Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 października 2026 14:05
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Siła złego na jednego?

Dzisiaj mi się nieco uleje. Nie będę ukrywał, że nieco zdenerwowały mnie plotki, oszczerstwa i pomówienia, jakie pod moim adresem kierowała rodzina jednego z tomaszowskich przedsiębiorców związanego z Adrianem Witczakiem. Pojawiły się też groźby, ale niemi się za bardzo nie przejmuje. Dziwne, że ludzie, którzy zajmują się poważnymi biznesami, powtarzają niesprawdzone informacje. Może ich styl prowadzenia biznesu jest taki, jaki zarzucają innym. Przeczytajcie tę opowieść, dowiecie się, jak po gangstersku prowadzi się biznesy w naszym mieście, jak trudno być przyzwoitym i jak coś, co powinno być codziennością stoi kością w gardle wielu ludziom. Mam tylko nadzieję, że nie obrazi się na mnie mój kolega, od którego ten felieton muszę zacząć. Przepraszam Cię drogi kolego

Kilkanaście lat temu, kiedy nawet nie myślałem, by znów kandydować na radnego — po przygodzie w Radzie Miejskiej i wielu rozczarowaniach z tym związanych, postanowiłem sobie odpuścić i zajmowałem się głównie rozwojem portalu — zajrzał do mnie jeden mój serdeczny kolega. Znaliśmy się od lat, a nawet razem tworzyliśmy podwaliny Platformy Obywatelskiej w mieście i powiecie. To była jednak inna Platforma, konserwatywno-liberalna, z Maciejem Płażyńskim, Andrzejem Olechowskim i Donaldem Tuskiem. Mógłbym sporo pisać, ale skrócę ten wątek i zaznaczę tylko, że mój kolega zaczął wtedy pracować w magistracie; prezydentem był wówczas Mirosław Kukliński. 

W kolejnej kadencji władze się zmieniły, ale kolega mój nadal był urzędnikiem, już wtedy blisko związanym z naszym wspólnym przyjacielem, Grzegorzem Haraśnym. Po przegranych wyborach prezydenckich chłopak nie tylko podupadł na zdrowiu, ale też stracił pracę. Moim zdaniem powodem było otwarte wspieranie Haraśnego. Poważna choroba, brak pracy, dziecko i rodzina na utrzymaniu — tak właśnie trafił do mnie. Miałem wtedy biuro tam, gdzie i teraz. Poprosił, byśmy wynajęli mu pomieszczenia, bo ma pomysł na biznes. Jego własna dolegliwość podsunęła mu ideę stworzenia sklepu medycznego.

Szybko dogadaliśmy koszty i wystartował. Przez cztery lata siedzieliśmy przedzieleni cienką ścianą i każdego dnia słyszałem, jak się mordował. Często nie miał na czynsze i inne opłaty (przepraszam, muszę to napisać, bo to ważne dla dalszej części historii). To był dramat, a ja widziałem, jak rosną i piętrzą się problemy, plus niezapłacone nam czynsze, o czym nie wiedziała nawet moja żona. Tak minęły chyba cztery lata. Zbliżały się wybory. Niespodziewanie zapukali do moich drzwi Barbara Klatka i Arek Gajewski i zaproponowali, bym kandydował z ich list (PO) do powiatu. Wcześniej miałem propozycję od Marcina Witko, ale dotyczyła miasta. Ja byłem już mieszkańcem wsi, a ni chciał oszukiwać ludzi, mimo że mieszkanie w mieście nadal posiadaliśmy. Dwa albo trzy razy zmieniał Arek Gajewski zdanie, bo sam nie wiedział, czy chce kandydować do sejmiku, czy jednak do powiatu. W końcu wybory ruszyły pełną parą i mandat otrzymałem. Koalicję zawarliśmy — a jakże — z PiS-em i PSL-em. Mirek Kukliński zaproponował, bym został członkiem Zarządu Powiatu.

Ci, co mnie znają, wiedzą, że urzędnik ze mnie żaden; raczej „wiatr we włosach”, motocykle i góry mnie ciągną. Zaproponowaliśmy więc tego właśnie kolegę, który miał pewne predyspozycje urzędnicze i jemu taka praca bardziej jednak odpowiadała. Tylko pojawił się u niego problem: co zrobić ze sklepem. Zapytał, czy firma mojej żony nie chciałaby przejąć interesu w zamian za zaległości czynszowe. Sporo tego przez cztery lata narosło, ale przecież nie mogłem wypowiedzieć umowy najmu człowiekowi, którego ten interes był jedynym źródłem utrzymania. Trochę to było zaskakujące, bo planów prowadzenia takiej firmy nie mieliśmy, a ja cały czas robiłem portal i zajmowałem się nieruchomościami.

W końcu stanęło na tym, że to przejmiemy i zobaczymy. No i… szło nam jeszcze gorzej niż jemu. Uczyliśmy się wszystkiego od podstaw, robiliśmy błędy. Nie mieliśmy świadomości, jak długo czeka się na pieniądze z NFZ i że branża jest w dramatyczny sposób skorumpowana. W każdym razie, gdy zrobiliśmy 20 tysięcy obrotu w miesiącu, to już było coś. To był prawdziwy koszmar. 

I jak zawsze, pomogło szczęście. Potrzebny był rozgarnięty pracownik. A nie mógł to być ktoś z ulicy — wymogi były konkretne, dotyczące wykształcenia i doświadczenia w branży, farmaceuta lub fizjoterapeuta. Dałem ogłoszenie na portalu. I wiecie co? Po dwóch minutach zadzwoniła dziewczyna, która pracowała wcześniej w aptece Flora. Opinia pracodawcy była bardzo dobra i ruszyliśmy z nowym impetem. Po drodze dołączyła moja obecna synowa. I stworzył się miły zespół. 

Tyle że ten impet to był raczej wyścig żółwia ze ślimakiem. Okazało się bowiem, że żaden dostawca nie chciał nam dostarczać towaru. U jednych narozrabiał mój kolega, u innych zablokowała nam dostawy konkurencja. Typowa ordynarna „gangsterka”. I znowu szczęście: pojechaliśmy na targi sprzętu rehabilitacyjnego do Łodzi i tam dziewczyny zaczepił Irek Harbuz, dyrektor NAH-u. Fantastyczny, dobry człowiek, nadal się przyjaźnimy, tym bardziej że łącza nas też pasje muzyczne, a on sam jest menadżerem fryzjerskiej kadry polski. Wprowadziliśmy jego produkt, a on pomógł nam z dostawcami. To z nim robiliśmy pierwsze szkolenia dla pacjentów, amazonek itd. Gdy nie mogliśmy kupować bezpośrednio, produkty dostarczał nam Pofam. Za każdą rzecz płaciliśmy gotówką, i to przed wysyłką. Kilka lat budowaliśmy pozycję solidnych partnerów.

Jakoś to zaczęło iść — jakby powiedziała moja mama, „jak krew z nosa”. Kolejny mur to były układy, bardzo nieczyste, wręcz korupcyjne. Prawdziwe wkurzenie przyszło wtedy, gdy zobaczyłem naszą sąsiadkę pchającą rower, na którym były zapakowane paczki z pieluchami. Stara kobieta, mało sił, opiekująca się niedołężnym mężem. Zapytałem, czemu nie bierze u nas pieluch — przecież ma tylko dwa kroki, a ja jej osobiście przyniosę paczki do domu. Odpowiedziała, że pan doktor kazał jej iść na drugi koniec miasta, twierdząc, że my nie realizujemy zleceń NFZ. Znacie mnie trochę? To wiecie, co usłyszał ode mnie ten lekarz. Miły, w każdym razie, nie byłem.

Kolejni byli stomicy, którzy przychodzili do nas po pomoc, bo ktoś ich zlecenia dał np. firmie z Krakowa. Całkowicie zablokowano nam dostawców. nie byli w stanie nic kupić dla pacjentów. Tymczasem ludzie dostawali sprzęt, jakiego nie potrzebowali, bez możliwości wymiany. My takie osoby zaopatrywaliśmy za darmo, na własny koszt. I tak to szło marnie aż do czasu covidu. Może zabrzmi to źle, ale pandemia, która o mało mnie osobiście nie zabiła, pozwoliła nam się mocno odbić. 

Ludzie po prostu zaczęli do nas przychodzić, widzieli serdeczność, życzliwość i wracali, przysyłali znajomych. Dla nas to nigdy nie byli klienci, tylko przede wszystkim cierpiący mężczyzna, czy kobieta, ciocia, wujek, babcia, dziadek. Powiem nieskromnie: mamy fioła na tym punkcie. Aha, wyprostuję jeszcze jedną rzecz, która pojawia się wśród różnych pomówień: owszem, raz czy dwa sprzedaliśmy jakieś maseczki do magistratu, środki dezynfekcyjne też, ale nie dlatego, że był tu jakiś tajemniczy układ, tylko dlatego, że były one u nas dostępne. Rękawiczki nitrylowe, dzięki Włodkowi z firmy Abena, mieliśmy o połowę tańsze niż ktokolwiek inny. Tropienie duchów przez domorosłych detektywów nie przyniosło skutku.

Im bardziej działalność się rozwijała, tym było gorzej. Psuto nam opinię wśród białego personelu, zmuszano pacjentów, by zaopatrywali się w konkretnych miejscach. Jeszcze kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że sprzedajemy tani, chiński, niskiej jakości sprzęt. Zaskakujące, bo my dajemy pacjentom najlepsze dostępne ortezy na rynku. Dopiero niedawno jeden z lekarzy wyjaśnił mi, że ma od każdego zlecenia 15 procent. Wyobrażacie sobie, co by było, gdybym ja próbował komuś jakiś taki bonus wręczyć? Zaraz byłbym nagrany i ukrzyżowany. Doszło nawet do tego, że grożono mi bandytami. Niewiarygodne? A jednak. Jeśli nie wierzycie, zapytajcie Barbarę Klatkę. To prawda. Ale lećmy dalej. 

Wiecie, że przez wiele lat nasza firma praktycznie nie sprzedawała produktów, na które przysługiwały dopłaty PFRON? Mieliśmy dobrą, tanią ofertę. Ewidentnie coś tu nie grało. Dowiedziałem się, co, po jakimś czasie, kiedy przyszedł do nas pan zainteresowany zakupem łóżka rehabilitacyjnego. Wówczas kosztowało ono u nas 2,5 tysiąca złotych z materacem. Usłyszał cenę, ucieszył się i poprosił rachunek na 4 tysiące. Jak to? Ano tak. Zawyżona cena to równocześnie wyższa dopłata. Klient nie płaci nic, sprzedawca zarabia więcej. Wszyscy zadowoleni? Tak, poza tymi, którzy czekają w kolejkach. A czekali często po trzy lata. 

Robiliśmy więc porządki. Dokładnie — zrobiły je dziewczyny z PCPR. I dziś jest efekt: wniosków rozpatrywanych jest kilka razy więcej, a czas oczekiwania to od jednego miesiąca do maksymalnie pół roku. Weryfikacja była szybka, ponieważ znaliśmy branżę, znaliśmy ceny rynkowe i wprowadzono limity. Nie tylko czeka się krócej, ale udało się dzięki temu wygospodarować pieniądze na turnusy rehabilitacyjne, bo to ta sama pula wydatków. Ktoś zawyżając ceny Was okradał? A jakże. No to teraz zgadnijcie, czemu mnie ci ludzie tak bardzo nienawidzą. 

Przez dwie kadencje nikt nawet nie próbował zarzucać firmie jakichś kombinacji czy nieuczciwości. Zaczęło się dopiero w tej kadencji. Radni PiS i KO zaczęli tropić rzekome nasze „biznesy” w szpitalu. Posuwali się do oszczerczych wpisów w internecie, a nawet na sesjach Rady Powiatu. Asystent posła Telusa z PiS nie mógł pojąć, jak to jest, że do naszej firmy trafiają pieniądze z PCPR, ale nie są to nasze pieniądze, tylko pacjentów, których miesiącami kredytowaliśmy. No przecież przelew szedł do firmy! Tak, tylko, że zamiast jednego do nas, trzeba byłoby wysłać 50 przelewów do poszczególnych ludzi, a oni sami musieliby wcześniej zapłacić. Zastanawiacie się o jakie kwoty chodzi? 

W przypadku dopłaty do pieluch i limicie 90 szt. jest to 135 zł miesięcznie. Dla jednego to drobiazg, ale dla chorej starszej pani, to prawdziwy majątek. Ale realizujemy też takie dopłaty, które wynoszą 40 zł i nie mamy sumienia odmówić, mimo, że musimy do tego przygotować całą stertę papierów. Musieli być wszyscy bardzo zdziwieni, stwierdzając, że w czasie covidu zakupiono u nas dla szpitala kilkanaście pulsoksymetrów. Z kolei w ramach darowizn przekazaliśmy sprzęt przekraczający wielokrotnie ich wartość. Nikczemność i jednej, i drugiej szajki przekracza wszelkie granice. Działacze PiS nawet nie kryją, że przekopali całą księgowość x-lat wstecz szukając faktur z naszej firmy. 

Wczoraj z kolei wyczytałem coś o jakichś przetargach, wygrywanych dzięki politycznym koneksjom, dzięki którym niby prowadzę sklep. Gdy takie banialuki pisze Szczepan Goska, można mu nawet wybaczyć, choć trochę napsuje nam zawsze nerwów. Ale kiedy pisze to z pełnym przekonaniem jakiś przedsiębiorca, który nie zna ani mnie, ani branży, można tylko przypuszczać, że mierzy innych własną miarą. Być może usłyszał coś od jakiejś partyjnej koleżanki, która prowadzi gdzieś pokrewny biznes. no i uważa, że skoro tak jest Chicago, to może być i u nas.

Nie będę ukrywał, że mnie to irytuje. Nie twierdzę też, że po mnie wszystko spływa, jak po kaczce, ani firma nie bierze udziału w żadnych przetargach, ani ja nie jestem jej właścicielem — tak samo jak nie jestem właścicielem „spożywczaków”, mimo że wiele osób grzecznościowo tak o mnie mówi. Powiem więcej: jestem wydawcą, ale nie dysponuję powierzchnią reklamową na portalu. Nie mam nawet prawa do reprezentowania firmy mojej żony. Mamy też osobne finanse, więc jak przychodzi mi do głowy kupić sobie motocykl, to nie musze się z wydatku tłumaczyć.

Odkąd Ewa i Adrian przejęli od Bartka sklep, zaczęły się nasze problemy. Im lepiej szło, tym były większe, bo ktoś zapewne zaczął odczuwać spadek obrotów. Na Ewę pisano donosy w firmie, w której jest zatrudniona. Ponieważ, niestety, nadal jest w Platformie, pisano na nią skargi do Sądu Koleżeńskiego, żaląc się na to, że ma męża, a ten mąż jest niewłaściwy, bo krytykuje, zamiast chwalić — a wszystko to przecież w ramach „walki o wolne media”. Trochę przejść więc mamy. Ludzie, jak na przykład Piotr Kucharski, rozpowszechniają ordynarne kłamstwa, np. o tym, że mam setki fejkowych kont w internecie. Poważnie? Brak słów po prostu. Kiedy miałbym to obsługiwać. Mimo, że pracuję u żony, to jednak mam sporo obowiązków. 

Rzadko pisuję o swoich osobistych sprawach, ani się nie uskarżam, mam twardą skórę i jakoś mierzę się z codziennością. Wolę iść pod wiatr (niczym Władysław Łokietek), niż płynąć z falą rynsztoka. Czasem jednak człowiek musi dać upust emocjom, szczególnie jeśli się nie wyspał, nie wyprasował koszuli, nie wyczyścił butów, a za godzinę musi zbierać się do pracy, bo od nikogo za darmo chleba nie dostanie. Wkurza mnie, że jacyś ludzie niszczą to, co mozolnie budujemy, ciężko i uczciwie pracując — zarówno my, jak i nasz cudowny personel. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

XYZ 06.10.2025 11:20
Czyżby jednak dzidzic pruski załatwił robotę do obsługi DINO że taka zajadła obrona przez owego przedsiębiorcę.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Jednego dnia świat finansów zobaczył, jak milionowe fortuny zamieniają się w papier bez wartości, a kilka dziesięcioleci później narody próbowały stworzyć organizację, która miała uchronić ludzkość przed kolejną wojną. W Polsce robotnicza „Solidarność” przekonała się, że nawet zwycięstwo w sądzie może zostać wykorzystane przeciwko wolności. A przecież 24 października to także wielka muzyka, legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 i niezwykłe historie odwagi. Co wydarzyło się 24 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 24 października przypomina wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Zaglądamy również do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie dzisiaj zostanie przypomniana historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy. Data dodania artykułu: 24.10.2026 07:27
24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

Siedem na dziesięć Polek deklaruje, że polityką interesuje się tylko w średnim lub niewielkim stopniu. Zaledwie 15 proc. kobiet mówi o dużym lub bardzo dużym zainteresowaniu życiem politycznym, a kolejne 15 proc. przyznaje wprost: polityka nie interesuje ich wcale. Najnowsze dane CBOS pokazują jednak coś jeszcze – coraz mocniejszy podział pokoleniowy oraz wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o deklarowane poglądy polityczne. Data dodania artykułu: 23.10.2026 22:00
Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

Siedemdziesiąt lat temu mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, domagając się wolności. Demonstracja rozpoczęta pod pomnikiem polskiego generała szybko zamieniła się w powstanie, które wstrząsnęło sowieckim imperium. W innym październiku alianci ruszali do przełamania niemieckiej obrony w Afryce, a wiele lat później Steve Jobs pokazywał niewielkie urządzenie, które zmieniło sposób słuchania muzyki. Co wydarzyło się 23 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 23 października prowadzi od wielkiej polityki i wojennych tragedii po kino, rock i sport. Jest w nim również historia szczególnie bliska mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 84 lata temu niemieccy okupanci zacieśniali kontrolę nad miejscowym gettem. Dla tysięcy jego mieszkańców zbliżały się ostatnie dni życia. Data dodania artykułu: 23.10.2026 08:06
23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Jednego dnia papież z Polski wypowiadał słowa, które miały przejść do historii. Dokładnie szesnaście lat wcześniej amerykański prezydent informował świat o radzieckich rakietach na Kubie, a ludzkość znalazła się niebezpiecznie blisko wojny nuklearnej. Jeszcze wcześniej pewien pisarz opublikował powieść o pokoleniu, które przeżyło wielką wojnę, lecz nie potrafiło odnaleźć się w pokoju. Co wydarzyło się 22 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 22 października prowadzi przez politykę, literaturę, kosmos, muzykę i sport. Przypominamy także rocznice ważne dla Polski oraz wydarzenie, które rozegrało się dokładnie tego dnia w Tomaszowie Mazowieckim. Bo historia nie zawsze przemawia głosem wielkich przywódców. Czasem wystarcza jej jedna książka, jeden wynalazek albo decyzja, której skutki odczuwają miliony ludzi. Data dodania artykułu: 22.10.2026 08:30
22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya
Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Wyjątkowy wieczór seniorów w Tomaszowie MazowieckimSpektakl „Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia” to wydarzenie poświęcone dojrzałej miłości, codziennym emocjom i sile relacji międzyludzkich. Na scenie pojawią się seniorzy, którzy poprzez sztukę, muzykę i wspólne doświadczenie opowiedzą o życiu, które wciąż potrafi zaskakiwać pasją, czułością i odwagą.Wieczór ma łączyć wzruszenie, humor i refleksję. To propozycja nie tylko dla osób starszych, ale także dla rodzin, przyjaciół i wszystkich mieszkańców regionu, którzy chcą wspólnie przeżyć wydarzenie o wyraźnym społecznym i integracyjnym charakterze.Seniorzy na scenie, ważny głos w lokalnej kulturzePrzedstawienie powstało w ramach projektu aktywizującego seniorów poprzez sztukę i budowanie więzi społecznych. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o jednorazowy występ, ale o szerszą inicjatywę wzmacniającą sprawczość, pewność siebie i obecność starszego pokolenia w życiu kulturalnym.Za realizację projektu odpowiada Fundacja Poranek we współpracy z Gminnym Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną w Lubochni oraz Gminą Lubochnia. Inicjatywa została współfinansowana z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego w ramach programu „Łódzkie dla Równych Szans”.Kiedy i gdzieWydarzenie odbędzie się 27 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Miejskim Centrum Kultury Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Niebrowskiej 50. Obecność publiczności będzie nie tylko okazją do spotkania ze sztuką, ale też formą wsparcia dla występujących seniorów. Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.10.2026
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:01
Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów

Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów

Wyobraźmy sobie, że Tom Waits zaprasza do opuszczonego domu muzyków The Rolling Stones z okresu „Exile on Main St.”. Keith Richards przynosi gitarę, której struny pamiętają lepsze czasy, Captain Beefheart przesuwa meble wbrew wszelkim zasadom architektury, a Neil Young gdzieś na poddaszu próbuje nastroić wzmacniacz. Nagle gaśnie światło. Ktoś przypadkowo uruchamia magnetofon, który od lat uznawano za zepsuty. Zamiast chaosu zaczyna wyłaniać się muzyka. Brudna, powolna, chwilami niemal rozkładająca się na naszych oczach. A jednak niezwykle piękna. Tak właśnie wyobrażam sobie świat „Bunny Gets Paid” chicagowskiego Red Red Meat. Albumu, który ukazał się w 1995 roku, gdy rock alternatywny próbował otrząsnąć się po śmierci Kurta Cobaina, a przemysł muzyczny gorączkowo poszukiwał kolejnej Nirvany. Red Red Meat nie zamierzali nią zostać. Rozebrali amerykańskiego bluesa na części, wrzucili go do piwnicy pełnej starych taśm i uszkodzonych wzmacniaczy, a następnie sprawdzili, czy z tych szczątków można zbudować coś naprawdę żywego. Okazało się, że można. I że czasami muzyka najpiękniej brzmi właśnie wtedy, gdy sprawia wrażenie, jakby za chwilę miała się rozsypać. Data dodania artykułu: Wczoraj, 23:59
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku. Data dodania artykułu: Wczoraj, 17:23 Liczba komentarzy: 7 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 6
Lechia rozbiła Spartę. Trzy sety, 75:50 w punktach i awans na siódme miejsce Tragiczny wypadek w Osiedlu Niewiadów. Nie żyje 38-letni kierowca. Strażacy walczyli o życie poszkodowanych Jak dobrać rozmiar kasku motocyklowego, żeby nie uciskał? Mała bateria, wielki pożar. Eksperci ostrzegają przed niebezpieczeństwem ukrytym w naszych śmieciach Jesień to dobry moment, by przyjrzeć się swojej skórze. Czerniak wcześnie wykryty daje ogromną szansę na wyleczenie 26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen Cztery kompleksy gruntów przy S8 na sprzedaż. Czy to właśnie na nich Tomaszów planował zarobić miliony? Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Powiat znów powołał zespół ds. zdrowia psychicznego. Teraz czas zapytać o efekty Dzień Kundelka 2026. 25 października uwaga powinna należeć do psów bez rodowodu Cztery klasyfikacje i cztery zwycięstwa! Lubochnia zdominowała sportową rywalizację międzygminną
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: A Treść komentarza: Ostatnie zdanie mógłby "autor" artykułu usunąć. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Outsider Treść komentarza: Wytyczenie tych "kresek" przebiegu to psychodeliczny sen paranoika. Odklejony od rzeczywistości, ale zapewne kilku "ważnych" przytuli kasę za korzystne lokalizacje gruntów skupowanych od lat. I o to idzie cała ta przepychanka z lokalnymi społecznościami. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Nie dla PSL. Treść komentarza: Wariant na południe od Tomaszowa jest bez sensu. Ta droga powinna przebiegać na północ od Tomaszowa co byłoby korzystne dla mieszkańców Tomaszowa i Rawy Mazowieckiej bo zyskali by szybką blisko Rawy drogę do Łodzi. Wariant północny miał być realizowany i tak zapewniano przez lata, Klimczak z PSL to zmienił. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Mariusz Treść komentarza: Decyzja środowiskowa w 2029 a Ministerstwo nie rezygnuje z trasy S12 czyli nie ma co czekać na decyzję bo dziwnym zbiegiem okoliczności będzie pewnie pozytywna. Szkoda tylko że NIKT się nie liczy ze zdaniem ludzi i robią sobie co chcą. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Uśmiechnięta radna Treść komentarza: Poznacie ich po owocach... Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Piotrkowianin Treść komentarza: Ale grafika totalnie odklejona od rzeczywistości. Macie w redakcji jakąś mapę? Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama