipro i Synelnykowem. Na światowych rynkach ropa Brent w pewnym momencie przekraczała 108 dolarów za baryłkę, bo rozmowy USA z Iranem o Cieśninie Ormuz znowu ugrzęzły. W Mjanmie nalot na okolice targowiska miał zabić co najmniej 33 osoby. W Polsce właśnie dziś ruszył Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. W Tomaszowie trudno nie czytać tej informacji przez pryzmat niedawnego pobicia 15-latka w Parku Solidarności. A lokalna polityka już szykuje własny wtorkowy rachunek: sprzedaż nieruchomości, przeprowadzka rehabilitacji dzieci i korekta miejskiego budżetu, w której znika 2,45 mln zł planowanych wpływów z podatku od nieruchomości od firm. Data dodania artykułu: Wczoraj, 22:14
ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term

ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term

Po latach wiercenia, badań, koncepcji, politycznych sporów i kolejnych wizualizacji odwiert GT-1 wchodzi w zupełnie nowy etap. Marszałek Województwa Łódzkiego udzielił Zakładowi Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej koncesji na wydobywanie wód termalnych ze złoża „Tomaszów Mazowiecki”. Koncesja nie jest pozwoleniem na budowę basenów, ale oznacza coś bardzo konkretnego: miasto przestaje mieć wyłącznie przebadany odwiert. Otwiera się droga do rzeczywistej eksploatacji złoża. A ponieważ wiosną 2026 roku magistrat ponownie przedstawił koncepcję basenów termalnych, najważniejsze pytanie brzmi dziś: co Tomaszów zamierza zrobić z wodą, którą już formalnie może wydobywać? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:57
Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Tego rodzaju inwestycje są wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. Witko po raz kolejny przenosi nasze miasto o całą epokę w przód. To kolejna prospołeczna inicjatywa Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego. Poprzednie, jak hospicjum, kaplica na miejskim cmentarzu, parki, dedykowane były ludziom. Tym razem przyszła kolej na zwierzęta. Marcin Witko i jego drużyna obiecywali w kampanii nowe schronisko i słowa dotrzymali. Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi rozpoczęło działalność w nowej siedzibie. Inwestycja warta 16,6 mln zł ma zapewnić lepsze warunki psom i kotom, a przeprowadzka zwierząt stała się wydarzeniem, do którego mogli dołączyć także mieszkańcy. Data dodania artykułu: Wczoraj, 19:37
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: Wczoraj, 08:07
Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term Powiat nie kupuje komputerów. Chce wynająć 70 zestawów na trzy lata z prawem wykupu Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze Pielęgnacja psów rasowych – Kosmetyki totobi Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami Przewlekły stan zapalny może latami zmieniać serce. Badanie niemal pół miliona osób Będków znów pójdzie do urn. Radna zrzekła się mandatu, będą kolejne wybory uzupełniające Bakterie grupy coli w wodociągu Wiaderno. Woda znów jest zdatna do picia, ale co właściwie się wydarzyło? Mostu już nie będzie. Między Brzustowem a Inowłodzem powstanie przepust, mieszkańców czeka długi objazd 28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków Tomaszów pytał RIO, czy może płacić za śmieci z innych pieniędzy. Dlaczego?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: atm Treść komentarza: Hipokryzja do sześcianu. Najpierw towarzysze z PiS upolitycznili wszystkie możliwe instytucje i urzędy a teraz grupa obrażonych na Prezesa próbuje nam wmówić, że będą z tym walczyć. Źródło komentarza: Tomaszów Mazowiecki. Morawiecki: naszym celem jest sprawiedliwy podział podatków, cyfryzacja i odpartyjnienie samorządów Autor komentarza: Rodzic Treść komentarza: Ta pani oszukuje te biedne niepełnosprawne dzieci i rodziców. Najlepsza jest w kłamaniu i manipulacji za to powinna dostać nagrode. Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Ford Tramp Treść komentarza: Niech wmurują więcej słupków z łańcuchami (wyższych i gęściej), wtedy bendzie bespiecznie :-)) Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W nawiązaniu do mojego pytania z mojego poprzedniego wpisu. Na początek cytat z materiału powyżej: "Gmina wskazuje aż kilka pozycji rozporządzenia Rady Ministrów o przedsięwzięciach mogących znacząco oddziaływać na środowisko: § 3 ust. 1 pkt 80, pkt 37 lit. c, pkt 30 lit. c oraz § 3 ust. 2 pkt 2." I następny cytat z tego materiału powyżej: "Dokumentacja znajduje się w Referacie Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Tomaszów Mazowiecki przy ul. Mościckiego 4. Strony postępowania mogą przeglądać akta, wypowiadać się o zgromadzonym materiale i składać wnioski. Co stoi na przeszkodzie, opublikować dokumenty w BIP, aby osoby zainteresowane mogły się z nimi zapoznać on-line? " Podtytuł materiału powyżej brzmi: Oczyszczalnia i myjnia. Ale dla kogo? No właśnie. To, co dzieje się w tej sprawie, to plucie w twarz zwykłym mieszkańcom kilku wsi w Gminie Tomaszów Mazowiecki. To totalne ściemnianie sprawy. Przyszły/przyszli użytkownicy tego środowiskowego strupa na dupie oraz zasyfiali urzędnicy idą ręka w rękę, bo wiedzą, co szykują dla mieszkańców kilku wsi i że z rzek Moszczanki i Wolbórki zrobią totalne ścieki. Pytanie jest takie: co na taką ściemę radni: Gminy wiejskiej Tomaszów Mazowiecki, Gminy miejskiej Tomaszów Mazowiecki, sołtysi poszczególnych wsi w gminie Tomaszów Mazowiecki. Przecież bierzecie kasę publiczną, czyli nasze podatki i za tę kasę powinniście działać w imieniu mieszkańców, a nie cichociemnych inwestorów. To, co ?! teraz ludzie mają się ustawiać w kolejce do gminnych urzędasów po to aby zajrzeć do specjalistycznej dokumentacji oczyszczalni i czytać niezrozumiałe dla nich rzeczy?! I powtarzam swoje pytanie: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować? Autor komentarza: tom Treść komentarza: Nie ma co się czepiać drogi i robić kierowcom utrudnienia. Trzeba wziąć się za złych kierowców i na zawsze eliminować ich z prawa bycia kierowcą. Są jeszcze fotoradary a nie tłuczenie aut po progach... Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Parę minut temu próbowałem wstawić swój wpis, ale został zablokowany. Teraz napiszę krótko: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować?
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama