Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 01:18
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

W polskiej republice nietolerancyjnej

Mam 22 lata. Od 7 lat walczę; mniej lub bardziej skutecznie z zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym, nerwicą lękową, depresją spowodowaną ww. oraz nawracającymi napadami paniki, szczególnie w nocy.

Zaczęło się niewinnie – w wakacje. Położyłem się spać i przypadkowo przyłożyłem dłoń do serca. Dzięki temu, że uprawiałem sport i nadal go uprawiam (niestety już nie wyczynowo, ale ciągłe utrzymuję wysokie tempo), miałem niskie tętno spoczynkowe. Nie mogę powiedzieć, ile dokładnie wtedy ono wynosiło, w każdym razie, dziś wynosi 42 uderzenia na minutę. Poczułem, że serce przestało mi bić. Bardzo się przestraszyłem i na drugi dzień poszedłem do lekarza rodzinnego.

Lekarz rodzinny, zadał mi bardzo mocny cios mówiąc: „Ja tu nic nie słyszę, jakieś szmery..”. Dostałem skierowanie do szpitala. Spędziłem w nim 3 dni. Wszystkie wyniki wychodziły książkowo, i ciągle słyszałem, że tak zdrowej osoby, jeszcze tutaj nie widzieli. Świetnie... naprawdę nic mi to nie dawało. Po wyjściu ze szpitala, bałem się chodzić spać. Bałem się, że umrę, bałem się, że dostanę zawału. I tak zaczęła się moja nerwica lękowa.

Nerwica lękowa, postanowiła, że „zaprosi” swoich dobrych znajomych, tj. nerwicę natręctw, depresję i napady paniki, oraz pojawiającą się derealizację przy mocnym lęku. Wytrzymałem z nią 6 miesięcy, po czym udałem się do psychiatry dziecięcego w Piotrkowie Trybunalskim. Nie będę promował imienia oraz nazwiska tej pseudo lekarki, ale wiem, że nawet dziś, dzieci wychodzą od niej z płaczem. Pojechałem na tę wizytę, i psychiatra zdiagnozowała u mnie to, co ja już sobie wcześniej sam zdiagnozowałem, tj. nerwica lękowa i zaburzenie obsesyjno-kompulsywne.

Zdiagnozowała u mnie jeszcze jedną rzecz.. schizofrenię. Pani psychiatra była trochę niedouczona, ponieważ nie widziała różnicy pomiędzy głosami myślowymi (omamy hipnagogiczne), a głosami słyszanymi przez uszy. Opisałem jej, że kiedy kładę się na boku i zamykam oczy – słyszę głosy. I tak, jak wyżej – postawiła diagnozę – schizofrenik. Przepisała mi swoje kiepskie prochy, których ani raz nie wziąłem. Zamiast otrzymać pomoc czułem się o 1000% gorzej niż przed wizytą.

Postanowiłem, że popełnię samobójstwo. Niewiele brakowało, ale pojawiła się myśl, aby spróbować jeszcze raz – miałem 15 lat. Napisałem post na abcZDrowie. Opisałem wszystko i czekałem na odpowiedź. Na mojego posta, odpisała, świeżo po studiach pani psycholog . Sposób, w jaki mi odpisała, bardzo mi się spodobał i przede wszystkim – uspokoił mnie. I generalnie w tamtym momencie, zaczęła się nasza znajomość trwająca do dziś.

Napisałem do redakcji tego portalu z prośbą o e-mail do tej Pani. Czekałem 3 dni na odpowiedź. Ale nie dostałem odpowiedzi od redakcji – dostałem od Niej. Dzięki  aktualnie najlepszej psychoterapeutce w Warszawie  – żyję. Wymieniliśmy kilka maili, po czym powiedziała żebym zadzwonił do (przepraszam nie pamiętam dokładniej nazwy), poradnik telefonicznej, w której pracowała. Rozmawialiśmy ponad godzinę. I można powiedzieć, że mój stan się nieco poprawił.

Oczywiście nadal miewałem stany załamania, lęku. Natręctwa były ogromne (napiszę później), ale dawałem radę. Wymieniałem maile  – stała się moim przyjacielem. Przy mojej nerwicy i innych zaburzeniach jej towarzyszących, rozmowa okazuje się bardzo pomocna. Wiele rzeczy się zmieniło. Pewnie nasuwa się Wam pytanie, dlaczego nie spróbowałem z tomaszowskimi psychologami?

Próbowałem dokładnie z czterema. I jedyne, co mogę napisać, to, niech wrócą do szkoły i się douczą. Bo biorą przykład z pewnej Pani z Piotrkowa Trybunalskiego. Zacząłem wychodzić do ludzi, bo też był z tym problem oraz wróciłem do uprawiania sportu. Przeszedłem z treningu siatkówki na bieganie. Dzięki bieganiu, stałem się pewniejszy, ale też nauczyłem się, że nie warto od razu ufać ludziom, nawet, jeżeli dzieli nas wspólna pasja.

Zaprzyjaźniłem się z kilkoma osobami, które również biegały. Biegaliśmy razem, dużo rozmawialiśmy. Myślałem, że są to osoby dojrzałe emocjonalnie, ponieważ były po studiach, miały dzieci. Okazało się, że grubo się myliłem. Zaufałem im i powiedziałem o swoich zaburzeniach. Stopniowo zaczęli mnie odrzucać i traktować jak człowieka drugiej kategorii (od tego czasu w polskiej republice nietolerancyjnej, za dużo się nie zmieniło). I odrzucili.

 

Było mi przykro, ale natręctwa myślowe nasuwały mi jedno: zemsta. Chciałem osiągać, coraz to lepsze wyniki. Pewnego dnia, kiedy biegałem na Lechii, zawołał mnie facet z puszką piwa w dłoni. Zapytał czy chcę być jak te wszystkie tuptusie tutaj. Odpowiedziałem, że nie. Powiedział, że mam bardzo dobry krok – średniodystansowy i że zrobi ze mnie mistrza Polski. To nic, że miał tę puszkę, ważne, że się mną zainteresował. Bo do tej pory, moim losem interesowała się tylko moja psycholog

Zacząłem trenować, i ślad po nerwicy lękowej zaginął. Nie bałem się już, że dostanę zawału. Nawet nie wiedziałem, w jak wielkim błędzie wtedy byłem. Zniknął lęk – nie nerwica. Dużym problemem było chroniczne i przewlekłe zmęczenie. Moim fetyszem stało się ciągłe dochodzenie, dlaczego jestem tak zmęczony. I dziś już wiem, dlaczego. Trenowałem ciężko, ale mimo zmęczenia miałem bardzo szybki progres. W pewnym momencie, myślałem nawet, że będzie z tego coś więcej niż tylko Mistrzostwo Polski.

W 2014 roku, zakwalifikowałem się do Mistrzostw Polski, do biegu na 10.000m. Uzyskałem minimum, i wystarczyło tylko wystartować i wygrać (uzyskane minimum mi to gwarantowało). Niestety, koniec tej historii nie będzie taki ładny. Strasznie schudłem, kiedy spotykałem znajomych, z którymi dawno się nie widziałem, mówili: „ale schudłeś! itd”. Moje zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, krótko mówiąc: wykluło się.

Zacząłem, coraz mniej jeść, bo bałem się, że przytyję. Zaczęło się obsesyjne myślenie: „a co jak znowu ich spotkam? I powiedzą, że przytyłem”. Kilka miesięcy przed mistrzostwami, uszkodziłem prawą pachwinę. Zacząłem jeść Diklofenak i Ketoprofen w nadziei, że „może, to pomoże”. Po krótkiej przerwie wróciłem i.. naderwany prawy przywodziciel uda, lewa pachwina, prawa pachwina oraz przeciążenie lewej łąkotki. I tak stałem się tablicą Mendelejewa oraz kaleką z depresją, nerwicą natręctw oraz napadami paniki.Nie pamiętam, ile dokładnie zeżarłem Ketonalu i Diklofenaku. W każdym razie, było tego sporo. W 2015 roku, wróciłem do biegania. Było to dość kiepskie. Mało jadłem, brałem tabletki przeczyszczające, ważyłem 56 kg przy wzroście 176 cm. Tego samego roku, dostałem nawrotu nerwicy lękowej. Dokładniej mówiąc – grudzień 2015. W styczniu 2016 roku, zaczęła się wojna totalna.

 

Dodam, że w 2015 roku, przez 6 miesięcy nie napisałem do mojej psycholog. Jednak, mimo tego, że nigdy za pomoc, którą mi udzieliła nie wzięła ani grosza, to tym razem, ona napisała jako pierwsza. Jest mi wstyd i jest to jedna z rzeczy, których nigdy sobie nie wybaczę. Po prostu „czułem się dobrze” i ją olałem. Myślałem też, że być może już nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu. Dostałem nawrotu i nie sądziłem, że nerwica lękowa, w połączeniu z nerwicą natręctw i depresją może być, aż tak potężna.

Ze stanem, który opiszę niżej, poradziłem sobie w ok. 10 dni. Bez leków, dałem radę z pomocą psychologa i dzięki swojej wiedzy. Nie miałem w ogóle apetytu. Dziennie może z z 300-500 ml wody wypijałem, budziłem się w nocy 3-4 razy – mokry, w dzień było mi zimno. Powtarzałem sobie, że muszę to przeczekać. Jednak, czułem się już tak fatalnie, że poszedłem do lekarza rodzinnego, z prośbą o receptę na Hydroksyzynę (nie wziąłem ani jednej tabletki. Dopiero sięgnąłem po 10mg w lutym 2017 roku – i to koniec). Receptę dostałem, ale dostałem również, skierowanie do psychiatry.

Był dość ładny dzień jak na styczeń, więc postanowiłem zanieść to skierowanie, a potem pobiegać. Kiedy wszedłem do tomaszowskiej poradni zdrowia psychicznego i zobaczyłem osoby tam siedzące i czekające na wizytę, zamurowało mnie. Z ich twarzy wyczytałem jedynie zmęczenie, brak nadziei i totalne tomaszowskie psychiatryczne bagno. Mimo, iż na skierowaniu miałem napisane PILNE, to wizyta była za ponad 2 miesiące.

Gdy zaniosłem już skierowanie, poszedłem pobiegać. Stoczyłem wewnętrzną rozmowę. Wmawiałem sobie, że to tylko lęk, ma książkowe działanie, ale da się nad nim zapanować. Zapytałem się siebie, czy chcę wyglądać jak Ci ludzie z poczekalni. Odpowiedź była prosta, nie. Wizytę miałem wyznaczoną pod koniec marca, ale na nią nie poszedłem. Pojechałem na prywatną wizytę do Łodzi, do kolejnego psychologa

Nie pojechałem w celu diagnozy, pojechałem w celu uspokojenia – i się uspokoiłem. Wizyta przebiegła tak, jak tego oczekiwałem. Ku mojemu zdziwieniu lęk został. Stało się jednak coś, co umożliwiło mi „życie na 80%”. Lęk nie jest przewlekły i pojawia się, co 15-20 dni. Trwa około 1-5 minut. Nadal jeżdżę do Pani Iwony. Nie jeżdżę po recepty. Jeżdżę w celu rozmowy. I to mi pomaga. Życie z nerwicą lękową nie jest miłe

Udało się wyciszyć lęk, na tyle, abym mógł „jakoś” funkcjonować. Ciągle jednak jestem, jednym wielkim zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym. Gdy mi coś nie wychodzi, załamuje się, lecą mi łzy. Moje życie jest pod kontrolą, ww. zaburzeń. Ale mimo tego, jestem zadowolony, że mam z kim porozmawiać i z tego, że po prawie 14 miesiącach od nawrotu, nie mam już prawie lęku. Zabrzmi to komicznie, ale cieszę się, że dostałem tego nawrotu. Dzięki nawrotowi, po 6 latach wirtualnej znajomości z moją psycholożką, po raz pierwszy spotkaliśmy się w 2016 roku, w maju.

Jest mi ciężko.  Mój trener, zmarł w 2015 roku, pod koniec marca (z przepicia). Nie miał mu kto pomóc. Pomoc przyszła, ale było na to o 20 lat za późno.

Kilka rad dla osób z podobnymi zaburzeniami. Odpowiedni lekarz (nie tomaszowski), wsparcie rodziny, ale nie na zasadzie „weź się w garść” – bo to i tak nic nie da. Nie czytajcie również, opinii dotyczących leków, nie czytajcie o chorobach i przede wszystkim... nie czytajcie ulotek. Jeżeli lekarz, przepisuje wam lek, w takiej lub innej dawce, to w takiej go trzeba brać. Nie pytać na forach internetowych, bo gwarantuję Ci – nie weźmiesz już tego leku.

Na forach, są różni ludzi, większość z nich to narkomani. Nie polecam również, czytać o doświadczeniach z lekami, bo według forumowiczów „nic nie działa”. Ja leków nie biorę; choć mam ochotę. Jak wyżej napisałem, funkcjonuję dzięki dwóm osobom, ale również dzięki swojej nabytej wiedzy oraz technikach, które pozwalają mi zwalczać, różne głupie myśli. Jeszcze jedna rada, wyjdź do ludzi, ale nie mów o swoim problemie, dopóki ich nie poznasz.

Przede wszystkim; pobiegaj. Naprawdę, aktywność fizyczna bardzo pomaga. Zrób tyle, ile będziesz w stanie. Nie zamykaj się w domu, bo to tylko pogorszy sprawę. I pomyśl nad dobrym psychoterapeutą, naprawdę warto. Nie jest to opowieść science-fiction, to czy w to uwierzysz, czy nie – to Twoja sprawa. Napisałem, to jednym tchem, i nie napisałem wszystkiego. Bo pewnie i tak większość ludzi nie doczyta tego do końca, ponieważ w trakcie czytania stwierdzi: „ jaki psychol, zamknąć go!”. Nie wiem też czy nie jest to pogmatwane. Mimo, iż jestem świadom wszystkiego, co się ze mną dzieje, to nie jestem w stanie wygrać z tym w 100%.

 

P.S. Nie biorę żadnych zasiłków, i nie mam nawet renty, więc nie jestem nierobem, jak pewnie o mnie sądzisz. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

DaroDP 11.04.2017 22:11
Fajnie napisane, dobrze się czyta, ciężko sobie wyobrazić życie z takimi zaburzeniami, dobra robota, dzięki za Twoją opowieść.

Bo 09.04.2017 08:43
Bardzo piękny list. Straszna samotność ludzi obdarzonych wrażliwością w piekiełkach małych miasteczek. A przecież to tacy ludzie jak autor tego listu są w naturalny sposób przewodnikami w rozwoju osobistym. Beton się nie rozwija. Źdźbło trawy w szczelinach betonu ma ciężko. Życzę Panu, żeby się Pan na tyle wzmocnił, by spokojnie i bez zawstydzenia mówić swoją prawdę. Beton uzna Pana za wariata? Cóż - jest nas więcej! I takich - sobie podobnych spotka Pan jeszcze wielu. Chociaż nie ma we mnie aż tyle optymizmu, żeby uważać, że stworzymy w Tomaszowie piękny trawnik.

Do nieznajomego 08.04.2017 21:30
Niestety tak jest w naszej rzeczywistości, że jeżeli ktoś znajomy zauważy cię w kolejce do psychologa, to zaraz wszystkim znajomym rozpowie, że jesteś niezrównoważony psychicznie, bo leczysz się u psychiatry. W Polsce jeśli ktoś korzysta z porad psychologa, a nie daj Boże jeszcze z porad psychiatry, jest napiętnowany jako "głupek". Natomiast w USA, każdy kto potrzebuje tego rodzaju pomocy jest otoczony opieką indywidualnego psychoterapeuty. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że to taka sama choroba jak każda inna i jego też może w każdej chwili taki stan spotkać. Najczęściej depresja dotyka ludzi bardzo wrażliwych, ponieważ wystarczy małe niepowodzenie, np. w pracy, czy też jakiś cios losu (śmierć kogoś bliskiego) i ten stan depresji powraca jak bumerang. Te wszystkie stany lękowe i depresyjne można tylko stłumić, ale nigdy tak do końca wyleczyć. I to jest smutne...

Mr .dog 09.04.2017 09:37
Zgadzam się w 100% idąc do psychologa w oczach ludzi jesteś wariatem ,ale czasem rozmowa z obcą osobą jest lepsza niż z kimś bliskim łatwej się otworzyć .Oby tak dalej trenuj człowieku i nie poddawaj się niech inni gadają

27.04.2017 16:08
Piszesz "... nie poddawaj się niech inni gadają". To się tak łatwo pisze. A wiesz jaki to ból psychiczny, gdy znajomi przyglądają się tobie z podejrzliwością, obserwują twoje zachowanie? Rozmowa z psychologiem, a nawet z psychiatrą daje efekty, bo lekarza obejmuje tajemnica lekarska. Jednak są przypadki, że nawet najlepszy psychiatra nie pomoże, ponieważ aby komuś w takim stanie pomóc trzeba pewne sprawy samemu przeżyć. Znam kobietę, która po rozwodzie z winy męża wpadła w depresję, ale jakoś się z tego wygrzebała. Sama wychowywała syna od 3 roku życia (ojciec wcale nie interesował się życiem syna, nie płacił alimentów), był jej całym światem, była z niego dumna. Odpowiednio pokierowała jego nauką i gdy już syn miał ukończone studia, super pracę (inż.informatyk-programista w niemieckiej firmie) i poukładane życie, nagle zachorował na nieuleczalną chorobę. Wiesz jaka to tragedia pochować własne dziecko w wieku 33 lat? Ta matka do pogrzebu jakoś się trzymała na lekach, ale po pogrzebie chciała po prostu odebrać sobie życie, bo straciła chęć do życia. Brak bliskiej rodziny i odsunięcie się znajomych (bo ona jest wariatką, bo leczyła się 2 m-ce w psychiatryku) sprawił, że ta kobieta zamknęła się na cały świat i chociaż minęło już prawie 8 lat od śmierci syna nie jest w stanie wyjść do ludzi, bo w każdym napotkanym na ulicy młodym, wysokim chłopaku widzi swoje dziecko i ból wraca. Funkcjonuje psychicznie normalnie, fizycznie trochę gorzej, no ale to wina wieku, ma swoje zainteresowania, ale te podejrzliwe spojrzenia ... te szepty za plecami ... Czasem gdy ją spotykam, ale rzadko, to łzy płyną jej z oczu, ponieważ jej syn był moim dobrym znajomym i mój widok przypomina jej o nim.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Polecane

Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Największym problemem nie musi być samo 58 procent
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jest godzina 20:53. Wychodzi na to, że to moje głosowanie (powyżej) na zadane pytanie, to jest to dotychczas jedyny oddany głos i dlatego po moim głosie napisano 100% głosów. Konkluzja jest taka: te wszystkie sondaże można potłuc o kant dupy. Ja jestem zdecydowanym prawicowcem, a ponadto zdecydowanym wrogiem ryżowatych niemców, którzy udają premierów Polski, a zostali wysłani przez potomków hitlera, aby razem z ukraińskimi żydami utopić Polskę i Polaków. Wobec tego, mój głos na zapytanie powyżej nic nie znaczy, bo za moment zgłosi się stu wielbicieli ryżego donka i wówczas mój jedyny głos przeciwny będzie stanowił zaledwie 1%. Źródło komentarza: Największym problemem nie musi być samo 58 procent Autor komentarza: Ekspert specjalista Treść komentarza: Ci panowie co to ich się tutaj górnolotnie nazywa "DJ-ami" to najwyżej "CJ-e". Różnica w literkach drobna, ale w znaczeniu - kolosalna. Ani jeden ani drugi "grajek" nie jest "DJ"-em, nigdy nim nie był i prawdopodobnie nie będzie bo oni nie mają ZIELONEGO pojęcia jak się beaty klei :D NIE MAJĄ ZIE-LO-NE-GO pojęcia. I spoko. Nie muszą, dziś ze sprzęu dla "sidżejów" imprezę zagra nawet tresowana ameba albo inna nibynóżka. Dlatego uprzejmie proszę o zmianę tekstu - nie "DJ", a "CJ" Źródło komentarza: Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama