Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 16:41
Reklama

Zbrodnia to niesłychana (3)

Ciąg dalszy opowieści Edwarda Wójciaka poświęconej miłości, zazdrości i zbrodni

 

I nie opuszczę cię aż do śmierci

 

Siedzieli na zapleczu Luna Restaurant, którą Polacy i tak nazwali Spe-luna.

 

- Co się tobie stało, Cichy Bobie? – Zapytał Bazyl podchwytliwie. Zapomniałeś już, co obiecałeś Pięknej Józi przed ślubem? Gdzie się podział niepijący dżentelmen?

 

Cichy Bob zamówił następną szklankę whisky. Popijał i patrzył ponuro na Bazyla. Z dzikiego spojrzenia wyzierała rozpacz.

 

- Co ja najlepszego zrobiłem? - wybuchnął bez ostrzeżenia. Po co mi było to małżeństwo? To wszystko przez ciebie! Mogłem żyć spokojnie, wolny i niezależny. A tak, mam teraz same kłopoty.

 

- Ja kazałem ci się żenić? - zdziwił się Bazyl. Kto latał za Piękną Józią i przysięgał miłość aż po grób? Komu miękła rura na widok ładnej buzi i zgrabnych nóg? Zaraz, zaraz, co ty właściwie od niej chcesz? Przecież chyba jest dobrą żoną? Prowadzi interes, nie musisz jej utrzymywać. Jest ci wierna. O co tutaj biega?

 

- No właśnie, co do tej wierności nie jestem aż tak bardzo pewny, jak ty - narzekał Cichy Bob.  Zainwestowałem w nią, wysłałem do szkoły na język, a potem na kurs fryzjerski. Otworzyłem zakład na plazie w Oakville. Wysłałem na prawo jazdy i kupiłem auto. Ty wiesz, że ona prowadzi zakład damsko-męski? Ale obsługuje tylko mężczyzn! Zatrudniła dziewczynę na damski. Stali klienci lecą do niej, jak pszczoły do miodu. Owszem, zarabia bardzo dobrze, ale dotyka tych chłopów codziennie i mizdrzy się do nich. Zmieniła się. Nie jest już taka pokorna. Zobaczyła na raz dwie rzeczy: kasę oraz to, że podoba się mężczyznom. Jeżdżę czasem do zakładu, posiedzę trochę, poczytam gazety i obserwuję. Nie mogę już tego wytrzymać! Ci faceci chyba powariowali? Jeden, taki starszy i łysawy Arab, to przychodzi prawie codziennie. Nie ma czego strzyc, to każe się bez przerwy golić. Trzy razy dziennie goli mu Józia ten wstrętny ryj. A on płaci potrójnie. Wyobrażasz sobie, co za świnia? A żebyś widział, jak on na nią patrzy! Jakby ją już miał pod sobą, pieprzony dziad. A może już ją miał? Przecież jej nie upilnuję. Nie mogę tam bez przerwy wysiadywać!

 

W domu zrobiła się dumna i opryskliwa. A w nocy, w łóżku? Co ja mam zrobić, Bazyl? Ja nie wiem, co mi się stało, ale jak pomyślę sobie o niej z tym golonym facetem, to coś dziwnego się ze mną dzieje i nie mogę się na niej skoncentrować. Nie wychodzi mi seks. No nie, ona mi nie odmawia, chociaż teraz wolałbym nawet, żeby mi raczej odmawiała. Bo ja nie mogę jej zerżnąć, jak facet. Międlę ją takim smutnym uwiądem, a ona udaje, że jest wszystko w porządku. Gada do mnie, jak do dziecka, uspokaja i obiecuje, że następnym razem będzie lepiej. Łatwo jej obiecywać, bo się rozłoży i nie musi jej nic stawać. A mnie, chociaż się coraz bardziej staram, coraz gorzej to wszystko wychodzi. To ona znów, że nie na samym seksie polega życie i jej wystarczy, jak się tylko trochę poprzytulamy. I znów leży obok mnie taka idealna, pachnąca i ponętna, a na mnie w ogóle nie działa! Patrzę na nią, jak na piękną, drogą gumową lalkę i nic mnie nie bierze, oprócz złości graniczącej z szaleństwem.

 

Z tej rozpaczy sięgnąłem znów po alkohol. Myślałem: pociągnę sobie, to zapomnę o tych facetach z fryzjerni i może w końcu ją zerżnę porządnie i zaspokoję. Bo przecież ona musi tego potrzebować! I co, myślisz, że mi wyszło? Gówno mi wyszło, a na dodatek zrobiła mi awanturę, że śmierdzi mi z twarzy. Tak mi ględziła, że nie wytrzymałem w końcu i przyłożyłem jej w tę piękną buzię, aż się zamknęła. Spojrzała tylko tak smutno i nawet się nie popłakała, tylko przeniosła się do drugiej sypialni. Już od dwóch tygodni mnie do siebie nie wpuszcza. Co ja mam z nią zrobić? Przecież nie będę jej błagał o coś, czego i tak nie jestem w stanie wykonać! To na wszelki wypadek nawet jej nie przepraszam, bo jeszcze mi wybaczy i znów wejdzie do łóżka. I co ja wtedy zrobię, jak ona mnie wcale nie podnieca?

 

 

 

 

Spróbowałem w końcu z tą blondyną, co tam wariuje na słupie. Zeszła mi do parteru, a potem znęcałem się nad nią do samego rana. Była tak zadowolona, że na koniec wyznała mi miłość. Kurwa i miłość, dobre sobie, nie? Przysięgała, że takiego ogiera to ona dawno nie miała. I to była prawda. Miałem taką suchostójkę, że spiłowałem ją, jak dechy w tartaku. Teraz łazi za mną i się wprasza na powtórkę. Nie mogę się od ścierwa odgonić. Co to wszystko ma znaczyć? Dlaczego z własną żoną mi nie wychodzi?

 

- Musisz chyba wybrać się do lekarza - poradził mu Bazyl z poważną miną, choć z trudem krył rozbawienie. Najlepiej do psychologa. Masz jakiś problem. Oni się na tym znają, pomogą ci. Ja myślę, że ty za bardzo ją kochasz i zbytnio jesteś o nią zazdrosny. Przeszkadza ci, że ją ludzie lubią? Przecież powinieneś być z tego dumny. Daj sobie luzu, przecież jesteś stary chłop. Może powinniście gdzieś wyjechać, odprężyć się. Zaproponuj jej jakieś fikołki, nie tylko tak, po bożemu. Zachęć do aktywności, może coś się w niej obudzi? Od ciebie to zależy. Nie martw się, wszystko będzie dobrze.

 

A kiedy go tak uspokajał, natrętna myśl wierciła mózg i nie chciała odejść. Ględził, pocieszał, ale zalążek obłędnego planu tak jak sam z siebie powstawał, tak rozwijał się w fabułkę. Tylko usiąść i pisać - pomyślał.

 

- Po co pisać? Tylko parę przemyślanych ruchów i Cichy Bob będzie załatwiony. Sam się o to prosi, nie moja wina - pomyślał, kiedy opuszczał zadymioną „Spelunę”.

 

- Trzeba pozbyć się Cichego Boba. Za bardzo się rozpanoszył jako prawa ręka szefa. Sytuacja dojrzała do zamiany miejsc – dumał Bazyl. Aż wydumał i wtedy przystąpił do realizacji perfidnie uknutego planu. Siedział w domu i popijąc drinka, do znudzenia bawił się dwiema identycznymi, srebrzystymi zabawkami. Były to najnowsze modele japońskiego dyktafonu Sony-Mich Micro M-100 MC. Taka zabawka z łatwością mieściła się w dłoni. Bazyl ćwiczył nagrywanie na jedną z nich króciutkiego tekstu. Nagrywał na szybkich obrotach, a później odtwarzał na wolnych. Nie był z rezultatu całkowicie zadowolony. Nastawił więc opcję dictation, a potem przegrał ją na drugi magnetofon, po włączeniu opcji meeting. Brzmienie tekstu zdobyło głuchy pogłos i to poprawiło mu humor. Bawił się dalej. Zasłonił mikrofon warstwą kleenexów i powtórzył czynność nagrywania. Wyszło dużo lepiej. Należało jeszcze tylko dla całkowitej pewności zmienić głos na bardziej gardłowy i chrapliwy, a intonację na więcej rozwlekłą.

 

Końcowy efekt wielokrotnych prób ocenił jako doskonały. Nagrał jeszcze raz, sprawdził, uśmiechnął się do własnych myśli i przegrał tekst na drugi dyktafon. Odtworzył nagranie i z przyjemnością słuchał ponurego, chrapliwego, dochodzącego jakby z głębi studni głosu obcego człowieka, który wysyłał w przestrzeń odpowiednią wiadomość. Wykasował nagranie na pierwszej zabawce, to właściwe przewinął, aż licznik pokazał zero. Dokończył drinka i wyszedł z domu, pogwizdując fałszywie arię z kurantem ze „Strasznego Dworu”. Zatrzymał się dopiero przy budce telefonicznej firmy Bell Canada. Wykręcił znajomy numer, odczekał, aż Cichy Bob odbierze telefon i wtedy uruchomił magnetofon.

 

*

 

 

 

Dom położony był na samym końcu spokojnej ulicy College Way. Dalej na północ rozciągały się już tylko puste pola. Aż dziwne - myślał Cichy Bob, kiedy tak jechał przed siebie w dal. Dalej nie było nic, tylko krzaki, jakieś jeziorko i skałki. Właściciele ucieszyli się z zapłaty za pół roku z góry, czego nawet wcześniej nie wymagali. Uspokojeni, mając przed sobą przystojnego, zadbanego dżentelmena, nie zadawali dodatkowych pytań i spokojnie wyjechali na dwa lata do swojej Sri Lanki.

 

Cichy Bob zaczął przygotowywać miłe gniazdko dla żony. To co, że Józia nie wykazuje żadnego zainteresowania? To normalne - gniewa się, jest naburmuszona, jak to zwykle kobiety. Dni zrobiły się cudowne, wiosenne. Nawet popatrzeć na tego ptaka blue jaya, niebieskopiórego rozwrzeszczanego agresora! Och, jak drze się na nieboskłonie, a w chwilę potem ląduje na gałęziach klonu i tkliwie zagląda do gniazda. Tak będzie z Piękną Józią. Dziecko natury już zapuściło korzenie w tej torontońskiej ziemi. Znajdzie się jakiś sposób, żeby chwilowo rozkapryszona powróciła do stęsknionego męża.

 

Właściwie nic w tym domu nie należało zmieniać. Cichy Bob chyba tylko z nudów krzątał się po garażu. Cały swój wolny czas, a miał go w nadmiarze, spędzał właśnie tam. Kopał coś, cementował, kombinował i przerabiał. Kilka razy przywoził jakieś worki i paczki, które wyładowywał pod osłoną nocy. Jakby przygotowywał się do wyjazdu na urlop. Któregoś dnia zakupił wielki podłużny cooler, który woził na dachu swojego Pathfindera. Z sąsiadami nie utrzymywał żadnych kontaktów, zresztą nawet się nie widywali. Żył życiem samotnika. Wieczorami wysiadywał przed telewizorem i po zażyciu ulubionej porcji trucizny, ćwiczył na głos rozmowę z Piękną Józią, aby być gotowym, kiedy ona w końcu zdecyduje się na powrót.

 

Bez trudu zdobył jej adres i numer telefonu. Niby sobie je zastrzegła u wspólnych znajomych, ale Cichy był przecież człowiekiem inteligentnym. Wybrał się kiedyś do „Koliby”, góralskiej knajpy najsłynniejszej w mieście. Kapota bardzo się ucieszył. Postawił drinka od baru, ale Cichy zadowolił się coca-colą z lodem.

 

Gawędzili o starych czasach, wspominając tylko dobre chwile, a górale grali od ucha do ucha. Kapota po krótkim telefonie do Ilony uśmiechnął się pobłażliwie i wyjął spod baru polską gazetę. Elegancko zakreślone czarnym mazakiem, figurowało tam ogłoszenie Pięknej Józi, czyli wszystko, czego kolega Cichy potrzebował. Trzeba przecież pomóc przyjaciołom w odbudowaniu utraconego szczęścia we dwoje. Bob był mu bardzo wdzięczny za pomoc i zaraz opuścił „Kolibę”.

 

Zmienił tylko lokal. Była już późna noc, kiedy wylądował w barze „Lancaster”. Ta nowo otwarta strip speluna tętniła pełnią nocnego życia. Usiadł tuż przed jednym ze stołów, na którym obłędnie zgrabna Polka pozbywała się z wdziękiem skąpego ubrania. Pozwolił sobie na wdzięczność za artystyczny taniec wykonany specjalnie dla niego. Kiedy zbliżyła na odległość centymetra swoje parujące wnętrze, wsunął w nie sztywny banknot studolarowy.

 

 

 

 

Takiej zapłaty prędko się nie zapomina. Po godzinie śliczna tancereczka odnalazła go, siedzącego samotnie przy małym stoliczku w głębi lokalu. Cichy Bob sączył piwo i wcale się nie nudził. Dziewczyna wyraziła radosne zdziwienie, gdy okazał się człowiekiem o świeżych polskich korzeniach. Poczekał na nią aż do zakończenia wyczerpującej pracy i razem opuścili przybytek rozpusty. Resztę nocy spędzili w apartamencie hotelu Ramada Inn. Po tak długim poście należała mu się przecież jakaś rozrywka. Ta była najwyższej klasy.

 

Chociaż tak naprawdę nie tylko po to przywlókł tutaj tę ślicznotkę. Razem zjedli późny obiad, dostarczony wprost pod drzwi przez hotelowego boya. A pod wieczór, sucie ją nagrodziwszy, poprosił o jedną drobną przysługę. Dziewczyna była mile zaskoczona, że przystojny i jurny klient żąda tak mało, chociaż płaci tak dużo. Musiała tylko zadzwonić do jakiejś fryzjerki. Powołując się na znajomość z rzekomą koleżanką, zamówiła wizytę w domu. Podała dokładny adres, podsunięty przez Cichego Boba: 6145 Vipond Drive. 

 

*

 

Ten miły, wiosenny dzionek, zapowiadał się znakomicie. Cichy Bob wziął gorący prysznic, natarł ciało włochatym ręcznikiem i udał się do bejzmentu. Przez godzinę ćwiczył na przemian ciężkimi hantlami i robił pompki oraz brzuszki. Kiedy skończył, powędrował do garażu i ogarnął wzrokiem dzieło, które nie było jeszcze sfinalizowane. Pochylił się nad głęboką dziurą o wybetonowanych elegancko regularnych brzegach. Chwilę dumał, a na jego twarzy wykwitł  chytry uśmieszek. Podjął z posadzki wielką łopatę i metodycznie rozpoczął zasypywanie dołu. Kiedy już wyrównał ziemię, rozrobił w wanience gotową mieszankę cementową i położył pięciocentymetrową szlichtę. Nie miał czasu, nakrył więc robotę starym dywanem w perskie wzory. Wrócił na górę, wykąpał się w wannie, przebrał w nowiutki komplet dżinsowy Wranglera i pojechał do Toronto.

 

Dzień był leniwie ciepły. Słońce zalewało ulice, pastwiąc się nad resztkami brudnego śniegu, zalegającego jeszcze gdzieniegdzie chodniki. Łaził po Yonge Street i oglądał wystawy. Najdłużej przystawał przy sklepikach z bronią. Nic nie kupował, tylko oglądał. Odszukał samochód i przemieścił się na Queen Street, gdzie poczuł się jak u siebie w domu. Wszedł do małej greckiej knajpki i zapytał kelnerkę o właściciela. Po chwili witał się wylewnie z zaflejtuszonym, czarnowłosym grubasem. Pogadali ociupinkę, wymienili uprzejmości i weszli obaj na zaplecze.

 

- Potrzebuję armatę dla obrony własnej - oznajmił Bob z uśmiechem. Czy możesz mi coś pokazać?

 

- A co się stało z tamtym Magnum, co sobie u mnie kiedyś zafundowałeś? - zaciekawił się przebiegły Malaka.

 

- Poszedł się bzykać - uśmiechnął się Bob. Kapy skasowały broń podczas nalotu na chatę. Im już tego z gardła nie wyrwiesz. Tym razem potrzebuję czegoś mniejszego, cichutkiego, czyli  z tłumikiem.

 

Ciąg dalszy za tydzień

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama

Polecane

CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFSzpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie MazowieckimŻołnierze i weterani uczą młodzież, jak reagować na zagrożenia, dezinformację i kryzysyInowłódz wprowadza Kartę Mieszkańca. Nowy program dla rozliczających PIT w gminieUstawa „wrzuci” tysiące mieszkań na rynek?
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwdTreść komentarza: Jeszcze niech się zajmą przeprowadzoną kilka lat temu modernizacją ewidencji budynków i gruntów w pow. tomaszowskim. Jk została przeprowadzona i za ile.Źródło komentarza: CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Czyli prezes wybrany, potrzebny tylko konkurs żeby go uwierzytelnić.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: TMTreść komentarza: A mianowany został jak?Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama