Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 23 sierpnia 2026 21:53
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Indonezja (Bali) - Złota, polska jesień i staropolska gościnność.

Plan na Bali miałem bardzo ambitny. Najpierw zorganizowanie miejsca z couchsurfingu. Później, przedłużenie wizy i objazd wyspy. Na Bali, chciałem doświadczyć czegoś innego niż rzeczy oklepane. Chciałem ugryźć Bali pod prąd. Chociaż prawie dwa tygodnie spędziłem jeżdżąc na desce po falach, udało mi się również przedłużyć wizę, doświadczyć demonicznej, atmosfery wyspy i uczestniczyć w grupowej ceremonii kremacji. Znalazłem też coś co w obecnych czasach należy do rzadkości. Coś co można uznać za odkrycie. Relikt przeszłości; żywa skamielina. W miejscu gdzie tatuaż ze swastyką jest bardziej powszechny niż asfalt na polskich drogach, udało mi się znaleźć...... legendarną staropolską gościnność.


 

ŻEBY PODRÓŻOWAĆ WYSTARCZY MIEĆ PEŁNY PORTFEL PASZPORT!

 

 

Korzystając z miesięcznej przerwy na uniwersytecie, Sattar wyjechał w podróż po Indonezji w kierunku wschodnim. Na ostatnią noc w Jember, w stanie, w którym podniesienie banana było wyzwaniem równym ze wspinaczką na Mt Everest, przeniosłem się do akademika Abhiego. Dwa paracetamole - prywatny import z Chin - i dwie, podwójne porcje ziołowej mieszanki ant-angin dodatkowo wzbogaconej imbirem. Gdyby nie wizja szybkiego wyzdrowienia, nawet bym tej mikstury nie dotknął. Wymęczenie jednej szklanki zajęło mi prawie godzinę. Pokaż paszport. Czyżby nieufność? Nie - Abhie chciał sobie pooglądać pieczątki. Od wyjazdu z Polski trochę mi się ich nazbierało. Tu masz mój. Co????? I kto tu mówi, że by podróżować trzeba mieć pełny portfel? Wystarczy mieć pełny paszport. Indonezyjczycy do najbogatszych nacji nie należą. Za to ich paszporty liczą sobie 48 stron.
 

 

KOLEJOSTOP PRZEZ JAWĘ: MISSION ACCOMPLISHED!

 

Ręka, noga, mózg - nic na ścianie; wszystko na miejscu. Wszystko ruchome, brak wapna w stawach. To gdzie Cię zawieźć? No na stację - miała być Jawa kolejostopem to będzie kolejostopem. Poszło łatwiej niż mogłem się spodziewać. Znalezienie tylnego wejścia było błachostką. Podobnie, zdobycie miejscówki - i to nie na podłodze. Prosząc maszynistę o podwózkę, bez żadnych ceregieli, zabaw ani specjalnych tłumaczeń dostałem darmowy bilet i przydział do numerowanej, krytej dermą zielonej kanapki. Klasa - oczywiście economy więc o zabieranie na zapas wałówki nie musiałem się martwić. I dobrze bo wszystkie objawy grypy wróciły jeszcze zanim zdążyłem wsiąść do pociągu. Z książką się rozstałem. Ale w Indonezji to nie problem. Przerywając sen, oglądałem sobie żywe przedstawienie w wykonaniu przekrzykujących się nawzajem sprzedawców przekąsek i kiczowatych breloczków. Widok za oknem - nieciekawy. Gęsto zasiane, zasłaniające horyzont plantacje kawowców i kakao.

 

Banyuwangi. Kawa. Gdzie jest nabrzeże? Tutaj. Brapa jam? 10 minut. Zaraz za rogiem. Terima kasih, pak! Stacja kolejowa okazała się być obok samego terminalu promowego.  Grypa. Na dobrą sprawę rozbiłbym namiot gdzieś w okolicach terminalu i poczekał na słońce. Niechętnie wystawiony kciuk przed bramkami. Jest! Ciężarówka. Wjechaliśmy na prom. Z naczepy nie wychodziliśmy. Prom pomiędzy Jawą a Bali nie wyglądał już jak pływające wesołe miasteczko. Ot, taki sobie, dolny pokład dla pojazdów, schody i tylko częściowo kryty górny pokład dla pasażerów. Wszystko wykonane z cienkiej blachy. Podobno w jakiejś dobrej japońskiej stoczni. Chyba produkt masowy z promocji - promy z Jawy na Bali kursują 10 minut.

 

WYJĄTKOWA KULTURA I TURYSTYCZNY RAJ INSPIROWANY..... CYCKAMI.

 

 

To to jest to całe Bali? Po 40 minutach okazało się, że tak. Nie mogłem uwierzyć. Spodziewałem się esencji tropików. Zastałem demonicznie wyglądające posągi hinduistycznych bóstw z ciemnego kamienia, kiepską drogę i..... jesień. Pomarańczowe drzewa, ponury, ciemny kamień, czerwona cegła, kolorowe, bogato zdobione stroje, czarne dachy świątyń i rogate dachy domów - Bali ma dziwnie wibrującą aurę. Tak na prawdę nie wiadomo czy mieszkańcy próbują się jej pozbyć czy podtrzymać.

 

Hinduistyczna architektura sakralna Bali przypomina nieco tunel strachow.

 

Każdy rodowity balijczyk, minimum raz dziennie wyplata i składa kwiecistą ofiarę by złożyć ją przodkom, bóstwom czy duchom w różnych miejscach. Co chwila odbywa się jakaś ceremonia. Tu kremacja, tam pochód, w innym miejscu grupowe modlitwy a w jeszcze innym dyskoteka. Nudny, czarny asfalt i chodniki zdobią spłaszczone przez koła pojazdów, kwieciste koszyczki z kwiatkami i małymi porcjami jedzenia, czoła balijczyków - ziarenka ryżu a powietrze - zapach kadzidełek.

 

Bali ma jakas dziwnie wibrujaca aure. Nie wiadomo czy balijczycy skladajac codzienne ofiary w kazdym z mozliwych miejsc, probuja sie jej pozbyc czy podtrzymac.

 

 

 

 

Przecież Bali nie jest w Indonezji - słyszałem od jednego Amerykanina kiedy w Tajlandii rozmawiałem z nim na temat moich dalszych planów. To powszechne przekonanie jest, jak najbardziej prawidłowe.

 

Bali jest częścią Indonezji w sensie jedynie politycznym. Rozwój w odosobnieniu zaskutkował specyficzną odmianą Hinduizmu połączonego z lokalnymi, animistycznymi wierzeniami - Balinizmem.

 

Wyspa była azylem dla hinduistycznej szlachty uciekającej z Jawy przed Islamem. Rajem turystycznym, Bali stało się już w latach 20-tych XX wieku dzięki Holendrom i..... cyckom. Balijskie kobiety nosiły dawniej strój topless. Magia ulotek z czarnymi sutkami na okrągławym tle w kilkunastu odcieniach szarości zaczęła przyciągać "badaczy kultury" którzy chcięli te biusty pooglądać sobie z bliska.

 

Popularność była taka, że czujące się molestowane panie, w końcu się wkurzyły i cycki schowały pod bardzo wymyślnymi i kolorowymi strojami. Miały rację - cycki jak słońce - można łypnąć okiem, ale nie żeby się od razu gapić.

 

 

I pomyslec, ze dawniej te panie chodzily topless. Zli Holendrzy musieli sie gapic.

 

HOMOATRAKCYJNE POŚLADKI?

 

Kierunek - Denpasar, stolica wyspy. Zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji. Posiłek i drzemka. Sms od Eddiego. Gdzie jesteś? Miałeś tu być o 16. Wiem - zapomniałem o przesunięciu czasu o godzinę do przodu i nieprzewidywalności indonezyjskich kierowców w kwestii robienia sobie nagłych przerw na drzemkę. Czyli masz transport czy nie masz? Mam ale.... ale śpi. Jak to śpi? Później Ci wytłumaczę. Daj mi czas tak do 20. Po 20 byliśmy 15 kilometrów od Denpasar. Korek. Normalka w tej okolicy. Później kolejny. Wiesz co? Daj mi znać jak dojedziesz. Dojechaliśmy. Jalan Marlboro, czyli.... ulica Marlboro.

 

15 minut później przyjechał wywodzący się z wyspy Lombok Eddy. Dlaczego mieszkasz na Bali? Wiesz - wszystko rozbija się o wolnośc. Nie wiedziałem o co chodzi. Może o to, że Lombok to Islam a Bali to Hinduizm zmieszany z animizmem i rozwolniony przez zachodnie wpływy? Może o to, że Bali to jedyne miejsce w Indonezji, w którym dozwolona jest jazda na motorach o pojemności powyżej 250 cc?  

 

Przeciez Bali nie jest w Indonezji! Po czesci racja. Bali do Indonezji nalezy tylko w sensie politycznym.


Suda makan? Tida. Mau makan? Jaaaaa. Posiłek. Miało być drogo - tylko w luksusowych i turystycznych wyspy. W pozostałych miejscach obowiązują ceny indonezyjskie. Za mój talerz nasi z kurczakiem i warzywami zapłaciłem mniej niż dolara. Jedzenie w Indonezji jest tanie, ogólnodostępne i smaczne. Dzięki temu, odkąd tu przyjechałem, urosły mi nieco "mięśnie" brzucha a moje pośladki nabrały trochę pełniejszych niż wcześniej kształtów.

 

Podobało mi się to bo siedzenie w miejscu na długich dystansach nie bolało. Eddiemu najwyraźniej też się podobało. Nie mam pojęcia czemu, w środku nocy przyszedł do mojego pokoju i, bredząc pod nosem jakieś głupoty o salonch masażu z happy endem, zaczął macać mnie po tyłku. Nie mam też pojęcia, dlaczego nie zrobił tego od razu tylko zwlekał z tym do czasu kiedy już na dobre zabrałem się za przedłużanie wizy. Moje pośladki są chyba jakieś homoatrakcyjne. 

 

Dzieki taniemu i ogolnodostepnemu jedzeniu, urosly mi nieco posladki. Mnie sie podobalo bo siedzenie na tluszczu jest wygodniejsze niz siedzenie na kotkach. Szkoda, ze podobalo sie tez innym i to nie tej plci, ktorej bym chcial.

 

TRANSPORT PUBLICZNY? ZAPOMNIJ!

 

Kiedy urząd imigracyjny, wykazując gest łaski, przyjął ogromną tekę z moim paszportem, wynająłem motor. Kuta - backpackerska enklawa i, zarazem, najbardziej kiczowata część wyspy, której epicentrum stanowi Jalan Poppies II - "rozrywkowa inaczej" uliczka, na której grzybki halucynogenne sprzedaje się jak miętusy. Policyjne naloty zdarzają się niezwykle rzadko i aresztowani amatorzy neuroeksperymentów zazwyczaj, po egzekucji, uwalniani są spowrotem do swoich krajów.

 

Moze bilet na ksiezyc? W Indonezji, narkotyki sa surowo karane. Na pocieszenie - naloty policji zdarzaja sie sporadycznie a aresztowani amatorzy neuroeksperymentow, zaraz po egzekucji, uwalniani sa spowrotem do swoich krajow.

 

Gd daj majt! Rent motobajk? Dzięki dużej ilości turystów traktujących Bali jak Australię za jedną setną ceny, właśnie tam udało mi się znaleźć wypożyczalnię w której motorek bez specjalnego targowania dostałem za 30.000 rupii (3 dolary) dziennie a deskę surfingową za 25.000 rupii (2.5 dolara). Woskowanie gratis. Pomiędzy najbardziej zatłoczonymi miastami Bali, kursują bemo i klimatyzowane autobusy Transsarbagita. Niestety, Bemo jeżdżą jak chcą i kiedy chcą. Drugi środek transportu, choć bardziej czytelny, spotykany jest rzadziej niż orangutany na Antarktydzie. Chcąc jedynie przeciąć wyspę - można zawsze korzystać z autostopu.

 

Wiele osob traktuje Bali jak Australie za jedna setna ceny. Kangurow tutaj, jednak, nie widzialem.

 

 

 

 

LEGENDARNA POLSKA GOŚCINNOŚĆ

 

Własne kółka miałem. Sprawy paszportowe wyprostowałem. Nie miałem tylko dachu nad głową. Zostawiając na boku jakiekolwiek poprawności polityczne, można powiedzieć, że przez dupę znalazłem się w dupie.

 

Polski chleb. Jak ja bym sobie zjadł polskiego chleba. Suchego, bez niczego. Ale nie takiego jaki jest teraz w polskich piekarniach - produktu masowego przypominającego smakiem kalosza i wyciągającego wszystkie plomby tylko takiego legendarnego jak to dziadek robił ze smalcem i pomidorkami 20 lat temu (jak jeszcze plomb nie miałem bo mi się pierwsze mleczaki wyżynały).

 

Smalcu ani pomidorków na Bali nie znalazłem. Polskiego chleba również. Ale za to, doznałem czegoś innego co jest na wymarciu. Nie masz gdzie spać? Nie ma żadnego problemu. Ja mam duży dom, w którym mieszkam sam. Dzięki Mariuszowi - właścicielowi jedynego w tej części świata polskiego centrum nurkowego Diving Indo i Adamowi, właścicielowi firmy turystycznej Far Horizon, miałem nie tylko gdzie spać, co jeść, ale nawet - po krótkim odcinku jazdy motorem w pozycji równoległej z asfaltem - w co się ubrać.

 

Oprócz tego, udało mi się zobaczyć Bali nie tylko nad, ale i pod wodą, wygrać trochę pieniędzy podczas mojej pierwszej gry w pokera i dowiedzieć się bardzo istotnych rzeczy na temat kultury całej Indonezji. Adam, autor książki Świty o Zmierzchu, z wykształcenia jest kulturoznawcą. Razem z Mariuszem ma na koncie organizację nie tylko naszpikowanych różnego rodzaju atrakcjami krótkich pobytów i wycieczek objazdowych, ale i wyciskających siódme poty powietrznych, lądowych, morskich, nawodnych i podwodnych wypraw po całym archipelagu.

 

Dzieki polskiej goscinnosci Adama i Mariusza, mialem mozliwosc obejrzenia wyspy nad i pod woda. (zrodlo: kanal youtube Pana Sieniawy z Diving Indo)

 

BALI TO PRZEDE WSZYSTKIM...... ATMOSFERA, KULTURA I SURFING!
 

Plany na zwiedzanie powierzchni wyspy, z początku miałem bardzo ambitne. Zakładałem ograniczenie do minimum kiczowatej Kuty i skupienie się na bardziej odległych, nieuczęszczanych na codzień przez turystów miejscach. Tarasy ryżowe? Są, ale Indonezja nasi stoi więc tarasowe uprawy są wszędzie gdzie są jakieś góry. Wulkany? W Pacyficznym Pierścieniu Ognia, co rusz jakiś wulkan. To co? Skoro nie natura, zostaje specyficzna kultura, atmosfera i użyteczność wyspy, czyli świetne warunki do surfingu.

 

Ilekroc gdzies jechalem, kola mojego skuterka w dziwny sposob skrecaly w strone plazy.

 

Droga do wioski Trunyan zamieszkałej przez plemie Bali Aga okazała się ciekawsza niż sam cel. Cmentarz, na którym ciała zasłużonych chowane są w otwartych klatkach nieco mnie rozczarował. Za to jadąc na miejsce, miałem okazję być zaproszony na ceremonię kremacji. Zostałem też zatrzymany. Nie do kontroli, jednak. Tylko do błogosławieństwa. Namastująca co chwilę pani skropiła wodą przód mojego motoru, wetknęła mi za rejestrację ofiarę z oplecionych suszonym liściem palmy kokosowej kwiatów i za pomocą kciuka i śliny, przykleiła mi do czoła kilka ziarenek ryżu. Co łaska, ale nie mniej niż 10.000!

 

To była jedyna wycieczka do konkretnego miejsca. Pozostałe, próbowałem uskuteczniać sobie po drodzę. Ilekroć chciałem dojechać do jakiejś odległej wioski, koła mojego skuterka magicznie przekręcały się w stronę plaży w Kucie. High tide, high tide, surf's up mate. Przejazd przez beznadziejne rondo, na którym cały czas się gubiłem, kilkadziesiąt minut przepychania się pomiędzy lawiną skuterków, samochodów i ciężarówek, wypożyczenie deski i już pedałowałem w oczekiwaniu na fale. Plaża jak plaża - nic specjalnego. Są ładniejsze. Ba - jako nastolatek, pracowałem na ładniejszej.

 

Bali, jak na wyspę przystało, dookoła otoczone jest oceanem. Miejsc do surfowania jest pod dostatkiem. Tak samo jak miejsc do nurkowania i snorkellingu. Tu 5-metrowe fale, tam zatoczka z płaską jak stół wodą. Sezon trwa przez okrągły rok. Ochotę na bardziej kameralny "spot", niestety, przypłaciłem bliskim i nieprzyjemnym spotkaniem z rafą koralową. Dlatego, przy takich falach, wolałem miękkie, piaszczyste, podłoże Kuty.

 

Surfing, dzięki swojej prostocie i minimalizmowi, potrafi naprawdę wciągnąć i uzależnić. Ani razu, jednak, nie udało mi się wytrzymać w wodzie więcej niż dwie godziny. Po pierwsze, prąd jest tak silny, że za każdym razem kiedy uda się złapać falę, przebicie się spowrotem bywa nieco wyczerpujące. Podczas szczytu przypływu, niewiele osób wchodzi do wody ot tak - by sobie popływać. Stojąc w wodzie po kostki, nadchodząca fala potrafi zalać, przekoziołkować i wypluć parę metrów dalej; cofająca się - wciąga jak odkurzacz i zwala z nóg. Głupio zabrzmi, ale z początku, o ile łapanie fali wychodziło mi całkiem przyzwoicie, nie potrafiłem ani wejść ani wyjść z wody a wiosłując albo stałem w miejscu, albo się cofałem. Po drugie - temperatura. Woda sama w sobie jest dość ciepła. W warunkach domowych, możnaby w niej siedzieć cały dzień. Ale różnica temperatur pomiędzy rzeźkim morzem a palącym słońcem, na dłuższą metę robi się nieco uciążliwa, co szczególnie odczuwane jest jak zawieje wiaterek.  Brrrrrrrrrrrr...... zzzzzzziiiiiimmmmmmnnnnnooo. Co ty wygadujesz? Przecież u Was zima jest. I ten, no, jak go Wy tam nazywacie.... śnieg. Tak, ale w zimie nie chodzę w krótkich spodenkach i bez koszulki. A Ty co tą klatę tak zasłaniasz? Przecież podobno rodowitą balijką jesteś.....

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

W niedzielę wchodzi w życie zakaz patostreamingu. Przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających m.in. przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Jeżeli treści te będą przedstawiały dziecko, kara może wynieść do pięciu lat. Data dodania artykułu: 23.08.2026 14:35
W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze

Są takie daty, w których historia układa się jak niezwykła playlista. Najpierw ciężkie, niemal złowrogie akordy wielkiej polityki, później walka o wolność, a na końcu Bowie, Johnny Cash, The Rolling Stones, Joy Division i Madonna. 23 sierpnia jest właśnie takim dniem. To także data szczególna dla europejskiej pamięci – rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Data dodania artykułu: 23.08.2026 09:48
Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze

Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

Dziś jest piątek, 233. dzień roku. Wschód słońca o godz. 5.26, zachód o godz. 19.51. Imieniny obchodzą: Paulina, Wiktoria, Anastazy, Bernard, Franciszek i Maksymilian. Data dodania artykułu: 21.08.2026 06:42
Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, prowadzi nas przez niemal tysiąc lat historii. Od narodzin Bolesława Krzywoustego, przez Bolesława Prusa i Brata Alberta, dramat Zagłady, powstańczą Warszawę i czołgi tłumiące Praską Wiosnę, aż po współczesną debatę o bezpieczeństwie Polski. Wieczorem historia ustąpi miejsca futbolowi – aż cztery polskie drużyny będą walczyły o europejskie puchary. Data dodania artykułu: 20.08.2026 06:49
20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

Podatkowa zapowiedź, która może zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach części pracujących Polaków. Kolejna podwyżka maksymalnych cen paliw. Więcej samolotów NATO nad Polską. Nowy zwrot w śledztwie dotyczącym wysadzenia Nord Stream, tragedia polskich pielgrzymów na Węgrzech i zwycięstwo Igi Świątek. Środa, 19 sierpnia, przyniosła wiadomości z gatunku tych, które jednego dnia prowadzą od domowego portfela aż po wielką geopolitykę. Data dodania artykułu: 19.08.2026 23:33
Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

19 sierpnia w historii Polski zadziwiająco często pojawia się w chwilach przełomu. Tego dnia wybierano króla, rozpoczynało się powstanie, rodził się legendarny prezydent Warszawy, a Tadeusz Mazowiecki otrzymywał misję stworzenia rządu, który stał się symbolem końca pewnej epoki. Ale 19 sierpnia ma też swoją muzykę: od Ginger Bakera i Iana Gillana, przez Queen i Deep Purple, po Pet Shop Boys i Björk. Data dodania artykułu: 19.08.2026 07:07
19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

19 sierpnia nie jest świętem łatwego optymizmu. Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej przypomina o ludziach, którzy jadą tam, skąd inni uciekają. Z wodą, lekarstwami i żywnością. Czasem tylko z apteczką i telefonem satelitarnym. Coraz częściej płacą za to życiem. Data dodania artykułu: 18.08.2026 07:37
Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

Wtorek, 18 sierpnia, jest 230. dniem 2026 roku. Słońce wschodzi o godz. 5.38, a zachodzi o 19.55. Imieniny obchodzą dziś Bogusław, Bronisław, Helena i Ilona. Data dodania artykułu: 18.08.2026 06:55
18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki
Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera w sierpniu 2026Zapraszamy na pokaz filmu „Gorzkie święta” w ramach cyklu Kino Konesera. To propozycja dla miłośników ambitnego kina i twórczości Pedro Almodóvara.Na plakacie zapowiedziano seans na 24 sierpnia 2026. Wydarzenie organizowane jest pod marką Helios, a film prezentowany jest jako tytuł wyróżniony obecnością w konkursie głównym festiwalu w Cannes 2026. Pedro Almodóvar w szczytowej formie w jednym ze swoich najbardziej osobistych filmów. „Gorzkie święta”, jego pierwsza od 5 lat hiszpańskojęzyczna produkcja, ma wszystko, za co widzowie kochają jego kino: namiętność, intensywne kolory, przewrotny humor i pełnokrwiste postaci, które wymykają się prostym schematom. Czterdziestoletnia Elza (Bárbara Lennie) po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na żałobę. Dopiero atak paniki zmusza ją do zatrzymania się i wyruszenia w podróż, która stanie się konfrontacją z przeszłością, utraconymi relacjami i niespełnionymi pragnieniami. Opowieść o tym, jak pamięć, fikcja i pragnienia nieustannie przepisują nasze życie. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 24.08.2026

Polecane

Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter

Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter

Są piosenki, których nie da się już później słuchać obojętnie. Pierwszy wspólny koncert. Utwór puszczony w samochodzie podczas nocnego powrotu. Płyta słuchana w mieszkaniu, które dopiero zaczynało być „nasze”. Refren, przy którym wystarczy jedno spojrzenie i oboje wiedzą, o co chodzi. Okazuje się, że owo banalne pytanie: „Czego słuchasz?” może być w miłości znacznie poważniejsze, niż się wydaje. Austriaccy naukowcy zbadali pary i odkryli, że partnerów zdecydowanie częściej łączy podobny gust muzyczny niż podobna osobowość. Czy zatem zamiast znaków zodiaku na pierwszej randce powinniśmy porównywać playlisty? Nie tak szybko. Ale coś wyraźnie jest na rzeczy. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:30
Chłodny oddech końcówki lata. Poniedziałek z chmurami, we wtorek więcej słońca L4 może przerwać urlop. Ale wakacje za granicą nie chronią przed kontrolą ZUS W niedzielę wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu Ekstraklasa piłkarska – trener Widzewa: należał nam się rzut karny MARATON NIE PATRZ W DÓŁ 23 sierpnia. Dwa totalitaryzmy, miliony ofiar. Tomaszów też ma swoją pamięć Widzew prowadził 3:1, choć od 7. minuty grał w dziesiątkę. Śląsk wyrwał remis w końcówce Dziś w kraju i na świecie. 23 sierpnia – pakt, który podzielił Europę, Bałtycki Łańcuch i muzyka, która została na zawsze Powiedz mi, czego słuchasz, a powiem ci, czy do siebie pasujemy. Muzyka może zdradzać więcej niż charakter FolkArt 2026 w Spale. Organizatorzy dziękują sponsorom, partnerom i mediom Fakty nie wystarczą. Algorytmy karmią nas tym, w co już wierzymy KAZZU rozkołysał Przystań nad Pilicą. Tomaszowski rock wybrzmiał w sercu wakacyjnego miasta
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: aaaaa Treść komentarza: Pranie pieniędzy ? Nie widzę innego wytłumaczenia na tę niepotrzebną inwestycję. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Zapewne nie sam. To tylko źle świadczy o miłościwie panującym i jego kadrach. Wydaje się, że obowiązuje tam zasada im mniej umie tym bardziej się nadaje. Źródło komentarza: Kolejna porażka radnego donosiciela? Leszek Ogórek utrzyma mandat Autor komentarza: Asd Treść komentarza: a móże po żarciu w MD warto się przejść??? Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Czekacie (redakcja) na jakieś sensacje ze strony internautów? Tu nie ma żadnych sensacji. Pijany debil ma być odpowiednio ukarany i to powinien być koniec tej internetowej sensacji. Jednak, dobrze byłoby dowiedzieć się w przyszłości, jak ten polski sąd ukarze tego debila. Źródło komentarza: Zabarykadował się i groził eksplozją gazu. Prokuratura ujawnia szczegóły dramatycznej akcji w Tomaszowie Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo! Bardzo dobry material powyżej. Zawiera podstawowe założenia w Kościele Katolickim, a jednocześnie zawiera informacje o tym, jak zachowanie tej gnidy dworskiej odbiega od katolickich założeń i równocześnie stawia zarzuty pod adresem funkcjonariuszy Archidiecezji, którzy zapominają, w czyim imieniu działają. Materiał bardzo dobry, ale będzie mało skuteczny, bo z każdą, dobrze zorganizowaną sitwą jeszcze nikt nie wygrał. Amen. Źródło komentarza: Milczenie też jest decyzją. Ile trzeba screenów, żeby Kościół i szkoła zaczęły reagować? Autor komentarza: Cieblowiczanka Treść komentarza: Niech lepiej dwupasmówkę puszczą od centrum. Okolica Tomaszowa też chce tam wygodnie dojechać. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8. W Tomaszowie planują blisko 37 tys. m² sklepów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama