Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 13:47
Reklama

Fundacja Sopockie Korzenie (6)

W poprzednim felietonie Fundacja Sopockie Korzenie (5) przeoczyłem bardzo ważną część dotyczącą konkursu V Edycji. W trakcie wręczania nagród i dyplomów uczestnikom konkursu, odbyło się uhonorowanie czterema maczugami (takie jak od zbója Madeja z tomaszowskich grot) „ambasadorów rocka”. Otrzymali je; Marek Piekarczyk (TSA), Jerzy Skrzypczyk (CzG), menedżer zespołu ŻUKI, Mirosław Baibuza oraz Artur Gadomski (IRA)

 

Nocny-maraton-muzyczny

 

Przy muzycznym akompaniamencie zespołu Żuki (Come Together z repertuaru The Beatles), na jeszcze nie oświetlonej scenie, w blasku prowadzącego światła i przy ogromnym aplauzie publiczności, wchodzą Krzysztof Skiba (muzyk, satyryk, prześmiewca, z zespołu Big Cyc) i Maciek Kraszewski (satyryk, filmowiec – scenarzysta, reżyser). Jak można było się spodziewać, te dwie postacie polskiej estrady, rozbawiały widownię do łez kiedy zapowiadali każdą kolejną, muzyczną grupę.

 

Rozpoczęli wielkim happeningiem rozbijając i dokładnie łamiąc (tym samym symulowali zachowania  młodzieży polskiej na rock’n’rollowych koncertach w epoce lat 50/60-tych minionego wieku) na scenie Opery, stojący stolik i dwa krzesełka. Osobno nogi, blaty, siedziska i oparcia Skiba ciskał wokół siebie. Tak oto rozpoczął się oczekiwany, nocny maraton muzyczny, a schodzący zapowiadacze sopockiej sceny pozostawili na niej zespół Żuki.

 

Zespół Żuki zasłynął w naszym kraju jako największy odtwórca przebojów z repertuaru zespołu wszechczasów, The Beatles. W swoim blisko 50 minutowym występie wykonali kilka hitów światowego formatu, wśród których znalazły się między innymi: Back in USSR, She Loves You, Michelle, Can’t By Me Love, Please Please Me, I Wanna Be Your Man, All You Need Is Love, From Me To You  czy Lady Madonna. Zaśpiewali również Diamenty wiosny i Sen o Victorii (Dżem).

 

To zespół właśnie Żuki grając beatlesowskie covery z lat 60-tych minionego wieku wprowadzili sopocką widownię w rock’n’rollowy nastrój, przy którym w Operze Leśnej bawili się wszyscy, od wnuków do dziadków. Po tak przygotowanym, muzycznym gruncie na scenę weszli chłopcy z Czerwonych Gitar pod wodzą, najstarszego w zespole (jedyny, który zagrał wszystkie koncerty w tej grupy) perkusisty Jerzego Skrzypczyka.

 

Rozpoczęli bardzo mocno, od Nie zadzieraj nosa, a później przy rozkołysanej publiczności, było już tylko szałowo, przebój za przebojem, bo w ich repertuarze nie ma słabych utworów, każdy jest przebojem. Wszyscy czytający moje felietony wiedzą, że Czerwonym Gitarom na tym portalu poświęciłem wiele miejsca, tekstów, wymieniając dziesiątki utworów. Powiem tylko, że w ich nocnym repertuarze znalazła się i Matura, i 10 w skali Beauforta, i Biały Krzyż, i Epitafium dla Krzysztofa.

 

Widownia przez blisko godzinny występ była w ekstazie, śpiewając razem z zespołem, bo wiadomym jest to, że jedyny z czterech występujących na tej scenie zespołów, ten tylko pochodził z Trójmiasta. Dla mnie z zakończonym występem Czerwonych Gitar skończyła się moja rock’n’rollowa epoka, choć kolejnymi grupami nigdy nie gardziłem, wręcz przeciwnie, podziwiam ich kunszt  i profesjonalny warsztat, ale nie jest to mój rock’n’roll. Styl, który mojemu pokoleniu przyniósł osobistą wolność.

 

Teraz na scenie ukazał się mój ulubiony odtwórca głównej roli w musicalu Jesus Chris Super Star czy Klenczon – Poemat Rockowy, ze swoją grupą rockową TSA – Marek Piekarczyk. Mogę śmiało powiedzieć, wg mojej subiektywnej opinii, że Marek jest mega gwiazdą. Jego vocal przyćmił, zresztą bardzo dobrych muzyków zespołu, z którym wystąpił.

 

W ponad godzinnym występie znalazło się kilka hitów tego piosenkarza (Gdzie jest nasza miłość, Czy pamiętasz, Testament-Źródło czy Nie widzę Ciebie w swych marzeniach). Teraz był to czas dla pokolenia młodszego, moja obok siedząca koleżanka Ania Hoffmann ze Szczecina cała była w skowronkach. Obserwując ją zrozumiałem innych i siebie, co to znaczy kochać idoli. Każde pokolenie ma swoich. Dla Ani takim idolem właśnie jest Marek Piekarczyk, i słusznie. Generacja moich dzieci, wnuków zapanowała w Operze Leśnej. Wielu młodych, rozentuzjazmowanych ludzi zbliżyła się do sceny i charakterystycznym dla tego pokolenia, kołysaniem rąk, bujanie ciałem przeżywała swoją muzykę (nie było jak za moich, młodych lat - marynary poszły w ruch), w której Marek Piekarczyk świetną interpretacją wprowadzał ich w ekstazę.

 

Podczas występu TSA nastąpiła piękna chwila. Otóż kapituła konkursowa Fundacji Sopockie Korzenie, przerywając na moment koncert, wręczyła Markowi Karewiczowi zaszczytny tytuł FENOMENA – zasłużony w dziedzinie FOTOGRAFIA dla polskiego jazzu, rock’n’rolla, polskiego dziedzictwa kultury. Na scenie Opery osobiście statuetkę wręczył, prezes Fundacji, Wojtek Korzeniewski. Był to bardzo wzruszający moment, podwieziony przez Wiesia Śliwińskiego pod samą scenę, nasz artysta fotografik, o własnych siłach wspiął się na pierwszy stopień estrady. Przy ogromnym skandowaniu publiczności, - Marek, Marek, Marek, osobiście z rąk prezesa, odebrał odlew starego, radiowego mikrofonu.

 

 

 

Ostatnim zespołem zapowiedzianym przez parę, Krzysztof Skiba - Maciek Kraszewski, była grupa rockowa IRA na czele ze śpiewającym liderem, Arturem Gadowskim. Nie chcę oceniać, krytykować ale wydaje mi się, że była to grupa odbiegająca w tym dniu swoim repertuarem, stylem i wykonaniem przebojów, od wcześniej prezentowanych zespołów. Może jestem niesprawiedliwy, może byłem już zmęczony, przecież kiedy IRA weszła na scenę kończyła się czwarta godzina maratonu. A było już po 23.00, i wszyscy moi tomaszowscy przyjaciele oczekiwali na bankiet, który miał się odbyć po zakończonym, muzycznym maratonie w budynku Sali Widowiskowej, w której w samo południe odbyło się podsumowanie V Edycji konkursu.

 

Zespół wykonał, bardzo sennie kilka swoich utworów (Nie daj mi odejść, Taki sam, Uciekaj, Parę chwil czy Nadzieja). Kwadrans po północy zakończył się muzyczny maraton, lekko zmęczeni, nafaszerowani ciężkim rockiem, udaliśmy się naszą, tomaszowską grupą do budynku Sali Widowiskowej gdzie miało nastąpić oficjalne zakończenie jubileuszu, bankietem na cześć, pięciolecia Fundacji Sopockie Korzenie.

 

 

 

 

Bankiet

 

Kiedy weszliśmy do pomieszczenia Sali Widowiskowej przy wypełnionym na tak zwany full, lokalu (na początku, pomimo późnej godziny, panował wielki ścisk), przy zastawionym jadłem i napojami szwedzkim stole, przywitał nas siedmioosobowy zespół Detko Band. Trójmiejska grupa, składająca się z wielu wspaniałych muzyków, instrumentalistów, gra standardy jazzu tradycyjnego – „happy jazz”, swing, dixland, pop, muzykę taneczną całego świata, od Glenna Millera poczynając, poprzez The Beatles, opartą na własnych aranżacjach współczesne przeboje, także na muzyce rock’n’rollowej, kończąc. Występowali w wielu programach telewizyjnych, na wielu eventach czy festiwalach jazzowych (Złota Tarka, Sopot Molo - Jazz Festiwal, „Herbatka u Tadka”) na różnorakich imprezach okolicznościowych i bankietach.

 

Liderem tej grupy jest wspaniały muzyk (klarnet, saksofon, również śpiewa), sportowiec, były reprezentant polski w dziesięcioboju, rekordzista kraju w tej dyscyplinie - Jerzy Detko. W latach 70-tych grał z wielkim powodzeniem w gdańskim, studenckim klubie KWADRATOWA. Na początku lat 80-tych zakłada zespół Detko Band, który z dużym powodzeniem, nie tylko na Wybrzeżu, występuje do dzisiaj.

 

Zespół występował za granicą, w krajach ościennych i w Skandynawii. Szczególnym sukcesem może poszczycić się występując na festiwalu jazzowym w Finlandii. Podstawowe instrumenty zespołu to wspomniany saksofon, klarnet, puzon, trąbka, pianino, gitara, banjo i perkusja. Ubrani są w jasne garnitury w prążki, krojem przypominające modę lat 20/30-tych minionego wieku, na głowach białe kapelusze z czarną otoczką, typu borsalino.

 

Na bankiecie było wielu lokalnych notabli, ludzie z przemysłu muzycznego, świata polityki, uczestnicy V Edycji konkursu WSPOMNIENIA MIŁOŚNIKÓW ROCK’N’ROLLA, dziennikarze lokalnych mediów, muzycy i piosenkarze występujący w muzycznym maratonie na scenie Opery Leśnej, pracownicy Sopockich Korzeni, mieszkańcy Trójmiasta i inni nie wymienieni a zaproszeni goście z Polski.

 

Podczas konsumpcji tworzyły się dyskusyjne, kuluarowe grupki, również i my tworzyliśmy swoją podgrupę. Wśród naszych rozmówców znaleźli się między innymi, Jurek Skrzypczyk (Cz. G), Marek Piekarczyk (TSA) czy Wojtek Korzeniewski (prezes Fundacji). Na bankiecie, pomimo zmęczenia, odhaczyli się wszyscy z naszej grupy tj, Henia i Czarek Franckowie, Anna Hoffmann, bracia Jochanowie z żonami (Ewa i Alicja), Wojtek Szymon ze Sławkiem Zielińskim, swoim sopockim przyjacielem, Maryla Tejchman, Ewa Komar i moja osoba.

 

 

W przerwie między granymi przez zespół Detko Band rundkami, po raz ostatni zabrał głos prezes Fundacji, Wojtek Korzeniewski. Podsumowując zakończone święto Sopockich Korzeni, podziękował wszystkim, którzy przybywając na uroczystości, tym samym przyczynili się do uatrakcyjnienia i ubarwienia spotkania.

 

Szczególnie podziękować chciałem tym osobom – zagaił prezes - które nadesłały do nas prace na konkurs V Edycji. W natłoku obowiązków, wcześniej nie miałem okazji przybliżyć państwu dwóch osób, największego darczyńcę w historii istnienia naszych konkursów, Wojtka Szymańskiego z Nowego Jorku, podarował nam ponad pół tony, rock’n’rollowych płyt długogrających (LP) i jego przyjaciela z Tomaszowa Mazowieckiego, Antka Malewskiego, bez którego nigdy nie poznalibyśmy Wojtka i nie otrzymalibyśmy tak atrakcyjnej przesyłki. Antek jest katalizatorem całego przedsięwzięcia. Również muszę z tego miejsca podziękować wielu ludziom i instytucjom, szczególnie morskiemu przewoźnikowi na trasie Nowy Jork – Gdynia, firmie C.H. HARTWIG. Wojtku pozwól do nas na scenę.

 

Przy odegranym When The Saint’s Go Marchin’ In (Gdy wszyscy święci idą do nieba) przez Detko Band i ogromnym aplauzie zebranych, Wojtek Szymon energicznymi susami wkroczył na scenę, przywitany gorąco uściskiem przez swojego imiennika z Fundacji, - Nigdy nie przypuszczałem, jeszcze w lipcu tego roku – powiedział Szymonże mogę dzisiaj znaleźć się wśród was na przepięknym jubileuszu pięciolecia waszej instytucji. To dzięki Antkowi, który znalazł odbiorcę i podjął się mediacji z nim, muszę przyznać skutecznej, mogłem przekazać „skarb mojego życia” waszej Fundacji. Myślę, a chciałbym dożyć takiej chwili, że moje płyty znajdą swoje miejsce w powstającym Muzeum Muzyki Rozrywkowej i Polskiego Rock’n’Rolla. Zakończył swoje wystąpienie niczym prezes Korzeniewski okrzykiem, - Niech żyje Rock’n’Roll, a wszyscy mu zawtórowali, - Niech żyje Rock’n’Roll.

 

Kiedy Szymon był na scenie podszedł do mnie mężczyzna, wysoki (z 1.90 wzrostu) o potężnej posturze ciała i zagaił, - Zauważyłem, że jest pan kolegą pana Wojtka z Nowego Jorku, który teraz zabiera głos. Nazywam się Piotr Szczęsnowicz, pochodzę z Trójmiasta. Chciałem panu powiedzieć, że jestem pracownikiem C.H. HARTWIG i osobiście wymienione pół tony płyt transportowałem przez Atlantyk do portu w Gdyni. Po chwili dołączył do nas schodzący ze sceny Wojtek Szymon, przedstawiłem mu przewoźnika darowizny a Wojtek zdziwionym okrzykiem wyrzucił z siebie, - O Boże jaki ten świat jest mały. Było to bardzo sympatyczne spotkanie, pomyślałem sobie, że nie tylko ten świat jest mały ale jak to wyreżyserował sam Pan Bóg, kto by pomyślał, że mogło dojść do takiego spotkania, to nie był przypadek.

 

 

Po godzinie, zatłoczona Sala Widowiskowa troszkę się przeludniła tak, że stworzyły się dobre warunki do tańczenia co wielu znajdujących się w lokalu wykorzystało. Wykorzystaliśmy i my. Czarek poprosił Marylę a ja Anię Hoffmann, troszkę zarock’n’rollowaliśmy, kiedy chłopcy z Detko Band zagrali Walk On Life z repertuaru Dire Straits czy utwór Eddie Cochrana, C’mon Everybody. Pociągnęliśmy za sobą inne pary i zrobiło się całkiem tanecznie. Kiedy pan Jerzy, kierownik zespołu, cudownie wykonał na klarnecie wielki, migdałowy hit Sidney Becheta z początku lat 60-tych, Petit Fleur (Mały kwiatek) wiele par dołączyło do nas by w półmroku Sali, mocniej poczuć zapach swojej partnerki.

 

Dochodziła 2.00 w nocy jak Jerzy Detko zapowiedział ostatni utwór programu, Tiger Rag. Na Sali pozostała nas niewielka grupa osób. Wysłuchaliśmy i wytańczyliśmy wspaniale wykonany wielki, jazzowy przebój lat 50-tych, by po opuszczeniu obiektu Opery Leśnej udać się na bazę noclegową do Hotelu Leśnego. Zmęczeni a spełnieni, pełni wrażeń, szybko udaliśmy się do łóżek, wiedząc, że nasza dziewczyna z sekcji, Ania Hoffmann już dziś rano, sobota 21 września, kończy swój pobyt w Sopocie i wyjeżdża do domu, do Szczecina. Tak oto oficjalnie zakończyło się świętowanie jubileuszu Fundacji Sopockie Korzenie.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Antek Malewski 04.11.2013 11:04
W sekwencji dotyczącej statuetki FENOMEN przedstawiłem kapitułę przyznającą tą nagrodę (Fundacja Sopockie Korzenie) ale głównym fundatorem tej nagrody jest sopocka firma zajmująca się dystrybucją instrumentów muzycznych MEGA MUSIC, której właścicielem jest pan DARIUSZ ADAMOWICZ. Przepraszam za pominięcie tej ważnej instytucji. Pragnę nadmienić, że Marek Karewicz jest trzecim nagrodzonym tą statuetką. Przed nim zaszczytny tytuł FENOMENA otrzymali; Franciszek Walicki i Zbigniew Hołdys.

Antek Malewski 03.11.2013 11:57
Wymieniony w treści przyjaciel z Sopotu Wojtka "Szymona", Sławek nazywa się Zalewski a nie jak omyłkowo podałem Zieliński. Przepraszam pana Sławka i czytelników za pomyłkę w tekście.

Antek Malewski 03.11.2013 11:47
Opisuję FOTO 1. FOTO - na terenie Opery Leśnej przed budynkiem Sali Widowiskowej Marek Piekarczyk w asyście swoich wielbicielek Ewy Komar (po lewej) i Ani Hoffmann (po prawej). 2. FOTO - plakat zapowiadający Nocny, muzyczny maraton. 3. FOTO - Czarek Francke i Ewa Komar 4. FOTO - Na widowni Opery Leśnej, Jochanowie i Marek Karewicz. 5. FOTO - Wojtek Korzeniewski z zespołem Detko Band na scenie Sali Widowiskowej. 6. FOTO - Wojtek "Szymon" i Wojtek Korzeniewski w czasie bankietu. 7. FOTO - bracia Jochanowie z prezesem Fundacji Wojtkiem Korzeniewskim w Sali Widowiskowej podczas bankietu. 8. FOTO - z przyjacielem Andrzejem Szlachtą (dziennikarz z Gliwic) przed budynkiem Sali Widowiskowej. 9. FOTO - Ania Hoffman ze swoim idolem Markiem Piekarczykiem. 10. FOTO - W Sali Widowiskowej podczas ogłaszania wyników konkursu od lewej, Sławek Zalewski przyjaciel "Szymona" z Sopotu, Wojtek "Szymon" i ja Antoni. 11. FOTO - z morskim przewoźnikiem z firmy C.H. HARTWIG podczas bankietu panem Piotrem Szczęsnowiczem. 12. Ja z Anią Hoffmann na widowni Opery Leśnej w czasie nocnego maratonu muzycznego.

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama

Polecane

Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie MazowieckimŻołnierze i weterani uczą młodzież, jak reagować na zagrożenia, dezinformację i kryzysyInowłódz wprowadza Kartę Mieszkańca. Nowy program dla rozliczających PIT w gminieUstawa „wrzuci” tysiące mieszkań na rynek?Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagi
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnejAutor komentarza: AdiksTreść komentarza: Kilkanaście mln zł w rundzie wydanej na transfery i podnieta, że bramkami udało się uciec że spadkowej. W ,,normalnej" firmie zarząd, menadżerowie od transferów do zwolnienia. Kurde ale muszą ,,doić" sponsora.Źródło komentarza: Widzew jeszcze żyje. Wieczór, który przywrócił nadzieję przy PiłsudskiegoAutor komentarza: Ewa SzlakTreść komentarza: No cóż gość jest z pokolenia lewicy, która nie zna słowa empatia, kultura, wyczucie.Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: MisierwiczTreść komentarza: Co z tego, że na zwolnieniu. On tam był prywatnie :-)Źródło komentarza: Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama