Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 kwietnia 2026 20:09
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.

W 1976 r. minęło sześć lat, odkąd Paul McCartney ogłosił, że nie jest już członkiem The Beatles, a zespół przestał istnieć. Fani nie stracili jednak nadziei na wielki powrót najsławniejszej być może grupy rockowej na świecie.

Decyzję o zaprzestaniu koncertowania Beatlesi podjęli wiele lat wcześniej, podczas amerykańskiej trasy w 1966 r. Uznali wówczas, że ich występy przestały mieć sens - muzyki na żywo nie dało się usłyszeć, ponieważ zagłuszały ją krzyki fanów. Zmęczeni beatlemanią John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i Ringo Starr zdecydowali, że skupią się na pracy w studiu nagraniowym. Wystąpili publicznie jeszcze tylko raz - na dachu budynku przy Saville Road, siedziby założonej przez nich firmy Apple Corps. Po nieco ponad 40 minutach policja nakazała jednak muzykom zakończenie niezapowiedzianego koncertu dla przechodzących ulicą zaskoczonych Londyńczyków. Po raz ostatni w studiu Beatlesi spotkali się 20 sierpnia 1969 r., gdy kończyli pracę nad ostatnim albumem „Abbey Road”.

Peter Jackson nakręcił „Get Back” (2021), w którym pokazuje rozpad grupy i przyjaźni. Stworzony na podstawie archiwalnych materiałów serial pokazuje Beatlesów przy pracy nad piosenkami, które znalazły się na albumie „Let It Be”, wydanym w 1970 r., już po rozpadzie zespołu. W jednej ze scen George Harrison oznajmia jak gdyby nigdy nic, że odchodzi. Pozostali nie sprawiają wrażenia zmartwionych, natychmiast zaczynają myśleć o potencjalnych następcach (pada nazwisko Erica Claptona). W końcu uspokajają się nawzajem, że Harrison z pewnością wróci. Nazywany „Cichym Beatlesem” gitarzysta czuł się przytłoczony osobowościami McCartneya i Lennona, niedoceniany jako muzyk i autor piosenek, zmęczony byciem Beatlesem. Ale rzeczywiście wrócił.

W 1968 r., podczas prac nad płytą znaną jako „Biały Album”, z zespołem pożegnał się Ringo Starr. Perkusista czuł się osamotniony, odtrącony, niepewny swych umiejętności i miejsca w zespole. Dał się jednak przekonać do powrotu.

W ciągu kilku lat Beatlesi wiele przeszli - wspólnie dorastali jako artyści i ludzie, uczyli się bycia sławnymi i bogatymi. Przebyli drogę od występów w portowych klubach w Hamburgu i liverpoolskim The Cavern do stadionu Shea w Nowym Jorku i gmachu Prince of Wales Theatre w Londynie, gdzie grali przed brytyjską królową. Nagrali 12 albumów. Wzbudzali zachwyt, wręcz histerię, ale także kontrowersje i nienawiść. Wspólnie opłakiwali śmierć przyjaciela i menedżera zespołu Briana Epsteina, poszukiwali oświecenia i spokoju ducha w Indiach, eksperymentowali z LSD. Jednak po siedmiu latach niegdysiejsi przyjaciele i towarzysze broni nie potrafili już ze sobą pracować, wybaczyć sobie przewin. Zespół rozpadał się pośród kłótni i procesów sądowych. Nic nie zapowiadało jego powrotu, choćby na jeden występ.

Na początku 1976 r. ofertę złożył jednak muzykom promotor Bill Sargent. 30 mln dolarów - tyle obiecał za ich reunion. Miesiąc później podniósł kwotę do 50 mln. „Pewnego poranka przeczytałem w gazecie, że Beatlesi mają się reaktywować, a Sargent daje grube miliony” - wspominał McCartney w 2009 r. Lukratywna oferta nie przekonała jednak Harrisona. Sid Bernstein - który przed laty pracował przy amerykańskich trasach koncertowych zespołu - również namawiał ich na powrót. W 1979 r. chciał zorganizować trzy koncerty charytatywne. Według jego szacunków miały przynieść dochód w wysokości 500 mln dol. Nic z tego nie wyszło, choć McCartney wspominał, że rozważali ofertę.

Alan Amron powołał Międzynarodowy Komitet na rzecz Reaktywacji The Beatles, zwracając się do fanów grupy na całym świecie o przekazanie dolara na ten szczytny cel. W 1977 r. o pomoc w przekonaniu muzyków do jednorazowego powrotu na scenę poprosił pięściarskiego mistrza świata wagi ciężkiej Muhammada Alego. Bez efektu.

Próby zorganizowania występu grupy podejmowali także sami eks-Beatlesi. W 1971 r. kolegów z zespołu na scenę zaprosił Harrison, organizator charytatywnego koncertu na rzecz Bangladeszu. Na wezwanie stawił się jednak tylko Ringo Starr, nie udało się odłożyć na bok dawnych animozji i kłótni o pieniądze. W 1973 r. powrót chciał zorganizować McCartney, ale tym razem to Harrison nie był zainteresowany. „Jeśli do tego kiedyś dojdzie, to dlatego, że ktoś zbankrutował” - skwitował gorzko. „Nigdy nie chcieliśmy tego wszyscy - tłumaczył po latach McCartney. - Gdy trzech było zdecydowanych, czwarty był przeciwko”.

Fani tak bardzo pragnęli, by ich nadzieje się spełniły, że gotowi byli usłyszeć ukochaną grupę w innych zespołach. Członkowie kanadyjskiej grupy Klaatu musieli niemal przepraszać za to, że nie są Beatlesami pod inną nazwą, jak podejrzewali niektórzy słuchacze ich debiutanckiego albumu „3:47 EST”, wydanego w 1976 r. nakładem Capitol Records, amerykańskiego wydawcy The Beatles. Brzmienie zespołu przypominało im The Beatles, wskazywali na podobieństwa między partiami perkusji na płycie Klaatu a grą Ringo Starra, porównywali harmonie z partiami wokalnymi Lennona, McCartneya i Harrisona, zgłębiali bitelsowskie brzmienie. Album nie zawierał zdjęć, nie podawał nazwisk muzyków i autorów piosenek, zespół nie promował go podczas koncertów i występów telewizyjnych. Czy pod nazwą Klaatu mogli w rzeczywistości kryć się Beatlesi? Czy mogli w tajemnicy się reaktywować i nagrać nową płytę pod innym szyldem, nie dla sławy i pieniędzy, a jedynie z potrzeby wspólnego tworzenia muzyki? To zdawał się sugerować Steve Smith, dziennikarz „Providence Journal” i autor sensacyjnych teorii o Klaatu. Rozczarowująca prawda wyszła na jaw, gdy pewien radiowiec z Waszyngtonu dotarł do dokumentów z nazwiskami członków kanadyjskiego zespołu.

Członkowie The Beatles współpracowali ze sobą po rozpadzie zespołu; występowali na swoich solowych płytach, a także brali gościnny udział w nagrywaniu albumów Leona Russella, Billy'ego Prestona, Harry'ego Nilssona czy wirtuoza sitaru Raviego Shankara. Czwórka eks-Beatlesów uczestniczyła w pracy nad „Ringo”, płytą Starra z 1973 r., nie zagrali jednak wówczas razem jak za dawnych lat. Dwa lata wcześniej dawni przyjaciele wymienili ciosy: Lennon zaatakował McCartneya w piosence „How Do You Sleep?” napisanej w reakcji na atak McCartneya z utworu „Too Many People”. Fani tak bardzo pragnęli nowych piosenek - choćby były to stare, nigdy niewydane „odrzuty” - że gotowi byli uwierzyć w istnienie nagrań, które nigdy nie powstały.

W 1971 r. satyryk i dziennikarz Martin Lewis przygotował dla magazynu „Disc and Music Echo” drobiazgową dyskografię zespołu, w której umieścił cztery zmyślone piosenki. Niektóre miały tytuły brzmiące zupełnie prawdziwie, jak lennonowska - według jego opisu - „Left Is Right (And Right Is Wrong)”, niektóre sprawiały wrażenie niedorzecznych, jak „Pink Litmus Paper Shirt”, którą skomponować miał Harrison. Żart Lewisa zaczął żyć własnym życiem, tytuły wymyślonych przez niego piosenek zaczęły się pojawiać w innych artykułach i książkach, traktowane jako najprawdziwsze nagrania The Beatles, zaginiony skarb. Niektórzy badacze historii zespołu poświęcili całe lata na jego poszukiwania. Lewis tłumaczył, że był to zaledwie niewinny żart. Zarzekał się, że wszystko wymyślił, łącznie z datami sesji nagraniowych, ale niektórzy fani mu nie uwierzyli. Upierali się, że okryte tajemnicą taśmy istnieją naprawdę, ukryte w jakimś magazynie, archiwum, piwnicy czy strychu. Któregoś dnia ujrzą światło dzienne. Niektórzy mówili mu nawet, że na własne uszy słyszeli „Pink Litmus Paper Shirt”!

Do niezwykłego spotkania nieomal doszło w kwietniu 1976 r. na scenie programu telewizyjnego „Saturday Night Live”. Jako żart muzykom zaoferowano czek na 3 tys. dolarów. Do podziału - zaznaczono - „jak uznają za stosowne. Jeśli chcecie dać Ringo mniejszą część, to wasza sprawa”. Lennon opowiedział o tamtym wieczorze Davidowi Sheffowi, autorowi książki „All We Are Saying. The Last Major Interview with John Lennon and Yoko Ono”. Spędził go z McCartneyem, oglądając program w telewizji - kolega z dawnego zespołu odwiedził go w nowym mieszkaniu w nowojorskim apartamentowcu Dakota. „Zdecydowaliśmy się pojechać do studia dla żartu. Już niemal wsiadaliśmy do taksówki, ale w końcu odpuściliśmy - opowiadał Lennon. - Byliśmy zbyt zmęczeni”. McCartney potwierdził opowieść przyjaciela: „John powiedział, że powinniśmy tam iść. Jest nas tylko dwóch, więc podzielimy się po połowie. I przez chwilę wydawało się... ale to byłaby praca, a obaj tego dnia mieliśmy wolne, więc w końcu nie poszliśmy. To był fajny pomysł”.

Miesiąc później szefowie „Saturday Night Live” ponownie zwrócili się do muzyków, tym razem podnosząc kwotę do 3 tys. 200 dolarów i dodając nocleg w zajeździe The Cross Town Motor Inn.

8 grudnia 1980 r. John Lennon zginął od kul zamachowca w bramie Dakoty, gdy wracał do domu ze studia, gdzie pracował nad utworem „Walking on Thin Ice”. George Harrison poświęcił mu utwór „All Those Years Ago”, który nagrał z udziałem Starra i McCartneya. 15 lat później trójka Beatlesów nagrała dwie nowe piosenki. „Free As a Bird” i „Real Love” powstały na bazie nieukończonych domowych nagrań Lennona, szkiców przyszłych utworów. Pozostali dograli swoje partie do śpiewu z taśmy z 1977 r. Stanowiły część projektu „Anthology” - niemal 12-godzinnej filmowej opowieści o historii zespołu, a także płyt zawierających nagrania z prób, koncertów, alternatywne wersje przebojów The Beatles. A także dwie nowe piosenki.

Ponad 20 lat po śmierci Harrisona ukazał się jeszcze jeden „zagubiony” utwór. Ballada „Now and Then” została nagrana przez Lennona w latach 70. w jego nowojorskim mieszkaniu. Także nad nim pracowali pozostali członkowie zespołu, przygotowując „Antologię”. Porzucili go wówczas z powodu trudności technicznych. W listopadzie 2023 r. singiel trafił do sklepów, reklamowany jako „ostatnia piosenka The Beatles”. (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

Są dni, które układają się jak szybki serwis informacyjny – migawki, fakty, nazwiska. I są takie, które wymagają zatrzymania. Bo za każdym nagłówkiem kryje się proces, który trwa latami.Data dodania artykułu: 29.04.2026 08:52
Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)

Rząd przyjął projekt ustawy, który ma chronić dziennikarzy, aktywistów i organizacje społeczne przed pozwami SLAPP. Szybsze oddalanie bezzasadnych spraw, kaucje i wysokie kary mają ograniczyć używanie sądów do uciszania debaty publicznej.Data dodania artykułu: 28.04.2026 21:19
MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu
Reklama

Polecane

Biało-czerwony dzień w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?Niepoważny poseł, niepoważne pomysły, żenująca dyskusjaRodzina w centrum miasta. Tomaszów stawia na najmłodszych i ich rodzicówJodłowskiego uratował PiS... na jak długo?Międzynarodowy Dzień Jazzu 2026. Muzyka wolności, dialogu i emocjiMiędzynarodowe skoki w Bogusławicach. Na przełomie kwietnia i maja wrócą prestiżowe zawodyMajówka pod opieką medyków. Gdzie szukać pomocy i o czym warto pamiętać?Filmowa majówka w Heliosie. Moda, muzyka, groza, familijne emocje i Liga Mistrzów na wielkim ekranieNielegalny wywóz ścieków – cicha szara strefa, o której nikt nie mówiKsiążka przed sądem, pierwszoklasiści w bibliotece. Wyjątkowy Światowy Dzień Książki w SP nr 6Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: MariaTreść komentarza: Parasolki, parasolki jest taka piosenka Marii Koterbskiej. Tu nawet kropla nie przeleci... A tak serio to te co chronią, nie tylko przed deszczem są ostatnio w modzie.Źródło komentarza: Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Szanowny Panie Mariuszu. Zaczyna mnie Pan wku#wiać tą sztuczną inteligencją, która pozwala Panu pokazywać takie debilowate gęby też takich debilowatych posłów. Ile razy, po otwarciu tego portalu, można oglądać takich debili.Źródło komentarza: Niepoważny poseł, niepoważne pomysły, żenująca dyskusjaAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Szanowna Redakcjo (czyli Panie Mariuszu). Wy, zawsze zachowujecie się, jak małe dzieci w piaskownicy. Inaczej mówiąc (pisząc): czy Wy naprawdę jeszcze wierzycie w tę jakąś-tam sprawiedliwość, w jakąś-tam demokrację ?! Przecież ten Leon K. (np. jakiś ***t), to jest zwykła społeczna i polityczna dziwka, czyli inaczej pisząc .... kur&a. I co na to miała począć policja i prokuratura??? A wielkie jajco!!! Policja, to inaczej Kierwiński (ten z pogłosem), prokuratura, to inaczej Żurek, który najbardziej smakuje ryżemu szwabowi donkowi. I to jest, ku#wa, koniec zabawy w tak zwaną demokrację i niezależne sądy.Źródło komentarza: Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?Autor komentarza: Obywatel TomaszowaTreść komentarza: Taki młody a taki arogancki,pojawił się na kilka miesięc nie uzdrowił szpitala za to dostanie gruba odprawę!!!to jest skandalŹródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: GadułaTreść komentarza: No bo po co w Tomaszowie porodówka i ginekologia skoro panowie podobno nie rodzą? Po co mieć chirurgię niech LPR lata z bogatymi do Wardzawy, a biedni niech umierają. Można ciągnąć pomysły swojego szefa i innych kolegów, którzy kontrolują firmy pomagające dzieciom, a samemu wpłacać kasę na propagandową telewizję. No a w efekcie zatrudnić nieudolnych kolegów w szpitalu aby przed wyborami powiększyć elektorat, z młodzieży ze szkoły partyjnej koleżanki. Słonecznik jednak ma tupet.Źródło komentarza: Niepoważny poseł, niepoważne pomysły, żenująca dyskusjaAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Mój wredny dodatek. Przez cale swoje, zawodowe życie zajmuję się wodami podziemnymi i ściekami, które to ścieki zanieczyszczają te wody (również i wody powierzchniowe). I "cóś" na ten temat wiem. I mogę napisać np. tak: dawny Wistom tak zanieczyścił środowisko gruntowo-wodne, że ważne wskaźniki środowiskowe były przekraczane o kilkadziesiąt razy. Wistomu już nie ma od kilkudziesięciu lat. Teraz miasto wzięło się za porządkowanie środowiska naturalnego w rejonie obecnej, miejskiej oczyszczalni ścieków (to ta sama, niegdysiejsza oczyszczalnia wistomowska. Jak na jednym spotkaniu usłyszałem te bzdury, które wypowiadały tzw. "autorytety", postanowiłem jak najszybciej opuścić to spotkanie tych "autorytetów". PS. Nie chcę uczestniczy w takich sabatach czarownic.Źródło komentarza: Nielegalny wywóz ścieków – cicha szara strefa, o której nikt nie mówi
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama