Za każdą z tych liczb stoi człowiek. Często senior, który przez całe życie odkładał pieniądze, a potem w jednej rozmowie telefonicznej został wciągnięty w spektakl strachu. Jak w złym kryminale, gdzie scenariusz jest prosty, ale emocje grają pierwsze skrzypce: „wnuczek miał wypadek”, „syn jest chory”, „pieniądze są potrzebne natychmiast”, „policja prowadzi tajną akcję”, „prokurator każe współpracować”.
Policja przypomina, że tylko w ubiegłym roku pokrzywdzeni stracili w tego typu przestępstwach blisko 160 mln zł. To kwota, za którą można by zbudować niejedną lokalną inwestycję. Zamiast tego trafiła do kieszeni ludzi, którzy zrobili z ludzkiego lęku narzędzie pracy.
Na czym polega oszustwo „na legendę”?
Mechanizm jest stary jak teatralna maska, ale ciągle działa. Przestępca nie mówi: „chcę ukraść twoje pieniądze”. On buduje opowieść. Legendę. Wchodzi w rolę wnuczka, policjanta, prokuratora, lekarza, pracownika banku, kuriera albo znajomego członka rodziny.
Najpierw pojawia się presja czasu. Potem emocja: strach, wstyd, poczucie winy, potrzeba pomocy bliskiej osobie. Następnie izolacja: „nikomu nie mów”, „to tajna akcja”, „jeśli pani zadzwoni do rodziny, wszystko się wyda”. Na końcu przychodzi żądanie pieniędzy, biżuterii, przelewu, danych do logowania albo zainstalowania aplikacji.
Policja od lat przypomina jedną fundamentalną zasadę: funkcjonariusze nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy obcej osobie, nie wypytują o stan konta i nie każą brać udziału w tajnych akcjach przez telefon. Podobne ostrzeżenia pojawiają się w komunikatach policyjnych przy kolejnych sprawach dotyczących tzw. odbieraków, czyli osób wysyłanych po gotówkę od ofiar.
Sztuczna inteligencja może podrobić głos i obraz
Nowy element tej układanki jest szczególnie niepokojący. Policja zwraca uwagę, że przestępcy coraz częściej wykorzystują nowoczesne technologie i narzędzia sztucznej inteligencji. To oznacza, że oszustwo nie musi już opierać się wyłącznie na przekonującym głosie nieznajomego.
W praktyce może pojawić się nagranie, wiadomość głosowa, spreparowane zdjęcie, fałszywy film albo komunikat wyglądający jak wysłany przez kogoś bliskiego. W epoce deepfake’ów znana twarz i podobny głos przestają być gwarancją prawdy. Dawniej oszust musiał dobrze udawać. Dziś może próbować podeprzeć kłamstwo technologią.
Dlatego policyjne hasło: „Przez telefon i internet nie widzisz, z kim rozmawiasz” powinno wisieć na lodówce obok numerów do dzieci, wnuków i sąsiadów.
Przykłady z ostatnich dni pokazują skalę problemu
W materiale PAP wskazano kilka świeżych przykładów. W Białymstoku zatrzymano 21-latka, który przyszedł odebrać 80 tys. zł od seniorki. Wcześniej od trzech innych seniorek miał odebrać ponad 100 tys. zł. Oszuści podszywali się przez telefon pod osoby bliskie i przekonywali, że pieniądze są pilnie potrzebne.
Na Dolnym Śląsku policjanci z Jeleniej Góry zatrzymali osobę odbierającą łącznie 43 tys. zł od dwóch seniorek oszukanych metodą „na policjanta”. W Ełku próbowano wyłudzić ponad 100 tys. zł, opowiadając ojcu dramatyczną historię o chorobie syna. Odbierającego pieniądze oszusta zatrzymano w taksówce.
Podobne sprawy pojawiają się w policyjnych komunikatach regularnie. W jednej z nich seniorka, przekonana, że pomaga córce po rzekomym wypadku, przekazała fałszywemu adwokatowi 54 tys. zł; policjanci zatrzymali „odbieraka” na gorącym uczynku. W innej sprawie zatrzymany mężczyzna miał usłyszeć zarzuty dotyczące serii oszustw „na legendę”, a policja przypominała, że za takie czyny grozi do 8 lat więzienia.
Co za to grozi? Prawo jest jednoznaczne
Takie działania najczęściej kwalifikowane są jako oszustwo. Zgodnie z art. 286 § 1 Kodeksu karnego, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie jej w błąd albo wykorzystanie błędu, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
W praktyce odpowiedzialność mogą ponosić nie tylko osoby, które wykonują telefon, ale również tzw. odbieracy, kierowcy, organizatorzy, pośrednicy i osoby udostępniające rachunki bankowe. To często nie jest samotny oszust z telefonem, lecz sieć ludzi, w której każdy ma swoją rolę: jeden straszy, drugi pilnuje rozmowy, trzeci odbiera gotówkę, czwarty znika z pieniędzmi.
Tomaszów i okolice: najważniejsza jest rozmowa z bliskimi
To temat szczególnie ważny lokalnie. W Tomaszowie Mazowieckim, w mniejszych miejscowościach powiatu, na osiedlach i wsiach, wiele osób starszych mieszka samotnie albo przez większą część dnia jest bez bezpośredniego kontaktu z rodziną. Telefon staje się wtedy oknem na świat. I właśnie przez to okno najczęściej wchodzą oszuści.
Warto zrobić coś prostego: porozmawiać z rodzicami, dziadkami, sąsiadami. Nie tonem pouczenia, lecz spokojnie, po ludzku. Ustalić rodzinne hasło bezpieczeństwa. Powiedzieć: jeśli ktoś zadzwoni i zażąda pieniędzy, rozłącz się i zadzwoń do nas na znany numer. Nie oddzwaniaj na numer podany przez rozmówcę. Nie klikaj w link. Nie instaluj aplikacji. Nie przekazuj pieniędzy kurierowi, policjantowi, adwokatowi ani „znajomemu wnuczka”.
W przypadku podejrzenia oszustwa należy natychmiast zadzwonić pod numer 112 albo skontaktować się z najbliższą jednostką policji. Jeśli doszło do przelewu, trzeba jak najszybciej powiadomić bank — czas ma znaczenie, bo czasem możliwe jest jeszcze zablokowanie transakcji.
Krótka lista zasad, którą warto wydrukować seniorom
Tu wyjątkowo lista jest potrzebna, bo może komuś uratować oszczędności:
- Rozłącz się, gdy rozmówca żąda pieniędzy, danych lub pośpiechu.
- Zadzwoń do bliskiej osoby na numer zapisany wcześniej w telefonie.
- Nie przekazuj gotówki ani biżuterii żadnemu „kurierowi”, „policjantowi” ani „adwokatowi”.
- Nie podawaj loginów, haseł, kodów BLIK ani danych karty.
- Nie instaluj aplikacji polecanych przez rozmówcę.
- Nie klikaj w linki z podejrzanych SMS-ów i wiadomości.
- Dzwoń pod 112, jeśli czujesz, że ktoś próbuje cię oszukać.
Najważniejsze: oszust liczy na emocje, nie na twoją niewiedzę
Ofiary takich przestępstw często później mówią: „Nie wiem, jak mogłem się nabrać”. To niesprawiedliwe wobec nich samych. Oszuści nie wygrywają dlatego, że ktoś jest naiwny. Wygrywają, bo uderzają w najczulsze miejsce: lęk o rodzinę.
Dlatego najlepszą obroną nie jest podejrzliwość wobec całego świata. Najlepszą obroną jest prosta procedura: przerwać rozmowę, sprawdzić, porozmawiać z kimś zaufanym. W świecie, w którym można podrobić głos, zdjęcie i wiadomość, zdrowy rozsądek zaczyna się od pauzy.
A ta pauza może być warta oszczędności całego życia.
































































Komentarze