Karnawał to okres zabaw, balów i wizyt trwających od Trzech Króli do Środy Popielcowej. Najsłynniejszy jest ten w Rio, ciągnący się przez pięć dni i nocy.
Maria S.
01.02.2008 11:57
(aktualizacja 16.10.2025 13:51)
Rozpoczyna się sztucznymi ogniami i przekazaniem uczestnikom zabawy kluczy do miasta, potem członkowie poszczególnych szkół samby rywalizują ze sobą o miano najlepszej. Specjalnie na tę okazję przygotowuje się piękne, pełne przepychu stroje. Tańczą też turyści, których co roku przyjeżdża sto tysięcy, by uczestniczyć w tym niezwykłym przedstawieniu. Jego koniec nadchodzi nad ranem w Środę Popielcową, a po niezbędnym odpoczynku można… rozpocząć przygotowania do przyszłorocznego karnawału.
Nie mniej bogaty jest karnawał w Wenecji. Jego tradycja sięga co najmniej tysiąca lat i rozwijała się aż do zdobycia miasta przez Napoleona, po którym zwyczaj zabawy karnawałowej zaczął stopniowo zanikać i dopiero w latach 80. ubiegłego stulecia został wskrzeszony. Od tego czasu każdego roku ściąga do Wenecji tysiące ludzi z całego świata. Tu główną sceną jest plac Świętego Marka, ale wszystkie ulice tego pięknego miasta w karnawale są pełne przebierańców. Do dzisiaj utrzymała się zasada nietykalności osób w bogato zdobionych maskach, na których często są odniesienia do wydarzeń historycznych. W nocy z wtorku na środę popielcową rozbrzmiewają dzwony dzwonnicy św. Marka, dając sygnał do zakończenia zabawy i rozpoczęcia postu.
W XV wieku z karnawału znany był również Rzym, bawiono się też na Rusi i Bałkanach, w Hiszpanii, Portugalii, Francji czy Niemczech. Przyjął się również na naszych ziemiach, a że Polacy Wielki Post traktowali bardzo serio, to i karnawał miał wielkie znaczenie. Dlatego stał się okresem szaleńczych tańców, przebieranek i kuligów, które szczególnie upodobała sobie Polska sarmacka. W każdym szlacheckim domu były sanie, często bogato zdobione, z latarniami i dzwonkami. Nawet kilka dni trwały wizyty u sąsiadów, omijano tylko tych, u których trwała żałoba. Była to okazja do spotkań i nawiązywania znajomości, więc czasem układano plany kuligu tak, aby sytuacja była bardziej sprzyjająca do szukania męża lub żony. I tak od jednego sąsiada do drugiego, coraz więcej osób jechało w kuligu do następnego domu i tam zabawa zaczynała się od początku. Z każdego kolejnego domu zabierano gospodarzy i razem z nimi goszczono się w kolejnym dworze. Najlepiej więc mieli ci, którzy kulig zaczynali. Niejeden gospodarz, uprzedzony o zbliżających się gościach, zdołał czmychnąć w obawie przed ogołoceniem spiżarni. Bawili się wszyscy, nie tylko szlachta. Również chłopi mieli swoje kuligi, ogniska i tańce. Wierzono, że przed drzwiami izby, w której się bawiono, stał sam diabeł i skrzętnie sobie notował, kto zabalował do Środy Popielcowej.
Dzisiejsze kuligi to już nie to samo, mamy mniej czasu i siły na kilkudniową zabawę, a i śniegu też jakby coraz mniej. Zawsze są jednak inne atrakcje, możemy wybrać się na bal nad morze, w góry, bawić się na statku lub za granicą. Możemy wybierać w ofertach i spieszmy się, bo w tym roku karnawał potrwa tylko 31 dni i skończy się 6 lutego.
Podziel się
Oceń
Zaloguj się aby dodać komentarz.
Komentarze
kiki
04.02.2008 12:39
Łehehe - jarek,a Ty jeszcze lepszy.Problem biedy jest od wieków tematem społecznym,każdego narodu.Bida ,była, jest i będzie....wszędzie.Zwrócenie uwagi na ten temat nie świadczy o nędzy narodu.A w wiekach minionych potęga Rzeczypospolitej opierała się biedzie?....a w okesie II Rzeczypospolitej również?...to dlaczego po okresie czerwonej zarazy, do dziś Polska nie może się zbliżyc do produktu krajowego brutto z roku 1938.A....i w tedy się bawiono i to jak.A zobacz jak jest dziś?....globalista,neoliberał z Ciebie wyłazi. Pamiętaj jedno: neoliberalizm jest wyższą formą ulepszonego,zbrodniczego KOMUNIZMU.!!!
jarek
01.02.2008 17:30
Łehehe - kiki niezły jesteś. A pewnie, że Pany bawili się jak Kulczyki. A w wiejskich domach w jednych butach pięcioro dzieci chodziło. Czytałeś "Antka" albo "Janka muzykanta" tak wtedy było dzieciom na wsi dobrze. Ludzie nie mieli własnej ziemi, byli na łasce Pana - a jak się któremu nie chciało robić to bacikiem przez plery. Kraina mlekiem i miodem płynąca - dla niektórych. Każdy system ma swoje wady.
kiki
01.02.2008 12:57
Pańska Polska umiała się bawić i żyło się dostatnio.Teraz po okresie "czerwonej zarazy"....bida...to i tradycje zanikają.Szkoda.....oj wielka szkoda.
Komentarze