A obok tej wielkiej opowieści biegnie teraźniejszość. Rząd zajmuje się dziś m.in. zmianami w Prawie bankowym, Krajowej Sieci Onkologicznej, regulacjami dotyczącymi modernizacji farm wiatrowych oraz ustawą o zabezpieczeniu socjalnym artystów. To nie są sprawy odległe od Tomaszowa Mazowieckiego. Banki, szpitale, energetyka, pacjenci onkologiczni, rolnicy, twórcy i lokalne instytucje kultury — wszystko to składa się na codzienność mieszkańców powiatu tomaszowskiego.
Od Chęcin do Sejmu. Gdy Polska uczyła się mówić jednym głosem
695 lat temu, w 1331 roku, w Chęcinach rozpoczął się zjazd możnych zwołany przez króla Władysława Łokietka. Jan Długosz określał go jako „walny zjazd wszystkich ziem polskich”. Nie był to jeszcze Sejm w znanym nam, nowożytnym sensie. Był raczej jak pierwszy szkic wielkiego obrazu — niepełny, miejscami surowy, ale już zapowiadający instytucję, która przez wieki miała decydować o losie Rzeczypospolitej.
W polskiej historii parlamentaryzm ma twarz zmienną. Bywał dumą, gdy prowadził do budowy wolności szlacheckiej i konstytucyjnego myślenia. Bywał też dramatem, gdy liberum veto zamieniało politykę w teatr niemocy. Ale 26 maja 1331 roku przypomina, że państwo nie rodzi się wyłącznie z miecza. Rodzi się także z rozmowy, sporu i próby ułożenia wspólnego porządku.
Dla lokalnej wspólnoty to lekcja wcale nie muzealna. Samorząd, rada miejska, powiat, konsultacje społeczne — wszystko to jest dalekim echem dawnych zjazdów, na których uczono się, że państwo nie może być tylko wolą jednego człowieka.
Samuel Zborowski. Wawel, miecz i polityka, która pachniała prochem
442 lata temu, w 1584 roku, na Wawelu stracono Samuela Zborowskiego. Rotmistrz królewski, magnat, banita, człowiek gwałtowny i symboliczny. Jego egzekucja stała się jedną z najbardziej gorących spraw politycznych epoki Stefana Batorego i Jana Zamoyskiego.
Zborowski wcześniej został skazany na banicję za zabicie kasztelana przemyskiego Andrzeja Wapowskiego. Gdy wrócił do kraju, najpierw korzystał z politycznej protekcji, później znalazł się po stronie przeciwników kanclerza i króla. Schwytany jako banita, został ścięty także pod zarzutem planowania zamachu na monarchę.
To historia jak z Szekspira, tyle że pisana po polsku: honor, ambicja, ród, państwo, prawo i zemsta. Do dziś pozostaje pytanie, które wraca przy wielu sprawach publicznych: gdzie kończy się sprawiedliwość, a zaczyna polityczny pokaz siły?
Konary, Mościcki i wojna, która stała już za drzwiami
111 lat temu, w 1915 roku, I Brygada Legionów Polskich zakończyła ciężkie walki pod Konarami. Zginęło ponad 150 legionistów, a ponad 600 zostało rannych. To jedna z tych bitew, które nie zawsze trafiają na pierwsze strony szkolnych podręczników, ale bez których trudno zrozumieć drogę do niepodległości.
Legioniści walczyli jeszcze w rzeczywistości imperiów, ale ich wyobraźnia polityczna była już po stronie Polski, której formalnie nie było na mapie. Pod Konarami widać ten paradoks naszej historii: państwo najpierw istniało w głowach, sercach i pieśniach, a dopiero potem wróciło na mapy.
87 lat temu, w 1939 roku, prezydent Ignacy Mościcki otrzymał od Sejmu uprawnienia do wydawania dekretów w zakresie obrony państwa. Był koniec maja, ale politycznie czuć było już wrzesień. Europa stała nad przepaścią, a państwa próbowały przyspieszać procedury, wzmacniać obronę i udawać, że historia da im jeszcze trochę czasu.
ORP „Piorun” kontra „Bismarck”. Mały okręt wobec stalowego potwora
85 lat temu, w 1941 roku, polski niszczyciel ORP „Piorun” podjął walkę z niemieckim pancernikiem „Bismarck”. W symbolicznej warstwie ta scena jest niemal filmowa: polski niszczyciel, mniejszy od morskiego giganta, wychodzi naprzeciw jednej z najpotężniejszych jednostek Kriegsmarine.
„Piorun” nie zatopił „Bismarcka” sam, ale przyczynił się do operacji, która zakończyła się zniszczeniem niemieckiego pancernika. W polskiej pamięci ta historia ma szczególne miejsce, bo jest opowieścią o odwadze nieproporcjonalnej do sił. Trochę jak u Conrada: morze, ciemność, obowiązek i człowiek wobec żywiołu.
W tym samym wojennym cieniu mieści się także rocznica sprzed 82 lat, gdy rząd RP, na żądanie władz brytyjskich, oddał Brygadę Spadochronową do dyspozycji alianckiego dowództwa. Dla polskich żołnierzy na Zachodzie wojna była nie tylko walką z Niemcami. Była również nieustanną próbą udowodnienia sojusznikom, że sprawa Polski nie może zostać zamieciona pod dywan wielkiej dyplomacji.
Konstytucja PRL. Prawo jako dekoracja władzy
74 lata temu, w 1952 roku, w prasie opublikowano projekt Konstytucji PRL. To moment ważny nie dlatego, że dokument otwierał epokę wolności, ale dlatego, że pokazywał mechanizm państwa podporządkowanego jednej partii i sowieckiemu modelowi ustrojowemu.
Konstytucja, która w demokratycznym państwie powinna być tarczą obywatela przed samowolą władzy, w PRL często bywała raczej fasadą. Piękne słowa o prawach społecznych zderzały się z cenzurą, więzieniami politycznymi i brakiem realnej suwerenności. To dobry moment, by przypomnieć: samo istnienie przepisów nie wystarczy. Liczy się to, czy obywatel może się na nie skutecznie powołać.
Piwnica pod Baranami. Polska kultura schodzi do podziemia, żeby mówić prawdę
70 lat temu, w 1956 roku, oficjalnie otwarto w Krakowie Piwnicę pod Baranami. Założył ją Piotr Skrzynecki i studenci krakowskich uczelni. Z czasem miejsce to stało się jednym z najważniejszych kabaretów literackich w Polsce.
Piwnica była czymś więcej niż lokalem. Była azylem wyobraźni. W kraju, w którym oficjalny język często brzmiał jak komunikat z fabrycznej świetlicy, Piwnica potrafiła mówić półszeptem, metaforą, absurdem i piosenką. Jej duch był bliski najlepszej tradycji polskiej kultury: tam, gdzie władza chce prostych haseł, sztuka odpowiada ironią.
Dziś, gdy rząd wraca do tematu zabezpieczenia socjalnego artystów, ta rocznica brzmi szczególnie mocno. Projekt ustawy ma włączać osoby wykonujące zawód artystyczny do systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych oraz przewidywać dopłaty do składek dla twórców o najniższych dochodach. To ważne również dla lokalnych środowisk kultury — instruktorów, muzyków, animatorów i twórców, którzy często żyją między sceną, zleceniami i niepewnością jutra.
Matka Polka. Łódzki szpital i sprawa bliska regionowi
38 lat temu, w 1988 roku, w Łodzi otwarto Szpital Centrum Zdrowia Matki Polki. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic Łódź nie jest odległym punktem na mapie. To często naturalny kierunek specjalistycznego leczenia, konsultacji i dramatycznych rodzinnych podróży po zdrowie.
Dzisiejsze prace nad Krajową Siecią Onkologiczną mają więc bardzo praktyczny wymiar. Projekt nowelizacji, jak wskazuje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, ma odpowiadać na postulaty placówek uczestniczących we wdrażaniu sieci, ograniczać nadmiarowe obowiązki administracyjne i porządkować przepisy organizujące leczenie onkologiczne.
To nie jest temat wyłącznie dla ministerialnych gabinetów. Dla pacjenta liczy się prosta rzecz: szybka diagnostyka, jasna ścieżka leczenia i ktoś, kto nie zostawi go samego z kartą DiLO, terminami, skierowaniami i strachem. Konstytucyjna zasada prawa do ochrony zdrowia nie może być piękną frazą. Musi przekładać się na realną dostępność terapii.
Benedykt XVI w Warszawie. Pamięć placu, który widział historię
20 lat temu, w 2006 roku, papież Benedykt XVI odprawił mszę na Placu Piłsudskiego w Warszawie. To miejsce ma w polskiej pamięci ciężar szczególny. Widział je Józef Piłsudski, widziały je defilady, państwowe uroczystości, tłumy żegnające Jana Pawła II, i właśnie Benedykt XVI — papież teolog, bardziej skupiony niż teatralny, bardziej profesor niż aktor wielkich gestów.
Plac Piłsudskiego jest jednym z tych miejsc, gdzie Polska sama sobie patrzy w oczy. I często widzi tam zarówno dumę, jak i niepokój.
Muzyczne kalendarium: Miles Davis, Kukulski, Kravitz i pokój w łóżku
26 maja 1926 roku urodził się Miles Davis, jeden z największych muzycznych rewolucjonistów XX wieku. Gdyby jazz był literaturą, Davis byłby jednocześnie Schulzem, Gombrowiczem i futurystą — człowiekiem, który rozbija formę, żeby z jej odłamków zbudować nowy język. „Kind of Blue”, „Bitches Brew”, „On The Corner” czy „Tutu” to nie tylko płyty. To stacje przesiadkowe w historii muzyki.
Tego dnia wspominamy też Jarosława Kukulskiego, kompozytora przebojów Anny Jantar, autora melodii, które w Polsce weszły pod skórę kilku pokoleniom. „Tyle słońca w całym mieście” brzmi dziś niemal jak pocztówka z kraju, który chciał być lżejszy, pogodniejszy, bardziej kolorowy niż jego codzienność.
Urodziny obchodziliby dziś także Marian Gold z Alphaville, Tomasz Zeliszewski z Budki Suflera, Colin Vearncombe znany jako Black oraz Lenny Kravitz — artysta, który z rocka, funku i soulu zrobił własny, rozpoznawalny szyld.
26 maja 1969 roku John Lennon i Yoko Ono rozpoczęli w Montrealu słynną akcję „bed-in”, promując pokój bez wychodzenia z łóżka. Dla jednych był to happening naiwny, dla innych genialny. Ale Lennon rozumiał coś, co dziś nadal działa: w epoce mediów gest bywa równie ważny jak manifest.
Dzisiejsza polityka: banki, onkologia, wiatraki i artyści
Wtorkowe posiedzenie rządu ma ciężar kilku równoległych opowieści. Pierwsza dotyczy finansów i nadzoru. Projekt zmian w Prawie bankowym ma wdrażać do polskiego prawa unijne regulacje związane z pakietem CRD VI/CRR III, dotyczącym m.in. wymogów kapitałowych dla instytucji finansowych. Projekt przewiduje również zmiany w kompetencjach Komisji Nadzoru Finansowego.
Druga opowieść dotyczy zdrowia. Z jednej strony mamy Krajową Sieć Onkologiczną, z drugiej — debatę o tzw. lex szarlatan, czyli przepisach mających chronić pacjentów przed pseudomedycyną i usługami o niepotwierdzonej skuteczności. Rząd informował wcześniej, że projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ma dać skuteczniejsze narzędzia do walki z osobami podszywającymi się pod specjalistów medycznych oraz firmami wykorzystującymi niewiedzę pacjentów.
Trzecia sprawa to energetyka i środowisko. Projekt zmian dotyczących przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko odnosi się do usprawnienia procesów inwestycyjnych, w tym modernizacji instalacji wiatrowych. W oficjalnym opisie projektu wskazano redukcję obciążeń i usprawnienie procesu inwestycyjnego jako podstawową przyczynę zmian.
Dla powiatu tomaszowskiego takie przepisy mają znaczenie nie tylko abstrakcyjne. Każda inwestycja energetyczna — czy chodzi o wiatr, fotowoltaikę, sieci przesyłowe czy lokalne konflikty przestrzenne — dotyka pytania o równowagę między rozwojem, krajobrazem, przyrodą i głosem mieszkańców.
Europa rozmawia o pieniądzach i rolnictwie
W Brukseli ministrowie do spraw europejskich mają debatować o wieloletnich ramach finansowych Unii Europejskiej na lata 2028–2034 oraz o relacjach UE z Wielką Brytanią. To rozmowy, które brzmią technicznie, ale w praktyce dotyczą pieniędzy na drogi, kolej, rolnictwo, bezpieczeństwo, transformację energetyczną i rozwój regionów.
Równolegle ministrowie rolnictwa państw UE rozmawiają o dostępności i cenach nawozów oraz o handlu produktami rolnymi z krajami trzecimi. Komisja Europejska przyjęła 19 maja plan działań dotyczący nawozów, który ma wzmacniać bezpieczeństwo dostaw, ograniczać zależność od importu i wspierać europejskich rolników w warunkach wysokich kosztów produkcji.
To temat szczególnie ważny także dla rolników z naszego regionu. Cena nawozów to nie rubryka w tabeli ekonomistów. To koszt chleba, mleka, ziemniaków, warzyw i decyzji, czy gospodarstwo domknie sezon bez finansowej zadyszki.
Bezpieczeństwo: Kanada, SAFE i przemysł obronny
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz kontynuuje wizytę w Kanadzie. W Ottawie ma rozmawiać z ministrem obrony Davidem McGuintym m.in. o udziale Kanady w programie SAFE, a także odwiedzić targi obronne CANSEC. Według Defence24 CANSEC odbywa się w Ottawie w dniach 26–28 maja i jest jednym z najważniejszych kanadyjskich wydarzeń sektora obronnego i bezpieczeństwa.
W tle jest większa historia: Europa zbroi się po latach wiary, że pokój jest stanem naturalnym. Polska, ze swoim doświadczeniem geograficznym i historycznym, wie aż za dobrze, że bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze.
26 maja — data, która łączy pamięć z codziennością
Dzisiejsze kalendarium układa się w opowieść o państwie, które ciągle musi się uczyć odpowiedzialności. W Chęcinach — rozmowy i zalążki parlamentaryzmu. Na Wawelu — prawo i polityczna siła. Pod Konarami — ofiara żołnierzy. Na morzu — odwaga ORP „Piorun”. W Krakowie — kultura, która śmiechem rozbrajała strach. W Brukseli, Warszawie i Ottawie — decyzje, które dopiero zapiszą swoje skutki.
Historia nie jest gablotą. Jest bardziej jak stara płyta winylowa: czasem trzeszczy, czasem przeskakuje, ale gdy przyłożyć ucho, nadal słychać rytm. 26 maja ten rytm brzmi jazzowo, wojennie, politycznie i bardzo współcześnie.




























































Komentarze