Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 23:00
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Zbrodnia to niesłychana (2)

Edward Wójciak powraca ze swoją opowieścią

 

[...] wszyscy jesteśmy potencjalnymi nieboszczykami, ale niektórzy z nas mają jeszcze przed sobą sporo czasu [...]. (Vladimir Jankelevitch)

Biały Otello

 

Czarne i białe spirale zawirowały Cichemu przed oczami. Wstał, lecz stracił równowagę i runął na podłogę. Spirale poznikały, a ich miejsce zajęła wielka czerwona plama. Załopotała w jego głowie i wcale nie chciała zniknąć. - Krew mi chyba zalała mózg! - pomyślał, ale wcale się nie przestraszył.

 

- Niech mnie zaleje, dosyć mam życia. Ale jakoś jeszcze nie umarł i w pozycji leżąc przyglądał się z zainteresowaniem, jak wszystko wraca do normy. Tylko lewa ręka zdrętwiała, od łokcia po koniuszki palców. Zachowywała się jak drewniana noga od krzesła. W panoramicznym oknie widział zarys śródmieścia Toronto, poniewieranego błyskawicami piorunów jednej z najstraszliwszych burz lat dziewięćdziesiątych. Dawniej Cichy wzruszał się na samą myśl, że aż tylu ludzi na świecie nie ma w tym momencie spokojnego kąta, dachu nad głową. Teraz było mu wszystko jedno. Podczołgał się do fotela i nalewając sobie nową szklankę widział tylko tę burzę. Nie myślał o niczym. Miał mózg całkowicie pusty.

 

I wtedy weszła Piękna Józia.

 

Pierwsze kopnięcie trafiło ją w brzuch. Zwinęła się, jak szmaciana lalka i osunęła na podłogę. Zdążyła zasłonić głowę łokciami, kiedy następne trafiło ją w plecy. A później dwumetrowego wzrostu mężczyzna kopał ją gdzie popadnie, tak długo, aż zabolała go noga. Wtedy zabrał ze stolika butelkę, pociągnął swoich siedem łyków, poszedł do sypialni i rzucił się na łóżko.

 

Cichutko pojękując, na czworakach, Piękna Józia wyczołgała się z apartamentu, wyprostowała z trudem i jak pijana, znacząc ścianę korytarza krwawym śladem, nacisnęła guzik windy. Wczołgała się do środka i straciła przytomność.

*

Piękna Józia dochodziła powoli do zdrowia i urody. Po trzytygodniowym pobycie w szpitalu wróciła do pustego apartamentu. Miała teraz sporo czasu na przemyślenie swojego układu.

 

- Nie widzę w moim postępowaniu żadnego, nawet najdrobniejszego uchybienia - mówiła ze łzami w oczach do Ilony, która ją często odwiedzała. Ten brutal mógł mnie całkiem spokojnie zabić. No to już bym nie żyła. Ale żyję i chcę żyć. Nidy więcej kontaktów z tym zwierzakiem.

 

Samotność nie była aż tak niemiła. Dokuczał tylko brak pieniędzy. Mogła liczyć wprawdzie na pomoc przyjaciół, którzy troskliwie się nią zajęli. Ale Piękna Józia zawsze była samodzielna i nigdy nie korzystała z czyjejś łaski. Wzięła sprawy w swoje ręce. Postanowiła zdecydowanie odmienić swoje życie. Chciała przede wszystkim zatrzeć w nim wszelkie ślady obecności Cichego Boba. Sprzedając lokal na polskiej plazie w Oakville, zyskała pieniądze potrzebne na dobry start. Pozostawiła sobie tylko jeden fotel fryzjerski oraz trochę drobnego sprzętu. Za żadne skarby nie mogła znieść myśli o mieszkaniu w apartamencie, który dzieliła dotąd z mężem.

 

Niespodziewanie otrzymała dobrą ofertę od Janka. Był to kolega ze starej paczki, który po odkryciu ewidentnej zdrady  żony kompletnie się załamał. Po rozwodzie z Bianką tylko pozornie skończyło się pasmo jego udręki. Zerwanie ze starym towarzystwem stworzyło mu szansę na poszukanie nowego. Gdzie mógł je znaleźć? Naturalnie, pośród takich samych jak on straceńców.

 

Ale szlajanie się po barach nie było w jego stylu. Zaczął regularną walkę z alkoholem w domowym zaciszu. Wiedział dobrze, przecież był inteligentnym człowiekiem, że takiej walki jeszcze nikt nie wygrał, ale odsuwał tę myśl w najdalsze zakamarki pijanej świadomości, dopóki jej nie tracił. Coraz trudniej przychodziło mu udawanie trzeźwego w miejscu pracy. Był przecież nauczycielem, pracował wśród ludzi. Pytanie: czy ja chcę żyć? - zadawał sobie dosyć często, popijając w samotności. Na nic zdały się próby konsumowania mniejszych ilości, zastępowania mocniejszego alkoholu słabszym, wydzielania sobie porcji płynnej trucizny. Takie oszukiwanie samego siebie jeszcze bardziej utwierdzało go w przekonaniu, że spada coraz niżej. A kiedy wyznaczył sobie normę dzienną: jedna piersiówka dzielona na trzy duże drinki, dopiero wtedy uświadomił sobie w pełni, że alkohol kpi sobie z niego w żywe oczy oraz chichotliwie triumfuje. Wtedy podjął ostateczną, rozpaczliwą walkę.

 

 

 

 

Na początek Janek wyznaczył sobie tydzień abstynencji. Organizm odpowiedział wymiotami, trzęsącymi się rękoma, bezsennością, a nawet omdleniami. Już wiedząc, że nie ma ratunku, przez następny tydzień zalewał się beznadziejnie dzień po dniu.

 

Wtedy się na alkohol obraził. W bezsenne noce patrzył z nienawiścią na pełną butelkę i prowadził z nią ożywione dyskusje, po to tylko, żeby nad ranem wychylić z zamkniętymi oczami dwa duże drinki i zasnąć na niespełna trzy godziny. Cykl się powtarzał. Tak przesiedział na zwolnieniu lekarskim cały miesiąc, nie trzeźwiejąc ani dnia. Kiedy przyszedł czas powrotu do pracy, nie był nawet w stanie dojść do łazienki. A kiedy tam wreszcie dotarł, zobaczył w lustrze trupa.

 

- Skoro i tak już wyglądam na nieżywego, to lepiej będzie, jak się naprawdę zabiję! - myślał gorączkowo, szukając w myślach najlepszego sposobu na możliwie najmniej bolesne zejście z tego świata.

 

Wybrał niezawodny sposób żywcem zapożyczony od nowojorskiego pisarza z polskimi korzeniami, Jerzego Kosińskiego. Leżał w napełnionej gorącą wodą wannie i desperacko zawiązywał torebkę foliową wokół głowy. Zanurzył się cały i nagle poraziła go przeraźliwa jasność. Ogarnęła go jak wybuch wulkanu, w którego płonącym, roztopionym do białości jądrze ujrzał siebie maleńkiego, utulonego w ramionach matki, która wołała przeraźliwie, bez końca:

 

- Ratuj się, synu! Ten ułamek sekundy trwał całe wieki, kiedy resztkami uciekającej świadomości i sił, podnosił do góry ciężkie jak ołów ręce, próbując wyswobodzić omotaną plastikiem głowę. Cudem udało mu się wbić palec i przebić mały otwór. Zachłysnął się zbawczym powietrzem a potem leżał długo, płacząc i wymiotując na przemian. Nabrał trochę sił i wyczołgał się z wanny. Do rana przeleżał na zimnej posadzce, ogarnięty drgawkami oraz jękliwym łkaniem, nad którym nie potrafił zapanować. Nie czuł nic, nie wiedział nic - utracił poczucie upływu czasu. Chyba jednak zasnął snem nieprzytomnym, bo przecież w końcu się obudził.

 

I ten, który się obudził, był już całkiem innym Jankiem. Ten Janek pragnął żyć. Tak mocno, jak nigdy dotąd. Wiedział już, że samotna walka nie przyniesie zwycięstwa. Potrzebował wsparcia. Otrzymał je ze strony szkoły, w której pracował jako nauczyciel matematyki. Etatowa pani psycholog poradziła mu na początek, aby wziął dłuższy urlop zdrowotny i skierowała we właściwe miejsce, którym okazał się szpital psychiatryczny w Guelph. Tamtejszy oddział do walki z uzależnieniami miał świetną renomę na całym kontynencie. Właśnie wszedł na ekrany film „28 Days” z Sandrą Bullock. Niczym nie ryzykował, podążając śladem ekranowej bohaterki. Te dwadzieścia osiem dni postawiło go na nogi. Niekonwencjonalne metody leczenia - bez leków, za to oparte na wzajemnych, indywidualnych oddziaływaniach w grupowych sesjach terapeutycznych, miały dziwną moc. Nareszcie znalazł czas na przemyślenie swojego życia. Z odwyku wyszedł spokojny i z podniesioną głową. Meetingi klubu Anonimowych Alkoholików odbywały się w kilku kościołach w różnych punktach Mississaugi. Postanowił zaliczyć sto spotkań, jak zalecał prowadzący go lekarz. Uporządkował swoje życie na tyle, że mógł wrócić do pracy. Kupił townhouse w Brampton. Utrzymywał kontakt telefoniczny z Józią i kiedy dowiedział się, że dziewczyna szuka mieszkania, zaproponował jej wynajęcie u siebie wykończonej, mieszkalnej piwnicy, jak to się mówi w polonijnym angielskim - bejzmentu. Po krótkim wahaniu dziewczyna wprowadziła się do Janka. Nie po to, żeby z nim zamieszkać. Ona zamieszkała w jego domu, wyłącznie jako lokatorka. Ustawiła fotel, lustro i dała ogłoszenia do prasy. Prędko zdobyła nowych klientów oraz renomę taniej i doskonałej fryzjerki. Pracowała w domu, a czasem jeździła z usługami do domów klientek. Odtąd nie narzekała na brak gotówki. Powoli zapominała o swoich małżeńskich udrękach, a obraz Cichego Boba począł zacierać się w jej pamięci.

 

Całkiem odwrotnie działo się z pamięcią Cichego Boba. Wyrok rocznej odsiadki w więzieniu w Milton uważał za wyjątkowo niesprawiedliwy. Błagał żonę o łaskę odwiedzin, ale ona pozostawała niezłomna w swoim postanowieniu. Nie pojawiła się ani razu. Również Gruby Milioner, były szef, nie wykazywał zainteresowania niedolą człowieka. Po prostu zapomniał o nim na zawsze. Jedynie Bazyl dla formalności złożył mu kilka wizyt. Pocieszał jak potrafił, i obiecywał pomoc po wyjściu na wolność. Dla pocieszenia zorganizował mu dostęp do maleńkich pastyleczek amfetaminy. Czyniły one spustoszenie w mrocznej duszy Cichego Boba. Oszałamiały, mąciły myśli, zacierały wspomnienia. Z czasem już nie pamiętał, że poślubił jedną z najpiękniejszych kobiet w Kanadzie, tylko po to, by w parę lat po ślubie dać jej kopa w brzuch. Przez ten rok mrocznej ciszy dochodziły do niego pobieżne wiadomości o posunięciach żony. W swoim mniemaniu pozostawał odrzucony i dotkliwie zraniony. Wreszcie cios - Józia mieszka u Janka! Toż to była całkowicie legalna zdrada! Mąż w więzieniu, a żona przeprowadza się do frajera, do fagasa! Cichy Bob był człowiekiem charakternym. W jego środowisku zdrada musiała być pomszczona. Tak sobie obiecywał, spędzając samotnie czas w więziennej celi. Rok nie wyrok - myślał. Minie jak jeden dzień. Aż rzeczywiście minął.

 

*

„Bungalow w cichej dzielnicy wynajmę na pół roku osobie pracującej bez nałogów, z powodu wyjazdu na zagraniczny kontrakt”. To było właściwe ogłoszenie. Takiego od dłuższego czasu szukał Cichy Bob w dzienniku Toronto Star.

 

Po wyjściu z więzienia zatrzymał się początkowo u Bazyla. Przyjaciel nie robił problemów, gdyż i tak rzadko bywał w domu. Cichy obiecał wyprowadzić się, jak tylko znajdzie właściwe mieszkanie. Jak powiadał, musi to być gniazdko szczęśliwe i niczym nieskalane. Tylko on w nim i Piękna Józia. Nawet szczoteczki do zębów będą mieli nowe.

 

Bazyl nie mógł się nadziwić odmianie kolegi. Cichy Bob był spokojny, zrównoważony i cały w uśmiechach. W jego zachowaniu nie było widać ani krzty przygnębienia, właściwego ludziom po opuszczeniu więziennej celi. Jakby utrata pracy, nieobecność żony oraz brak perspektyw były dla niego niczym. Cichy w ogóle nie szukał żadnego zajęcia. Tylko dla czystej formalności zarejestrował się w Unemployment Centre, a gdy przyszedł pierwszy czek zasiłku, nie otwierając koperty wrzucił ją na stos nieczytanej poczty. Godzinami wysiadywał przed telewizorem. Zadbał o siebie, skończył z piciem. Tylko przed snem lubił ściągnąć sobie ścieżynkę kokainy. Pytany o plany, z tajemniczą miną opowiadał, jak to postanowił zmienić swoje życie, aby w oczach Pięknej Józi odbudować swój wizerunek.

 

Kilka razy poprosił Bazyla, aby ten spróbował przekazać Józi jego cudownie odmieniony obraz. Ale Józia była nieugięta. Zdecydowanie odmawiała, a nawet zabroniła Bazylowi jakichkolwiek telefonów w sprawie, którą uważała za definitywnie zakończoną. Cichy nawet się nie oburzył. Nie gniewał się, do nikogo nie miał pretensji. Był spokojniutki, nie reagował najmniejszym zdenerwowaniem. Chyba wierzył w cud. Tłumaczył przyjacielowi, że to tylko takie głupie gadanie obrażonej kobiety. Był całkowicie przekonany, że czas zagoi dawne rany, jak to zwykle w małżeństwach bywa. Bazyl miał na ten temat inne zdanie, ale nie oponował. Odetchnął z ulgą, gdy Cichy Bob wreszcie się wyprowadził. Minął już miesiąc, jak nie miał od niego żadnej wiadomości. To i lepiej - pomyślał. Nareszcie spokój – pomyślał zaraz potem i aż zaniósł się szaleńczym śmiechem, kiedy przypomniał sobie, jak w końcu niewiele kosztowało go pozbycie się mocnego konkurenta w biznesie.

*

Gruby Milioner był najważniejszym człowiekiem w Toronto w kwestii kokainy i amfetaminy. Cichy Bob był jego najbliższym współpracownikiem, a Bazyl ledwie bramkarzem w knajpie i zaufanym człowiekiem. Co z tego, że zaufanym, skoro był dopiero na miejscu trzecim w hierarchii. Postanowił  więc, że czas nadszedł najwyższy, żeby wskoczyć na miejsce drugie. Postarał się więc, by  jego kontakty z Grubym Milionerem stały się teraz bliższe i posiadały większy niż kiedyś ciężar gatunkowy. Gruby z Cichym Bobem stanowili nierozłączny duet. Bazyl dołączał do nich sporadycznie, ale teraz zadbał o to, żeby wzajemne kontakty były jak najbliższe i długotrwałe. Poświęcał każdy weekend na wspólne biesiady. Teraz w domu był już ledwie wspomnieniem. Tak więc trójka kombinatorów zbliżyła się do siebie znacznie, a powód tego zbliżenia znał tylko Bazyl. Miał już w głowie plan, czekał tylko na właściwy moment. Pił równo whisky z Cichym Bobem, a że prowadził mocną głowę, zmuszony był wysłuchiwać jego bełkotu o niewdzięcznej i niewiernej żonie. Nie odmawiali sobie i whisky i białego proszku. Rezultaty stosowania takiej mieszanki stawały się dla Cichego coraz bardziej opłakane.

 

Ciąg dalszy za tydzień

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy? Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:46
Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista. Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:04
Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”. Data dodania artykułu: 12.06.2026 09:11
12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną. Data dodania artykułu: 11.06.2026 20:40
Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów. Data dodania artykułu: 11.06.2026 02:05
11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026
Helios RePlay: Pianista

Helios RePlay: Pianista

Wyjątkowy seans filmowyHelios zaprasza na pokaz filmu Pianista w ramach cyklu Helios RePlay. To okazja, by ponownie zobaczyć cenione dzieło Romana Polańskiego na dużym ekranie.Co warto wiedzieć?Na plakacie podano datę seansu: 14 czerwca. Wydarzenie odbywa się w kinie sieci Helios. Szczegóły dotyczące dokładnej godziny i konkretnego adresu nie zostały wskazane na grafice.W 1939 roku Szpilman jest cenionym pianistą i kompozytorem, który mieszka wraz z rodziną w Warszawie. Kiedy do stolicy wkraczają naziści, życie żydowskiego muzyka zamienia się w koszmar: traci kolejne prawa, trafia do getta, obserwuje dwa powstania i próbuje przetrwać w zniszczonym mieście. Pomaga mu przypadek, łut szczęścia oraz miłość do muzyki.W ramach Helios RePlay zabierzemy Was w podróż do świata kina, które na stałe zapisało się w historii. Zaprezentujemy filmy, które zdobyły status kultowych – tytuły, do których chętnie wracamy, ponieważ wciąż potrafią poruszać, bawić i inspirować. Projekt uwzględni ponadczasowe klasyki, jak również produkcje ważne dla młodszych pokoleń kinomanów. Chcemy przypominać te wyjątkowe tytuły tam, gdzie wybrzmiewają najlepiej – na wielkim ekranie, z najwyższej jakości dźwiękiem. Helios RePlay to okazja, by ponownie spotkać się z filmami, które stały się częścią naszej kultury i które najlepiej ogląda się właśnie tutaj – w kinie Helios. Data rozpoczęcia wydarzenia: 14.06.2026

Polecane

Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika? Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze 12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM „Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama