Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 28 września 2026 20:55
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Indonezja (Sumatra/Jawa) - Droga, której nie ma

Ile czasu może zająć przejechanie "na szybko" 1.000 kilometrów? Jak wygląda droga, która, w zależności od mapy - albo jest, albo jej nie ma? W jaką mapę najlepiej wyposażyć się podróżując po archipelagu liczącym ponad 17.000 wysp? Czy w Indonezji może być zimniej niż na Antarktydzie? Czym może skończyć się spanie na posterunkach policji?

 

Jakby tutaj przejechać do stolicy kraju? Zachodnim wybrzeżem czy wracać do "głównej" trasy o hucznej nazwie "Transsumatran Highway"? Odpowiedź powinno znać google. Dokładniej "mapy google." Taaaaa - według oficjalnych map, droga jest, po czym znika, po czym pojawia się znowu. Zwariować można patrząc jak pokręcona jest ta blado-żółta, przerywana nitka. Jak wygląda droga do Jakarty przez Bengkulu? Ponad dwa dni autobusem. Ale autobus jedzie przez Bengkulu? Nie wiem - jak chcę jechać do Jakarty to biorę samolot z Padang albo z Bengkulu. Taką odpowiedź usłyszałem od kilku osób. No, ale po co latać skoro jest droga? Przecież to tylko 1.000 kilometrów.

 

Jak może wyglądać "tylko", wyjaśniło się już pierwszego dnia. Mapa. Skąd wziąć dobrą mapę Indonezji? Jadąc drogą trzeba mieć dobrą mapę - kolonizatorzy, handlowcy i sami Indonezyjczycy, wykazali się ogromną kreatywnością by wymyśleć nazwy dla wszystkich siedemnastu tysięcy wysp. Do tego jeszcze dochodzą nazwy miast i prowincji. No, ale im to zajęło setki lat.

 

Podejrzewam, że z zapamiętaniem ich wszystkich byłoby podobnie. W Indonezji powinieneś mieć osobną mapę każdej z wysp. To, co? Wielki atlas mam sobie kupić? Globus? Emil wpisał w google hasło "Peta Sumatera", przełączył widok na "obrazki" i po chwili, drukarka wypluła ładną, nawet szczegółową, mapkę Sumatry. Na pewno chcesz jechać autostopem? No przecież tutaj się tak dostałem, nie ma sensu zmieniać czegoś co działa dobrze i się sprawdza. Autostop w Indonezji jest specyficzny, ale działa.

 

Ze złapaniem pierwszego transportu, faktycznie, nie było problemu. Zatrzymała się Toyota Avanza z trzema panami na pokładzie. Byli bardzo zadowoleni kiedy mówiłem jak mi się podoba w Indonezji. Jak przystało na poprawnych Muzułmanów, po drodzę posiłek i.... modlitwa - ale bez postoju. Panowie, wycierając ręce o podsufitkę, trzykrotnie dokonali bardzo symbolicznego obmycia dłoni, twarzy i karku, po czym zajęli się recytacją jednej z koranicznych sur, przerywaną co jakiś czas okrzykiem "Allahu Akbar". 

 

 

Niby chciałem dojechać do celu jak najszybciej, ale co chwila chciałem wysiadać.

 

 

Małpa. Na rowerze? Są czasem takie momenty kiedy docierające do nas obrazy wydają się tak intensywne, że sprawiają wrażenie jakbyśmy dopiero co obudzili się z krótkiej drzemki. Ładnie tutaj. Te kolorowe domki, te rabatki, ta małpa - myślałem. Małpa na bagażniku roweru, trzymająca siodełko zupełnie jak rowerowy pasażer. Kot - co z tym kotem? Wygląda jakby miał wściekliznę. Hamulce. Bum. Wyszliśmy z auta - okazało się, że kot miotał się na wszystkie strony bo dogorywał potrącony przez inny samochód. Za to przez gwałtowne hamowanie, jadący za nami skuter zatrzymał się na naszym bagażniku. Na szczęście, nikomu się nic nie stało. A tylny reflektor? 500.000 rupii (50 dolarów) od nieuważnego kierowcy skuterka załatwiło sprawę.

 

Po pięciu godzinach, znalazłem się na skrzyżowaniu, kawałek przed Painan. Najpierw kawa. 3.000 rupii (0,3 usd) - dobra cena. Kurdę, słońce już zachodzi. Trzeba coś szybko złapać. Zaczęło padać - musiałem schować się w knajpcę i uraczyć kolejną kawą. Na szczęście, właściciel był na tyle kontaktowy by zrozumieć mój łamany Bahasa Indonesia i zatrzymał mi auto jadące do Painan. Kierowca, który po drodzę zjechał chyba do wszystkich okolicznych wiosek, zatrzymał się obok autobusu. Oni jadą do Jakarty. Hmmmm - może się z nimi zabrać? Spróbuję. Widzi Pan, jadę do Jaka...... [przeczucie] do Mukomuko, ale nie mam pieniędzy. Hmmmm, ok - jest wolne miejsce, ale na podłodzę. Może do Jakarty chcesz się zabrać? Nie, dziękuję. Mukomuko wystarczy. Dobrze, że po mamie odziedziczyłem kobiecą intuicję.

Wsiadłem do najzimniejszego autobusu świata. Surrealistyczna puszka chłodzonych sardy..... ludzi na kołach, podczepion do dziwnie długich sprężyn. Drzwi otworzył mi facet zawinięty jak mumia w sarong. Wyglądał na poważnie zaziębionego. Jak w poczekalni u lekarza. Zzzzzzzziiiiiiimmmmmmmno - usłyszałem na powitanie. Założyłem kurtkę, oparłem się o plecak i poszedłem spać. Ta zimna klimatyzacja zaraz nad moją głową działała mi jednak na nerwy. Facet narzeka na zimno - wszyscy dookoła siedzą w kurtkach i szalikach. Chyba nie będzie to odebrane jako brak dobrych manier - włożyłem mój sarong, prosto w dziurę nastawionego na maksimum, lodowatego nawiewu. Druga w nocy - autobus zatrzymał się pod posterunkiem policji w Mukomuko. Chyba jakiś jąkała wymyślił nazwę tego miasta.

 

Po co powtarzać dwa razy tę samą sylabę? Nie można byłoby nazwać tego, po prostu Muko? Zresztą, nie to mi siedziało akurat w głowie. Gdzie ja do cholery jestem? Na jakiejś innej planecie? Pomyślałem, widząc faceta ubranego w grubą zimową kurtkę i trzęsącego się z zimna. Skąd jesteś? Z Polski. Mogę paszport? Jasne. Papierosy? Kawa? Jedzenie? Właściwie to chciałbym tylko się zdrzemnąć do rana. Ok - tam jest meczet. Zaraz Ci otworzę. Terima kasih! Spałem na jednym z modlitewnych dywanów w meczecie na terenie posterunku. Dzięki temu, że Islam nakazuje przed każdą modlitwą się obmyć, miałem nawet do dyspozycji łazienkę. Niestety - tylko z zimnym "prysznicem" w postaci małego wiadereczka zanurzonego w basenie z wodą. Rano, obudziłem się dopiero gdy zrobiło się zbyt gorąco by spać w śpiworze. Dziwne miejsce. W nocy jak na Antarktydzie, w dzień jak w tropikach. Zaraz, w końcu Indonezja to tropiki. Prawdziwe tropiki. Czyli wcale tym zimnym autobusem tak daleko nie dojechaliśmy.

 

 

 Musiałem wykazać się wielkim zaufaniem wobec kierowców - kiepskie oznakowanie i liczne skrzyżowania. Kilka razy nie potrafiłem nawet określić gdzie jestem. Ale co tam - na Sumatrze, gdziekolwiek bym się nie znalazł, i tak by mi się podobało.

 

 

 

 

Wieczorem, znów okazało się, że 200 kilometrów ciągłej jazdy po ślimakach skręcających w każdą z możliwych stron, zajęło mi cały dzień. Za to, znów załapałem się na kilka posiłków po drodzę. Podczas jednego, poczułem się trochę dziwnie. Dostałem talerz z ryżem i z innych talerzy, które dzieliłem z resztą osób przy stole mogłem nabrać sobie porcje jedzenia, które mi odpowiadało. Tyle tylko, że w Indonezji je się rękoma. Różnymi dziwnymi przedmiotami już jadłem więc z samym jedzeniem rękoma nie było akurat problemu. Konsternacja przyszła dopiero jak dostałem łyżkę i widelec. Czyżbym jakoś nie tak nabierał palcami kęsy?

 

Pomyślałem, że może by przyspieszyć i spróbować złapać nocny przejazd. Zatrzymał się Imam. Nie powinieneś jechać w nocy. Nie jest najbezpieczniej. Może prześpisz się w hotelu? Zapłacę za pokój. To miłe, ale dziękuję. Chciałbym w miarę szybko do Jakarty. To zróbmy tak, odstawię Cię na komisariat policji i oni Ci pomogą złapać auto dalej. OK? Rozsądny pomysł. Nie wiem co ci indonezyjscy kierowcy mają z odstawianiem stopowiczy na posterunki policji w nocy, ale znów trafiłem w dziwne miejsce. Bengkulu. Telefon nie przestawał dzwonić. Dyżurny, w tym czasie wyciskał z siebie siódme poty by strzelić gola.

 

Chcesz z nami pograć na Play Station? Mogę pograć. Mniej więcej w piątej minucie meczu, dostałem zawinięty w liść palmy bananowej nasi goreng (smażony ryż). Ile płacę? Na koszt firmy. Jak chcesz to możesz tutaj spać i jutro jechać. Właściwie to lepiej byłoby jakbyś tak zrobił. Mamy znajomego, który będzie jutro jechał do Bintuhan to mógłbyś się z nim zabrać. Dobra, powiedziałem - jakoś odechciało mi się już łapać nocnego stopa. Rozłożyłem śpiwór, zamknąłem oczy i.... Myster, myster. Co tam? Która godzina? Do you speak English? Dziwne pytanie - tak, która godzina? 10. Ma Pan paszport? Znowu głupie pytanie. Tak, chwila. Zaraz podam. Proszę do mojego biura. Nazywam się Imran. Możliwe, że w jakimś indonezyjskim dialekcie, oznacza to "Chodzące Kłopoty". Co Pan tutaj robi? Śpię. Wie Pan gdzie Pan jest? W Bengkulu. Ale to jest posterunek policji. Dlaczego Pan tu śpi? Bo policjanci mi zaoferowali tutaj nocleg. Którzy policjanci? Nazwiska. Nie pamiętam. Nie pamięta Pan kto Pana tu zaprosił? Tyle osób było na komendzie jak tu przyjechałem, że nie pamiętam nazwisk. Jak się Pan tu dostał. Podwiózł mnie Imam. Jaki Imam? Nie wiem, poznałem go po drodze. Powiedział, że jest prokuratorem. Skąd zna Pan prokuratora? Podwiózł mnie kawałek. Po drodze mnie wziął do auta i odstawił tutaj. O co, w ogóle chodzi? Pan Chodzące Kłopoty, wertując mój paszport, zadzwonił do wydziału imigracyjnego. Ma Pan pieczątkę i wizę. Nie mogę nic zrobić. Dziękuję za szczerość, ale co tak właściwie zrobiłem? Chodzące kłopoty wyszedł z biura.

 

Czasem uderzenie w klakson nie zapewni bezpiecznego wyprzedzania na zakręcie.

 

Cały czas widać było jakby szukał na mnie haka by, w raporcie, wykazać się efektywnością swojej pracy. Aż miałem mu zasugerować żeby włożył mi do plecaka jakieś proszki, ale facet tak się miotał, że nie miałem najmniejszej ochoty z nim dyskutować. Pakuj się, jedziemy, syknął przez zęby kiedy wrócił ze spaceru po budynku. Zostałem wywieziony do innego komisariatu, kilka kilometrów od Bengkulu. Ten już nie miał na wyposażeniu ani Play Station, ani nikogo kto bawiłby się choćby pałką jak nasi rodzimi policyjni dyżurni kiedy dzwoni telefon. Właściwie, to oprócz światła, kilku stolików i krzeseł, niczego ani nikogo w nim nie było. Możesz tutaj spać. Ale tutaj nikogo nie ma. Poczekamy, poczekamy. Na pewno ktoś przyjdzie. A jak to posterunek duchów? Dla kogo pracujesz? Podróżuję. Zadzwonił telefon. Mike? Gdzie jesteś? Gdzie jesteśmy? Daj telefon. Aaaaa.... do domu? A z kim rozmawiam? Za chwilę podjechał Adi. Pojechaliśmy na skuterku do jego domu. Kto to był? Znajomy. Ale kto dokładniej? Policjant. Z kontrwywiadu. Stąd te szczegółowe pytania. Ja już o nic nie pytałem. Przyszło mi do głowy, że mimo gościnności policjantów, trzeba przystopować na chwilę z noclegami na komisariatach bo jak tak dalej pójdzie, następne w kolejności będą bazy wojskowe. Zawinąłem się spowrotem do snu.

 

 

150 kilometrów na workach z pieniędzmi.

 

Rano, z Adim i innym funkcjonariuszem pojechaliśmy uzupełniać bankomaty jednej z sieci indonezyjskich banków pomiędzy Bengkulu a Bintuhan. 150 kilometrów zajęło nam 5 godzin. Za to uczucie siedzenia na workach pękających w szwach od pieniędzy - bezcenne. W Bintuhan, znów poszło łatwo. Króciutki spacerek. Pauzująca ciężarówka. Saya mau ke Bandar Lampung. Bandar Lampung? OK - jedziemy. Minęła godzina. Makan? Jasne. Zjedliśmy porcję ryżu z warzywami i mięsem. Kawa, papierosy z goździkiem i cynamonem i w drogę. Kilka kolejnych godzin jazdy. Makan? Tidak, terima kasih. I tak się zatrzymaliśmy. Ile można jeść kolacji? Na pewno nie chcesz nic jeść? Nie, ja tylko kawy się napiję. Z mlekiem? Nie, zwykłą, czarną proszę. Fuuuuuuj. Co to jest? Pomyślałem ale nie powiedziałem na głos. Indonezyjczycy produkują jedną z najlepszych jakościowo kaw na Świecie - w tym otrzymywaną z cywetowych odchodów, bardzo drogą i luksusową kopi luwak. Tyle, że - oni w ogóle nie potrafią jej pić. "Czarna" kawa z indonezyjskich knajp to zalewane zwykłym wrzątkiem sposób dwie małe łyżeczki mielonych ziaren kawy i pół szklanki cukru. Cukier to biała śmierć. Zabija jeszcze gorzej niż kokaina - gorzej bo od razu, bezwzględnie, na miejscu. Kilka małych kryształków wystarczy by w bestialski sposób, zabić smak kawy. Zbrodnia, ale mój błąd - zapomniałem poprosić o kopi paid tidak gula.

 

 

Indonezyjczycy robią jadną z lepszych jakości kaw. Tyle, że..... w ogóle nie potrafią jej pić.

 

 

 

 

Tutaj będziemy spać. Hmmm - czyli próba zaoszczędzenia czasu łapiąc stopa na noc nie zadziałała. Rozłożyłem się na przeznaczonym do odpoczynku przed rumah makan dywanie. Komary. Nie no, trzeba kupić jakiś spray, krem, cokolwiek. Zaraz zjedzą mi kostki. Podszedłem do lady. Nawet papierosów nie było. Właściwie to niczego nie było, oprócz gum do żucia i..... chlorochininy w opakowaniu z wielkim napisem MALARIA. Za to był też Autan w saszetkach. Wysmarowałem się i uwolniłem od małych krwiopijców do świtu.

 

Rano jechaliśmy przez cały dzień. Droga, jak droga - kropidłem ten asfalt chyba lali, ale i tak dobrze wybrałem. Wyłożone gęstą dżunglą zbocza gór schodzące prosto do Oceanu Indyjskiego, ustąpiły z czasem miejsca plantacjom oleju palmowego. W końcu, odbiliśmy na drogę przecinającą dżunglę. Gratulacje dla inżynierów, którzy te ślimaki projektowali i Nobel dla wykonawców! Kierowca, za punkt honoru postawił sobie nauczenie mnie Bahasa Indonesia. Pod Bandar Lampung znaleźliśmy się w nocy. Ja tutaj odbijam. Ty, powinieneś iść prosto. Ale uważaj na siebie. No tak, o Bandar Lampung, w całej Indonezji chodzą plotki, że to niby miasto gangsterów. Rozglądać się za noclegiem czy jechać? Poczłapałem wzdłuż drogi, próbując coś złapać. Nic. Za to doczepił się facet, próbujący na siłę wciągnąć mnie do jego knajpy. Haram! Facet nie przestawał. Wyrwałem się, zaczęła się krótka szarpanina. Na szczęście był dwa razy mniejszy ode mnie więc, najzwyczajniej w świecie, kończąc - mocniej go odepchnąłem i poszedłem sobie dalej. Nic poważnego. Epizod.

 

Kilka kilometrów dalej, zatrzymałem ciężarówkę. Jakarta? Ja też jadę do Jakarty. Super - tyle, że po godzinie jazdy zjechaliśmy na kolację i nocny postój w Rumah Makan (odpowiednik europejskich przyautostradowych parkingów). Rano przejechaliśmy na nabrzeże promowe. Nie mogę Cię wziąć - ciężarówka jest na trzy osoby, a nas jest czwórka. No ok. Jak coś to tam się kupuje bilet i możemy spotkać się po drugiej stronie. Dobra, do zobaczenia. Hej.... plecaka nie zapomnij. Dzięki. Ile ten prom w ogóle płynie? 2 godziny? Ojoj, to pewnie będzie drogi.

 

Ustawiłem się z kciukiem w górzę przed punktem opłat. Zabrałem się z kierowcą prywatnego Mercedesa jadącego do Surabaya. W Indonezji, większość promów można łapać na stopa zatrzymując wjeżdżające na nie samochody. Kierowcy płacą za auto a nie za każdego z pasażerów, więc dopóki nikt nie siedzi na dachu, doputy można się załapać gratis. Tylko po co? Stojąc przez godzinę zaoszczędziłem 13.000 rupii, czyli niewiele ponad dolara.

 

Ładnie urządzone, pływające wesołe miasteczka z darmowymi napojami, basenem, placem zabaw dla dzieci, salą kinową, itp. są subwencjonowane przez Rząd Indonezji. Do tego dochodzą jeszcze dopłaty (zamiast podatków) do paliwa i, w ten sposób, prywatni armatorzy, oferując pasażerom ceny niższe niż koszta ich przewozu, wychodzą znacznie na plus. Na drugim brzegu - Jawa - najbardziej zatłoczona, zindustrializowana, wykarczowana, zakurzona i zadymiona wyspa Indonezji. Cena rozwoju. Za to, kręta, zdobiona zbudowanymi z zerwanego asfaltu kraterami droga ustąpiła miejsca trzypasmowej autostradzie, na której średnia prędkość z 15 km/h podskoczyła nam aż do 90 km/h.

 

 

Ciekawe czy mieszkańcy niektórych wiosek zorientowaliby się gdybym w życie wprowadził coś co nieśmiało przeleciało mi przez głowę. 

 

Przeskoczenie z połowy Sumatry na Jawę zajęło mi 5 dni niemal ciągłej jazdy. Aż szkoda było widząc niektóre miejsca tak mknąć przed siebie. Częściej chciałem wysiadać niż jechać dalej. Wpadła mi nawet do głowy głupia myśl. Statek, załogę, broń, amunicję, małą armię i..... ruszamy kolonizować Sumatrę! Autorytartna Republika Sumatry. W sumie, wcale by aż tak bardzo Indonezja nie zbiedniała jakby tak sobie ją odseparować. Ciekawe czy sami mieszkańcy tej największej, należącej w całości do Indonezji wyspy by się połapali. Kto wie? Może, w całkowitej niewiedzy, nadal wiedliby takie same, spokojne życie farmerów w swoich gustownych, parterowych, tynkowanych i malowanych na wszystkie kolory tęczy domkach?

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

syl 17.07.2012 13:16
suuuperrr, też chce!

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

Dowiedz się, jak dobrać najlepszy system ostrzenia noży, uwzględniając różne technologie, budżet oraz praktyczność użytkowania, aby zapewnić długowieczność i ostrość Twoim nożom. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:58
Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

VeloBank został sponsorem głównym polskiej premiery najnowszego filmu w reżyserii Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”. Produkcja już przed premierą na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto (TIFF) przyciągnęła uwagę widzów i mediów. 21 września film otworzył 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a na ekrany polskich kin trafi w styczniu 2027 r. Dla VeloBanku, który wspiera artystów m.in. poprzez program stypendialny VeloTalent, to kolejny ważny projekt i następny krok w budowaniu marki banku jako mecenasa kultury. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:39
VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Oświetlenie w zakładzie produkcyjnym wpływa na komfort pracowników, bezpieczeństwo, dokładność wykonywanych czynności i koszty eksploatacji. Dobrze dobrane oprawy LED powinny zapewniać właściwe natężenie światła, ograniczać olśnienie i równomiernie doświetlać przestrzeń. Znaczenie ma wysokość hali, rodzaj pracy, zapylenie, wilgotność oraz czas działania instalacji. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:29
Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Polskie firmy zyskują dostęp do nowego, preferencyjnego źródła finansowania inwestycji w cyfryzację, automatyzację, robotyzację oraz zieloną transformację. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) rozpoczyna program z pięcioma Partnerami Finansującymi, uruchamiając tym samym pierwszą pulę 500 mln zł na pożyczki z warunkową dotacją na spłatę części kapitału. Łączna wartość środków europejskich przeznaczonych na instrument wynosi 792 mln zł w ramach Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:22
Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

Finansowanie sportu, dostępna infrastruktura, sprawne zarządzanie i aktywność najmłodszych - te zagadnienia znalazły się w centrum uwagi podczas IV Europejskiego Forum Regionalnego Sportu. 24 września w Arenie Legionowo spotkali się przedstawiciele samorządów, administracji publicznej, klubów, organizacji społecznych, biznesu i środowiska dyplomatycznego. Ważnym wątkiem rozmów była rola rodziców w zachęcaniu dzieci i młodzieży do regularnej aktywności fizycznej. Data dodania artykułu: 28.09.2026 11:46
Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: 28.09.2026 08:07
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

Historia 27 września zaczyna się od szczęku mieczy pod Płowcami, później prowadzi przez Rzym, Meksyk i Egipt, by w 1939 roku zejść do konspiracyjnych mieszkań oblężonej Warszawy. Tego dnia rodziła się Służba Zwycięstwu Polski, zalążek niezwykłego państwa działającego bez własnych urzędów, ale z wojskiem, sądami, szkołami i administracją. Co wydarzyło się 27 września? To także dzień, w którym Champollion pokazał światu klucz do egipskich hieroglifów, ruszyła kolej zwiastująca transportową rewolucję, ukazała się „Silent Spring”, a Chiny wykonały pierwszy własny spacer kosmiczny. W naszym regionie data prowadzi prosto do tomaszowskiej konspiracji, wywiadu w Spale i ludzi, którzy prowadzili swoją wojnę kilka kilometrów od niemieckiego sztabu. Data dodania artykułu: 27.09.2026 09:59
27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP

Sobota, 26 września 2026 roku, zaczęła się nad Ukrainą od charakterystycznego buczenia silników dronów. Rosja wysłała jednej nocy aż 173 bezzałogowce, w tym ponad 50 szybkich maszyn odrzutowych. Ukraińska obrona twierdzi, że zestrzeliła lub zakłóciła 134 z nich, ale trafienia odnotowano w 19 miejscach. W Kijowie znaleziono ciała czterech osób w pobliżu i wewnątrz budynku biurowego objętego pożarem. Kilka tysięcy kilometrów dalej dyplomacja również ugrzęzła: Iran zaproponował otwarcie Cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady i sankcji na ropę, lecz – według „Wall Street Journal” – Donald Trump plan odrzucił. Polska ma z kolei własny dyplomatyczny dylemat, bo na grudniowy szczyt G20 w Miami zaproszono równocześnie Karola Nawrockiego i Władimira Putina. W Łódzkiem sobota wyglądała chwilami jak kadr z filmu wojennego: amerykański AH-64D Apache wylądował na Starym Rynku w Łowiczu przed inauguracją 2. Brygady Rakiet. A w naszym powiecie historię odmierzano dziś zupełnie innym zegarem. Spała została kolejową stolicą Polski, świętując stulecie PKP. Data dodania artykułu: 26.09.2026 23:44
173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Tego rodzaju inwestycje są wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. Witko po raz kolejny przenosi nasze miasto o całą epokę w przód. To kolejna prospołeczna inicjatywa Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego. Poprzednie, jak hospicjum, kaplica na miejskim cmentarzu, parki, dedykowane były ludziom. Tym razem przyszła kolej na zwierzęta. Marcin Witko i jego drużyna obiecywali w kampanii nowe schronisko i słowa dotrzymali. Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi rozpoczęło działalność w nowej siedzibie. Inwestycja warta 16,6 mln zł ma zapewnić lepsze warunki psom i kotom, a przeprowadzka zwierząt stała się wydarzeniem, do którego mogli dołączyć także mieszkańcy. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 19:37
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:07
Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze Pielęgnacja psów rasowych – Kosmetyki totobi Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami Przewlekły stan zapalny może latami zmieniać serce. Badanie niemal pół miliona osób Będków znów pójdzie do urn. Radna zrzekła się mandatu, będą kolejne wybory uzupełniające Bakterie grupy coli w wodociągu Wiaderno. Woda znów jest zdatna do picia, ale co właściwie się wydarzyło? Mostu już nie będzie. Między Brzustowem a Inowłodzem powstanie przepust, mieszkańców czeka długi objazd 28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków Tomaszów pytał RIO, czy może płacić za śmieci z innych pieniędzy. Dlaczego? Paweł Olejnik pokieruje oddziałem Nowej Nadziei w Tomaszowie Mazowieckim Pięć ofert i znów bez wykonawcy. Co dalej z salą gimnastyczną w Inowłodzu? Po uwagach mieszkańców inwestor uzupełnił raport. Co dalej z fermą w Twardej?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: atm Treść komentarza: Hipokryzja do sześcianu. Najpierw towarzysze z PiS upolitycznili wszystkie możliwe instytucje i urzędy a teraz grupa obrażonych na Prezesa próbuje nam wmówić, że będą z tym walczyć. Źródło komentarza: Tomaszów Mazowiecki. Morawiecki: naszym celem jest sprawiedliwy podział podatków, cyfryzacja i odpartyjnienie samorządów Autor komentarza: Rodzic Treść komentarza: Ta pani oszukuje te biedne niepełnosprawne dzieci i rodziców. Najlepsza jest w kłamaniu i manipulacji za to powinna dostać nagrode. Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Ford Tramp Treść komentarza: Niech wmurują więcej słupków z łańcuchami (wyższych i gęściej), wtedy bendzie bespiecznie :-)) Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W nawiązaniu do mojego pytania z mojego poprzedniego wpisu. Na początek cytat z materiału powyżej: "Gmina wskazuje aż kilka pozycji rozporządzenia Rady Ministrów o przedsięwzięciach mogących znacząco oddziaływać na środowisko: § 3 ust. 1 pkt 80, pkt 37 lit. c, pkt 30 lit. c oraz § 3 ust. 2 pkt 2." I następny cytat z tego materiału powyżej: "Dokumentacja znajduje się w Referacie Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Tomaszów Mazowiecki przy ul. Mościckiego 4. Strony postępowania mogą przeglądać akta, wypowiadać się o zgromadzonym materiale i składać wnioski. Co stoi na przeszkodzie, opublikować dokumenty w BIP, aby osoby zainteresowane mogły się z nimi zapoznać on-line? " Podtytuł materiału powyżej brzmi: Oczyszczalnia i myjnia. Ale dla kogo? No właśnie. To, co dzieje się w tej sprawie, to plucie w twarz zwykłym mieszkańcom kilku wsi w Gminie Tomaszów Mazowiecki. To totalne ściemnianie sprawy. Przyszły/przyszli użytkownicy tego środowiskowego strupa na dupie oraz zasyfiali urzędnicy idą ręka w rękę, bo wiedzą, co szykują dla mieszkańców kilku wsi i że z rzek Moszczanki i Wolbórki zrobią totalne ścieki. Pytanie jest takie: co na taką ściemę radni: Gminy wiejskiej Tomaszów Mazowiecki, Gminy miejskiej Tomaszów Mazowiecki, sołtysi poszczególnych wsi w gminie Tomaszów Mazowiecki. Przecież bierzecie kasę publiczną, czyli nasze podatki i za tę kasę powinniście działać w imieniu mieszkańców, a nie cichociemnych inwestorów. To, co ?! teraz ludzie mają się ustawiać w kolejce do gminnych urzędasów po to aby zajrzeć do specjalistycznej dokumentacji oczyszczalni i czytać niezrozumiałe dla nich rzeczy?! I powtarzam swoje pytanie: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować? Autor komentarza: tom Treść komentarza: Nie ma co się czepiać drogi i robić kierowcom utrudnienia. Trzeba wziąć się za złych kierowców i na zawsze eliminować ich z prawa bycia kierowcą. Są jeszcze fotoradary a nie tłuczenie aut po progach... Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Parę minut temu próbowałem wstawić swój wpis, ale został zablokowany. Teraz napiszę krótko: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama