Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 11:07
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Okrakiem: Maski i kotyliony (1)

- Przed dwoma laty w „Gazecie Gazeta” rozpocząłem druk „Dziennika” pod roboczym tytułem: „Ucieczka w życie”. Poszło w kilkudziesięciu odcinkach. „Dziennik” ten, jak wskazuje nazwa, był zbeletryzowaną formą zapisków personalnych i z tych powodów, nie chcąc pójść zbyt daleko, z małym żalem druk przerwałem. Ale nie skończyłem pisać. Powstaje zwarta powieść składająca się z wielu łączących się w logiczną całość opowiadań. Powieść uzyskała wstępną akceptację w jednym z poważniejszych polskich wydawnictw. Zgodnie z obietnicą sprzed tygodnia pokaże dziś dotychczas niepublikowane, tytułowe opowiadanie: „Maski i kotyliony”. Prawda i fikcja mieszają się tu ze sobą sprawiedliwie, bo po połowie. Jak w życiu, opowiadanym z perspektywy czasu.

 

Ryszard nigdy wcześniej nie miał w zwyczaju dzwonić w niedziele. Zwykle proponował tematy około piątku, żeby każdy jego dziennikarz mógł przemyśleć przez weekend, co i jak. Ale tym razem Rafał sam się podłożył, bo sam mu na to pozwolił, prosząc przed tygodniem o każdą ilość pracy.

 

Jak był wolnym strzelcem, tak pozostał do dziś. Tyle że pisanie z pozycji freelancera kiedyś stanowiło powód do dumy, ponieważ było jego wyborem, a nawet można rzec – formą obrony przed zaszufladkowaniem oraz ograniczeniem swobody.

 

Pracował w fabryce. Jak mówili zazdrośni koledzy - w dobrej fabryce. Wtedy, na początku kanadyjskiej niedoli, każda stała praca dawała pozór nadziei na stabilizację. Zakład zatrudniał kilkuset emigrantów z całego świata i wszyscy byli dumni z wyróżnienia, podskakując z radości, że taką szansę dostali. Były dobre związki zawodowe, dobre kontrakty z najlepszymi firmami produkującymi samochody na całym świecie. Jednak Ryszard nigdy nie potrafił zrozumieć, co Rafała tak tam przyspawało, dlaczego lekceważy swój świeżo odkryty talent dziennikarski i nie chce przejść u niego na etat w Słowie.

 

- Wolisz być etatowym robotnikiem? – nie mógł nadziwić się naiwności kandydata na ciepłą posadkę przy redakcyjnym biurku. – Wyciągniesz w tej fabryce chociaż dwójkę? – zadał niedyskretne pytanie.

 

- Wyciągam trójasia, weekendy mam wolne, najlepszy pakiet benefitów w Kanadzie i dobre miejsce na liście seniority. Mogę klepać te blaszki do emerytury. Ta praca nie męczy, najwyżej – nuży.

 

- Oj, nie mów hop, nie bądź tego tak pewny. Nie ma nic na zawsze, a już na pewno w temacie: praca w Kanadzie.

 

I okazało się, że miał rację. Chińczycy weszli na rynek i zaczęli produkować te same części samochodowe za centy.

 

Niedzielne, sierpniowe przedpołudnie paliło dojrzałym słońcem. Na backyardzie było cicho, gorąco jak w piecu i beznadziejnie nudno. Otworzył gazetę na stronie z ogłoszeniami, przeleciał połowę kolumny działu „towarzyskie”. W końcu zatrzymał wzrok na zwięzłym ogłoszeniu: „ Blondynka, wolna, w średnim wieku, zgrabna i wesołego usposobienia, pozna odpowiedniego pana w celu towarzyskim”

 

- To chyba jest to, o co chodzi Ryszardowi – pomyślał z kpiącym uśmieszkiem pod zrudziałym od fajek wąsem.

 

Zamysł naczelnego był konkretny: - Nudzisz się, więc poczytaj ogłoszenia, umów się z jakąś podobnie jak ty nudzącą się panią i zrób mi materiał na piątek. No pewnie, że z zachowaniem anonimowości. O co chodzi? A więc chodzi mi o poznanie sposobu na życie samotnych pań, o próbę analizy psychologiczno-socjologicznej problemu samotności wśród Polek w Kanadzie. Przedstaw się jakoś inaczej, popytaj, powęsz i zmykaj. Bez dalszego ciągu, to chyba jasne?

 

Niby jasne było wszystko, tylko czy to było moralne? Widocznie z zagadnieniem  moralności dał sobie jakoś radę, skoro w końcu zadzwonił. Jej głosik był miły, zachęcający  i obiecujący, może nawet  więcej, niż można było wyczytać w ogłoszeniu.

 

- A pan szanowny to samotny chociaż jest? Znaczy się, czy nie daj Boże nie żonaty? No dobrze, wierzę panu, bo ja nie z tych, co z żonatymi romansują. Brzydzę się żonatymi. A dom pan masz? No, to dobrze, dobrze. Rozwiedziony? Znaczy się, że rozwodnik? No dobra, ostatecznie może być rozwodnik, ale czy dzieciaty? Taaa…dzieci już dorosłe, ale mieszkają z panem? Nie? To dobrze, dzieci nie są mi potrzebne, dopiero co swoje wygoniłam z domu. No nie, nie wyrzuciłam, tylko same poszły na swoje. Kanada, wie pan, nie? No to co, dzisiaj po południu może? To dobrze, bo się już strasznie nudzę taka samotna jestem. Ja jestem szczupła, przystojna blondynka, podobno ładna. Będę czekała przed domem. To jest bungalow, róże na frontyardzie. Pozna mnie pan, będę w białych spodniach i białej bluzeczce bez rękawków. To podam adresik.

 

I podała. Całkiem niedaleko, na osiedlu starszych domów nad jeziorem.

 

Ogolił starą szczecinę, ubrał się sportowo. Białe szorty, czarna koszulka od Kalvina Kleina i czarne, skórzane sandały na bose stopy.

 

- Dawno się tak nie pindrzyłem – zaśmiał się do lustrzanego odbicia, przy nacieraniu twarzy wodą kolońską. – To idziemy na podryw, co? – aż parsknął śmiechem, zapomniał już bowiem jak klasyczne podrywanie pań wygląda. Kiedyś, to co innego, ale to było dawno. Jak dawno? Po głębszym zastanowieniu stwierdził, że bardzo dawno. Jako rozwodnik z rocznym stażem nie miał się doprawdy czym za bardzo pochwalić. Owszem,  trzymał w portfelu kilka telefonów do kilku starych „kochanek”  na wszelki wypadek. Ale jak kiedyś obiecał sobie, że jeśli uda mu się w końcu doprowadzić do rozwodu, da sobie około roku „karencji”, tak słowa dotrzymał. No więc te stare znajomości powysychały w sposób naturalny, bo panie się poobrażały. A o to mu chodziło przecież.

 

Jedzie do pracy. Obowiązki, to obowiązki. Już trzeci miesiąc na bezrobociu, a żyć trzeba. Nie zabierał dyktafonu, chociaż mógłby, cały mieści się w dłoni. Postanowił, że przy okazji postara się spędzić w sposób przyjemny ten pachnący upałem niedzielny wieczór.

 

Dom pod wskazanym adresem prezentował się całkiem do rzeczy. Za to pani w bieli przechadzająca się nerwowo chodnikiem, nie za bardzo. Z daleka zauważył obcisłe białe dżinsy opinające wydatny zad oraz chude, szeroko porozstawiane krzywawe nogi. Kiedy podjechał bliżej i zobaczył „zjawisko” z bliska, zdjęty niesmakiem przycisnął gaz. Ale i tak zdążył dostrzec na jej twarzy brązowe plamy nie dające się zamaskować wyzywającym makijażem, także gęsto pokrywające obwisłą skórę odsłoniętych ramion.

 

 

 

 

- Co ja robię do cholery, przecież jestem w pracy, nie na randce – skarcił się w duchu, kiedy zawijał U-turn na szerokiej jezdni.

 

- Andrzej jestem – skłamał, bo musiał skłamać.

 

- Ja jestem Jadwiga. No widzi pan, bałam się, że źle siebie opisałam, ale teraz widzę, że wszystko się zgadza, no nie?

 

- Oczywiście, co do joty pani Jadziu.

 

Przeszli szpalerem różanych krzewów, których wywinięte przedwieczorną porą  kwiaty pachniały tak wspaniale, że poczuł werwę i chęć do życia. Nie dbał już wcale o to, że towarzysząca mu osoba nie jest w jego guście, uznając to za nic nie znaczący szczegół. Coś w głębi duszy podpowiadało mu, że mimo wszystko to spotkanie będzie miało jakiś sens, że coś się tutaj wydarzy, coś miłego i nieprzewidzianego.

 

Pani Jadzia wprowadziła go do ganku-altanki, owiniętej pnącymi się różami, posadziła przy stoliczku nakrytym nieskazitelnie białym obrusikiem i zapytała, czego się napije. Usłyszała, że on kawy. – No to ja piwka  - rzuciła znikając w czeluści korytarza.

 

Patrzył zadumany wprost przed siebie i podziwiał soczystą zieleń dobrze pielęgnowanej trawy. Zamyślił się, lecz nie na jakiś konkretny temat. On zamyślił się całkiem bezmyślnie. Tak mocno, że kiedy ujrzał  nachylającą się nad sobą opaloną na złoto śliczną buzię okoloną grzywą jasnoblond włosów, aż podskoczył ze zdumienia, a może nawet ze strachu. Bowiem przez głowę przeleciała mu straszliwie niedorzeczna myśl, że pani Jadzia na skutek jakichś niezwykłych starań, może nawet czarów,  odmłodniała o jakieś dwadzieścia lat i oto z przekornym uśmieszkiem na ślicznie wykrojonych usteczkach obwieszcza mu milcząco tę zaplanowaną zmianę, oczekując pochwały za udanie spłatanego figla.

 

- Dobry wieczór panu. Tutaj jest pańska kawka. Pani Jadzia jest w łazience i robi się na bóstwo. No to ja już pójdę sobie – wyrecytowała młoda kobieta, odwróciła się na pięcie i tak samo jak przedtem panią Jadzię, tak teraz ją pochłonęła ciemna czeluść korytarza.

 

- Zaraz, zaraz, kim pani jest? Jak ma pani na imię? – zawołał, ale nie odpowiedziało mu nawet echo.

 

Zaraz potem ukazała się pani Jadzia z Żywcem w dłoni. To już była jednak inna pani Jadzia. Ciało jej spowijała niebieska mgła sukienki do kolan, której dół podobnie jak śmiało wykrojony dekolt wieńczyła biała koronka. Podejrzanie jeszcze mocniej niż przedtem opalona twarz szczerzyła w zalotnym uśmiechu nieco przyduże, za to równiutkie sztuczne zęby.

 

- No to niech pan coś o sobie opowie, panie Andrzeju – zagaiła rozmowę poklepując poufale po ramieniu.

 

Opowiedział w kilku zdaniach swoją wcale niezmyśloną historię. Jak to kilkanaście lat temu przyleciał z żoną i dziećmi do Kanady. Jak to na skutek zapracowania i w konsekwencji braku czasu oddalili się od siebie, żeby po kilkunastu latach beznadziejnego życia obok siebie podjąć decyzję o rozwodzie. Opowiedział krótko o swojej pracy w fabryce, przemilczał swoje aktualne bezrobocie i fakt, że pracuje dla gazety polonijnej, za to pochwalił się swoim hobby, jakim jest strzelanie sportowe do rzutków.

 

Ona przyznała się, że jest wdową, że „jej” odszedł przed dwoma laty, a ona żyje dostatnio z jego emerytury oraz oszczędności, a dla rozrywki sprząta czasem jakiś domek.  Razem z tą dziewczyną, co to pan ją widział. I niepytana tak się zapędziła, że opowiedziała więcej o tej dziewczynie, niż o sobie.

 

Rafał nadstawił ucha.  Dziewczyna nie była tak młoda, na jaką wyglądała w momencie kiedy podawała kawę. Miała już trzydzieści sześć lat i przed dwoma laty przyleciała do Kanady na łączenie rodzin. Jej mąż, a właściwie prawie były mąż, bo sprawa rozwodowa jest w toku, zwabił ją do Kanady i tutaj rozpoczęła się jej gehenna. Zmuszał do ciężkiej pracy, ograniczał wydatki, nie dawał dobrego słowa, a ostatnio doszło nawet do rękoczynów. No to biedactwo uciekło od niego i wynajęło u niej pokój. Pracuje ciężko przy sprzątaniu domów i chodzi na język angielski. Chce pan, to ją tutaj zaprosimy na piwko. Chciał, więc rzeczywiście po nią poszła.

 

Tymczasem okazało się, że Rafał nie był jedynym samotnym mężczyzną, którego zainteresowało ogłoszenie pani Jadzi zamieszczone w Słowie. W tym samym czasie, kiedy pani Jadwiga poszła po „biedactwo”, na scenie wydarzeń pojawił się pan Józef. Z nieskrywanym wyrazem nieufności na pooranej, steranej życiem twarzy przedstawił się Rafałowi, siadł w fotelu i zamilkł. Za to kiedy panie pojawiły się w altance, zmienił się diametralnie. Całowanie rączek, pytanie o zdrowie, o plany na wieczór, wyrażanie zachwytu  – wszystko to dokonało niemałego zamieszania. Rafał nie za bardzo odczuł nienawiść czy zazdrość z chwilą jego pojawienia się. Pani Jadzia wprawdzie wyglądała na zakłopotaną i nawet przeprosiła go za pojawienie się konkurencji, a Rafał wykazał odpowiednią dozę udawanego oburzenia, lecz w głębi duszy ucieszył się. Bo sytuacja wyglądała teraz bardziej przejrzyście, niż jeszcze przed chwilą. Oto miłym zbiegiem okoliczności przy nakrytym pięknym białym obrusikiem stoliczku zamiast trzech osób, siedziały teraz dwie pary.  A na jego blacie pojawiło się bardzo dużo piwa, przydźwiganego z białego cargo-vana przez domyślnego i zapobiegliwego pana Józefa, kontraktora murarskiego.

 

Jak się rzekło, Rafał nie czuł urazy do pana Józefa. Wręcz przeciwnie, dziękował mu w duchu za pojawienie się, nawet za buraczane wdzięczenie się i nadskakiwanie gospodyni. Tymczasem Beata, bo tak przedstawiła się „biedna” dziewczyna, siedziała jak na szpilkach. Polonijny dziennikarz zabawiał ją wprawdzie rozmową, ale ona co i rusz podnosiła się i deklarowała chęć odejścia, tłumacząc to pilną nauką słówek angielskich na zapowiedzianą jutro klasówkę. Kiedy gorąco, może nawet nazbyt gorąco nalegał, żeby posiedziała z nim, kusił piwem i papierosami, to w końcu odpowiedziała, może nawet zbyt obcesowo, za to całkiem szczerze, że przecież przyszedł na randkę z panią Jadzią, a nie z nią. Co z niego za mężczyzna, że nie konkuruje, ba! – że nie walczy o panią Jadzię z panem Józefem? – droczyła się. Był bystrym obserwatorem więc zauważył, że młoda kobieta wypowiada te słowa z przekąsem i z lekką drwiną.

 

Ciąg dalszy za tydzień.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie

14 marca to 73. dzień roku. Sprawdź najważniejsze wydarzenia historyczne, kalendarium muzyczne oraz aktualne wiadomości z Polski i ze świata.Data dodania artykułu: 14.03.2026 08:17
14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie

Nawet 20 lat więzienia. Sejm chce zaostrzyć kary za seksualne nadużycie zależności

Sejm rozpoczął prace nad projektem zmian w Kodeksie karnym, który zakłada znaczące podniesienie kar za seksualne nadużycie zależności. Nowelizacja przygotowana przez posłów PiS przewiduje nawet do 20 lat więzienia dla sprawców wykorzystujących swoją pozycję wobec podwładnych, uczniów, pacjentów czy osób pozostających w trudnej sytuacji życiowej.Data dodania artykułu: 13.03.2026 17:31
Nawet 20 lat więzienia. Sejm chce zaostrzyć kary za seksualne nadużycie zależności

NFZ ukarał szpital w Łodzi. Ponad 200 tys. zł kary za naruszenie praw pacjentki

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył ponad 200 tys. zł kary na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Kontrola wykazała naruszenie praw pacjentki w ciąży z poważną wadą płodu, m.in. w zakresie dostępu do informacji i sposobu prowadzenia leczenia. Sprawa wywołała szeroką dyskusję o standardach opieki nad pacjentkami w łódzkich szpitalach.Data dodania artykułu: 13.03.2026 16:23
NFZ ukarał szpital w Łodzi. Ponad 200 tys. zł kary za naruszenie praw pacjentki

Czy Kościół będzie bliżej ludzi? Kard. Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim

Decyzja papieża o powołaniu kard. Konrada Krajewskiego na metropolitę łódzkiego może okazać się ważnym momentem dla Kościoła w Polsce, ale także dla wiernych z regionu łódzkiego. Wielu z nich zastanawia się dziś, czy Kościół w Polsce będzie bardziej skupiony na sporach publicznych i polityce, czy raczej na codziennych problemach ludzi.Data dodania artykułu: 13.03.2026 15:15
Czy Kościół będzie bliżej ludzi? Kard. Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim

Sondaż Opinia24: liderem Koalicja Obywatelska, spadek poparcia dla Konfederacji

Gdyby wybory parlamentarne w Polsce odbyły się w najbliższych dniach, wygrałaby je Koalicja Obywatelska z poparciem 34,5 proc. – wynika z najnowszego sondażu Opinia24 dla „Faktów” TVN i TVN24. Oznacza to wzrost poparcia o 0,3 punktu procentowego w porównaniu z badaniem z 5 marca.Data dodania artykułu: 13.03.2026 09:10
Sondaż Opinia24: liderem Koalicja Obywatelska, spadek poparcia dla Konfederacji

13 marca – kalendarium dnia. Polityka w Polsce, wojna Izrael–Iran, wydarzenia na świecie

Najważniejsze wydarzenia dnia w Polsce i na świecie. Dziś nadzwyczajne posiedzenie rządu po decyzji prezydenta w sprawie programu SAFE, Sejm wybierze sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a na świecie trwa konflikt Izrael–Iran. W Paryżu spotkają się Emmanuel Macron i Wołodymyr Zełenski.Data dodania artykułu: 13.03.2026 08:46
13 marca – kalendarium dnia. Polityka w Polsce, wojna Izrael–Iran, wydarzenia na świecie

Sebastian M. przed sądem: „nie przyznaję się”. Proces ws. tragicznego wypadku na A1

Oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 Sebastian M. nie przyznał się przed sądem do zarzucanych mu czynów. Podczas rozprawy podkreślał, że nie czuje się winny śmierci trzech osób, a z kraju wyjechał, ponieważ był przekonany o swojej niewinności.Data dodania artykułu: 12.03.2026 22:48
Sebastian M. przed sądem: „nie przyznaję się”. Proces ws. tragicznego wypadku na A1

Kard. Konrad Krajewski arcybiskupem metropolitą łódzkim. Papież Leon XIV ogłosił nominację

Kard. Konrad Krajewski został mianowany przez papieża Leona XIV arcybiskupem metropolitą łódzkim — nominację ogłosiła w czwartek Nuncjatura Apostolska. Łodzianin i były papieski jałmużnik wraca z Watykanu, by zastąpić kard. Grzegorza Rysia i wnieść doświadczenie dla dobra archidiecezji.Data dodania artykułu: 12.03.2026 22:34
Kard. Konrad Krajewski arcybiskupem metropolitą łódzkim. Papież Leon XIV ogłosił nominację
Reklama
Otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026 w Bogusławicach

Otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026 w Bogusławicach

W dniach 10–12 kwietnia 2026 roku w Stadzie Ogierów w Bogusławicach odbędzie się otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026. Wydarzeniu towarzyszyć będą zawody ogólnopolskie, regionalne oraz towarzyskie w skokach przez przeszkody, które co roku przyciągają do Bogusławic zawodników oraz miłośników jeździectwa z całej Polski.To jedna z pierwszych dużych imprez jeździeckich sezonu w tej części kraju, dlatego na starcie spodziewani są zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i młodzi jeźdźcy rozpoczynający rywalizację w nowym sezonie.Tradycja i sportowa rywalizacjaStado Ogierów w Bogusławicach od lat jest ważnym miejscem na mapie polskiego jeździectwa. Organizowane tu zawody w skokach przez przeszkody cieszą się dużym zainteresowaniem zarówno zawodników, jak i publiczności. Rywalizacja odbywa się na profesjonalnie przygotowanym parkurze, a uczestnicy startują w różnych konkursach – od klas dla początkujących po bardziej wymagające przejazdy dla doświadczonych jeźdźców.Zawody ogólnopolskie pozwalają zdobywać cenne punkty rankingowe, natomiast konkursy regionalne i towarzyskie są okazją do sprawdzenia formy koni i zawodników przed kolejnymi startami w sezonie.Atrakcje dla kibiców i całych rodzinOrganizatorzy zadbali nie tylko o sportowe emocje, ale również o bogatą ofertę dla odwiedzających. Przez cały czas trwania zawodów działać będzie duży bar gastronomiczny, w którym serwowane będą m.in.:domowe posiłkipizza i zapiekankiprzekąski i napojedesery lodoweDodatkowo dostępna będzie strefa Grill Bar z potrawami z grilla oraz Food Truck, w którym będzie można spróbować m.in. lodów świderków, waty cukrowej, popcornu i gofrów.Niedzielna strefa rekreacyjna dla dzieciSzczególnie atrakcyjnie zapowiada się niedziela, kiedy na terenie obiektu powstanie nowa strefa rekreacyjna dla dzieci. Najmłodsi będą mogli skorzystać z wielu atrakcji, w tym:placu zabawdmuchanego zamku i zjeżdżalnidmuchanego toru przeszkódprofesjonalnego pola do minigolfaanimacji i oprowadzania na kucykuZaplanowano także trening hobby horse, przejażdżki bryczką, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem, a także mini zoo z karmieniem kucyków oraz spotkanie z alpakami.Zaproszenie dla zawodników i kibicówOrganizatorzy zapraszają zawodników do zgłaszania udziału w konkursach, a wszystkich miłośników koni i aktywnego wypoczynku – do odwiedzenia Bogusławic. Trzy dni zawodów to nie tylko sportowa rywalizacja na wysokim poziomie, ale także okazja do spędzenia czasu na świeżym powietrzu w rodzinnej atmosferze.Otwarcie sezonu w Bogusławicach tradycyjnie zapowiada początek intensywnego roku dla polskiego jeździectwa i jest świetną okazją, by z bliska zobaczyć emocjonujące skoki przez przeszkody oraz piękno sportowej rywalizacji koni i jeźdźców.Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.04.2026

Polecane

Gala konkursu „Mieczysław Fogg i jego następcy” w Tomaszowie MazowieckimLiga Mistrzów w kinie Helios Tomaszów. Manchester City, Real Madryt i Barcelona na wielkim ekranie14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecieObdarci z faktów30-latek zatrzymany z narkotykami. Policja zabezpieczyła prawie 50 gramów klofedronuGdy budzi się ziemia… budzą się też dawne tradycjeOlimpijczycy z Tomaszowa nagrodzeni przez województwo. Spotkanie z panczenistami na Arenie LodowejSeniorzy z Tomaszowa i Lubochni wśród wybranych gmin w Łódzkiem. Czeka ich bogaty program wydarzeńNagrodzony Złotą Palmą film w Kinie Konesera. Poruszająca historia zemstyTomaszów znów stanie się sceną. Ruszają XIX Tomaszowskie TeatraliaSemirunnij gwiazdą mistrzostw Polski. Wielkie ściganie w Arenie Lodowej w TomaszowieWicelider przyjeżdża do Tomaszowa. Lechia przed trudnym wyzwaniem
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: AnimatorTreść komentarza: Chyba niewiele?Źródło komentarza: Dofinansowanie na wymianę kopciuchówAutor komentarza: mTreść komentarza: Informacje zostały zawarte w książce biograficznej "Żołnierze powstania 1863 - 1864 i legioniści z powiatu tomaszowskiego".Źródło komentarza: Legioniści z Tomaszowa Mazowieckiego.Autor komentarza: KarolTreść komentarza: Trudno zająć w tej sprawie jednoznaczne stanowisko, bo to tak jak w starym porzekadle każdy ma racje tylko, że swoją. I widać to jak na dłoni, że część dysydentów chce tu coś ugrać politycznie kosztem mieszkańców. Są i tacy, którzy się cieszyli zarówno z jednego wariantu jak i z każdego innego. Trudno tu również winić Ministra Klimczka, który musi działać w ramach obowiązujących przepisów (odnośnie do możliwości uzyskania decyzji środowiskowej). Warto sobie jednak czasami zadać ważne pytanie komu i czemu ta droga ma służyć i jakie efekty przynieść. Bo to co jest najtańsze nie zawsze przy tak dużych inwestycjach mających służyć dziesiątki lat jest zawsze najkorzystniejsze! Czy ktoś policzył, jakie korzyści ta droga ma przynieść w perspektywie jej życia terenom i mieszkańcom wokół niej, czy tez może szkody, czy tylko patrzymy tu i teraz, że będzie drożej! A może warto spojrzeć kompleksowo na ten projekt jako pewien bodziec do rozwoju terenów wokół, zarówno pod kątem przebiegu, ilości zjazdów, etc. W innym przypadku może się okazać, że budowa takiej drogi będzie kolejnym bodźcem do omijania Tomaszowa i gmin przyległych, a nie do końca chyba o to chodzi! W mojej ocenie warto to przeanalizować nawet kosztem odciągnięcia budowy o pewien czas. A hasło TKN jest po prostu głupie. Głupie dlatego, że gdyby nie Klimczak wielu inwestycji w Tomaszowie by nie było. Tomaszów jak nigdy ma dwóch posłów w koalicji rządzącej i powinien to wykorzystać do granic możliwości!Źródło komentarza: Plan budowy S12 w Sejmie; nie ma zgody co do obejścia Tomaszowa MazowieckiegoAutor komentarza: pppTreść komentarza: Jak nie mogą się pogodzić, to niech zrobią przez środek miasta, będzie wilk syty i owca cała :PŹródło komentarza: Plan budowy S12 w Sejmie; nie ma zgody co do obejścia Tomaszowa MazowieckiegoAutor komentarza: hejTreść komentarza: Oby szła południowym!Źródło komentarza: Plan budowy S12 w Sejmie; nie ma zgody co do obejścia Tomaszowa MazowieckiegoAutor komentarza: JediTreść komentarza: A TTBS ,to co robi w tej sprawie ?Źródło komentarza: Dofinansowanie na wymianę kopciuchów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama