Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 lipca 2026 02:08
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.

W 1976 r. minęło sześć lat, odkąd Paul McCartney ogłosił, że nie jest już członkiem The Beatles, a zespół przestał istnieć. Fani nie stracili jednak nadziei na wielki powrót najsławniejszej być może grupy rockowej na świecie.

Decyzję o zaprzestaniu koncertowania Beatlesi podjęli wiele lat wcześniej, podczas amerykańskiej trasy w 1966 r. Uznali wówczas, że ich występy przestały mieć sens - muzyki na żywo nie dało się usłyszeć, ponieważ zagłuszały ją krzyki fanów. Zmęczeni beatlemanią John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i Ringo Starr zdecydowali, że skupią się na pracy w studiu nagraniowym. Wystąpili publicznie jeszcze tylko raz - na dachu budynku przy Saville Road, siedziby założonej przez nich firmy Apple Corps. Po nieco ponad 40 minutach policja nakazała jednak muzykom zakończenie niezapowiedzianego koncertu dla przechodzących ulicą zaskoczonych Londyńczyków. Po raz ostatni w studiu Beatlesi spotkali się 20 sierpnia 1969 r., gdy kończyli pracę nad ostatnim albumem „Abbey Road”.

Peter Jackson nakręcił „Get Back” (2021), w którym pokazuje rozpad grupy i przyjaźni. Stworzony na podstawie archiwalnych materiałów serial pokazuje Beatlesów przy pracy nad piosenkami, które znalazły się na albumie „Let It Be”, wydanym w 1970 r., już po rozpadzie zespołu. W jednej ze scen George Harrison oznajmia jak gdyby nigdy nic, że odchodzi. Pozostali nie sprawiają wrażenia zmartwionych, natychmiast zaczynają myśleć o potencjalnych następcach (pada nazwisko Erica Claptona). W końcu uspokajają się nawzajem, że Harrison z pewnością wróci. Nazywany „Cichym Beatlesem” gitarzysta czuł się przytłoczony osobowościami McCartneya i Lennona, niedoceniany jako muzyk i autor piosenek, zmęczony byciem Beatlesem. Ale rzeczywiście wrócił.

W 1968 r., podczas prac nad płytą znaną jako „Biały Album”, z zespołem pożegnał się Ringo Starr. Perkusista czuł się osamotniony, odtrącony, niepewny swych umiejętności i miejsca w zespole. Dał się jednak przekonać do powrotu.

W ciągu kilku lat Beatlesi wiele przeszli - wspólnie dorastali jako artyści i ludzie, uczyli się bycia sławnymi i bogatymi. Przebyli drogę od występów w portowych klubach w Hamburgu i liverpoolskim The Cavern do stadionu Shea w Nowym Jorku i gmachu Prince of Wales Theatre w Londynie, gdzie grali przed brytyjską królową. Nagrali 12 albumów. Wzbudzali zachwyt, wręcz histerię, ale także kontrowersje i nienawiść. Wspólnie opłakiwali śmierć przyjaciela i menedżera zespołu Briana Epsteina, poszukiwali oświecenia i spokoju ducha w Indiach, eksperymentowali z LSD. Jednak po siedmiu latach niegdysiejsi przyjaciele i towarzysze broni nie potrafili już ze sobą pracować, wybaczyć sobie przewin. Zespół rozpadał się pośród kłótni i procesów sądowych. Nic nie zapowiadało jego powrotu, choćby na jeden występ.

Na początku 1976 r. ofertę złożył jednak muzykom promotor Bill Sargent. 30 mln dolarów - tyle obiecał za ich reunion. Miesiąc później podniósł kwotę do 50 mln. „Pewnego poranka przeczytałem w gazecie, że Beatlesi mają się reaktywować, a Sargent daje grube miliony” - wspominał McCartney w 2009 r. Lukratywna oferta nie przekonała jednak Harrisona. Sid Bernstein - który przed laty pracował przy amerykańskich trasach koncertowych zespołu - również namawiał ich na powrót. W 1979 r. chciał zorganizować trzy koncerty charytatywne. Według jego szacunków miały przynieść dochód w wysokości 500 mln dol. Nic z tego nie wyszło, choć McCartney wspominał, że rozważali ofertę.

Alan Amron powołał Międzynarodowy Komitet na rzecz Reaktywacji The Beatles, zwracając się do fanów grupy na całym świecie o przekazanie dolara na ten szczytny cel. W 1977 r. o pomoc w przekonaniu muzyków do jednorazowego powrotu na scenę poprosił pięściarskiego mistrza świata wagi ciężkiej Muhammada Alego. Bez efektu.

Próby zorganizowania występu grupy podejmowali także sami eks-Beatlesi. W 1971 r. kolegów z zespołu na scenę zaprosił Harrison, organizator charytatywnego koncertu na rzecz Bangladeszu. Na wezwanie stawił się jednak tylko Ringo Starr, nie udało się odłożyć na bok dawnych animozji i kłótni o pieniądze. W 1973 r. powrót chciał zorganizować McCartney, ale tym razem to Harrison nie był zainteresowany. „Jeśli do tego kiedyś dojdzie, to dlatego, że ktoś zbankrutował” - skwitował gorzko. „Nigdy nie chcieliśmy tego wszyscy - tłumaczył po latach McCartney. - Gdy trzech było zdecydowanych, czwarty był przeciwko”.

Fani tak bardzo pragnęli, by ich nadzieje się spełniły, że gotowi byli usłyszeć ukochaną grupę w innych zespołach. Członkowie kanadyjskiej grupy Klaatu musieli niemal przepraszać za to, że nie są Beatlesami pod inną nazwą, jak podejrzewali niektórzy słuchacze ich debiutanckiego albumu „3:47 EST”, wydanego w 1976 r. nakładem Capitol Records, amerykańskiego wydawcy The Beatles. Brzmienie zespołu przypominało im The Beatles, wskazywali na podobieństwa między partiami perkusji na płycie Klaatu a grą Ringo Starra, porównywali harmonie z partiami wokalnymi Lennona, McCartneya i Harrisona, zgłębiali bitelsowskie brzmienie. Album nie zawierał zdjęć, nie podawał nazwisk muzyków i autorów piosenek, zespół nie promował go podczas koncertów i występów telewizyjnych. Czy pod nazwą Klaatu mogli w rzeczywistości kryć się Beatlesi? Czy mogli w tajemnicy się reaktywować i nagrać nową płytę pod innym szyldem, nie dla sławy i pieniędzy, a jedynie z potrzeby wspólnego tworzenia muzyki? To zdawał się sugerować Steve Smith, dziennikarz „Providence Journal” i autor sensacyjnych teorii o Klaatu. Rozczarowująca prawda wyszła na jaw, gdy pewien radiowiec z Waszyngtonu dotarł do dokumentów z nazwiskami członków kanadyjskiego zespołu.

Członkowie The Beatles współpracowali ze sobą po rozpadzie zespołu; występowali na swoich solowych płytach, a także brali gościnny udział w nagrywaniu albumów Leona Russella, Billy'ego Prestona, Harry'ego Nilssona czy wirtuoza sitaru Raviego Shankara. Czwórka eks-Beatlesów uczestniczyła w pracy nad „Ringo”, płytą Starra z 1973 r., nie zagrali jednak wówczas razem jak za dawnych lat. Dwa lata wcześniej dawni przyjaciele wymienili ciosy: Lennon zaatakował McCartneya w piosence „How Do You Sleep?” napisanej w reakcji na atak McCartneya z utworu „Too Many People”. Fani tak bardzo pragnęli nowych piosenek - choćby były to stare, nigdy niewydane „odrzuty” - że gotowi byli uwierzyć w istnienie nagrań, które nigdy nie powstały.

W 1971 r. satyryk i dziennikarz Martin Lewis przygotował dla magazynu „Disc and Music Echo” drobiazgową dyskografię zespołu, w której umieścił cztery zmyślone piosenki. Niektóre miały tytuły brzmiące zupełnie prawdziwie, jak lennonowska - według jego opisu - „Left Is Right (And Right Is Wrong)”, niektóre sprawiały wrażenie niedorzecznych, jak „Pink Litmus Paper Shirt”, którą skomponować miał Harrison. Żart Lewisa zaczął żyć własnym życiem, tytuły wymyślonych przez niego piosenek zaczęły się pojawiać w innych artykułach i książkach, traktowane jako najprawdziwsze nagrania The Beatles, zaginiony skarb. Niektórzy badacze historii zespołu poświęcili całe lata na jego poszukiwania. Lewis tłumaczył, że był to zaledwie niewinny żart. Zarzekał się, że wszystko wymyślił, łącznie z datami sesji nagraniowych, ale niektórzy fani mu nie uwierzyli. Upierali się, że okryte tajemnicą taśmy istnieją naprawdę, ukryte w jakimś magazynie, archiwum, piwnicy czy strychu. Któregoś dnia ujrzą światło dzienne. Niektórzy mówili mu nawet, że na własne uszy słyszeli „Pink Litmus Paper Shirt”!

Do niezwykłego spotkania nieomal doszło w kwietniu 1976 r. na scenie programu telewizyjnego „Saturday Night Live”. Jako żart muzykom zaoferowano czek na 3 tys. dolarów. Do podziału - zaznaczono - „jak uznają za stosowne. Jeśli chcecie dać Ringo mniejszą część, to wasza sprawa”. Lennon opowiedział o tamtym wieczorze Davidowi Sheffowi, autorowi książki „All We Are Saying. The Last Major Interview with John Lennon and Yoko Ono”. Spędził go z McCartneyem, oglądając program w telewizji - kolega z dawnego zespołu odwiedził go w nowym mieszkaniu w nowojorskim apartamentowcu Dakota. „Zdecydowaliśmy się pojechać do studia dla żartu. Już niemal wsiadaliśmy do taksówki, ale w końcu odpuściliśmy - opowiadał Lennon. - Byliśmy zbyt zmęczeni”. McCartney potwierdził opowieść przyjaciela: „John powiedział, że powinniśmy tam iść. Jest nas tylko dwóch, więc podzielimy się po połowie. I przez chwilę wydawało się... ale to byłaby praca, a obaj tego dnia mieliśmy wolne, więc w końcu nie poszliśmy. To był fajny pomysł”.

Miesiąc później szefowie „Saturday Night Live” ponownie zwrócili się do muzyków, tym razem podnosząc kwotę do 3 tys. 200 dolarów i dodając nocleg w zajeździe The Cross Town Motor Inn.

8 grudnia 1980 r. John Lennon zginął od kul zamachowca w bramie Dakoty, gdy wracał do domu ze studia, gdzie pracował nad utworem „Walking on Thin Ice”. George Harrison poświęcił mu utwór „All Those Years Ago”, który nagrał z udziałem Starra i McCartneya. 15 lat później trójka Beatlesów nagrała dwie nowe piosenki. „Free As a Bird” i „Real Love” powstały na bazie nieukończonych domowych nagrań Lennona, szkiców przyszłych utworów. Pozostali dograli swoje partie do śpiewu z taśmy z 1977 r. Stanowiły część projektu „Anthology” - niemal 12-godzinnej filmowej opowieści o historii zespołu, a także płyt zawierających nagrania z prób, koncertów, alternatywne wersje przebojów The Beatles. A także dwie nowe piosenki.

Ponad 20 lat po śmierci Harrisona ukazał się jeszcze jeden „zagubiony” utwór. Ballada „Now and Then” została nagrana przez Lennona w latach 70. w jego nowojorskim mieszkaniu. Także nad nim pracowali pozostali członkowie zespołu, przygotowując „Antologię”. Porzucili go wówczas z powodu trudności technicznych. W listopadzie 2023 r. singiel trafił do sklepów, reklamowany jako „ostatnia piosenka The Beatles”. (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka

Mateusz Morawiecki ma za sobą połowę elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, grupę lojalnych parlamentarzystów, doświadczenie premiera i rozpoznawalność, której może mu zazdrościć większość polityków prawicy. Nie ma jednak tego, co w PiS nadal pozostaje najważniejsze: kontroli nad aparatem partii i politycznego błogosławieństwa Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż pokazuje, że były premier jest poważnym kandydatem do sukcesji. Nie oznacza jednak, że może dziś po prostu wejść do gabinetu prezesa i przejąć klucze. Data dodania artykułu: 29.07.2026 12:42
Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka

Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił

Karol Nawrocki nadal jest politykiem, któremu Polacy ufają najbardziej. Jednak najważniejsza wiadomość z lipcowego rankingu zaufania IBRiS dla Onetu kryje się nie na pierwszym, lecz na czwartym miejscu. Krzysztof Bosak w ciągu miesiąca zyskał aż 10 punktów procentowych. To sygnał, że Konfederacja przestaje być wyłącznie partią protestu i zaczyna budować własne centrum politycznej grawitacji. Data dodania artykułu: 29.07.2026 11:38
Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił

29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

29 lipca prowadzi nas przez sześć stuleci historii: od królewskiego przywileju, który otworzył drogę do rozwoju Łodzi, przez wymarsz Jana III Sobieskiego pod Wiedeń, dramatyczne wezwania poprzedzające Powstanie Warszawskie, aż po śmierć Tomasza Stańki. W muzycznym kalendarzu spotykają się dziś Rush, Elvis Presley, The Beatles, Bob Dylan i The Doors. Tymczasem współczesność dopisuje kolejne rozdziały — w Sejmie, wokół praw obywatelskich i za oceanem, gdzie decyzje amerykańskiego banku centralnego mogą poruszyć światowe rynki. Data dodania artykułu: 29.07.2026 10:48
29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Nie jest to jeszcze społeczne odwrócenie się od Ukrainy ani zgoda na zwycięstwo Rosji. Wyniki badania Opinia24 dla „Polityki” pokazują jednak wyraźnie, że dotychczasowa polityka oparta na niemal bezwarunkowym poparciu dla Kijowa przestała odpowiadać nastrojom znacznej części Polaków. Najwięcej politycznie zyskuje dziś prezydent Karol Nawrocki. Najtrudniejsze zadanie stoi przed rządem, który musi jednocześnie bronić strategicznego sojuszu z Ukrainą i nie lekceważyć społecznego gniewu. Data dodania artykułu: 29.07.2026 09:32
Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Polityczne trzęsienie ziemi w PiS, rezygnacja Mateusza Morawieckiego z kierowania europejskimi konserwatystami, kolejny etap sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz gwałtowne zaostrzenie napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Tak wygląda informacyjny bilans wtorku, 28 lipca. Data dodania artykułu: 28.07.2026 21:36
Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Polecane

Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?

Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?

12 grudnia 2025 roku, kilkanaście minut po południu, policyjny patrol zatrzymał na ulicy Spalskiej samochód marki Opel Vivaro. Za kierownicą siedział radny Rady Powiatu Tomaszowskiego Leon Karwat. Pierwsze badanie wykazało 0,84 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli w przybliżeniu 1,68 promila alkoholu we krwi. Kolejne wyniki były niewiele niższe. Mimo to postępowanie karne zostało warunkowo umorzone. Prokuratura uznała taki wyrok za sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości. Sąd drugiej instancji utrzymał jednak najważniejszą część orzeczenia o niskiej szkodliwości społecznej Data dodania artykułu: Wczoraj, 13:14 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Kortowa epopeja Piotra Kucharskiego. Radny tropił mączkę, miasto zdobyło 1,6 miliona złotych Cztery nowe korty tenisowe przy Arenie Lodowej. Tomaszów otrzymał 1,6 mln zł dofinansowania Desant na Zalewie Sulejowskim. Terytorialsi ćwiczyli działania na wodzie i w trudnym terenie Kinkiet ścienny - praktyczne światło czy tylko dekoracja? Druga odsłona Letniej Sceny Młodych. Galeria Tomaszów znów zabrzmiała muzyką lokalnych talentów Czwartek niemal bezchmurny. Upał do 36 stopni, w piątek możliwe burze Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił Najpierw milknie szkolny dzwonek. Potem umiera wieś Dieta a cholesterol. Geny mogą decydować o tym, jak organizm reaguje na tłuszcze Mieszkanie za 1% wartości? Gdzie w Polsce miasta sprzedają lokale za grosze? Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Batory Treść komentarza: Patrząc na oświadczenie majątkowe batorskiego nie dziwie się że z takim uporem brnie w obalenie zarządu SM ... bieda w garniturze Źródło komentarza: STANOWISKO ZARZĄDU SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ „PRZODOWNIK” W TOMASZOWIE MAZOWIECKIM Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Ten materiał o tym drogowym przestępcy Karwacie, to mistrzostwo świata. Ten materiał pokazuje, jak wygląda teoria Nejmana z PO. Będziesz z nami, będziesz zawsze bezpieczny. Ten frajer był zatrudniony w Tomaszowskim Centrum Zdrowia jako konsultant do spraw współpracy z samorządami i innymi instytucjami (zajmował więc kolejne niepotrzebne nikomu stanowisko). I dlatego czuł się bezpieczny. Oczywiście ze strony powiatowych pisiorów. Jeden z obrońców tego drogowego przestępcy - Konrad Wiwat. On jest dobry, ale dla przestępcy drogowego okazał się zbyt czerwony. Źródło komentarza: Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Autor komentarza: ...) Treść komentarza: czyli pochwalasz łamanie prawa... Źródło komentarza: 157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Ciekawe na jakiej podstawie zatrzymali motocyklistę skoro jest brak identyfikacji pojazdu gdyż motocykl nie posiada tablicy rej, z przodu ja bym nie przyjął mandatu bo z jakiej odległości namierzali jakim sprzętem czy było zrobione zdjęcie ? Źródło komentarza: 157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy Autor komentarza: ;) Treść komentarza: Pana Zdonka też kiedyś przyjął Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Treść komentarza: Poprzedni zarabiał 5000tys z funkcji dyrektora plus robił jako lekarz jeden i jedyny w całym ośrodku Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama