Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 18:35
Reklama
Reklama

Vita Drygas dla PAP Life: „Są ludzie, którzy podróżują na wojenne fronty nie w celach humanitarnych, ale dla rekreacji”

Jest polską reżyserką, urodzoną w Wilnie. Jej reżyserskim debiutem był film dokumentalny „Piano”, zrealizowany podczas słynnych protestów w latach 2013-14 na Majdanie (czyli kijowskim placu Niepodległości). W kolejnym dokumencie, „Danger Zone”, Vita Drygas poruszyła zaś temat kondycji współczesnego świata z perspektywy… turystów wojennych. Osób, które podróżują do miejsc konfliktów zbrojnych w poszukiwaniu ekstremalnych doznań. Nam opowiedziała, kim są ci ludzie, ile to kosztuje i czy podjęłaby się tego tematu raz jeszcze.

PAP Life: Chciała pani zaszokować publiczność?

Vita Drygas: Gdyby o to chodziło, nie poświęciłabym na realizację filmu siedmiu lat. Zjawisko turystyki wojennej miało być pretekstem do opowiedzenia głębszej historii. Natknęłam się na nie w bardzo przełomowym dla mnie momencie. W 2014 r. kończyłam reżyserski debiut dokumentalny „Piano”. Było to podczas rewolucji na kijowskim Majdanie. Tytułowe pianino stało się wówczas jednym z elementów tej rewolucji. Dookoła instrumentu gromadziły się tysiące demonstrantów. Śpiewali wspólnie hymn i pieśni narodowe. Gdy doszło do aneksji Krymu przez Rosję, obserwowałam jak ludzie ci wyruszali busikami na wschód o 5. rano z Kijowa, często w jedną stronę, by walczyć z separatystami o swoją niepodległość. Było to dla mnie bardzo silne przeżycie. Tymczasem w mediach społecznościowych zobaczyłam zdjęcie przedstawiające odręcznie napisane ogłoszenie, nalepione na drzewie. Tekst głosił: „Przewiozę po linii frontu tanio”. Pamiętam, że byłam kompletnie zszokowana. To wydawało się czymś tak surrealistycznym… Trudno było uwierzyć, że istnieją ludzie, którzy podróżują na wojenne fronty nie w celach humanitarnych, ale dla rekreacji.

PAP Life: Tyle wystarczyło, by pojawił się temat?

V.D.: Kiedy stykasz się z takim ogłoszeniem, widząc jak ludzie jadą walczyć na froncie o wolność, a ktoś chce to sobie pooglądać, pojawia się niezgoda na taką postawę wobec świata i z tej niezgody zrodził się ten temat. Kiedy zaczęłam robić dokumentację okazało się, że turystyka wojenna jest rozwijającym się biznesem, który pozostaje ukryty w podziemiu.

PAP Life: Długo trwały przygotowania?

V.D.: Kilka lat. Wiele agencji ukrywało, że organizują wycieczki na wojnę. Później widziałam na materiałach archiwalnych, które kręcił swoim handy camem jeden z moich bohaterów, ludzi z tych firm turystycznych.

PAP Life: A gdyby pani wcieliła się w takiego turystę?

V.D.: Jestem dokumentalistką i nie zajmuję się dziennikarstwem śledczym. Pod pretekstem tematu turystyki wojennej, chciałam zadać pytania o kondycję świata, w którym żyjemy. Turystyka wojenna stała się lustrem naszych czasów. Na początku musiałam odpowiedzieć sobie samej: w imię czego to robię, czy warto to zrobić…? Wiedziałam, że kiedy już się zdecyduję na ten projekt, to poświęcę mu kilka lat z życia. Musiałam być pewna, że jestem gotowa go realizować.

PAP Life: Co przeważyło „na tak”?

V.D.; Kiedy coś mnie uwiera w tym świecie, budzę się i idę spać z tym uczuciem. Gdzieś naturalnie staje się to siłą napędową, która daje mi energię do przejścia wieloletniego procesu pracy nad filmem. Musiałam mieć pewność, że temat jest naprawdę ważny. Kwestia funkcjonowania w ukryciu turystyki wojennej, stanowiła zdecydowany argument za podjęciem się tego wyzwania. Jednak nie zdawałam sobie sprawy, jak wymagający i długi proces realizacji mnie czekał. Ostatecznie film powstawał przez siedem lat.

PAP Life: Czy to uwieranie nie powoduje uprzedzenia?

V.D.: Jest ono powodem, dla którego zaczynam robić film, natomiast później trzeba wymazać z głowy swoje przekonania. Według mnie na tym polega praca dokumentalisty. Nie jadę z góry ustaloną tezą. Niezbędna jest otwarta głowa. Poznając bohaterów nie chciałam ich oceniać, a wysłuchać, przyjrzeć się im. Jeśli podeszłabym do tematu z pogardą, oceniając ich, to ludzie by się przede mną nie otworzyli i nie mogłabym pogłębić tematu. Jedynie ślizgałabym się po jego powierzchni.

PAP Life: Trudno sobie wyobrazić, że kogoś może relaksować wyjazd do strefy działań wojennych?

V.D.: Kiedy trafiłam na amerykańską agencję War Zone Tours i bohatera, Ricka, który jest właścicielem tej firmy, okazało się, że przez wiele lat pracował jako ochroniarz polityków i różnych VIP-ów, którzy docierali w miejsca konfliktów zbrojnych. Zapytany przeze mnie, dlaczego zdecydował się na założenie takiej firmy, odpowiedział, że kiedyś, siedząc w opancerzonym samochodzie, który przemierzał ulice Iraku, przyglądał się lokalnej ludności. Obserwował ich codzienne życie, na przykład jak popijają herbatę na ulicy, a on ciągle był za tą kuloodporną szybą ze swoimi klientami. Gdy wrócił do Stanów, zrozumiał, że chciałby poznać lepiej tych ludzi. Zadał pytanie swoim przyjaciołom, czy ktoś były zainteresowany wyjazdem w takie miejsca i szybko okazało się, że zainteresowanych jest bardzo wielu. Gdy tylko agencja powstała, to choć nie reklamowała się nigdzie poza stroną internetową, zaczęło do niego wydzwaniać po kilkanaście osób dziennie.

PAP Life: Takie ogłoszenie może przyciągać awanturników.

V.D.: Chętni musieli wypełnić specjalną ankietę. Rick był nieugięty w kwestii swoich klientów, zawsze odrzucał tych, którzy chcieli uczestniczyć w wycieczkach wojennych, żeby mieć okazję postrzelać, czy ekscytowali się przemocą. Ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa, dlatego jego wycieczki są bardzo drogie, najdroższe kosztują nawet 100 tys. zł.

PAP Life: Jak je zabezpiecza?

V.D.: Przyjeżdża na miejsce ok. dwóch tygodni wcześniej, by przygotować cały plan wyprawy i minimum trzy możliwości ewakuacji. Szkoli też turystów na wypadek najgorszych scenariuszy, np. jak prowadzić samochód, gdy ktoś zastrzeli kierowcę? Jak przejąć kierownicę? Jak uciekać z pułapek? To są miejsca, w których często zdarzają się zamachy terrorystyczne, porwania. Niebezpieczeństwa nie widzisz, ono się unosi w powietrzu.

PAP Life: Nie zdradzając szczegółów filmu, można powiedzieć, że jego bohaterowie przechodzą w nim przemianę i są skłonni do głębszych refleksji. Panią te siedem lat kręcenia też mieniło? Co z drzazgą, która uwierała?

V.D.: Realizacja filmu to czasem zaledwie początek działań. Zwłaszcza gdy porusza on tematykę, która dotyka ludzi i miejsc, gdzie pomoc jest niezbędna. Są miejsca całkowicie zapomniane przez media, gdzie trudno wjechać, o których nikt nie mówi. Razem z bohaterami podjęliśmy się próby zorganizowania pomocy humanitarnej dla obozu Washokani w Syrii. To maleńki krok wobec ogromnej pomocy, która w tym regionie jest potrzebna. Tam był realizowany set zdjęciowy, nasz bohater Andrew Drury odwiedził ten obóz. W Washokani przebywa ponad 16 tys. uchodźców. Będą musieli od grudnia mierzyć się z nadchodzącą zimą. Ludzie żyją w namiotach bez ogrzewania i pilnie potrzebują koców. Tam zimą są intensywne opady deszczu, spada temperatura, obóz przekształca się w teren pełen błota. Wydawać się może, że dostarczenie koców to prosta sprawa, ale rzeczywistość organizacji pomocy humanitarnej okazuje się naprawdę skomplikowana. Na to, by każdy z potrzebujących w Washokani miał dostać dwa koce, bo jeden to za mało, potrzebny jest milion złotych. W tym momencie szukamy organizacji pozarządowej, która mógłaby z nami to przeprowadzić.

PAP Life: Czy pracuje pani już nad nowym projektem?

V.D.: Mam nowe projekty w głowie… Praca w filmie dokumentalnym jest bardzo trudna. Chociażby dlatego, że ponoszę ogromną odpowiedzialność za swoich bohaterów. Realizacja „Danger Zone” to był rollercoaster. Na pewno nie podejmę się już tak ekstremalnych tematów, związanych z wojną, bo ten ostatni wydrenował mnie emocjonalnie. (PAP Life)

 

Rozmawiał Piotr Baran

 

Vita Drygas wywodzi się z reżyserskiej rodziny. Jej ojcem jest reżyser Maciej Drygas, matką Vita Żelakeviciute, scenarzystka, reżyserka i montażystka. Ukończyła studia na wydziale operatorskim Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Choć planowała zostać lekarką, by jeździć z Lekarzami bez Granic ratować życie ludziom w strefach konfliktów i kataklizmów, to w realizacji tego celu przeszkodził jej „stricte humanistyczny umysł”. Lekarką nie została, ale w strefy konfliktów i tak jeździ.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama
Reklama

Polecane

Wygrana 2:1 z Legionovia Legionowo i kolejne sygnały przed wiosnąSpotkanie z przyrodą i biznesem. Lasy uczą, jak myśleć ekologicznie i przedsiębiorczoRemont klatek schodowych przy ul. Piłsudskiego 26 w Tomaszowie MazowieckimDziś w kraju i na świecie ([niedziela, 1 lutego])Ekstraklasa piłkarska - trener Widzewa: porażka 1:3 to zbyt wysoki wymiar kary27 stycznia: Regionalne Akademickie Targi Edukacyjne w TomaszowieCharytatywny koncert dla Jakuba i Adama. Tomaszów Mazowiecki zagra, żeby zostać z nimi na dłużejEPiC: Elvis Presley in Concert – film, który zabierze Cię za kulisy legendy rockaDzień Gumy do Żucia, czyli święto ludzi, którzy zawsze mają plan B… pod językiemDziś w kraju i na świecie (sobota, 31 stycznia)Wizyta w Urzędzie Marszałkowskim – rozmowy o zdrowiu, edukacji i drogachBal Karnawałowy w MCK Tkacz – parkiet, który nie chciał zasnąć
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: AntolinTreść komentarza: Uprzejmie proszę nie żartować sobie z pana radnego, kazali mu iść to poszedł.Źródło komentarza: Wizyta w Urzędzie Marszałkowskim – rozmowy o zdrowiu, edukacji i drogachAutor komentarza: EchTreść komentarza: Wszyscy rolnicy z Armir tam trochę ich przechowali ,prezes poprzedni też tam zgłębiał wiedzę.Długo nie pobędzie juz i tak coś jest na rzeczy!Źródło komentarza: Grzegorz Franczak nowym prezesem MZKAutor komentarza: TomaszówTreść komentarza: Czekam na efekty pracy tych nowych wykształciuchów!Źródło komentarza: Epidemia wśród działaczy PiS w Tomaszowie.Autor komentarza: KibicTreść komentarza: To się nazywa pompowanie balona przez ludzi związanych z Widzewem (działaczy.,kibiców) a boisko weryfikuje, bo w innych klubach też są piłkarze którzy mają ambicje, marzenia o wielkiej piłce, trenują za wiele mniejsze pieniądze. Tyle w temacieŹródło komentarza: Ekstraklasa piłkarska - trener Widzewa: porażka 1:3 to zbyt wysoki wymiar karyAutor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Mylisz się " Tomaszów". Jak najbardziej, sprawy trzeba założyć ale tym niedouczonym cwaniakom i pdeudodyrektorom, którzy sp....li wszystko czego się dotknęli i zmarnotrawli pieniądze podatników. Najpierw pod pregierz a potem niech wyskakują z kasy.Źródło komentarza: Epidemia wśród działaczy PiS w Tomaszowie.Autor komentarza: CzaroTreść komentarza: Wspaniała inicjatywa zarządu szkoły aby wesprzeć młodzież z problemami, w tym zaangażowanie państwa Goliatów, którzy nie pierwszy raz pokazują ogromne serca dla wsparcia społeczności lokalnej. ZSP nr 1 będąca największą szkołą w naszym powiecie wjedzie prym w dobroczynności. Podziękowania zarówno dla państwa Goliatów jak i Dyrekcji szkoły. DziękujęŹródło komentarza: Charytatywny koncert dla Jakuba i Adama. Tomaszów Mazowiecki zagra, żeby zostać z nimi na dłużej
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama