Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 01:20
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Indonezja (Bali) - Złota, polska jesień i staropolska gościnność.

Plan na Bali miałem bardzo ambitny. Najpierw zorganizowanie miejsca z couchsurfingu. Później, przedłużenie wizy i objazd wyspy. Na Bali, chciałem doświadczyć czegoś innego niż rzeczy oklepane. Chciałem ugryźć Bali pod prąd. Chociaż prawie dwa tygodnie spędziłem jeżdżąc na desce po falach, udało mi się również przedłużyć wizę, doświadczyć demonicznej, atmosfery wyspy i uczestniczyć w grupowej ceremonii kremacji. Znalazłem też coś co w obecnych czasach należy do rzadkości. Coś co można uznać za odkrycie. Relikt przeszłości; żywa skamielina. W miejscu gdzie tatuaż ze swastyką jest bardziej powszechny niż asfalt na polskich drogach, udało mi się znaleźć...... legendarną staropolską gościnność.


 

ŻEBY PODRÓŻOWAĆ WYSTARCZY MIEĆ PEŁNY PORTFEL PASZPORT!

 

 

Korzystając z miesięcznej przerwy na uniwersytecie, Sattar wyjechał w podróż po Indonezji w kierunku wschodnim. Na ostatnią noc w Jember, w stanie, w którym podniesienie banana było wyzwaniem równym ze wspinaczką na Mt Everest, przeniosłem się do akademika Abhiego. Dwa paracetamole - prywatny import z Chin - i dwie, podwójne porcje ziołowej mieszanki ant-angin dodatkowo wzbogaconej imbirem. Gdyby nie wizja szybkiego wyzdrowienia, nawet bym tej mikstury nie dotknął. Wymęczenie jednej szklanki zajęło mi prawie godzinę. Pokaż paszport. Czyżby nieufność? Nie - Abhie chciał sobie pooglądać pieczątki. Od wyjazdu z Polski trochę mi się ich nazbierało. Tu masz mój. Co????? I kto tu mówi, że by podróżować trzeba mieć pełny portfel? Wystarczy mieć pełny paszport. Indonezyjczycy do najbogatszych nacji nie należą. Za to ich paszporty liczą sobie 48 stron.
 

 

KOLEJOSTOP PRZEZ JAWĘ: MISSION ACCOMPLISHED!

 

Ręka, noga, mózg - nic na ścianie; wszystko na miejscu. Wszystko ruchome, brak wapna w stawach. To gdzie Cię zawieźć? No na stację - miała być Jawa kolejostopem to będzie kolejostopem. Poszło łatwiej niż mogłem się spodziewać. Znalezienie tylnego wejścia było błachostką. Podobnie, zdobycie miejscówki - i to nie na podłodze. Prosząc maszynistę o podwózkę, bez żadnych ceregieli, zabaw ani specjalnych tłumaczeń dostałem darmowy bilet i przydział do numerowanej, krytej dermą zielonej kanapki. Klasa - oczywiście economy więc o zabieranie na zapas wałówki nie musiałem się martwić. I dobrze bo wszystkie objawy grypy wróciły jeszcze zanim zdążyłem wsiąść do pociągu. Z książką się rozstałem. Ale w Indonezji to nie problem. Przerywając sen, oglądałem sobie żywe przedstawienie w wykonaniu przekrzykujących się nawzajem sprzedawców przekąsek i kiczowatych breloczków. Widok za oknem - nieciekawy. Gęsto zasiane, zasłaniające horyzont plantacje kawowców i kakao.

 

Banyuwangi. Kawa. Gdzie jest nabrzeże? Tutaj. Brapa jam? 10 minut. Zaraz za rogiem. Terima kasih, pak! Stacja kolejowa okazała się być obok samego terminalu promowego.  Grypa. Na dobrą sprawę rozbiłbym namiot gdzieś w okolicach terminalu i poczekał na słońce. Niechętnie wystawiony kciuk przed bramkami. Jest! Ciężarówka. Wjechaliśmy na prom. Z naczepy nie wychodziliśmy. Prom pomiędzy Jawą a Bali nie wyglądał już jak pływające wesołe miasteczko. Ot, taki sobie, dolny pokład dla pojazdów, schody i tylko częściowo kryty górny pokład dla pasażerów. Wszystko wykonane z cienkiej blachy. Podobno w jakiejś dobrej japońskiej stoczni. Chyba produkt masowy z promocji - promy z Jawy na Bali kursują 10 minut.

 

WYJĄTKOWA KULTURA I TURYSTYCZNY RAJ INSPIROWANY..... CYCKAMI.

 

 

To to jest to całe Bali? Po 40 minutach okazało się, że tak. Nie mogłem uwierzyć. Spodziewałem się esencji tropików. Zastałem demonicznie wyglądające posągi hinduistycznych bóstw z ciemnego kamienia, kiepską drogę i..... jesień. Pomarańczowe drzewa, ponury, ciemny kamień, czerwona cegła, kolorowe, bogato zdobione stroje, czarne dachy świątyń i rogate dachy domów - Bali ma dziwnie wibrującą aurę. Tak na prawdę nie wiadomo czy mieszkańcy próbują się jej pozbyć czy podtrzymać.

 

Hinduistyczna architektura sakralna Bali przypomina nieco tunel strachow.

 

Każdy rodowity balijczyk, minimum raz dziennie wyplata i składa kwiecistą ofiarę by złożyć ją przodkom, bóstwom czy duchom w różnych miejscach. Co chwila odbywa się jakaś ceremonia. Tu kremacja, tam pochód, w innym miejscu grupowe modlitwy a w jeszcze innym dyskoteka. Nudny, czarny asfalt i chodniki zdobią spłaszczone przez koła pojazdów, kwieciste koszyczki z kwiatkami i małymi porcjami jedzenia, czoła balijczyków - ziarenka ryżu a powietrze - zapach kadzidełek.

 

Bali ma jakas dziwnie wibrujaca aure. Nie wiadomo czy balijczycy skladajac codzienne ofiary w kazdym z mozliwych miejsc, probuja sie jej pozbyc czy podtrzymac.

 

 

 

 

Przecież Bali nie jest w Indonezji - słyszałem od jednego Amerykanina kiedy w Tajlandii rozmawiałem z nim na temat moich dalszych planów. To powszechne przekonanie jest, jak najbardziej prawidłowe.

 

Bali jest częścią Indonezji w sensie jedynie politycznym. Rozwój w odosobnieniu zaskutkował specyficzną odmianą Hinduizmu połączonego z lokalnymi, animistycznymi wierzeniami - Balinizmem.

 

Wyspa była azylem dla hinduistycznej szlachty uciekającej z Jawy przed Islamem. Rajem turystycznym, Bali stało się już w latach 20-tych XX wieku dzięki Holendrom i..... cyckom. Balijskie kobiety nosiły dawniej strój topless. Magia ulotek z czarnymi sutkami na okrągławym tle w kilkunastu odcieniach szarości zaczęła przyciągać "badaczy kultury" którzy chcięli te biusty pooglądać sobie z bliska.

 

Popularność była taka, że czujące się molestowane panie, w końcu się wkurzyły i cycki schowały pod bardzo wymyślnymi i kolorowymi strojami. Miały rację - cycki jak słońce - można łypnąć okiem, ale nie żeby się od razu gapić.

 

 

I pomyslec, ze dawniej te panie chodzily topless. Zli Holendrzy musieli sie gapic.

 

HOMOATRAKCYJNE POŚLADKI?

 

Kierunek - Denpasar, stolica wyspy. Zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji. Posiłek i drzemka. Sms od Eddiego. Gdzie jesteś? Miałeś tu być o 16. Wiem - zapomniałem o przesunięciu czasu o godzinę do przodu i nieprzewidywalności indonezyjskich kierowców w kwestii robienia sobie nagłych przerw na drzemkę. Czyli masz transport czy nie masz? Mam ale.... ale śpi. Jak to śpi? Później Ci wytłumaczę. Daj mi czas tak do 20. Po 20 byliśmy 15 kilometrów od Denpasar. Korek. Normalka w tej okolicy. Później kolejny. Wiesz co? Daj mi znać jak dojedziesz. Dojechaliśmy. Jalan Marlboro, czyli.... ulica Marlboro.

 

15 minut później przyjechał wywodzący się z wyspy Lombok Eddy. Dlaczego mieszkasz na Bali? Wiesz - wszystko rozbija się o wolnośc. Nie wiedziałem o co chodzi. Może o to, że Lombok to Islam a Bali to Hinduizm zmieszany z animizmem i rozwolniony przez zachodnie wpływy? Może o to, że Bali to jedyne miejsce w Indonezji, w którym dozwolona jest jazda na motorach o pojemności powyżej 250 cc?  

 

Przeciez Bali nie jest w Indonezji! Po czesci racja. Bali do Indonezji nalezy tylko w sensie politycznym.


Suda makan? Tida. Mau makan? Jaaaaa. Posiłek. Miało być drogo - tylko w luksusowych i turystycznych wyspy. W pozostałych miejscach obowiązują ceny indonezyjskie. Za mój talerz nasi z kurczakiem i warzywami zapłaciłem mniej niż dolara. Jedzenie w Indonezji jest tanie, ogólnodostępne i smaczne. Dzięki temu, odkąd tu przyjechałem, urosły mi nieco "mięśnie" brzucha a moje pośladki nabrały trochę pełniejszych niż wcześniej kształtów.

 

Podobało mi się to bo siedzenie w miejscu na długich dystansach nie bolało. Eddiemu najwyraźniej też się podobało. Nie mam pojęcia czemu, w środku nocy przyszedł do mojego pokoju i, bredząc pod nosem jakieś głupoty o salonch masażu z happy endem, zaczął macać mnie po tyłku. Nie mam też pojęcia, dlaczego nie zrobił tego od razu tylko zwlekał z tym do czasu kiedy już na dobre zabrałem się za przedłużanie wizy. Moje pośladki są chyba jakieś homoatrakcyjne. 

 

Dzieki taniemu i ogolnodostepnemu jedzeniu, urosly mi nieco posladki. Mnie sie podobalo bo siedzenie na tluszczu jest wygodniejsze niz siedzenie na kotkach. Szkoda, ze podobalo sie tez innym i to nie tej plci, ktorej bym chcial.

 

TRANSPORT PUBLICZNY? ZAPOMNIJ!

 

Kiedy urząd imigracyjny, wykazując gest łaski, przyjął ogromną tekę z moim paszportem, wynająłem motor. Kuta - backpackerska enklawa i, zarazem, najbardziej kiczowata część wyspy, której epicentrum stanowi Jalan Poppies II - "rozrywkowa inaczej" uliczka, na której grzybki halucynogenne sprzedaje się jak miętusy. Policyjne naloty zdarzają się niezwykle rzadko i aresztowani amatorzy neuroeksperymentów zazwyczaj, po egzekucji, uwalniani są spowrotem do swoich krajów.

 

Moze bilet na ksiezyc? W Indonezji, narkotyki sa surowo karane. Na pocieszenie - naloty policji zdarzaja sie sporadycznie a aresztowani amatorzy neuroeksperymentow, zaraz po egzekucji, uwalniani sa spowrotem do swoich krajow.

 

Gd daj majt! Rent motobajk? Dzięki dużej ilości turystów traktujących Bali jak Australię za jedną setną ceny, właśnie tam udało mi się znaleźć wypożyczalnię w której motorek bez specjalnego targowania dostałem za 30.000 rupii (3 dolary) dziennie a deskę surfingową za 25.000 rupii (2.5 dolara). Woskowanie gratis. Pomiędzy najbardziej zatłoczonymi miastami Bali, kursują bemo i klimatyzowane autobusy Transsarbagita. Niestety, Bemo jeżdżą jak chcą i kiedy chcą. Drugi środek transportu, choć bardziej czytelny, spotykany jest rzadziej niż orangutany na Antarktydzie. Chcąc jedynie przeciąć wyspę - można zawsze korzystać z autostopu.

 

Wiele osob traktuje Bali jak Australie za jedna setna ceny. Kangurow tutaj, jednak, nie widzialem.

 

 

 

 

LEGENDARNA POLSKA GOŚCINNOŚĆ

 

Własne kółka miałem. Sprawy paszportowe wyprostowałem. Nie miałem tylko dachu nad głową. Zostawiając na boku jakiekolwiek poprawności polityczne, można powiedzieć, że przez dupę znalazłem się w dupie.

 

Polski chleb. Jak ja bym sobie zjadł polskiego chleba. Suchego, bez niczego. Ale nie takiego jaki jest teraz w polskich piekarniach - produktu masowego przypominającego smakiem kalosza i wyciągającego wszystkie plomby tylko takiego legendarnego jak to dziadek robił ze smalcem i pomidorkami 20 lat temu (jak jeszcze plomb nie miałem bo mi się pierwsze mleczaki wyżynały).

 

Smalcu ani pomidorków na Bali nie znalazłem. Polskiego chleba również. Ale za to, doznałem czegoś innego co jest na wymarciu. Nie masz gdzie spać? Nie ma żadnego problemu. Ja mam duży dom, w którym mieszkam sam. Dzięki Mariuszowi - właścicielowi jedynego w tej części świata polskiego centrum nurkowego Diving Indo i Adamowi, właścicielowi firmy turystycznej Far Horizon, miałem nie tylko gdzie spać, co jeść, ale nawet - po krótkim odcinku jazdy motorem w pozycji równoległej z asfaltem - w co się ubrać.

 

Oprócz tego, udało mi się zobaczyć Bali nie tylko nad, ale i pod wodą, wygrać trochę pieniędzy podczas mojej pierwszej gry w pokera i dowiedzieć się bardzo istotnych rzeczy na temat kultury całej Indonezji. Adam, autor książki Świty o Zmierzchu, z wykształcenia jest kulturoznawcą. Razem z Mariuszem ma na koncie organizację nie tylko naszpikowanych różnego rodzaju atrakcjami krótkich pobytów i wycieczek objazdowych, ale i wyciskających siódme poty powietrznych, lądowych, morskich, nawodnych i podwodnych wypraw po całym archipelagu.

 

Dzieki polskiej goscinnosci Adama i Mariusza, mialem mozliwosc obejrzenia wyspy nad i pod woda. (zrodlo: kanal youtube Pana Sieniawy z Diving Indo)

 

BALI TO PRZEDE WSZYSTKIM...... ATMOSFERA, KULTURA I SURFING!
 

Plany na zwiedzanie powierzchni wyspy, z początku miałem bardzo ambitne. Zakładałem ograniczenie do minimum kiczowatej Kuty i skupienie się na bardziej odległych, nieuczęszczanych na codzień przez turystów miejscach. Tarasy ryżowe? Są, ale Indonezja nasi stoi więc tarasowe uprawy są wszędzie gdzie są jakieś góry. Wulkany? W Pacyficznym Pierścieniu Ognia, co rusz jakiś wulkan. To co? Skoro nie natura, zostaje specyficzna kultura, atmosfera i użyteczność wyspy, czyli świetne warunki do surfingu.

 

Ilekroc gdzies jechalem, kola mojego skuterka w dziwny sposob skrecaly w strone plazy.

 

Droga do wioski Trunyan zamieszkałej przez plemie Bali Aga okazała się ciekawsza niż sam cel. Cmentarz, na którym ciała zasłużonych chowane są w otwartych klatkach nieco mnie rozczarował. Za to jadąc na miejsce, miałem okazję być zaproszony na ceremonię kremacji. Zostałem też zatrzymany. Nie do kontroli, jednak. Tylko do błogosławieństwa. Namastująca co chwilę pani skropiła wodą przód mojego motoru, wetknęła mi za rejestrację ofiarę z oplecionych suszonym liściem palmy kokosowej kwiatów i za pomocą kciuka i śliny, przykleiła mi do czoła kilka ziarenek ryżu. Co łaska, ale nie mniej niż 10.000!

 

To była jedyna wycieczka do konkretnego miejsca. Pozostałe, próbowałem uskuteczniać sobie po drodzę. Ilekroć chciałem dojechać do jakiejś odległej wioski, koła mojego skuterka magicznie przekręcały się w stronę plaży w Kucie. High tide, high tide, surf's up mate. Przejazd przez beznadziejne rondo, na którym cały czas się gubiłem, kilkadziesiąt minut przepychania się pomiędzy lawiną skuterków, samochodów i ciężarówek, wypożyczenie deski i już pedałowałem w oczekiwaniu na fale. Plaża jak plaża - nic specjalnego. Są ładniejsze. Ba - jako nastolatek, pracowałem na ładniejszej.

 

Bali, jak na wyspę przystało, dookoła otoczone jest oceanem. Miejsc do surfowania jest pod dostatkiem. Tak samo jak miejsc do nurkowania i snorkellingu. Tu 5-metrowe fale, tam zatoczka z płaską jak stół wodą. Sezon trwa przez okrągły rok. Ochotę na bardziej kameralny "spot", niestety, przypłaciłem bliskim i nieprzyjemnym spotkaniem z rafą koralową. Dlatego, przy takich falach, wolałem miękkie, piaszczyste, podłoże Kuty.

 

Surfing, dzięki swojej prostocie i minimalizmowi, potrafi naprawdę wciągnąć i uzależnić. Ani razu, jednak, nie udało mi się wytrzymać w wodzie więcej niż dwie godziny. Po pierwsze, prąd jest tak silny, że za każdym razem kiedy uda się złapać falę, przebicie się spowrotem bywa nieco wyczerpujące. Podczas szczytu przypływu, niewiele osób wchodzi do wody ot tak - by sobie popływać. Stojąc w wodzie po kostki, nadchodząca fala potrafi zalać, przekoziołkować i wypluć parę metrów dalej; cofająca się - wciąga jak odkurzacz i zwala z nóg. Głupio zabrzmi, ale z początku, o ile łapanie fali wychodziło mi całkiem przyzwoicie, nie potrafiłem ani wejść ani wyjść z wody a wiosłując albo stałem w miejscu, albo się cofałem. Po drugie - temperatura. Woda sama w sobie jest dość ciepła. W warunkach domowych, możnaby w niej siedzieć cały dzień. Ale różnica temperatur pomiędzy rzeźkim morzem a palącym słońcem, na dłuższą metę robi się nieco uciążliwa, co szczególnie odczuwane jest jak zawieje wiaterek.  Brrrrrrrrrrrr...... zzzzzzziiiiiimmmmmmnnnnnooo. Co ty wygadujesz? Przecież u Was zima jest. I ten, no, jak go Wy tam nazywacie.... śnieg. Tak, ale w zimie nie chodzę w krótkich spodenkach i bez koszulki. A Ty co tą klatę tak zasłaniasz? Przecież podobno rodowitą balijką jesteś.....

 

 

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy? Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:46
Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista. Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:04
Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”. Data dodania artykułu: 12.06.2026 09:11
12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną. Data dodania artykułu: 11.06.2026 20:40
Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów. Data dodania artykułu: 11.06.2026 02:05
11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026
Helios RePlay: Pianista

Helios RePlay: Pianista

Wyjątkowy seans filmowyHelios zaprasza na pokaz filmu Pianista w ramach cyklu Helios RePlay. To okazja, by ponownie zobaczyć cenione dzieło Romana Polańskiego na dużym ekranie.Co warto wiedzieć?Na plakacie podano datę seansu: 14 czerwca. Wydarzenie odbywa się w kinie sieci Helios. Szczegóły dotyczące dokładnej godziny i konkretnego adresu nie zostały wskazane na grafice.W 1939 roku Szpilman jest cenionym pianistą i kompozytorem, który mieszka wraz z rodziną w Warszawie. Kiedy do stolicy wkraczają naziści, życie żydowskiego muzyka zamienia się w koszmar: traci kolejne prawa, trafia do getta, obserwuje dwa powstania i próbuje przetrwać w zniszczonym mieście. Pomaga mu przypadek, łut szczęścia oraz miłość do muzyki.W ramach Helios RePlay zabierzemy Was w podróż do świata kina, które na stałe zapisało się w historii. Zaprezentujemy filmy, które zdobyły status kultowych – tytuły, do których chętnie wracamy, ponieważ wciąż potrafią poruszać, bawić i inspirować. Projekt uwzględni ponadczasowe klasyki, jak również produkcje ważne dla młodszych pokoleń kinomanów. Chcemy przypominać te wyjątkowe tytuły tam, gdzie wybrzmiewają najlepiej – na wielkim ekranie, z najwyższej jakości dźwiękiem. Helios RePlay to okazja, by ponownie spotkać się z filmami, które stały się częścią naszej kultury i które najlepiej ogląda się właśnie tutaj – w kinie Helios. Data rozpoczęcia wydarzenia: 14.06.2026

Polecane

Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika? Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze 12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM „Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama