Już dziś wiadomo jednak, że w wielu miejscach zmian raczej nie będzie. Jedynym kandydatem na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej jest obecny lider ugrupowania Donald Tusk, a w aż 10 województwach o reelekcję ubiegają się wyłącznie dotychczasowi szefowie regionów.
Jedni bez konkurencji, inni w ostrych pojedynkach
W części regionów wybory zapowiadają się spokojnie. Bez kontrkandydatów startują m.in. szefowie struktur na Mazowszu, Pomorzu, Śląsku czy w województwie łódzkim, gdzie funkcję przewodniczącego pełni wiceszef MON Cezary Tomczyk.
W kilku województwach zapowiada się jednak znacznie bardziej zacięta rywalizacja. Na Dolnym Śląsku o przywództwo walczą wiceminister rozwoju Michał Jaros oraz wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska. Z kolei w województwie lubuskim dotychczasowy lider regionu, poseł Waldemar Sługocki, zmierzy się z wojewodą Markiem Cebulą.
Także w Wielkopolsce, na Podkarpaciu czy Lubelszczyźnie zapowiadają się polityczne pojedynki, które mogą mieć znaczenie dla przyszłych list wyborczych przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Tomaszów Mazowiecki: wybory bez wyboru?
Na tle ogólnopolskiej układanki szczególnie interesująco wygląda sytuacja w powiecie tomaszowskim. Tam również odbędą się wybory władz powiatowych KO – jednak kandydat jest tylko jeden.
O stanowisko szefa struktur ponownie ubiega się Adrian Witczak, poseł i dotychczasowy lider lokalnej Platformy Obywatelskiej.
To właśnie jego nazwisko od miesięcy budzi wśród części lokalnych działaczy duże kontrowersje. Krytycy zarzucają mu brak politycznej kultury, słabą merytorykę w debacie publicznej oraz autorytarny styl zarządzania strukturami.
Struktury „zdziesiątkowane”?
W ostatnich latach Koalicja Obywatelska w powiecie tomaszowskim wyraźnie osłabła. Z partii odeszło wielu działaczy, którzy – jak sami podkreślali – nie zgadzali się ze sposobem prowadzenia lokalnej organizacji oraz ideowym skrętem ugrupowania w lewo.
Wśród osób, które przestały współpracować z lokalnymi strukturami, wymieniani są m.in.:
- Barbara Klatka,
- Arkadiusz Gajewski,
- a ostatnio także Sławomir Żegota.
Według rozmówców z lokalnych środowisk politycznych odejścia te nie były przypadkowe. Wskazują oni, że osoby mające inne zdanie niż kierownictwo struktur były stopniowo marginalizowane lub eliminowane z życia partyjnego.
Listy z rekomendacjami
Wśród działaczy mówi się także o sposobie zbierania rekomendacji dla kandydata na szefa powiatowej KO. Listy poparcia miały być podsuwane działaczom do podpisu, choć – jak twierdzą niektórzy z nich – nie wszyscy chcieli je podpisywać.
Mimo to do wyborów zgłoszony został tylko jeden kandydat.
Dlaczego nie ma kontrkandydata?
Pojawia się więc pytanie: dlaczego nikt nie zdecydował się stanąć do rywalizacji z Adrianem Witczakiem?
Wśród lokalnych działaczy można usłyszeć kilka odpowiedzi. Jedni wskazują na słabość organizacyjną struktur, inni na obawy przed konfliktem z partyjnym kierownictwem.
Są też głosy, że po latach sporów i odejść wielu działaczy po prostu nie chce już angażować się w wewnętrzne walki partyjne.
W efekcie w powiecie tomaszowskim członkowie KO będą mogli głosować… ale faktycznego wyboru nie mają.
Niedziela prawdy dla struktur
Niedzielne głosowanie pokaże, czy obecny układ sił w partii zostanie utrzymany. W całej Polsce wybierani będą nie tylko liderzy regionów i powiatów, ale także przewodniczący Koalicji Obywatelskiej.
Tu jednak również niespodzianki raczej nie będzie – jedynym kandydatem pozostaje Donald Tusk.
W powiecie tomaszowskim najważniejsze pytanie brzmi więc nie tyle kto wygra, ale raczej czy po wyborach KO będzie w stanie odbudować swoje lokalne struktury – i czy znajdzie się w niej jeszcze miejsce na różnorodność poglądów oraz wewnętrzną debatę.





























































Napisz komentarz
Komentarze