Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 13:14
Reklama
Reklama

Janusz Dębowski – Cichy Fan

23 czerwca 2017 roku zmarł przeżywszy 70 lat, Janusz Dębowski. Janusz był moim bliskim kolegą, fanem rock’n’rolla, moich cyklicznych spotkań w Galerii ARKADY oaz publikacji. W połowie kwietnia jeden z jego sąsiadów oznajmił mi, że mój kolega miał wylew i jest po części sparaliżowany. W swoich domowych szpargałach odnalazłem jeden z felietonów z „Subiektywnej Historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim”, w którym poświęciłem kilka wspomnień o moim przyjacielu. Dziś chciałem swoim czytelnikom, rodzinie, znajomym, kolegom Janusza przypomnieć tę wielce szlachetną postać, uczciwego człowieka, kochającego dom, rodzinę, nierozerwalnie związanego z lokalnym i światowym stylem, egzotycznie nazwanym ROCK’n’ROLL. Zapraszam do przeczytania felietonu, który powstał w okresie kiedy ani ON ani ja nie zakładaliśmy co się może stać pod koniec czerwca 2017 roku.

 Janusz Dębowski – Cichy Fan (39)

 

Po korespondencyjnej wędrówce z Wojtkiem Szymonem za Oceanem Atlantyckim, po ziemi amerykańskiej, za pośrednictwem jego listów pisanych na moją pocztę mailową, wreszcie wracam do Europy, do Polski, do Tomaszowa Mazowieckiego. Dziś wiem, że te listy, jedne z wielu jakie dostaję od Szymona, które wybrałem i opublikowałem na Nasz Tomaszów, (zamieściłem tylko sześć), dały sporą, nieskromnie powiem wręcz historyczną, wiedzę czytającemu Subiektywną Historię. Dzięki „szaleńcowi” wywodzącemu się z naszego miasta, tomaszowskie, rock’n’rollowe macki dotarły za Ocean, do kolebki tego, muzycznego stylu, do Memphis w stanie Tennessee. Szczególnie ważne dla mnie, że przyczyniły się do rozwoju i rozpowszechniania rock’n’rolla w mieście za sprawą, chociażby stałego cyklu spotkań w Galerii ARKADY, Herosi Rock’n’Rolla. Stały się zalążkiem do napisania przeze mnie, trzech publikacji o tym, jak rock’n’roll przedzierał się za żelazną kurtynę i zamieszkał na zawsze w naszym mieście, nazwanym kolokwialnie (Moje miasto w rock’n’rollowym widzie, A jednak Rock’n’Roll, Rodzina Literacka ’62) – Tomaszowskim Tryptykiem.

 

Jednak moim zamierzeniem było i jest ocalenie od zapomnienia, niektórych miejsc już nieistniejących w mieście czy ludzi, którzy swoją działalnością, pasją zapisali się złotymi zgłoskami w historii miasta. Termin „Rock’n’Roll” stał się tylko pretekstem, przysłowiowym kwiatkiem do kożucha, przyczynkiem by opowiadając zapisać, przedstawić wydarzenia, miejsca i … ludzi. Niektórzy już odeszli od nas na zawsze, ale jest wielu jeszcze żyjących, chomikujących płyty, uczestniczących w spotkaniach, prelekcjach, koncertach w dziedzinie rock’n’roll. Dzięki nowatorskim przedsięwzięciom na skalę miasta, poznawałem nowych ludzi, którzy przychodzili na moje spotkania do Galerii ARKADY, których nigdy bym nie dostrzegł mijając ich na ulicy, nie zwrócił uwagi. Często w trakcie spotkania czy krótko po zakończeniu, spijając piwo, kawę, dzieliliśmy się swoją wiedzą, wymieniając tematyczne poglądy. Niejednokrotnie wymienialiśmy między sobą filmowe koncerty, dokumentalne czy fabularne filmy (jak Cadillac Records, American Hot Wax, Louis Satchmo Armstrong czy Chuck Berry Story). Czytelnikom tego portalu, kilku już przybliżyłem. Zapewne na jego łamach niejeden jeszcze się pojawi. Dziś pozwolę sobie czytającym przywołać kolejnego uczestnika moich spotkań, opętanego rock’n’rollem, a jest nim - Janusz Dębowski.

 

Janusz Dębowski

Od pierwszych moich spotkań w Galerii, na końcu lokalu, pod ścianą z wiszącymi obrazami, zasiadał nieznany mi wcześniej facet. Zachowywał się podobnie jak Andrzej Kotowski, ten wielki fan od bluesa, bohater 32 części „Historii”. Były takie spotkania, że siedzieli obok siebie. Sprawiali wrażenie jakby dobrze się znali i razem przychodzili do Galerii na moje spotkania. Skromny, niepozorny, o lekko wydłużonych włosach, średniego wzrostu, w ciemnych okularach w wieku zbliżonym do mojego. Nigdy wokół niego nie było żadnej, towarzyszącej  mu, drugiej osoby. Przy stoliku siadał sam, uprzednio zamawiając kufel piwa a nieraz i więcej. Sprawiał wrażenie wielkiego smakosza złocistego napoju. Przychodził dużo wcześniej, co najmniej pół godziny przed rozpoczęciem spotkania stąd łatwo było zwrócić uwagę i zapamiętać go w niezapełnionym jeszcze słuchaczami pomieszczeniu. Nie znałem go wcześniej ze „szlaku”  na tomaszowskich deptakach, tym bardziej stał się dla mnie tajemniczy. W sierpniu 2006 roku, na ósme moje spotkanie z Herosami, a drugie z Elvisem Presleyem dużo wcześniej niż zwykle, do ARKAD przybył mój przyjaciel, Czarek Francke z Gdańska. Jakież było moje zdziwienie, kiedy już do siedzącego w lokalu nieznajomego, doszedł Czarek

 

 Po krótkiej chwili, po rozpoznaniu, rzucili się sobie w ramiona całując i ściskając się gorąco,  serdecznie. Nieznajomym okazał się Czarka kolegą z klasy. Razem kończyli pomaturalne, dwuletnie studium PSZ w Tomaszowie. Przez cały czas trwania spotkania zajęli się sobą, dzieląc się wspomnieniami  z okresu szkolnego. Kiedy skończył się koncert z Elvisem „Aloha From Hawaii”, Czarek podszedł do mnie i rzekł, - „Antek tak się zagadaliśmy z Januszem, że ani razu nie spojrzałem na ekran Galerii, nie wiem nawet co dałeś z Elvisa, koncert czy jakiś dokument? Proszę cię, zrób nam po płytce DVD z tego wydarzenia”. Ten nieznajomy to Janusz Dębowski, jak się okazało później, zamieszkujemy na jednym osiedlu Niebrów. Pochodzi z Tomaszowa, choć wcześniej go nie poznałem, choć Tomaszów to nie Nowy Jork, więc nie trudno byłoby  przez lata interesując się rock’n’rollem nie mieć okazji się spotkać, poznać. Po zakończeniu szkoły ożenił się. Mają dwie córki, które po ukończeniu studiów wyszły za mąż. Jedna za Włocha i zamieszkuje na półwyspie Apenińskim a druga córka w Warszawie.

 

Zaprzyjaźniliśmy się. Każde nasze spotkanie poza ARKADAMI, przeważnie w Biedronce na osiedlu Niebrów, stojąc w kolejce do kasy czy przed sklepem, to zarwane, dyskusyjne minuty, nieraz godziny. Pamiętam taką sytuację, był piątek po południu, żona wysłała mnie do sklepu po proszek do pieczenia, miała na weekend upiec ciasto. Po wyjściu ze sklepu spotkałem wchodzącego do Biedronki Janusza, zatrzymaliśmy się tylko na moment. Nazajutrz w sobotę, miałem w Galerii „robić” Jerry Lee Lewisa. Zaczęła się wymiana zdań o jutrzejszym spotkaniu. Tak zaaferowaliśmy się tematem, że żona wysłała wnuczkę by odebrało ode mnie proszek do pieczenia, w tym czasie Januszowi zamknięto Biedronkę a kiedy przyszedłem do domu ciasto było na stole, już upieczone. Januszowi, który nie dokonał zakupu, wyniosłem „ćwiartkę” chleba by mógł zrobić w domu kolację. Od poznania się na sierpniowym spotkaniu w Galerii, Janusz nadal uczestniczył w Herosach i nadal przychodził sam. Nadal zasiadał w pobliżu Andrzeja Kotowskiego. Nawet zaczęli z sobą rozmawiać, dyskutować, zapewne o jazzie, rock’n’rollu, bo obaj jak się okazało mieli sporą wiedzę w tych dziedzinach.  Często przed rozpoczęciem spotkania, dzieliłem się z nim spostrzeżeniami o danych bohaterach  mojego cyklu. Dostrzegłem wówczas, że posiada sporą wiedzę w temacie. Kocha stary, dobry rock’n’roll. Jest wielkim fanem Fatsa Domino i Jerry Lee Lewisa. Kocha Jerryego Lee pierwszy, wielki hit, CRAZY ARMS. Kiedy się tylko spotkamy mówi do mnie, - „Antek kiedy słucham twoich płyt, szczególnie „Blueberry Hill” Fatsa Domino czy Jerry Lee Lewisa „Crazy Arms” to czuję się jakby wylewano miód na moje serce”.

              

 Dużo koncertów mu nagrywałem, tak na CD jak i na DVD, praktycznie z każdego, odbytego spotkania. Przy każdym spotkaniu, Janusz często wspomina czasy spędzone w tomaszowskim PSZ, dużo poświęcał w swoich wspominkach Czarkowi Francke, mówiąc, - „Antek to dzięki Czarkowi przychodzę do Galerii na twoje spotkania. To Czarek w latach szkolnych zaraził mnie rock’n’rollem, które to uczucia trzymają mnie do dzisiaj”.        

 

Przyszedł taki czas, że przestałem widywać go, tak w  Galerii na moich spotkaniach jak również na osiedlu. „Czy coś się stało Januszowi?” – pomyślałem. Po dłuższym nie widzeniu się spotkałem go kiedyś wychodzącego z torbami zakupów z osiedlowej Biedronki. – „Janusz, co się z tobą dzieje. Czemu nie przychodzisz na Herosów?” – zagaiłem. – „Antek – prawie załamany, odpowiedział – spotkała mnie wielka tragedia. Moja żona miała wylew, jest częściowo sparaliżowana. Wymaga ciągłej opieki, jesteśmy sami, córki mieszkają poza Tomaszowem. Nie posiadamy w mieście żadnej rodziny, więc wszystko spadło na moją głowę, poczynając od zakupów, robienia śniadań, obiadów, kolacji, do skomplikowanej obsługi chorej żony. Włącznie z jej karmieniem. Jeżdżę z nią na zabiegi, drogo kosztują a poprawy nie widzę, ale cóż ja biedny poradzę? Oglądam w Teletopie twoje zapowiedzi herosów. Jest mi bardzo smutno, że nie mogę w nich uczestniczyć. Czytam twoje książki, internetowe publikacje, akurat mam czas na to. Czytając choć przez chwilę mogę znaleźć się w naszej, rock’n’rollowej epoce, świecie w którym chciałbym być do końca swoich dni. Jak możesz nagraj mi na płycie DVD koncerty z twoich spotkań. Będę ci bardzo wdzięczny”.

  

Współczując Januszowi, by mu zadośćuczynić sukcesywnie nagrywam koncerty z moich Herosów. Jedynie co mogę dla niego zrobić by ulżyć mu w cierpieniu, to „karmić” go rock’n’rollem. Wiem po sobie, kiedy źle się czuję, kiedy mam chandrę, wtedy dla każdego fana kochającego rock’n’roll – słuchanie - jest jedynym sposobem na przeżycie ciężkich chwil. Janusz żyje nadzieją, że żonie cofnie się ten wylew i któregoś, pięknego dnia będzie mógł czynnie, przychodząc do ARKAD, uczestniczyć w cyklu „Herosi Rock’n’Rolla”. Czy spełnią się jego marzenia? Czas pokaże.       

                          

 

W moim jubileuszowym, 100 spotkaniu z cyklu Herosi Rock’n’Rolla w OK TKACZ w dniu 9 lutego 2013 roku, uczestniczył nestor polskiego dziennikarstwa (55 lat pracy) radiowo telewizyjnego, autor wielu publikacji w dziedzinie polskiego (również światowego) rock’n’rolla, redaktor Marek Gaszyński, który w wywiadzie do lokalnych mediów tak się wyraził; - „Przyjechałem tutaj, do waszego klubu TKACZ i zobaczyłem jak miejscowi ludzie troszczą się i przejmują, po pierwsze osobą Marka Karewicza, jego zdrowiem, co rozumiem. Wiem, że w tym mieście spędził końcowe lata okupacji, dzieciństwo, że tu wszystko się w jego życiu zaczęło, to też rozumiem. Ale co poza tym zauważyłem, że ludzie tutaj szalenie lubią rock’n’roll, że Tomaszów to prawdziwe zagłębie rock’n’rolla. Rock’n’roll, proszę państwa jest archaizmem, jest już czymś zamkniętym, przydrożną kapliczką, muzeum czy wręcz skansenem. Ja właściwie całe swoje życie zawodowe dzieliłem między rock’n’rollem a jazzem. Zaczynałem w Radiostacji Harcerskiej od audycji jazzowych, z czasem, bo taka była koniunktura, rozpowszechniałem rock’n’roll. Dziś wracam do jazzu, rock’n’roll dla mnie już dawno umarł”. Również ojciec chrzestny polskiego rock’n’rolla pan Franciszek Walicki w swojej ostatniej książce Epitafium na śmierć Rock’n’Rolla wydanej w

               

listopadzie 2012 roku, również odniósł się w sposób żałobny do istniejącego od blisko 70 lat stylu, - „Pochylmy głowy. Zapalmy znicze. Rock and Roll umiera … Żegnam czas rock’n’rolla, epokę, której poświęciłem kilkadziesiąt lat życia. Żegnam świat „fruwających marynarek” i muzykę, która była nie tylko zjawiskiem artystycznym, ale przesłaniem pokolenia. Już w latach 60-tych przejęła na siebie furię decydentów, dotarła do serc i umysłów młodych ludzi na wschód od Łaby i przygotowała pole bitwy, na którym dwadzieścia lat później rozegrały się historyczne wydarzenia. Chciałbym, aby moje wspomnienia dotarły do kilku pokoleń. Aby ludziom „w sile wieku” przypomniały szalone lata ich młodości, a tym, którym nazwiska prekursorów rock’n’rolla kojarzą się z epoką dinozaurów, pozwoliły zrozumieć, że ich ulubiona muzyka, której odkrycie przypisują tylko sobie i swoim idolom, powstała w Polsce za sprawą, „odległych widm przeszłości”, a Wyrobek, Niemen, Korda, Klenczon, Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni i Breakout robili to na długo przed ich urodzeniem”.

 

Choć te dwie wypowiedzi, jakże ważnych postaci w polskim, rock’n’rollowym show businessie lekko się różnią od siebie, to jednak mówią jedno, o śmierci tego stylu. Stylu, który w procesie swego ponad 60 letniego, światowego trwania, ewolucyjnie zniszczył wszelkie totalitaryzmy (faszyzm, nazizm, rasizm i choć nie do końca – również komunizm). To ja, Antoni Malewski, subiektywnie twierdzę, że Rock’n’Roll nie umarł, że żyje. Że ten styl poza piękną linią melodyczną, rytmem, śpiewem to również jest tańcem. Taneczny, rock’n’rollowy krok – jive – tak jak wszystkie kontaktowe tańce (tango, walc, fokstrot czy boogie woogie) przetrwają wieki. Przetrwa również rock’n’roll, o czym świadczyć mogą spotkania w cyklu „Herosi Rock’n’Rolla” i osoby, które w nich uczestniczą, których wspominam w zamieszczonych felietonach na portalu nasz tomaszow jak na przykład osobę, bohatera niniejszego felietonu, Janusza Dębowskiego.

                

 Januszu przyjacielu, pokój Twojej duszy.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Katarzyna Dębowska 13.07.2017 21:00
Szanowny Panie Antoni! Dziękuję za piękne i ciepłe słowa płynące pod adresem Taty. W tych smutnych dla nas dniach to "miód na nasze serca" jakby powiedział Tata... Dziękuję za to, że dzięki Pana inicjatywie cyklicznych spotkań Tata miał możliwość rozwijania pasji , poszerzania swoich horyzontów muzycznych i poznawania ciekawych osobowości. Mam nadzieje, że wspólnie spędzone chwile przy dźwiękach muzyki były powrotem do szalonych czasów młodości, przywoływały najpiękniejsze wspomnienia i były odskocznią od niełatwej dla Taty rzeczywistości. Uprzejmie dziękuję za to wsparcie! Życzę wszystkiego dobrego i dużo zdrowia - bo ono jak się okazuje jest najważniejsze.

Opinie

Reklama
Reklama

Polecane

Remont klatek schodowych przy ul. Piłsudskiego 26 w Tomaszowie MazowieckimDziś w kraju i na świecie ([niedziela, 1 lutego])Ekstraklasa piłkarska - trener Widzewa: porażka 1:3 to zbyt wysoki wymiar kary27 stycznia: Regionalne Akademickie Targi Edukacyjne w TomaszowieCharytatywny koncert dla Jakuba i Adama. Tomaszów Mazowiecki zagra, żeby zostać z nimi na dłużejEPiC: Elvis Presley in Concert – film, który zabierze Cię za kulisy legendy rockaDzień Gumy do Żucia, czyli święto ludzi, którzy zawsze mają plan B… pod językiemDziś w kraju i na świecie (sobota, 31 stycznia)Wizyta w Urzędzie Marszałkowskim – rozmowy o zdrowiu, edukacji i drogachBal Karnawałowy w MCK Tkacz – parkiet, który nie chciał zasnąćRadny, mundur i Marsz Niepodległości. Szczepan Goska ukarany grzywną i naganąIgrzyska 2026 - Semirunnij wciąż z nadziejami na start na 5000 m
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Mylisz się " Tomaszów". Jak najbardziej, sprawy trzeba założyć ale tym niedouczonym cwaniakom i pdeudodyrektorom, którzy sp....li wszystko czego się dotknęli i zmarnotrawli pieniądze podatników. Najpierw pod pregierz a potem niech wyskakują z kasy.Źródło komentarza: Epidemia wśród działaczy PiS w Tomaszowie.Autor komentarza: CzaroTreść komentarza: Wspaniała inicjatywa zarządu szkoły aby wesprzeć młodzież z problemami, w tym zaangażowanie państwa Goliatów, którzy nie pierwszy raz pokazują ogromne serca dla wsparcia społeczności lokalnej. ZSP nr 1 będąca największą szkołą w naszym powiecie wjedzie prym w dobroczynności. Podziękowania zarówno dla państwa Goliatów jak i Dyrekcji szkoły. DziękujęŹródło komentarza: Charytatywny koncert dla Jakuba i Adama. Tomaszów Mazowiecki zagra, żeby zostać z nimi na dłużejAutor komentarza: AniołekTreść komentarza: A w siatkę Lechia Nysa 0-3 to jaki poziom kary ?Źródło komentarza: Ekstraklasa piłkarska - trener Widzewa: porażka 1:3 to zbyt wysoki wymiar karyAutor komentarza: XxxTreść komentarza: Tak dla etnografaŹródło komentarza: Wizyta w Urzędzie Marszałkowskim – rozmowy o zdrowiu, edukacji i drogachAutor komentarza: Kow.Treść komentarza: Odczep się Pan od Kowalczyków. Ja też jestem Kowalczyk choć nie przy korycie samorządowym.Źródło komentarza: Rada Powiatu Tomaszowskiego wybrała starostę, lecz nie skompletowała ZarząduAutor komentarza: Obywatel TomaszowaTreść komentarza: Fajnie ,że pan minister działa w Tomaszowie ale mam pytanie czy po ostatniej powodzi odbudowaliscie już wszystkie mosty ,które były uszkodzone?Źródło komentarza: Most na ul. Legionów pod lupą ekspertów. Analiza stanu technicznego przeprawy nad Wolbórką
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama